Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
409 postów 2144 komentarze

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Lekarz z powołania. Polak - Patriota. Humanista. Misja i Cel Mojego Życia - Pomagać innym ludziom.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.54

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Polacy jako Naród, nie mają jednej cechy "samozachowawczego instynktu przetrwania". Tak jak Niemcy, Francuzi -czy też Rosjanie, Chińczycy - narody w większości mniej wykształcone, głupsze - ale mające ten właśnie instynkt.

Tajemnice Polityki - na marginesach wielkich interesów i UE...

Polacy jako Naró, nie mają jednej ważnej cechy "samozachowawczego instynktu przetrwania".
Tak jak Niemcy, Francuzi - czy też Rosjanie, Chińczycy narody w większości mniej wykształcone, głupsze - ale mające ten właśnie instynkt. Nawet dawne, wielkie Polskie elity - nie rozumiały znaczenia wspólnoty narodowej...  

W trakcie negocjacji Niemiecko-Francuskich - (na tym...najwyższym szczeblu rządowym) - odnośnie przyszłości ERA GSM powstała inna, bardzo ciekawa koncepcja:
Monopolizacji bardzo intratnego... polskiego rynku telefonii komórkowej.
Poprzez DT (Niemcy) i Orange (Francja) - czyli właściwie „Duopolizacja” dwóch narodowych karteli!

Problemem był jednak Polcomtel, który był bardzo dobrą firmą, działającą na tym samym obszarze niestety...
jako własność państwowa. Trudno i czasem niewygodnie politycznie, walczyć z Państwem.
Nigdy nie wiadomo, co zdecudują wyborcy, jaka opcja polityczna, dojdzie do władzy...
Ale - jak się okazało – to też nie był problem dla Polaków...
Nasi polityczni decydenci, przekonani o słuszności propozycji Niemiec i Francji dla Polskiej Gospodarki
i Racji Stanu, postanowili sprzedać, czyli sprywatyzować Polkomtel. Wtedy łatwiej będzie poukładać
kwestie konkurencji – w imię dobra „gospodarki rynkowej”.
Na zakończenie, trzeba będzie sprawy jeszcze tak zaaranżować, aby Polkomtel zbankrutował,
np. poprzez wycofanie kontraktów rządowych.
W „Polskiej polityce” wszystko jest możliwe – a najbardziej korzystna jest duopolizacja...
Bo przecież polityka, to sztuka robienia interesów... w interesie kraju, który się reprezentuje!!
To wszystko stało się oczywiście trochę później.

Natomiast ja, pod koniec 2002 roku, jako wiceprezes Elektrimu, wiedziałem już dokładnie wszystko:
Moja inwestycja w Elektrimie skończy się całkowitą stratą. Klęska...była tylko kwestią czasu...
Wprawdzie, kiedy jeszcze miałem nadzieje, współpracując z Prezesem W. Kostrzewą z BRE Banku, udało mi się go przekonać...aby mi pomógł częściowo spłacić mój kredyt w Pekao. Zgodził się, ale przejął jednocześnie
„de facto” kontrolę nad moimi akcjami, w formie tzw. „zastawu rejestrowego”.
Wtedy jeszcze nie wiedziałem, o tajnym porozumieniu Elektrim - DT, że walczyłem z wiatrakami.

Dziwnym zbiegiem okoliczności Pan Prezes Kostrzewa, jak się później zorientowałem, był także dyrektorem Commerzbanku, a stąd do Deutsche Banku i DT – już naprawdę było bardzo blisko.
To przecież te same interesy, ta sama kasa - tak ręka - rękę myła, myje i będzie nadal tak działać.
Wszystko w „białych rękawiczkach”...Jakie to dziwne i niezbadane są meandry świata pieniądza.
Straciłem na całej inwestycji ponad 100 milionów złotych, w tym kilkadziesiąt milionów własnych,
(plus oczywiście różne koszty, no a na koniec „dołożono mi” olbrzymie odsetki karne).
„Na deser” - z całej inwestycji... pozostał mi jeszcze niespłacony dług około 20 mln zł.
Tak to właśnie Banki w Polsce liczą słupki kredytów...

W rezultacie, o ile na początku roku miałem wielką kasę – pod koniec roku miałem egzekucję.
Próbowałem oczywiście cały czas dogadać się z Pekao, podnosząc różne zgodne z prawdą fakty,
że Bank: nie informował mnie wogóle o rozmaitych zagrożeniach, że działał całkowicie niezgodnie z moimi interesami - wbrew interesom swojego klienta, depozytariusza.
Czyli, że krótko mówiąc przedstawiłem fakty prawdy - zostałem kompletnie przez Bank oszukany.

Wszystko "bez echa". Ze strony banku stała... ściana braku zgody - na polubowne zakończenie sprawy.
Dla Banku Pekao SA liczyło się tylko jedno – pieniądze. Tylko ich własne interesy, pieniądze, inwestycje.

WIGILIA z Mikołajem, który przyniósł mojej rodzinie, w prezencie...BTE !

Kolejna moja Wigilia 2002, była w zupełnie innych nastrojach.
Smutna, choć jeszcze nadal miałem cichą nadzieję na jakiś pozytywny finał. Był wtorek, mroźna pogodna noc.
Kolację Wigilijną zjedliśmy z rodzicami żony oraz z dziećmi ok. 19.00 i czekaliśmy na Św. Mikołaja, którego zamówiłem na 20.30.
Dokładnie o tej godzinie z dyżurki naszego domu, zadzwonił do mnie ochroniarz, że... ktoś przyszedł do nas -
z wizytą.
Byłem przekonany, że to gość z białą brodą i prezentami dla dzieci, rodziny.
Nasza szóstka, całe małe potomstwo jak to usłyszało, rzuciło się pędem do drzwi wejściowych,
w oczekiwaniu na dary nieba, od kogo trzeba...
Powiedziałem więc ochroniarzowi – „Proszę tego pana wpuścić”.
No i tutaj niespodzianka...bo był to...komornik – działający na zlecenie Banku Pekao SA. Pracował po godzinach!

Przeniósł nam wszystkim w prezencie BTE (Bankowy Tytuł Egzekucyjny).
Żeby...nie było żadnych wątpliwości - prawomocny. Do Wigilii, nic o tym nie wiedziałem.
Wszystko w Sądzie zrobiono, bez powiadomienia mnie i bez mojego udziału. Cała sprawa trwała kilka dni.
Sąd po prostu „podstemplował” wniosek wierzyciela (Bank dla "Polskiego Sądu" był i jest absolutnie wiary godny).
Po 7 dniach wyrok był prawomocny.
A Mikołaj - Komornik taki prezent dał naszej rodzinie, na Wigilię.
Tak działają Polskie Banki, Polskie Sądy, no i BTE.
A ja, moja rodzina, nasze obywatelskie prawa do obrony, są całkowicie bez znaczenia.
Tak tylko może być chyba... w III RP.

A ponieważ wigilia była we wtorek, właściwie cały ten tydzień był dla wszystkich świąteczny.
Nikt w piątek nie pracował i tak naprawdę dopiero 6 stycznia, mogłem się zorientować jakie były
super efekty działań pracowitego, sumiennego komornika.
Okazało się, że wszystkie nasze konta w różnych Bankach „są puste” - przedtem zostały zablokowane.
A MY, właściwie za pomocą pstryczka palców Prezesa Banku i komornika, straciliśmy jakąkolwiek zdolność normalnego funkcjonowania. Równo rok przedtem, byłem dość zamożny, miałem dużo pieniędzy w banku, jeździłem na narty do Francji. Teraz praktycznie nie miałem żadnych pieniędzy w Polsce aby normalnie zapłacić rachunki za cokolwiek, np. energię, telefony, benzynę.
Musiałem więc szybko zlikwidować, sprzedać za bezcen wszelkie ruchomości – aby mieć na chleb!
Gdybym tego natychmiast nie zrobił – komornik, położyłby na tym wszystkim...też swoje łapy.

No a moja najbliższa rodzina – czyli bracia oraz wszyscy przyjaciele znajomi...nagle gdzieś zniknęli.

Problemów było wiele – choć najważniejszy, jak wszystko wytłumaczyć żonie, no i...dzieciom.
Do tej pory żyły jak w bajce. Miały wszystko, chodziły do szkoły amerykańskiej, woził ich kierowca.
Każde miało swój pokój i łazienkę – a teraz, sytuacja rodzinna mogła być diametralnie inna.
Pierwszy, jedyny raz w życiu żałowałem decyzji o adopcji dzieci (o tym potem).
Analizując sprawy, żal mi było przede wszystkim dzieci. Najmłodszy miał 4 lata; najstarszy 13.
Jak to im (dzieciom) wszystko wytłumaczyć – tak żeby zrozumieli.

Próbowałem nadal, wszystkiego co możliwe by rozwiązać problemy z Pekao SA oraz BTE.
Tłumaczyłem „wpuściliście mnie w maliny” z Elektrimem...spróbujmy może, jakoś się dogadać.
Nie wiedziałem dlaczego...z jakichś powodów było to niemożliwe. Bank nie chciał ze mną gadać.
Powiedziałem wprost - jeżeli nie uda nam się znaleźć kompromisu wyjeżdżam do Australii.
Bank pozostał głuchy, na próby ugody.
Teraz wiem, Bank chciał sie mnie pozbyć, mogłem być niewygodnym świadkiem, przeszkadzać w dalszych działaniach i głównie dalszych oszustwach.

Ale dla nas...nie było wyjścia.
Musieliśmy wyjechać - miałem w Australii dom nieobciążony kredytem, trochę rezerw.
Myślałem trudno, stało się... zrobiłem duży błąd z Elektrimem.
Dałem się oszukać jak kompletnie naiwny, niedoświadczony dureń. Muszę więć zacząć... wszystko od nowa.
Podjęliśmy decyzję wyjazdu możliwie najszybciej. Trzeba było jednak najpierw, załatwić paszporty i... obywatelstwo australijskie - dzieciom. Zabrało to parę tygodni czasu i wyjaśnień. Ale udało się.

W końcowym rozdziale tego etapu mego życia, kiedy BTE był prawomocny i rozpoczęto egzekucję
-zrozumiałem, że nie mam szans na jakąkolwiek, sensowną formę funkcjonowania w interesach oraz
w „polskiej” codzienności. Okazało się bowiem, że nie ma żadnych szans na sprawiedliwość.

Nie było nawet żednego wyjścia awaryjnego. Wiele osób doradzało mi, jak żyć i jak np. unikać komornika,
ale to wszystko było na pograniczu prawa.
Doszedłem do wniosku, że Polska jest domeną złodziei i oszustów, a ja – prosty wniosek -
nie potrafię tak żyć, nie nadaję się do życia w Naszym Kraju.

„Post factum”, wiele osób pytało mnie, dlaczego, kiedy zrozumiałem rozmaite oszustwa PEKAO
oraz kiedy wszystko wyszło na jaw, natychmiast nie rozpocząłem zdecydowanych działań prawnych – przeciwko...Bankowi - tej rzekomo „instytucji zaufania publicznego”.
Powód był prosty. Nie miałem pieniędzy w Polsce, wszystkie moje konta zostały zablokowane.
Wysyłanie pieniędzy z Australii, na moje konto było więc niemożliwe a na inne konta obarczone
bardzo dużym "polskim" ryzykiem. Przekonałem się o tym bardzo szybko osobiście...
Wysłane tam (na konta firm prawników) pieniądze też znikały...
No i wszyscy, jakoś wtedy zaczeli mi doradzać...abym jak najszybciej...wyjechał.

Tak na marginesie „Polskiej Rzeczywistości”...
Poznałem w kraju, poprzez swoją działalność w dużych interesach i np. Elektrimie, bardzo wielu prawników.
Wielu z nich, dzięki mnie/poprzez mnie, zarobiło naprawdę duże pieniądze.
Byłem z wieloma na Ty, w dobrych towarzysko - przyjacielskich relacjach. Ale to było przedtem.

Teraz w 2002 r., kiedy zwracałem się do nich o jakąś radę, pomoc, po wyjaśnieniu sytuacji zawsze,
niezmiennie i...przysłowiowo - „jak jeden mąż” - wszyscy... zadawali jedno, to samo pytanie:
„Ryszard... ale jak Ty... i z czego Ty kurwa - za nasze usługi i pomoc prawną... zapłacisz”?
Niektórzy zaczęli się tłumaczyć „konfliktem interesów”, bo wykonywali dla Banku jakieś zadania,
inni mieli nadzieję, czekali na takie zlecenia. Czasem to były czyste fikcje - odłożone w przyszłość.

Pewnością było jedno. Pekao SA może być w przyszłości zleceniodawcą...każdej „kancelarii prawa”.
No i cóż to za problem dla Banku...przekupić jakiegokolwiek prawnika - dając mu poważne zlecenie...

Klient walczący o prawdę i prawo, który jest bez pieniędzy...jest też bez szans na wygraną w Sądach.

Sprawiedliwość i prawo, tak samo jak honor i przyjaźń - to tu w kraju nad Wisłą, czysta semantyka.

W ostateczności – mając dużą rodzinę na głowie, koszty utrzymania domów i koszty normalnego życia –
chociaż w zupełnie innych już okolicznościach – mając do wyboru – zostać „trędowatym” w biedzie –
albo wyjechać...do kraju - raju obfitości...zdecydowałem wyjechać...

Zostały mi jednak w pamięci - waliły mocno w głowę – szczególnie w czasie naszego długiego lotu -
powrotu do Australii słowa:

„Rysiu...ale jak Ty...i z czego Ty, kurwa nam za naszą pomoc - zapłacisz?”

Koniec Odcinka 54

Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • Witam. Dzięki za pałe - czyli "1"
    Szanowna Pani, Szanowny Panie

    Uprzejmie dziękuję osobie która przeczytała Odcinek Nr 54 za ocenę -jedynkę czyli pałę...

    Rozumiem, że muszę lepiej pisać, bo nie wszystkim moja autobiografia się podoba. Być może to co piszę jest nudne albo też mało wiary godne.

    Proszę jednak zrozumieć i wybaczyć. Piszę tak jak umiem i tak jak działa mój umysł, poruszany świadomością - w obecnej rzeczywistości.

    Ukłony
  • @Ryszard Opara 08:29:00
    To niech jednopał nie czyta, jak uważa, że to co Pan pisze jest nudne, są tacy, co czytają z zainteresowaniem
    Pozdrowienia
  • @Ryszard Opara 08:29:00
    Jedynkę mógł dać tylko były "przyjaciel" np z PKO SA lub inny który się "odwrócił" gdy przestało się opłacać być "przyjacielem".
    Z psychologii wiadomo że zwykle zdrajca czyli były "przyjaciel" przechodzi od stanu nachalnej przyjaźni do stanu agresywnej nienawiści.

    Za niedługo zobaczmy jak solidaruchy ci najwięksi "patrioci" odsunięci od koryta przez Naród będą nagle nienawidzili tego Narodu którego są podobno tak wielkimi patriotami.
    Tak się zachowują wilki poprzebierane za owieczki.

    a Polacy się dają na te przebieranki nabierać.
  • Zdarzenie a właściwie ich cykl i destrukcyjna moc jest porażająca !
    Doświadczył Pan totalnej niesprawiedliwości a właściwie by należało to nazwać wyrafinowanym instytucjonalnym bandytyzmem państwa ale i sadyzmem osobowym, tak ówczesnym, jak i teraźniejszym, czego też dowodem jest ta przyznana, "zapewne od serca" - pała !!!!!

    Wręczenie Panu w tak szczególnym dniu BTE było wyjątkowo perfidnym, wyrafinowanym "bydlactwem", tak jak i ta "ocenna" pała !

    Pokonanie tego wszystkiego i przejawianie oraz okazywanie w dalszym ciągu przez Pana takiego wigoru życiowego, budzi we mnie wielki szacunek i jest olbrzymim, osobistym Pańskim sukcesem !

    Wszystkiego dobrego, pomyślności na przyszłość !
  • @katparanoi 09:15:59
    To tylko państwo solidaruchów w którym wszyscy żyjemy od 89r.
    Bo kto ustanowił takie prawo, kto zagrabił majątek narodowy systemowo czyli poprzez ustanowienie prawa wspierającego grabież.

    To tylko "nareszcie wolna najjaśniejsza solidaruchów"
    Tu mamy opisany konkretny przypadek ale takich spraw było teki jak nie tysiące może nie w takiej skali ale na bazie takiego "prawnego" mechanizmu.

    Można powiedzieć że Opara został ograbiony tak jak cały Naród Polski...a wszystko dzięki solidaruchom oraz KK z JPII na czele.

    I tak się powinnyśmy cieszyć że nie mamy wolności takiej ajk na Ukrainie, w Libii czy Syrii albo w innym Kosowie a za chwilę w Wenezueli. To dzięki Jaruzelskiemu który poddał Polskę tak by nie było ofiar... inaczej mielibyśmy "wolność" taką jak na Ukrainie, w Libii czy innym Kosowie.
  • Może przyczyna samozagłady Polaków tkwi w konstytucji?
    Polacy jako Naród, nie mają jednej cechy "samozachowawczego instynktu przetrwania". Tak jak Niemcy, Francuzi -czy też Rosjanie, Chińczycy - narody w większości mniej wykształcone, głupsze - ale mające ten właśnie instynkt.

    Konstytucja eliminuje czwarty głos ludu przy podziale władzy partii.
  • @Oscar 09:55:00
    .
    Będzie jeszcze gorzej w czasie tolerowania równowagi trójki, czyli systemu pozbawionego kompletnej równowagi.
  • WAŻNE!!!!!!
    Czwartek
    O 9 rano do Red. Rafała Mosakowskiego wjechało ABW i zajęła komputer i telefony, oraz literaturę i wszystko, co propaguje ,,faszyzm,,. Także, nie żadna wojna polsko-polska tylko dobijanie resztek Polskości i kasowanie resztek wolnych mediów. Tak , to przygotowania do ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej i budowy Polin.
  • Jak się robi marionetki.
    "
    W jaki sposób US Change Regime Laboratory stworzył lidera Wenezuelskiej opozycji . GuaNO był praktycznie nieznany w Wenezueli 2 miesiące temu. Został przygotowany przez CIA na amerykańską lalkę od 2005 roku
    .https://i2.wp.com/grayzoneproject.com/wp-content/uploads/2019/01/juan-guaido-us-regime-change-training.jpg?fit=1280%2C720&ssl=1
    "
    Na tym tle pytanie..o nas Polski grunt..
    ktoś wcześniej znał Dudusia albo taką Szydło ?

    Wciągnięte z żydowskiego kapelusza marionetki wcześniej podobnie jak ten z Wenezueli starannie trenowani do "roli" gdzieś w USA czy gdzie indziej.
  • @Oscar 12:59:52
    zapomniałem linka.
    https://grayzoneproject.com/2019/01/29/the-making-of-juan-guaido-how-the-us-regime-change-laboratory-created-venezuelas-coup-leader/amp/
  • @katparanoi 09:15:59
    Szanowny Panie,

    Tak, to prawda parę razy doświadczyłem totalnej niesprawiedliwości - ale teraz patrząc z perspektywy czasu, dochodzę do przekonania, że to wszystko moja wina...Po prostu wierzyłem w uczciwość innych ludzi.
    NIe mogę zrozumieć jednego, jak mogłem być tak głupim, żeby zaufać innym ludziom - przyjacielom, bliskim znajomym. Niestety tak było.

    Wręczenie BTE mnie, mojej rodzinie w Dzień Wigilijny było szczególną perfidią - ale takich, podobnych zdarzyło się w moim życiu jeszcze kilka.

    Nie będę o tym pisał, bo zrobili to członkowie mojej rodziny.
    Nie mam do nich żalu, próbuję raczej zrozumieć motywy ich działania.

    Zostało mi niewiele - ale została mi rzecz najważniejsza: HONOR.
    Kiedyś przez chwilę myślałem, że może powinienem z honorem odejść.
    Ale to był tylko krótki moment wątpliwości, sprowokowany przez brata.

    W miarę upływu czasu, patrzę na życie z coraz większym dystansem - oraz uśmiechem na twarzy. Staję się coraz bardziej filozofem.

    Pomimo tych wszystkich stresów i przykrości - mam znakomite zdrowie,
    codziennie wiele spaceruje.
    Jestem na diecie, w pewnym sensie z konieczności (finansowej).
    NIGDY... na nic nie chorowałem.
    A najważniejsze - że żyję, mogę myśleć i mam w sobie wiele energii.

    Myślę, jestem przekonany, że mam wielką przyszłość przed sobą -

    O tym będę pisał, w następnych odcinkach, książkach.

    Pozdrawiam
  • :)
    Bardzo pieknie Pan pisze i powtarzam.
    Pan ma duzy talent literacki.
    I nie pisze Pan dla gwiazdek kolekcji - ale dla ludzi. Ludzi zywych, ktorzy tez zmagaja sie ze swoimi problemami.

    Podobnie, jak Pan - tak ja i wielu z nas tu piszacych - tez ma przykre
    finansowe doswiadczenia. Moze nie na taka skale, ale przez to nie mniej bolesnych.
    Tez bylem naiwny i wierzylem w solidnosc innych.
    I, co? I nic . Po prostu pomylilem sie :)
    I tu sie klania Grek Zorba :)
    ........

    Kiedy doszedlem do Panskiego opisu Wigilii zrobilem sobie na balkonie mala przerwe na papierosa...
    I to zdanie:
    czakalismy na sw. Mikolaja, a przyszedl komornik...
    Parsknalem smiechem:) I nie byl to smiech szyderczy.
    Toz to wspanialy epizod do nakrecenia filmu.
    Naturalnie nie jest to smieszne, bo zdazylo sie naprawde.
    Zycie samo pisze czasami scenariusze, ktore przerasta literatow fantazje :)
    .....................

    Na tym portalu duzo i czesto pisze sie o zydach wz. Zydach.
    Temat jest mi zupelnie obcy. Nie wiem, co to jest zydokomuna i zyd miedzynarodowy.
    Sam znam zaledwie kilku Zydow.
    Jeden kiedys mi powiedzial:
    -"jesli chcesz z przyjaciela zrobic sobie wroga...
    To pozycz mu pieniadze."-
    I zdaje sie, ze mial racje.
    Nie podzielam panujacej w Polsce opinii, ze za wszelkie zlo w Polsce odpowiedzialni sa zydzi/Zydzi (jak kto woli). Ewentualnie "ruskie".
    To, ze Polska funkconuje na wariackich papierach zawdzieczac nalezy polskiej glupocie.
    Ale to juz inny temat.
    ............
    Panie Opara...
    Duzy szacunek i uznanie dla Panskiej postawy zyciowej.
    Tez jestem przekonany, ze ma Pan jeszcze duza przyszlosc przed soba...
    Z wiekiem uczymy sie dystansu i pokory.
    Moze, gydym mial cos napisac o sobie...
    To chyba ujal bym to w literackiej formie :)
    ---
    Zbudowalem w swoim zyciu okret. Okret bardzo solidny i piekny.
    Jego zagle wypelnial wiatr milosci...
    Podstawa kadluba - bylo zaufanie.
    Oparl sie wielu huraganom i kaprysom losu.
    Ale ten okret juz nie istnieje...
    Teraz jest tylko tratwa...
    I moze wlasnie dlatego zyje w przekonaniu...
    Ze okret moze zatonac - ale dusza kapitana, nigdy!


    Serdeczne pozdrowienia.
  • Myślę, że
    padł Pan ofiarą żydo-włoskiej mafii. A tacy są bezwzględni. Dobrze, że to był tylko komornik, a nie seryjny samobójca.....
  • @krysz 15:06:03
    Szanowny Panie,

    Przepraszam, za odpowiedź nieco z opóźnieniem - ale jestem 9 godzin do przodu; przeczytałem Pana komentarz w Australii rano.

    Dziękuję bardzo za zrozumienie i dobre słowo - u mnie już niedziela.

    Widzę, że Pan również jest poetą i podchodzi do życia nieco inaczej.
    W każdym razie nie tylko prozą...

    Poezja moim zdaniem jest motorem napędowym naszych myśli i uczuć.
    Bez poezji świat duchowy przestanie funkcjonować.

    Niestety nasz świat dookoła, właśnie coraz bardziej zmierza w kierunku prozy życia - a więc jaka jest przyszłość.
    I najważniejsze pytanie życia: Co dalej?

    Życzę zdrowia i słonecznej myślowo Niedzieli.

    Ryszard Opara
  • @Casey 17:00:24
    Szanowny Panie,

    Myślę, że to jeszcze nie koniec sprawy...

    A niektórzy wprost mi mówią i zaczynam się z nimi zgadzać, że moje życie nadaje się na serial...

    Pożyjemy..., zobaczymy...

    A tak na marginesie... o czym już zresztą pisałem albo będę pisał...

    Po zakończeniu przegranej sprawy w Sądzie Apelacyjnym przeciwko Pekao SA - stałem rozmyślając na korytarzu SN - czekając na kogoś...
    Podszedł do mnie nieznajomy facet i powiedział:
    "Ma Pan wielkie szczęście, że Pan przegrał...bo gdyby Pan wygrał... to dopiero narobiłby sobie Pan kłopotów...wkrótce by Pana nie było..."
    Po czym zniknął...
    Nigdy go w życiu przedtem ani potem nie spotkałem.

    Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930