Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
409 postów 2144 komentarze

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Lekarz z powołania. Polak - Patriota. Humanista. Misja i Cel Mojego Życia - Pomagać innym ludziom.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.37

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Naszym całym Światem rządzą pieniądze i układy. Mimo tego... W życiu nigdy nie można się poddać! Zawsze należy walczyć, bo zawsze jest o co. Całe życie - to walka.

Poszukiwanie miejsca na Ziemi

Sytuacja zaczęła się powoli stabilizować siłą czasu i rzeczy. Pozew przeciwko Grupie Sir Petera wycofałem.
Nie dlatego, że zmieniłem zdanie, że zrobiłem coś źle, niezgodnie z etyką, że zgodziłem się przegrać. Po prostu nie miałem już żadnych realnych szans, aby złożyć całą transakcję „do kupy”.
Zgodnie z umowami wstępnymi, moja wyłączność była na określony czas i ustalony termin na podpisanie ostatecznej dokumentacji całej transakcji. A ja nie miałem... żadnego finansowania, więc nie było sensu kontynuować tego dalej.

Tymczasem Mayne N. wraz z funduszem Sir Petera, kilka tygodni później dokonał całej transakcji, dokładnie i ściśle według mojego scenariusza i planu biznesowego. Utworzono największą grupę prywatnych szpitali w Australii.
Jej początkowa wartość kapitałowa wynosiła ok. 2.5 mld dolarów.
Dokładnie tak - jak to przewidywałem.
W ostateczności parę lat później, przejęli też i moje szpitale AHL.
Dzisiaj wartość tego konglomeratu szacowana jest w granicach 15.0 mld. dolarów i jest chyba największą,
tego typu firmą na świecie. (Obecna nazwa to - Ramsay HealthCare Limited).
A wszystko zaczęło się od mojego pomysłu, mojej koncepcji i mogło być też moje - do dzisiaj.
Wszystkie kredyty... już dawno byłyby spłacone. A ja byłbym...trudno nawet bujną wyobraźnią sprecyzować...

Nie chcę nikogo krytykować, ani oskarżać, ale kilka faktów jest bezsprzecznych:

• Naszym całym Światem rządzą pieniądze i układy.

Polityka i cała reszta, schowana pod płaszczykami jakieś ideologii, reżimu czy nawet demokracji, jaką znamy dzisiaj, opcji rozmaitych jest wiele - ale to tylko narzędzia do realizacji tych właśnie interesów.
Wielkich interesów.
I żeby dostać się do tej ekstraklasy biznesu - trzeba zdobyć; odziedziczyć lub wywalczyć dostęp oraz
kontrolę nad dystrybucją pieniądza, a przede wszystkim....uzyskać nieograniczony dostęp do wszystkich
układów rynkowych.
Krótko mówiąc...dzisiaj to jest niemożliwe. Nieosiągalne dla normalnego człowieka.
Nawet, dla geniusza pieniądza.

• Trzeba mieć te dwa elementy kontrolujące rynek.

Wyszedłem z tej Pyrrusowej batalii mocno poobijany. Szczególnie psychicznie. 
Wprawdzie z tarczą, ale której jednak sam - nie mogłem udźwignąć.
Straciłem impet, a przede wszystkim marzenia.
Chciałem zbudować coś nowego, niepowtarzalnego - największą grupę prywatnych szpitali w Australii
a może nawet dalej…
Ale już wiedziałem - ten rozdział, wbrew mojej woli - został przede mną zamknięty.
Ktoś inny zrealizował wszystkie moje marzenia. Mimo wszystko nauczyłem się też jednego:
W życiu nigdy nie można się poddać! Zawsze należy walczyć, bo zawsze jest o co.

Wróciłem do swoich szpitali. Nie chciałem ich jeszcze sprzedawać,
choć oferta leżała otwarta - cały czas na stole negocjacji.
Straciłem także coś ważnego: energię, determinację i niczym niepohamowany zapał do działań.
Powstała przede mną pustka sukcesu, marazm, który zdominował nawet podświadomość.
Nie bardzo wiedziałem: z kim, dokąd i co dalej?….
Nie mogłem znaleźć odpowiedzi na te pytania - najważniejsze w życiu…

Próbowałem innych interesów w służbie zdrowia. Zająłem się budową Domów Opieki dla
Osób Starszych (Nursing Homes), które najczęściej były stawiane na obrzeżach Sydney,
łącznie z tzw. Reirement Village (dużymi wioskami - osiedlami dla emerytów).
Wszystko działało według zasady – koncepcji stworzonej przeze mnie: „Wakacje do Końca Życia”.

Był to kolejny, znakomity pomysł i interes, ponieważ średnia życia dla kobiet i mężczyzn w Australii,
jest jedną z najwyższych na świecie. Dodatkowo kobiety mogły przejść na emeryturę, już w wieku
55 lat, a mężczyźni 60 lat. Ich emerytury były wysokie. Zapowiadał się, więc znakomity interes, ale...
To już jednak nie było to...
Trudno mi było przeżyć porażkę kreacji lidera - największej grupy prywatnych szpitali Australii.
Ciągle tamtym żyłem, wiedząc, że ktoś inny realizuje mój genialny pomysł.
Zrozumiałem wtedy także, że: najczęstszą przyczyną upadku człowieka jest nabyta wiara we
własny geniusz i nieśmiertelność – które są nieuleczalnymi chorobami sukcesu. No bo przecież...
Życie to ciągła walka.
Musimy też zawsze wiedzieć - jakiej amunicji używać, aby tę walkę wygrać.

Z drugiej strony życie powinno być poezją, pełną metafor piękna,
które dają nam wszystkie energie tworzenia.
To jedyna droga w Przyszłość. CO DALEJ? - Szukanie miejsca na Ziemi...

Był rok 1990, skończyłem 40 lat- bardzo istotny wiek w życiu każdego mężczyzny i
człowieka, kiedy to -pytanie: „Co dalej?- nabiera szczególnego znaczenia.
Miałem nadal wielkie biuro w Centrum Sydney, wspaniały dom w St. Ives z basenem i kortem tenisowym,
na którym w każdy weekend odbywały się imprezy sportowo-towarzyskie; a czasem wieczorami,
w naszym salonie odbywały się koncerty fortepianowe.

Na polu biznesowym było średnio, zwyczajnie - sporo sukcesów, ale i porażek…,
które z czasem... zaczynałem rozumieć.
A jednak... zaczęło nam brakować czegoś...bardzo ważnego - Może rodziny, dzieci?
Wspólnie z żoną Evitą zdecydowaliśmy wreszcie… trochę odpocząć, zająć się prywatnym życiem.
Nasze małżeństwo trwało już 15 lat, a nie mieliśmy potomstwa, choć oboje
bardzo tego pragnęliśmy. Na początku jeszcze w Polsce, było to niemożliwe.
Zdecydowaliśmy się na emigrację i z tego też powodu, dzieci byłyby przeszkodą.
I kiedy żona zaszła w ciążę, jedynym sensownym rozwiązaniem - było jej usunięcie.
Potem pierwsze lata na Antypodach - nie był to z pewnością nasz priorytet,
nie mieliśmy na to czasu, ani pieniędzy. Mieszkaliśmy zresztą wtedy osobno.

Dopiero w połowie lat osiemdziesiątych, zaczęliśmy poważnie myśleć o rodzinie.
Wtedy jednak okazało się, że mamy konflikt serologiczny i będą rozmaite kłopoty, trudności…
Pod koniec lat osiemdziesiątych, byliśmy właścicielami szpitala Hunters Hill, gdzie operował
Dr Rick Potter - znany ginekolog, który „sprowadził” program IVF do Australii.
Żona kilka razy, zaszła z powodzeniem w ciążę, niestety wszystkie próby kończyły się poronieniem.
Właśnie wtedy, zaczęliśmy myśleć o adopcji.

Były między nami dość duże różnice zdań: Evita myślała o dwójce: chłopiec i dziewczynka.
Ja marzyłem o dwunastce, jak Jan Skrzetuski bohater powieści „Ogniem i mieczem”.
W ostateczności i w żartach godziłem się na jedenastkę; ale pod warunkiem, że będą to chłopcy -
zespół piłki nożnej. Co do jednego byliśmy jednak całkowicie zgodni. Będziemy nadal próbować ale...

Zaadoptujemy dzieci w Polsce.

W latach 1988-90, coraz częściej myśleliśmy, o ewentualnym powrocie do kraju.
Tym bardziej, że w Polsce zachodziły zmiany, rozpoczęła się transformacja ustrojowa i
wyglądało na to, że nasz powrót jest tylko kwestią czasu. Mieliśmy w Polsce też rodzinę,
sporo znajomych, dom. Żona pierwszy raz poleciała do kraju sama, wiosną roku 1986.
Chciała być z rodzicami na swoje urodziny - 26 kwietnia.
W tym dniu jednak właśnie wybuchł Czernobyl...i nastąpiły wszelkie następstwa tej
katastrofy ekologicznej.
Miało to raczej negatywny wpływ na naszą szybszą decyzję powrotu.
Zaczęliśmy się zastanawiać, dochodzić do wniosku, (pamiętając lata Komuny i PRL),
że upłynie wiele lat, może nawet pokoleń, zanim cokolwiek w Polsce naprawdę się zmieni -
w stronę pozytywnej normalności.

Tutaj w Australii, pomimo wielkich i oczywistych rozczarowań lat 1988-90, mieliśmy
jednak dobre, ustabilizowane życie i znakomite perspektywy na jego dalszy ciąg.
Może poniżej i nie na miarę moich ambicjii...ale

Był rok 1991, przejściowe kłopoty z płynnością dla Alpha Healthcare minęły.
Ostatecznie, w takim... podbramkowym momencie, aby wypłacić zaległe pensje,
wspomogłem firmę własnymi pieniędzmi.
Życie powoli zaczęło się stabilizować. Wszystko na to wskazywało – a stabilizacja w życiu
jest potrzebna jak zdrowie. Ważna dla każdego…..

Powrót do korzeni... przeszłości i... PZMot.

Pewnego dnia, byłem już po porannym przeglądzie prasy; przeglądałem z architektem
plany jakiegoś nowego projektu, kiedy moja asystentka powiadomiła mnie, że przyszedł do recepcji
czeka na mnie Pan Witkowski z Polski. Nie bardzo chciało mi się z nim gadać;
wtedy prawie każdego dnia miałem albo wizytację z Polski albo miejscowej Polonii -
wszyscy ze znakomitymi pomysłami na rozmaite imprezy, nteresy - brakowało im wszystkim,
właściwie tylko jednej rzeczy - pieniędzy. Tego szukali u mnie...

Byłem też umówiony na lunch ze znanym biznesmenem, pochodzenia polskiego Richardem Pratt -
z Melbourne. Kiedy widziałem go ostatni raz, zwierzyłem mu się z problemów, nadmiernej ilości
rozmaitych super propozycji biznesowych... – od własnych rodaków...

Richard skomentował to w bardzo znamiennych słowach, które zapamiętałem na zawsze:
„Richard wiedz o tym, nie ma na tym świecie nic bardziej pospolitego, niż geniusz bez pieniędzy”.
I od razu dodał:
„Takich ludzi, geniuszy - (przynajmniej w ich przekonaniu) - ja zawsze wysyłam do diabła albo konkurencji.
Do siebie biorę tylko fachowców – tych, którzy już coś w życiu osiągnęli.

Facet, który ma 50 lat i prócz tego nic jeszcze nie ma, zwłaszcza pieniędzy...
oraz nic nie osiągnął – jest po prostu nieudacznikiem - zostanie w takiej sytuacji...
prawdopodobnie na całe życie...”.

Koniec Odcinka 37

Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • a stabilizacja w życiu jest potrzebna jak zdrowie.
    .
    Tak samo z Demokracją, która ma jedną możliwości równowagi.

    Ale jej nie ma, bo równowaga zniszczona liczbą nieparzystą podziału władzy, czyli stabilizacja zakazana konstytucją.

    Równowaga czasowa to stabilizacja w życiu potrzebna jest jak zdrowie, gdy nieosiągalna wszystkie ustroje ciężko chorują są niedołężne pod kontrolą pasożytów.
  • Jest 1 pomysl biznesowy z Australii do Polski do zrobienia. Vegemite.
    Po produkcji piwa pozostaje szlam drozdzowy i z niego robi sie Vegemite. W Australii jest to smarowidlo do chleba dla dzieci bardzo popularne. Witaminy z grupy B a szczegolnie witamina B3, (Niacyn), wyplukuje z organizmu maryche jak trzeba test robic do pracy. Smak w Polsce nieznany i nie latwo bedzie do niego przekonac. Dobry dodatek do sosow.
    W USA tego w sklepach nie ma ale na internecie jest. Czemu to lubie?
    A temu ,ze w dziecinstwie tego zasmakowalem i zakochalem sie. Byly lata 50 te, Bielsko-Biala, niczego w sklepach, tylko musztarda, ocet, kawa zbozowa i to mazidlo z drozdzy. Nie pamietam jak to sie wtedy nazywalo ale rodzice mi to kupowali i zakochalem sie w tym. Przypuszczam , ze pochodzilo to z poniemieckich browarow. Niemcy wymyslali dla wojska rozne potrawy z niczego i to bylo wlasnie cos takiego.
    No coz. Juz za stary jestem na takie projekty. W Anglii sprzedaja to pod nazwa Murmite ale nie smakuje jak ten australijski Vegemite.
  • Wszystko jasne... Amen!
    "Nasze małżeństwo trwało już 15 lat, a nie mieliśmy potomstwa, choć oboje
    bardzo tego pragnęliśmy. Na początku jeszcze w Polsce, było to niemożliwe.
    Zdecydowaliśmy się na emigrację i z tego też powodu, dzieci byłyby przeszkodą.
    I kiedy żona zaszła w ciążę, jedynym sensownym rozwiązaniem - było jej usunięcie.
    Potem pierwsze lata na Antypodach - nie był to z pewnością nasz priorytet,
    nie mieliśmy na to czasu, ani pieniędzy."
  • @staszek kieliszek 08:37:05
    "Byly lata 50 te, Bielsko-Biala, niczego w sklepach, tylko musztarda, ocet, kawa zbozowa..."
    A ja pamiętam z lat 50-tych delikatesy na Rynku w Katowicach (obecnie Skarbek), gdzie z zawiązanymi oczami, kierując się zapachem, można było znaleźć stoisko z kawą (naturalną oczywiście!) , wędlinami, pieczywem, rybami...
    (na tym ostatnim nawet raki można było kupić !)
    Cóż, jeden widzi szklankę do połowy pustą...
    A swoją drogą to naprawdę ciekawe, że osoby które wyjechały z Polski, są w stosunku do niej najbardziej krytyczne...w większości niesprawiedliwie.
  • @SZS 10:07:33
    "A swoją drogą to naprawdę ciekawe, że osoby które wyjechały z Polski, są w stosunku do niej najbardziej krytyczne...w większości niesprawiedliwie."
    Pewnie dlatego że nie chcą mieć wątpliwości odnośnie swojej życiowej decyzji...
  • @staszek kieliszek 08:37:05
    "Byly lata 50 te, Bielsko-Biala, niczego w sklepach, tylko musztarda, ocet, kawa zbozowa i to mazidlo z drozdzy."

    To jak ludzie przeżyli i nie wymarli z głodu? Każdy miał własne gospodarstwo?
  • @Pedant 10:34:02
    Przeżyli na musztardzie i occie...
    I jeszcze mieli siły żeby mieć potomstwo - więcej niż dzisiaj!
  • @Robik 10:52:41
    "Przeżyli na musztardzie i occie...
    I jeszcze mieli siły żeby mieć potomstwo - więcej niż dzisiaj!"

    Żywili się zapewne tym mazidłem z drożdży. Podczas gdy straszne komuchy obżerały się czarnym kawiorem prosto od Ruskich.
  • @Robik 10:52:41
    Musztarda i ocet... Lepsze niż Viagra ! A jak do tego dodasz zapałki (sztormowe oczywiście :-)....). Nic dziwnego, że było nas ponad 39 milionów....
  • ....
    "Facet, który ma 50 lat i prócz tego nic jeszcze nie ma, zwłaszcza pieniędzy...
    oraz nic nie osiągnął – jest po prostu nieudacznikiem - zostanie w takiej sytuacji...
    prawdopodobnie na całe życie...”.

    Zbyt surowa ocena! Biznes to wojna! Nie każdy nadaje się na dowódcę. Większość to zwykli żołnierze. W polityce, biznesie i na wojnie zwyciężają najbardziej bezwzględni, wyrachowani, przebiegli, cyniczni i bez skrupułów. Najwięcej takich cech mają ludzie o skłonnościach psychopatycznych. Udowodnił to A. Łobaczewski w swoich pracach i książce "Ponerologia Polityczna". Wprawdzie on przedstawia to na podstawie ludzi polityki epoki PRL, ale wg. moich obserwacji dotyczy to całej światowej sceny politycznej, gospodarczej, finansowej i wojskowej. Po prostu ludzie o skłonnościach psychopatycznych bez wszelkiej empatii mają dużą przewagę konkurencyjną nad ludźmi pozbawionymi takich cech. Są po prostu bezwzględni w dochodzeniu do wyznaczonego celu. Dosłownie po trupach idą w zadanym sobie kierunku. Ludzie bez cech wojowniczych, z dużą wewnętrzną empatią nie mają ani w polityce, ani w biznesie czego szukać. Nie znaczy to , że wszyscy z nich to nieudacznicy, bo nie zarobili wielkiej kasy. Po prostu nie każdy ma ochotę iść na komorniczą licytację i korzystać z kogoś nieszczęścia.

    Tak- biznes to wojna i jak powiedział pan w poprzednim odcinku
    " Ten który trzyma złoto – zawsze ma rację." A wiadomo kto ma złoto.
    Dla tego pańskiego znajomego facet który założył rodzinę, wychował dzieci na uczciwych ludzi, zapewnił im z pensji skromne. ale szczęśliwe dzieciństwo to nieudacznik, bo klasą S nie jeździ.... Nie zgadzam się taką definicją i klasyfikacją ludzi.
  • Hmm...
    -"Facet, który ma 50 lat i prócz tego nic jeszcze nie ma, zwłaszcza pieniędzy...
    oraz nic nie osiągnął – jest po prostu nieudacznikiem - zostanie w takiej sytuacji...
    prawdopodobnie na całe życie...”.-

    Tez zwrocilem uwage na ten fragment.
    Wg. takiej definicji ew. klasyfikacji to ja tez jestem nieudacznikiem :)
    Ale jakos nie odczuwam dyskomfortu z tego powodu.
    ...........

    Krzysztof Teodor Toeplitz kiedys napisal w nawiazaniu do czasow PRL.
    -"Kiedys wszyscy bylismy kims, a dzisiaj tylko mamy. Ale i to nie wszyscy"-

    Serdeczne pozdrowienia :)
  • @Pedant 10:34:02
    Po raz wtóry okazujesz ignorancję, tym razem przedmiotową i historyczną, bezczeszcząc przy tym niedolę ówczesnego społeczeństwa !
    Zrealizuj moje dzisiejsze zalecenia i nie wykonuj dalej czynności czuba !!
  • @krysz 15:54:30
    Wesprę przypomnianym przy tej okazji a zasłyszanym w telewizji na początku naszej transformacji stwierdzeniem komentatora:

    "Jeszcze będziecie płakać przed pełnymi witrynami z pustymi kieszeniami"

    W komunie była pustynia towarowa i z tego powodu każdy nosił gotówkę na wypadek nieprzewidywalnej dostawy sklepowej, jakiegokolwiek dobra !
  • Zdrowy człowiek jest wzorem demokracji.
    .
    Nie każdy nadaje się na dowódcę. Większość to zwykli żołnierze.
    W polityce, biznesie i na wojnie zwyciężają najbardziej bezwzględni, wyrachowani, przebiegli, cyniczni i bez skrupułów. Najwięcej takich cech mają ludzie o skłonnościach psychopatycznych. Udowodnił to A. Łobaczewski w swoich pracach i książce "Ponerologia Polityczna". Wprawdzie on przedstawia to na podstawie ludzi polityki epoki PRL, ale wg. moich obserwacji dotyczy to całej światowej sceny politycznej, gospodarczej, finansowej i wojskowej. Po prostu ludzie o skłonnościach psychopatycznych bez wszelkiej empatii mają dużą przewagę konkurencyjną nad ludźmi pozbawionymi takich cech. Są po prostu bezwzględni w dochodzeniu do wyznaczonego celu. Dosłownie po trupach idą w zadanym sobie kierunku. Ludzie bez cech wojowniczych, z dużą wewnętrzną empatią nie mają ani w polityce, ani w biznesie czego szukać. Nie znaczy to , że wszyscy z nich to nieudacznicy, bo nie zarobili wielkiej kasy. Po prostu nie każdy ma ochotę iść na komorniczą licytację i korzystać z kogoś nieszczęścia.

    Jesteśmy blisko szczęścia naturalnej demokracji, gdzie myślące jednostki są potrzebne i te agresywne do obrony i nie agresywne do budowy.
    Porządek częstotliwości kolorów promieni fal światła, daje wzór na promień jasnego światła życia.
    Dlatego w życiu działanie światła i szczęścia demokracji jest zależne od porządku kolejności działania wszystkich jednostek.

    Bez szanowania naturalnego wzoru porządku Świata, jedni żyją jak bogowie na Ziemi, inni jak nieudacznicy w domniemanej demokracji.
  • @SZS 10:07:33
    Zgadza sie, ze w Katowicach towar w sklepach byl. Ludzie z Bielska pociagiem jezdzili do Katowic by kupic golonke, szynke itp. Dlaczego tak bylo? Gornicy. Wegiel szedl na eksport i wladza ludowa dbala by gornicy nie strajkowali, byli najedzeni i grzecznie pracowali a w Bielsku zdarzaly sie dantejskie sceny w sklepach. Kiedys stalem za maslem ( mialem moze 6 lat), setki ludzi. Przywiezli skrzynke do mleczarni i tlum tak naparl na lade ,ze ta lada sie przewrocila i przygniotla sprzedawczynie do pustych regalow. Innym razem stalem za rodzynkami do ciasta na swieta. Tez przywiezli 1 skrzynke, sprzedawali po 10 dkg na glowe i te rodzynki skonczyly sie tuz przed moim nosem. Ciagle sie stalo w kolejkach, bylo nas 4 rodzenstwa i co godzine wymienialismy sie w tych kolejkach. W zasadzie bylo tak przez 28 lat mego zycia w Polsce Ludowej. Zawsze czegos brakowalo. A to lodowek, a to pralek, a to papieru fotograficznego, a to wywolywacza do filmow, a to desek, a to....
  • @staszek kieliszek 21:34:49
    Takie pisanie o sytuacji w Polsce lat 50-ych jest bardzo nieuczciwe.
    Z pewnością tamten system ekonomiczny był absurdalny i nie mam zamiaru go bronić.
    Trzeba jednak zauważyć, że mówimy o czasach kiedy Polska dopiero zaczynała dźwigać się po wojnie która zrównała nasze państwo równo z ziemią.
    Ciekaw jestem czy gdyby podobne zniszczenia (materialne i ludzkie) dotknęły USA to czy byłoby tam lepiej?
    Za to Ameryka wyszła tej wojny jako beneficjent który zrobił na tym nieszczęściu majątek.
    W dzisiejszej Ameryce ponad 50 mln żyje dzięki kartkom żywnościowym...
    W dzisiejszej Polsce ponad 6 000 ludzi popełnia samobójstwa...
    a półki uginają się od nadmiaru towarów!
  • @Robik 23:54:50
    "Ciekaw jestem czy gdyby podobne zniszczenia (materialne i ludzkie) dotknęły USA to czy byłoby tam lepiej?"

    Były takie zniszczenia na pokonanym Południu. Można sprawdzić.
  • @zadziwiony 14:51:02
    Szanowny Panie,

    Proszę zrozumieć - ja tylko opisuję pewne fakty i zdarzenia z mojego dość ciekawego życia. Wydarzenia oraz słowa, które pozostały w mojej pamieci.

    Oczywiście, to nie oznacza, że się z nimi zgadzam, chociaż czasami oczywiście zastanawiam się nad ich sensem - w kontekście tego co robię, w kontekście własnych dokonań, doświadczeń.

    Im dłużej żyję, tym bardziej jestem przekonany, że coraz mniej jest wokół mnie ludzi normalnych.
    Ale z drugiej strony: jaka jest definicja normalności, jakie są jej kryteria. A może ja nie jestem normalny - albo jestem inny?

    Myślę, że im dłużej człowiek żyje - tym więcej ma właśnie takich pytań- bez odpowiedzi. W miarę zdobywania doświadczeń - wiele rzeczy powinno stać się oczywistością.
    A jednak w moim przypadku tak się nie dzieje.

    Kiedyś na przykład zostałem oszukany przez wiele ludzi - przez Bank Pekao; prawników których zatrudniłem a na końcu przyjaciół, rodzinę.
    Wkrótce potem - miałem do nich wszystkich wielki żal.

    A teraz - właściwie żal odszedł w zapomnienie, w przeszłość.

    Teraz raczej próbuję zrozumieć motywy działań tych ludzi...
    I o ile jeszcze mogę zrozumieć przesłanki działań Banku oraz moich doradców - absolutnie nie mogę pojąć motywów działań osób bliskich.

    Nie mogę zrozumieć jak można oszukać brata, dziecko, przyjaciela.
    A jednak takie są realia naszego życia.

    Coraz bardziej rozumiem sens słynnego powiedzenia starożytności:
    "Wiem, że nic nie wiem"

    Pozdrawiam
  • @krysz 15:54:30
    Szanowny Panie,

    Uprzejmie proszę przeczytać komentarz, który napisałem wyżej Panu Zadziwionemu - nie chciałby się powtarzać.

    Zgadzam się...Być może według takiej klasyfikacji - wszyscy jesteśmy nieudacznikami...Oczywiście prawda jest taka:
    "Człowiek nie jest warty tyle - ile ma (szczególnie w Banku na koncie) -ale tyle ile sam z siebie potrafi stworzyć - i to nie dla siebie a dla innych.

    To jest jedyna, prawdziwa "waluta" wartości ludzkich.

    Niemniej jednak wtedy, kiedy żyłem w tamtych czasach, zupełnie innych realiach - to właśnie stwierdzenie, powiedzenie...uderzyło mocno - moją świadomość. - Tak mocno, że przez dłuższy czas o tym myślałem - no i do dzisiaj zapamietałem. Dlatego je powtarzam - aby o tym pogadać.

    Wtedy, moją pierwszą reakcją...było przyznanie mojemu znajomemu całkowitej racji. Nawet potem, zaczałem tak właśnie postępować.
    Dzisiaj, w miarę swojej dojrzałości - tak jak Panowie - myślę inaczej.

    Podam inny przykład...

    Po moim powrocie z emigracji do Polski, wiele osób przekonywało mnie, że powinienem spróbować sił w polityce. Byli z rozmaitych opcji...
    Nazwiska tych osób są wszystkim znane - nie będę cytował. Teraz też wiem, że chodziło im głównie o moje pieniądze...

    Przyznaję, że nawet byłem parę razy zainteresowany, ale...mówiłem - od początku - parafrazując różne, zapamiętane słowa z przeszłości...

    "Polityk musi być skuteczny...a miarą skuteczności polityka są wygrane wybory...Wy przecież nie macie szans...
    I nie chodzi tu o racje polityczne...
    Wy nie macie pieniędzy...aby wygrać wybory..."

    Większość "polityków" - obrażała się na moje słowa.

    Ciekaw jestem co Panowie myślą na temat mojego rozumowania o realiach życia politycznego w Naszm Kraju.

    Pozdrawiam

    Ryszard Opara
  • Otworzyłem nową internetową witrynę na FB pod nazwą " Ruch na rzecz wolności internetu"
    https://web.facebook.com/Ruch-na-rzecz-wolno%C5%9Bci-w-internecie-509310912925349/?

    Wszystkich tych , którym wolność internetu jest bliska zapraszam na tę stronę.

    Do współpracy przy współredakcji tej nowej internetowej witryny zaprosiłem Sebastiana Thiela muzyka jazzowego, kompozytora, vokalistę...

    Oto on w jednej ze swoich ról jako kompozytor, programista muzyczny, współautor tekstu i vokalista :
    https://www.youtube.com/watch?v=UYrlC87VP8Q&fbclid=IwAR0GgJr69R200vHSSAieFTAXFeBoz3IF9-DSqdRF5dQSr_ZKMpOcFkgA4lo
  • @goodness 20:35:09
    Szanowny Panie,

    "Zdrowy człowiek jest wzorem demokracji".
    To zbyt ogólnikowe stwierdzenie, które może być niezrozumiałe...

    Tak może prawda ale trochę nie do końca. Moim zdaniem powinno być:
    "Jedynie zdrowy i myślący człowiek ma szanse być wzorem demokracji".

    Jaka jest bowiem definicja zdrowia?

    Jako lekarz poznałem wiele osób, którzy fizycznie byli bardzo zdrowi - ale umysłowo byli niestety dość ograniczeni.
    Jako przedsiębiorca poznałem kilku geniuszy, którzy fizycznie byli wprost kalekami; niektórzy zmarli młodo, w "kwiecie wieku".

    Nawet jeżeli Pan "zdrowie" definiuje jako stan fizyczny i umysłowy człowieka - zgodny z ogółnie przyjetymi normami - to też nie daje żadnych gwarancji wzoru demokracji.

    A poza tym - jaka jest definicja prawdziwej demokracji?
    To też może być różnie rozumiane...

    Wiem, może im dłużej żyję, tym bardziej podchodzę do wielu spraw oraz własnego życia - z punktu widzenia filozofa...
    Czy to dobrze czy źle - też trudno zdefiniować.

    Dopóki więc nie znajdziemy odpowiedzi na pytania wyżej postawione - trudno będzie o definicje zdrowia i demokracji.

    Z chęcią podyskutuję z Panem na te tematy.
    Żałuję, że nie możemy zrobić tego osobiście.

    Pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 03:29:39
    Ilu jest "zdrowych ludzi" na tej ziemi?
    Budda ponoć kiedyś powiedział, że tylko człowiek który zrealizował się przez samopoznanie (nazywa się to też "oświeceniem") może cieszyć się całkowitym zdrowiem mentalnym.
  • @Robik 23:54:50
    Nie sposob zrozumiec historie ostatnich 100 lat. Ostatnia wojna swiatowa zostala wywolana przez USA, ktora finansowala Niemcow , jak i tez zostala zakonczona przez USA, ktora finansowala Sowietow i aliantow. I badz tu czlowieku madry.Mozni tego swiata zrobili sobie zabawe a my ludzie mali do dzis sie zastanawiamy jak to wszystko sie odbywalo. Nasi dziadkowie , rodzice, byli tylko pionkami przeganianymi z miejsca na miejsce a dzis na swiecie jest to samo. Czy wreszcie wyrosna nam, prostym tchorzom jaja na tyle wielkie by powiedziec: Dosc wojen?
  • @staszek kieliszek 07:51:34
    Coś w tym temacie można przeczytać pod:
    Chrześcijaństwo i patriotyzm
    https://marucha.wordpress.com/2019/01/20/pseudo-patriotyzm-i-chrzescijanstwo-zabronione-wypowiedzi-lwa-tolstoja/#more-74045
    Więcej można zrozumieć jeśli sobie świadomimy, że Stany są krajem okupowanym...
    Działa to tak:
    TEZA
    ANTY-TEZA
    SYNTEZA
  • @Robik 08:55:25
    Druga WŚ była kontynuacją pierwszej.
    Wielcy aktorzy po podpisaniu Traktatu wersalskiego mieli pewność, że warunki w nim zawarte zmuszą Niemcy do wywołania następnej wojny.
    Zaś o przyczynach I WŚ bardzo interesująco mówi Webster Tarpley.
    Oczywiście jak zwykle upieczono na jednym ogniu kilka pieczeni.
  • @Ryszard Opara 03:29:39
    jaka jest definicja prawdziwej demokracji?

    Duże oceany mają strukturę ze swoich jednostek, czyli kropel wody.

    Da radę ustalić definicję prawdziwej demokracji po ustaleniu jej jednostek.
    Z pominięciem okresów niedołężnych wymagających opieki osób trzecich – dziecięcy i starczy.
    "Jedynie zdrowy i myślący człowiek ma szanse być wzorem demokracji"
    Czyli dorosły człowiek jak chce swoją wolną wolą, może zostać jednostką danej demokracji.

    Jednostka demokracji definiuje – "zdrowie" jako stan umysłowy wzajemnie zgodnej wolnej woli z każdą pojemnością wiedzy człowieka w celu zachowania gatunku.

    Wirusy w prawdziwej demokracji o przeciwnych kierunkach do wzajemnie wolnej woli ogółu, stają się widoczne.

    Dziękuję za odpowiedź.
    Pozdrawiam
  • CZY TO NAPEWNO DZIAŁE TAK JAK TO OPISANO PANIE DOKTORZE OPARA
    Profesor Marc Anthony Derwick (lat 65) wraz z żoną Marią Derwick (lat 63). Profesor Derwick to specjalista ds. chorób krążenia z 29-letnim stażem. Obecnie mieszka w Australii.

    Specjalista, który odważył się zakwestionować utarte metody leczenia miażdżycy. Został skrytykowany i napiętnowany przez środowisko branżowe. Tymczasem jego odkrycie może uchronić miliony ludzi przed zawałem czy udarem mózgu.

    „Przez 27 lat leczyłem ludzi chorych na serce, miażdżycę i inne schorzenia układu krwionośnego. Codziennie przyjmowałem mnóstwo ludzi, którym skrupulatnie przepisywałem tony lekarstw: na rozrzedzenie krwi, na obniżenie ciśnienia, obniżenie cholesterolu. W głębokim przekonaniu, że te tabletki uchronią ich przed najgorszym, czyli przed całkowitym zatkaniem tętnic i ostrą niewydolnością mięśnia sercowego. Wierzyłem w swoim racjonalnym rozumie kształconym na uczelni medycznej, że te chemiczne „cudowne medykamenty” uchronią ich przed przedwczesną śmiercią. Że dzięki nim odzyskają zdrowie. Jakże się myliłem…

    Przez te 27 lat myślałem, że leczę ludzi i wywiązuję się dobrze ze swojego obowiązku. Aż do momentu, gdy u mojej żony stwierdzono zaawansowaną, ciężką miażdżycę tętnicy wieńcowej… U mojej żony, która nie pali, nie pije, w miarę zdrowo się odżywia. I jak się później okazało, nie ma wysokiego ciśnienia, trochę tylko podwyższony cholesterol… Wdrożyłem u żony standardowe leczenie. Ale jak się okazało później…

    Zamiast ją leczyć, wpędzałem ją do grobu!
    Żona mi zaufała jako specjaliście i człowiekowi. Posłusznie przyjmowała leki na obniżenie statyn. Aż do tego tragicznego momentu w dniu jej 59. urodzin, gdy dostała zawału…

    Na szczęście zawał okazał się lekki. Jednak ja z tygodnia na tydzień rozumiałem, że moje leczenie wcale nie przynosi żadnych rezultatów. A jeśli już, to skutek jest być może odwrotny do zamierzonego. Po raz pierwszy w życiu jako specjalista i jako człowiek poczułem się kompletnie bezradny. Miałem poczucie winy. Kim jestem, skoro nie potrafię – po 27 latach czynnej praktyki specjalisty – pomóc mojej żonie?

    Tylko 50% ludzi przeżywa drugi zawał
    Nie trzeba być lekarzem, żeby zdawać sobie sprawę, że pierwszy zawał to sygnał ostrzegawczy. Tylko 50% ludzi przeżywa drugi zawał i zaledwie 3% przeżywa trzeci. Byłem w rozpaczy. Ale wtedy nie wiedziałem, jak bardzo jestem w błędzie w swoim rozumowaniu. I nie wiedziałem, że rozwiązanie tak naprawdę jest w zasięgu ręki…

    Wątpiąc w siebie, zwątpiłem w medycynę
    Żona pocieszała mnie i uspokajała, ale ja i tak wiedziałem, że NIE POTRAFIĘ jej wyleczyć. I wtedy natrafiłem na książkę Michela de Lorgerila (francuskiego kardiologa z Krajowego Centrum Badań Naukowych), który otwarcie pisze o negatywnych skutkach długotrwałego przyjmowania statyn oraz o prawdziwej przyczynie zatykania się tętnic i choroby niedokrwiennej serca.

    „Cholesterol jest dobry dla zdrowia”…
    Przeczytałem tę szokującą informację. Dowiedziałem się, że cholesterol to tylko objaw tego, że w naszym organizmie jest stan zapalny. Cholesterol to taka woskowa maź, która nie tyle zatyka tętnice, ile próbuje zalepić już powstałe rany. Złapałem się za głowę, bo jeśli tak, to jest zupełnie odwrotnie, niż wpajano mi na uniwersytecie! Potem dowiedziałem się również o prawdziwym działaniu tzw. beta-blokerów, leków przeciw arytmii, leków na nadciśnienie czy nitrogliceryny…

    Po tym, co przeczytałem, byłem w szoku
    Całe armie lekarzy przepisują ufnym jak dzieci pacjentom tony leków na obniżenie ciśnienia i obniżenie cholesterolu we krwi. Tymczasem nadal (jak to możliwe?) NIE WIADOMO w 100%, dlaczego tworzą się blaszki miażdżycowe. Nie ma absolutnie żadnych badań, które mogą poświadczyć, że to cholesterol powoduje chorobę niedokrwienną serca czy zatkanie tętnic. Tzw. blaszka miażdżycowa to są zakrzepy krwi, ale winowajcą nie jest tu cholesterol!

    Czym jest miażdżyca?
    Miażdżyca to choroba śródbłonka, czyli warstwy komórek wyściełających tętnice. Na skutek uszkodzeń tych komórek krew przestaje swobodnie spływać po ściankach tętnic, powstają ranki i zakrzepy, czyli tzw. płytki miażdżycowe. Z powodu rozrostu tych płytek przepływ krwi w tętnicy jest ograniczony.

    Zanim odkryłem, jak odblokować tętnice, pozbyć się zakrzepów (całkiem naturalnie) i udrożnić przepływ krwi, dowiedziałem się, że są na świecie narody, w których taka choroba jak miażdżyca tętnic w ogóle nie występuje! Na przykład u mieszkańców Kitawa z Nowej Gwinei nie zdarzają się zawały ani udary mózgu. Również ludzie Melanezji są wolni od choroby wieńcowej. Także tradycyjna ludność wysp Tokelau na Oceanie Spokojnym, której tradycyjna dieta obfituje w tłuszcze nasycone w postaci oleju kokosowego. Tymczasem ja sam przez lata zalecałem ludziom dietę niskotłuszczową…

    Dlaczego krew przykleja się do tętnic i tworzy skrzepy?
    Odpowiedź jest tak prosta, że ja sam nie mogłem w nią uwierzyć. Jeśli ścianki tętnicy są na tyle śliskie, że krew płynie w nich swobodnie, organizm jest zdrowy. Jeżeli jednak ich powierzchnia robi się porowata, nierówna i „szorstka”, tworzą się ranki, zgrubienia i stany zapalne. W toku mojego medycznego śledztwa odkryłem, że są 4 ważne substancje, które utrzymują zdrowie ścianek naszych tętnic:

    koenzym Q10 (jego rolę dla organizmu można porównać do świecy zapłonowej w silniku samochodu);
    witamina C i witamina K2, która skutecznie zapobiega gromadzeniu się wapnia w tętnicach;
    kwasy tłuszczowe omega-3, które obniżają ciśnienie krwi.
    Jednak do naprawienia już powstałych zniszczeń nie wystarczy łykać po 10 tabletek witamin dziennie czy jeść ryby. Zatkane tętnice zamieniają się bowiem w bombę zegarową, która może w każdej chwili wybuchnąć. A do rozbrojenia tej bomby, czyli do rozpuszczenia już narosłej blaszki miażdżycowej, potrzeba prawdziwej broni przeciw miażdżycy, która będzie skuteczna, bezpieczna i będzie działać na każdego.

    Jak naturalnie usunąć groźne złogi miażdżycowe?
    Jej lecznicze właściwości są znane od czasów starożytnych.Od tysięcy lat w tradycyjnej medycynie azjatyckiej w leczeniu zaburzeń układu krążenia wykorzystuje się ekstrakt pozyskiwany z Cynara scolymus. Zawiera substancje czynne (cynerynę i inulinę), które bardzo szybko i bezinwazyjnie zmiękczają skrzepy krwi zalegające w tętnicach oraz przywracają komórkom wyściełającym tętnice odpowiednią poślizgowość. Substancje te sprawiają, że krew znów swobodnie płynie, docierając najdalszych organów i naczyń włosowatych.

    Cynara scolymus nie tylko przywraca naczyniom krwionośnym elastyczność i odpowiednią przepływowość. Dzięki temu, że krew dociera do najdalszych zakamarków organizmu, wszystkie narządy zostają odpowiednio dotlenione i odżywione. Organizm zaczyna pracować pełną parą i zdrowieją również inne organy, które niedomagały.

    Jednak spożywanie samego Cynara scolymus nie przynosi tak spektakularnych efektów. Dopiero w połączeniu z innymi potężnymi składnikami jego działania wzmacnia się o 87%, co pozwala na całkowite udrożnienie tętnic.


    Cynara scolymus o silnych właściwościach przeciwmiażdżycowych i przeciwstarzeniowych

    5 lat temu wyjechałem do Włoch na naukowe sympozjum naukowe poświęcone udrożnianiom żył. Tam właśnie dowiedziałem się o cudownych właściwościach ekstraktu z karczocha Cynara scolymus. Zacząłem sprowadzać tę substancję dla mojej żony, która przez 3 miesiące pod kierunkiem profesora z Tajpej przyjmowała kurację na bazie korzenia He Shou Wu.

    Przez 27 lat swojej praktyki nie widziałem czegoś takiego
    Żona podeszła do kuracji sceptycznie. Jednak gdy już po 1. miesiącu zaczęła się o wiele lepiej czuć, a bolesne skurcze nóg i duszności mijały, odzyskiwała wiarę w wyleczenie i radość. Pomimo że czuła się lepiej, to ja wiedziałem, iż najważniejsze okażą się wyniki badań. Oboje wiedzieliśmy, że termin zabiegu angioplastyki i wszczepienia stentów zbliża się nieubłaganie. A ja dodatkowo wiedziałem, że u 97% pacjentów po upływie 4–5 lat konieczna jest kolejny zabieg… Tymczasem po 4 miesiącach moja żona zrobiła kompleksowe badania, po których okazało się, że:

    cholesterol LDL jest w normie i wynosi 105 mg/dl;
    ciśnienie krwi się unormowało i wynosiło średnio 130/78 mmHg;
    zawartość trójglicerydów we krwi spadła aż do 120 mg/dl;
    I NAJWAŻNIEJSZE: nie ma śladu w tętnicach po tzw. blaszkach miażdżycowych!
    Takie wyniki dała w 100% naturalna, roślinna kuracja. Z natury jestem sceptyczny, więc poleciłem żonie powtórzyć badania. Wyniki były równie optymistyczne. Oczywiście odwołaliśmy termin zabiegu angioplastyki. Gdy lekarz w szpitalu spojrzał na wyniki badań, myślał, że to pomyłka… Nie wiedział, co powiedzieć.

    1.-3. tydzień kuracji4.-6. tydzień kuracjiPo 7.-8. tygodniu kuracji
    Na ilustracji w sposób obrazowy przedstawiono efekt działania kuracji prof. Derwicka na bazie Cynara scolymus. Na początku złogi miażdżycowe obejmują połowę tętnicy, co stwarza już poważne ryzyko. W 1. tygodniu złogi te są zmiękczane i rozpuszczane za pomocą aktywnych enzymów i molekuł roślinnych. W 3. tygodniu widać już, że są wyraźnie mniejsze. Ostatnia ilustracja przedstawia udrożnioną tętnicę, w której krew płynie już swobodnie.

    Ale w kraju jako specjalista byłem skończony…
    Gdy przestałem przepisywać pacjentom statyny, donieśli na mnie. Nie chcieli słyszeć o jakichś tam naturalnych czy alternatywnych metodach. Ludzie uważają, że to podejrzane. Chociaż znalazłem w Anglii producenta, który zaczął produkować suplement na bazie precyzyjnie oczyszczonego ekstraktu Cynara scolymus, twierdzili, że chcę tylko zarobić i że wpędzam ludzi do grobu swoimi szarlatańskimi metodami. Nie miałem żadnych argumentów. A przecież wyleczyłem moją własną z żonę z miażdżycy! W końcu wyjechałem z kraju i przeniosłem się do Australii, gdzie otworzyłem prywatny gabinet specjalisty ds. chorób serca.

    Nadal przychodzą do mnie schorowani ludzie. Ale teraz wiem, że potrafię ich NAPRAWDĘ wyleczyć. W lokalnej gazecie ukazał się nawet artykuł o mojej kuracji. Jestem z tego dumny. Zmieniłem swoje podejście do medycyny i patrzę inaczej teraz na choroby układu krążenia. Ale mimo że w kraju spotkałem się z atakami i obelgami od innych specjalistów po fachu, nie przejmuję się tym. Najważniejsze, że moja żona jest ZDROWA. Nic innego się nie liczy.”
  • @Ryszard Opara 03:29:39 NIGDZIE NIE MA DEMOKRACJI@
    DEMOKRACJA w wykonaniu USA, to czysty BIZNES!Robią ją przy pomocy największej ARMII ŚWIATA!Bush kidyś Wojnę nazwał BIZNES WOJENNY!
    Wszystkie ustroje to fantazyjna UTOPIA a Władcy sprawujący władzę zawsze nam będą wmawiać , że TO co proponują jest dla LUDU dobre, choć sami w to nie WIERZĄ!?
    Rysiek TY trochę żyjesz na tym świecie i wiesz kolego , że mam rację.Wybraliśmy w Gdańsku Prezydenta i najwidocznej on komuś już nie pasował, więc został zarżnięty NOŻEM!

    Pomorska TELEWIZJA NARODOWA
    red>Sławomir Ziembiński
    www.fundacja-slawpol.eu
  • @Czerwony Korsarz z Gdańska 16:29:05
    Moja mama zmarla w wieku 93 lat. Upadla, cos sie jej w glowie pomieszalo, zaczela mowic od rzeczy, zabrali ja do domu starcow i w ciagu miesiaca odeszla. 25 lat wczesniej lekarz zapisal jej leki na nadcisnienie i wysoki cholesterol ale ona nigdy nie wykupila tych lekow.Wynika z tego ,ze te leki nie byly jej potrzebne. Obecnie kazdemu czlowiekowi w sile wieku zapisuja te leki. Moje pytanie: Kto ustala tabele cholesterolu i cisnienia? Czy nie sa przypadkiem wziete z sufitu?
  • @Ryszard Opara 02:16:58
    "A może ja nie jestem normalny - albo jestem inny?
    ...
    Nie mogę zrozumieć jak można oszukać brata, dziecko, przyjaciela.
    A jednak takie są realia naszego życia."

    Najwyraźniej odbiega Pan od "normy". Tak jak autor Psalmów, które warto czytać i odmawiać.

    "synowie tego świata roztropniejsi są nad syny światłości w rodzaju swoim [wśród takich jak ono sami]" Lk 16
  • @Robik 08:55:25
    "Więcej można zrozumieć jeśli sobie świadomimy, że Stany są krajem okupowanym..."

    Co co ich podobno okupują, sami są okupowani.

    "Nie walczymy bowiem przeciw krwi i ciału, ale przeciwko zwierzchnościom i władzom, przeciwko władcom tego świata ciemności, przeciwko złym duchom na wyżynach niebieskich. Dlatego nałóżcie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły mogli stawić opór i ostali się dzięki pokonaniu wszelkich przeszkód. Stańcie więc i przepaszcie wasze biodra prawdą, załóżcie pancerz sprawiedliwości, a na nogi włóżcie gotowość głoszenia dobrej nowiny pokoju. Zawsze miejcie tarczę wiary, dzięki której będziecie mogli gasić wszelkie ogniste pociski Złego. Przyjmijcie też hełm zbawienia oraz miecz Ducha, którym jest słowo Boże" (Ef 6,10-17).
  • @staszek kieliszek 19:42:35
    "Moje pytanie: Kto ustala tabele cholesterolu i cisnienia? Czy nie sa przypadkiem wziete z sufitu?"

    Trochę to kwestia mody. Ale ciśnienie bardzo wysokie jest niebezpieczne, i dlaatego jest dobrze mieć urządzenie do mierzenia ciśnienia i jak jest bardzo wysokie, braać lekarstwa.
  • @Ryszard Opara 02:47:02
    Szanowny Pan Opara,

    z przyjemnoscia czytam Panskie wspomnienia.
    Czytam rowniez wszystkie komentarze. :)

    Napisal Pan :
    -"Człowiek nie jest warty tyle - ile ma (szczególnie w Banku na koncie) -ale tyle ile sam z siebie potrafi stworzyć - i to nie dla siebie a dla innych."

    Bardzo piekne i madre stwierdzenie.
    Ale zycie czesto koryguje nasze poglady.
    Mialem nieprzyjemnosc natrafic na ludzi, ktorzy byli na tyle akurat warci, ile mieli na kontach.
    I nic wiecej :)
    Kiedys, przy jakiejs tam dyskusji uslyszalem takie zdanie:
    -"Tam, gdzie zaczynaja sie pieniadze - konczy sie wszystko inne (milosc, przyjazn, lojalnosc...)
    A ja ciagle chce wierzyc, ze nie zawsze tak musi byc.
    .....................

    -"Po moim powrocie z emigracji do Polski, wiele osób przekonywało mnie, że powinienem spróbować sił w polityce"...

    Mysle, ze polityka w wydaniu polskim to jest paskudne bagno.
    To jest sposob na zycie dla slizgaczy, ktorzy w zyciu niczego nie stworzyli, niczego nie zbudowali.
    Moze im sie wydaje, ze sa "politykami". Ze sa wyjatkowi i jedyni.
    A ja mam wrazenie, ze oni nie odrozniaja polityki od jarmarcznego cwaniactwa.
    Mysle, ze owi "politycy", to nie jest towarzystwo dla normalnych, porzadnych ludzi.
    Mysle, ze gdyby Pan zaistnial w polityce - to mialby Pan bardzo wielu falszywych przyjaciol i tylez samo prawdziwych wrogow.

    A przeciez zycie bez nich moze byc takie piekne... :)

    Z perpektywy czasu ( lub moze wieku ) nasuwaja sie refleksje - co w zyciu jest naprawde wazne? Kwestia ustawienia priorytetow...
    Przyklad z wlasnego doswiadczenia.
    Kiedys... Dawno, dawno temu...
    Inaczej.
    Byl czas, ze duzo pracowalem.
    Ganialem z jedej roboty do drugiej. Poswiecalem soboty i niedziele.
    Zarabialem pieniadze!
    Dzisiaj, kiedy o tym mysle...
    Te zarobione pieniadze dawno juz wydane.
    Zakupione dobra tez juz nie istnieja.
    Ale tych straconych chwil w gronie rodzinnym.
    Tych usmiechow dzieci i zony...
    Tego nie da sie juz nadrobic.
    I czy warto bylo...

    Wydaje nam sie, ze podejmujemy sluszne decyzje. Ze funkcjonujemy optymalnie. I zapewne tak jest w jakims punkcie czasoprzestrzeni.
    Ale pozniej okazuje sie, ze to jednak nie tak.
    Ze podjelsmy decyzje w oparciu o niepelne lub falszywe przeslanki
    Ze drugi raz tak bysmy juz nie postapili. Ale tego drugiego razu juz nie bedzie.
    Nie da sie korygowac przeszlosci.
    A wnioski na przyszlosc przychodza czasami za pozno.
    ( A czasami, nie :))

    :)
    ..........
    W Polsce...
    Czytajac Pana artykul przypomnialem sobie i odgrzebalem w internecie ciekawy artykul potwierzajacy Panskie zdanie na temat bankow w Polsce.

    http://www.robertdee.pl/jak-dorznieto-producenta-makaronow-malma/

    .................................

    Serdeczne pozdrowienia :)
  • @Czerwony Korsarz z Gdańska 16:29:05
    Szanowny Panie Korsarzu,

    Bardzo ciekawa historia - z chęcią bym poznał Pana Prof Derwicka.
    Ja teraz też mieszkam w Australii.

    Może Pan ma do niego jakiś kontakt, albo wie gdzie on w Australii mieszka i praktykuje? Bardzo proszę dać mi znać.

    Pozdrawiam serdecznie

    R Opara
  • @Czerwony Korsarz z Gdańska 16:45:12
    Całkowicie się zgadzam.

    Nigdzie na świecie nie ma prawdziwej demokracji. To całkowita utopia.

    Być może krajem, który dość dobrze znam i który jest najbliżej demokracji - to Szwajcaria - ale też tam najważniejszy jest pieniądz.

    Wogóle żyjemy w swiecie, gdzie jedynym prawdziwym Panem Bogiem - jest właśnie pieniądz. Szczególnie to widać w Ameryce (USA).

    Co do zabójstwa Prezydenta Adamowicza - to mam pewne wątpliwości.
    Na świecie jest też coraz więcej szaleńców. I samobójców.

    Współczesna cywilizacja i współczesny coraz bardziej zanieczyszczony świat - niszczy całkowicie człowieka - jego mózg, uczucia...

    Jeżeli tak dalej będziemy postępować, koniec świata jest bliski.
    To tylko kwestia czasu.

    Pozdrawiam
  • @Pedant 20:33:00
    Szanowny Panie,

    Kiedy studiowałem medycynę - w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia - norma poziomu cholesterolu była znacznie wyższa niz obecnie.
    (250-300mg%).

    No ale potem wynaleziono "statyny", które podobno obniżają poziom cholesterolu - no i oczywiście szybko i dramatycznie obniżono normy tego właśnie cholesterolu w organizmie człowieka.
    Zaczęto też naukowo udawadniać, że cholesterol jest odpowiedzialny za naczyniowe choroby serca - arteriosklerozę, która z kolei powoduje ataki serca - zawały... itd.
    Tymczasem prawdą jest, że większość ludzi, która doznaje zawału ma normalny poziom chlesterolu. O tych statystykach jakoś się nie mówi.

    Oczywiście, głównym zadaniem dużych firm farmaceutycznych jest robienie zysków. Aby robić zyski - trzeba wynajdywać różne choroby.
    Wtedy wynajduje się lekarstwa, szczepionki itd. No i sprzedaje...

    Sprzedaż światowa statyn to rynek kilkuset miliardów dolarów rocznie.

    No i przecież to żaden interes - wyleczyć człowieka.
    Interes polega na tym, aby znaleźć mu chorobę i sprzedawać lekarstwa - przez całe jego życie.

    To dopiero jest interes.

    Ja od dawna nie biorę żadnych leków, żadnych szczepionek.
    Codzennie tylko spaceruję i staram się rozsądnie jeść.
    I od tej pory jestem zdrowy.

    Będę o tym wszystkim pisał w następnych odcinkach swojej biografii.

    Pozdrawiam
  • @krysz 21:15:48
    Szanowny Panie,

    Dziękuję za komentarz i miłe słowa.
    Cieszę się, że czyta Pan z przyjemnością moją biografię - mam nadzieję, że będzie Pan to nadal robił.

    A jak widzę, ma Pan też sporo własnych życiowych doświadczeń oraz bardzo ciekawe spojrzenie na życie...
    Może więc moja biografia, jakoś zdopinguje Pana do napisania własnej?
    Proszę spróbować - może będzie Pan mógł publikować ją w Neon24.pl - wtedy będziemy mieli więcej tematów do dyskusji.

    Sprawę producenta makaronów Malma znam bardzo dobrze - jak i jej byłego właściciela - Pana Michela Marbot, bardzo uroczego Francuza, który ożenił się z Polką (ma z nią siedmioro dzieci...)
    To kolejny przykład - jak w Polsce niszczy się ludzi - jak Polski tzw. "Wymiar Sprawiedliwości" - pozwala na bezkarne działania Banków.

    To zresztą ten sam Bank - Bank Pekao SA, który jest (był) największym oszustem i złodziejem - na Polskim rynku finansowym.

    Jak się okazuje - w Polsce można być złodziejem i oszustem - jeżeli się ma pieniądze - i prawników, no i władzę za sobą - nie ma prawa ani sprawiedliwości.

    Pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 02:10:56
    Jeśli już to "biografia naukowa" to należy się sprostowanie: wybuch w Czarnobylu miał miejsce rok wcześniej, w kwietniu 1986 r., a nie w 1987 r.
  • @maharaja 11:34:16
    Witam Pana,

    Ma Pan absolutną rację. Przepraszam... zaraz to zmienie...

    No cóż lata lecą, czasem pamięć mącą - to było ponad 30 lat temu...

    Pamiętam tylko, że żona pierwszy raz poleciała do Polski na swoje urodziny (26.04) kilka dni przed wybuchem w Czarnobylu...
    Myślałem, że to był rok 1987.

    Przepraszam i pozdrawiam

    Ryszard Opara
  • @Czerwony Korsarz z Gdańska 16:29:05
    Szanowny Panie Admirale,

    Prosiłem o adres - dane tego Pana Profesora Derwicka - z Australii.

    Czekam nadal - może proszę o te informacje na PW.

    Pozdrawiam

    R Opara

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930