Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
413 postów 2186 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Lekarz z powołania. Polak - Patriota. Humanista. Misja i Cel Mojego Życia - Pomagać innym ludziom.

Przyszłość? „Myśli moje nieuczesane”. Odcinek 2.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Właściwie jedyną stałą rzeczą na tym „naszym świecie” – jest ciągła zmiana. Człowiek to brzmi dumnie...ale nie w trumnie!

Przyszłość? „Myśli moje - nieuczesane”. Odcinek 2.

Ostatnie kilkanaście lat mojego życia było karuzelą zdarzeń i ciągłego, nieustannego spadania z góry... ze szczytów najwyższego dobrobytu – w beznadziejność i dno pospolitości dnia codziennego...
Myślę, że niewielu ludzi na tym świecie...miało tyle okazji - co ja - na tak wielkie wzloty i upadki...
Ale cóż – tak w życiu bywa i w efekcie końcowym...najważniejsze w życiu jest właśnie - samo życie.

Obecnie, jestem w Australii „pracuję” jako woluntariusz w hospicjum dla ludzi umierających na raka.
Bez wynagrodzenia.
Nawet muszę płacić za posiłki ale za to nie płacę za parking...bo nie mam samochodu, wszędzie chodzę
sobie pieszo – a to... jeszcze na całym świecie, chyba jest za darmo. Choć już niedługo, za oddychanie
świeżym powietrzem - tak jak dzisiaj, za picie dobrej wody – trzeba będzie płacić.

Bardzo lubię, swoje obecne zajęcia/dyżury w Hospicjum.
Pozwalają mi one patrzeć na życie, współczesność z innej zupełnie perspektywy.
Myślę sobie często: „Człowiek to brzmi dumnie...ale nie w trumnie”.
Zastanawiam się coraz częściej co zrobić - co ja mógłbym zrobić; aby te realia istnienia jakoś zmienić!

Medycyna była zawsze moim powołaniem i zawsze lubiłem pomagać ludziom, chociaż niestety często
(jak wspomniałem w autobiografii „AMEN”) - bywałem bezsilny wobec nieuchronności śmierci...
Zawsze w tych momentach myślałem: czy...i jak...można ten moment umierania zatrzymać albo nawet odwrócić... Teraz już wiem; jestem pewien, że w niedalekiej przyszłości będzie to absolutnie możliwe...
Obecnie, na dziś - to jeszcze ciągle nierealne marzenie...ale ludzka myśl, natchniona Boską pomocą jest wprost nieograniczona. Nie zna granic niemożliwości...ani nieskończoności...

A czyż mogłoby być, coś bardziej cudownego/wspaniałego, jak posiadanie daru/możliwości odwracania i zatrzymania – procesu umierania...Patrząc więc na skutek i panoramę odejścia; w krajobrazach po bitwie życia, dochodzę też czasami do rozmaitych (czasem może absurdalnych) wniosków:
Czy, aby rzeczywiście zrozumieć człowieka, ludzi... trzeba być świadkiem jego/ich procesu umierania,
odejścia w nieznane zaświaty...

Jakież to zupełnie inne krajobrazy życia, kiedy człowiek czasem zaledwie dwudziestoparoletni, a więc młody,
ale już dojrzały, stoi...wobec całkowitej nieuchronności przemijania, przed obliczem śmierci.
Wyrok został wydany - przez lekarzy, którzy postawili diagnozę nieuleczalności – np. raka... chociaż...
ten człowiek - był dotąd całkiem niewinny... nie zasłużył na karę i w dodatku...naprawdę bardzo...
ale to bardzo chce żyć. Bez cierpień.

W dodatku ten „skazaniec”... też nie wie: czy natura wykona wyrok już dziś czy też za parę tygodni...
Czasem, nawet do końca, do ostatniego wdechu...żyje jakąś nadzieją na cud istnienia, przetrwania...

A ja patrząc na niego, trzymając go za rękę...mam też nadzieję – aby ten cud mu jakoś przekazać...
Nic więcej nie chcę, nic też więcej nie sprawiło by mnie, żadnej większej radości...
Ale...na dziś - nie udaje mi się to nigdy – przegrywamy oboje, razem...
Chociaż ja... narazie wygrywam i zostaję jeszcze tu na ziemskim padole.
Odmawiam w duchu modlitwę pożegnania; szybko odchodzę do własnej rzeczywistości zapomnienia.

Z drugiej strony parawanu bytu, w tych momentach rozstania - napływają we mnie, olbrzymie ilości nieśmiertelnej energii istnienia. Wtedy bez względu na swoją „karygodną” przeszłość, staję się coraz większym optymistą –
w sensie swojej przyszłości; roli, jaką potencjalnie, być może wkrótce odegram - w jej tworzeniu...

Tymbardziej, że wtedy właśnie widzę, czuję wokół, coraz więcej...pozytywów dobra i życzliwych ludzi. Przynajmniej, tak mi się wydaje. Ale...może jestem po prostu – obłąkanym, nieuleczalnym optymistą?

Wiadomo „przyszłość”- teoretycznie w naszych rękach, jest jednocześnie coraz większą niewiadomą.
Wyznaję wiarę - w skrajności swojej „dawnej głupoty”, że jednak będę walczył; i to do końca życia, no bo tak naprawdę człowiek, przecież przegrywa w momencie, kiedy się poddaje, przestaje walczyć.
Nasz cały tzw. świat, bez względu na miejsce i czas, w którym aktualnie jesteśmy...ciągle się zmienia.
Właściwie jedyną stałą rzeczą na tym „naszym świecie” – jest ciągła zmiana.

W pewnym sensie, każdy człowiek, każda istota żywa - funkcjonuje we własnym, indywidualnym i odrębnym świecie – z drugiej strony, wszyscy jesteśmy niemal zmuszeni, zniewoleni do życia razem.
Jaki w tym wszystkim sens; jaka jest logika istnienia? Nikt, tak naprawdę do końca, nie ma pewności.
Każdy myślący człowiek, zapewnie często zadaje sobie tych kilka podstawowych pytań – jak poniżej:

1. „Gdzie to się wszystko toczy i po co”?
2. „Jaki to wszystko ma sens”?
3. „Co mamy robić dalej; z kim i dlaczego”?

Odpowiedzi na te pytania, najczęściej po chwili zastanowienia...odchodzą nam w większości do stanu względności, naszego myślowgo lamusa.

C’est la Vie – Let it Be.

I tak, jak napisałem w konkluzji poprzednich moich „Myśli nieuczesanych” - „Wiem, że nic nie wiem”.
Zapewne - jak każdy człowiek (może większość – może mniejszość), ciągle szukam swojego miejsca na tym naszym świecie. Być może...nie ma już takiego miejsca dla mnie – a być może ciągle będę szukał.

Aż pewnego dnia czy może sekundy, odwiedzi mnie Tanatos – albo inny posłaniec przemijania i każe...
mi się wynosić w zaświaty.
Dzisiaj - nie wiem dokładnie – ile czasu mi jeszcze zostało.

Wiem doskonale jedno:
Zanim odejdę na wieczność do nieskończoności – muszę jeszcze coś dobrego zrobić dla ludzkości.
To absolutna myśl przewodnia – wszelkich moich działań. Misji Mojego Życia.

Koniec Odcinka 2 „Myśli nieuczesanych”.

Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • @ Autor, All
    "1. „Gdzie to się wszystko toczy i po co”?
    2. „Jaki to wszystko ma sens”?
    3. „Co mamy robić dalej; z kim i dlaczego”?"

    Celem i sensem jest zbawienie. A co robić? Żyć tak, aby być zbawionym.
    KRK już dawno to "odkrył."
    Tak tylko przypominam ;-)

    5*

    Ukłony
  • @Jasiek 08:58:56
    Tak. KRK to odkrył, po czym to zakrył. Bo czci innych bogów. Pan Opara też nadzieję złożył w ręce ,,wielkiego architekta" czyli w łapy tej żaby, co podkłada je chcąc być podkuta.
    Pytanie czy p.Opara chce być zbawiony, czy p.Opara uwierzył architektowi, względnie dał się zwieść i swoją ,,nieśmiertelność" narazie skromnie oszacował na 152 lata, byśmy nie doznali zawrotów głowy, a gdy ją osiągnie (jedząc nanozłoto w żarciu dla bogaczy), to komputery kwantowe już będą kalkulować jak p.Oparę uczynić nieśmiertelnym. Ja tam takie kalkulacje i nadzieje robiłem w wieku młodzieńczym, gdy też - moja wiara w Boga, była wymuszona świecką tradycją, gimnastyką w rzymskim kościółku i trzymaniem się jego reguł. Ale ten okres mam już daaaawno za sobą.
  • @Oracz 09:16:05
    "KRK to odkrył, po czym to zakrył."

    Jak się widziało, to się nie odwidzi ;-)

    Pozdro!
  • @Jasiek 09:20:27
    Kalkulacja jest inna: jak to jest z tym zbawieniem, to ,,nikt nie wie", bo: Chrystusa bez problemu żeśmy stracili (my- faryzeusze), za pomocą podszeptów i demokracji, ale jak się żyje w przepychu i jak w bajce to my faryzeusze wiemy i wiemy, że żeby tak żyć to trzeba służyć księciu tego świata. A jak? A tak: bierzemy Pisma, stajemy się uczonymi w nich, ale maluczkimi tak kierujemy, by nieświadomie popełniali wszystkie te okropności których Bóg nienawidzi. W szczególności podajemy im by czcili królową nieba, by formowali jej posążki, by oddawali jej część i podzięki. W końcu też ,,błogosławimy" wojny i watażków wojennych. Utrzymujemy stan jak najniższej wiedzy o świecie, chociaż wymagamy wkuwania mnóstwo bezużytecznej wiedzy np o leczeniu nowotworów chemioterapią, która owszem pokona tzw raka, ale nigdy na zawsze. Itd itp.
  • @Oracz 09:32:20
    "Kalkulacja jest inna: jak to jest z tym zbawieniem, to ,,nikt nie wie", bo: Chrystusa bez problemu żeśmy stracili (my- faryzeusze)"

    To nie moja kalkulacja. Ja faryzeuszem nie jestem. Ale dzięki za rozwinięcie tematu.
  • Wszystko się we mnie buntuje przeciwko komunałom
    https://m.neon24.pl/4e85e35c5612bccee7597eb0a2fb1de6,14,0.jpg
    stwiedzającym, dla przykładu, iż śmierć młodego człowieka jest bardziej przygnębiająca, niż starego.

    albo, że barbarzyńcy zabijali nawet kobiety i dzieci. To ma być dowodem barbarzyńskiego okrucieństwa, tymczasem pokazuje jedynie, że nie traktowano tych kobiet i dzieci przedmiotowo, jako majątek do zagospodarowania.

    Śmierć dziecka, które nie zdążyło jeszcze pożyć, to jednak tylko śmierć małego człowieka. Zgon osoby starej, o wspaniałym charakterze, która udowodniła to całym swoim życiem, to nie tylko śmierć wielkiego człowieka, to strata cywilizacyjna.

    W Polsce lekarze nie mają wpływu na działanie personelu pomocniczego. Nie ma znaczenia, że lekarz wykona udaną operację ratującą życie, skoro pielęgniarka zabije potem pacjenta otwierając na noc okno i doprowadzając do zapalenia płuc. Lekarz nie ma na to wpływu. Faktycznym zabójcą jest system, który zwalnia z odpowiedzialności za takie uczynki dyrektora szpitala, bo przecież to nie on otworzył okno. Tymczasem jest winien, skoro zatrudnił tak nieodpowiedzialny personel, a przede wszystkim, że istnieje możliwość otwarcia okna, które w konsekwencji może kogoś zabić.

    Życząc Panu spełnienia jego marzeń, dla dobra ludzkości, cenię pana uczynki w stosunku do tych biedaków, którym się Pan opiekuje.


    Nikt nie załużył na karę śmierci, ani młody, ani stary, ani winny czy niewinny. Ponadto, nazywanie tego karą też jest umowne. Wielu ludzi tak cierpi, że modli się o śmierć. Dla nich śmierć jest wybawieniem --- nagroda. Nie muszą to być cierpienia fizyczne. Mój Ojciec odszedł, bowiem tak go mierził wpółczesny świat, współczesna polityka, zdziczenie i deprawacja sąsiadów. Nie mógł dalej żyć wśród ludzi, których uczynków nie tolerował.
  • Mysli moje ... ... ... , intangible asset.
    Istnieje myśl, jest niematerialna. 
    Istnieje radość, jest niemateriala.
    istnieje miłość, jest niemateriala.

    Istnieje zmysł, jest niematerialny. 
    Istnieje smutek, jest niematerialny.
    Istnieje śmierć, jest .................... !.

    Istnieje wartość niematerialna !.

    I to ma właśnie sens niematerialnego naszego istnienia !. 

    https://penbimprovement.com/wp-content/uploads/2015/03/Fotolia_42044662_XS-300x212.jpg
  • @Oracz 09:32:20
    Szanowni Panowie Jasiek i Oracz,

    Wierzę w Pana Boga - jako Kreatora wszechświata i życia w Kosmosie a szczególnie na Ziemi - bo to oczywiście znamy z naszych doświadczeń.

    Istnieje wiele różnych religii na naszej planecie, nie wiem tak naprawdę, która z nich ma rację - ale wszystkie mają Pana Boga (i Świętych).
    Oczywiście różne religie nazywają swego Pana Boga inaczej - ale ja wierzę, że to jest ten sam Pan Bóg - dla całego wszechświata.

    Urodziłem się Katolikiem - i takim juz pozostanę. Tak jak wspomniałem wyżej - może nawet nieważne jak nazywa się Pan Bóg - to jest jeden i ten sam Wielki Stwórca i Kreator życia.

    Szczęść Boże - i pozostańcie z Panem Bogiem.
  • @interesariusz z PL 11:08:10
    Szanowny Panie Interesariusz,

    Wiem, że mamy czasem różne poglądy, inaczej oceniamy różne sprawy.
    Mam wielki szacunek dla Pana opnii i poglądów - i wiem, że przeszedł Pan w swoim życiu osobistym i rodzinnym - wiele dramatów.
    Takie to nasze życie jest.

    Ale proszę mi wierzyć w jedną sprawe.
    Ja bardzo lubię pomagać innym ludziom i proszę mi wierzyć - nie ma dla mnie większej przyjemności i satysfakcji w życiu - niż być w stanie pomóc innym. Przecież MY ludzie - tak naprawdę żyjemy - dla dobra innych.
    A śmierć jest zawsze olbrzymim dramatem - dla każdego. Bez względu na wiek, płeć, stan społeczny czy majątkowy...
    Niestety - takie jest życie.

    Z wyrazami szacunku,
  • @Alfax 11:42:45
    Witam Pana Poetę!

    Jak to dobrze, że pojawił się Pan u nas na Neon24.pl.

    Zawsze, z wielką przyjemnością czytam Pana krótkie wiersze.
    Ma Pan znakomity punkt widzenia - na wszystkie sprawy wokół.

    A życie - powinno być jak poezja.

    Pozdrawiam Serdecznie
  • @Ryszard Opara 12:52:14
    Żyj pan długo, a na własne oczy przekonasz się, jak macierz nierządnic rozlezie się w szwach. Ale na pocieszenie i ku pokrzepieniu, powiem, że mniej-więcej to co Pan w tym momencie napisał, to ja miałem w głowie jeszcze w roku 2005, wtedy miałem (czytałem) Biblię około 2-3 lat. Bóg ujawnia Prawdę w miarę jak człowiek się Jemu podporządkowuje. Bóg czyni cuda, tak że człowiek utwierdza się w wierze. A jak ma z tym kłopot, to może doświadczyć i 50 cudów dziennie. Wtedy jednak może mieć kłopot z odczuciem, że żyje (jeszcze) w świecie realnym, bo on przestaje być (w pewnym sensie) światem realnym. Tu znów z pomocą, w wiarę w to że to jest świat realny przychodzi otoczenie, które stwierdza że ,,coś się dzieje dziwnego". Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
  • Tak...
    -------------
    "W pewnym sensie, każdy człowiek, każda istota żywa - funkcjonuje we własnym, indywidualnym i odrębnym świecie – z drugiej strony, wszyscy jesteśmy niemal zmuszeni, zniewoleni do życia razem."
    -------------
    Tak ponieważ człowiek reprezentuje dwa światy - dusza czyli ten właściwy byt niematerialny - czasowo przysłany na Ziemię ze świata niematerialnego - i ciało człowieka należące do świata materialnego jako osobliwy skafander kosmiczny na czas pobytu duszy (inteligentnej energii) na Ziemi.
    Prawdziwym domem dla nas (duszy) jest świat niematerialny - który składa się z inteligentnej energii, którą stanowią także właśnie dusze, które odbyły swoje delegacje na Ziemi wcześniej.
    c.d.n.
  • @demonkracja 13:51:51
    Szanowny Panie,

    Absolutnie się z Panem zgadzam. Dusza to najwyższa, nieskończona oraz prawdziwie Boska forma energii (inteligentnej energii).
    Ciało jest "skafandrem kosmicznym" duszy, w czasie jej chwilowego pobytu na Ziemii.

    Tylko dlaczego tak właśnie jest...?
    Jaka jest definicja duszy - co się na nią składa?
    Czy wszyscy ludzie (jak i inne stworzenia) - mają duszę?
    Oto są pytania...

    Moim zdaniem, jak wspomniałem dusza jest najwyższę formą energii ożywionej - skłąda się na nią wiele rzeczy niematerialnych ale głównie: Rozum, wszelkie procesy myślenia; uczucia, emocje, twórczość, możliwość kreatywnego myslenia - wiele innych rzeczy.
    Mózg człowieka jest sercem jego duszy.

    Naszym największym zadaniem -wyzwaniem; zgodnie z wolą Pana Boga - jest połączyć dusze z ciałem na wieki - a w ten sposób - uzyskać nieśmiertelność dla ludzkości.

    Pisze o tych własnie sprawach w mojej nowej książce: "PandeMonium".

    Mam nadzieję, że (z Boską pomocą) - uda mi się znaleźć rozwiązania.
    Moim największym marzeniem - Misją Mojego Życia - jest zrobić wszystko aby wskazać ludzkości - drogę do nieśmiertelnosci.

    Pozdrawiam serdecznie
  • Lubić ludzi, jest jednoznaczne z tym, że się lubi i akceptuje siebie.
    Widzieć życie i świat jako piękno, oznacza, że odczuwa się radość z życia.
    To jest równowaga psychiczna, stan zgody na wszystkie prawidłowości otaczającego świata. Jedną z tych prawidłowości jest śmierć.

    I tu pojawia się to co nazywamy Bogiem; to jest siła, która ożywia, daje życie ciągle od nowa. Wszyscy umrzemy i urodzimy się od nowo. Na wiosnę będą nowe kwiaty, a my będziemy powtórzeni w genach naszych dzieci i wnyków. Takie są zasady trwania, których należy przestrzegać aby wolę bożą spełnić. Do tego nie trzeba ani nauki, ani poświęcenia, to jest darem bożym, który każdy dostaje.
  • @Anna-PK 15:53:31
    Dramatem życia jest to, że starzejemy się zbyt szybko, a mądrzejemy zbyt późno.

    Benjamin Franklin
  • @Ryszard Opara 14:51:44
    Ależ Pan doktor jest niepoprawny! Przecież te życie wieczne Pan doktor - arystokrata planuje dla ludzi, czyli innych arystokratów. A radzi się architekta (niewielkiego) czyli anioła, stworzenia i to upadłego, a więc szatana. Zaraz to panu arystokracie wykażę:

    3 Wtedy Bóg rzekł: «Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istotą cielesną: niechaj więc żyje tylko sto dwadzieścia lat2».

    https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=6

    To było przez Boga zarządzone po potopie! Dlatego ,,panna ewcia" obśmiała doktora i nazwała go miękkim.. owocem, bo przejrzałym. Panna Ewcia jaka jest, to każdy widzi, ale nikt jej braku inteligencji i polotu nie zarzuci. Mało, ona doktorowi współczuje i próbuje pomóc odzyskać stracone pieniądze na rzecz banku zwącego się ,,polskim". Ale tu trochę się pomyliła, bo jak można pomóc hazardziście którego zwiódł bożek Mammon i który wszedł do kasyna ze swoją złotą kartą i dla chęci (chuci) zysku, w ferworze gorączki posiadania, wszystko postawił na.. kulawego konia? To dobra dziewczyna jest, może nawet bardzo dobra, ale też ciut naiwna.
  • Będąc na dole niżej spaść się nie da
    Bo dla wszystkich jest jednakowa bieda
    Życie jest dane by znać dobro i zło
    Rozróżniać, wybierać , by nie był mdło
    Kto poznał drogę, za życiem nie tęskni
    Bo na tym świecie większość to są mętni
    Dlatego kto do Nieba się dostanie?
    Ten co nie tylko słucha przykazanie
    Wpaja je w życiu przyjmuje z pokorą
    By nie być złego życiową podporą
    Byłem na granicy, Bóg dał nadzieję
    Że dobra uczynię nim się podzieję
    Czynię co w moich możliwościach skromnych
    Także modlę za wiernych i bezbożnych
    Modlitwa daje to czego nie widać
    Nie warto rozważać, o sens życia gdybać
    Pozdrawiam
    Szczęść Boże
  • @Ryszard Opara 13:02:33
    Szanowny Pan Opara.

    Dziękuję Panu za zainteresowanie moimi przemyśleniami. 
    Z mojej strony także czytam Pana przemyślenia dotyczące wartości. 

    Dlatego uzupełnieniem jest mój ciąg dalszy. 
    °°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°
    Sens ... . 

    Myśli moje ... ... ... , intangible asset.

    Istnieje myśl, jest niematerialna. 
    Istnieje radość, jest niemateriala.
    istnieje miłość, jest niemateriala.

    Istnieje zmysł, jest niematerialny. 
    Istnieje smutek, jest niematerialny.
    Istnieje śmierć, jest .................... !.

    Istnieje wartość niematerialna !.

    I to ma właśnie sens niematerialnego naszego istnienia !. 

    Sens głębi nieskończonej.

    Myśli moje ... ... ... , intangible asset.

    Istnieje myśl, niematerialna. 
    Istnieje radość, niemateriala.
    istnieje miłość, niemateriala.

    Istnieje zmysł, niematerialny. 
    Istnieje smutek, niematerialny.
    Istnieje śmierć, .................... !.

    Istnieje wartość niematerialna w formie wiecznej, tej którą zmysły mogą tylko odczytać i doświadczyć ! 

    I to ma właśnie sens niematerialnego naszego istnienia we wszechświecie i jest wartością nadrzędną. 

    Stwórcy, kreacji, bytu, ... . 
    •••••••••••••••••••••••••••••••••

    https://www.zin.nu/wp-content/uploads/2018/11/Wijsheid-ZIN-post-HBO-coaching-2.jpeg
    Koniec drogi ? i co będzie dalej ?

    https://www.kuincoaching.nl/images/pagina_4_1.jpg
    Przepaść ? Czy spojrzenie w dal otchłani ?

    https://www.intereloconsultoria.com.br/uploads/5/7/9/7/57978297/6130994_orig.jpg

    Upadek ... ??? czy wspinanie się wyżej by zrozumieć ... ???

    °°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°
    Każdemu jest to dane, by widzeć więcej i móc zrozumieć sens, 
    lecz nie każdy może lub chce z tego korzystać. 
    Zadowalają się więc tylko życiem materialny a gdy nastąpi krach to często popadają w ciemność i błądzą nie widząc nawet drogi którą podążają.

    Pozdrawiam i życzę zdrowia i szczęścia i wiary . 


    (A☆X).
  • @Ryszard Opara 14:51:44
    Szanowny Autorze,
    ---------------
    "Naszym największym zadaniem -wyzwaniem; zgodnie z wolą Pana Boga - jest połączyć dusze z ciałem na wieki - a w ten sposób - uzyskać nieśmiertelność dla ludzkości."
    ---------------
    Otóż w świcie materialnym - nie występuje w odniesieniu do niego - pojecie nieskończoności - więc z boskiego złożenia - on się starzeje. Atom wodoru też się starzeje. Dlatego nie tędy droga - aby połączyć duszę z ciałem na zawsze. Ponadto - Ziemia to nie jest ani Niebo ani Piekło - aby dusza pozostała na niej na zawsze. Ziemia to swoisty tygiel służący do obróbki duszy - aby ta mogła się ponownie pojawić w świecie niematerialnym. Prawdopodobnie - kiedy dusza nie zostanie uformowana prawidłowo - podczas pobytu na Ziemi - jest na na ową Ziemię kierowana powtórnie - już do nowego skafandra i tak aż do skutku.
    Wniosek?
    Nauka nie powinna lekceważyć duszy - bo tak naprawdę ciało człowieka jest więzieniem tutaj na Ziemi dla tego właściwego bytu czyli duszy - więc powinno się działać w kierunku nauczenia się opuszczania ciała i powracania do niego za pomocą własnej woli. Kosmos (jego część materialną) bez względu na odległości możemy penetrować tylko - kiedy nauczymy się opuszczać własne ciało. Kiedy nauczymy się widzieć, nauczymy się poruszać - będąc już poza skafandrem .
  • ukłon, ukłon, ukłon;
    cyt.: "Obecnie, jestem w Australii „pracuję” jako woluntariusz w hospicjum dla ludzi umierających na raka................Bardzo lubię, swoje obecne zajęcia/dyżury w Hospicjum."

    Z tego powodu chylę przed Panem czoła i podziwiam. Nawet gdyby częściową motywacją tej działalności była chęć podglądania kostuchy krzątającej się przy pracy w celu wyłowienia jej błędów, by następnie łatwiej ją było pokonać.
  • @Pan Ryszard Opara
    Geny, odpowiedzialne za starzenie i śmierć

    Dobry wieczór Panu i zagłębił się mój umysł w treść którą tu Pan umieścił., 

    Nauka jest na dobrej drodze by wyselekcjonować te geny odpowiedzialne za choroby dziedziczene jak i te które decydują o długości życia. 

    A wszystko zmierza małymi kroczkami, niestety bardzo małymi, życie jednego pokolenia jest zbyt krótkie , ale następne zapewne osiągną ten cel.
    Wszystko wskazuje że ludzkość, nauka do tego zmierza, tylko czy planeta jest na to przygotowana ?

    Pozdrawiam serdecznie,
    pozostając z pytaniami.
  • @Monaco 22:18:36
    Naświetle teorię: oczywiście że tak. Bo ten straszny NWO przed którym dr Opara ,,ostrzegał", a który katolicki zastępca Chrystusa, zastępca apostoła Piotra (tak: obie wersje są ,,prawdziwe" i stosowane w zależności od sytuacji) czyli ,,o.świety" Wojtyła, nazwał ,,cywilizacją miłości" i dał zielone światło do wprowadzania, mówiąc ,,może zostać wprowadzony", przewiduje że arystokracja zostanie unieśmiertelniona, a jej psy łańcuchowe, czyli gojm (nie-arystokracja) nie dość że zostaną przetrzebione do bodajże 15 mln na ziemi, tej ziemi, to jeszcze goim będzie żyć maksymalnie tyle ile Bóg im pozwoli, w trudzie i znoju, a w praktyce tyle ile im arystokracja pozwoli. Arystokracja już w tej chwili przyzwyczaja ich różnymi metodami do zdychania pod płotem, do beznadziei życia, do ciągłych problemów, długów, i przekonuje ich, by sami ględzili o konieczności depopulacji ziemi, tej ziemi.
  • @demonkracja 19:02:53
    Szanowny Panie,

    Zgadzam się z Panem.
    Dusza jest absolutem ciała. Mózg jest sercem duszy.
    Dusza zawiera i składa się z doskonałej - Boskiej formy energii ożywionej.

    Mózg - posiada zdolności nieskończonej kreacji myśli.
    Mózg człowieka inspirowany przez Pana Boga - jest/będzie w stanie rozpoczą drogę ludzkości ku nieśmiertelności.

    Dusza i Mózg - będą w stanie czynić cuda - w stosunku do każdej formy energii martwej - materii.

    Wszystko w rękach duszy i mózgu człowieka, prowadzonego przez Boga.

    Pozostańmy więc z Panem Bogiem
  • @Nibiru 20:06:21
    Szanowny Panie,

    Motywacja mojej obecnej pracy - jako woluntariusz w Hospicjum dla umierających ludzi - jest bardzo prosta.
    Chciałbym pomagać ludziom... i proszę mi wierzyć - nie ma, nie może być większej satysfakcji w życiu - niż pomoc i dobre słowo pociechy dla ludzi, którzy odchodzą...
    Nikt chyba nie chce umierać, a jeszcze jeżeli to umieranie, połączone jest z bólem, olbrzymim cierpieniem... tego nie da się opisać. To trzeba przeżyć.

    Kłaniam się,
  • @Monaco 22:18:36
    Szanowny Panie,

    Ostatnie kilka lat mojego życia, codziennie zastanawiam się, myślę nad rozwiązaniami i odpowiedziami - m.in. nad pytaniami, które Pan zadaje.
    Pisze na ten temat książkę... "PandeMonium".

    Uważam, że życie (tak jak wszystko na świecie, cały wszechświat) - jest pewną, określoną formą energii.
    (Jest to zgodne z zasadami Fizyki Kwantowej).

    Istnieją dwie zasadnicze formy energii: martwa (materia) i ożywiona.

    Życie - jest formą energii ożywionej, która istnieje w różnych nieskończonych postaciach. Dwie zasadnicze to:
    - zmienna; mniej lub bardziej doskonała (przyroda, cały świat zwierząt, ...i człowiek) oraz,
    - stała - (Pan Bóg - w różnych postaciach - i... dusza człowieka?).

    Człowiek posiada energię ożywioną zmienną - ale jego dusza, działając z kreatywnym rozumem i pomocą Boską, ma szanse, wraz z rozwojem myśli, powoli zbliża się do... energii ożywionej stałej (czyli Boskiej).

    Istnieją też oczywiście, różne, nieskończone formy energii martwej:
    - zmiennej - (światło, dzwięk; prąd elektryczny itd)
    - stałej - wszystkie inne formy materii,

    Każda w/w forma energii - stałej i zmiennej, istnieje oraz funkcjonuje w rozmaitych nieskończonych postaciach fal elektromagnetycznych - oraz tworzy także (przy okazji), odpowiednie pola elektromagnetyczne.

    To wszystko można mierzyć, zapisywać, monitorować oraz odpowiednio działać: regulować, zmieniać (za pomocą innych fal EM - rezonansu EM).
    Możliwości są właściwie nieograniczone.

    A więc (jeżeli to wszystko, o czym piszę jest prawdą) -właściwie to tylko kwestia przyszłości (mam nadzieję niedalekiej).
    Moim zdaniem - wszystko, cała przyszłość ludzkości i świata jest właśnie w rękach człowieka, jego rozumu, duszy - i woli Pana Boga.

    Nieśmiertelność ludzkości - jest w naszych rękach.

    Wszechświat - jest wystarczająco wielki - aby pomieścić nieśmiertelność
    (Można go zresztą zawsze rozbudować)...

    Moc serdeczności...
  • @Oracz 23:00:07
    Szanowny Panie,

    No cóż - być może świat jest niedoskonały...Ja napewno NIE!
    Ja w swoich marzeniach - i w tym co piszę, popełniam mnóstwo błedów.
    Być może tak jest...właśnie.

    Tak czy inaczej, codziennie marzę, rozmyślam o tym: jak i czy jest wogóle możliwe wprowadzić ludzkość - na drogę do nieśmiertelności.

    Być może - za mojego życia, to mi się nie uda...
    Nie będę jednak traktował tego jako porażki... W momencie, w którym przyjdzie mi odejść, powiem do samego siebie, w ciszy swojej duszy:
    "Tak przegrałem...ale całe życie próbowałem"...

    I jestem pewien - zrobią to moi następcy.
    Ale ja postawiłem pierwszy krok...

    Pozdrawiam serdecznie
  • @Ryszard Opara 03:50:43
    A słyszał pan taką naukę, że ciało człowieka to mieszkanie dla demonów? A demony, czym są? A anioł światłości? Zna pan taką postać? Jaki popełnił on błąd? Kto go strącił z nieba? Czy pan wierzy, czy nie wierzy w hierachię? Czy pan spotkał się w swoim życiu z kłamstwem i przebiegłością, czy nie? Skąd się biorą u człowieka myśli? Czym jest myśl?
    Czy można zgrzeszyć np myślą? Widzi pan, pan nawet jako katolik, grzeszy, bo jest istotą grzeszną. Nie chcę Panu, panie Opara robić tu przytyku, tylko m.in korzystam z okazji do szczerej rozmowy m.in z lekarzem, z biznesmenem i osobą baaardzo dumną, z dużym ego.
    Gdyby chciał pan przyjąć naukę od Boga, którego tu powyżej wymienia, ale też którego świadomie, bądź nie, przezywa pan, może tytułuje a nie przezywa, bo tytuł jest wprawdzie ,,fajny": Wileki Architekt, ale dobrze wiem ja i dobrze wiedzą inni co to za tytuł i kto się tym tytułem posługuje. Dziwię się tylko że nikt nie ma odwagi by to panu wytknąć.
    Więc, jeśli chciałby pan wreszcie móc usłyszeć Boga, to musi się pan wyzbyć swojej pychy! Inaczej będzie pan rozmawiał z: desperatem, kłamcą i oszustem, który za Boga się podaje, ale nim nie jest. Jakoś u pana jaskrawo widać, że tej postaci pan nie uznaje, tj: nie zauważa, nie próbuje rozgryźć, czy zdemaskować.

    Ja znam społeczność lekarzy prawie od podszewki. Już trzech lekarzyków próbowało, prawdopodobnie na skutek swojego nieuctwa, mnie ,,odpalić" z tego łez padołu. Pierwszy był kobietą i rodziną mojego dobrego (przynajmniej wtedy) znajomego: hrabiego. Toteż z tego tytułu, nie poszedłem po odszkodowanie za ten karygodny błąd lekarski (było to pomieszanie lekarstw, które w/g opinii innego lekarza powinny wywołać wstrząs i śmierć przez uduszenie). Drugi był endokrynolog który zaordynował mi eltroxin w takiej dawce że sypiałem co trzecią noc po parę godzin, skierował mnie też na ,,badanie" pod pretekstem którego wstrzyknięto mi, jak się okazało, potężna dawkę izotopu - nie jako lekarstwa, tylko jako czynnika mającego pobudzić leciwą maszynę z lat 60 ubiegłego wieku, by jej drukarka drukowała kolorowe znaki x i X na wydruku! Trzeci, no mniejsza o trzeciego lekarzyka. Ten trzeci był zazdrosny o Boga i Chrystusa i zaczął mnie truć z zapałem truciznami stosowanymi w pewnych cięższych przypadkach medycznych (wiadomo na jakich zasadach). Tak długo i zapamiętale mnie truł, aż zostało to zauważone i podjęte były pewne kroki. Co ciekawe ten lekarzyk przyszedł do mnie, już nie mając nade mną pieczy, wypłakać mi się z tego powodu że: dziecko mu się rozchorowało! Pocieszyłem go, nie wdając się w szczegóły co do rodzaju choroby słowami: głowa do góry doktorze! W końcu to pan jest lekarzem!

    Powiem panu jeszcze coś: nie zażywam już żadnych lekarstw, i póki co nie korzystam już z żadnych usług medyków, co nie znaczy że tak będzie zawsze. Ale znaczy to, że sam wszedłem w ten temat, i leczę się naturalnymi metodami, ziołami i preparatami naturalnymi, z coraz lepszym skutkiem.

    O biznesie i sposobach na bezpieczne prowadzenie go, już mówiłem wcześniej, więc nie będę się powtarzał o kalkulacji ryzyka i dywersyfikacji źródeł dochodu, a więc i ryzyka.

    Co do pychy, to pierwszy i podstawowy błąd, z którego Duch Prawdy leczył mnie bezpośrednio oddziałując na rzeczywistość! Tak poważny jest to błąd i pomyłka, jaką człowiek (i reszta inteligentnych stworzeń) może popełnić!
  • @Ryszard Opara 02:57:38
    -------------
    "Mózg człowieka inspirowany przez Pana Boga - jest/będzie w stanie rozpoczą drogę ludzkości ku nieśmiertelności."
    -------------
    Ależ my jesteśmy nieśmiertelni. Na Ziemi jesteśmy tylko na swoistej delegacji - którą podpisał sam Bóg. Powinniśmy traktować koniec ziemskiego życia jako koniec urlopu np. nad morzem - gdzie czas pakować walizki i wracać do domu - jednak nie do końca - ponieważ delegacja to jednak nie urlop. Z tej swoistej delegacji - kiedy czujemy, że ona się kończy - powinniśmy wracać z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku - co jest na Ziemi niezwykle trudne ale przecież możliwe.
    Wniosek?
    Naszym domem jest świat materialny czyli Niebo i nigdy tu na Ziemi nie będziemy wiedzieć, kiedy Bóg wypisze nam następną delegację na Ziemię - wiec i przyszykuje dla nas tu na Ziemi - nowy skafander w postaci ciała człowieka. Dlatego dążenie medycyny do ziemskiej nieśmiertelności - jest efektem wykolejenia cywilizacji ludzkiej przez nazwijmy to - ciemną moc.
    Serdecznie pozdrawiam - pozostańmy z Panem Bogiem.
  • @demonkracja 08:29:41
    Mr demon.. Pewne poprawki. Ojczyzną wybudzanych przez Chrystusa, jest nie ten świat, oni to czują, aż nadchodzi moment wybudzenia. Jest on poprzedzony pukaniem, stukaniem i zbiegami okoliczności przyrody. Słowem: kołataniem!

    Nie każdy jest ,,nie z tego świata". Niektórzy są ewidentnie: z tego świata.
    Druga sprawa: do nieba poszło do tej pory trzech ludzi! Tj na trzech są dowody biblijne, może poszło ich ciut więcej, to sprawa Boga, nie moja. Reszta poszła spać, a ich duch (tchnienie) wróciłoło do Boga. Takie zaśniecie, niewiele będzie się w odczuciu różnić od klasycznego snu. Królestwo Boże nastanie na ziemi. Tej ziemi. Na 10 wieków, zanim dojdzie do drugiego zmartwychwstania, które obejmie wszystkich, nawet fałszywych proroków i faryzeuszy, oraz innego plazu bandytów. Dopiero po tych wydarzeniach, bo oni zbiorą się do siłowego rozwiązania kwestii sprawiedliwych, nastanie nowa ziemia i nowe niebo. Wszystko jest opisane u Proroków i u apostoloła Jana, któremu to zostało objawione.

    Jak pan to zalapie. Jak wpuści Chrystusa do siebie, to pan zmieni nauki i z pewnością też wejdzie tu pod innym nickiem, tak jak to było ze mną. A póki co, trzeba się starać i uczyć się, zanim zacznie się uczyć innych! Bo to błąd o którym pisał apostoł Jakub! Zresztą bardzo przystępnym językiem.
  • @Oracz 09:11:39
    Przecież mój wpis nie kłóci się z Pańskim wpisem - i tyle.
  • @demonkracja 09:25:11
    Grzechy języka

    Jk3,1 Niech zbyt wielu z was nie uchodzi za nauczycieli, moi bracia, bo wiecie, iż tym bardziej surowy czeka nas sąd. 2 Wszyscy bowiem często upadamy.

    Rolę Nauczyciela pełni Chrystus, On jest Mistrzem. Wybrani przez Niego apostołowie zostali upoważnieni do spisania Nauk i do innych rzeczy.

    ,,Diabeł tkwi w szczegółach" mówi przysłowie. I dobrze mówi. Czasem to detalami jesteśmy zwodzeni, a duża liczba detali i nauczycieli pozwala na zwodzenie wielkimi rzeczami: jak np fałszerstwo Dekalogu, lub jego odrzucenie przez sztuczkę; przypisanie jego autorstwa człowiekowi. Oj dużo jest fałszywych nauczycieli, choćby i na tym portalu! To są świeccy mędrcy, jak np p.Kosiur jak i uczeni w Piśmie i faryzeusze.

    Uczcie się! Czerpcie ze źródła wody żywej!
  • @Oracz 09:51:43
    -----------
    ",,Diabeł tkwi w szczegółach" mówi przysłowie."
    -----------
    Właśnie - i dlatego też - Jezus Chrystus nie operował szczegółami. Ponadto musiał swój przekaz przystosować do percepcji człowieka i tego sprzed 2000 lat i tego dzisiejszego. Takim szczegółem jest to, że każda dusza po śmierci jest ściągana do Nieba natychmiast - ale przecież nie na stałe - i to jest ten szczegół:
    nie na stałe.
  • @demonkracja 10:12:55
    Tchnienie. A w tym stanie, zarówno nie posiada ono świadomości, jak i jest czasami doposażone w wiedzę, z której skorzystać może po zmartwychwstaniu. Bóg bowiem wie, że świat był terroryzowany przez sługi szatana i w pewnym okresie stracił możliwość posiadania dostępu do Słowa Bożego i Nauk Mesjasza. Wszystko to było zbrodnią macierzy nierządnic i obrzydliwości ziemi. Tej ziemi.
  • @Ryszard Opara 13:02:33
    Dzien dobry
    Pan Ryszard Opara

    Czytam i zastanawiam się jaki jest cel, do czego ludzkość zmierza?
    Czy do opuszczenia planety Ziemia? Myślę że tak, rozwój kosmonautyki, astrofizyki, nanotechnology, fizyki kwantowej, mikrobiologii i innych dziedzin jest podwaliną realizacji tego celu w tym kierunku.
    A może do własnej zagłady? I tu wszysko wskazuje że też tak. Coraz to bardziej wymyślne militarne i precyzyjne rodzaje środków do zabijania, oraz niszczycielska eksploatacja surowców, skażenie żywności ( ! ) ilości dodawanych trujacych konserwantów, polepszaczy smaku, toksycznych związków, supstancji już obecnie jest przerażająca.
    Czy do nieśmiertelności? W przypadku opuszczenia Ziemi by wyruszyć w stronę gwiazd i otaczających te inne słońca, planet to nieśmiertelność mogłaby pomóc w osiagnieciu celów, pokonania tych astronomicznych odległości w latach świetlnych.

    A może te trzy wymienione opcje są całością i jednym wspólnym dla ludzkości celem ???

    Bo taki jest cel STWÓRCY, BOGA ! i my jako ludzkość spełniamy wolę Boga ! I nie mamy zbyt dużego wpływu na zachodzące wydarzenia.

    Tego nie wiem.
    Ale mam własne życiowe doświadczenia i dzisiaj wiem w 100 procentach, że pewne przepowiednie z przed wielu lat na przestrzeni mojego życia sprawdziły się.

    I nie nawiązuję tu do znanych jasnowidzów jak Nostradamus, czy Kinga, czy Saba. Nie, ale do własnych moich konkretnych ze mną związanych doświadczeń.

    A to powoduje, że mam przeświadczenie że życie moje nie jest oparte na wyłącznie mojej wolnej woli a jest w decydujących momentach o moim tu i teraz życiu > w " rękach " BOGA.

    Pozdrawiam i życzę wszystkiego co dobrem jest.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031