Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
409 postów 2146 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Lekarz z powołania. Polak - Patriota. Humanista. Misja i Cel Mojego Życia - Pomagać innym ludziom.

AMEN – AutoBiografia Naukowa – Epilog

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Przyszłość ludzkości należy do ludzkości. Realizacja Misji Mojego Życia, zależy od wielu czynników; niektóre całkowicie poza moim zasięgiem oraz moją kontrolą. Wiem, że nie wystarczy mieć rację. To dobry start...ale... To początek albo koniec..

AMEN – Epilog - Część I:

Każda biografia, zapewne powinna kończyć się ogólnym podsumowaniem tego co w życiu było, minęło - co jest teraz, oraz jakie z tego wynikają wnioski na przyszłość.
Zakończenie mojej AutoBiografii Naukowej - „AMEN”, będzie nieco inne.
Wbrew znanej wszystkim...rutynie schematów.

Powracam w epilogu na chwilę, na ziemię teraźniejszości; czyli tego co nigdy nie było i nigdy nie będzie
a nam się może tylko wydawać, że właśnie to teraz jest.
Ta przełomowa dla mnie chwila; nieopisana jeszcze, choć bardzo ważny epizod z niedawnej przeszłości;
momentu w którym moje nowe życie, tak naprawdę się zaczęło.

Postanowiłem zostawić to na koniec, z uwagi na moją własną Teorię... Względności Czasu:
„Początek jest końcem a koniec początkiem” –
( Początek zawsze sygnalizuje Koniec – a Koniec oznacza początek Nowego).
W związku z tym na „koniec początku” dodam że:
Czasem trudno mi uwierzyć; w moje drugie narodzenie - „przyjście na świat” i, że to wogóle było, że się zdarzyło,
ale... „ad rem”... do rzeczy...

A więc... jak już wspominałem...
Ostatnich kilka lat mojego życia (opisanych w „AMEN”), pełne skrajności wszystkich możliwości –
w sumie doprowadziło do całkowitej, diametralnej zmiany mojego myślenia, spojrzenia i sposobu życia.
W wyniku „zbiegów okoliczności” straciłem właściwie wszystko co miałem – w sensie materialnym;
Rodzina, „bliscy i przyjaciele” rozeszli się po świecie interesów i dóbr materialnych współczesności.

Wyjechałem z Polski – zamieszkałem w Australii, w miejscu, gdzie nikogo nie znam i nikt mnie nie zna.
Moje życie całkowicie się zmieniło – czuję, że codzień... jestem nowonarodzony w swoich myślach,
duchu i wierze i w moim całkowicie też innym, nowym świecie. Prowadzę życie pustelnika, samotnika, wegetarianina, abstynenta - wszystkich pochodnych pojęć z „Księgi U-rodzaju” i klasyki przeszłości.
Dziękuję bardzo, za to wszystko: Panu Bogu i Przeznaczeniu.

Jest mi z tym dobrze – coraz lepiej; zrozumiałem siebie i własne ciało i duszę, swoje przeznaczenie i przyszłość. Obecnie, każdego dnia i nocą, spaceruję po pustych plażach, rozmawiając ze sobą i Panem Bogiem.
To wcale nie jest monolog, wręcz przeciwnie – to mój najlepszy sposób na dyskusję o przyszłości.

Piszę książki – i w ten sposób chciałbym zacząć rozmawiać z ludźmi. Próbuję znaleźć język uniwersalny...,
który może dotrzeć - bez tłumaczenia, do wszystkich ludzi...Czy mi się uda – przyszłość pokaże.

W wigilię nowego roku 2018, ok. 10 wieczorem, szedłem sam pustą plażą – w okolicach, gdzie nigdy,
nikogo nie ma. Wiem o tym dobrze, codziennie od miesięcy tam chodzę...
Tegoż to „Sylwetrowego” wieczoru, dokładnie o północy, w momencie kiedy ferie sztucznych ognii, zaczęły
błyskać w oddali, spojrzałem w ocean, pokryty gwiazdami...i nagle...
zobaczyłem Pana Boga, wychodzącego z Pacyfiku.
Początkowo myślałem, że to jakaś zjawa, złudzenie zbłąkanego mężczyzny, wychodzącego z kąpieli.
Ale po chwili wiedziałem, że to ON; szedł dostojnie w blaskach jasności, na powierzchni wody;
jego długa szara suknia, była całkowicie sucha; bez żadnych śladów wilgoci...
Wiatr i fale oceanu – cały świat wokół, jakby nagle wszystko stanęło.

Pomimo ciemności wokół, z dala widziałem twarz nieruchomą oraz wyraz jego nadprzyrodzonych oczu, przypominający smutek spojrzenia mojego ojca, na krótko przed niespodziewaną śmiercią.
Nie zapomnę tego podobieństwa nigdy...
Pan Bóg nie wypowiedział ani jednego słowa, wszystko przekazał milczeniem wyrazów spojrzenia, myślami,
które natychmiast mocno uderzyły moją świadomość.
Stał krótko, minutę nieskończoności, potem zniknął w przestworzach.
Jedyną „ludzką” nutką, która pojawiła się na jego Boskim obliczu, była łza - jaśniejąca w mroku policzka.
Wszędzie wokół było ciemno, tylko on stał w aurze złocistej...A łza była srebrzysta.
Po zniknięciu postaci Pana Boga – cały świat, wrócił do normy ruchu i ciemności; fale i wiatr i ocean...
(Zdaje sobię sprawę, że większość ludzi mi nie uwierzy - ale to dla mnie bez znaczenia. Piszę jak było.) 

Od tej nocy i momentu...wędrując wstecz myślami, próbuję szczypać korę własnego mózgu wątpliwościami:
A może mi się, tak tylko zdawało - jaźnią wyobraźni; może to był sen marzeń...dotąd niespełnionych?
Ale...z drugiej strony, na dowód Jego – Boskiej tam obecności, właśnie od tego, pamiętnego dnia; w mojej głowie
i myślach - dźwięczą Jego słowa; na zawsze zapamiętane jako: opcje przyszłości dla świata i ludzkości.
Dodatkowo wiem dobrze: przecież intuicyjnie i instynktownie...czekałem na Niego, całe swoje życie...

Nawet czcionka jego słów i przepowiedni zapisała się na papierze mojego istnienia...dziwnie, na czerwono...
Na absolutnie Boski znak i Przykazanie: nie mogę tego zgubić ani zapomnieć. Niech tak więc się stanie.
Muszę to przekazać innym wokół, dalej, wyżej – wszystkim. To świadomy obowiązek mojego życia.
A co będzie potem...kto to wie. Może Piekło, może Raj... a może potem...to wszystko zawali się z łomotem...?

Następne dni, miesiące potem, w rezultacie studiów, przemyśleń i analiz tego co było; odkrycia prawdy obecnej rzeczywistości oraz zrozumienia praw natury wszechświata...- udało mi się stworzyć wizję możliwej przyszłości...
a w końcowym rezultacie sformułować Misję Mojego Życia.
Czyli moją, nową wybraną, całkowicie logiczną - drogę na przyszłość ludzkości.

Oczywiście staram się być też realistą, postępować zgodnie z własną wiedzą medyka, doświadczeniami oraz zasadami nauczonej dyscypliny życia.
Nie chciałbym uchodzić za nawiedzonego fanatyka, który sądzi, że nic nie jest mu obce, wiadome – nawet jeżeli wszyscy inni będą o tym przekonani...
Zdaję sobie jednak sprawę, że: Realizacja Misji Mojego Życia, zależy od wielu czynników; niektóre całkowicie poza moim zasięgiem oraz moją kontrolą.
Wiem, że nie wystarczy mieć rację. To dobry start, ale absolutnie nie wszystko.
To początek albo koniec...

Nawet jeśli się ma gotowe recepty; czy nawet „Panaceum”...na wszelkie problemy współczesności.

Moja nawet największa determinacja i siła woli – też może być za mało. Wiem jedno:
„Nic co ludzkie nie jest mi obce” – ale jednak niezaprzeczalną i jedyną prawdą jest racja większości:
Przyszłość ludzkości należy do ludzkości.

Zgodnie z zasadą znaną od wieków starożytności: „Non Hercules contra plures”

Bo gdybym nawet oddał Mojej Misji, wszystko co mam; całą resztę swojego życia...mogę przegrać.
Przegranym zresztą w ostateczności będzie cała ludzkość.

Moja porażka jest bez znaczenia. Odejdę z honorem ale i w spokoju ducha w moje zaświaty, będąc pewnym jednego: zrobiłem wszystko co możliwe...do końca życie próbowałem – ale przegrałem.
Zanim przejdę na drugą stronę, powtórzę: „Takie jest życie... - C’est la Vie and Let it Be”.

Z tych właśnie w/w powodów moja autobiografia będzie miała 2 warianty zakończenia (epilogu).
Te, które przekazał mi Pan Bóg, poprzez swoją wiarę i duchowość...
Zdalnie kierując, moimi procesami kreacji myślowych tak... – aby dać ludziom alternatywy...

Znalezione obrazy dla zapytania destiny of humanity

 

Przyszłość ludzkości – należy do ludzkości.
On Pan Bóg – dał ludziom Wolną Wolę – Możliwość Wyboru.

Koniec I-szej części - Epilogu Amen.
Ryszard Z. Opara
 

KOMENTARZE

  • Nie wystarczy mieć rację
    http://m.neon24.pl/75dde5467a92153666497306f86b9c54,13,0.jpg

    racja jeszcze musi mieć to szczęście, aby przebić się do powszechnej świadomoci.

    Każda dobra biografia powinna pokazywać, dlaczego bohater stał się tym, kim się stał. Biografia winna być nauką życia dla jej czytelnika.

    Z perspektywy pana ostatnich słów wnoszę, iż liczy Pan na to, że pańska biografia stanie się kreatywną opowieścią.

    Proszę się nie śmiać, tylko zrozumieć.

    Historia o życiu, poświęceniu i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa odmieniła świat.

    Życzę Panu, aby i pańskie natchnienie nie pozostało bez echa.

    A jeśli uda się Panu nie tylko objawienie nowego "dekalogu" powinności względem własnego ciała i duszy, ale również poprowadzenie zamierzonego przedsięwzięcia w sferze materialnej, tym lepiej dla nas wszystkich, ludzkości.

    Serdecznie pozdrawiam,

    życząc nam wszystkim szczęścia
  • Ja Panu wierzę.
    "(Zdaje sobię sprawę, że większość ludzi mi nie uwierzy - ale to dla mnie bez znaczenia. Piszę jak było.)"
    ------------------
    Też dostąpiłem tego zaszczytu, że stałem przed Jezusem Chrystusem - ale w innych okolicznościach. Otóż ja byłem tam - na progu Nieba - gdzie w niesamowitej jasności stał właśnie On - Jezus Chrystus. Też w długich szatach, też z wyrazem twarzy, na której nie było radości. Przemówił do mnie bez poruszania ustami, męskim, powolnym, wyraźnym i dobitnym głosem - "na ciebie jeszcze czas". Po tych słowach natychmiast wróciłem na Ziemię do swojego ciała. Dodam jeszcze, że cały czas byłem świadom, że odbywam podróż poprzez kosmos do Nieba i w jedną i w druga stronę.
    Wniosek?
    Od tamtej pory wiem, że oprócz świata materialnego (kosmosu) istnieje także ten właściwy świat niematerialny - czyli Niebo. Wiem także, że tym właściwym bytem jest dusza - natomiast ciało człowieka jest tylko swoistym, kosmicznym skafandrem - niezbędnym dla duszy na czas jej pobytu na Ziemi. Uważam, że ta powyższa świadomość powinna być powszechna wśród ludzi - aby człowiek nie degradował się sam - lub jego nie degradowano tylko do poziomu w/w skafandra. Bez tej świadomości nie da się do końca poznać świata materialnego - więc i skafandra - który też jest cząstką świata materialnego.
    Serdecznie pozdrawiam
  • Do Pana Opary i Demonkracja
    Drodzy Panowie, w Wasze wspomnienia spotkania z Bogiem wierzę. Jednak z pewną modyfikacją. Jak to już kiedyś pisałem przy innej okazji, mózg ludzki zbudowany jest z dwóch części: Świadomości (naszego "JA") i Podświadomości, czyli super komputera biologicznego który steruje pracą całego organizmu człowieka.
    Pomiędzy tymi dwoma częściami mózgu nie ma bezpośredniej komunikacji. Świadomość nie ma wpływu na Podświadomość (niczego nie możemy "nakazać" Podświadomości), Podświadomość również nie może przekazywać "komunikatów" Świadomości bezpośrednio. Czyni to pośrednio poprzez prorocze sny, "przeczucia", poprzez zmuszenie do działań instynktownych itp.
    Otóż Drodzy Panowie, Wasza (i nasza) Podświadomość (czyli Super komputer biologiczny) jest bytem "wesołym" i od czasu do czasu sprawia naszej Świadomości zabawnego psikusa!
    Każdy z nas pamięta zapewne z dzieciństwa (dorosłym osobom też się to zdarza) taką sytuację gdy śni mu się, że siedzi na nocniku czy sedesie i robi siku. Gdy już opróżni pęcherz (albo i jelito grube) budzi się i z przerażeniem stwierdza, że narobił pod siebie.
    Nasza Podświadomość zrobiła nam wesołego (dla siebie) psikusa robiąc nas w konia, poprzez bardzo realistyczny sen!
    Ale to nie koniec psikusów robionych nam przez Podświadomość! Czym bowiem są wszelkie uzależnienia? Od alkoholu, narkotyków, nikotyny, itp?
    Otóż nasza Podświadomość lubi sobie "pohulać" (popić, poćpać, pojarać) ale żeby tego dokonać musi zmusić Świadomość do określonych działań: napicia się alkoholu, naćpania narkotyku, zapalenia papierosa itp.
    Wasze Panowie wizje spotkania z Bogiem są właśnie "psikusami" zrobionymi Wam przez Waszą Podświadomość, tego samego rodzaju jak zrobienie siku pod siebie we śnie który sugestywnie przekonuje nas, że załatwiamy się do nocnika!
    Ostatnimi w życie każdego człowieka "psikusami" które robi Podświadomość, to stworzenie wizji (w chwili śmierci) spotkania z Bogiem, radości i nieziemskiego szczęścia.
    W przypadku mężczyzn, w chwili śmierci mają oni orgazm i wytrysk nasienia, wiem o tym od kilku medyków, co chyba Pan Opara potwierdzi.
    Reasumując: Drodzy Panowie, Wasze ( i Nasze) Komputery biologiczne (Wasze i Nasze Podświadomości) mają wesołe usposobienie i od czasu do czasu robią sobie z Was (i Nas) jaja, przekazując Wam (Waszej Podświadomości) obrazy "nie z tej ziemi".
    O czym to świadczy? Moim zdaniem o tym, że Stwórca jest z natury bardzo dowcipny i tak skonstruował człowieka by miał się z kogo pośmiać w chwilach wolnych od pracy!!
  • @władek 12:28:43
    Dowód na istnienie świata niematerialnego, który jest nieskończony w przeciwieństwie do świata materialnego to:
    możemy sobie wyobrazić coraz większy ciąg liczb i nie ma tutaj żadnej granicy. Natomiast gdy tylko przyporządkujemy każdej wyobrażonej liczbie ziarnko piasku czy część atomu zwanego kwarkiem - to okazuje się, że świat materialny jest skończony.
  • zaprawdę powiadam Wam;
    Długą listę znaczących znajomych Doktora Opary domyka sam Pan Bóg. Z tym że ci inni to odwrócili się plecami od Pana Doktora, a jedynie Pan Bóg swoją lojalną postawą zdaje się uwiarygadniać szlachetność uczynków i nietuzinkową rangę żywota swojego Baranka w oczach chudopachołków takich jak ja. Amen
  • @władek 12:28:43
    Przykro to powiedzieć, ale pan sam tworzy nieprawdziwą anatomię i fizjologię, czyli czyste znachorstwo, kompletnie nie korzystając z wiedzy naukowej.
    Rozumiem, stara się pan jakoś to wszystko wytłumaczyć. Tylko dlaczego do licha nie chce pan skorzystać z potężnej wiedzy tysięcy naukowców, którzy to wszystko prawidłowo już dawno opisali.
    Toteż wygląda to, jakby wyłącznie korzystał pan z mózgu gadziego, nie używając płatów czołowych.

    Umie pan czytać? Nie wątpię, że tak.
    Wszyscy naukowcy to głupcy, a pan jest najmądrzejszy?
    Po tym komentarzu widzę, że niestety nie.
  • @władek 12:28:43
    Szanowny Panie,

    Uprzejmie dziękuję za komentarz i Pana refleksje na temat znaczenia oraz roli Świadomości i Podświadomości.
    Jak rozumiem - takie są własnie Pana doświadczenia w tym zakresie - w związku z tym opisuje je Pan w powyższym komentarzu.

    Ja mam zupełnie inne doświadczenia w tym zakresie; być może one są związane z nienormalnością mojego mózgu no i np. Podświadomości.

    Dla Pana "Podświadomość lubi sobie "pohulać" (popić, poćpać, pojarać) ale żeby tego dokonać musi zmusić Świadomość do określonych działań: napicia się alkoholu, naćpania narkotyku, zapalenia papierosa itp".
    Być może jest Pan szczęśliwcem i rzeczywistym wybrańcem losu.

    Ja natomiast codziennie spaceruję sobie po pustej plaży nad oceanem - albo po lesie - i rozmyślam; rozmawiam ze sobą i moim Panem Bogiem.
    I moim zdaniem - to właśnie kieruje sprawami mojej Podświadomości, która z kolei zarządza moją Świadomością...
    Mógłbym wiele na ten temat pisać, ale... po co - i dla kogo.
    Pan zapewne zna i wie wszystko - dużo lepiej ode mnie.

    Odnośnie Pana uwagi zawartej w komentarzu - a dotyczącej momentu, chwili śmierci - i tego co się Pana zdaniem dzieje u mężczyzn...
    Nie będę cytował...
    Pracowałem przez wiele lat, w różnych krajach na OIOM - Oddziałach Intensywnej Opieki Medycznej; byłem naocznym świadkiem bardzo wielu zgonów tam i przy innych okazjach (w Pogotowiu) - i muszę Panu powiedzieć, że tylko raz - coś takiego zauważyłem.
    Był to facet, który się powiesił...Odebrał sobie życie...
    Ale być może - to moja wina; bo ja z reguły w momencie śmierci patrzę umierającemu w oczy, słucham serca, próbuję wyczuć puls...

    Widocznie marnym jestem lekarzem - i muszę się jeszcze dużo uczyć.

    Na zakończenie dodam, że nie traktuję Pana Boga z poczuciem humoru - a raczej jako stwórcy, kreatora życia w naszego Wszechświata.

    Pozdrawiam
  • @Nibiru 21:59:22
    Szanowny Panie,

    Muszę Pana rozczarować.
    Nie mam obecnie długiej listy znaczących znajomych - a nawet muszę przyznać, że teraz jakoś chyba nie mam żadnej listy.
    Mam pełno nazwisk w telefonie...ale
    Kiedyś, jak byłem człowiekiem bardzo zamożnym i znanym - codziennie miałem mnóstwo telefonów...
    Doszło do tego, że miałem np. specjalną osobistą asystentkę, która odbierała moje telefony i ustalała harmonogram spotkań na każdy dzień

    Teraz bywają dni - że NIKT do mnie nie zadzwoni... Na przykład...
    Kilka dni temu miałem swoje urodziny...
    Dawniej tego właśnie dnia musiałem czasem blokować telefon...
    Teraz miałem jeden telefon z życzeniami i 4 wiadomości na FB - od osób których... wogóle nie znam.

    Jestem, przeżywam każdy dzień raczej na osobności, w samotności.
    Rozmawiam ze sobą i z Panem Bogiem...
    Rozważając o życiu; przyszłości człowieka, naszej cywilizacji.
    O tym też próbuję pisać; choć jak widzę dla Pana do bzdury i głupoty.

    Rozumiem, że to dla Pana śmieszne.
    Cieszę się, że mogłem na chwilę Pana zainspirować i rozweselić.

    Życzę zdrowia i wesołosci
  • @Ryszard Opara
    Coraz bardziej widac ze nie mozna liczyc na tzw ,,Ludzkosc,,. jak mówi Izajasz ,,Przeklety mąż pokładajacy nadzieje w czlowieku.,, Coraz bardziej wierze ze jedynym rozwiazaniem dla ludzkosci jest pelna realizacja drugiego rozdziału ksiegi Izajasza. Ludzie nie sa w stanie stworzyc dobrego prawa.to co obecnie to wlasnie kwintensencja ludzkiej madrosci . Na wojny i zbrojenia wydajemy dzis z 10 bilionow roczne jako ludzkosc koszty odbudowy i niszczenie srodowiska zwiazane z odbudowa masy materialnej to kolejne biliony. Swiatem rzadza nedznicy i sludzy szatana oni niechca niczego zmienic na dobre .Oni nawwet nie rozumieja co jest dobrem a co jest zlem. Pozdrawiam serdecznie .

    Stanie się na końcu czasów,
    że góra świątyni Jahwe
    stanie mocno na wierzchu gór
    i wystrzeli ponad pagórki.
    Wszystkie narody do niej popłyną,
    3 mnogie ludy pójdą i rzekną:
    «Chodźcie, wstąpmy na Górę Jahwe
    do świątyni Boga Jakubowego!
    Niech nas nauczy dróg swoich,
    byśmy kroczyli Jego ścieżkami.
    Bo Prawo wyjdzie z Syjonu
    i słowo Jahwe - z Jeruzalem».
    4 On będzie rozjemcą pomiędzy ludami
    i wyda wyroki dla licznych narodów.
    Wtedy swe miecze przekują na lemiesze,
    a swoje włócznie na sierpy.
    Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza,
    nie będą się więcej zaprawiać do wojny.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930