Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
393 posty 1995 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Polak. Patriota. Humanista.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.106

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Przepisy na dobre, zdrowe i długie życie. Dwie główne zasady: Należy zrozumieć i słuchać własnego ciała. Żyć według zegara biologicznego, zgodnie z naturą. Ważna jest dyscyplina i porządek każdego dnia.

Misja Mojego Życia – Marzenia o Nieśmiertelności dla Ludzkości.Ale...

Zostawmy na chwilę, nasze piękne plany i marzenia - do realizacji - w najbliższej możliwej przyszłości.
Zajmijmy się codziennoscią, zwyczajnością - tym co najważniejsze na teraz – na dziś:

Przepisy na dobre, zdrowe i długie życie.

Najpierw musimy zrozumieć i uporządkować "nasze obecne podwórko"!!!
Na którym jest z pewnoscią bałagan.

Zacznijmy od pierwszego kroku - czyli od wstępu: zegara biologicznego i dyscypliny życia, na codzień.
Czas jest najważniejszym miernikiem istnienia; wszystko powinno temu być podporządkowane -
zgodnie z dyscypliną istnienia.
Natura daje człowiekowi, dokładnie poprzez jego świadomość wszystkie namiary, wskazówki;
czas i porządek organizacji - harmonii całego życia. Natura jest najlepszym naszym przewodnikiem.

Zwierzęta mają do dyspozycji wyłącznie instynkty: samozachowawcze, trwania, głodu i rozmnażania -
ale to nie daje im żadnych szans osiągnięcia nieśmiertelności. Do tego konieczne są: rozum i dusza.

Na początek, trochę ogólników empirii medyka - koniecznej dla zrozumienia podstawowych praw egzystencji.
ZEGAR BIOLOGICZNY – PORZĄDEK DNIA

Znalezione obrazy dla zapytania zegar biologiczny człowieka


Każdy człowiek powinien funkcjonować według własnego „zegara biologicznego” jako, że każdy narząd jego organizmu funkcjonuje zgodnie z określoną dyscypliną wewnętrzną; ma „swoje godziny”- pracuje najbardziej efektywnie w określonym wymiarze i czasie. No i także według potrzeb codzienności...
To w sensie istnienia sprawa dość indywidualna (wymaga dokładnej autodiagnozy) - ale należy przyjąć pewne ogólne wytyczne, które narzuca nam nasze ciało - do których należy się stosować.

Najważniejsza „Zasada – Drogowskaz” życia jest prosty: „Słuchaj własnego ciała”.
Należy więc zacząć od poznania - zrozumienia swojego własnego organizmu.
Należy żyć i postępować w zależności od jego wskazań – czyli... trzeba słuchać własnego ciała.
Nie jest to proste, ale możliwe.
To jednak jest „musik” - podstawowa „wielka tajemnica” - dobrego bytu i zdrowia.
- A jak to zrobić? Poniżej kilka moich zaleceń.

Porządek dnia:

1. Zasada wyjściowa: należy odtworzyć swój własny „zegar organizmu”. I żyć według tego zegara.

Bardzo istotne są regularność i dyscyplina – wszystkich funkcji i czynności – na codzień.
Np. człowiek powinien spożywać posiłki (śniadanie, obiad, kolację) - zawsze o tej samej porze dnia.
Osoba dorosła, świadoma swego zdrowia powininna spać maksymalnie 6-8 godzin.
Jeżeli możliwe: iśc spać i budzić się zawsze - o tej samej godzinie.
Kładziemy się np. o 23.00. Wstajemy o 6-7.00.
Spróbujmy żyć - według rytmu i czasu, naszego własnego organizmu, który należy zrozumieć; którego należy zawsze słuchać. Zawsze.!
To prawdziwe Prawa i Racje Natury.
Najlepiej byłoby budzić się wtedy, kiedy po raz pierwszy, podświadomie - otwierają się nasze oczy.
Nasz Organizm przesyła prostą informacje „dosyć snu”; mówi nam - o konieczności przebudzenia.

2. Oddychanie – to podstawowa racja i sentencja życia!

Wstajemy, stojąc prosto, najlepiej przed lustrem, wykonujemy: 10-20 ale - maksymalnie głębokich oddechów.
Przy okazji 10 możliwie pięknych uśmiechów, do siebie samego; do swojego, najlepszego partnera optymizmu,
na dobry początek każdego dnia. Najlepiej robić wdech przez nos; a wydech przez usta.
Jeżeli możliwe, przy oknie otwartym na wschód słońca.
Co godzinę (lub kiedy to tylko możliwe) - powtarzamy cykle głębokich oddechów (oraz uśmiechów).
Taka sztuka oddychania - jest jedną z najważniejszych funkcji fizjologicznych, każdego dnia życia.
Docelowo nasz oddychanie powinno być wolne i głębokie - 10 pełnych oddechów na minutę. MAX!!!

3. Poranne rozciąganie mięśni (Yoga).
Podobny obraz

Nasze całe ciało: mięśnie, kości, kręgosłup; krew; układ krwionośny, odżywczy, wydalania i nerwowy –
(zarząd i telekomunikacja) - w czasie snu „zastały się”; wymagają więc rozruszania, przebudzenia.
Rozciągamy więc całe ciało: możliwie wszystkie mięśnie nóg, rąk i brzucha, pleców, klatki piersiowej - głowy; kręgosłupa szyjnego, piersiowego i lędźwiowego.
W czasie tych ćwiczeń - też oddychamy, możliwie głęboko.
Właściwy ruch i oddech są jedną z głównych, podstawowych zasad życia - funkcjonowania energii.
(Energia jako nieustające drganie fal, istnieje tylko w formie stałego ruchu - zanika w próżni.)

 

 
4. Dieta codzienna

Może być ustalona fachowo (przez dietetyka); ale zawsze musi być zrobiona w konsultacji; zgodnie z potrzebami organizmu, który sam, wie czego najbardziej potrzebuje; (jak wspomniałem wyżej należy go słuchać).
Oczywiście: głównie zdrowe białka, tłuszcze; woda, minerały. Możliwie całkowicie bez węglowodanów.
Wiadomo – człowiek składa się z tego co sam przyjmie do ciała: co zje, wypije.
Ważna jest regularność, jednolitość i prostota posiłków...które powinniśmy spożywać w tych samych godzinach.

Podobny obraz

 
***Uwaga:
Bardzo istotna jest wstępna diagnostyka organizmu (pod względem intoksykacji) a następnie:
- właściwe oczyszczenie organizmu (płuc, jelit, wątroby, nerek i układu krążenia); poprzez między innymi, właściwie wykonane, oczyszczenie jelit (poprzez np.„lewatywy”) oraz bardzo ważne:diagnostyka rozmaitych
alergii oraz nietolerancji pokarmowych, następnie:
- picie właściwej, alkalicznej wody (50 ml na 1 kg wagi ciała).
- uzupełnienie wszelkich niedoborów witamin i pierwiastków śladowych – poprzez przyjmowanie suplementów, witamin, których organizm człowieka nie jest w stanie produkować – np Witamina C.

Post Scriptum:
Podaję dla przykładu: mój własny, rutynowy (na codzień i od święta) - program dnia:

1. Budzę się zawsze o tej samej godzinie 6:30 rano. Kiedy otwierają się moje oczy - wstaję.

2. Idę do łazienki, na dokonanie normalnych porannych ablucji.
Przed lustrem robię ćwiczenia oddechowe (20 głębokich oddechów i...uśmiechów – do siebie).

3. Godzina 7:00. Rozpoczynam Yogę; ćwiczenia rozciągające – plus głębokie, powolne oddychanie.

4. Godzina 8:00. Śniadanie:
Głównie owoce (jabłka, grejpfruty, pomarańcze, kiwi + 2 jajka na boczku, woda mrożona, herbata zielona)

5. Godzina 8:30. Spacer po parku około 4-6 km - 1 godzina. Planuję dzień. Rozmyślam o pisaniu.

6. Godzina 9:30 -14:30. Siadam przy biurku – piszę książki; sprawdzam maile; redaguję Neon24.pl
*Uwaga: Co godzinę wstaję; robię ćwiczenia oddechowe, uśmiechy; rozciąganie mięśni (10 minut).

7. Godzina 15:00. Lunch (zawsze dużo sałatek, jarzyn; ryby wędzone); kieliszek (lub 2) białego wina.
Niestety, czasami kromka chleba „tureckiego” – (Woda z mąką – bez drożdży).

8. Godzina 16:00: Spacer po plaży Pacyfiku – 2 godziny – ok. 8-9 km (z kijkami „nordic walking”).
Po drodze robię konieczne zakupy i po powrocie idę na basen (sauna) – pływam ok 30 minut.

9. Godz. 18:30. Kolacja: Różne sałaty, jarzyny; ryby gotowane na parze; czasem befsztyk; ryż brązowy -
kieliszek (lub 2) czerwonego wina. Popijam też dużo wody mrożonej – (przez cały dzień).

10. Godzina 20-22:30. "Powrót do biura". Poczta - Pisanie książek; redakcja Neon24.

11. Godzina 22:30. Spacer po parku – 1 godzina.

12. Godzina 23:45. Kładę się do łóżka; oglądam wiadomości BBC. Zasypiam 24.15.

Moje Słabości: rzeczy, które muszę "jutro" zmienić.

Czasem przy lunchu czy przy kolacji zjem sobie kawałek dobrego chlebka, a przy kolacji frytki, kluski
czy też jakąś słodycz. Moje ulubione Anzac Cookies; Tim-Tams.
Wszystkie produkty mączne, ziemniaki, ryż, słodycze zawieraja głównie bezwartosciowe węglowodany –
co jest bardzo niezdrowe; zakwasza też organizm. Wiem doskonale, że muszę to zmienić, ale głupio się
tłumaczę (przed samym sobą), że ponieważ dużo chodzę – spalam szybko te „szkodliwe cukry”.
Czasem wypiję kieliszek koniaku, whisky ale tylko „dla towarzystwa” – choć wbrew przesądom, te alkohole
jak i wytrawne wino – mają niewielkie ilości węglowodanów.

Jestem wielkim zwolennikiem diety LCHF (Low Carbohydrates-High Fat)- „Ketogenicznej”, czyli bardzo mało węglowodanów, dużo tłuszczów. (głównym źródłem energii dla organizmu są tłuszcze, które w procesie metabolizmu rozkładają się na ketony – stąd nazwa).

Powtarzam: Każdy dzień powinien być pełen aktywności. Cały czas - należy ćwiczyć swój mózg i ciało.
Moim zdaniem, nie ma nic gorszego - niż np. "leżeć i nic nie robić" – biernie gapić się w TV.

Dyscyplina; oddychanie, ćwiczenia i aktywność zgodna z zegarem biologicznym; własciwa woda oraz odpowiednia dieta.

Taki jest w skrócie mój przepis – na dobre, zdrowe życie.
Sam, codziennie to robię - mam naprawdę super zdrowie.

Koniec Odcinka 106

Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • mrożona woda
    to zimna woda, czy woda z lodu ?
  • oczyszczanie
    czytam, że poleca Pan lewatywy, czyli coś co było "torturą" w szpitalu u Szwejka,

    pomijając kłopoty organizacyjne z wykonawniem tej "ablucji",

    wielu zwolenników terapii naturalnej raka poleca lewatywy z parzonej kawy,

    dlaczego?

    Jaki silna ma być owa kawa ?
  • czy zetknął się Pan z biorezonansem
    i jakie jest Pana zdanie w tej sprawie ?

    W Polsce wielu go oferuje, za duże pieniądze (jak na nasze warunki), i jedni twierdzą, że im pomogło, inni nadal chorzy. Albo to nie działa, albo jest często źle wykonywane.

    "Zażywają" go głównie chorzy na boreliozę i inni, podejrzewający infekcję pasożytniczą.

    Właśnie wczoraj dawna koleżanka opowiadała mi, że biorezonansem wykroto jej glistę w sercu, i podobno ją zabito. A ja nie wiem, czy jej wierzyć. Dowodów, poza swoją wiarą, nie przedstawiła, chociaż może dlatego, iż niezręcznie mi było powątpiewać w jej opowieść.
  • Każdy organizm żywy ma duszę
    Pisze Pan: "... Zwierzęta mają do dyspozycji wyłącznie instynkty: samozachowawcze, trwania, głodu i rozmnażania -
    ale to nie daje im żadnych szans osiągnięcia nieśmiertelności. Do tego konieczne są: rozum i dusza..."
    Też tak kiedyś myślałem!
    Zmieniłem zdanie po kilkudziesięciu latach wspólnego życia (pod jednym dachem) ze zwierzętami: trzema psami: Sabą, Amikiem i Pandim.
    By nie przynudzać: z każdym dniem obcowania z psami nabierałem coraz to większego przekonania, że mam do czynienia z nieco mniej inteligentnymi ludźmi (dziećmi 2 -3 letnimi) , którzy mieli pecha (albo szczęście) urodzić się w psiej skórze!
    Mógłbym przytoczyć dziesiątki zachowań moich psów, z których wynika ich "ludzkość".
    Przytoczę jedno zdarzenie.
    Pierwszy mój pies (Saba), był przybłędą. Któregoś dnia zobaczyliśmy przy furtce ogrodzenia ogromnego psa o intrygującym wyglądzie (był mieszańcem teriera i owczarka niemieckiego, tak ocenił go weterynarz), który leżał przy furtce i nie chciał odejść. Próbowałem odgonić go, ale za kilkanaście minut on wracał. W końcu pies osiągnął swój cel: otworzyłem furtkę i go wpuściłem. Tak rozpoczął się trwający 18 lat okres naszego wspólnego życia.
    Nasz pies okazał się suką, której daliśmy imię Saba, gdy "wdarła" się w nasze życie była szczenna. Urodziła 17 szczeniaków, z których jeden był wyraźnie chory: miał "nie zamkniętą" pępowinę, był słaby, nie miał siły ssać. Saba przyniosła go w zębach do domu (mieszkała krótko w budzie), położyła na podłodze i z nadzieją w oczach czekała aż uzdrowimy jej dziecko. Niestety takiej mocy nie posiadałem, piesek zszedł, rozpacz Saby była nie do opisania. Chodziła po ogrodzie ze swoim dzieckiem w zębach i wyła. Jej rozpacz trwała kilka godzin!
    Teraz (od kilku lat) z wielką fascynacją obserwuję swoje milion pszczół.
    I dochodzę do wniosku, że to też ludzie, tylko w "skórze" pszczół.
    Na temat zachowania moich pszczół napisałem kilka artykułów (jeden z nich tutaj: http://pospoliteruszenie.org/Zycie%20seksualne%20pszczol.html ) , proszę mi wierzyć one mają ludzkie zachowania jeszcze w większym stopniu niż psy!
    Moim zdaniem każda żywa istota ma duszę, nie ma powodu aby tylko dla człowieka Stwórca uczynił wyjątek. Wszystko co żyje ma duszę, czyli cząstkę kosmicznej energii, która wraca do Kosmosu po śmierci żywej istoty! i
    Pozdrawiam i dziękuję za cenne porady jak żyć zdrowo!
  • @
    Budzę się rano.
    Otwieram jedno oko.
    Nic ciekawego.
    P...
    Zamykam oko i przewracam się na drugi bok. Wstaję jak żona woła na śniadanie. Żadnych mrożonek!!!
    Po śniadaniu oddycham z przyjemnością: świat jest taki piękny...
  • @interesariusz z PL 07:28:37
    Lewatywy z kawy zalecane były jeszcze w latach 70-ych ubiegłego wieku w "Merck Manual" (księga do której odnosili się wszyscy lekarze).
    Lewatywa z kawy przede wszystkim odtruwa (oczyszcza wątrobę).
    Przepis jest taki:
    1 litr czystej wody
    do tego wrzucamy 3 łyżki stołowe kawy (organic)
    gotujemy i doprowadzamy to do wrzenia
    gotujemy to przez 3 minuty a następnie przykręcamy gaz i lekko się gotuje przez następne 15 minut
    odcedzamy
    płyn po przecedzeniu jest gotowy w temp. ciała
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:11:53
    PS. Perspektywa życia wiecznego bez śniadania mnie nie pociąga!!!
  • @interesariusz z PL 07:25:24
    Chdzi o zamrożenie wody a później jej rozmrożenie (przywraca się jej naturalną strukturę).
    W ostatnim wykładzie: "Jak zostać zdrowym stulatkiem" - Prof.dr hab. Andrzej Frydrychowski mówi, że wystarczy na krótko włożyć wodę do lodówki żeby przywrócić jej zdrową pamięć.
  • Zwierzęta
    "Zwierzęta mają do dyspozycji wyłącznie instynkty: samozachowawcze, trwania, głodu i rozmnażania -
    ale to nie daje im żadnych szans osiągnięcia nieśmiertelności. Do tego konieczne są: rozum i dusza."

    Oczywiście, że mają duszę (i ciało). Co do rozumu to zapewne w różnym stopniu tak jak i ludzie ;)

    Zawinił Kartezjusz, który zapeklował zachodnią inteligencje w fałszywym micie o zwierzętach będących bezdusznymi maszynami.
  • @interesariusz z PL 07:25:24
    Szanowny Panie,

    Jak wspomniałem: 70-75% masy ciała człowieka stanowi woda.
    A więc czy zdrowie jest wogóle możliwe - jeżeli 70% organizmu jest złe, niewłaściwe, zatrute, pełne wolnego chloru - itd. itp.
    Odpowiedź jest chyba prosta.

    Najlepszą i najprostszą metodą jest picie wody, uprzednio zamrożonej.
    Po prostu wkładamy wodę z kranu, (niestety w plastikowej butelce lub pojemniku) - do zamrażalnika. Trzymamy ją tam 12 godzin.
    Wyjmujemy, przekładamy do lodówki i pijemy po rozmrożeniu do czasu, kiedy w butelce są jeszcze kawałki lodu.
    (Niestety butelka musi być plastikowa; jak wiadomo szklana popęka).

    Rozmrożona woda ma inną strukturę cząsteczkową (mniejsze cząsteczki które mają zdolność przenikania przez błonę komórkową) a więc w ten sposób o wiele łatwiej "nawodnić" cały organizm.
    Oprócz tego rozmrożona woda ma podwyższone pH - około 7.5.

    Poprzez zamrożenie - osiągamy tzw. "restrukturyzację wody".
    Jest ona naprawdę dobra i zdrowa.

    Odnośnie lewatywy - o którą Pan pyta - sprawę w pewnym sensie dobrze wyjaśnił Pan Robik poniżej - nie będę więc powtarzał.

    Jak to się robi - trudno wyjaśnić słowami; na łamach portalu. Najlepiej zapytać lekarza; albo znajomej pielęgniarki. Najlepiej np. położnej.
    To w sumie naprawdę bardzo prosta sprawa; a człowiek sie po tym czuje wprost znakomicie.
    Lewatywę, powinno się robić - dla oczyszczenia organizmu 1x/tydzień.

    Ja tak robię od kilku lat (z przeproszeniem).

    Pozdrawiam serdecznie - idę się napić zamrożonej wody.
  • @interesariusz z PL 07:35:27
    Szanowny Panie,

    Oczywiście, bardzo dobzre znam metody leczenia biorezonansem.

    Uważam, że to również bardzo skuteczna metoda leczenia; medycyna przyszłości - choć na dzień dzisiejszy, jeszcze nie za bardzo zrozumiała.

    Sama idea - jest prosta; bliska Medycynie Cybernetycznej/Kwantowej
    aczkolwiek aparaty obecnie stosowane (produkcji niemieckiej jak i np rosyjskiej) - nie będę wymieniał nazw - wymagają jeszcze wiele pracy.

    Jeżeli zakładamy, że wszystko, cały świat jest energią - a ja w to wierzę, biorezonansem będzie można w przyszłości znakomicie regulować wszelkie zaburzenia fal energii i pola elektromagnetyczego.

    To niewątpliwie przyszłość medycyny.

    Pozdrawiam
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:11:53
    Szanowny Panie Krzysztofie,

    Panu to naprawdę dobrze jest w życiu.
    Szczerze Panu zazdroszczę - i życzę wszelkiej pomyślności.

    I wybaczy Pan, że czasem zawracam Panu głowę Neonem - a czasem też przez brak poczucia humoru - dorzucam mrożonek.

    Miłych snów - i smacznego śniadaniowego.

    Pozdrawiam
  • @władek 07:52:12
    Szanowny Panie Władku,

    Bardzo cenię i szanuję Pana komentarze i poglądy.

    Bardzo też chętnie bym się z Panem spotkał i pogadał na temat duszy oraz istnienia... Postaram się to zrobić nieco później - bo sprawa wymaga powagi i zastanowienia.

    Na razie - muszę ruszyć na popołudniowy spacer - zgodnie z dyscypliną i harmonogramem mojego popołudnia.

    Przesyłam Serdeczności
  • Zdrowe życie...
    Jest kilka kwestii o których Pan pisze z którymi jednak nie mogę się zgodzić.
    Z pewnością przyzna Pan rację, że powinniśmy żyć w zgodzie z naturą i jej rytmami. W związku z tym nasz sen powinien być dostosowany do tych rytmów. Kiedy nie było jeszcze sztucznego światła (elektryczności) to ludzie spali zimą co najmniej 9 godzin a nawet i więcej. Stwierdzono naukowo, że pełna regeneracja hormonów zachodzi dopiero po takim czasie. Na marginesie; w pokoju powinna panować całkowita ciemność. Zrobiono kiedyś doświadczenie kiedy na ciało osoby śpiącej rzucono niewielką wiązkę światła i okazało się, że nawet niewielkie światło (wielkości monety) zaburzało procesy regeneracyjne.
    W kwestii diety; nie ma jednej uniwersalnej, optymalej diety dla wszystkich ludzi. Chociaż od lat jestem na diecie niskowęglowodanowej i ona najbardziej mi służy to jednak znam ludzi którzy osiągnęli perfekcyjne zdrowie na diecie wysokowęglowodanowej.
    Jako ilustrację podam jeszcze jeden argument wzięty z życia.
    Kiedy dr William Kelly zachorował na raka (chyba to był rak trzustki) jego terapia składała się z 3 zasadniczych elementów: dieta, enzymy trzustkowe (plus suplementy) i lewatywa z kawy (detox).
    W ten sposób wyleczył się on z raka. W jego sytuacji była to dieta z dużą ilością węglowodanów. Kiedy po latach jego żona również zachorowała na raka postanowił on dokładnie skopiować to co okazało się skutecznego w jego leczeniu. Okazało się jednak, że żona z każdym tygodniem czuła się coraz gorzej. Doszedł on wtedy do wniosku, że w jej przypadku optymalna jest dieta niskowęglowodanowa i po zmianie diety zaczęła odzyskiwać zdrowie aż do zupełnego wyleczenia.
    Dzisiaj jego idee z wielkim sukcesem kontynuował Nicholas Gonzalez.
    Zawsze powtarzał, że nie ma jednej uniwersalnej diety dla wszystkich ludzi. Obiegowe stwierdzenie, że rak żyje na cukrze i wystarczy jedynie odciąć jemu to źródło energii, jest całkowicie fałszywe. Rak może się żywić niemal wszystkim.
    Dlatego też nie wierzę w leczenie na telefon.
    Zawsze niezbędny będzie kontakt lekarza z pacjentem.
    Dobry lekarz może dużo odczytać o stanie zdrowia pacjenta mając z nim bezpośredni kontakt, dotykając go itp.
  • @Robik 09:32:23
    a to ciekawe, ja śpię (i niestety nie śpię) przy zapalonym świetle,
    a najlepiej mi się śpi na słońcu, jeśli nie jest za gorąco.
  • @interesariusz z PL 09:58:20
    Mnie się najlepiej śpi jak śpię.
    Każda inna forma spania jest mi męczącą.
  • Panie Ryszardzie
    To wygląda na dolce vita
    Pozdrowienia
  • @Pedant 09:01:45
    Los bowiem synów ludzkich jest ten sam, co i los zwierząt; los ich jest jeden: jaka śmierć jednego, taka śmierć drugiego, i oddech życia ten sam. W niczym więc człowiek nie przewyższa zwierząt, bo wszystko jest marnością. (20) Wszystko idzie na jedno miejsce: powstało wszystko z prochu i wszystko do prochu znów wraca. (Koh 3:19 -20 BT)
  • @Robik 09:32:23
    Szanowny Panie Robik,

    Zgódźmy się co do jednego - że się w niczym nie zgadzamy.
    Odpowiadam po kolei:

    1. Ja przecież piszę, że powinniśmy żyć w zgodzie z naturą i jej rytmami
    Napisałem, że jest "zegar biologiczny", który każdy człowiek powinien
    go rozpoznać - sam dla siebie i według niego żyć.
    Nasz sen powinien być maxymalnie 6-8 godzin. To jest czas w którym
    pracują i regenerują się nasze narządy.
    Nie ma czegoś takiego jak pełna "regenereacja" naszych hormonów w
    czasie...9 godz snu. I tyle czasu potrzeba. To kompletna bzdura...
    A co np. z hormonami płciowymi; czy to oznacza, że np. małżonkowie
    nie mogą byc w nocy razem...? Kompletna bzdura.

    2. Węglowodany nie mają żadnych wartości odżywczych; to w gruncie
    rzeczy tylko same calorie. Węglowodany rozkładaja się na H2O i CO2
    Nie zawierają żadnych aminokwasów, minerałów ani substancji
    potrzebnych do właściwej premiany materii; utleniania, syntezy
    przeciwciał; układu opornościowego; syntezy hormonów, soków
    trawiennych itd itd.

    Węglowodany potrzebne są do niczego; są łatwym źródłem energii -
    dla organizmu ale jednocześnie powodują rozmaite wielkie szkody i
    zanieczyszczenia środowiska organizmu. Zakwaszają organizm.

    Konsumpcja rozmaitych, zwłaszcza złożonych węglowodanów, jest
    bardzo szkodliwa - i to jeden z głównych powodów tzw chorób
    cywilizacyjnych.
    W czasach kiedy nie było powszechnej masowej konsumpcji właśnie
    węglowodanów, nie było chorób nowotworowych, metabolicznych
    (np cukrzycy) ani chorób Centralnego Układu Nerwowego: Dementia
    Alzhaimer, Parkinson, Stwardnienie Rozsiane etc etc

    3. Leczenie Raka Trzustki. Zajmowałem się tym osobiscie wiele lat z
    rozmaitych powodów (zawodowych, osobistych). Leczenie tej postaci
    raka dietą wysokowęglowodanową - to kompletna bzdura.
    Rak trzustki rozpoczyna się rozmaitymi zaburzeniami hormonów
    produkowanych przez trzustkę, m.in. amylazę, lipazę, glucagon no i
    oczywiście insulinę. Dieta wysokowęglowodanowa niszczy trzustkę,
    bo jest dla niej dodatkowym obciążeniem, kiedy trzustka walczy...
    o życie... Takie są realia.

    4. Odnośnie metabolizmu i rozwoju komórek nowotworowych...
    Panie Robik. Komórki nowotworowe powstają i rozwijają się z
    normalych komórek ciała, które pod wpływem jakichś, określonych
    zmian środowiska organizmu zaczynają się rozwijać w nieprawidłowy
    sposób. Potem już te inne, zmienione komórki rozwijają i dzielą sie
    w coraz bardziej atypowy sposób. Tak tworzą się nowotwory.
    Węglowodany (cukry) zakwaszają środowisko - i to własnie sprzyja
    szczególnie mutacjom i atypowemu rozmnażaniu sie komórek.
    Nie twierdzę, że przyczyną nowotworów są tylko i wyłącznie
    węglowodany - jest wiele innych przyczyn. Ale to głowny winowajca.
    Dodam jeszcze jedno komórki raka, umierają w środowisku alkalicznym!

    5. Odnośnie TeleMedycyny. Powiem Panu tyle....
    To jest moim zdaniem jedyna szansa dla ludzkości.
    Pracowałem jako lekarz - całe swoje życie, To moje powołanie.

    Zakładając, że cały świat jest nieskończenie różną formą energii -
    to jedynym rozwiązaniem na przyszłość dla diagnostyki i terapii -
    oraz kontorli, monitorowania, profilaktyki - jest własnie telemedycyna
    - oparta na informatyce, na aplikacjach i manipulacji falami energii i
    polem elektromagnetycznym.
    Oczywiście wszystko musi być robione pod nadzorem lekarza.

    Ale lekarz - to też człowiek. Może się pomylić, może źle zinterpretować wyniki. Komputer nigdy tego nie zrobi.

    Pozdrawiam serdecznie
  • Witam Panie po 2 miesięcznym banie;
    Nie mnie oceniać cudze wybory życiowe lub próbować na nie wpływać (o ile nie krzywdzą innych). Nie mniej, skoro Pan Doktor upublicznia i niejako lansuje swój styl życia, licząc zapewne na komentarze, to pozwolę sobie stwierdzić, że:
    1. O ile z punktu widzenia Pana Doktora i niektórych osób o podobnych celach życiowych wszystko wygląda sielankowo i perfekcyjnie, to już osoby bliskie zmuszone dzielić gospodarstwo domowe z takim narcystycznym obsesyjnie zaabsorbowanym własnym jestestwem członkiem rodziny mogą mieć po dziurki w nosie takiej swego rodzaju tyranii.
    2. Brak spontaniczności w codziennym życiu i rutyna potrafią zabić miłość, przyjaźnie, szacunek, wrażliwość i kreatywność.
    3. Ten niemal więzienny (lub klasztorny jak kto woli) harmonogram nie sprzyja otwartości, altruizmowi, a nawet kontaktom towarzyskim.
    4. Chyba żadna normalna kobieta czytając opis Pańskiego stylu życia zaabsorbowanego wyłącznie własną osobą, nie zdecydowałaby się na mieszkanie pod jednym dachem. No bo wyobraźmy sobie że partnerka woła Pana do łóżka, bo włąśnie naszła ją ochota na pieszczoty, a Pan odpowiada z łazienki: "kochanie, może jutro w godzinach między 18:13 a 18:17, bo zaraz przecież jest pora mojego snu, a poza tym właśnie aplikuję sobie rekreacyjną lewatywkę".

    PS: jak znam życie, to moja ex-małżonka, po przeczytaniu tego komentarza stwierdziłaby ironicznie: "i kto to mówi". :-)
  • @władek 07:52:12
    Mam podobne obserwacje i zdanie o zwierzętach.
    PZDR
  • @Robik 08:25:37
    cyt.: "Przepis jest taki:
    1 litr czystej wody
    do tego wrzucamy 3 łyżki stołowe kawy (organic)
    gotujemy i doprowadzamy to do wrzenia
    gotujemy to przez 3 minuty a następnie przykręcamy gaz i lekko się gotuje przez następne 15 minut
    odcedzamy
    płyn po przecedzeniu jest gotowy w temp. ciała"

    Czy można dodać mleczka lub śmietanki oraz cukru jeśli ktoś ma wyrafinowaną okrężnicę ? :-)
  • Polak potrafi
    Szanowny Ryszardzie,

    jak wprowadzić Twoją wiedzę do domowej edukacji medycznej ?
    Jak sprowokować innych nestorów do zwierzeń ?

    Tekst musi mieć lektora, co oddala.
    Może filmiki ?

    Dasz radę :)
  • @Andrzej Madej 00:36:31
    Szanowny Andrzeju,

    Najchętniej opublikowałbym swoją autobiografię w formie książki -
    a zawarte w niej ważne informacje odnośnie zdrowia - jako broszurę -
    dodatek - załącznik do książki.

    Tymbardziej, że na temat zdrowia - mam jeszcze wiele do powiedzenia, ale nie chciałbym czytelników zanudzać.

    Rozmawiałem na ten temat z kilkoma osobami, np. Pan Ryszard Ślązak obiecał pomóc w wydaniu AMEN - jako książki - ponieważ zna kilku wydawców. Niestety Pan Ślązak jest teraz dość poważnie chory...

    Może Ty - albo ktoś inny - miałby na ten temat jakiś pomysł???

    Filmiki - nie wiem jak to zrobić... Mam sporo znajomych, ale...?

    Napewno warto się zastanowić nad domową edukacją medyczną.

    Pozdrawiam
  • @Nibiru 16:51:00
    Szanowny Panie Nibiru,

    Miło mi, że Pan jest z powrotem...mam nadzieję, że wszystkie sprawy Pana życia jakoś się dobrze układają.

    Odnośnie Pana komentarza - ma Pan sporo racji w tym co Pan pisze, ale...

    Ostatnio, żyję w samotności - w pięknym, słonecznym i wesołym kraju - w Australii. To moje ulubione miejsce na świecie.

    Wszystkie moje dzieci (mam ich sześcioro) - są już dorosłe, prowadzą swoje niezależne życie. Bardzo rzadko mnie odwiedzają, są po prostu bardzo, bardzo zajęte własnymi sprawami...Chyba, że coś porzebują...
    A żona, żona była...i teraz jej nie ma.
    Też prowadzi swoje własne sprawy, swoje życie... Czasem wpadnie...
    ale na moment, żeby trochę ponarzekać...

    A ja patrzę na życie, to co było, minęło z uśmiechem filozofa.
    Rozmyślam o tym co jeszcze mógłbym zrobić dla innych ludzi.
    Żyję sobie skromnie, nie mam wielkich potrzeb...
    I jest mi tak dobrze.
    Mogę więc prowadzić życie samotnika, według zegara biologicznego - oraz dyscypliny, spraw, o których napisałem w odcinku 106.

    Jestem pewien jednego: przede mną jeszcze bardzo wiele do zrobienia.
    Mam naprawdę wiele nowych pomysłów, wiele zankomitych planów.
    Dlatego muszę bardzo dobrze zregenerować siły; umysł i ciało.
    Aby niedługo, może już wkrótce - moje słowa - stały się ciałem.
    A jeżeli NIC z tego nie wyjdzie (z tych moich planów ani pomysłów...)
    powiem sobie w samotności:
    "No cóż, nie wyszło...ale ja naprawdę chciałem...
    ale ja całe życie walczyłem i całe życie próbowałem..."

    Pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 14:23:08
    @1 Sen
    Nie ma co wyważać otwartych już drzwi. Polecam w tym temacie doskonałą książkę T.S. Wiley i B.Formby, PhD - "Sleep, sugar and survival". Książka liczy sobie 354 strony a w tym same przypisy odnoszące się do naukowych badań liczą aż ponad 100 stron. Otóż z tych naukowych badań wynika, że nawet jeśli ktoś przestanie jeść węglowodany to jego poziom kortyzolu, insuliny i prolaktyny nie spadnie do optymalnego poziomu jeśli zimą nasz sen nie będzie wystarczająco długi. Dlatego krótki sen, szczególnie zimą kiedy zamiast spać dzięki postępowi (elektryczność) kąpiemy się w sztucznym słońcu nie jest w stanie wyresetować naszego układu hormonalnego. Z tego względu kortyzol będzie pozostawał na podwyższonym poziomie (a kortyzol pociąga za sobą insulinę).
    Pyta się Pan: "A co np. z hormonami płciowymi; czy to oznacza, że np. małżonkowie nie mogą byc w nocy razem...?"
    Co znaczy być "w nocy razem"? Uprawiać sex? Spać (dosłownie) ze sobą w jednym łóżku?
    Przecież jeśli śpimy to po prostu śpimy (regenerujemy się) a jeśli "uprawiamy" sex to chyba nie przez sen?
    @2 Węglowodany - rak
    Poniżej podam Panu link do wypowiedzi na ten temat światowej sławy lekarza który ma wybitne osiągnięcia w tej dziedzinie. Był on dobrym przyjacielem dr Atkinsa. Dr Atkins w pewnym okresie swojego życia skoncentrował się na leczeniu raka z wykorzystaniem diety low carb i ketogenicznej. Okazało się to kompletną porażką. To prawda, że rak preferuje cukier jako źródło energii ale jest w stanie przy braku tego cukru żywić się WSZYSTKIM. Dlatego ludzie umierający na raka w końcowej fazie choroby bardzo często są tak krańcowo wychudzeni (rak dostanie swoją energię spalając mięśnie (białka).
    Polecam doskonałą książkę "How to starve cancer" gdzie ten problem rozważany jest z szerszej perspektywy.
    Pisze Pan, że zajmował się leczeniem raka trzustki. Z jakimi wynikami? Proszę posłuchać co na ten temat mówi wielkiej słąwy ekspert w leczeniu raka który ma w swojej karierze wiele wyleczeń raka, również raka trzustki w końcowej fazie (stage IV). Ludzie ci po wyleczeniu żyli jeszcze po 30-40 lat, czyli dożywali długiej i zdrowej starości.
    Oto ten link:
    https://www.youtube.com/watch?list=UUwbrSKPyqtgolrRKcrfjRFQ&v=t0i-AdCm-Mg
    @3 telemedycyna
    Jaka ma być konkretnie przewaga (zaleta) takiej formy nad tradycyjną?
    Oczywiście, w ostateczności kiedy ktoś jest postawiony pod ścianą i do wyboru ma tylko: brak lekarza lub kontakt z lekarzem na telefon to oczywiście na bez rybiu i rak ryba.
    Problemem nie jest forma tego kontaktu a kontakt z dobrym lekarzem takich jest mniej niż 1%.
    Problemem jest kontrola rządu (przemysłu farmaceutycznego, firm ubezpieczeniowych itd) nad lekarzem. W tej chwili System nie pozwala na skuteczną profilaktykę i skuteczne leczenie więc to czy pacjent będzie kontaktował się z lekarzem komputerowo czy telefonicznie nie ma najmniejszego znaczenia.
    Proszę zobaczyć co zrobiono z lekarzem któy miał duże osiągnięcia w leczeniu raka. Wystarczy w youtube wpisać w wyszukiwarce: dr holt cancer treatment
    W dzisiejszym satanistycznym świecie poważne kłopoty ma nie tylko lekarz który ma PRAWDZIWE osiągnięcia w LECZNIU ale nawet dziennikarz który ma odwagę o tym mówić.
    Tak było i w tym przypadku. Mam na myśli popularnego australijskiego dziennikarza Ray'a Martin'a.
    Tyle moich przemyśleń.
    Pozdrawiam
  • O naszej dacie decyduje Bog.
    Niemowle rodzi sie z rakiem albo babcia w Tybecie pali 30 fajek dziennie majac 130 lat, albo babcia we Francji pije koniak dziennie , zyje na ciastkach i zyje 120 lat.
  • @Ryszard Opara 02:59:45
    Szanowny Panie Doktorze
    Dziękuję ze sympatyczną i wyczerpującą odpowiedź.
    Cyt. „....mam nadzieję, że wszystkie sprawy Pana życia jakoś się dobrze układają”.
    Dziękuję za troskę. Otóż, jak to w życiu, od którego przestałem mieć jakieś większe oczekiwania w momencie gdy zrozumiałem jak ten świat działa i jak wiele jest w jego architekturze zmiennych mogących mieć większy lub mniejszy wpływ na nasze losy. Wyszło mi na przykład, że nie warto „zabijać” się aby cokolwiek większego osiągnąć, gdyż zazwyczaj efekt końcowy takich starań jest rozczarowujący i nawet dołujący, zniechęcający wręcz do dalszych rutynowych nawet działań. Udaje się tylko znikomemu odsetkowi. Dlatego, aby tych „klęsk” uniknąć, i zachować zdrowie psychiczne uważam, że należy postępować w życiu ze wzmożoną powściagliwością, zarówno w odniesieniu do spraw bytowo biznesowch jak również uczuciowych. Ileż to razy widziałem tragedie osób spośród rodziny lub znajomych prowadzących tzw. zdrowe życie, poświęcających na ten cel wiele godzin tygodniowo oraz wysiłku, a jednak dostających od losu prztyczka w nos w postaci ciężkiej choroby, śmierci, wypadku czy rozwodu. Również znam przypadki osób, które oddały bliźnim przysłowiową ostatnią koszulę, a oni odpłacili niewdzięcznością czy wyrządzeniem innej krzywdy moralnej lub materialnej. Tak więc wszystko trzeba robić z daleko posuniętym umiarem i świadomością nawet tych niekorzystnych potencjalnych konsekwencji. Na przykład, dla młodego pokolenia nasze życiowe osiągnięcia, doświadczenia i ewntualna nauka z nich płynąca mają marginalne znaczenie, co jest nieraz powodem naszego rozgoryczenia. A to jest raczej naturalna kolej rzeczy, gdyż wszyscy pragną przeżyć swe życie ucząc się na własnych błędach, bez „mądrych” podpowiedzi od „fajansów” i „skorup”. Społeczeństwa zachodnie przez dziesięciolecia wypracowały pewien model relacji miedzypokoleniowych, który całkiem nieźle się sprawdza, chociaż dla osób z innych kultur emigrujących na zachód początkowo wydaje się być nieco szokujący. Otóż rodzice "wypychają" dzieci z domu (na swoje) bardzo wcześnie, pomagając im materialnie i logistycznie w sposób znikomy, a potem te dzieci bez specjalnych zahamowań bądź poczucia długu wdzięczności oddają „staruszków” do domów starców, dzięki czemu mogą żyć wyłącznie własnym życiem, które przecież ma się tylko jedno.
    Rozpisałem się, a to przecież Pański blog. Przepraszam. Do pozostałych poruszonych przez Pana kwestii odniosę się przy innej okazji i swoim zwyczajem też będę walił „prosto z mostu”, bo uważam, że tylko taki dialog ma sens. Na inny szkoda czasu. Pozdrawiam. Marek z okolic Toronto.
  • @staszek kieliszek 05:25:51
    Czy chcesz powiedzieć, że to Bóg zdecydował aby to dziecko urodziło się z rakiem?
  • @Robik 03:55:06
    Przewag telemedycyny nad formą tradycyjną może być wiele, z czego najważniejszą jest możliwość kontaktu z lekarzem wybitnym, zamiast miejscowego, oraz możliwość konsylium nawet w prostych sprawach (co może ratować życie, takie są rozbieżności w wiedzy lekarzy), do innych może należeć szybkość udzielenia pierwszej pomocy, a w przypadku telemedycyny komputerowej, wręcz błyskawiczność i dotępność cenowa.

    Przychodzi mi jeszcze jedna, związana z coraz większą patologią w medycynie - wprowadzenie do procesu leczniczego jedynej osoby, której zależy na wyniku leczenia - pacjenta. W telemedycynie pacjent ma większy wpływ na wybór postępowania.
  • @staszek kieliszek 05:25:51
    to nie tak, ja ledwo dycham i nie palę, jakbym zapalił, to bym zaraz zdechł, moja siostra odpala jednego papierosa od poprzedniego, może sobie na to pozwolić.

    Oceniając skutki trybu życia na długowieczność i zdrowie, musimy uwzględniać również warunki naturalne osobnika, w co został wyposażony przez naturę.
  • @Robik 03:55:06
    Coś w tej długości snu jest, pamiętam sprzed wielu lat, że gdy przez jeden semestr w roku musiałem wstawać wcześniej na budzik (granica między semestrami to luty), to czułem się źle i zapadałem na różne infekcje, gdy natomiast wstawałem po samoistnym przebudzeniu, to odzyskiwałem siły.

    Od 20 lat śpię za mało, i mam same problemy. Tabletki nasenne nie pomagają. Pytanie, czy to błędne koło? Nie śpię, bo w organiźmie dzieje się coś złego, jak nie śpię, to raczej nie przyczynia się to do poprawy stanu zdrowia.
  • @Nibiru 05:25:55
    przyznaję, ilekroś pracowałem z wielkim poświęceniem, nawet w chorobie, to zawsze dostałem na koniec kopa w d...

    Jeśli chodzi o osoby wkładające wieles starań w zdrowy tryb życia, to jak napisałem wyżej, zazwyczaj są to osoby słabe, które czują pismo nosem, mimo, że po nich może jeszcze niczego nie widać.
  • @Robik 03:55:06
    No i jeszcze jedno, może telemedycyna zmieni system, w którym nie ma miejsca na skuteczne leczenie i profilaktykę, a jeśli nie, to może zejdzie, jak ciemny internet, do podziemia.
  • Drobny uominek
    Jest niedziela, Szanowni dyskutanci bardzo merytorycznie i inteligentnie dyskutują z Gospodarzem, pan Gospodarz dwoi się i troi by jakoś dyskutantów zadowolić odpowiedziami. Bardzo mi się to podoba, więc (przy niedzieli) drobny prezencik dla Wszystkich poniżej.

    U psychiatry- komedyjka teatralna



    OSOBY:

    Psychiatra
    Pacjent.



    Zamiast charakterystyki osób powiedzmy, że gdyby Psychiatra nie był ubrany w biały fartuch, to obserwując zachowanie obu panów, postronny obserwator pomyślałby, że Psychiatrą jest Pacjent, zaś wymagającym leczenia Pacjentem jest Psychiatra.



    Miejsce Akcji:



    Gabinet lekarski. Przy stoliku siedzą Psychiatra i Pacjent. Trwa wywiad prowadzony przez Psychiatrę, którego celem jest postawienie diagnozy co też dolega Pacjentowi.



    AKCJA: (kurtyna w górę)





    Psychiatra:

    - co też szanownemu panu dolega? Głosy pan słyszy, duchy pana nawiedzają? Czy też może jakaś inna szajba panu odbiła? (wybucha śmiechem, rzuca jakimś papierem w Pacjenta)

    Pacjent: (lekko przestraszony zachowaniem Psychiatry)

    - głosy słyszę panie doktorze

    Psychiatra:

    - a mógłby pan te głosy jakoś scharakteryzować? Jakie te głosy są? To ważne! Chodzi o to żebym panu właściwe leki przepisał!

    Pacjent:

    - te głosy są takie....(myśli...)... głuche i puste

    Psychiatra:

    - ale bardziej głuche, czy bardziej puste? To bardzo ważne, żeby właściwe leki dobrać...

    Pacjent:

    - powiedziałbym, że bardziej są...puste, takie beczkowate!

    Psychiatra:

    - a to są głosy męskie, czy żeńskie?

    Pacjent:

    - to mi trudno powiedzieć, gdyż tak jak mówiłem głosy są takie „beczkowate”, wie pan, tak jak by pan doktor mówił do pustej beczki, pogłos taki się robi i trudno dociec kto to mówi...ale chyba to mówi kobieta

    Psychiatra:

    - kobieta? A po czym szanowny pan tak wnioskuje?

    Pacjent:

    - no bo najsampierw do mnie mówiła, a później złapała mnie za.....no wie doktor....za przyrodzenie...No to chyba to była kobieta, bo chłop by się do mnie nie dobierał..

    Psychiatra:

    - na miejscu tej kobiety też bym się do pana nie dobierał (wybucha śmiechem)....to żaden argument. Ale już co nieco wiemy (wpisuje w karcie choroby: rozpoznanie- schizofrenia)

    - no i co było dalej? Ten właściciel ręki ( na razie załóżmy, że to była kobieta), posunął się dalej? No wie pan, seksualnie pana molestował? Proszę sobie dobrze przypomnieć, to ważne dla dobrania właściwego lekarstwa!

    Pacjent:

    - zasadniczo to tak dobrze już nie pamiętam, ale chyba mnie ta ręka zaczęła tarmosić za...no wie doktor.... za fiuta

    Psychiatra: (zadowolony, coś notuje)

    - bardzo dobrze, bardzo dobrze, co za ciekawy przypadek...proszę dalej, proszę opowiadać i się nie krępować

    Pacjent:

    - ale ja już nie ma co opowiadać bo się obudziłem, głosy ucichły.....ale zaraz, zaraz....coś sobie przypomniałem....ta ręka co to mnie za fiuta wytarmosiła, była wystrojona w taki pierścień, tak pamiętam ...w pierścień z czerwonym oczkiem...bo jak kołdrę odrzuciłem to wyraźnie to widziałem.....o kurwa....toż to moja żona taki pierścionek nosi i często na noc nie zdejmuje. Tak, to ona mnie za fiuta wytarmosiła, a wcześniej coś przez sen mamrotała...ja pierdolę...a ja sobie pomyślałem, ze mi szajba odbiła i do pana doktora przybiegłem!

    A to żonie przez sen ochota na seks przyszła i zaczęła się do mnie dobierać....

    Psychiatra:

    - ale w karcie mam wpisane, że pan nie ma żony, wdowcem pan jesteś!

    Pacjent:

    - Jezus, Maria, nieboszczka żona zza światów przybyła, żeby mnie za fiuta wytarmosić...źle ze mną, co pan o tym sądzi panie doktorze?

    Psychiatra:

    - dobrze nie jest: najpierw te głosy, a teraz jeszcze dodatkowo duchy pana nawiedzają....trzeba będzie hospitalizować, nie ma rady!

    Pacjent:

    - a czy ja mówiłem, że nie mam żony? Bo wydaje mi się, że mam...albo się pomyliłem albo zapomniałem....czyli to nie żona....no to się poddaję....a już się ucieszyłem, że to żona i że mi szajba nie odbiła! ....A tu taka niespodzianka: szajba mi odbiła!...da pan doktor jakieś leki, bo do wariatkowa to bym nie chciał? Nic żonie o chorobie nie powiem, to znaczy ....przecież nie mam żony...to tym bardziej nie będę miał komu powiedzieć!

    Psychiatra: (szuka w szufladzie recept, znalazł)

    - jak pan się nazywasz? Muszę wpisać do recepty!

    Pacjent:

    - Malinowski

    Psychiatra:

    - jak to Malinowski, jak na karcie pisze Goryszewski? ....Cholera jasna, karty pomyliłem, pana jest tutaj...(czyta właściwą kartę...) faktycznie masz pan żonę...a to całkowicie zmienia diagnozę...wpisałem panu schizofrenię, a to tylko demencja starcza...cholera jasna: tylko demencja starcza... ile pan masz lat?

    Pacjent:

    - 86 panie doktorze, ale pewny nie jestem

    Psychiatra: (wypisuje receptę, podaje pacjentowi)

    - brać dwie tabletki rano, na czczo! Zapamięta pan?

    Pacjent:

    - zapamiętam, co bym miał nie zapamiętać, przecież o żonie pamiętałem. (bierze receptę i wychodzi z gabinetu)

    Psychiatra: (sam do siebie)

    - a taki się ciekawy przypadek zapowiadał, a to tylko demencja starcza...pechowo mi się dzisiaj dzień zaczyna!.....otwiera gazetę czyta...



    KURTYNA





    Ps. Inspiracją do napisania powyższej komedyjki był eksperyment amerykańskiego psychiatry Rosenhana, który skompromitował i ośmieszył tak zwaną „oficjalną” psychiatrię.

    Rosenhan skompletował grupę ochotników (wykonujących na co dzień różne zawody) i wysłał ich do kilkunastu amerykańskich klinik psychiatrycznych. Podczas pierwszej rozmowy z lekarzem twierdzili oni, że „słyszą głosy”. W każdym przypadku stwierdzono u ochotników schizofrenię i poddano ich leczeniu, pomimo tego, że podczas „kuracji” zachowywali się oni całkowicie normalnie.

    Po upublicznieniu wyników badań, w światowej psychiatrii zawrzało. Dyrekcje tych klinik psychiatrycznych, do której ochotnicy Rosenhana nie dotarli, oświadczyli, że w ich klinikach „taki numer” by nie przeszedł. Wówczas Rosenhan ogłosił drugi etap eksperymentu, który miał udowodnić, że każda klinika psychiatryczna zachowa się identycznie. Drugi etap eksperymentu polegał na tym, że .....żadnych ochotników Rosenhan do klinik nie wysłał! Dyrekcje klinik (nie widząc o tym) „zdemaskowały” kilkuset agentów Rosenhana.

    Eksperyment Rosenhana dowodzi, ze oficjalna psychiatria nie jest żadną nauką, tylko czystą hochsztaplerką, zaś większość psychiatrów ma poważne problemy z własnym zdrowiem psychicznym! Więcej o eksperymencie Rosenthala tutaj:

    http://night-rat.nowyekran.pl/post/80825,eksperyment-rosenhana-jak-latwo-zostac-schizofrenikiem







    Anthony Ivanowitz

    30. listopada. 2012r

    www.pospoliteruszenie.org
  • @Ryszard Opara 02:59:45
    Dużo pracy wkłada Pan w reklamę dobrowolnego wejścia w dyscyplinę systemu zdrowia. Oczywiście po upływie czasu są dobre efekty.

    Dobrowolne wejście w dyscyplinę jakiegokolwiek systemu posiada dobrą i złą stronę.

    Np – dobrowolnie chciał Pan zostać prezydentem kraju w którym liczba nieparzysta jest rakiem konstytucji dając równowagę.
    Ewidentne dobrowolne przejście na złą stronę natury, której system na dobrej stronie daje równowagę życia w liczbach parzystych.
    Decyzja wbrew naturze i jej dobrowolna obsługa, czy jej leczenie?

    Ma pan rację, że poddanie się dyscyplinie zdrowia musi być zgodne z naturą. Jedni mają zdrowia więcej inni z różnych powodów mniej.
    Będzie potrzebny – współczynnik zdrowia.
    Życzę powodzenia na dobrej stronie dyscypliny natury.
  • @interesariusz z PL 08:20:46
    cyt. : "przyznaję, ilekroś pracowałem z wielkim poświęceniem, nawet w chorobie, to zawsze dostałem na koniec kopa w d..."

    Tak bywa, a do tego dochodzi jeszcze chyba najważniejszy "czynnik ludzki", który nie znosi gdy ktoś z otoczenia próbuje być lepszy od przeciętnej. Zupełnie jak w tym dowcipie o trzech murzynach, którzy złowili złotą rybkę. Oczywiście wypuścili ją za obietnicę spełnienia 3 ich życzeń (po jednym dla każdego). I tak. Pierwszy chciał być białym i tak też się stało. Drugi murzyn podążył śladem pierwszego. A jakie jest twoje życzenie? Pyta złota rybka trzeciego murzyna. A on odpowiada: chciałbym aby oni stali się spowrotem czarnymi.

    cyt.: "Jeśli chodzi o osoby wkładające wiele starań w zdrowy tryb życia, to jak napisałem wyżej, zazwyczaj są to osoby słabe, które czują pismo nosem, mimo, że po nich może jeszcze niczego nie widać"

    Tacy oczywiście też istnieją. Niemniej mnie nieco irytują ci ślepo podążający za trendami lansowanymi w mediach oraz ci próbujący przechytrzyć naturę. Czas, energię oraz pieniądze przeznaczone na te praktycznie daremne zabiegi można wykorzystać na dużo bardziej ciekawe i pożyteczne dla wszystkich działania.
  • @Robik 03:55:06
    Szanowny Panie Robik,

    Jak widzę z Pańskich komentarzy, trochę się Pan orientuje w tematach związnych ze zdrowiem i medycyną...ale moim zdaniem...Pan słyszy gdzieś, jakieś dzwony, ale nie wie Pan w którym kościele one dzwonią...

    Ja już pracowałem jako lekarz wiele lat, większość swojego życia i przestałem w sumie praktykować, dlatego, że przestałem wierzyć w dzisiejszą, tzw. "konwencjonalną" medycynę.

    Jak wspomniałem już kilka razy, w dzisiejzych czasach lekarze przestali leczyć chorych, zajmują się głównie reklamą i sprzedazą różnych leków.

    Ja również nie wierzę w żadne "medyczne" autorytety.
    Obecnie znakomita większość rozmaitych profesorów, naukowców świata medycyny jest zatrudniona przez duże koncerny farmaceutyczne.
    Zadaniem tych własnie "autorytetów", jest pisać rozprawy; wykładać, przekonywać ludzi i studentów do rozmaitych racji, na zlecenie oraz w interesie właśnie tych koncernów farmaceutycznych.

    Nie będę wchodził w szczegółową dyskusję z Panem. Jak widzę to bez znaczenia. Pan i tak wszystko wie najlepiej.

    Powiem tyle: jeżeli Pan uważa, że sen jest taki zdrowy - bo regeneruje równowagę hormonalną człowieka, a przede wszystkim kortyzolu no i potem insulinę, prolaktynę, lipazę, amylazę... itd - proponuje aby Pan spał - 24 godz na dobę. Wtedy napewno będzie Pan absolutnie i cały czas hormonalnie zregenerowany i w całkowitej...równowadze.
    Kwestię hormonów płciowych i seksu - pominę milczeniem.

    Odnośnie raka trzustki...
    W roku 2003; poprzez rozmaite, przykre doświadczenia - (pisałem o tym w odcinku o Ani z Zielonego Wzgórza), zdecydowałem, na poważnie zająć się leczeniem raka trzustki.
    Stworzyłem dwie firmy - notowane na giełdzie w Sydney i NYSE - o nazwie: Avantogen Limited oraz Avantogen Oncology Limited.
    Zainwestowałem w to sporo pieniędzy własnych oraz funduszy z Giełdy; w sumie ok. $100 mln; ponieważ mieliśmy naprawdę dobry, bardzo efektywny lek na raka trzustki (i m.in. wątroby) - wynaleziony przez niemieckiego profesora Rudolfa Fahriga.
    Lek ten był bardzo skuteczny; zastosowany w próbach klinicznych - u kilkudziesięciu pacjentów - dawał 95% pozytywnych rezultatów.
    Niektórzy pacjenci - o ile wiem, żyją do tej pory.

    Lek był tak dobry, tak skuteczny, że w ostateczności po bardzo dobrych (Fazie 2A i 2B) próbach klinicznych - Food and Drug Administration - FDA; Agencja w USA, zatwierdzająca dopuszczanie wszystkich leków na rynki światowe... nie uwierzyła w tak dobrą skuteczność tego leku... i nakazała powtórzenie wszystkich prób klinicznych - od początku.
    Koszty takiej "powtórki z rozrywki" wyceniono na ok $100 milionów.
    Niestety, ja nie miałem już takich "wolnych funduszy" - ale "dogadałem się" w jedną z największych firm farmceutycznych świata, która obiecała sfinansować wymagane przez FDA próby kliniczne... ale pod jednym warunkiem. Przejęcia całkowtej kontroli nad tym lekiem i moją spółką, która była właścicielem technologii. Było to w 2009 roku.
    Od tamtej pory, w sumie nic się nie stało... wszystko leży na półce i czeka na swoją kolejkę...
    Niezbadane są wyroki nieba...no i to co rządzi dzisiejszym światem - zwłaszcza medycyny.

    Odnośnie Telemedycyny - OK - jak rozumiem - nie wierzy Pan w to.
    Jaka Pańskim zdaniem jest przyszłość medycyny.?
    Czy Pana zdaniem - to co dzieje się teraz w medycynie jest OK - i nie wymaga zmian - a wszystko zostanie po staremu???

    Pozdrawiam
  • @władek 08:48:31
    Znałem kilka osób co popadły w psychozę. Niestety była on całkiem realna i widoczna, i to przed kontaktem z psychiatrami.
  • @Ryszard Opara 15:59:09
    Bardzo ciekawe są koncepcje zwalczania raka, o których przed laty dyskutowano jedynie w nieoficjalnym obiegu na forach internetowych, a obecnie przebiły się do oficjalnych mediów. Chodzi mi o mechanizm oszukiwania (usypiania) systemu immunologicznego ofiary przez komórki rakowe drogą wytwarzania substancji blokujących sensory wykrywające zagrożenie i wysyłające sygnał do ataku. Dzięki temu rak może niezauważenie się rozwijać. Ale wystarczy aby ofiara (człowiek lub zwierzę) w tym samym czasie została zainfekowana inną poważną chorobą, która powoduje pełną mobilizację i działanie odwetowe systemu immunologicznego i wtedy ten ślepy na zagrożenie rakowe system immunologiczny potrafi zwalczyć również raka. Oczywiście stadium raka jak również czas reakcji systemu mają tu ogromne znaczenie. W myśl tej hipotezy, a właściwie już teorii, obecnie pobiera się od pacjenta z rakiem próbkę krwi i w laboratorium modyfikuje się genetycznie tę cechę jej komórki układu immunologicznego, która odpowiada za właściwą reakcję na oszukańcze praktyki komórek rakowych. Takią naprawioną komórkę układu immunologicznego namnaża się sztucznie, a następnie w ramach terapii wstrzykuje pacjentowi okresowo, co prowadzi do zwalczenia raka w sposób naturalny przez własny układ immunologiczny pacjenta. Dawniej nieraz słyszało się że o cudownych spontanicznych wyleczeniach z raka, a mógł to być przecież zbieg okoliczności że pacjent zachorował był w tym samym czasie na inną chorobę mobilizującą układ odpornościowy, który przy okazji zwalczył również raka. W związku z powyższym pojawiło się sporo spekulacji, jak również bardzo rzeczowych hipotez i analiz opartych o dane statystyczne, że być może choroby zakaźne, jakie dawniej ludzie przechodzili w dzieciństwie jak również choroby zakażne wieku dorosłego trenowały nasz układ odpornościowy na zagrożenia typu rak. Obecnie masowe szczepienia na większość z tych chorób pozbawiły nasze organizmy tej nabytej w drodze treningu naturalnej samoobrony. O ile jeszcze kilkanaście lat temu oficjalne media kanadyjskie mówiły że co trzecia lub czwarta osoba populacji już ma, lub w przeciągu swojego życia zachoruje na raka, tak ostatnio stwierdzono że już co druga osoba tak skończy.
  • @Nibiru 16:56:31
    Zapomniałem wkleić link do artykułu (nieco już starego, bo z grudnia 2017 roku) prezentującego teorię tego zagadnienia (po ang.)

    CAR T Cells: Engineering Patients’ Immune Cells to Treat Their Cancers

    https://www.cancer.gov/about-cancer/treatment/research/car-t-cells

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930