Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
409 postów 2144 komentarze

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Lekarz z powołania. Polak - Patriota. Humanista. Misja i Cel Mojego Życia - Pomagać innym ludziom.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.104

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Braki zrozumienia obecnej rzeczywistości; brak wyobraźni, niezdolność podejmowania decyzji, bierność bycia wobec świata -stanowią największe problemy i dramaty współczesności. Jaka jest przyszłość ludzkości?

Dylematy Wyboru Drogi Życia:

Każdy człowiek, kiedyś tam, na pewnym etapie swojego bytu, - tu na Ziemii, będzie musiał zatrzymać się skrzyżowaniu dróg swojego życia i wtedy...będzie też musiał podjąć decyzję, odpowiedzieć sobie na pytania – najważniejsze pytania życia:
Co dalej?
Opcji odpowiedzi może być wiele...
A więc... może pójdę w prawo do...nieznanego?; albo w lewo do...niepewnego...albo też:
Idę do przodu bo muszę - tak mi nakazuje rozum; przecież nie mogę iść do tyłu; nie mogę się cofać albo też:
Idę w górę - bo tam są raj i niebiosa...no przecież nie mogę wybrać drogi...w doły - prosto do piekła...
Zawsze oczywiście pojawią się wątpliwości...Mam iść tam sam...czy też ktoś będzie kroczył ze mną...?
A co/kto przed nami stoi?; Co/kto za nami i z nami pójdzie...
Podobny obraz

A kiedy już podejmę dycyzję...którą, najlepszą drogę mam wybrać; jak i kiedy zrobić pierwszy krok...?

Niestety większość ludzi, nigdy, nawet nie zauważy skrzyżowania dróg swojego życia; będzie więc szła dalej
w bezmyślności; a nawet jeżeli to się stanie...z reguły nie podejmuje żadnej decyzji; wychodząc z prostego założenia że: skoro nie wiem co robić...i nie w którą stronę iść...to najlepiej nie robić NIC.
Albo najpewniej dreptać w miejscu. Niby udawać, przed wszystkimi, że jednak idę...gdzieś zmierzam...

Braki zrozumienia obecnej rzeczywistości - brak wyobraźni, niezdolność podejmowania decyzji, bierność bycia wobec świata - stanowią największe problemy i dramaty współczesności.
Do tej pory nierozwiązanych.
Jaka jest więc przyszłość ludzkości?

Moim głównym zadaniem moją misją - jest przekazać ludziom – ludzkości odpowiedź na te wszystkie pytania:
Co robić; jak to robić dobrze; w którą stronę iść... dalej...aby osiągnąć cel wszystkich ludzkich marzeń: znaleźć swoje miejsce na świecie; dobre zdrowie, samopoczucie – a w ostateczności...być może - Nieśmiertelność.
To właśnie jeden z głównych celów - motto przewodnie - Misji Mojego Życia...
Przynajmniej zacznę to robić - będę próbował.

W pierwszych odcinkach mojej autobiografii AMEN, którą zacząłem publikować na łamach Neon24.pl -
wiele osób pytało w komentarzach: dlaczego w tytule użyłem formuły: „Autobiografia Naukowa”?
Nie udzielałem wtedy odpowiedzi – czekając na finał; na opis i podsumowanie głównych konkluzji; w nadchodzącym epilogu życia. Wiedziałem, że to nadchodzi; nie było sensu wyprzedzać przeznaczenia.

Odpowiedź podaję teraz, pod koniec - jest ona prosta:
Od początków pisania autobiografii, chciałem aby AMEN, nie był zwykłym reportażem zdarzeń mego życia. Doświadczenia wielu lat pracy lekarza, aktywne życie pełne cudów i radości; bólów i upadków, obfitości i rozmaitości zdarzeń; obserwacja ludzi i zmian otaczającego świata – spowodowały u mnie rozmaitość reakcji myślowych ale nie tylko...Uważam, że...

Wszystko, co się w moim życiu stało – to były tylko przystanki, na mej drodze zrozumienia istnienia.
Konieczne po to...- abym w ostateczności zrozumiał siebie; zrozumiał innych ludzi; zrozumiał życie.
Ważna jest kolejność całego procesu. Wszystko było koniecznością - po to abym na koniec tej drogi właśnie stworzył „Misję Swojego Życia” i właściwie przekazał ją potomności – może i całej ludzkości.
A to czy ktokolwiek będzie to rozumiał i czy będzie chciał to wykorzystać – dla siebie i innych, to już kwestia siły argumentów z jednej strony i właściwego zrozumienia...z drugiej.

W rezultacie...kiedy na końcu tego odcinka mojej życia drogi, zrozumiałem sens mojego istnienia...
I...kiedy dobiegł końca okres stażysty mojego bytu (tu na ziemi) – moja autobiografia jest pierwszym krokiem w realizacji Misji Mojego Życia...

Jak wspomniałem wyżej – misji, która opiera się na latach studiów; długim okresie pracy w zawodzie lekarza –
a przede wszystkim na własnych doświadczeniach.
Z tego wszystkiego wynikają przemyślenia i wnioski, zawarte w wersetach autobiografii.
Dlatego też jest ona „naukowa”...ponieważ treści w niej zawarte, są właśnie takie, oparte na faktach życia
i wiedzy zdobytej poprzez lata studiów i własne doświadczenia.

Obecnie działam zgodnie z odwieczną/starożytną zasadą człowieczeństwa: „Myślę – więc jestem”.
To jest moje wyjściowe założenie. To jest pytanie, z odpowiednim znakiem wątpliwości na końcu...

Odpowiedź na to, wiąże się nierozerwalnie z dylematem: co naprawdę w życiu jest najważniejsze?
Jaki jest... czy też jakie są...- główne priorytety istnienia - dla wszystkich.
Bez względu na wiek, płeć, przekonania czy barwy należności? Odpowiedź może być tylko jedna:
Najważniejszą, KARDYNALNĄ rzeczą w życiu każdego jest - Jego ŻYCIE – znaczy Jego Zdrowie!

Podobny obraz

 
Obecnie także, po wszystkich szczęściach i dramatach życia, zdecydowałem powrócić do korzeni;
czyli zawodu lekarza; studiować współczesną medycynę holistyczną. Stwierdzam też z góry...
Nie robię tego dla pieniędzy; wyłącznie zgodnie ze swoją, jedyną i prawdziwą „Misją Mojego Życia”.

Moim przewodnim Priorytetem jest Absolut: Do końca swoich dni - będę pomagać ludziom.
(Ponieważ miałem też kilka lat przerwy, muszę odświeżyć wiedzę, reanimować pamięć i praktykę - Dyplom i Prawo Wykonywania Zawodu mam potwierdzone przez Polskie Towarzystwo Lekarskie). Ale...
Ale dla mnie najważniejsze są:
Wiara w konieczność, przekonanie; nawet pewność, że to Misja Mojego Życia.

Nie interesuję się już medycyną konwencjonalną, która wedle mnie jest śmiertelnie chora, dogorywa;
przeżywa kryzys „wiary i godności”- podstaw humanitarnych wartości.
Absolutnie nie neguję wielkich osiągnięć współczesnej medycyny; ale moim zdaniem obecna medycyna,
niestety całkowicie odeszła od natury i wartości podstawowych ludzkich; stając się tylko i wyłącznie interesem – zarabianiem pieniędzy na chorobach cierpieniu i nieszczęściu, a więc antyhumanitarnym działaniem; realizowanym wyłącznie dla zysku.
Dziś, Człowiek jest towarem - celem i narzędziem manipulacji wielkich koncernów „medico- farmaceutycznych”

Studiuję też, analizuję rozmaite formy medycyny tradycyjnej i naturalnej, opartej na wielowiekowych doświadczeniach naszej i innych cywilizacji, (głównie chińskiej), holistycznej homeopatii.

Dodatkowo jestem pewien, że jeżeli do diagnostyki i terapii można wykorzystać obecne technologie:
informatykę i cybernetykę; to moim zdaniem - TO jedyna przyszłość diagnostyki i terapii - przyszłość medycyny.

Absolutnym priorytetem i wspólnym mianownikiem medycyny Nowego, Przyszłego Świata musi być jednak i zawsze człowiek, jego miejsce we wszechświecie - jako części natury.
Nie ma substytutu dla wiedzy faktów i doświadczenia, które zdobywa się wyłącznie drogą obserwacji;
analizy przyczyn i skutków.
Takie są właśnie prawa kreacji i bytu - taka biologia; biofizyka istnienia.

Człowiek, (każda istota żywa) przynajmniej w części fizycznej, jest wyłącznie częścią składową tego układu - natury i jej prawom musi podlegać.
Nie ma żadnej drogi odejścia, obejścia czy alternatywy ani oszukania natury.
Organy kontroli życia człowieka; (istot rozumnych) - to narzędzia wrodzone:
Rozum, Instynkt, Zmysły - oraz nabyte: Uczucia, Duchowość i Wiara w siebie
.

Ale to nie koniec prologu mojej misji.
Studiując prawa natury i rozmaite formy nauk biomedycznych; zastanawiając się nad nową przyszłością
Naszej Cywilizacji i człowieczeństwa – doszedłem do wniosku, że przyszłość wszechświata, człowieka i
cywilizacji należy do Medycyny Cybernetycznej/Kwantowej.
To moim zdaniem niewątpliwie medycyna przyszłości.

Zgodnie z założeniami fizyki kwantowej - wszystko na naszym świecie, występuje jako, ściśle określona forma energii. Oczywiście tych form jest nieskończenie wiele ale ogólnie rzecz biorąc mamy zasadnicze dwie kategorie: Energia Ożywiona – wszelkiego rodzaju forma życia... i energia martwa – występująca ogólnie w postaci wszelkiego rodzaju materii...

Idąc dalej: każdą formę energii ożywionej; wszystko co jest energią – można zidentyfikować, zapisać, zarejestrować, pomierzyć, przeanalizować – możliwości tutaj są wprost nieograniczone.
Komputerowa analiza (oparta na nieskończonej ilości bazy danych), może błyskawicznie i precyzyjnie, określić poziom zaburzeń/odchyleń od normy badanej energii –to prosta; szybka diagnostyka chorób.

Mając dokładnie ustalone zaburzenia fal energii ożywionej (rozpoznanie dolegliwości czy choroby); za pomocą odpowiednich aplikacji komputerowych, możemy bardzo szybko, wykonać korektę wszelkich zaburzeń, drgań, działania fal energii ożywionej. Czyli wykonać leczenie – terapię zachowawczą.
(Nie potrzebne są szczepionki, chemioterapia ani żadne zabiegi).

*Oczywiście nasze organizmy, nawet jako konglomeraty fal/pól elektromagnetycznych - z konieczności muszą funkcjonują w odpowiednim środowisku – aby zagwarantować „homeostazę” - czyli równowagę a do tego też są potrzebne: tlen, woda ale też właściwie poziomy pierwiastków, minerałów, witamin etc.
Te dysfunkcje i niedobory można i należy wyrównać właściwym stylem życia oraz rozmaitymi suplementami –
ale to już kwestia szczegółów.

Jeżeli przyjmiemy i uznamy: Fizyka i Medycyna Kwantowa – jest zgodna z Prawami Natury Wszechświata –
czyli że wszystko jest energią –(nasze Ciało a może nawet i dusza) – jeżeli też jest możliwość diagnostyki oraz profilaktyki i terapii wszelkich stanów chorobowych człowieka – można z całą pewnością zastanowić się nad pytaniem - retorycznym może nieco ale jednak wartym rozważenia...:
Czy człowiek; istota rozumna; posiadająca ciało i duszę – może, przynajmniej teorytycznie być nieśmiertelnym?. Czy to wogóle jest możliwe...?

Moim zdaniem: Nieśmiertelność duszy jest możliwa – nie tylko teoretycznie.
To jest... może nieudowodnionym jeszcze... faktem. 
Jak jednak spowodować nieśmiertelność oraz jedność/ nierozłączność Ciała i Duszy...
 

Znalezione obrazy dla zapytania dylematy drogi życia

 Czy to możliwe czy tylko moje FANTAZJE –czy wkraczamy tutaj w progi SCIENCE FICTION...

Dodam tylko teraz jedną reminiscencję mojej przeszłosci, ze szkoły muzucznej a potem studiów medycznych: 

Zdrowie - To muzyka; proza i poezja harmonii istnienia.
Na początku życia byli Rodzice, potem koledzy, wychowawcy, szkoła i a potem świat dookoła -
ONI wszyscy uczyli nas ludzi grać - na naszej harfie życia.
Naszym obowiązkiem - MY musimy dobrze nasz instrumnent nastroić - zanim zaczniemy grać...

Znalezione obrazy dla zapytania sunset

 
W dalszej części Autobiografii „AMEN” – będę pisał właśnie o tym...co i  jak; o rozmaitych Fantazjach i Science Fiction, które moim zdaniem...staną się realiami – najbliższej przyszłości wszechświata i człowieczeństwa.
Wszystko jest w Naszych rękach.
 

Koniec Odcinka 104

Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • Panie Ryszardzie kochany. Jest pan Gosciem przez duze G.
    Jest Pan mlodszy odemnie o kilka lat (ja mam 70) i ja w Panskim polozeniu, o konskim zdrowiu jak Pan, zrobil bym tak : Ubral bym kapelusz slomiany i poszedl na plaze gdzie jest bar z dachem ze slomy.Tam bym sobie usiadl, zamowil drinka z mieta( mohito) a pozniej zamowil stejka polkrwistego, poznal jakas rozowodke ze stanow , ktorej by Pan nawijal komety, rutyne Pan zna. Ona pojedzie i nastepna przyjedzie. Zyc nie umierac. A po Panu gdyby nawet jakis pomnik powstal to nastepne pokolenia by go zburzyly.
  • @Autor
    Fajnie. Podoba mi się, zwłaszcza te chińskie odniesienia - tam też maja Nieśmiertelnych.
    Chyba 7. Jeden na pewno uzyskał nieśmiertelność w trakcie picia (alkoholu) i dotąd funkcjonuje, póki pije.
    Inny "reflektował" o życiu na drzewie aż doszedł do stanu gdy z niego spadł.Stan nieśmiertelności uzyskał w momencie zetknięcia z ziemią (to pierwowzór dla tego opisywanego Japończyka, który skoczył z klifu, czy jakiejś innej górki).

    Ogólnie - to bym się napił i polatał; jak uznam, że dość.

    A tak poważniej. Czy zastanawiał się Pan, co po nim faktycznie zostanie?
    Coś materialnego, czy jedynie pamięć ludzka - jak długo?
    A w ogóle - czy nie jest ułudą chęć zapisywania się w pamięci innych? Czy to nie świadczy o błędnej drodze rozwojowej? Bo przecież mamy żyć dla siebie i dążyć do własnego rozwoju - to jest nasz cel życia.
  • @staszek kieliszek 06:06:39
    Panie Staszku Kochany (kieliszek pomijam na później).

    Jestem od Pana młodszy tylko o rok i może mały kawałek (kieliszek).

    Zdrowie mam rzeczywiście niesłychane... Wiem to dobrze, jako lekarz.
    NIGDY w życiu, (szczególnie przez ostatnich 20 lat, od kiedy stosuję swoje własne zasady stylu życia, oddychania, ruchu, diety etc.) -
    właściwie Nigdy - na nic, nie chorowałem.
    Nawet na grypę, przeziębienia, pomimo, że nie biorę żadnych szczepień.
    Nigdy nie boli mnie głowa ani brzuch ani cokolwiek - wogóle nie mam żadnych dolegliwości. O sekretach mojego zdrowia, będę pisał jeszcze - w następnych odcinkach. Tak że nie chcę wyprzedzać.

    Ważę teraz tyle, ile ważyłem mając 17lat (80kg); przy wzroście 185cm - tak że chyba jestem szczupły. Nie mam "brzucha" ale sporo mięśni...
    Prowadzę bardzo regularny, zdyscyplinowany tryb życia o czym będę też jeszcze pisał.
    Codziennie spaceruję po lesie, albo po plaży nad oceanem. (15-20 km).

    Codziennie też piję: 2-3 kieliszki wina.
    Wódkę, koniak, whisky - raczej rzadko - i tylko w towarzystwie.

    Mięso jednak rzadko jadam; wolę ryby, owoce morza, jarzyny, sałatki.

    Co do kobiet - mam nieco różne, bardziej "dojrzałe" zdanie.
    Nie potrafię kłamać, w związku z tym myślę, że dla większości kobiet... nie jestem chyba zbytnio atrakcyjnym partnerem.
    Myślę, że miałbym duże szanse - ale raczej z nch nie korzystam.
    Zresztą dochowuję wierności kobiecie, którą kocham.
    Ponieważ nie potrafię kłamać, nie nadaję się również do polityki...
    o czym też już pisałem.
    Brak takich zdolności, w pewnym sensie dyskfalifikuje mnie... w dużym stopniu do życia w realiach współczesności.

    Odnośnie życia czy śmierci.

    Nie mam zamiaru umierać - i wiem, że nie uwierzy mi Pan (ani zresztą NIKT z czytających) - ale zamierzam żyć 152 lata - a może i dłużej.
    No, chyba, że ktoś, wcześniej mnie zabije; co jest dość prawdopodobne.
    Powiem o tym Panu po 2100 roku.

    To tyle nudów na dziś...

    Obiecuję Panu, że dziś podczas wieczornego spaceru, wstąpię do baru - i wypiję za Pana zdrowie Mohito.
    Będzie to ok. 22 czasu australijskiego; w Chicago będzie to chyba 5am - a więc trudno, żebyśmy zrobili to razem.

    Cheers...

    Richard
  • A może na początek coś innego?
    A może w ramach wprawki zacznie Pan od zebraniu w krótkim poradniku terapii medycyny ludowej całego świata, które dają natychmiastowy efekt?
    W polskiej medycynie ludowej są takie terapie, podam kilka.
    Nalewka spirytusowa na łupinach z orzecha włoskiego - usuwa ból brzucha w kilkanaście sekund!
    Woda utleniona- usuwa ból ucha w kilka sekund po zakropleniu do ucha kilku kropel wody utlenionej.
    Likwidacja nadciśnienia tętniczego poprzez...opalanie się. (Słońce wytwarza w skórze witaminę D3, jej niedobór powoduje między innymi nadciśnienie).
    Korekta wad wzroku poprzez używanie (przez 2-3 godziny dziennie) okularów ajuwerdyjskich (są to okulary bezsoczewkowe. W miejscu soczewek są czarne , plastikowe przesłony w których wykonano kilkadziesiąt otworów o średnicy ok 2 mm) Ta metoda korekcji wad wzroku wymaga niestety czasu, u mnie widoczna poprawa widzenia nastąpiła po miesiącu używania okularów. Itp, itd.
    Panu jako lekarzowi byłoby takie terapie światowej medycyny ludowe łatwo zebrać i zweryfikować. Zaś podręcznik opisujący takie terapie sprzedałby Pan w milionach egzemplarzy na całym świecie!
    Co do oficjalnej medycyny to mama na jej temat pogląd taki sam jak Pan, czemu dałem wyraz w tym artykule:
    http://pospoliteruszenie.org/Mafia%20farmaceutyczna.html
    Pozdrawiam i zachęcam do skorzystania z mojej podpowiedzi, zyska Pan nie tylko rozgłos i kasę ale i wdzięczność milionów ludzi na całym świecie!!
  • @władek 08:04:58
    Z początkiem XXI wieku umierało rocznie w Polsce na zapalenie płuc spowodowane pneumokokami kilkadziesiąt osób, głównie osoby starsze (na około 400tys. zgonów rocznie).
    Ktoś prawdopodobnie wpadł na pomysł, że można na tym zarobić i stworzył szczepionkę. Zaczęto ją reklamować jako szczepienie dobrowolne, szczególnie zalecane dla dzieci.
    Im bardziej w skutek reklamy rosła wyszczepialność, tym bardziej rosła zachorowalność na pneumokoki i liczba zgonów z ich powodu. Ilość reklam się zwiększała, wyszczepialność rosła, rosła zachorowalność i zgony. Aż wreszcie wprowadzono szczepionkę przeciw pneumokokom do puli szczepień obowiązkowych.

    Od dłuższego czasu lecą w merdiach reklamy jakichś specyfików na obniżenie cholesterolu z informacją, że już 1/3 Polaków ma podwyższony cholesterol.
    No nie dziwota, skoro jeszcze nie tak dawno norma wynosiła 280 mg/dcl, a obecnie obniżono ją do 180mg/dcl. Ci co dali się namówić na statyny, to potem leczą kręgosłup, są osłabieni, dostają wylewów, chorują na wątrobę, nerki i stawy. A jak według koncernów sprzedaż będzie za mała, to co? Też wprowadzą przymus?
    I zostaniemy ofiarami przymusowego leczenia poziomu cholesterolu!

    Przymusowe szczepienia niewiadomymi szczepionkami już mamy, a każda próba zakwestionowania celowości i jakości szczepionki kwalifikuje pytającego jako oszołoma o niskim poziomie inteligencji.
    Za chwilę podobnie może być z poziomem cukru, którego normę we krwi już kilka razy obniżono.
    Obecnie wynosi Od 70 do 99 mg/dL (od 3.9 do 5.5 mmol/L). Dawniej była na poziomie 120 mg/dl, czyli pewnie większość Polaków by się obecnie załapała na leczenie, być może w przyszłości także przymusowe. Szybko to leci! Wkrótce dla każdego pompa insulinowa. To dopiero byłby biznes i ochrona Matki Ziemi przed ludźmi!
  • Na Ziemi?
    "Czy człowiek; istota rozumna; posiadająca ciało i duszę – może, przynajmniej teorytycznie być nieśmiertelnym?. Czy to wogóle jest możliwe...?"
    ---------------------
    Na Ziemi czy w ogóle w świecie materialnym jest to niemożliwe, ponieważ świat materialny z boskiego założenia się starzeje - więc również starzeją się poszczególne atomy z atomem wodoru na czele. Nie starzeje się natomiast dusza - bo jest ona tym właściwym bytem niematerialnym a ten właściwy dom dla niej - to świat niematerialny zwany Niebem. Ciało człowieka - to tylko swoisty skafander kosmiczny na czas pobytu duszy na Ziemi.
    Wniosek?
    Człowiek powinien dążyć do tego - aby opuścić skafander sprawnie, bez bólu i cierpienia, bez żadnego zaskoczenia - kiedy kończy mu się ta swoista delegacja na Ziemi. Ideałem będzie to, kiedy człowiek będzie opuszczać ten swój skafander nie z powodu choroby ale w naturalny sposób - i świadomy tego przejścia na drugą stronę. Siądzie sobie taki staruszek na stołku i odejdzie spokojnie na drugą stronę.
  • @władek 08:04:58
    Szanowny Panie Władku,

    Ma Pan bardzo ciekawy pomysł..."Poradnik Medycyny Ludowej Świata".

    A może jakoś zrobilibyśmy to razem - albo proszę podpowiedzieć mi - jak się do tego zabrać... tak czy inaczej to bardzo ciekawa sprawa.
    Zastanowię się, poczekam na Pana sugestię, potem może za to zabiorę.
    Problem być może taki: to będzie tylko zbiór rozmaitości i ciekawostek, ale jak sprawdzić skuteczność tych metod...
    To, że działały w przeszłości, albo są skuteczne dla niektórych - nie daje pewności - co do ich skuteczności dla wszystkich...

    Jak wspomniałem, poczekam na Pana sugestie - i poważnie zastanowię.

    Ja osobiście studiuję medycynę chińska i indyjską - nie dlatego, żeby osobiście zacząć to stosować. Próbuję zrozumieć sens, racje i logikę, które wynikają z wielowiekowych, tradycyjnych metod diagnostyki i terapii - stosowanych na przykład w krajach dalekiego wschodu.
    W Chinach poznałem lekarzy, którzy właściwie nigdy nie kończyli żadnych, tradycyjnych studiów medycznych - a potrafili (w większości), postawić trafną diagnozę - czasem nawet bez żadnego badania. Robili to po prostu tylko "obserwując" pacjenta, patrząc w jego oczy, czasem tylko badając jego puls - itd. itp.

    Próbowałem zrozumieć - jak to możliwe...Próbowalem się tego nauczyć.
    Niestety nie bardzo mi to wychodziło, choć czasami bywałem blisko.

    Z drugiej strony...owi lekarze, czasem też się mylili, popełniali błędy...

    Ja osobiście uważam, że medycyna ludowa (z całego świata) jest tylko właściwie wstępem - do medycyny przyszłości...
    Medycyna ludowa ma wielkie, niesłychane zasługi, ale nie potrafi dobrze diagnozować chorób; potrafi leczyć - w sumie tylko objawowo...
    Nie potrafi na przykład rozpoznać postaci choroby nowotworowej, serca
    czy choroby metabolicznej (np. cukrzycy), czy np powikłań ciążowych.

    Moim zdaniem podstawą Medycyny - zwłaszcza medycyny przyszłości musi być dobra, wczesna, dokładna diagnostyka - jakiegokolwiek stanu chorobowego czy też zagrożenia.
    Profilaktyka jest też niesłychanie ważna - jak i monitorowanie przebiegu choroby czy też procesów leczenia.
    Tego niestety - nie ma szans zapewnić, żadna medycyna tradycyjna czy ludowa.

    Ja osobiście najbardziej wierzę w Medycynę Cybernetyczną/Kwantową, która łączy wszystkie dotychczasowe osiągnięcia Medycyny Ludowej, Medycyny Konwencjonalnej, Holistycznej - z nowoczesną diagnostyką opartą na analizie wszelkich zaburzeń poziomów energii i pól elektro - magnetycznych - powstających w organizmie człowieka (każdej istoty żywej) - w następstwie działań jakiegokolwiek patogenu i środowiska.
    Właśnie w ten sposób, poprzez analizę komputerową, można bardzo dokładnie sprecyzować wszystkie czynniki chorobowe (patogeny).
    Tak samo jak o precyzyjnie ustalić wszelkie niedobory, alergie, czy np. nietolerancje pokarmowe...

    Jeżeli tak będziemy mogli diagnozować stan zdrowia, każdego człowieka - będziemy też mogli- porzez zdalną korektę tychże fal energii - leczyć każdą praktycznie chorobę.
    Niedobory będzie można uzupełnić a nietolerancje wyeliminować.

    Jeżeli jeszcze to wszystko; całą medycynę przyszłości oprzemy o nowoczesną informatykę i telekomunikację - (Telemedycyna) - będziemy naprawdę w stanie dużo lepiej zadbać o zdrowie cywilizacji.

    Będę o tym pisał w następnych odcinkach.

    Nad tym cały czas też pracuję.

    Czekam na kontakt -

    Pozdrawiam serdecznie
  • Jedyna droga dobrego systemu to zgodność z naturą.
    Nie ma żadnej drogi odejścia, obejścia czy alternatywy ani oszukania natury.
  • @Ryszard Opara 08:57:29
    Panie Ryszardzie, jeśli faktycznie chciały się Pan zająć tematem Medycyny Ludowej Świata, to na Pana miejscu zrobiłbym tak (sam nie mogę tego zrobić gdyż nie mama ani wiedzy ani wykształcenia medycznego, skończyłem mechanikę precyzyjną na Politechnice Warszawskiej).
    1. Zapoznałbym się z książką Jerzego Zięby "Ukryte terapie". Pan Zięba (skończył AGH w Krakowie) analizuje dostępne na świecie periodyki medyczne i publikowane w nich wyniki różnych medycznych badań naukowych. Wnioski płynące z tych badań albo publikuje albo propaguje czy to poprzez publiczne spotkania czy też przez pogadanki w internecie.
    2. Posłuchałbym internetowych pogadanek doktora Czerniaka oraz doktora Jerzego Jaśkowskiego. Obaj są lekarzami medycyny, Jaśkowski ma doktorat z medycyny, jest chirurgiem.
    Po takim wstępie, wróciłbym do lektury "ojców medycyny": Hipokratesa i Awicenna.
    Określiłbym to jako przygotowanie wstępne. Zasadnicza robota, czyli poznanie terapii ludowych z różnych części świat i zweryfikowanie ich skuteczności... to już mrówcza robota, chyba poprzez "buszowanie" w internecie. Dla Pana będzie to o tyle łatwe, że jako lekarz zna Pan terminologię medyczną w języku angielskim, a chyba w tym języku będzie większość publikacji. Niestety tylko tyle mogę Panu podpowiedzieć!
    Podpowiem też Panu inny pomysł, który bardzo by pomógł w diagnostyce chorób, zwłaszcza lekarzom domowym (pierwszego kontaktu) oraz samym pacjentom którzy mogliby sami "prowadzić" proces swojego leczenia.
    Komputerowy program diagnostyczny. (mógłby stać się hitem internetu)
    Na przykładzie zasugeruje jak ten program miałby działać.
    Powiedzmy boli mnie głowa. Wpisuję ten objaw do programu komputerowego. Program nakazuje mi wykonać następujące badania:
    - badanie ciśnienia krwi
    - badanie okulistyczne
    - itp, itd.
    Po wykonaniu tych badań i wpisaniu wyników, program nakazuje przeprowadzenia następnych badań (na przykład USG jakieś części ciała) Po zebraniu i wpisaniu do komputera wyników badań które program zaaplikował następuje wstępna diagnoza, na przykład: samoistne nadciśnienie tętnicze, oraz proponowane leczenie w różnych wariantach w tym leczenie bezlekowe, poprzez aktywność fizyczną, dietę, eliminację stresu poprzez różne techniki relaksacyjne, leczenie ziołami. itp.
    Myślę, że dobrze zrobiony program diagnostyczny byłby hitem. Aby dobrze taki program wykonać potrzebna byłaby współpraca lekarzy różnych specjalności i dobry informatyk, który uczyniłby program "przyjazny" dla użytkownika.
    Ten program diagnostyczny mógłby połączyć oba proponowane tematy, to znaczy zawierałby też propozycje leczenia z wykorzystaniem medycyny ludowej z różnych części świata.
    Gdybym miał wiedzę i wykształcenie medyczne sam bym się zajął tematami które Panu nieśmiało proponuję! Niestety w tematach medycznych jestem "cienkim bolkiem".
    Mogę co najwyżej zaproponować siebie jako "królika" doświadczalnego, który zaopiniuje powstały program komputerowy od strony "przyjaznej" użytkownikowi" , oraz jakąś ludową terapię, na przykład na wieczną młodość!
    Pozdrawiam: anthony@beep.pl
  • @władek 12:40:19
    Szanowny Panie,

    Serdecznie dziękuje az Pana uwagi i pomysły.

    Uważam, że propozycja Komputerowego Programu Diagnostycznego jest bardzo ciekawa - i w sumie, być może nie tak trudna do realizacji.
    Problem być może polegać na tym, że aktualnie jest prawdopodobnie kilkaset tysięcy rozmaitych jednostek chorobowych.
    A objawy - w postaci bólu głowy (czy np. serca) - może być znamienny albo też wskazywać na kilkadziesiąt tysięcy chorób...

    Tak, że diagnostyka komputerowa, przeznaczona dla laików - siłą rzeczy musi być ograniczona.

    Ale jak wspomniałem, będę się nad tym, oraz innymi Pana propozycjami zastanawiał.

    Oczywiście Pana Jerzego Ziębę, jego ukryte terapie znam. Tak samo jak i doktorów Czerniaka i Jerzego Jaśkowskiego słuchałem jakiś czas temu.

    Pozdrwiam serdecznie
  • @władek 08:04:58
    Okulary dziurkowe mogą odprężyć oczy, ale skorygować wady? Nie wierzę.
  • @Ryszard Opara 08:57:29
    Zrobienie bazy wiedzy z informacji dostępnych w internecie zrobiłoby cuda.

    Można by kontrolować poczynania lekarzy.

    Niestety, dreptałem w miejscu, np. interesując się co piszą na neonie, czyli marnując czas na bzdety, zamiast przez ostatnie 4 lata studiować medycynę. To powiniem robić, jak i każdy, to jest walka o życie w sytuacji, gdy lekarze już nie leczą, tylko wykonują procedury, często nietrafione.

    Najbliższa mi osoba żyłaby jeszcze, gdybym przyłożył się do tych studiów.

    Każde zaniechanie prędzej czy później się zemści.

    Gdybym miał dostępną rok temu bazę wiedzy medycznej, to zastąpiłaby owo studiowanie medycyny. Wpisałbym objawy i miałbym listę prawdopodobnych przyczyn/chorób. I zapłaciłbym lekarzom za sprawdzenie wszystkich, począwszy od najbardziej prawdopodobnej.

    A tak robili po uważaniu. Skompromitowali służbę zdrowia.

    Straciłem sens życia, bo o moje nie chce mi się walczyć. Nic nie jest warte, skoro nie zrobiłem właściwych rzeczy na czas.
  • @Ryszard Opara 14:27:36
    Nie podzielam pańskiego zdania.

    Problemem jest to, że takich programów jest zapewne już wiele, ale jak myślę, żaden nie jest na takim poziomie, aby mógł być przydatny.

    władek ma błędne podejście. Program powinien być taki, że wpisuje się dziesiątki danych o sobie i dziesiątki objawów. Kluczem do sukcesu jest .... język.
  • @Krzysztof J. Wojtas 07:24:03
    Szanowny Panie Krzysztofie,

    Myślę, że jednak wiele po mnie pozostanie...
    Np. zbudowałem w Australii 17 szpitali; 15 z nich nadal funkcjonuje i mają się dobrze. Nie są już moją własnością - ale to najmniej ważne.
    Czasem, w chwilach zadumy, tęsknoty za przeszłością, odwiedzam te szpitale - są tam ludzie, którzy doskonale mnie jeszcze pamiętają...
    Wiedzą, że gdyby nie ja...to tych szpitali by nie było.

    Ale to przeszłość... Mówmy o tym co będzie...

    Teraz napisałem swoją biografię - a w niej będzie "Misja Mojego Życia".
    Piszę kilka innych książek - na temat przyszłości medycyny, świata.

    Tak że, jestem pewien, że to coś dobrego i naprawdę materialnego, po mnie pozostanie na zawsze...

    Wracam do zawodu lekarza; bardzo poważnie pracuje nad rozwojem
    Medycyny Cybernetycznej - Kwantowej - nad Telemedycyną.
    Mam nadzieję - raczej pewność - że to przyszłość cywilizacji i ludzkości.

    Razem z kilkoma inwestorami - próbuję przejąć dużą firmę medyczną w Australii - Dial-a-Doctor;
    Mam też kilka innych pomysłów, o których będę pisał.

    To w skrócie cele mojego życia. A co z tego wszystkiego wyjdzie...?

    Zobaczymy przyszłość pokaże...

    Pozdrawiam
  • @władek 08:23:40
    Szanowny Panie Władku,

    Ma Pan absolutną rację.
    Zresztą, ja również pisałem już o tym wiele razy; w swojej autobiografii oraz innych artykułach, komentarzach...

    Dzisiaj lekarze nie zajmują się leczeniem chorych; dzisiaj są oni głównie pośrednikami w sprzedaży rozmaitych farmaceutyków dla dużych koncernów farmacji.

    No bo jaki to interes...wyleczyć kogoś z choroby. ŻADEN!
    Interes polega na tym - aby każdemu człowiekowi sprzedawać leki oraz rozmaite "technologie, cuda medyczne"- przez całe jego życie.

    Dlatego też między innymi - wymyślono "szczepionki".

    Tak jak Pan mówi:
    Kiedy ja studiowałem medycynę, normalny poziom cholesterolu był uważany na poziomie 250-280mg%. A Cukru we krwi - 80-120 mg%. (mg/dcl).

    Ale - to dawne czasy.
    "Big pharma" - duże koncerny farmaceutyczne, musiały przecież jakoś zarabiać pieniądze...
    Zaczęto więc kombinować. Jak najlepiej zarabiać kasę na ludziach.

    Dlatego "udowodniono", że cholesterol jest głównym winowajcą chorób serca, chorób krążenia - no i "wynaleziono" statyny a wtedy posłuszne "autorytetey" obniżyły normalny poziom cholesterolu do 180mg%.
    Rynek sprzedaży statyn - to kilkaset miliardów dolarów rocznie...
    A więc... jest się o co bić...
    A tymczasem... większość ludzi, którzy umierają na serce...ma normalny poziom cholesterolu (według dawnych zasad).

    Szczepionki - najpierw... wynajduje się "groźną chorobę", gdzieś w Azji, Afryce; potem zaraża parę osób, które umierają - a potem wynajduje się odpowiednią szczepionkę...
    Wszystko - tylko i wyłącznie - dla pieniędzy. Człowiek to tylko interes.

    Podobnych przykładów mógłbym podać wiele... ale w sumie...po co.
    To są wszystko przykłady - globalnych manipulacji, wielkich korporacji farmaceutycznych.

    Jedno wielkie oszustwo światowe...

    Taki mamy współczesny świat...

    A jaka będzie przyszłość ludzkości... tak naprawdę niewelu o tym myśli!

    Pozdrawiam
  • @goodness 10:35:52
    Absolutna Racja -
    To jest właśnie jedna z głównych zasad Misji Mojego Życia.

    Natura jest absolutnie najważniejsza; to podsatwowa zasada istnienia.

    Pozdrawiam
  • @interesariusz z PL 21:48:31
    Szanowny Panie,

    To co Pan Władek pisze jest prawdą - w pewnym zakresie.
    Okulary Ajuwerdyjskie/dziurkowe mogę naprawdę regenerować rozmaite komórki nerwowe oka; poprawiać ich zdolności i żywotność.
    Szczególnie, kiedy właśnie związane jest to - ze starzeniem się komórek.
    Co wszyscy uważamy za normalne - w procesie starzenia.

    Warto jednak spróbować. Na pewno okulary dziurkowe nie zaszkodzą. Zgodnie z moją zasadą: "Primum non nocere". Po pierwsze nie szkodzić.

    Korygowanie wad wzroku - to nieco osobny temat - zalezy od przyczyn wad wzroku.

    Pozdrawiam
  • @interesariusz z PL 22:06:31
    Szanowny Panie Interesariusz,

    "Zrobienie bazy wiedzy z informacji dostępnych w internecie zrobiłoby cuda".
    Ma Pan rację - trzeba byłoby jednak jeszcze... dokładnie skorygować te wszystkie informacje - podane w internecie.
    A to już robota - na wiele lat...
    Niestety jest w Internecie - także sporo "śmieci" - rozmaitych głupot, które wypisują ludzie, rządni pieniędzy, bazując na ludzkich cierpieniach.

    Ja próbuję znaleźć absolutny kompromis; nowatorskie rozwiązania - na przyszłość ludzkości - o czym będę jeszcze pisał.

    I...dodatkowo... uprzejmie proszę się nie załamywać.

    Mówię to poważnie; myślę o Panu - i być może niedługo będę miał dla Pana propozycję - związaną z tym co robię.
    Z rozwojem Medycyny Cybernetycznej/Kwantowej.
    Jeżeli pewne rzeczy uda mi się zrealizować - i jeżeli będzie Pan zainteresowany... kto wie, może zrobimy coś razem. Myślę, że jest Pan humanistą, człowiekiem myślącym dla ludzi - "człowiekiem idei".
    Jak mi to wyjdzie - będę z Panem w kontakcie mailowym.

    Mam też takiego znajomego, który w dojrzałym wieku 55 lat, poszedł
    studiować medycynę. Dzisiaj jest bardzo dobrym lekarzem...
    Kto wie - może Pan też powinien spróbować...

    Nigdy w życiu nie można się poddawać. Całe nasze życie - to walka.

    Pozdrawiam serdecznie
  • @interesariusz z PL 21:48:31
    Przyczyn nie ostrego widzenia jest wiele i nie w każdym wypadku okulary dziurkowane pomogą. Najczęściej przyczyną pogarszania się ostrości widzenia jest osłabienie mięśni oka.
    Każde oko jest poruszane przez 6 mięśni, z czego dwa poruszają soczewką odpowiedzialną w oku za ostrość widzenia zarówno przy patrzeniu z bliska jak i daleka. Nieszczęście współczesnego człowieka polega na tym, że przez większość doby człowiek przebywa w pomieszczeniach, a w nich używa oczu do patrzenia z bliska, wręcz z bardzo bliska (na telewizor, komputer, gazetę).
    Mięśnie oczu używanych do patrzenia głównie z bliska z czasem słabną (jak każde mięśnie nie trenowane) i nie mają "mocy" aby ustawić ogniskową soczewki w odpowiednim położeniu. W efekcie pojawia się nie ostry obraz.
    Okuliści mają na ten problem jedną odpowiedź: okulary soczewkowe, wraz z upływem czasu coraz silniejsze.
    Jest inna droga o czym okuliści w trosce o własne interesy nie informują: trening mięśni oka. Są specjalne ćwiczenia wzmacniające mięśnie oka (w tym joga dla oczu). Jeśli w wyniku takich ćwiczeń mięśnie oka odzyskają pierwotną sprawność, człowiek odzyskuje ostrość widzenia, o ile oczywiście przyczyną utraty ostrości widzenia było osłabienie mięśni oczu.
    Okulary dziurkowane służą właśnie do treningu mięśni oczu. Patrząc na świat przez dziesiątki malutkich otworów, mięśnie poruszające soczewką próbują (na początek z marnym skutkiem) ustawić ogniskową we właściwym położeniu, co jest trudne gdyż człowiek wykonuje mimowolne ruchy głową (a więc i oczami), a więc na soczewkę (poprzez dziurki w okularach) pada obraz coraz to pod innym kątem i z różnym natężeniem. Rozpoczyna się więc bezustanna praca mięśni oczu, która trwa tak długo jak długo patrzymy przez okulary dziurkowane.
    Pierwsze efekty takiego treningu mięśni oczu są już po kilku godzinach, zaś trwała poprawa po ok. 6 tygodniach.
    W moim przypadku pierwszą zauważalną poprawę ostrości widzenia zauważyłem po ok. 5 godzinach używania okularów dziurkowanych . Po miesiącu uważam efekt za rewelacyjny, choć jeszcze nie odzyskałem 100 % ostrości widzenia przy patrzeniu zarówno z bliska jak i daleka.
    Używam okularów dziurkowanych tylko do oglądania telewizji.
    Najlepsze efekty lecznicze używania okularów dziurkowanych uzyskuje się stosując je przy pierwszych objawach nieostrego widzenia, zwłaszcza u dzieci.
    Niestety żaden okulista tego Wam nie powie, z prostej przyczyny: okulary dziurkowane kosztują na Allegro 5 zł, systematyczne ich używanie wzmacnia mięśnie oczu na tyle, że nie ma potrzeby chodzenia do okulisty!
    I na tym polega tragedia współczesnej medycyny: konflikt interesów lekarzy i pacjentów. O skutecznych a jednocześnie tanich terapiach lekarze nie poinformują pacjentów, gdyż to by prowadziło do bankructwa większości z lekarzy!
  • @władek 07:27:13
    Szanowny Panie Władku,

    Znakomicie Pan to wszystko podsumował. Gratuluję...
    Nic ująć - nic dodać...

    Bardzo bym chciał - mieć w przyszłości takiego jak Pan konsultanta.

    Pozdrawiam najserdeczniej.
  • @władek 07:27:13
    Tak, to chyba już ze dwa wieki temu żył nijaki Bates,

    ale przecież został odsądzony od czci i wiary.

    Miał podobno przypadki cudownego uleczenia na zasadzie rozluźnienia mięśni okołoocznych.

    Przez okulary dziurkowe kiepsko widzą ci, co mają aberacje w soczewce lub męty w ciele szklistym.

    Swoją drogą, to jak mniemam, z wygodnictwa wpadł Pan na przypadkowo na ćwiczenie- oglądanie telewizji, (jeśli było to celowe, zwracam honor), chociaż uważam, że znacznie lepszym ćwiczeniem byłoby czytanie tekstów na komputerze.

    A tak swoją drogą zapytam, jaką ma Pan relatywną wielkość i gęstość dziurek przy oglądaniu telewizji? Można o tym wnioskować na podstawie tego, czy widzi się cały ekran, czy poprzesłaniany fragmentami pomiędzy dziurkami. Interesująca jest też relatywna wielkość dziurki, tj. jak duży kąt widzenia ma się przez pojedynczą dziurkę w ostrym słońcu.
  • @Ryszard Opara 03:59:27
    Szanowny Panie,

    ponad 20 lat temu trochę się interesowałem naturalnymi metodami poprawy jakości widzenia,

    ale wtedy okulary dziurkowe odrzuciłem jako nieprzydatne.

    Inna sprawa, że starałem się zainteresować kolegów fizyków z uczelni do stworzenia laserowych przyrządów do ćwiczenia akomodacji. Bezskutecznie. O ile pamiętam (nie zajmuję się tym od 20 lat), takie zabawki są konstruowane tylko dla pilotów.
  • @Ryszard Opara 04:18:43
    Dziękuję za psychiczne wsparcie.
  • @interesariusz z PL 08:29:33
    ".. tak swoją drogą zapytam, jaką ma Pan relatywną wielkość i gęstość dziurek przy oglądaniu telewizji? Można o tym wnioskować na podstawie tego, czy widzi się cały ekran, czy poprzesłaniany fragmentami pomiędzy dziurkami. Interesująca jest też relatywna wielkość dziurki, tj. jak duży kąt widzenia ma się przez pojedynczą dziurkę w ostrym słońcu..."

    Patrząc na ekran telewizora poprzez okulary dziurkowane widzę cały ekran. Aby zmusić mięśnie oka do pracy poruszam delikatnie głową (a więc i okularami które mam na nosie), co jakiś czas je zdejmuję. A gdy jest coś interesującego w telewizji (oglądam tylko programy przyrodnicze i podróżnicze) to wybieram taką pozycję w której widzę "ostro jak brzytwa" . Pozycji tej nie zmieniam aż skończy się interesujący mnie program.
    Na drugą część pytania nie potrafię Panu odpowiedzieć, gdyż nigdy nie patrzyłem w okularach dziurkowanych na słońce. Jeśli to ważne to sprawdzę.
  • @władek 10:52:02
    Nie na słońce, tylko w pełnym słońcu, na jasno oświetlone przedmioty, chodzi o maksymalne zwężenie źrenicy.

    Nigdy nie widziałem / nie miałem okularów dziurkowych z tak gęsto nawierconymi dziurkami, aby pole widzenia przez dziurki nie było poszatkowane na poszczególne dziurki. To, co widać przez takie, jakie widziałem, to coś na kształt kraty z osnowy plastra miodu. Zawsze widać jak przez kratę, w związku z tym oglądanie telewizji jest, jak mi się wydaje koszmarem, jeśli ekran trzeba oglądać przez wiele dziurek. Jeśli tak jest, to jak pana mózg razdzi sobie z powielaniem obrazu ?
  • @Ryszard Opara 03:50:38
    .
    Mam nadzieję, że jako lekarz XXI wieku wyleczy Pan chory system demokracji z ograniczoną równowagą do trzech kierunków.

    Pana skrzyżowanie dróg wyboru daje konieczne minimum - cztery kierunki.
    https://www.greenbiz.com/sites/default/files/styles/gbz_article_primary_breakpoints_kalapicture_screen-md_1x/public/images/articles/featured/crossroads_0.jpg?itok=BDiJlFrd&timestamp=1496080249
    A kiedy już podejmę decyzję...którą, najlepszą drogę mam wybrać; jak i kiedy zrobić pierwszy krok...?

    Pozdrawiam
  • @interesariusz z PL 12:34:54
    Oglądanie telewizji przez okulary dziurkowane nie jest koszmarem, wręcz przeciwnie! Przez kilka początkowych minut dziurki w okularach przeszkadzają, jednak błyskawicznie następuje przystosowanie oczu do patrzenia przez dziurki i po kilku minutach widzi się obraz telewizyjny prawie "normalnie".
    Oczywiście lepiej byłoby oglądać obrazy bez okularów, ale pamiętajmy, że mamy do czynienia z przyrządem do ćwiczeń mięśni (w tym przypadku mięśni oka). Otóż żaden z przyrządów do ćwiczeń mięśni sam w sobie nie daje "radości" z jego używania, wręcz przeciwnie, dostarcza fizycznych cierpień!!
    Pewną "upierdliwość" używania okularów dziurkowanych rekompensuje zdecydowana poprawa ostrości widzenia dzięki nim!
    W zasadzie okulary dziurkowane powinny być używane stale (przez 1-2 godziny dziennie), tak jak i co dziennie wskazane są ćwiczenia innych partii mięśni.
    Nie wszyscy jednak takie okulary tolerują. Znajoma której dałem przez takie okulary popatrzeć, natychmiast jest zdjęła twierdząc, że w okularach bardzo się jej kręci w głowie! Podjęła kilka prób, każda zakończona zawrotami głowy!
    Pozdrawiam: wladek
  • @władek 14:24:08
    okulary okularom nierówne, dlatego zapytałem o cechy tych pańskich. Ja przed wielu laty stwierdziłem, że to tylko taki bajer. Pan doświadczył czegoś przeciwnego, dlatego pytałem.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930