Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
409 postów 2144 komentarze

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Lekarz z powołania. Polak - Patriota. Humanista. Misja i Cel Mojego Życia - Pomagać innym ludziom.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.102

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

NIKT, chyba nie ma dzisiaj żadnych wątpliwości co do jednego... Dla każdego człowieka - najważniejsze w życiu - jest jego życie... czyli jego zdrowie. Najważniejsze pytanie ŻYCIA: Co dalej?

Sumaria myśli lekarza z ciała, ducha i powołania...idącego w stronę swego przeznaczenia.
Kilka refleksji podsumowania

NIKT, chyba nie ma dzisiaj żadnych wątpliwości co do jednego...jak wspomniałem zresztą parę razy: 
Dla każdego człowieka - najważniejsze w życiu - jest jego życie... czyli jego zdrowie. 

Wiadomo - to taki popularny, wyświechtany...już nieco nadużyciem i czasem minionym... slogan.
Każdemu się zdaje, że dobrze zna i najlepiej rozumie sens, istotę tego słowa: ZDROWIE.

Ale tak naprawdę, nieliczni mają o tym właściwe pojęcie. A tym bardziej... zrozumienie prawdziwej istoty słowa. Każdy jakby był tylko kibicem, swojego całego życia z boku; nie rozumiejąc własnej pozycji, własnej śmiertelności. Niezrozumiałe, niewytłumaczalne fakty, istoty naszego obecnego istnienia – ludzi.
Niewielu jednak z nas tak świadomie, z pełnym zrozumieniem, regularnie, codziennie i zawsze z zegarkową dokładnością - dba o swoje dobre samopoczucie, „well being”- cielesny dobrobyt - czyli właśnie zdrowie.

Znalezione obrazy dla zapytania good health

 
Od momentu narodzin, jesteśmy ciekawi świata, poznajemy go, w każdym momencie życia – świadomie oraz podświadomie; empirycznie za pomocą całego wachlarza zmysłów oraz instynktów "samo i zachowawczego".
A wszyscy musimy i winniśmy to robić... „Instynkt Samozachowawczy”, to przecież wiodąca, najważniejsza siła/moc napędowa naszej egzystencji; nieustającej konieczności - walki o byt i przetrwanie.

A wbrew temu, zastanawiając się nad światem zewnętrznym; rzadko myślimy o epicentrum naszego istnienia, przynajmniej w pojęciu egocentrycznym.
Mówiąc wprost to: Dychotomia wyobraźni i nieustającej medialnej kaźni...w centrum i czeluściach naszej duszy oraz naszego ciała jaźni.
W większości...nie potrafimy zrozumieć podstaw naszego istnienia, nie jesteśmy w stanie poznać samego siebie.
Zapominamy słuchać, „odgłosów i echa natury”- własnego ciała. To nasz największy, podstawowy błąd.

Każdy człowiek; w pewnym sensie żyje chwilą obecną - przekonaniem o własnej nieśmiertelności.
Takie poczucie daje nam czas teraźniejszy i zmysły obecności. Skoro widzimy, patrzymy, wąchamy, dotykamy; odczuwamy zmiany, „pory roku”, obserwujemy czas i przemijanie - znaczy jeszcze żyjemy.
Jesteśmy tu i teraz. Przeszłość żyje w nas, ale tylko wspomnieniami.
Pamiętamy rozkosze radości i kreacji; bóle, żale i smutki...wiele innych wrażeń.
Bywają one mniej lub bardziej gdzieś zakodowane.
Wraz z upływem czasu; przepływem nowych emocji, odchodzą one w zapomnienie; jako tylko...
sceny powtarzalne i nie...ale zawsze tylko z filmu życia - własnej produkcji.

Czasem nasze zmysły, odtwarzają także i różnie, zmieniające się pamięcią kopie...czasów minionych.
A przecież teraźniejszość...jest też właściwie całkowitą abstrakcją. Nic takiego jak naprawdę nie ma.
Nie ma czasu „teraz”. To istnieje całkowicie w formie abstrakcji - w teorii czystej wyobraźni.

Czas: minuty oraz sekundy; nawet godziny dni, lata, wieki - tego nie tolerują. I - Nigdy nie pokazują.
Przecież, nie ma czegoś...co jest. Nawet na sekundy ułamek. To coś albo już było albo dopiero będzie.
Patrząc okiem realisty, stoika, sceptyka... - Nie ma czegoś co jest; to co teraz - jest człowiekowi obce.
Przyszłość to całkiem inna melodia wyobraźni.
Historia jeszcze nie napisana, jeszcze nie odegrana; czekamy z nadzieją na coś...kogoś.
A kiedy to się wreszcie, kiedyś tam staje - natychmiast przechodzi w przeszłość.
Nigdy nie istnieje w teraźniejszości. 
Kompletny fenomen bytu w niebycie – fikcja istnienia czasów w wymiarze nieistnienia.

Podobny obraz

Bo czy tak naprawdę jakikolwiek czas wogóle istnieje...? A jeżeli tak, powstaje natychmiast pytanie:
Jak zdefiniować fenomen czasu i szybkości czy przemijania. Czy czas to też abstrakcja?
I tak naprawdę czas jest bez znaczenia - ale tylko w stadium NIEŚMIERTELNOSCI.

Życie dla człowieka rozumnego, to zjawisko w pewnym sensie niepojęte, być może pozbawione sensu;
z pewnością niewiele osób nad tym się zastanawia, przyjmując historię, fakty i stan bieżący - jako finał oczywistości - w istniejącej rzeczywistości, narzucony przez los i przeznaczenie. Bez żadnego meritum.

Pomimo tego, przecież w sensie czasu i przemijania... człowiek rodzi się jako cud...- zjawiska, kreacji,
(zawsze uważałem narodziny istoty żywej, za jakiś niewytłumaczalny cud natury); parę chwil później...
człowiek dojrzewa, osiąga swój potencjał aby zaraz, w następstwie chwili rozpocząć dramaty chorób,
nieuchronne procesy odchodzenia: starzenia się i umierania.

I po co to wszystko? Jaki w tym sens? Odpowiedzi na te pytania - nie są proste. Wciąż ich szukam.
A podobno – tylko wtedy można coś znaleźć – kiedy się tego szuka. I to... także życia sztuka...

Dla mnie rozpoczęła się już jesień życia, choć wyobrażenia i zmysły mam ciągle...jeszcze wiosenne.
Naprawdę...trudno albo wprost niemożliwie, jest mi zrozumieć zwykłe procesy codzienności.
Myślę, więc jestem... Ale zawsze, na może tak wszelki wypadek, kogoś też o dalszą drogę zapytam...

Ile jeszcze razy - otworzę oczy rano, ile razy będę w stanie, potem wziąć głęboki oddech –
spojrzeć na świat z bliska ale dookoła?
A kiedy przestanę oddychać, kiedy mi stanie...moje serce?.
Kiedy zatrzymają się procesy energii zwanej życiem a ciało zacznie się rozpadać?
Kiedy zostaną po mnie prochy lub tylko kości i czaszka; jak długo one będą potem...świadectwem byłego istnienia?

#### Powrót do swiata i świateł mojego istnienia...
Dziś, kiedy piszę – jak codzień piękny poranek. Słońce rozjaśnia krajobraz po bitwie nocy; niebo pachnie
błękitem czystości. Wydaje się, że wszystko zmierza ku doskonałości, kiedy nadchodzi południe.
Ale zaraz... przecież za chwilę, będzie widoczny tylko już zmrok.
Tylko wskazówki zegara regularnie przypominają, tykają przemijaniem.

Jedno wiem napewno, zanim to wszystko...u mnie stanie, muszę wykonać jeszcze jedno zadanie.
Przekazać moje życiowe doświadczenia, słowami prawdy i wiary - zawartymi w Misji Mojego Życia.
Ku potomności – dla całej ludzkości...

Znalezione obrazy dla zapytania medicine of the future

Urodziłem się bowiem...znowu właśnie dziś; właśnie teraz - 
(choć tego teraz już nie ma, bo to było i się...skończyło) - i to całkiem nieprzypadkowo.
Zdobyłem, napisałem, poprzez własne przeżycia; radości i bóle - encyklopedię doświadczeń istnienia.
To mój kapitał - encyklika, które mam nadzieję będą podstawą; początkiem wyjścia obecnej cywilizacji pieniądza - z chaosu wartości materialnych - do świata czystości natury oraz procesów duchowych.

Dzieci: Przeznaczenie czy może Pan Bóg nie dał mi własnych dzieci. To widocznie był jakiś świadomy lub nie - wybór losu - abym mógł zrozumieć najczystsze piękno i sens dawania: radość i dar emocji adopcji.
Wszyscy ludzie i istoty żywe – są darem natury, i o ile mają zmysł świadomości są przeznaczeniem ducha asymilacji dla właściwej cywilizacji.
Brak zmysłu istnienia – to brak ducha kreacji –najważniejszego instynktu stworzenia.

Istnienie, trzeba zrozumieć na własnej skórze.
Tak jak trzeba zrozumieć głód - wszystkiego co ludzkie –całości tego, co wiąże sie z niematerialną duszą.
Dopiero wtedy, nic co ludzkie nie będzie nam obce.
Tylko wtedy, będzie możliwe zrozumienie sensu własnego życia - dla rozumnych i sensu istnienia dla pozostałych. Bramą niech będzie niebo - jako wrota śmierci.

A czym się różni śmierć od życia:
Czy tylko zmianą poziomu i rodzaju energii; pola elektromagnetycznego określonego istnienia? -
Na wszystkich szczeblach rozwoju?

A co dalej? – Najważniejsze pytanie życia i czasu.
Próbowałem przez wiele lat zrozumieć ludzi i paradygmaty istnienia...np. probowałem dogadać się ze swoimi przeciwnikami - Bankiem Pekao SA oraz całą grupą innych adwersarzy mego życia.
Bez rezultatu, tak, bo oni w ogóle, nigdy nie chcieli porozumienia.
Dopiero później zrozumiałem, dlaczego tak było.
Zwróciłem się o pomoc do osób, które kiedyś wspierałem, ich jedyną odpowiedzią było milczenie.
Próbowałem uzyskać wsparcie rodziny, własnych braci, którym kiedyś, dałem wiele; przekazałem sporo wartości „materii” (kiedy ją jeszcze miałem); odpowiedzią była także - obojętność milczenia.
Wszelkie próby jak i działania prawne, zmierzajace do porozumienia; po latach okazały się drogami do nikąd.
Na kompletne manowce konfliktów interesów i odłogi...największego śmietniska życia. Na początku pozostał
po tym...niesmak i niestrawność...braku zrozumienia, prawdziwych realiów obecnej rzeczywistości.

Ale w miarę upływu wody życia – zrozumiałem rzeczywistość.
Bez wskazywania winnych. A jeżeli byli winni – to wystarczyło tylko spojrzeć w lustro.

Przekonałem się w bardzo bezpośredni sposób: sprawiedliwość; jak i przyjaźń...ma, nie tylko w Polsce -
wszędzie ściśle wymierny, materialny charakter. Obliczyć ją można wyłącznie w szelestach pieniądza.
Wszycy prawnicy, którzy mnie reprezentowali w kraju – zawsze, po pewnym czasie, wykonywali swój zawód.
Po prostu – zarabiali na życie; działając na dwóch frontach. No bo tak najlepiej robić kasę.
Patologie współczesności - w tym względzie - przekraczają wszelkie granice możliwości... Ale...
Ces’t la Vie and Let it Be.

W życiu każdego człowieka, przychodzi zawsze kiedyś taki moment, w którym trzeba podsumować,
należycie zbilansować wszystko, co się do tej pory wydarzyło.
Potem zrobić tego dokładną analizę i sprecyzować odpowiedź na pytanie – CO DALEJ?. Czasem należy powiedzieć sobie prawdę i patrząc w bezduszne oczy czasu i przemijania- stwierdzić jednoznacznie:
To napewno już KONIEC.

A kiedy dla mnie przyjdzie ten moment, (choć mam nadzieję, to jeszcze nieprędko), kiedy stanę przed
Panem Bogiem. Wtedy krzyknę, na ile będę miał jeszcze siły: „Panie Boże jaka szkoda, że to już dziś”.

Niestety, takie słowa cisną mi się na usta już teraz, kiedy patrzę na Polskę, na to co się dzieje wokół, na ludzi
ich wartości, motywacje działań; próbuję wtedy podsumować wymierne rezultaty swoich własnych dokonań.
Podsumowanie może być - albo wydawać się być... jedno:

Nie udało się; próbowałem zrobić wszytko to co było możliwe ale...w końcu chyba...jednak...zmarnowałem życie – a może...je całkowicie Przegrałem?
Ze znakiem zapytania na końcu...

I w tym momencie ZAWSZE przychodzi moment ocknienia..."Piorun z Nieba Oczywistości" -   

NIE - doskonale wiem...że to tylko wątpliwości przejściowej głupoty, że to absolutna nieprawda...
Teraz już dobrze wiem: WYGRAŁEM ŻYCIE.

Teraz jestem o tym całkowicie przekonany i nawet wiem co będzie dalej.

CDN

Koniec Odcinka 102

Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • Ta notka budzi współczucie
    ale czy to było pańskim zamiarem ?

    Odsądza Pan bliźnich od zachowań, jakie chciałby Pan widzieć u przyzwoitych ludzi,

    ale, pomijając dla uproszczenia rodzinę,

    proszę zauważyć, że cała reszta, z którą się Pan stykał, to ludzie sukcesu,

    jakoś na ten sukces zapracowali, czym? i dlaczego? Dlaczego im się udało? Ano właśnie dlatego, że byli technokratyczni, a nie ludzcy.

    "przyjaźń...ma, nie tylko w Polsce -
    wszędzie ściśle wymierny, materialny charakter. "

    Nieprawda, ale statystycznie wiadomo, iż materialistyczne podejście do znajomości i przyjaźni sprzyja sukcesowi. A Pana do ludzi sukcesu ciągnie.

    Warto się zastanowić, dlaczego człowieczeństwo, prawdziwe więzi międzyludzkie, oparte na zrozumieniu, szacunku i zażyłości, a nie na korzyściach, sprzyjają pozostawaniu na marginesie życia, ekonomicznego i towarzyskiego.

    No i jeszcze jedno. Brak własnego, genetycznego potomstwa, oznacza zmarnowane życie w sensie biologicznym. To jak rezygnacja z nieśmiertelności, wyłamanie się z łańcucha życia.

    Ja zostałem zmuszony do rezygnacji z dzieci przez okoliczności w młodości. I na starość wyrzucam sobie, że nie przezwyciężyłem przeciwności losu. A więc umrę bezpotomnie, czyli na zawsze - ludzi podobnych do mnie już nie będzie. A szkoda, bo nie widzę wokół nikogo podobnego. Odchodzę w niebyt, w przeciwieństwie do znakomitej większości moich rówieśników, ktrórzy wypełnili wolę bożą.
  • @interesariusz z PL 08:44:39
    Szanowny Panie Interesariusz,

    Rozumiem i szanuję Pańskie zdanie, ale prosze też zrozumieć, że ta "notka" - to jeden z kolejnych odcinków mojej autobiografii.
    Wtedy, kiedy to pisałem, tak właśnie czułem pewne rzeczy, tak też o nich napisałem...
    Trudno, żeby publikując teksty, napisane kiedyś tam - zmieniać je tylko dlatego, żeby nie wzbudzać współczucia - dzisiaj...

    Cieszę się, że Pan wogóle czyta moją autobiografię AMEN - i proponuje, żeby może pisać tego typu komentarze, po przeczytaniu całości.

    Zostało jeszce tylko chyba 10 odcinków.

    Pozdrawiam serdecznie
  • Najpierw był czas - potem dopiero
    pojawili się ludzie. Chodzi o to, że świat materialny został stworzony na jakiś czas - więc starzeniu podlegają także atomy. Człowiek z kolei składa się z ciała czyli swoistego skafandra kosmicznego niezbędnego dla duszy czyli tego właściwego bytu niematerialnego w formie inteligentnej energii. W/w skafander jest niezbędny dla duszy - ale tylko na czas pobytu na Ziemi.
    Wniosek?
    Tym naturalnym domem człowieka jest świat niematerialny zwany dla uproszczenia Niebem. Ziemia to swoisty tygiel - gdzie dusza człowieka podlega obróbce - jakby poza naszą świadomością. I jeszcze jedno - człowiek nie traci świadomości - kiedy opuszcza już swój w/w skafander - i jest świadom, że udaje się z niesamowitą szybkością (prędkość światła to jakby w miejscu ono stało) do Nieba - gdzie na jego progu stoi sam Jezus Chrystus. Stoi w długich szatach i albo zaprasza za próg albo odsyła do skafandra na Ziemię - mówiąc głośno, wyraźnie - bez poruszania ustami:
    na ciebie jeszcze czas.
  • @Ryszard Opara 09:23:15
    jak widać powyżej, pisałem głównie o sobie,

    oraz zwracałem Panu uwagę, iż obracał się Pan w pewnym kręgu ludzi, ludzi o określonych predyspozycjach i charakterach, a generalizuje Pan swoje spostrzeżenia na wszystkich.

    Nie rozumiem pańskiej uwagi, aby nie pisać "tego typu komentarzy".

    Każdy, kto zawiódł się na ludziach, zasługuje na współczucie. Życie bez poczucia bezpieczeństwa relacji międzyludzkich jest "sieroce".

    Zgodnie z pańskim życzeniem, powstrzymam się od uwag zmierzających do uświadomienia Panu spraw i problemów, których wydaje się Pan nie dostrzegać.

    Tylko dla kogo i po co napisał Pan ową autobiografię ?
  • @interesariusz z PL 09:39:42
    Szanowny Panie Interesariusz,

    Źle Pan mnie zrozumiał.
    Prosze jak najbardziej pisać komentarze...

    Jak wspomniałem, był to jeden z odcinków mojej autobiografii i trudno mi zmieniać moje poczucia chwili - kiedy to pisałem...

    A dla kogo napisałem swoją autobiografię...?
    Być może - okaże się to po przeczytaniu całości...

    Moim zamiarem, było napisać autobiografie AMEN - dla wszystkich ludzi, dla całej ludzkości - to jak wspomniałem, Misja Mojego ŻYCIA.

    Ale może, to tylko moje marzenia. Może tylko mrzonki i złudzenia.
    Może się okazać, że napisałem dla nikogo... Trudno...

    Tak czy inaczej, dobiegamy końcówki - jeszcze tylko parę odcinków.

    Pozdrawiam
  • "Zdrowie jest najważniejsze"
    "Dla każdego człowieka - najważniejsze w życiu - jest jego życie... czyli jego zdrowie."
    To oczywiście jest NIEPRAWDA!
    Istnieją w życiu rzeczy nie tylko ważniejsze od naszego własnego zdrowia ale nawet i życia.
  • @interesariusz z PL
    Zbyt upraszczasz czasami sprawę pieniądza i sukcesu przed nim idącego. Jest faktem, że by osiągnąć sukces- duży sukces trzeba mieć cechy charakteru wśród których pewne skłonności psychopatyczne są normą.
    Ale czy zastanawiałeś się , że bez takich ludzi być może wogóle by nie było rozwoju? To oni, swym pragnieniem pokonania innych, chytrością, cynizmem i sprytem, zagrabianiem jak najwięcej paciorków dla siebie napędzają ten system i rozwój.
    A co do przyjaźni i pieniędzy. Niestety nie są to rzeczy idące w parze, albowiem przyjaźń to w pewnym sensie "wspólne życie" przyjaciół. Nawet wielkie przyjaźnie, gdy jedna strona osiągnie sukces finansowy, a druga zostanie w tyle przeważnie rozpadają się uwagi na zwykłą codzienną praktykę. Zmienia się tryb życia osoby bardziej zamożnej i ta druga po prostu nie jest w stanie jej sprostać. Powoli , ale nieubłaganie rozchodzą się wtedy drogi największych nawet przyjaciół. No cóż życie i wcale nie musi to być kogoś wina.
    To tak, jak często dzieje się w małżeństwie. Ludzie z czasem zmieniają się, zmieniają swoje upodobania, potrzeby i zainteresowania, zmieniają swoją świadomość i dochodzi do takiego stanu , że coraz mniej spraw ich łączy. W takim wypadku, gdy jedno z małżonków spotka osobę bardziej pasującą do jego obecnego etapu życia, często kończy się to rozwodem. Czy to jest któregoś z nich wina? Nie!. Po prostu rozeszły się ich drogi. Gdy jedno z nich na siłę będzie chciało ciągnąć małżonka swoją ścieżką, to przynajmnie jedna osoba w tym związku nie będzie spełniona- ta krocząca nie swoją drogą. Życie to nie bajka- niestety. To ciągłe wybory, a uczucie szczęścia to tylko chwilowe doznania, a nie stan permanentny.
  • @zadziwiony 11:18:38
    Poza tym uważam, że szczęście to nie peniądze, ale możliwość realizowania własnych pragnień i pomysłów, skuteczne dążenie do postawionych przed sobą celów. W większości wypadków pieniądz jest więc narzędziem pomocnym w realizacji tych celów. Niektórym potrzeba go niewiele- innym pełne wagony. Niestety w walce o kobietę, też gra dużą rolę....
  • Panie Opara
    Zycie Pana przeczołgało- ale pewnie tak miało być. Spuściło z Pana powietrze(niezbyt dobrze), ale ocaliło od pychy i pogardy(to dobrze).
    Przypuszczam, że i tak żyje się Panu dostatniej niż 95%(może więcej) sympatyków tego portalu. Proszę więc to docenić.
    Przypuszczalnie ,mnie więcej razy koło fortuny przetoczyło(skala nieporównywalna z pańską). Zanosiło się na duże finansowe sukcesy- skończyło po wielu przewrotkach i mozolnym podnoszeniu się na pozycji , że nie głoduję , zimą nie marznę i na kilkunastu metrach w bloku też się nie gnieżdżę. Ale wie Pan co? Nie żałuję, że tych milionów nie zgromadziłem. Bardziej cenię sobie mój obecny poziom świadomości( nie osiągnął bym go bez upadków) niż miliony na koncie zmanierowanego milionera.( być może tak bym skończył, bo może jeszcze wtedy nie dorosłem do dużych pieniędzy.)
    Tak więc proszę niczego nie żałować i "robić" tę medycynę kwantową i cybernetyczną. Może takie zadanie Stwórca dla Pana wyznaczył, a nie wałęsanie się luksusowymi stakami po morzach i oceanach świata. Z takiego życia żadnego bowiem pożytku dla bliźnich nie będzie.
  • @Robik 10:06:56
    Szanowny Panie,

    Jako lekarz z wyksztacenia i z powołania - nie zgadzam się z Panem.

    Moim zdaniem - najważniejszą rzecz w życiu - dla każdego człowieka jest życie - a więc zdrowie.

    Oczywiście, wielu Polaków oddało życie za Ojczyznę, za bliskich przyjaciół - ale chyba nie o takich sprawach mówimy.

    Jak nie ma zdrowia - nie ma życia.
    Cóż więc może znaczyć cokolwiek innego - po śmierci NIC nie ma znaczenia.

    Pozdrawiam i zdrowia życzę
  • @zadziwiony 11:54:27
    Szanowny Panie,

    Moje życie "przeczłogało" mnie - wiele razy i to z każdej strony.
    Dlatego też - jestem tu - gdzie jestem.

    Dlatego piszę swoją autobiografię, która mam nadzieję, niedługo będzie również opublikowana w formie książkowej - i może, mam tę nadzieję... pomoże ludziom zastanowić się nad ich własnym życiem i dylematami istnienia.

    Ja coraz bardziej podchodzę do życia filozoficznie, z uśmiechem na twarzy - ciesząc się z jednego...
    Miałem bardzo ciekawe życie i mam nadzieję, jeszcze wiele przede mną.

    Prosze jednak poczekać na zakończenie - może Pan zrozumie powody, dla których piszę i publikuję swoją autobiografię...
    Może też Panu - do czegoś się ona przyda.

    Pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 15:55:20
    Przyjechałeś jako bonzo , zakończyłeś jak głupol . Tyle w temacie . Salut . :))))))
  • @Repsol 00:00:12
    Szanowny Panie Repsol,

    Uprzejmie dziękuję za miły komentarz.

    To rzeczywiście bardzo dobre i prawdziwie Polskie podsumowanie, mojego powrotu z emigracji do Polski.

    Gdybym słuchał ludzi takich jak Pan - zapewne skończyłbym na pedestale.

    No cóż: głupota ludzka nie ma granic...
    Być może ja, jako jeden z niewielu nawet je przekroczyłem.

    Pozdrawiam Pana i życzę wszelkiej pomyślności w dalszych działaniach.
  • @Ryszard Opara 00:37:46
    Nie Ty pierwszy i nie Ty ostatni . Magdalenowa hołota tylko czeka na okredanie obywateli , Najlepiej po całości . Salut .
  • @demonkracja 09:37:53
    -"I jeszcze jedno - człowiek nie traci świadomości - kiedy opuszcza już swój w/w skafander - i jest świadom, że udaje się z niesamowitą szybkością (prędkość światła to jakby w miejscu ono stało) do Nieba - gdzie na jego progu stoi sam Jezus Chrystus."-

    A co sie dzieje z tymi, ktorzy w Jezusa nie wierza?
    A co z tymi, ktorzy umarli zanim Jezus sie pojawil?
    Czekal na nich Zeus?
    Albo tylko Hades?

    :)
  • C'est la vie,
    to nie jest odpowiedz na dreczace Cie pytania.
    I chyba nikt nie jest w stanie na Twoje pytania odpowiedziec.

    Cytat:
    -"Doprawdy, warto istnieć choćby dlatego, by móc poznawać rzeczywistość, dowiadywać się, domyślać, doszukiwać rozwiązań problemów już uprzytomnionych, a po drodze stawać oko w oko z nowymi niespodzianymi problemami, coraz groźniej wystawiającymi na próbę umysł człowieka nieskłonny do cofania się przed trudnościami dowolnego rzędu komplikacji. Wreszcie, kto lubi po prostu doznawać wrażeń smakowitych, przed tym roztacza się bezmiar możliwości, tylko brać... Istnieje więc tysiąc powodów, by spróbować dalszego ciągu życia i uczynić zeń fabułę godną bogactwa baśni z tysiąca i jednej nocy. To prawda, że którąkolwiek wybrałoby się drogę spośród rozchodzących się na wszystkie strony z życiowego rozdroża, zawsze na każdej czyhają zapory i niebezpieczeństwa. Każdy wybór łączy się z ryzykiem. ["Być albo nie być?"].
    Tadeusz Kotarbiński (z książki: Medytacje o życiu godziwym)

    Serdeczne pozdrowienia :)

    P.S.

    Ta pozycja jest praktycznie juz nie do zdobycia.
    Ale ja posiadam jeszcze te ksiazke :)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930