Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
416 postów 2198 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Lekarz z powołania. Polak - Patriota. Humanista. Misja i Cel Mojego Życia - Pomagać innym ludziom.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.101

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Każdy Człowiek, jego życie jest jak statek; może być w bezpiecznym porcie lub na oceanie burz i wiatrów. Ludzie w olbrzymiej większości, nie wiedzą dokąd płynąć; są po prostu pasażerami bez biletu, na gapę losu - mogą być za burtą - w każdej chwili.

Luźne przemyślenia, analizy i aluzje; nowe myśli nieuczesane – ciągi dalsze...choć sercu bliższe...

Jak wiadomo, z prochu powstajemy (dwóch komórek wielkości mikroskopijnej, gołym okiem niewidocznych) -
i tam, po swoim czasie też wracamy.
Z tym, że nawet te dwie pierwsze są dawno wielokroć podzielone; martwe, bądź ich już w życiu nie ma, są tam
gdzieś w prochu. I jaki jest sens - w tym wszystkim. Nie do końca nawet zrozumiały ale może to nieważne. 

Zgodne ze słowami... „ I...gdzie to się wszystko toczy i po co”? - tak jak kiedyś - bardzo sensownie zapytała,
Maria Dąbrowska - ustami Barbary Niechcic w „Nocach i dniach”.

Znalezione obrazy dla zapytania Nenufary

Najważniejszym obiektywnym parametrem, miernikiem życia, jest czas. Autorki Pani Marii D., dawno już nie ma; Pani Barbara, wciąż piękna jako Jadwiga, żyje w innym wymiarze, gdzieś blisko Hollywood.
Ale jak długo??? Wszyscy mamy życie ograniczone przez czas, pomimo rozmaitych wyobrażeń i pozorów - poczucia nieśmiertelności, które przecież istnieje tylko w marzeniach chwili...
Refleksje po czasie - Tym, który bezpowrotnie minął i zabrał ze sobą wszystko to co było...
Zostawił może tylko wspomnienia, które też z czasem blakną - jak żółte kartki z kalendarza życia.

Jest kilka takich miejsc, rzeczy i wartości w Polsce i na świecie, które zawsze jakoś wzruszały mnie do łez.
Tak będzie do końca moich dni - tutaj. W moim następnym świecie i wcieleniu, być może będzie inaczej.
Kto to wie?
Nawet czas przeszły, czy teraźniejszość i przemijanie, jakoś nie potrafi i nie może tego zmienić.

Pierwsza kartka z mojego kalendarza, to dom mojego poczęcia a potem narodzenia, w którym byłem tylko raz - jako dorosły. Niewielka, drewniana, "zmurszała pogodami czasu" chatka - nad Regą w Łobezie.
(Deklinuje się nazwę tego miasteczka inaczej, bez „e” w środku: czyli powinno się mówić - „Łobzie”. Wiem o tym, ale uważam, że to błąd...jeśli nie gramatyki, to z pewnością estetyki. A napewno już nie powinno być "Łobuzie"). 

Podobny obraz

 
Pamiętam też pokój w szkole w Zalesiu, gdzie jako dziecko sypiałem na podłodze z czterema swoimi braćmi. Drewniana klepka tego pokoju, ciągle ta sama - jeszcze kurzem nas pamięta.
Byłem tam niedawno, przed wyjazdem na Antypody i jakbym rozpoznawał swoje dawne oddechy i śmiechy,
ruchy, ślady bytności, radości, zmartwienia – wszystko to czułem, widziałem, przeżywałem...stanęło nagle i nie spodziewanie, przed oczami mojej wyobraźni, pomimo faktu, że to nieważna, zapomniana historia.

Trzecie miejsce to Kraków: Wawel, Katedra i grobowce Królewskie; Kościół Mariacki i Ołtarz Wita Stwosza; Rynek, Pomnik Mickiewicza, Sukiennice – stale i wokół, otoczone, tymi samymi ciągle ludźmi i gołębiami. Zamarzyło mi się kiedyś...nawet pofruwać razem z gołębiami wokół Starego Miasta, skamieniałego Mickiewicza
i nierównych wież Kościoła M; mrugnąć okiem do trębacza, po skończonym hejnale, aby potem popatrzeć z góry na życie...tam na wybrukowanym historią dole.

Znalezione obrazy dla zapytania Kraków - Rynek Starego miasta

 Zawsze kiedy jestem w Krakowie, słyszę echa przysięgi Naczelnika (Tadeusza Kościuszki).
Jako żywe, brzmią wyzwaniem dla wszystkich obecnych przy życiu Poalków. Marzę aby te słowa ciągle brzmiały;
jako nigdy niekończące się i powtarzające echo - w umysłach i świadomości naszych młodych pokoleń.

Warszawa Stare/Nowe Miasto; Zamek i kolumna, wprawdzie nie Polaka...ale króla, który to zrobił.
Stamtąd spod Zamku nad Wisłą, potem pod prąd rzeki, do Pałacu Wilanowa, letniej rezydencji Królów RP przeszedłem pieszo w życiu - już wiele razy.
Ciekaw jestem, czy on; ten król Zygmunt III - zrobił to kiedykolwiek - chociaż raz. Zapytam go kiedyś przy okazji.

Australia: Sydney, Opera, most i zatoka. Miasto mojej młodości durnej i chmurnej, radości życia i zdobywania: sukcesów niespotykanych, które teraz będę powtarzał - pnąc się pod góry niemożliwości...jeszcze nie zdobyte...

Podobny obraz

 
Ale Australia to kontynent głównie Natury i Przyrody: to kangury, strusie, koala, ptaki, bawoły, motyle, krokodyle...
To radość, miłość, młodość i nadzieja. Tu wyobraźnia nie zna limitów. Nie liczy się w czasie ani kilometrach.
I to co dziś było super - jutro będzie jeszcze lepsze... i zawsze...i wszędzie...
Tu czas się często zatrzymuje w porankach myśli; w bezmiarach kwiatów, w zieleni wiatrów.
Dni są zapisane słońcem, jasnością i wodą; Pustynią oceanów środka i zewnętrznej dali.
Nocą tu gwiazdy czystością migoczą i krzyż południa, pokazuje drogę zabłąkanym w teraźniejszości wędrowcom – ku poezji i północy - niecodzienności życia...
Australii nie zapomnę do końca mych dni...zresztą dotykam je teraz codzień.

Wracając na ziemię, w krainę literatury i sztuki...krótki słów dodatek informacji - o sobie...

Moje ulubione książki to Trylogia, którą przeczytałem pierwszy raz jako młodolatek przy świecy, pod kołdrą.
We wczesnej dorosłości, czytałem wszystkie tomy wiele razy; znałem je na pamięć.
Zawsze, w młodości, bliską mi była postać Kmicica. Myślę, że mam wiele, z jego cech charakteru.
Prócz tego z polskiej literatury: Quo Vadis, Krzyżacy, Wierna rzeka, Stara Baśń, Ziemia Obiecana, Chłopi;
Nad Niemnem, Lalka, Sława i Chwała (Iwaszkiewicza).

Literatury obcej, czytałem też wiele, niektórw nawet w oryginale.
Ale...oprócz Fausta, Hamleta i „Stąd do Wieczności” – nic nigdy nie przeczytałem po raz drugi.

Kocham Kino stare i tradycyjne. Polska twórczość. Moim ulubionym jest film „Ziemia Obiecana” „Noce i Dnie” z niezapomnianą muzyką; Barbarą i Bogumiłem. Zagraniczne filmy to:„Casablanca” i „Przeminęło z Wiatrem”. Obecnie bardzo rzadko oglądam filmy, z uwagi na kiczowatość produkcji współczesnej.
Jedynym i ostatnim, oglądanym przeze mnie, (i to trzy razy) filmem była „Młodość” – z niezapomnianym, moim ulubionym aktorem angielskim – Micheal Caine.

Do kina też już więcej nie chodzę.
Sztuka uczuć, serca dialogu, rozmaitości prawdziwego dramatu i komedii zamieniła się w zabijanie, gwałt; całą gamę rozmaitych ludzkich dewiacji, które są zawarte w myśli i filozofii - kultury i konsumpcji „pop corn”.
Film, dzisiaj trudno nazwać sztuką. Podczas realizacji każda scena powtarzana jest wiele razy.
Aktorzy próbują stworzyć doskonałość, a to jest obecnie prawie nieosiągalne. Brak człowieczeństwa w ludziach.  
W tak bardzo zmaterializowanym dzisiejszym świecie - tak odległym od prawdziwej duszy człowieka.

Robotę filmową wykonują więc komputery; to już cybernetyka i uczuciowa bezpłodność czasu teraźniejszego.
Nawet koncerty „na żywo”- to dziś właściwie technologia nagrania i play-backu. Nikt nie gra siebie, każdy udaje kogoś innego. Może to nowa forma życia czy ekspresji – ale...to jednak nie dla mnie.

Teatr, opera, filharmonia to jedyna może pozostałość prawdziwej sztuki, wszystko odbywa się na żywo.
Raz zagrane, wyśpiewane - idzie w plener ludzi i nie można już tego...nigdy tak samo powtórzyć.
Każda „duplikacja jest jak ubikacja” – zaledwie kolejną kopią czy też wychodkiem zwyczajności.
Przynajmniej tego typu myśli i wątpliwości, rysują taki "obraz współczesności" - w mojej głowie... 

Podsumowując powyższość, uważam że:
Każdy Człowiek, jego życie jest jak statek; może być w bezpiecznym porcie albo na oceanie burz i wiatrów. Niektórzy płyną co dzień, z portu do portu - bez zastanawiania się nad celem...ich podróży - "trans i portu".

Ludzie w olbrzymiej większości, nie wiedzą dokąd będą płynąć; nie szukają więc danych o pogodzie, wiatrach przeciwnych i zgodnych z celem ich przeznaczenia.
Są zwyczajnymi pasażerami bez biletu, na gapę losu, a więc...mogą też być za burtą - i to w każdej chwili.

Podobny obraz

 
Tylko nieliczni znają i potrafią rozumieć podstawy: bazę i sedno; wszystko więc w życiu,
całkowicie od nich zależy; mogą płynąć wszędzie - myślowo odkrywać nieznane porty nieba i piekła; piękna i zła; że tak naprawdę, - ten okręt życia - jest, albo może być –ich własnością w nieskończoność.

Niektórzy budzą się nagle w ręką w nocniku, myśląc, że są w staniku. A Serca blisko jest pogorzelisko.

Refleksja na dziś; na teraz (którego nie ma)::

Patrząc na to wszystko powyżej z perspektywy czasu i daty moich urodzin.. wydawać by się mogło, że moim wyścigu o sens i o życie, zbliża się powoli ostatnie okrążenie. I to co było - to było; to się nie wróci więcej.
Czasami, nawet (poprzez słowa znajomych) słyszę dzwonek Pana Boga, który wiadomo, odgrywa rolę... wiecznego sędziego, i być może obecnie przymierza się do wykonania sygnału. Wyroku śmierci, odejścia w...

Tylko chyba ja wiem i jestem tego niemal pewien...że to jeszcze nie teraz; że bardzo wiele jest przede mną.
Tak, owszem: przeszedłem, przepłynąłem i przeleciałem wszystko - co wydaje się możliwe.
Ale to tylko początek mojej drogi, kolejne studia mojego życia. Teraz nadchodzi czas na realizację...

Wiem też doskonale: nadchodzi czas na mądre podsumowania własnych doświadczeń, 
na finał ostateczności i właściwe sformułowanie Misji Mojego Życia, którą mam do wypełnienia. 

CDN.

Koniec Odcinka 101 (Odcinka Dalmatyńczyków)...
Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031