Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
409 postów 2144 komentarze

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Lekarz z powołania. Polak - Patriota. Humanista. Misja i Cel Mojego Życia - Pomagać innym ludziom.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.100

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jedną z podstaw życia i zdrowia jest Uśmiech - pozytywny stosunek – do wszystkiego. Bez względu na realia codzienności. Bez względu na pytanie: jaki teraz jest świat i ludzie - jakie rządzą prawa. Elity pieniądza to przekleństwo - anatema ludzkości.

Myśli Moje - czasem może "nieuczesane" - chaosem nastrojów - na ostatki... karnawału życia:

Jedną z bardzo niezrozumiałych i niedocenianych podstaw życia i zdrowia jest Uśmiech - pozytywny stosunek – do wszystkiego. Myślenie, radość z każdej chwili istnienia: każdej minuty, każdego dnia i nocy, potem roku.
To jedna z niewielu ale prosta i dobra droga na życie - przez życie.
Poprzez Uśmiech: do siebie, własnych myśli i ciała – wszystkiego, co dzieje się w nas i wokół.

Znalezione obrazy dla zapytania smile

 
Smutek i pesymizm – to trumny życia. Chociaż...wiadomo gwoździe do naszej trumny - są w rękach przyjaciół. To oni je nam wbijają. Nie bardzo czasem wiadomo - jak można IM, ten przywilej i monopol zabrać.
Nie da się tego zrobić słowami ani uczuciem ani logiką. Tak bardzo skomplikowana jest natura ludzka.

Temat „człowiek”, to najważniejsza sprawa współczesności, w perspektywie tego co nadejdzie już za chwilę,
lub jutro – czy też w bliskiej czy bardzo dalekiej Przyszłości.

Ostatnio, z własnego wyboru okoliczności mieszkam i żyję w całkowitej izolacji - właściwie wszystko robię sam. Od nieznanego początku – do niepewnego końca. Tylko...czasami, nocy snami - bywam z innymi ludźmi, znajomymi z przeszłości – w ułomności podświadomości.
W wymiarze apokalipsy trójcy: samotności - świadomości - codzienności.

Jedyne co w sumie robię dużo i codzień, to piszę notki moich myśli albo spaceruję, zajmując się także i głównie jednym: rozmyślaniem. Analizuję swoje życie, dokonania: sukcesy i porażki. Tych drugich mam więcej.
Myślę też o ludziach bliskich (rodzinie), znajomych oraz nieznajomych, których codzień, lub od święta -
ale zawsze i nie przypadkiem, spotykam na ulicy, na mojej drodze życia.
.
Myślę o czasie byłym, o teraz, o jutrze; o przemijaniu i świecie, z którego niedługo przyjdzie mi odejść.
A dokąd pójdę czy dokąd mam iść – nie wiem.
Myślę o rzeczywistości w pojęciach teraźniejszości i jaka z tego może wynikać konkluzja.
Nawet tą najbliższą czy też nieznaną.
Potem nocą siadam i robię notatki; opisuję swoje analizy; szukam drogi rozwiązania przyszłości; tego co będzie.
Wszystko to, dzieje się w czasie – „teraz” – a będzie istnieć tylko w czasie i realiach przyszłości.
Docelowo w marzeniach Nieśmiertelności.

Od nieznanego dawna... staram się w oparciu o rozmyślania stworzyć własną filozofią – która będzie moim przekazem - Moją Misją Życia.
Ten przekaz, to jedyne, najważniejsze co mi zostało do zrobienia, jako spuścizna mego istnienia – tutaj, na naszym padole. Konkluzje są różne; jest ich wiele... ale o tym w niedziele, albo potem...z łomotem.

Reminiscencje z Warszawy... Filozofia Polska – Polaka- Rodaka spoza zagranicy.

Podobny obraz

 
Warszawa, Stare Miasto w pogodny, gwiaździsty wieczór; kolorową wiosną, albo chimerycznym latem -
nawet zimą; szczególnie zaś...jesienią złotą - ciepłą polską, wygląda zawsze ciekawie, interesująco.
Zygmunt III Waza, (winowajca przenosin stolicy...z grodu Kraka do miasta Varsa i Sawy; ale bez:
Wawelu, Dzwonu poprzednika Zygmunta (Starego) i grobowców Katedry, bez Mariackiego i kościołów,
ale za to bliżej Szwecji), od dawna już stoi na kolumnie.
Trzyma się krzyża, tudzież miecza, już z dawien i od dawna, patrzy z góry na tłumy przechodzące wokół:
raz w tę i w tę... a potem w kółko i nazad - dookoła.
Zmieniają się mody i nastroje, liderzy, elity i masy, mieszkańcy, bywalcy i okupanci, a Król niezmiennie, niewzruszenie stoi. Skała ostoi.
Raz tylko, parę lat poleżał, w czasie dwóch okupacji z zachodu i wschodu; potem jednak został podniesiony- 
z powrotem, na górę tam wysoko – przez przeciwników monarchi ale w procesie restauracji.
Jak długo tam - na szczycie placu pozostanie, pokaże następna wojna.

Na dole, na padole: ludzie żyją; jedzą i piją; bawią się, śmieją, kłócą, całują, przytulają, targują oraz niszczą, zabijają - i tak...bez zmiany od wieków.
A gdzie w tym wszystkim logika; gdzie pokój obiecany... tego nikt nie wie, nawet on – Zygmunt III -
co na wieczność, niewzruszony, niezmiennie patrzy.
Zawsze kiedy jestem w Warszwie, codziennie przychodzę tam, na plac przywitać się z nim - Zygmuntem.
Wprawdzie dopiero trzecim... ale cóż; jak wiem pierwszy i drugi nie mają nigdzie pomnika.
I chyba stracili, wszelkie ku temu szanse.
Pierwszy żył długo; był wielki ale zawsze stary, niewielu też już pamięta o jego zasługach. Minęły...
Drugi August czyli Boski, odszedł w niesławie - po życia zabawie; zniszczony chorobą zwaną wtedy... zabawnie...- francuską a w dodatku bez uznanego potomstwa.

Zygmunt ten drugi, swoją głupotą krótkowzroczności, niestety przypieczętował upadek dynastii,
tej najwspanialszej w historii Polski - a 200 lat później...śmiertelny rozkład całego kraju-
w następstwie demokracji i wolnej elekcji. Kilka wieków potem, nie pomógł pozytywizm; nie pomogła też sanacja...

Znalezione obrazy dla zapytania warszawa

 
Patrząc na kolumnę, przychodzą mi do głowy różne dygresje...na czasy obecne.
Wielu mamy dziś polityków i „histeryków”, na wysokich stanowiskach hierarchii państwa a wszyscy oni rządzą krajem za pomocą wspólnego mianownika: nocnika – własnych, doraźnych interesów.
Resztę, zwłaszcza kraj i ludzi, których polityct reprezentują - mają to głęboko...a gdzie...? W dupie.
Kwestia czasu jest nawet bez znaczenia. Czas, przemijając przecież niszczy, zabija wszystko dobro.
Nie ma rzeczy niezniszczalnych – w wymiarze czasu i przemijania.

Polska upadnie wkrótce znowu, albo po prostu zniknie - jako Polska. To się stanie.. a kiedy... jest kwestią czasu.
Ale czy Polska jeszcze kiedykolwiek będzie miała szansę aby się wyzwolić, odrodzić?
Wiem, że NIE. Albo wiem, że nic nie wiem.

Z drugiej strony, jakie to ma znaczenie...na codzień, dla każdego? Kto jest okupantem a kto sędzią.
Jak ma na imie Twórca a jak Kat, który zakończy nasze marzenia o wieczności chwili - na teraz.
Najgorszym, obecnie modnym trendem globalizmu - jest degradacja wszystkich pojęć i dodatnich wartości ludzkich; narodowych i społecznych. Brak autorytetów, i elit wzorców dla ludzi...
Elity pieniądza to przekleństwo - anatema ludzkości.

Wracając na ulice stolicy: najczęsciej chodziłem tam elegancko ubrany.
Kiedyś poszedłem na spacer ubrany na luzie. Zamiast spodni miałem dresy; kurtka skórzana, była ciepła choć mocno już...zużyta. Przeszyta wiatrami, niepogodami ale na spacer w ciemności, ideał.
Choć oczywiście, przebłyski/lux-y latarni, zdradzały niedostatki stroju.
Mogły też...sposobami analogii -sugerować niedostatki kieszeni.
Stare Miasto, zwyczajowo było przepełnione gwarem różności i mijającymi nieuchronnie spieszącymi się ludzmi, w pogoni za czasem.
A ludzi było co niemiara i jak zwykle wtedy, całkiem nieprzypadkowo...wielu żebraków po prośbie.

Dwóch „obserwańców”, podeszło do mnie z pytaniem... o jałmużnę na wieczorową ulicznicę.
Czyli flaszkę trunku pod boczek. Jeden zaczął dość zwyczajowo: stwierdzeniem, że on...to właśnie...:
„zbiera datki na kapelusz i szmatki”.
„A jak coś zostanie i na tym stanie - to zapłaci też może, w pokorze - za flaszkie, jakiejś ognistej wody”.
Drugi jednak obejrzał mnie dokładnie. Pouczył szybko pierwszego - aby nigdy nie pytał „swojego”.
Drugi widocznie albo instynktownie wyczuł we mnie...biedaka, żebraka. Rzeczywiście, nie miałem
ze sobą pieniędzy. Wieczorem wychodzę zawsze celowo bez grosza - bo tylu jest wokół żebraków:
głodnych i spragnionych. Zawsze bowiem... wszystko co mam – to rozdaję.

Bo kiedy widzę duszę, a może i ciało w potrzebie, jeżeli nawet jest to ukrywanym kłamstwem ale ktoś...
musi się napić...piwa nie umiem i nie mogę powiedzieć: NIE.
Nie mogę też kłamać, choć ten grzech w przeszłości, pewnie nie był mi obcy...

Zawsze wydawało mi się, że żebraka poznać można po wzroku, wyrazie twarzy i okrągłości ciała.
Czy jest więc ze mną tak już źle? Jeżeli bowiem obcy, choć całkiem nieznajomy tak świetnie mnie podsumował – to cóż dopiero dawni znajomi; przyjaciele, żona, dzieci.
A może przyjaciół dawno już nie mam, jak też i żony a dzieci...poszły w swój świat, niezrozumiały.
Dawni znajomi nie dzwonią, powoli znikają, częściowo wolą natury ale najczęściej w własnej woli.

Bo przecież dzisiaj... tylko wartości czysto materialne, decydują o moralności i uczuciach.
Komuż też mogą być potrzebne: moje problemy czy też stare ciało – nawet gdyby ono jeszcze chciało...

Nic więcej, przecież nie mogę już im dać, prócz uczuć i duszy – a tego...NIKT, dziś już nie chce.
Ale...Moja obecna wizytówka twierdzi: Kupuję radość i święta – jako pokarm dla ducha i ciała.
Chętnie sprzedam albo pozbędę się koszmarów smutku i codzienności.

Mała, jeszcze jedna dygresja na marginesie ogólników moich myśli.
Na ulicach Warszawki, w ciągu dnia - żebrzą głównie Cyganie, wieczorem i nocą Polacy.
Widocznie w obecnym dobrobycie, ta właśnie aktywność społeczna, jest podzielona na zmiany.
Ci co mają – chodzą to restauracji, kina, teatru albo oglądają cuda i wianki telewizyjne.
Ci co nie mają ale jeszcze wierzą – to żebrzą.
Bardzo dziwny jest dzisiaj ten świat i ciągle się zmienia.

Moim zdaniem na coraz gorsze ale ja...jestem z innej bajki i globu. Tutaj, mimo jakiejś tam nawet podobizny; kości i narządów - obleczonych jeszcze jakąś, choć pomarszczoną czasem skórą - czuję się całkiem obco.
No i Ludzie... wogóle przestają rozmawiać i komunikować się... miedzy sobą - bezpośrednio.
Rozmawiają przez i za pomocą telefonu, internetu, facebooka i mediów.
Wszystko co znałem i doświadczyłem jako ludzkie dobro zamiera - w wymiarze czasu przyszłego.
Bardzo nie lubię używać prostactwa i wulgaryzmów ale tego nie da się inaczej podsumować - zdefiniować po Polsku i absolutnie precyzyjnie:
Całkiem popie....ony, już jest ten "nasz" Świat, ta Polska i Ludzie.

Kiedy to mówię jestem trzeźwy. Nigdy zresztą pamięcią nie byłem pijany, chyba że głopotą.
Wszystko zmierza donikąd, w nicość umierania wszech wartości, znanych minionej Cywilizacji.
Nikogo to też nie obchodzi. Wszyscy instnktownie wiedzą...że zbliża się KONIEC.

Podobny obraz

 
Na dziś trzeba zrobić Rachunek Sumienia - i znaleźć odpowiedź na pytanie:
CO DALEJ?


Koniec Odcinka 100

Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • Taki problem to szczegółowy kwantyfikator.
    .
    Należy uświadamiać ludzkość o istnieniu Prawa Kobry.

    Prawdziwość zdania A 1 jest warunkiem koniecznym, dla prawdziwości zdania A.

    Symbol Warunku Koniecznego – używają tylko komputery, jest nadzieja że w bliskiej przyszłości ludzie skorzystają z wielu jego zalet np: szybkiego rozwoju itd...

    Pozdrawiam
  • " przecież nie mogę już im dać, prócz uczuć i duszy – a tego...NIKT, dziś już nie chce."
    .










    A jednak gdzieś tam są ludzie, którzy doceniają związki międzyludzkie.
  • Nasza cywilizacja.
    "Na dziś trzeba zrobić Rachunek Sumienia - i znaleźć odpowiedź na pytanie:
    CO DALEJ?"
    -----------------
    Nasza cywilizacja nie jest pierwszą w historii świata, którą wykańczają ci - co to ich ojcem jest diabeł. Jednak nawet przyjście Jezusa Chrystusa na Ziemie nie odwróciło (jak do tej pory) tej piekielnej prawidłowości.
    Wniosek?
    Ci, którzy przeżyją jakimś cudem likwidację cywilizacji - znajda się w jaskini i będą ponownie piąć się ku człowieczeństwu, ku Bogu i znów w pewnej chwili objawią się wśród nich dzieci diabła - a resztę już znamy.
    Wniosek?
    Ludzie - każdy sam od siebie - musi nauczyć się tak postępować z dziećmi diabła, których wcześniej po owocach pozna - aby ci byli bezsilni. Inaczej likwidacja cywilizacji - więc i cykl powrotów do jaskini będzie trwać. Niebo ma czas.
  • @demonkracja 09:33:09
    Szanowny Panie,

    Piszę to co myślę -
    albo być może takie właśnie myśli, kierują "moim piórem".

    Być też może, że to... "ani do ładu - ani do składu".
    A do...bezsensu.

    Ale bez względu na to co piszę albo co czuję, kiedyś tam w przyszłości, każdy z nas, będzie musiał odpowiedzieć na pytanie: Co Dalej?
    I jak znajdzie dobrą odpowiedź - będzie szczęśliwcem.

    A cywilizacje...też przychodzą i odchodzą, różnymi drogami, w różnych kierunkach.
    Człowiek jest, albo może tylko być świadkiem przemijania.

    A w jaskini, już nie raz nocowałem... Nie było tak źle.
    Tylko towarzystwo miałem "nicpotem" - latające nietoperze

    Pozdrawiam... i do zobaczenia. Mam nadzieję jeszcze w tej cywilizacji.
  • @interesariusz z PL 08:43:50
    No niestety - mogę dać - na ile mnie stać. Tylko tyle.
    Tak mówi mój rozum, którym kierują uczucia i dusza,

    Ale wiem, że te towary dzisiaj... już niechodliwe.
    Może, kiedy wrócimy do sytuacji gospodarki towarowej - wymiennej,
    do epoki kamienia łupanego - będę miał znowu szanse...

    A ci ludzie, gdzieś tam, którzy doceniaja związki międzyludzkie...
    Jeżeli Pan ma adres - to bardzo proszę podać.

    Pozdrowienia.
  • @demonkracja 09:33:09
    "Na dziś trzeba zrobić Rachunek Sumienia - i znaleźć odpowiedź na pytanie:
    CO DALEJ?"

    Czas przejść do pierwszego stopnia cywilizacji – na prostą.

    Nasza cywilizacja jest dopiero na początku rozwoju. Zgodnie z geometrią Euklidesa – 0. punkt, 1. prosta, 2. płaszczyzna, 3. przestrzeń. Cywilizacyjnie stoimy w punkcie zerowym od 2400 lat.

    Prawdziwość pierwszego zdania w konstytucji o równowadze władzy, jest warunkiem koniecznym do wejścia na wyższy poziom cywilizacji.

    Komputery przeszły do równowagi 0/1 teraz czas na człowieka.

    Kiedy się ruszymy z miejsca to za 50 lat wejdziemy do 2 stopnia na płaszczyznę cywilizacyjną, później już za następne 25 lat będziemy na 3 stopniu w przestrzeni cywilizacji.
    Jaskinie są ponure, a świat jest piękny. Każdy, jeszcze może wybierać.
  • @Ryszard Opara 13:45:35
    wygląda na to, że mnie Pan nie zrozumiał,

    zacytowałem fragment o uczuciach i duszy,
    a nie o jakimś rozdawnictwie,

    widzi Pan, straciłem bliską osobę, i wszystko teraz postrzegam przez pryzmat związku między ludźmi, w którym w grę wchodzą uczucia, dusza, zaufanie, i tym podobne bzdety.
  • autor
    Czy Pana tytuł aby nie nawiązuje do tej melodii?

    https://www.youtube.com/watch?v=cxL_NYLlujE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930