Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
409 postów 2144 komentarze

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Lekarz z powołania. Polak - Patriota. Humanista. Misja i Cel Mojego Życia - Pomagać innym ludziom.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.89

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Australia jest przecudownym, wspaniałym krajem/kontynentem - wyspą o powierzchni 7.8mln km2, czyli w sumie tak jak Europa (nie dużo mniejsza); zamieszkuje w niej około 25 mln ludzi. Ale jakże inny to świat. Słoneczny, przyjazny, radosny.

AMEN – Biografia Naukowa – Odc 89

Na koniec wspomnień, moich podróży po świecie - w czasie przeszłym zostawiłem...rarytas...
Karawana wokół Australii.

Australia jest przecudownym, wspaniałym krajem/kontynentem - wyspą o powierzchni 7.8mln km2, czyli w sumie tak jak Europa (nie dużo mniejsza); zamieszkuje w niej około 25 mln ludzi.
Trzydzieści pięć razy mniej niż na „Starym Kontynencie”.
Ale jakże inny to świat. Słoneczny, przyjazny, radosny. Nigdzie indziej takiego już nie ma.

Australia to przysłowiowy Raj na Ziemi, choć może trzeba przyznać, w Raju, może czasami być nudno.
No, jak można wytrzymać...codziennie słońce, piękna pogoda, przyroda; atmosfera wprost trudna do zniesienia... Ludzie uśmiechnięci, przyjaźni, pomocni, na pełnym luzie.
Wiele można by mówić a pytanie jest proste:
Jak długo człowiek może wytrzymać w raju zieleni, patrząc w oczy misia koali, który ziewa, zasypia.
Albo oglądając w pełni słońca, a czasem i księżyca skaczące beztrosko kangury, ścigające się strusie.

Prawie każdy Dzień w Australii - to słońce i czyste niebo; Noc to gwiazdy i księżyc zależnie od fazy.
Owszem zdarzają się też ulewne deszcze, a w tropikach nawet monsuny, cyklony...ale to wszystko dary nieba, przyrody i urodzaju. W najpiękniejszym nawet raju, nie powinno być monotonii nudy a Australia jest obdarzona wszystkimi możliwymi cudami natury...

Zawsze, kiedy ciężko pracowałem, jako lekarz na dyżurach w Broken Hill, Sydney i innych miejscach kontynentu, kiedy oglądałem w telewizji, na filmach uroki kraju... marzyłem, żeby zobaczyć, poznać całą Australię.
Tak na luzie, bez pośpiechu i zagarka.
Przecież wszędzie jest cywilizacja, hotele, sklepy, stacje benzynowe, sklepy, służba zdrowia.
Wszystko co potrzeba – na codzień i od święta.

Udało mi się wreszcie to zrobić w 2008. Wziąłem sobie po prostu długie wakacje i razem całą rodzinką udaliśmy się w podróż dookoła całej Australii. Mieliśmy dość szczegółowy plan trasy opracowany przez fachowców lokalnej turystyki, – ale bez konkretnych dat pobytu gdziekolwiek.
Mówiliśmy sobie wprost – jak się nam gdzieś spodoba...zostaniemy do niedzieli...a jak nie...
zawijamy nasze d..y w troki i zmykamy – gdzieś tam dalej.

Podobny obraz

 

Aby być całkowicie niezależnym, wynajęliśmy na kilka miesięcy komfortowy 16 metrowy autobus –„Winnebago”, który przedtem, często był używany do produkcji filmów - w plenerach Australii.
Pojazd obszerny i całkowicie wyposażony: kuchnia, 2 lodówki, 3 zamrażarki; Telewizja/video, GPS,
fax, internet (satelitarne); WC, łazienka z prysznicem, mini barek; wszystko co potrzebne w drodze.
Oczywiście pełna klimatyzacja. Autobus dodatkowo miał 8 „bunk beds” (łóżka piętrowe), z tyłu pojazdu było „małżeńskie łoże”. Po obu stronach pojazdu były też szerokie drzwi; a ponad nimi, w dachu ukryte namioty, które na postoju można było rozłożyć. I w ten sposób powiększyć powierzchnię mieszkalną o salon i jadalnię (z krzesłami, stolikami). Prawdziwy dom na kółkach, w którym można było pomieszkać kilka miesięcy. Było naprawdę komfortowo. Za kierowcą z przodu, po obu stronach były rozkładane siedzenia, z których w czasie jazdy – można było podziwiać australijskie plenery; nocą przez szklany dach; niebo pełne gwiazd; wśród których dominował, wskazywał drogę...ulubiony „Krzyż Południa”.

Za autobusem ciągnęliśmy przyczepę, na niej nasz terenowy Mercedes, ośmioosobowy samochód, który był po drodze używany wszędzie tam, gdzie nie można było podjechać autobusem.
Oczywiście do „campervanu” potrzebne było specjalne prawo jazdy, wynajęliśmy więc kierowcę zawodowego, dla którego to była kolejna 10-ta wyprawa. Znał on Australię doskonale, na pamięć.
A my mogliśmy spokojnie sobie patrzyć na ziemię i niebo Raju wokół, nawet przy kieliszku szampana. Cudowne były Wschody i Zachody słońca – w pustynnym sercu kontynentu; nad morzem Timor... lub oceanem Indyjskim.

Parę tygodni trwały przygotowania do wyprawy: trzeba było się dobrze zaopatrzyć w wodę, rozmaite artykuły spożywcze, owoce, pieczywo, alkohol (nie dla kierowcy), artykuły sanitarne, toaletowe.
Było tego sporo, wszystko poukładane w klimatyzowanym magazynku pod podłogą... W ten sposób, byliśmy też jednak całkowicie niezależni od hoteli, sklepów i restauracji. Na wszelki wypadek

Codzień staraliśmy się jechać nie dłużej niż (5 godz) 300-500 km, chociaż w niektórych miejscach oczywiście spędzaliśmy parę dni. Czasami, kiedy niewiele było ciekawego – podróżowaliśmy nocą.
Podróż była naprawdę niesamowicie ciekawa. Zatrzymywaliśmy się najczęściej w tzw. Caravan Parks, których jest w Australii pełno wszędzie i z reguły są dobrze wyposażone: w sklepy pierwszej potrzeby oraz wodę, sanitariaty.
Czasem stawaliśmy gdzieś w środku buszu, przy drodze, na pustyni, w tropiku, tam gdzie polecał nam kierowca i przypadkowo spotykani ludzie; lub tam gdzie po prostu wydawało się nam się ciekawie. Niezapomniana podróż – niezapomniane wrażenia.

To wszystko trzeba naprawdę zobaczyć – aby zrozumieć Australię. Spotkaliśmy ludzi, którzy robią to od wielu lat –za każdym razem, odkrywając cuda i bogactwa przyrody, natury własnego kraju.

W sumie nasza wycieczka trwała około pięciu miesięcy, podróżując wokół całej Australii.
Pokonaliśmy trasę ponad 42,000 km. Czyli tour – tak jak dookoła świata. Byliśmy prawie wszędzie, we wszystkich bardziej znanych miejscach, które warto było zobaczyć, zgodnie z wcześniejszymi wskazówkami przewodników i za radami bywalców (tambylców)...
Nie będę opisywał wszystkich miast i cudów, które widzieliśmy po drodze.
To moja następna książka - publikacja.

Podam tylko bardzo ogólnikowo trasę; może ktoś zainteresowany, będzie chciał ją powtórzyć...
A więc:
Gold Coast – Noosa – Sunshine Coast – Gympie – Marybourogh – Hervey Bay –następnie promem na Fraser Island, gdzie spędziliśmy kilka dni.
Znalezione obrazy dla zapytania fraser island



Potem Bundaberg – Gladstone – Rockhampton - Malborough – Mackay – Airlie Beach i Hamilton – Bowen – Townsville – Cairns – Port Douglas – gdzie również był postój kilkudniowy.
Dalej: Daintree – Cape Tribulation – Cooktown – Cape York – Thursday Island – kilka dni przerwy i z powrotem do Cairns and Townsville...

Znalezione obrazy dla zapytania port douglas

 Dalej: Cloncurry – Mount Isa – Tablelands - Tennant Creek - Alice Springs – (moje urodziny w Alice) – Uluru (Ayers Rock) – Alice Springs – Tennant Creek – Mataranka – Pine Creek – Kakadu National Park – Jabiru - Adelaide River – Darwin (kilka dni przerwy – podróż statkiem – na wyspę Tiwi i wokół Darwin – Morze Arafura.

Znalezione obrazy dla zapytania tiwi islands



Dalej z powrotem na południe: Adelaide River - Katherine Gorge (cudowna wycieczka po wąwozie), Timber Creek – Kununurra – Wyndham – Drysdale River – Derby – Dampier Peninsula – Broome... I tam przejażdżka wielbłądami – po przepięknej i długiej plaży – Eighty Miles Beach.
Dalej: Broome - Karratha - Onslow - Exmouth - Coral Bay - Carnarvon - Geraldton - Cervantes - Perth.
I znowu kilka dni przerwy…

Znalezione obrazy dla zapytania broome camels cable beach


Dalej: Perth – Bunbury – Busselton – Margaret River (najlepsze czerwone wina Australii) – Albany – Esperance – Kalggorlie – poprzez Great Victoria Dessert (jedna z największych pustyń kontynentu) a potem Nullarbor Plains – i rozmaite małe miasteczka/osady – Port Augusta – Port Lincoln – kilka dni odpoczynku nad Oceanem Indyjskim...
Dalej: z powrotem do Port Augusta/Whyalla na północ do słynnej osady Coober Pedy, gdzie wiele ludzi mieszka w skałach pod ziemią – z powrotem do Port Augusta – Adelaide – (wycieczka na wyspę Kangaroo Island) – Mildura – Broken Hill (miejsce mojej pierwszej pracy lekarza w Australii) – gdzie zatrzymaliśmy się na kilka dni.

Znalezione obrazy dla zapytania twelve apostles


Dalej: z powrotem do Adelaidy – na południe poprzez słynną drogę (Great Ocean Road) – Mt Gambier - Warrnambool (wizyta na słynne skały 12 apostołów) – Geelong- Melbourne – postój przymusowy.
Dalej: poludniowe wybrzeże Victorii –Sale - Eden – Bega (słynne australijskie sery) – Góra Kościuszki – (najwyższy szczyt Australii o wysokości 2,230 m – zdobyty przez Edmunda Strzeleckiego) – Canberra (miasto moim zdaniem mało ciekawe – zdominowane przez biurokracje wszelkiego pokroju).
Dalej: Nowra – Wollongong – Katoomba – Bathurst – Orange – Dubbo – Cobar – i z powrotem do Newcastle – na północ – Port Macquarie – Tamworth – Armidale – Coffes Harbour – Grafton –Lismore – Ballina – Byron Bay - Tweed Heads – Toowoomba – HOME – Gold Coast.

Znalezione obrazy dla zapytania Tour around Australia


Wycieczka była długa, najdłuższ w moim życiu – naprawdę wspaniała.
Aż trudno mi uwierzyć, że tak wszystko się w sumie dobrze potoczyło.
Byliśmy prawie wszędzie – z wyjątkiem Tasmanii i własciwie od tamtej pory marzę aby zrobić to jeszcze raz.

Napewno - kiedyś wyruszę na powtórkę
.

Koniec Odcinka 89

Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • Życzę więcej pogodnych wakacji
    ale, skoro to jest autobiografia naukowa, to dlaczego coraz bardziej przypomina folder biura podróży ? Ja oczekuję od Pana daleko więcej.

    "Australia to przysłowiowy Raj na Ziemi, ..... jak można wytrzymać...codziennie słońce, piękna pogoda, przyroda; atmosfera wprost trudna do zniesienia... Ludzie uśmiechnięci, przyjaźni, pomocni, na pełnym luzie. "

    Trzeba pamiętać, że jest to "raj" zagarnięty rozbojem i eksterminacją miejscowej ludności, taka anglosaska "ziemia obiecana", kolonizowana w ekspresowym tempie przy pomocy zesłańców, "na pełnym luzie".

    Grabieżcy wcale nie są uśmiechnięci, czy przyjaźni, lub pomocni wobec obcych, nie chcą do tego "swojego" raju wpuszczać obcych. Dlaczego nie opisał Pan, jak się zaborcy bronią przed napływem przybyszów. Warto też dokładnie opisać eksterminację aborygenów, barbarzyńskie angolsasakie dawne prawa, oraz politykę i prześladowanie aborygenów do dnia dzisiejszego.

    W tym "raju" po kątach jest poukrywane (pozamiatane pod dywan) piekło.
  • @interesariusz z PL 12:19:02
    Z lekka przesadzasz. Aborygeni w dzisiejszej Australii są bardzo uprzywilejowani. Gdyby tylko chcieli w pełni wykorzystać to co im państwo tak szczodrze oferuje. Niektórzy z tego korzystają.
  • Tasmania...
    Nie wiem czy w swojej autobiografii wspomniał pan o Nowej Zelandii.
    Przepiękne miejsce i w pewien sposób Tasmania trochę ją przypomina (taka mała namiastka).
  • @interesariusz z PL 12:19:02
    Szanowny Panie,

    Pracowałem przez kilka lat w miejscowości Broken Hill oraz oddalonej o 200km Wilcanii - gdzie mieszkało bardzo dużo Aborigenów.
    Muszę Panu powiedzieć - poznałem ich nieźle i z własnego doświadczenia - nie mam wielkiego dla nich szacunku.
    Mało kto z nich pracuje - praktycznie nikt - dostają olbrzymie zapomogi - darmowe mieszkania, służba zdrowia - wszystko.
    Mają w sumie o wiele większe przywileje niż normalni Australijczycy.
    Ale ciągle się skarżą - ciągle chcą więcej - większość pieniędzy wydają na alkohol.

    Nie zgadzam się z Panem. Uważam, że Aborigeni - tak naprawdę niewiele zrobili dla Australii - i zadaję sobie ciągle pytanie:
    "Gdzie byłaby dzisiaj Australia - gdyby krajem rządzili Aborigeni i gdyby nie było kolonizacji anglosaskiej?

    Pozdrawiam
  • @Robik 13:06:13
    Witam Pana,

    Na Tasmanii byłem, ale krótko, kilka lat potem - przepiękne miejsce.

    A w Nowej Zelandii spędziłem w sumie kilkanaście miesięcy i będę jeszcze o tym pisał - w swojej autobiografii.

    Pozdrawiam
  • @Robik 13:01:43
    Aborygeni, czy angole o aborygeńskim rodowodzie ?
  • @Ryszard Opara 15:20:46
    Szanowny Panie,

    jak Pan śmie, tak, śmie, oceniać ludzi sponiewieranych od pokoleń, zmuszonych do życia w obcej cywilizacji, w której dobro i zło znaczą zupełnie co innego, niż w ich kulturze ?

    Niech Pan sobie wyobrazi swoje dzieci, które zostają strącone do tartaru, i tam mają potomstwo. Jak po paru pokoleniach można by porównywać ich potomstwo z potomstwem ludzi wolnych, żyjących w raju?

    Co to znaczy Aborygeni niewiele zrobili dla Australii? A co mieli robić dla swojej własności? Korzystali z niej wedle swojego upodobania.

    Co biali zrobili dla Autralii, poza tym, że zanieczyścili środowisko naturalne i wybili do nogi tubylców, sprowadzili agresywne rośliny i zwierzęta?

    Jakie przywileje ? Może by tak Autralijczyków przymusić do aborygeńskiego stylu życia. Siłą. I knutem. Nie chcesz żyć na pustyni żywiąc się insektami, kula w łeb, albo i co gorszego. Czy byliby równi Aborygenom w dostosowaniu się do środowiska ?

    Niestety, Pan cały czas patrzysz na świat z punktu widzenia białego człowieka, uważającego swoją rasę i kulturę za wyższą.

    A świat powiedział, hola, hola, biała rasa, winna eksterminacji ludów w dobie humanizmu, zniknie.
  • @interesariusz z PL 17:11:38
    ode mnie 5*
    bardzo rozsądny trzeźwiący głos, choć nie wiem czy skuteczny

    "Primum non nocere" - zachodzę w głowę co to może oznaczać... czy dotyczy również innych kultur i ras. Czy może to tylko część sentencji - a cała brzmi np: "primum non nocere to white people"...
  • @interesariusz z PL 17:11:38
    Szanowny Panie,

    Może Pan się nie zgadzać z moimi opiniami - ma Pan do tego prawo.

    Zapytam tylko - żył Pan kiedyś pośród Aborigenów; czy poznał Pan ich sposób na życie - ich filozofię życia...?

    Ja pracowałem wśród nich kilkanaście miesięcy... wielu z nich było np. bardzo chorych, z rozmaitych powodów - głownie np. rozmaite infekcje, które też w Centrum Australii, z powodu braku higieny są bardzo powszechne.
    Byli to z reguły ludzie młodzi: 20- 30 letni... Wielu z nich udało się jakoś uratować - niestety, kilku też nie przeżyło...
    Oczywiście - ja wykonywałem swoją pracę - ale nigdy nie usłyszałem słowa dziękuję - a wprost przeciwnie traktowano mnie tam bardzo źle...

    Kilka też razy byłem w "rezerwatach dla Aborigenów" - wzywany do nagłej pomocy - a co się tam dzieje - to naprawdę przechodzi ludzkie pojęcie. Nie będę na ten temat pisał...
    Rezerwaty są całkowicie pod kontrolą Aborigenów, Rząd Australii tylko dostarcza pożywienie i środki do życia...
    Czy Pan wie - jaka jest średnia życia, umieralność i zachorowalność wśród populacji Aborigenów.

    Oczywiście Pan powie, że to wszystko "wina białej rasy - i moja - bo ja to popieram".

    Zdaję sobie sprawę, że w procesie kolonizacji Australii i obu Ameryk - popełniono wiele zbrodni i przestępstw... ale z drugiej storny - moim zdaniem, gdyby tego nie było - Australia była by już dawno bezludna.

    Zresztą, gdyby nie zrobili tego Anglosasi czy "biała rasa" - jak to Pan określa - dawno by już to zrobili Chińczycy - żółta rasa.

    Takie są już niestety prawa tego świata - czy my się z tym zgadzamy czy nie:

    Światem rządzą ludzie silni, ineteligentni i mądrzy - Ci, którzy dysponują odpowiednimi narzędziami władzy.
    Czy nam się to podoba czy też nie.

    Najwięcej być może na świecie jest owadów - czy one rządzą światem?

    A jakie Pan proponuje rozwiązanie tego problemu...?

    Pozdrawiam
  • @Andrzej Tokarski 20:30:42
    Szanowny Panie,

    Uprzejmie proszę zastanowić się nad komentarzem, który napisałem do Pana Interesariusza.

    Niestety, czy nam sie to podoba czy nie - żyjemy w świecie, takim jaki stworzyli nasi przodkowie...Musimy zaakceptować rzeczywistość.

    Australię, kraj taki jakim on jest dzisiaj stworzyła biała, anglosaska rasa.
    Nie Aborigeni.
    Tak jak napisałem - gdyby nie "biała rasa" - moim zdaniem Australia byłaby dzisiaj bezludna - albo np chińska.

    Niestety - jest to kwestia niezależna od nas.
    Kwestia wyboru mniejszego zła i akceptacji - tego co jest.

    Czy Pana zdaniem - Australijczycy - powinni oddać kraj Aborigenom.?

    Pozdrawiam
  • @interesariusz z PL 15:40:27
    Miałem na myśli rodowitych Aborygenów - są oni najbardziej uprzywilejowaną grupą w australijskim społeczeństwie.
    Możesz sobie wyobrazić sytuację w której o stanowisko (szczególnie rządowe) walczy 9 białych i 1 Aborygen. To Aborygen będzie miał największe szanse na zdobycie tej pozycji pomimo tego, że biali mogą mieć dużo lepsze kwalifikacje.
    Myślę, że wielu Polaków chciałoby być tak traktowanym w Polsce jak Aborygeni Australii.
    Swoją drogą warto byłoby się zastanowić nad tym jak w Polsce traktuje się przykładowo Cyganów.
    Napisałeś do P. Opary:
    "jak Pan śmie, tak, śmie, oceniać ludzi sponiewieranych od pokoleń, zmuszonych do życia w obcej cywilizacji, w której dobro i zło znaczą zupełnie co innego, niż w ich kulturze ?"
    Mylisz się, Aborygeni nie stworzyli żadnej cywilizacji i nie są poniewierani.
    Piszesz, że "dobro i zło znaczą zupełnie co innego, niż w ich kulturze".
    I tutaj się z Tobą zgadzam! W kulturze Aborygenów nie ma nic nagannego żeby Ciebie okraść, przywłaszczyć sobie Twoją własność.
    Jeśli uważasz, że wraz z nadejściem białej cywilizacji Aborygeni zostali cofnięci w rozwoju cywilizacyjnym to Twoja sprawa.
    Myślę, że najbardziej szkodzi im dobrobyt który przychodzi do nich bez żadnego wysiłku. To ta nadopiekuńczość najbardziej ich niszczy.
  • @interesariusz z PL 17:11:38
    "A świat powiedział, hola, hola, biała rasa, winna eksterminacji ludów w dobie humanizmu, zniknie."
    ----------------
    Co, kto to jest - ten świat - co to powiedział hola, hola, biała rasa?
    Wniosek?
    Czy aby ten w/w świat nie wykorzystał białej rasy - do swoich niecnych celów - aby potem zużyte narzędzie w postaci białej rasy zutylizować? Do utylizacji białej rasy też w/w świat wykorzystuje oczywiście inne rasy.
    Wniosek?
    Panie @interesariusz nie wstyd Panu zachowywać się na portalu dla dorosłych - jak rozkapryszone dziecko!
  • @demonkracja 07:59:32
    No i warto w tym miejscu nadmienić, że "interesariusz z PL" to też przedstawiciel "białej rasy".
    Chyba, że się mylę...
  • @Ryszard Opara 02:09:46
    Szanowny Panie,

    proszę dyskutować uczciwie. Chwyty typu "Oczywiście Pan powie, że to wszystko "wina białej rasy - i moja - bo ja to popieram"." do takich nie należą.

    oczywiste jest, że nigdy nie żyłem wśród Aborygenów, i nie znam ich filozofii życia,

    ale nie jestem rasistą i nie uważam, że ich filozofia życia jest gorsza od mojej, bez względu na to, jaka ona jest.

    Nie oni przyszli do nas, to biali zbóje zajęli ich ziemię, i ich wymordowali, na różne sposoby.

    Pana zdanie, iż Australia byłaby bez białych kolonizatorów bezludna, jest niepoważne. A ileż to lat Aborygeni żyli w Australii? Czy czasem nie dłużej, niż biali ludzie? Dlaczego miałaby być bezludna?

    Dlaczego ów "brak higieny" i "rozmainte infekcje" nie wybiły Aborygenów na wieki przed odkryciem Autralii przez białych?

    A może to, co "naprawdę przechodzi ludzkie pojęcie w rezerwatach dla Aborigenów", jest załugą białych? Zarówno ich "styl życia", jak i brak odporoności na infekcje?

    A Pan dziękowałby z pomoc klawiszowi, gdyby był Pan uwięziony i przymuszony do obcego pańskiej naturze życia, żywiony czymś, co jest Panu genetycznie obce? Przecież owa pomoc w żadnym stopniu nie rekompensuje zniewolenia i zmiany warunków życia. Raczej, ci, którzy nauczyli się czytać, mogą sądzić, że w obozie zagłady robi się na nich eksperymenty medyczne, najpierw trując, a potem podtrzymując ich życie, aby się dłużej męczyli dla "dobra nauki".

    W jednym się z Panem zgadzam. Światem rządzą silni i inteligentni zbóje. Jednakże ich inteligencja nie ma nic wspólnego z mądrością. Mądrość, jak i cywilizacja, to pojęcia "szlacheckie".
  • @Ryszard Opara 02:18:21
    ....cóż, Panie Ryszardzie Szanowny, świat pełen jest przykładów opieki białej rasy nad innymi - oczywiście w imię krzyża, Chrystusa i miłości bliźniego - jak się tak dokładniej przyjrzeć, wszędzie tam gdzie tubylcy nie zdobyli się na bezwzględny krwawy zbrojny opór - wszędzie tam owa miłość bliźniego, Chrystus i krzyż (bo w istocie tak ten podział do dziś przebiega) zapanowały, jak by to ująć - bezalternatywnie. Bezmiar miłości - albo - Kamieni Kupa.

    Tak rzeczywiście uważam: nie kraść, a jeżeli się ukradło - oddać. I - to uwaga ogólna, proszę nie traktować jej personalnie: nie oceniać czegoś, czego się nie rozumie. Na przykład tego że niektórzy nie mają potrzeby żyć w globalnym obozie pracy - że to nie jest dla nich żaden postęp. I nie chcą by ktoś ich do czegokolwiek wdrażał. Czyżby takie rozumowanie nie było chrześcijańskie. Bardziej chrześcijańskie jest: najechać, wymordować, resztkę ograbić do gołej dupy, zagonić do niewolniczej pracy, lub jeżeli się nie nadają bo wymierają - zamknąć i rozpić.

    Piją i kradną? - a jaki mają wybór?

    pozdrawiam Pana serdecznie
  • @Robik 07:35:12
    Jeśli "rodowity Aborygen" walczy o stanowisko rządowe, nie jest Aborygenem, jest angolem aborygeńskiego pochodzenia.

    Skąd wiesz, że Aborygeni nie stworzyli żadnej cywilizacji? Porywanie dzieci i wychowywanie ich pod przymusem, w niewoli, na angoli to twoim zdaniem nie jest "poniewieranie Aborygenami".

    Ach, Aborygeni coś kradną? Cóż takiego kradną? Rozbójnicze zajęcie ich ziemi, połączone z ludobójstwem, to bez wątpienia coś lepszego, "bardziej szlachetnego", niż pospolita kradzież.

    Pobyt we więzieniu, z obcymi im zwierzętami, i zarazkami, przymus innego trybu życia, i innego żywienia, bez wątpienia im szkodzi. I ta myśl, że są ofiarami rozboju angolskich hipokrytów, wyznających moralność Kalego.

    Doprawdy, ta nadopiekuńczość to stanowczo za wiele.
  • @demonkracja 07:59:32
    No cóż, gardzę dorosłymi, którzy nie potrafią dyskutować z dziećmi.
  • @Robik 08:52:15
    A dlaczego "warto nadmienić"?
  • @interesariusz z PL 13:20:48
    Ponieważ Twoje komentarze do moich wpisów są super lakoniczne :
    1. "Aborygeni, czy angole o aborygeńskim rodowodzie ?"
    2. "A dlaczego "warto nadmienić"?"
    to mógłbym odpowiedzieć w ten sam sposób: domyśl się.
    Ale Ci odpowiem.
    Piszesz z taką pogardą o "białych ludziach" i ich "okrutnej białej, rozbójniczej cywilizacji" jakbyś Ty do niej się nie zaliczał. To, że mieszkasz w Polsce nie oznacza, że Ty również do niej nie przynależysz.
    Jakkolwiek byśmy nie oceniali naszej historii to odpowiedzialność p. Opary za to jak potraktowano w Australii Aborygenów jest dokładnie taka sama jak Twoja odpowiedzialność za to, że Mieszko wyłapywał okolicznych mieszkańców i sprzedawał ich w niewolę.
  • @Robik 13:58:40
    A dlaczego w ogóle nie przychodzi Ci do głowy, że ktoś mógłby "z taką pogardą pisać" o sobie?

    Nic nie pisałem od odpowiedzialności Pana Opary za to, jak Autralijczycy i ich rząd traktują Aborygenów.

    To wcale nie oznacza rozgrzeszenia Pana Opary za jego słowa. Gloryfikacji Australii, Australijczyków i polityki ich rządu, oraz pogardy dla brudnych Aborygenów, którzy dawno by wymarli, gdyby nie pomoc białych.
  • @interesariusz z PL 13:07:55
    Szanowny Panie,

    Pan chyba naprawdę nie wie - w jakim świecie Pan żyje...
    Proponuję, żeby Pan przyjechał do Australii - i poznał kilku Aborigenów
    - albo najlepiej zamieszkał wśród nich - w jednym z rezerwatów.

    Nie będę pisał szczegółów o Aborigenach - ponieważ od razu zostanę okrzyknięty i zdefiniowany jako skrajny rasista.
    Poznałem ich wielu, w latach swojej pracy jako lekarz... ich poziom rozwoju umysłowego, poziom inteligencji cechy charakteru, sposób życia.
    Moim zdaniem - trudno wprost uwierzyć w niektóre szczegóły...

    Najłatwiej jest krytykować stanowisko kogokolwiek, opierając się na jakichś tam utartych schematach i ideologiach.
    Najtrudniej jest poznać i zrozumieć prawdę...
    A potem o tym pisać...

    Jeszcze raz - najlepiej gdyby Pan przyjechał do Australii i poznał prawdę

    Dopiero wtedy nasza dyskusja miałaby jakikolwiek sens...
    Proszę mi wybaczyć ale...
    Pan po prostu nie ma pojęcia - o czym Pan pisze.

    Pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 14:23:05
    Szanowny Panie,

    tak, nie wiem, na jakim świecie żyję, nawet o tym pisałem. Zostałem wychowany w innej cywilizacji. To Pan odniósł życiowy i finansowy sukces, a ja nie. To świadczy o moim "defekcie" - niedostosowania do świata.

    Tylko, że nie wiem, czy Pan wytyka mi defekt, do którego się przyznaję, czy moją nieznajomość australijskich realiów, no i Aborygenów.

    bez względu na to, jacy są Aborygeni, nie zmienia to faktu, że zostali w większości wymordowani, ich ziemię zagarnięto, a niedobitki zostały zmuszone do innego życia, niż prowadzili.

    Proszę mi powiedzieć, czy pozaziemska cywilizacja, stojąca znacznie wyżej w rozwoju technologicznym, ma prawo wymordować ludzkość, i jeszcze się z niej wyśmiewać, z powodu jej "prymitywizmu"?
  • @interesariusz z PL 14:14:41
    Nie wiem dlaczego z takim zapałem atakujesz p. Oparę?
    Mam nadzieję, że nie kierujesz się zwykłą, prymitywną zadzrością.
    Czy w podobny sposób traktujesz wszystkich wyjeżdżających Polaków do pracy do Wielkiej Brytanii?
    W końcu to oni najbardziej korzystają z owoców jakie zapewnia im teraz dawne Brytyjskie Imperium.
    I powiem Ci, że kłamiesz pisząc, iż "prześladowanie aborygenów (trwa) do dnia dzisiejszego".
    Albo jak pisze p. Opara, po prostu nie wiesz co piszesz.
    Napisałem Ci, że są oni w dzisiejszej Australii wyjątkowo uprzywilejowaną grupą.
    W dzisiejszym świecie nie jest w modzie różnicowanie ludzi, ich uzdolnień, ich preferencji itd. ale trwa forsowanie poglądu, że wszyscy na swój sposób jesteśmy sobie równi, że nie ma lepszych cywilizacji czy też gorszych. To, że ktoś wyznaje jakąkolwiek religię nie oznacza, że religia chrześcijańska mogłaby od niej być lepsza.
    Czy w takim razie powinniśmy traktować na równi satanizm czy też voodoo? Posługując się tą logiką musimy odpowiedzieć, że TAK!
    Według tego poglądu każdy ma prawo do bycia tym kim jest i nawet nie powinniśmy pomyśleć, że posiadanie przykładowo dziwnych preferencji seksualnych to coś złego.
    Tego się uczy już od najmłodszych lat dzieci w szkołach, przedszkolach.
    Już nie jest "w modzie" powiedzieć dzieciom, że Jasiu był najlepszy w klasie ponieważ zrobił najmniej błędów, że był najszybszy.
    Dzisiaj to wszyscy są najlepsi a dzieci nie można stresować i różnicować ponieważ może to im zaszkodzić. Dlatego wszyscy dostają wyróżnienia.
    Prawda jest taka, że "Aborygeni" przybyli do Australii również jako imigranci i prowadzone były wojny między różnymi plemionami.
    Jednak przy tak olbrzymiej powierzchnii w większości niezamieszkanej i niezorganizowanej (w pewną strukturę jak państwo) było rzeczą niemalże naturalną, że dotrą tutaj również inni przybysze i zasiedlą tę prawie pustą ziemię.
    Jak Ty to sobie wyobrażasz, że stawia swoją stopę taki Aborygen na australijskim kontynencie i mówi: " to wszystko po horyzont jest moje!"?
    Przecież tę ziemię trzeba było ucywilizować, zorganizować się jako społeczność, stworzyć armię, prawo i zacząć budować nawet prymitywną infrastrukturę. Tak postępowano wszędzie.
    Przecież cała nasza europejska historia jest tego najlepszym dowodem.
    Piszesz również:
    "nie uważam, że ich (Aborygenów) filozofia życia jest gorsza od mojej, bez względu na to, jaka ona jest?
    Zastanawiam się czy to hipokryzja czy też głupota?
    Nie wiem co lepsze? Chyba bym wolał żeby to pierwsze.
    Proponuję Ci żebyś zaczął studiować ich (Aborygenów) "filozofię" i jeśli już dojdziesz do wniosku że jest ona lepsza od Twojej dokonał konwersji.
  • @Robik 15:18:52
    Propozycja, kończąca, jest idiotyczna.

    Z czego wynika konieczność "cywilizacji" ziemi (kontynentu)?

    Zupełnie nie pojmuję, skąd zarzut, iż ja atakuję Pana Oparę?

    Nie zgadzam się z nim na temat doskonałości państwa Autralia, oraz jego obywateli. Nie zgadzam się również z nim w poglądzie, iż Aborygeni zawdzięczają Australijczykom życie.

    To akurat konkwistadorzy stawiali swoją stopę na kontynencie i mówili: " to wszystko po horyzont jest moje!"?

    A jeśli chodzi o Polaków, którzy wyjechali za mamoną do Zjednoczonego Królestwa, i do innych państw, to traktuję ich jak mentalne szczury. Są mi cywilizacyjnie obcy.
  • @interesariusz z PL 15:30:58
    "Propozycja, kończąca, jest idiotyczna."
    No właśnie! Brawo!
    Dlatego, że uważasz iż Twoja jest lepsza!
    P. Opara nigdy nie napisał, o "doskonałości państwa australijskiego i jego obywateli".
    Nie napisał również, że "Aborygeni zawdzięczają Australijczykom życie".
    To co się stało na kontynencie australijskim działo się według pewnych naturalnych praw (można się na nie obrażać ale to nic nie zmieni).
    Za to możemy z tego wyciągnąć wnioski dla nas w Polsce.
    Nie trzeba być jasnowidzem żeby dojść do wniosku, że jeśli populacja w Polsce osiągnie pewien, niebezpiecznie niski poziom to siłą rzeczy Polacy zostaną z tego terytorium wyparci. Takie są prawa natury.
  • Dla rozładowania napięcia...
    Widziałam ja orła na niebie - Teresa Haremza
    https://www.youtube.com/watch?v=P17fUukg4EY
    Tak na marginesie to Haremza również wyemigrowała do Australii.
  • @interesariusz z PL 13:20:23
    "No cóż, gardzę dorosłymi, którzy nie potrafią dyskutować z dziećmi."
    ---------------
    Proszę nie stroić się w becik ze śliniaczkiem - bo dzieci nie są tak strasznie zwichnięte intelektualnie - to wprost intelektualne zboczenie - przynależne tylko - pożytecznym idiotom.
    Wniosek?
    To tak - jakby wyć do księżyca z tego powodu, że hieny wraz z antylopami nie zażerają się soczystą trawą - tylko pożerają owe antylopy.
    Na koniec - wizja lewackiego świata jaki nam tu prezentuje Pan @interesariusz - to odbicie Piekła w krzywym zwierciadle.
  • @demonkracja 07:59:32
    “Czy aby ten w/w świat nie wykorzystał białej rasy - do swoich niecnych celów - aby potem zużyte narzędzie w postaci białej rasy zutylizować? Do utylizacji białej rasy też w/w świat wykorzystuje oczywiście inne rasy.”

    Zgoda w 100%.

    Brawo! Jedyny rozsądny głos w tej całej dyskusji.
    „Świat”nie tylko wykorzystał „białą rasę”, ale także często się pod nią podszywał.
    Żal patrzeć, jak jej przedstawiciele i spadkobiercy biorą się za łby, bo kompleksy w stosunku do Aborygenów i innych ras z powodu przynależności do tych „zbrodniczych” białych są równie nieuzasadnione jak chełpienie się przynależnością do białych i pogarda dla innych.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930