Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
393 posty 1995 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Polak. Patriota. Humanista.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.86

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

To co obecnie dzieje się w Afryce, na Bliskim Wschodzie i Meksyku jest dowodem – porażki działań cywilizacji łacińskiej. Współczesna, masowa „wędrówka ludów –za chlebem i życiem” - jest najlepszym przykładem procesu upadku i dezintegracji ludzkości.

AFRYKA – Starożytna, nieznana i dzika.

Po drugiej stronie Śródziemnomorza, na południe od źródeł cywilizacji łacińskiej...  leży Afryka, nieznana, dzika.
Przez ostatnie tysiąclecia kolonizacji, próbowano Afrykę zmienić, zaadoptować do współczesności.
Stosowano głównie argumenty militarne; nieludzkie metody agresji i przemocy, w ostateczności... wprowadzono niewolnictwo, ale kolonizacja Afryki zakończyła się całkowitym niepowodzeniem.
Rezultaty mówią same za siebie...mamy to co mamy; a przyszłość kontynentu rysuje się dosłownie i w przenośni w „czarnych” kolorach.

Egipt:
Kraj wyjątkowych kontrastów i paradoksów, który koniecznie, choć raz w życiu trzeba zobaczyć.
Kolebka współczesnej historii i cywilizacji. To co zbudowano tam kilka tysięcy lat temu jest dowodem dawnej świetności myśli oraz pomysłowości ludzkiej.
Piramidy, świątynie, posągi, miasta; tego nie da się opisać żadnym zdjęciem.
Niektórzy wprost twierdzą, że ktoś z zewnątrz - (przybysze z Kosmosu), im Egipcjanom w tym pomagał.
Po prostu pewne rzeczy do dziś wydają się niemożliwe, niewytłumaczalne konstrukcyjnie.
To trzeba zobaczyć i próbować przy okazji zrozumieć istotę życia, stworzenia, które napisała historia.

A to co obecnie dzieje się w Egipcie (jak i w sąsiednich krajach arabskich) jest najlepszym dowodem – porażki działań współczesnej cywilizacji.
Współczesna, masowa „wędrówka ludów –za chlebem i życiem” - jest najlepszym tego przykładem.
Procesu upadku i dezintegracji – nie da się już odwrócić.
A jak to się wszystko skończy dla Europy i świata – niewiadomo. Jedno jest pewne. Nie będzie to "happy end".
Wojna światowa i kolejna siłowa próba kolonizacji – jest być może jedynym rozwiązaniem...

Wielkość Egiptu zaczęła się ok. 3,500 lat temu, w czasach słynnego „twórcy królestwa” - Ramzesa II, który żył ponad 93 lata, co w tamtych czasach należało do rzadkości. Panował 65 lat; wygrał wszystkie wojny; stworzył wielki Egipt, zbudował wiele pomników swojego czasu; wiele miast (Teby) i świątyń – np. Amona.
Zostawił po sobie wiele śladów wielkości, a jego kamienne posągi ważyły setki ton...

Dla ciekawości podaję, że Ramzes II, bardzo też dbał o zdrowie, miał kilku osobistych lekarzy, jeden z nich codziennie czyścił organizm władcy (i uznanego żyjącego Boga) – specjalną lewatywą..., którą zresztą właśnie wtedy wynaleziono...
W czasach Ramzesa II, bardzo też rozwinęły się w Egipcie medycyna, astronomia i nauki ścisłe. Oprócz tego, faraon miał kilkadziesiąt żon, konkubin a ponieważ był bardzo płodny zostawił z nimi ponad setkę dzieci.
Najważniejszym jednak osiągnięciem Ramzesa II – było przekształcenie Egiptu w największe mocarstwo ówczesnego świata. Nigdy potem, nie udało się tego powtórzyć – jego następcom.

Znalezione obrazy dla zapytania piramida cheopsa ciekawostki

 
Byłem w Egipcie kilka razy; zawsze patrząc na piramidę Cheopsa, Sfinksa, czułem się niesłychanie, nieopisanie. Tak jak czasem zdarza się w piękną, gwiaździstą noc, gdy człowiek siedzi samotnie, patrzy w bezkresne niebo wszechświata i zastanawia się nad sensem własnego istnienia.
Warto naprawdę zapoznać się z tajemnicami, które ukrywa np. piramida Cheopsa. Fakty, do dzisiaj nie wyjaśnione; dowody zbieżności z wieloma prawami naszego świata...np. odległość Ziemi od Słońca – itd.

Egipt to również Nil, który jest światem sam w sobie i ma całkiem inny świat wokoło.
Starożytni ludzie zbudowali swoje zwyczaje i tradycje w oparciu o chimery i potęgę tej rzeki.
Wycieczka statkiem po Nilu to przeżycie codzienności współżycia natury zwierząt, ludzi czasu i przemijania.
Pustynie, wielbłądy, karawany są dziś tylko atrakcją dla turystów a morze, zarówno Śródziemne jak i Czerwone czy Martwe, dla mnie były stratą czasu.
Owszem jest sporo niezłych hoteli, wprost przy plażach, ale są one wszystkie szczelnie ogrodzone, jako takie
oazy dobrobytu, na pustyniach brudu, smrodu i zła – nieważne, że wszystko za płotem.
To widać, słychać i czuć. Czułem się tam trochę jak w więzieniu.

Kiedyś z żoną i dzieciakami wybrałem się na słynny bazar w Hurgadzie..., tak z nudów ciekawości. Towarów tam rozmaitych mnóstwo, choć wszysko „lipnej” jakości, właściwie chyba jedyną atrakcją, dla nas, mojej żony, były... powtarzające się oferty „kupna-sprzedaży” naszych 3-ch córek (wszystkie jasne blondynki), kierowane do mnie przez napotkanych Arabów. Moją odpowiedź negatywną czy wprost wyrazy oburzenia (kiedy mówiłem, że nasza najstarsza Angelika ma dopiero 8 lat), traktowano jako wprost zaproszenie do targów. Oferowano nam za córki (juz teraz, nie jak dorosną), pieniądze, stada wielbłądów. Żona myślała początkowo: to żarty ale od tej pory, kiedy dziewczynki bywały niegrzeczne, straszyliśmy je sprzedażą do Arabów; bądź wymianą na wielbłądy...

Lotnisko w Hurgadzie, to osobny rozdział, który wolałbym pominąć milczeniem, ale ku przestrodze innym, potencjalnym turystom. Trzeba uważać na bagaż i jeżeli nie da się napiwku - „bakszyszu”, można mieć swój bagaż pokłuty nożem – tak jak się zdarzyło naszym 3 walizkom... Louis Vuitton.

A przy okazji, ponieważ nasze dzieciaki były jeszcze małe, cała szóstka miała przywiązane rączki do skakanki, którą prowadziła mama i nianią; tata (czyli ja) obserwował tę rodzinną karawanę z tyłu.
Zawsze, będąc już na pokładzie samolotu, jakoś „z wielką ulgą” wyjeżdżaliśmy stamtąd: z Egiptu i też innych krajów Afryki.

Zupełnie inaczej czułem się wylatując...z Australii – zawsze z żalem. Myślami o powrocie.

Kenia:

Kraj jeden z przodujących cywilizacyjnie w Afryce, dużo większy od Polski terytorialnie oraz pod względem populacji. Zawsze chciałem tam pojechać; zwabiony myślami powieści Hemingwaya i dziecinnym wspomnieniem filmu „Śniegi Kilimandżaro”.
Góra ta jest w Tanzanii na granicy z Kenią, i niewątpliwie robi z dystansu obrzymie wrażenie. Dużo lepsze niż na zdjęciach, z takim widokiem na tapecie stepów Afryki.

Znalezione obrazy dla zapytania kilimandżaro

 
Chcieliśmy koniecznie obejrzeć poranek, rzucony na szaniec, niesamowitej dżungli tropiku roślin i zwierząt.
Będąc w Kenii zdecydowaliśmy więc pojechać do rezerwatu przyrody - na sawanny Pakru Tsavo i lokalne „safari”.
Wycieczka miała rozpocząć się wcześnie rano, ok 3.00 w nocy przed świtem, aby obejrzeć wschód słońca.
Obudzono nas wszystkich, godzinę po pólnocy, no i kazano czekać w recepcji hotelu.

Było to niełatwe zadanie, ale każdy..żądny przygód, z jękiem przekleństwa na ustach, musiał dostosować się do wymogów organizatora.
Czekaliśmy kilka godzin na autokar; dopiero około 8 rano, pojawił się wreszcie kierowca i przewodnik.
Obaj, ziewając szeroko, często i głęboko, przeprosili płytko uczestników wycieczki lapidarnym stwierdzeniem:
„Bardzo Państwa przepraszamy..., ale obaj zaspaliśmy...” Obaj uważali, to normalka.

Jechaliśmy na to „Safari” w niesamowitym kurzu, wzbudzonym przez autokary, które były przed nami - przy okazji wzniecając tumany, ponieważ było bezwietrznie...Nie widzieliśmy ani wschodu słońca (z opisów w folderach to była główna atrakcja - rewelacja) ani też nieba i ziemi. Kierowca jechał chyba instynktownie. Kiedy wreszcie przyjechaliśmy na punkt docelowy... nie było już tam - żadnych nawet śladów i żadnych dzikich zwierząt.
Tylko i wyłącznie kurz oraz pobojowisko pełne śmieci z lunchu innych turystów.
Nasze safari było bezsensownie nieudane. Pieniędze wyrzucone w kurz stepów Afryki.

A kierowcy, zmęczeni...po spełnieniu swoich obowiązków...poszli sobie spać...na sjestę...
.
Następne 2 dni spędziliśmy w Nairobi, które nie zrobiło na nas też, dobrego wrażenia: bród, smród i widoczne wszędzie głód i ubóstwo. Na ulicach niebezpiecznie; doradzono nam na wszelki wypadek chodzić w grupach, najlepiej bez niczego wartościowego. Tam, mam nadzieję - już nigdy nie wrócimy. Dobrowolnie.

Potem kilka dni w buszu, blisko olbrzymiego jeziora Wiktorii. Zawsze myślałem, że wodospad o tej samej nazwie, jest gdzieś w pobliżu. Ale tak nie jest – to 2,000 km dalej na granicy Zambii i Zimbabwe. Samo jezioro jest niesamowite. Płynąc małą motorówką „pyr-pyr” gdzieś wokół małego portu Kisumu, czułem się jak Humprey Bogard z „Afrykańskiej Królowej”. Tymbardziej, że moja Dorota była w jasnej sukience i kapeluszu, jak kiedyś... Kate Hepburn.

Chciałem koniecznie zobaczyć Wodospady Wiktorii i zorganizowałem nawet wycieczkę; przelot samolotem z Nairobi do Livingstone a stamtąd helikopterem nad ten siódmy „cud świata”. Znowu, wczesnym rankiem ok 4.00, pojechaliśmy na lotnisko w Nairobi. Było gorąco, upalnie, nagrzana była płyta. Wsiedliśmy do małego, brudnego samolociku w nadziei...może jakoś przeżyjemy ten lot.
Na pokładzie, kilkunastu pasażerów, w tym samym kierunku. Minęło kilka godzin w obfitych potach i oczekiwaniu. Pytałem załogę o planowaną godzinę odlotu.
Nic nie wiedzieli.
Trochę z nudów, trochę z braków świeżego powietrzaoraz usprawiedliwiając potrzebą natury, wyszedłem do toalety na płycie lotniska.
Po drodze słyszałem głośną rozmowę, jakby kółótnię, której nie zrozumiałem i wymachiwania rąk wskazujące...
na nasz samolocik. Było już widnawo i wracając na podkład zauważyłem kilku murzynów dziwnie manipulujących sterem na ogonie samolotu. Jeden z nich walił dużym młotkiem w blachę steru.
Drugi trzymał pęczki zardzewiałego drutu, próbując coś mocować, do wbitych właśnie haków.
Wsiadłem na pokład i powiedziałem żonie – wysiadamy.
Za nami, opuścili samolot wszyscy. Została tylko załoga.

Wschód słońca już minął, nie byłem pewien ale zdawało mi się, że gdybym nie wysiadł –może już nie zobaczyłbym więcej zachodu. Taka jest Kenia – Afryka. Nieprzewidywalna i dzika.

Wyjątkiem od reguł Czarnego Kontynentu jest, a może tylko kiedyś była... Południowa Afryka.
Polecieliśmy tam kilka dni później jako kontynuację wycieczki po Afryce a przy okazji zobaczyć Wodospady Wiktorii, z drugiej, trochę bardziej cywilizowanej strony. Udało sie to nam bez problemów (o czym potem).

To nie była nasza pierwsza wizyta w South Africa.
Byłem przedtem już parę razy w Cape Town, Sun City oraz na Safari w Kruger National Park.
Jedyny chyba kraj w Afryce do którego kiedyś, zawsze chętnie wracałem.
Ale to było kiedyś, przed upadkiem aparthaidu. Potem byłem jeszcze tylko dwa razy: pierwszy i ostatni.

Koniec Odcinka 86
Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • Nie zgadzam się z tym
    "A to co obecnie dzieje się w Egipcie (jak i w sąsiednich krajach arabskich) jest najlepszym dowodem – porażki działań współczesnej cywilizacji.
    Współczesna, masowa „wędrówka ludów –za chlebem i życiem” - jest najlepszym tego przykładem.
    Procesu upadku i dezintegracji – nie da się już odwrócić."



    Współczesna cywilizacja, jak w innym miejscu Pan pisze, łacińska, nie ma z tym nic wspólnego.

    Wędrówki ludów, i ich eksterminacja, były od zawsze, dziwić może powojenny okres z trudem utrzymywanej stabilizacji - warto się zastanowić, czemu lub komu go zawdzięczamy.

    To, co w tych globalnych warunkach dał nam znienawidzony przez Pana PRL, to prawie 50 lat życia w pokoju i spokoju, bez obawy o własne życie, z nadzieją, że w przyszłości będzie dostatniej, dla wszystkich. Dał na wiarę w innych ludzi, w bliźnich. Tak się zrodziła ludzka solidarność w ramach operacji Solidarność, wywracającej ów powojenny ład.

    Siły go utrzymujące padły, i zawierucha światowa rozkręca się. Nikt nie jest już pewny przyszłości. Widać to w dzietności. Pociechy rodzą się głównie z przypadku, a nie świadomej woli.

    To nie jest porażka działań współczesnej cywilizacji. Ona upadła, niepewni jutra ludzie ją porzucili. Jej nie ma. Stąd, chaos, w myślach i uczynkach. To jest porażka bezcywilizacyjnego sposobu życia, bez sensu i zasad, bez dobrej woli, bez empatii, pogoni za tym, co można mieć tu i teraz, bo jutro może już nas nie być.

    Odwróciliśmy się od cywilizacji i powróciliśmy do reguł dżungli, czyli wolnej amerykanki.

    Czy w takim świecie warto żyć? Warto mieć dzieci? Istnieje tylko zasada ratuj się, kto może, żyj po trupach dzisiaj, bo jutro może cię już nie być.

    Bez cywilizacji nie ma bliźnich, nie ma innych ludzi, są tylko nieprzejednani konkurenci i wrogowie, których jednynie niezaradność w przestępczych działaniach powstrzymuje od wykorzystania nas, czy od zadania ciosu.
  • @interesariusz z PL 09:43:59
    Muszę się z Tobą zgodzić, choć będzie ta Twoja wypowiedź z pewnością poddana krytyce. PRL-u nie można przecież chwalić...
  • Dotyczy: straszyliśmy je sprzedażą do Arabów; bądź wymianą na wielbłądy...
    ale błąd. jak wpływa i wpłynęło takie straszenie na osobowość i charaktery ?
    Może dlatego dzisiaj....pamiętają to Panu i żonie ?
  • @interesariusz z PL 09:43:59
    Raczysz Pan patrzeć a nie widzisz!
    --------------
    "To nie jest porażka działań współczesnej cywilizacji. Ona upadła, niepewni jutra ludzie ją porzucili."
    -------------
    Pan wiesz ile forsy czarci pomiot pompuje do stworzonych przez siebie adresatów - aby ludzie ową cywilizację porzucili. Pan słyszysz wielki klangor w czarcich mediach z okazji okładania kijami - kukły Judasza - a nie słyszysz Pan klangoru - kiedy zboczeńcy chcą spedalać nasze dzieci już w przedszkolach.
    Wniosek?
    Prądu el. nie widać - a jednak kopie. Natomiast czarci pomiot widać, słychać i czuć - wystarczy tylko patrzeć i słuchać tak - aby i widzieć i słyszeć.
  • @interesariusz z PL 09:43:59
    Szanowny Panie,

    Nie wiem, nie rozumiem dlaczego Pan twierdzi, że ja nienawidziłem PRL

    To nie jest prawda - nigdy tego nie powiedziałem. Wprost przeciwnie, szczególnie z perspektywy czasu, po latach; biorąc pod uwagę wszystko
    to co się stało w naszym kraju - w latach "transformacji ustrojowej" coraz bardziej widzę, że lata PRL-u były dla Polski najlepszym możliwym - być może jedynym rozwiązaniem - odbudowy kraju po zniszczeniach II wojny Światowej.

    Przeżyłem w PRL prawie 30 lat swego życia; wspominam te lata dobrze.
    Oczywiście nie pochwalam wszystkich rzeczy, które dzialy się w PRL-u - ale nie będę pisał tutaj o szczegółach.

    Wyjechałem z Polski w 1979 roku, bo chciałem poznać świat i jakoś nie widziałem dla siebie wielkich perspektyw życia w kraju, z rozmaitych powodów. Uważam też, że była to słuszna decyzja - ale poprzez cały czas na emigracji, myślałem o powrocie; miałem kompleks "latarnika".

    No i wróciłem do kraju, jako człowiek sukcesu, zamożny, z dużą kasą - mając nadzieję, na kontynuację swojej działalności w służbie zdrowia... teraz wiem, że to była zła decyzja. Zostałem całkowicie oszukany przez Bank Pekao SA; bliskich znajomych, przyjaciół...przez Polaków.
    Pisałem o tym już nie raz - jak to się stało. Nie będę powtarzał.

    Jestem z powrotem w Australii, swojej drugiej ojczyźnie, próbuje robić rzeczy od nowa - zobaczymy jak wyjdzie.

    Natomiast to co się dzieje w krajach arabskich, na Bliskim Wschodzie -
    wszystko to co spowodowało "masową wędrówkę ludów" - uważam za wielką porażkę współczesnej cywilizacji.
    Zbliżamy się do końca - znanego nam świata. Niestety.

    Ale wszystko jest w rękach Pana Boga i człowieka.
    Być może się mylę; być może nie wszystko stracone.
    Przyszłość pokaże.


    Pozdrawiam,
  • @zadziwiony 11:09:49
    Szanowny Panie,

    Jak wspomniałem wyżej.
    Z perspektywy czasu, coraz bardziej widzę, że lata PRL-u, były jedyną możliwą szansą odbudowy naszego kraju, po zniszczeniach wojennych.

    Oczywiście, moim zdaniem - nie wszystko w latach PRL-u było godne pochwały - i napewno wiele rzeczy można było zrobić lepiej inaczej.

    Ale moim zdaniem, z perspektywy interesów/przyszłości Polski, lata PRL były o wiele lepsze dla Polski - niż okres "transformacji ustrojowej".

    Pozdrawiam
  • @andrzejw 12:48:13
    Nie sądzę aby takie nasze straszenia - miały jakikolwiek wpływ na dalszy rozwój córek; ich osobowość i charaktery...
    To tak jak dawniej straszono dzieci "Babą Jagą" albo wilkiem...

    Było minęło i się ne wrati...

    Pozdrawiam
  • @demonkracja 12:59:54
    Moim zdaniem "współczesna cywilizacja" jest na skrzyżowaniu wszystkich dróg do nikąd.
    A dodatkowo, każda z tych dróg kończy się "ślepym zaułkiem".

    Niestety, nie ma z tego już wyjścia.
    Jedynym rozwiązaniem jest kolejna, ostatnia już wojna światowa.
    Ta wojna, zresztą już się zaczęła... i trwa.
    Masowa "wędrówka ludów" - jest jednym z pierwszych preludiów.

    Pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 13:58:25
    "Jedynym rozwiązaniem jest kolejna, ostatnia już wojna światowa.
    Ta wojna, zresztą już się zaczęła... i trwa."
    ---------------
    To jest tak naprawdę wojna czarciego pomiotu z ludzkością stworzoną przez Boga - więc ona trwa z chwilą postawienia Adamowi i Ewie - szlabanu na Raj. Nasza cywilizacja nie jest pierwszą, którą wykańcza czarci pomiot - prawdopodobnie posługując się stale tymi samymi metodami.
    Wniosek?
    Jesteśmy w takiej sytuacji, że i bez gorącej wojny światowej - czarci pomiot zaprowadzi ludzkość po raz kolejny do jaskini.
    Serdecznie pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 13:44:00
    Czy Pan uważa, że ja nie chciałem poznać świata ?
    W czasach studenckich zwiedzałem europę autostopem, na tyle tylko było mnie stać.
    Po studiach, w europie, lub na świecie, byłoby mi znacznie wygodniej żyć. Wszyscy moi koledzy, którzy uciekli, mają się dobrze.

    Ale zostałem tutaj, a nawet dokładałem do PRLu z własnej kieszeni, odbywając "podróże służbowe" na własny koszt podczas wakacji.

    Z Pana wyjazdu należy wnosić, iż przedkładał Pan pobyt w innych krajach nad pobyt w Polsce. Stąd moje słowa o pana stosunku do PRLu.

    Ja uważałem, że mam wobec narodu zobowiązania.

    Najwyraźniej należę do innej cywilizacji, niż większość moich ziomków.

    A co do pańskiej decyzji powrotu do Polski. Z całą pewnością nie była zła. Nie może jej przekreślać porażka na spekulacji akcjami Elektrimu.

    Też straciłem znaczną część swojego majątku na akcjach Elektrimu. Ale z tego powodu nie twierdzę, że moja decyzja pozostania w kraju była zła.

    Chociaż, z innego powodu przyznaję, że była zła. Polskie społeczeństwo tak zdziczało w czasach 3RP, że mnie to przeraża. Czuję się, jak w obcym kraju.
  • @interesariusz z PL 18:40:25
    Tak zdziczeje każde społeczeństwo poddane presji pieniądza i posadzenie tego bożka na piedestale. Nie liczą się już żadne wartości, a paciorki. W takim kontekście zgadzam się z Wojtasem, że cywilizację - społeczeństwo można odbudowywać tylko na określonych wartościach cywilizacyjnych. Żydzi są wg. mnie takim dobitnym choć diabelskim przykładem takiego sukcesu. Diabelskim, albowiem ich wartości cywilizacyjne są skrajnie faszystowskie albowiem istoty z poza ich kręgu cywilizacyjnego- religijnego traktowane są jak bydło robocze, a w kreowaniu takiego postrzegania świata główną rolę ogrywa Talmud. Pozwoliło im to zdobyć dominującą pozycję w świecie i sterować nim w pożądanym przez nich kierunku.
  • Nie jest az tak zle moi Panowie.
    Czarci pomiot kompromituje sie dziennie. Wiadomosci trzeba sluchac, czytac i sie cieszyc. Zaplatuja sie we wlasne klamstwa jak dzieci. Wojenki urzadzaja z dala od swoich domow a te ich domy wiadomo gdzie sa. Mysle ,ze jestesmy swiadkami jakiegos przelomu komunikacyjnego, ich klamstwa sa wyglaszane z dachow. Czarci pomiot wykombinowal juz w zasadzie wszystko przeciw nam: podatki placimy od wszystkiego a czego sie dorobimy to oni wojenkami rozwalaja, ustawami zabieraja, albo cenami za medycyne. Galaz na , ktorej siedza musi sie zalamac. Cierpliwosci, usmiechu i ufnosci w Bogu Wam zycze.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930