Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
393 posty 1995 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Polak. Patriota. Humanista.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.84

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Włochy to jedyny kraj w Europie (prócz Polski), w którym mogłbym zamieszkać. Jedyny problem byłoby – wybrać właściwe, najlepsze dla nas miejsce... Tyle jest tam cudowności, niezwykle ciekawych miejsc... Ja bym chyba wybrał Portofino; żona Toskanię...

AMEN-Biografia Naukowa Odc. 84
Ciąg dalszy podróży po Śródziemnomorzu -

Italia – Włochy.

Włochy są bez wątpienia moim/naszym najbardziej ulubionym (poza Polską) - krajem w Europie.
Odwiedzaliśmy go bardzo często kilka razy, każdego roku - w latach 90-tych i w początkach XXI wieku. Obowiązkowo wspaniała Florencja, cudowna Wenecja i Rzym: Panteon, Forum Romanum, Hiszpańskie Schody; Koloseum no i oczywiście Watykan. Zawsze zatrzymywaliśmy się w Centrum Rzymu (Hotel Hassler- Villa Medici), stamtąd wszędzie było blisko...Wszędzie chodziliśmy pieszo – tak najlepiej poznać miasto.

Moja żona najbardziej była zainteresowana sklepami, które były naprzeciw (Via Condotti, Via Frattina, Corso), -
ja chodziłem do ulubionego Colloseum, Forum Romanum, na Pallatyn; wędrowałem nad Tybrem w okolice Zatybrza; śladami Winicjusza i Ligii, moich osobistych przyjaciół lat młodości; pytając o drogę:
„Quo Vadis”...choć nie ukrywam, często miewałem ochotę spotkać np. Cezara, Aureliusza, Nerona, Kaligulę i innych - powiedzieć co o nich myślę. Niestety, podczas moich wielu rzymskich wakacji...nie udało się.
Potem spotkałem na krótko Platona; kilku jego uczniów filozofów...ale to odrębna historia, o której piszę..

Znalezione obrazy dla zapytania Italy

 

Oczywiście Italia, to także Florencja, z Michałem Aniołem i Leonardo Da Vinci; ludźmi Renesansu;
to Pompeja z Wezuwiuszem i Neapolem; to Portofino; San Remo; Riviera – i wiele innych miejsc.
Przepiękna jest Toskania: Sienna, Pizza, San Giminiano; Amalfi i Positano – naprzeciwko Capri; cudowne jest Cinque Terre wybrzeże 5 miast a nigdy nie zapomniana Sycylia z Taorminą i Corleone.
Wiele można by mówić, wyliczać, ale aby zrozumieć trzeba się poświecić - i tam pojechać, tam być.
Kochamy także Włochów, jako ludzi; zawsze na luzie, uśmiechniętych, zadowolonych z życia, bez względu
na ich status majątkowy czy socjalny. Ich język jest jak muzyka dla ucha a sposób bycia jako lekarstwo na wszelkie stresy współczesności...
Tam byle kto, każdy i wszędzie...wystarczy, że założy wieczorem ładną koszulę; modny szalik i buty, zamachnie fryzurą na roztargnienie i wyjdzie na zatłoczone ulice, anonimowo, udając wielkiego Pana.
To taka Włoska... normalka codzienności...O tym trzeba osobną autobiografię (włoską) napisać.

Jak wspomniałem, Włochy to chyba jedyny kraj w Europie (oprócz Polski), w którym moglibyśmy zamieszkać. Problem byłby chyba tylko jeden – wybrać właściwe, najlepsze dla nas miejsce...
Tyle jest bowiem tam cudowności, tyle niezwykle ciekawych miejsc...
Ja bym chyba wybrał Portofino; żona Toskanię...

Grecja -

O Grecji też już tyle napisano, wszyscy wszystko wiedzą – nie chciałbym się powielać...Wspaniałości jej kultury
i historii Grecji widoczne są wszędzie, ale niestety... powoli jakby odchodzą w zapomnienie.
Oprócz Aten i okolic Peloponezu, także na wyspach licznie rozsianych na Morzu Egejskim.
Nasze ulubione to Santorini, Kos i Rodos; z rozmaitych powodów...

Wyspa Kos była miejscem życia i działalności mojego ulubionego lekarza starożytności: Hipokratesa – zwanego Ojcem Medycyny Współczesnej. To także miejsce znane jako „pływający ogród” gdzie rosną wspaniałe owoce np. zielone figi, jabłka czy jarzyny, sałaty, pomidory – o wyjątkowym wprost smaku.
Byłem tam kilka razy, każdego wieczoru chodziłem do ruin Światyni Asklepiosa – gdzie patrząc w gwieździste niebo, rozmawiałem myślowo z Hipokratesem; dyskutując z ojcem medycyny na tematy problemów współczesności. Spotykałem się tam również z innymi wielkimi filozofami starożytności.
Nasze rozmowy zanotowałem w pamięci innej książki – „PandeMonium” – na tematy przyszłości naszego świata...

Wyspa Rodos: największa obszarowo na morzu Egejskim, również pełna pamiątek historii starożytnej ale również średniowiecza, różnych religii, ideologii, które na tej wyspie funkcjonują w harmonii.
Wspaniałe widoki i obrazy współczesności – na tle historii, tworzą nigdzie wiecej nie spotykany obraz dziejów naszej cywilizacji. Naprawdę warto to wszystko zobaczyć i zastanowić się nad przyszłością w towarzystwie "Myśliciela" – Augusta Rodina...

Znalezione obrazy dla zapytania rodin the thinker

 

Szczególnie pamiętne były nasze wizyty na Santorini. Wyspa na kraterze stworzonym poprzez wybuch wulkanu, która z upływem czasu została przekształcona przez naturę i ludzi - w białoniebieski Raj.
Większość ludzi mieszka w jaskiniach skalnych, wyżłobionych już dawno, gorącą lawą... przeszłości.
Kiedyś położono tylko dach nad głową; przyłączono wodę i kanalizację – no i tak powstały miejscowe apartamentowce – w granitowych skałach wulkanu, z widokiem na różne błękity nieba i morza.
Sciany wszytkich skalnych i innych domów pomalowane są na biało, okiennice na niebiesko...

Znalezione obrazy dla zapytania santorini

 

Nigdy nie zapomnę naszej pierwszej wizyty tam - z przyjaciółmi: Stefanem Friedmanem (aktor) i Krzesimirem Dębskim (kompozytor). Wyladowaliśmy charterem - około 4 rano..., no i po przyjeździe, wynajętym na lotnisku samochodem, do naszego kwaterunku na skałach wulkanu Santorini, w małej miejscowości Imeroviglia...
Okazało się, że nasze dziuple będą zajęte, przez inne wędrowne ptaki...do południa...
Potem sprzątanie, kazano się więc nam zgłosić po 14.00.
Rzuciliśmy się zaspanym impetem, na główną (jedyną), uliczkę mieściny, aby się zabawić...Wszystko niestety
było zamknięte, snem spokojnego mieszkańca wyspy. Nikt nie zauważył naszego wyjścia na scenę.
Okazało się, że jedynym miejscem do zwiedzania, była stacja benzynowa; otwarta całodobowo.
Nasze Panie, nie znalazły jednak tam...jakoś żadnych obiektów, godnych damskiego zainteresowania.

Natomiast moją i Stefcia F. (tego na kopoty najlepszego Bednarskiego), zwróciło uwagę stoisko z dużymi, plastikowymi pojemnikami, wypełnionymi żółtawo - złocistą cieczą.
Zapytaliśmy więc sprzedawcę, naszym wymachiwanym językiem greckim – „Szto eto takoje”.
Facet z miejsca się ożywił, okazało się, że mówi „po rusku”.
No i on... nam skazał...,” szto eto wino – oczeń haroszije wino”...
W tym momencie rzucił się z pytaniem Krzesimir D. - ”A kak wy malcziszki nazywajetie eto wino”.
Odpowiedź padła po grecku: „Zaros”.
Na co Stefcio, od razu zareagował: „A skolka eto wino kosztujet”.
Sprzedawca, bez namyślania odrzekł: „Odin Jewro”...
”Odin Jewro... pa odin konteiner”? rzucił, bez namysłu z niedowiary... Stefcio i dodał...
Dawaj mienia 2 kontneiry...My eto wino... zaros... popijom...”
W tym momencie, ja zdecydowałem wtrącić swoje pięć groszy do międzynarodówki dyskusji -
Panowie, o może tak najpierw byśmy spróbowali, tego napoju zwanego winem..., nie sądzę bowiem, że za 1 Euro, możemy dostać 5 litrów dobrego trunku...”.

Obaj koledzy zgodzili się natychmiast, tymbardziej, że sprzedawca, zrozumiał chyba moją intencję
i podstawił trzy plastikowe szklanki. Nasze pierwsze wrażenie, było absolutnym wykrzywieniem.
Ale...drugi klieliszek już nie był tak niesmakowity... tak jak naparstek niedojrzałej jeszcze okowity.
Trzeci, poleciał gładko... Kupiliśmy więc 2 pojemniki, za całe 2 Euro i kupą Mości Panowie –razem poszliśmy na plażę... tłumacząc niezadowolonym naszym Paniom, że tego wina...starczy nam na tydzień. W rzeczywistości starczyło nam do południa – tegoż dnia. Nawet Panie się po trochu i po cichu napiły... chcąc pewnie oszczędzić nasze wątroby oraz spróbować nowości...
A była dopiero 6 rano i jak się wkrótce okazało...w sumie wino „Zaros” – nie było takie złe, młode i dość słabe – pewnie 6-7% alkoholu.
Trochę tak jak znane i poplularne w Portugalii – młode: Wino Verde (zielone).

Santorini, to nieduża, cudowna wyspa, w kształcie odwróconej litery C; z jednego krańca na drugi kilkanaście kilometrów. Przeurocze były wschody i zachody słońca na północnym cypelku wyspy– w miejscowości Ia (Oia) oraz codzienny wieczorny market w stolicy Santorini – Thira.
W naszych marzeniach o Grecji, zawsze wracamy na późny lunch, do Santorini, restauracji Armeni i Ambrosia; gdzie siedząc wieczorami popijaliśmy winko, patrząc na Zachód Słońca i przemijanie.
A do naszego „hotelu”...było niedaleko...w sam raz tyle aby całkowicie wytrzeźwieć. Pomagały w tym stałe, nieruchome niebo, zawsze pełne gwiazd i wiecznie inny zmieniający się księżyc.

Na podsumowanie tego odcinka, przypomniał mi się stary jeden z moich ulubionych dowcipów ”grecko- włoskich”, który usłyszałem w latach swojej zamożności. Zaprosiłem kiedyś na kolację do eleganckiej restauracji w Sydney, dwóch znanych, zamożnych inwestorów.
Siedzieliśmy sobie wygodnie, już po wszystkim, z kieliszkiem koniaku i cygarem w dłoni, kiedy mój przyjaciel Grek, chcąc być może nas zaintrygować swoim krajem, niespodziewanie rzekł:
Czy wiecie Panowie...kto wymyślił seks...? Otóż...prawdziwy seks wymyślili Grecy...”
Byliśmy obaj nieco zaskoczeni, nie wiedząc co odpowiedzieć a po chwili milczenia, mój przyjaciel Włoch, powiedział w przekąsem:
Tak, może to i prawda...ale Włosi wprowadzili do tego seksu...kobietę...”

Zastanawiając się nad słowami moich ówczesnych przyjaciół, zrozumiałem dlaczego, jakoś mimo wszystko – instynktownie wolę Włochy...

Koniec Odcinka 84

Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • Włochy są naprawdę piękne.
    Ale takie miasta jak Portofino by mnie jednak męczyły. Zbyt dużo turystów, zbyt gorąco. W Toskanii podobnie.
  • Panie Ryszardzie
    Czy ten Kos nie jest za skromny dla Państwa?
    Byłem tam cztery razy w ciągu 3 lat przedostatnich, ostatnio na drugi dzień po trzęsieniu ziemi.
    Pozdrawiam
  • @roux 17:55:26
    Szanowny Panie Roux,

    Ja nigdy nie jeździłem na wyspę Kos - w poszukiwaniu luksusów.

    Być może Pan... nawet nie uwierzy - w to co teraz powiem.
    Przyznaję, że kiedyś byłem naprawdę bardzo zamożnym człowiekiem, ale pieniądze, nigdy nie odgrywały dla mnie większego znaczenia.
    Pieniądze nigdy nie były dla mnie celem - samym w sobie.

    Bardzo lubiłem jeździć na wyspę Kos - właśnie tam był nieco inny świat, od tego, który znałem z wielkich metropolii współczesności (Nowy Jork).

    Oprócz tego jak wspomniałem Kos była miejscem narodzin i większości życia - mojej ulubionej postaci starożytności - Hipokratesa.

    Uwielbiałem więc chodzić wokół ruin Świątyni Asklepiosa, ścieżkami, którymi być może, kiedyś... spacerował Ojciec Medycyny Współczesnej - a wieczorami, siedząc na ławce w parku, z widokiem na zatokę i niebo gwiaździste; godzinami rozmawiałem właśnie nie tylko z Hipokratesem
    ale również z innymi filozofami starożytności...

    Być może, czytając mój komentarz zastanowi się Pan także nad sensem moich słów - a może po prostu uśmiechnie z politowaniem...
    Pańska sprawa... Ale cóż...
    "Życie jest śmiechu warte - może więc należy się śmiać".

    Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930