Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
393 posty 1995 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Polak. Patriota. Humanista.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.74

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Thailandia to niemal wszystkie ozdoby i skrajności życia, dostępne na naszym świecie: To Raj a także Piekło - na ziemi. Warto je zobaczyć i poznać - jeszcze za życia.

Ciąg dalszy naszych podróży dookoła świata.

Tajlandia

To kraj niezwykły, wyjątkowy pod wieloma względami. Dla wielu najbardziej znany od kuchni...z tej prostej racji,
że na całym świecie, najwięcej chyba jest właśnie Restauracji Tajlandzkich. Rzeczywiście kuchnia „tajska” jest wspaniała; jako połączenie tradycji kuchni francuskiej oraz wpływów dalekiego wschodu (Indie, Chiny, Wietnam). Przez wiele wieków były to obszary pod wpływami Francuzów - i tak pozostało, przynajmniej np. w kuchni.

Pierwszy raz próbowaliśmy potraw tajlandzkich, zaproszeni przez znajomego w Sydney. Był to rok 1983...
Nie smakowało nam za bardzo, było dla nas zbyt ostre. Tak jak i kuchnia indyjska, gdzie wszystko było z „curry”. Po kilku jednak razach przekonaliśmy się do tych potraw w całości – i do dzisiaj jest to nasze ulubione jedzenie.

Żona, która świetnie gotuje - jest prawdziwym mistrzem tej kuchni. Wydała nawet 2 książki na temat gotowania – „Kuchnie Świata”, gdzie przedstawia zasady przygowywania posiłków z krajów dalekiego wschodu (w tym tajskiej, chińskiej, japońskiej). Nauczyła też gotować nasze dzieci i wiele innych osób.

Tajlandia to wspaniały półwysep i rajskie wyspy między dwoma morzami: Andamana i Południowo-Chińskim
a przede wszytkim cudowna egzotyczna, tropikalna przyroda. Zawsze ciepło, pogodnie, słonecznie.
Tajlandia to też Bangkok: bardzo rozległe, niesłychanie ruchliwe, pełne życia, handlu, wszystkiego -czego tylko dusza i ciało może zapragnąć; choć z drugiej strony bardzo nieskoordynowane, nieuporządkowane miasto.
Bangkok jest naprawdę wyjątkowy, chyba nigdzie więcej na świecie takiego miasta i "bałaganu"... nie ma.
Chyba, że na znacznie mniejszą skalę, gdzieś jeszcze w Tajlandii; może w Indochinach, albo Afryce "dzikiej"...

Pierwszy raz byliśmy tam w 1985 roku i jadąc taksówką z lotniska do hotelu, pomyślałem sobie, że chyba nie może być na świecie gorszej pracy niż być taksówkarzem w Bangkoku. Ten hałas, ruch, tłok i jak się wydaje brak...jakichkolwiek zasad ruchu drogowego, dla mnie był koszmarem – nie do zniesienia.
Ale...kiedy w końcu, jakoś dojechaliśmy do naszego hotelu - pojawił się przed nami Raj.
Cisza, spokój, palmy i...para słoni, matka z dzieckiem, które kręciły się wokół basenu i czekając na gości i banany. Niesłychana metamorfoza. Za to kiedy, wychodziło się z hotelu - na miasto - był powrót do koszmaru.
I ta... Niesamowitość - obcowania obok siebie takich skrajności. Brzydoty, hałasu i cudów atłasu.

Piękna przyrody i natury w środku niespotykanego ruchu, tłoku drogowego, klaksonów motoryzacji.
Aby poznać Bangkok, koniecznością jest też wizyta na „fish market” targu rybnym, na który jedzie się specjalną łodzią motorową. Na miejscu z dala od miasta, kupić można wszystko.
Targ rybny jest również wielką sceną wielu pokazów, darów natury: szczególnie zaklinania fletem jadowitych wężów. Walki kogutów, kotów - nawet bokserów (Kick-bokserów), są na porządku dziennym.
To życie i miejsce samo w sobie niezależne od metropolii. Kieruje się własnymi prawami i trybem.
No i znowu - niesamowity ruch, zgiełk i bałagan, do którego trudno się na początku przyzwyczaić.

W Bangkoku w wielu miejscach, handluje się wszystkim i na codzień; głównie rozmaitością wielu artykułów spożywczych oraz wszelkich „podróbek” firmowych; a także odzieżą.
Można sobie np. w kilka godzin uszyć parę garniturów, koszul. Będą one kiepskiej jakości ale wyjątkowo tanio.
A czy to się opłaca?... Kiedyś myślałem, że tak – potem przekonaem się sam, że absolutnie NIE.
Chyba, że się pójdzie po zamówienie do dobrze prezentującego się z zewnątrz wyglądającego zakładu krawieckiego, zatrudniającego Hindusów. Inaczej ten tani, choć super prezentujący się nowy garnitur albo sukienka, rozleci się po paru tygodnaich i pierwszym praniu...

Wieczorem w Bangkoku, przynajmniej raz, trzeba się wybrać do dzielnicy rozpusty na show/pokaz tandety rozrywki i seksu, szczególnie jeżeli chce się zobaczyć... inny wymiar tej sfery intymnego życia.
Tam wszystko...też jest na sprzedaż, każdemu; cena jest kwestią negocjacji. Niestety, jest to również raj dla rozmaitych zboczeńców seksualnych; pedofili – za pieniądze można mieć wszystko.
Widziałem to niejednokrotnie na własne oczy; wszystko za zgodą rodziców, biednych dzieci...

Koniecznością jest wizyta na wszechobecnych bazarach, gdzie wszystko jest podrabiane oraz bajecznie tanie.
Są one wszędzie, wydają się być otwarte zawsze.
Jakość sprzedawanych tam towarów obecnie jest znacznie lepsza. 
W ogóle życie w Bangkoku - ma całkowicie inny wymiar i cennik, niż gdziekolwiek indziej na świecie.

Warto też podjechać na słynną Pattaya Beach – chociaż najpiękniejsze plaże świata są niewątpliwie w Australii.

Tajlandia to również wielowiekowa tradycja, to monarchia istniejąca od zawsze do dziś - to kultura, która nie zna porównań dla zwolenników cywilizacji łacińskiej. Zawsze jak jestem na tym półwyspie to odnoszę wrażenie, że jestem w "ulu codzienności i niezwykłości", gdzie choć z pozoru ma żadnych zasad – wszystko odbywa się w określonym, harmonijnym chaosem.
Tajlandia to także archipelagi rajskich wysepek, porozrzucanych po obu stronach półwyspu. Najbardziej popularne: Phuket, Ko Samui, Phi Phi, Ko Tao, Crabi. Nie ma takiego samego i innego miejsca na świecie. Zawsze ciepło, przyjemnie, Morze Andamana, plaże piaszczyste.
Masaże na plaży pod palmą a na lunch przepyszne owoce mango czy ananasy.
Kolacja przy stoliku na plaży, z nogami w wodzie.
Bajecznie tanio, w porównaniu do reszty świata. Miejscowi mili, uśmiechnięci, zadowoleni, usłużni.

Thailandia to niemal wszystkie cuda, ozdoby i skrajności życia dostępne na tym naszym świecie:
To Raj a także Piekło - na ziemi. Warto je zobaczyć i poz za życia.

Phuket– najbardziej chyba popularne wśród średnio zamożnych turystów, którzy an Phuket, mogą choć na chwilę poczuć się milionerami. Jest to prowincja Tajlandii, położona na osobnym półwyspie; połączona z głównym lądem mostem i autostradą. Oddalona od Bangkoku prawie 1000km – najlepiej lecieć tam samolotem. Kolejny skrawek raju, będący częścią Tajlandii, byłem tam wiele razy: wspaniałe resorty, hotele, plaże... no i sklepy, sklepy, sklepy. Handel wszystkim.

Ko Samui – Moje ulubione miejsce w Thajlandii, po drugiej stronie półwyspu w Zatoce Tajlandzkiej
bardziej spokojne, ciche. Cudowne, zawsze ciepło, zawsze błękitne niebo; piaszczyste plaże.
Być może nieco drożej, niż gdzie indziej – ale i tak tanio w porównaniu do reszty świata.
Kiedy pada, to tylko w miesiącach monsunów – i tylko w nocy.

Indonezja i Malezja – kraje na południu Półwyspu Indochińskiego; mają krajobrazowo podobny klimat zarówno na lądzie jak i na morzu. Byłem tam wiele razy, szczególnie na Bali oraz Borneo (Kota Kinabalu), gdzie jest rajsko, tanio, a nawet podobnie do Thailandii. Zasadniczą różnicę stanowią ludzie. Ich kultura i religia. 
I nie jest to wyłącznie kwestia inności wiary czy tradycji. Zresztą ludzie są nawet podobni.
To raczej sprawa mentalności codzienności... - ich własnego niepowtarzalnego „humanizmu na co dzień”.
Takie jest moje zdanie.

Bali(Indonezja) – jest to w jakimś sensie „mekka” turystyczna, masowa – dla przeciętności australijczyków.
Zwłaszcza młodzieży, która dopiero co wyrwała się z rąk rodzicielskich w samodzielność...,której nie stać na wycieczki gdzieś dalej. Czas przelotu parę godzin (z Sydney, Brisbane); bilety tanie; np. widziałem okazyjne loty za $25 (w obie strony). Taniej niż taksówka czy bilet kolejowy na lotnisko.
Dlatego też jest duży popyt i samoloty latają w kółko - w tę i nazad.

Samo życie i zakwaterowanie np w Dusa Nua, Jimbaran, Kuta czy Seminyak – jest dużo tańsze niż w Australii. Oczywiście nie mówimy tu o luksusowych hotelach ale o całkiem niezłych typu „bed and breakfeast” formach zamieszkania. Można tu dostać obiad na 5 osób (bez alkoholu) –za 5-6 AUD. Czyli 1$/osobę.
Słyszałem o kilku przypadkach osób (młodzieży) będących na zasiłku dla bezrobotnych, którzy większość czasu spędzali na Bali – no bo tam taniej (życie, mieszkanie)... i tylko raz na 2 tygodnie musieli wpaść do Australii...aby odebrać zasiłek. A potem z powrotem na lotnisko i na Bali...

Takie to smutne i ciężkie życie, na tych Antypodach – tego świata na końcach cywilizacji.
A przepraszam, za nami jest jeszcze przecież Nowa i to Zelandia.

Koniec Odcinka 74
Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • Co tu jest nauką !?
    Czy to jest nawiązanie do ogólnych wartości bytu naukowego, faktycznie w Rzeczypospolitej funkcjonującego !?

    Na mój gust to bardzo mało !!

    Przypominam Wszystkim "działaczom" neon24.pl :

    Misja i organizacja portalu internetowego NEon24.pl
    Misja:
    - celem portalu jest poszukiwanie stanowiska w różnych zagadnieniach, które najlepiej będzie służyłą interesom Polski,

    Dobrze by było jednak zobaczyć obecnie, zaktualizowane zadania programowe portalu, przez Redakcję nakreślone !!

    Takie treściowe bezhołowie publikacyjne (które odnoszę co najmniej do 60% objętości) nie realizują przytoczonej powyżej Misji !!!

    Z życzeniami WSZYSTKIEGO DOBREGO ...
  • @katparanoi 00:18:32
    Szanowny Panie,

    Neon24.pl - jest portalem społecznościowym, jako platforma - Forum dyskusji dla wszystkich Polaków. Każdy, bez względu na przekonania może pisać praktycznie - to co chce; pod warunkiem, że stosuje się do bardzo prostego regulaminu portalu. Nie ma praktycznie cenzury.

    Należy prowadzić kulturalną dyskusję, nie można nikogo obrażać ani też rzucać fałszywe oskarżenia.
    Każdy też ponosi odpowiedzialność za to co pisze, w formie notek czy też komentarzy.

    Jeżeli Pan uważa, że to niewłaściwe, że to "bezhołowie publikacyjne" - to Pana zdanie, i każdy może mieć własne zdanie.

    Nie bardzo rozumiem Pana komentarza w kontekście kolejnego odcinka mojej autobiografii - ale trudno. Mam Pan prawo mieć własne zdania.

    Pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 08:49:57
    Owszem, zgoda - wolność słowa jest istotną wartością.

    Nieprzypadkowo wszyscy ją podkreślają, od lewa aż po prawo.

    Natomiast czym innym jest generalna wolność słowa, a zupełnie czym innym rama programowa określonego portalu (wówczas jego misją jest osiągnięcie określonego celu i wolność słowa musi ustąpić poczuciu misji - tak np. działa KRK - mimo że docenia zasadniczo wolność słowa i prawo publikowania wszystkiego, to na swoich własnych stronach, w swoich redakcjach, mediach i periodykach KRK zwalcza określone wypowiedzi, nie dopuszcza choćby do najmniejszych przejawów np. pornografii czy nagości oraz dba pieczołowicie o spójność programową (zgodność z dogmatami wiary).

    Wolność słowa może realizować się generalnie, np. poprzez stworzenie takich warunków, w których każdy może otworzyć sobie dowolne medium (radio, telewizję, internet) i głosić, co chce (wolność słowa sensu largo). Może także realizować się w skali mikro (dany portal, jak tutaj, ma za cel wdrażanie jej na swoich łamach).

    [Natomiast bardzo trudno jest pogodzić wolność słowa w skali mikro z misyjnością sensu largo].
  • @maharaja 12:40:47
    ludziom zawsze w d-pie źle.....

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930