Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
393 posty 1995 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Polak. Patriota. Humanista.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.71

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Chiny - najbardziej odmienny i niezrozumiały dla naszej cywilizacji, kraj świata! Przyszłe, największe mocarstwo naszego globu. Jeżeli nie znajdziemy sensownego kompromisu na przyszłość, zgodnie z słowami Nostradamusa - "Żółta rasa - zaleje Świat"

AMEN – Biografia Naukowa Odcinek 71

Chiny inne i niesamowite: część 2

Wracając do mojej pierwszej wizyty w Sanghaju w 1988 roku.
Zatrzymałem się wtedy w Hiltonie, który był ogromny i imponujący ale niemal pusty. Pamiętam, że po wycieczce zwiedzania miasta, byłem dość głodny. Poszedłem więc do restauracji, która była olbrzymia - chyba kilkaset stolików ale też...całkowicie pusta - i to w porze obiadowej. Siedziałem tylko ja z kierowcą.
Potem jeszcze jeden stolik był zajęty. Zamówiłem coś do zjedzenia z bogatej listy manu - dla siebie i kierowcy.

Próbowałem go przekonać aby zdjął czapkę przy jedzeniu ale jakoś bezskutecznie. Rozmowa nie bardzo nam
się kleiła; kierowca nie znał angielskiego (ani ja chińskiego), no a na migi, trudno było się dogadać – szczególnie przy jedzeniu. W pewnym momencie poszedłem...tak trochę z nudów, rozprostowania kości a może na przerwę - dla rozrywki...do WC. Tak aby spojrzeć na siebie, poprawić sobie makijaż.

Tam, ku mojemu zaskoczeniu było wokół mnóstwo ludzi. Pomyślałem: Czy to Personel, Obsługa?
Tylko nie widziałem dla kogo. Podszedłem więc do pisuaru aby tam... coś niecoś zrobić.
Ale jeden Chińczyk stanął z mojej lewej, drugi z prawej strony. A trzeci za mną tak, jakby chcieli sprawdzać
co ja będę robił...Przede mną nie było nikogo tylko białe naczynie...ale i tak, z tych powodów, jakoś miałem trudności, rozpoczęcia własnej funkcji fizjologicznej.
Zdecydowałem więc pójść do kabiny, choć tam, też musiałem się z personelem, dość mocno mocować...aby zamknąć drzwi. Udało się. Myślałem, że wreszcie, w samotności, spokojnie mogę zacząć...
Ale kiedy spojrzałem w górę, nade mną stało paru Chińczyków. Patrzyli z uśmiechem na moje ablucje.
Nie mogłem więc nigdzie znaleźć... luksusu samotności...Było to dla mnie śmieszne i niezrozumiałe.
Ale cóż dłużej nie mogłem czekać. W końcu, po szczęśliwym zakończeniu swojej fizjologii, podszedłem do
zlewu aby umyć ręce. Oni wszyscy za mną Jeden z personelu odkręcił kran, drugi podał mydło, trzeci czekał z ręcznikiem. Wszyscy kłaniali się nisko.
Przy wyjściu, tak odruchowo...dałem im 5 dolarów (HKD) napiwku, choć...nie bardzo było za co.

Moje zabawne przeżycia WC, pamiętam do dziś. Zwłaszcza wyraz twarzy paru facetów wyglądających
z kibla, błagających mnie oczami do powrotu - do nich...w nadziei, może jeszcze raz, mi się zachce...
Przecież oni, tam bardzo się nudzili, nie mieli co robić, no i...wyczekiwali też na rzadkich gości z kasą.

Jedzenie w restauracji było dobre, choć byłem trochę rozczarowany nieobecnością tłumaczki, która wymówiła się jakimiś ważnymi sprawami. Młoda, śliczna Chinka, mówiła słabo - ale jednak trochę po angielsku.
Miałem nadzieję na konwersację, myślałem, że może czegoś jej nauczę...
Poza tym lubię rozmawiać z uroczymi kobietami, nawet jeżeli one nie potrafią się posługiwać językiem.
Taka zabawna dygresja wpadła mi do głowy, podczas milczącego obiadu z kierowcą w czapce.

Ale tego wieczoru czekała na mnie niespodzianka. Kiedy wróciłem do pokoju, ku mojemu zdumieniu, ona, ta młoda dziewczyna, niby tłumaczka leżała...w moim łóżku. Czekała...tylko nie wiadomo na co.
Zapytałem może dość szorstko, zdziwiony: „Co Pani tu robi i skąd Pani wzięła klucze”.
Nie odpowiedziała nic. Szybko się ubrała i wyszła bez słowa.
A następnego ranka czekała na mnie w recepcji, bez żenady. Udawała, jakby wogóle... nic się nie stało.
Nie mogłem tego pojąć. Jakby, to nie ona leżała w moim pokoju. Przez chwile nawet pomyślałem:
„ A może to nie była ona – bo one, młode Chinki są przecież do siebie, tak bardzo podobne”...
Ale ja, zawsze miałem znakomity dar obserwacji – jako lekarz. Wiem, to z pewnością była ona...

Wizyta w fabryce była bardzo interesująca. Zaczęło się od bardzo uprzejmej, kordialnej wymiany wizytówek,
co jest w Chinach sztuką samą w sobie. I czego uczono mnie tuż przed wyjazdem.
Ale o tem - potem. Dyrektor w otoczeniu personelu, przez 2 godziny wyjaśniał czym się zajmują.
Pokazywał rozmaite zdjęcia własnych produktów, poprzez rzutnik, tłumaczył i opisywał.
Niewiele z tego rozumiałem, (z powodu mojej tłumaczki), tymbardziej, że napisy były po chińsku, udawałem jednakże kiwając głową w aprobacie, że jestem „very impressed”, czyli bardzo pod wrażeniem.
Co chwilę podnosiłem brwi, potakując... z podziwem i zdumieniem.
Takiego też „chińskiego savoir vivru”, nauczyli mnie znawcy przedmiotu przed wyjazdem.

To podstawa negocjacji oraz robienia biznesu – właściwy i stosowany sposób rozmowy w Chinach.

Cała firma jak się okazało zatrudniała...ponad 500 tysięcy ludzi. W kilku zakładach. Nie do wiary.
Ja zademonstrowałem wózek inwalidzki, który sam bez problemu złożyłem, chociaż niestety miałem problemy,
z opisem spraw technicznych. Zresztą nieważne, oni i tak nic nie rozumieli, oprócz rysunków.
Spotkanie zakończyło się bardzo tradycyjnym poczęstunkiem rozmaitych herbat oraz ciastkami; a na koniec kordialnym uściskiem dłoni i obietnicą dalszej owocowej współpracy.

Byliśmy w głównej fabryce, razem z Robertem Bossardem jeszcze 2 razy. Wszystko i zawsze odbywało się niemal tak samo: Kordialne rozmowy, odpowiedzi na pytania; wyjaśniania, rysunki. Potem lunch, herbata, kordialne rozmowy na pożegnanie, podczas którego uzgadnialiśmy następne spotkanie. Ale nic...niewiele o interesach.
Podobno, jak mnie pouczano, ja nie powinienem pierwszy wogóle takich rozmów zaczynać, dopiero kiedy oni sami to zrobią – bo to jak rozumiałem znak ich zainteresowania. Inaczej tylko mogą się obrazić.
Tak czy inaczej, ostatecznie nic z naszych rozmów nie wyszło, choć Chińczycy produkują ponoć do dziś,
z dużymi sukcesami i powodzeniem wózki o bardzo podobnej; nawet identycznej konstrukcji.

Dr. Robert Bossard miał też przez wiele lat potem, do mnie pretensje, że...to niby ja - pozwoliłem im na to.
Czasem nawet pytał mnie złośliwie...jaką mam prowizję na produkcji wózków inwalidzkich, jego inwencji, które
są robione w Chinach, sprzedawane na cały świat...
Ale sam, nic nie zrobił; jakoś nigdy się nie kwapił - wystąpić z pozwem czy też roszczeniem do Sądu, przeciwko dużej korporacji, która oczywiście skopiowała - jego pomysły, dla własnej produkcji.

Takie też są Chiny... i właśnie używając takich sposobów Chiny rozpoczęły swoją "rewolucję przemysłową" - po zakończeniu "rewolucji kulturalnej" - ery Mao Tse Tunga. Ten proces trwa - jest nie do zatrzymania.

Tak czy inaczej:
Patrząc na wspólczesne Chiny z perspektywy 30 lat – to najbardziej odmienny od innych oraz niezrozumiały dla mnie, zapewne dla naszej cywilizacji, kraj świata!
Jednocześnie to przyszłe, największe mocarstwo naszego globu. 

Procesu dominacji Chin w najbliższej przyszłości, nie da się już chyba - w żaden sposób zatrzymać.
Można to zrobić jedynie poprzez konflikt zbrojny - kolejną wojnę światową.
Analizując realne możliwości i formy tego konfliktu - jedno jest pewne. To byłaby totalna światowa katastrofa. 

Myśląc o przyszłości naszej cywilizacji; interesach czy współpracy z Chińczykami, należy nie tylko się nauczyć ich „kultury i sztuki” czy też zachowania ideologii wschodu... ale przede wszystkim zrozumieć
ich mentalność - jako największgo Narodu Świata - w obecnej rzeczywistości.

Jeżeli tego nie zrobimy, nie mamy żadnej szansy na sukces...ani w Polityce ani w interesach z Chinami. 

Jeżeli nie znajdziemy sensownego kompromisu na najbliższą przyszłość, zgodnie z przepowiednią Nostradamusa - "Żółta rasa - zaleje Świat"

 
Koniec Odcinka 71
Ryszard Opara

PS. Niestety, jak się dowiedziałem niedawno Robert Bossard, z powodu ciężkiej choroby nowotworowej,
       odszedł z tego naszego świata. 

KOMENTARZE

  • Ciekawy obraz Chin trochę przypomina PRL Gierka
    Myśmy te uczestniczyli w wielu rozmowach z firmami zachodnimi, Taiwańskimi... zawsze oni prezentowali swoje propozycje .. a my patrzyliśmy czy taką produkcję można uruchomić w Polsce.
    Czasem chodziło o produkcję licencyjną ale często o wykorzystanie pokazanych rozwiązań w naszych warunkach i dla naszych celów.

    Jak widać w tamtym czasie PRL i Chiny działały podobnie (pomijam tu różnice kulturowe i nie wiem czy nasze tłumaczki wchodziły do łóżek zachodnim inwestorom ale dziewczyny z BHZ były ładne i odważne w kontaktach... co wychodziło na dłuższych wyjazdach np podczas paru tygodniowych targach gdzieś zagranicą... Hotel.. służbowy alkohol.. młodzi ludzie...

    Jak widać Chiny i PRL w latach 80 tych były na podobnym etapie rozwoju. Z tym że PRL był już niszczony przez solidarność (strajki, sabotaże, wroga propaganda) a chiny dopiero się rozpędzały w rozwoju... i swoich "solidaruchów" zniszczyły brutalnie na placu Tien_nan_men... i tylko dzięki temu dzisiaj Chiny są potęgą gospodarczą a nie kolonią zachodu jak Polska.
    Solidarność zniszczyła Polskę... zrobiła z Polski ograbianą z każdej strony kolonię zachodu, państwo II prędkości w UE, państwo wasalne zachodu, protektorat zachodu...
    .
  • Czarci pomiot z pewnoscią
    dysponuje kagańcem i smyczą pasującą jak ulał do Chin. Priorytetem dla pomiotu jest likwidacja białej rasy i tylko dzięki temu pomiot uczynił Azję tym - czym jest dzisiaj. Po zlikwidowaniu białej rasy - czarci pomiot przystąpi do likwidacji rasy żółtej - a użyje do tego rasy czarnej.
    Wniosek?
    Dla czarciego pomiotu wszystkie rasy ludzkie - to bydło w ludzkiej skórze - i jak do tej pory - żadna ludzka rasa nie udowodniła owemu czarciemu pomiotowi, że ludzie - to jednak nie bydło. Jest wręcz odwrotnie - bo poprzez afirmowanie pedalstwa czy zmuszanie małych dzieci do masturbacji - to czarci pomiot udowadnia, że ludzie - to już nawet nie bydło a coś poniżej tego bydła.
  • @RO
    Wspomnienia z Chin dla mnie, jako czytelnika, absolutnie genialne, dziękuję. Pewnych rzeczy żaden przewodnik podróży nie jest w stanie opisać w taki sposób, jak ktoś, kto to przeżył namacalnie.

    Co ciekawe, kwestia ochrony praw autorskich zawsze pojawia się na styku cywilizacji wyżej rozwiniętej i tej niżej rozwiniętej.

    Naśladownictwo jest motorem napędowym np. gospodarki Turcji, która na podróbkach stoi i z tego względu jej akces do UE jest wciąż wstrzymywany.

    Chyba każdy, kto był w Turcji, był atakowany przez oferentów "oryginalnych" perfum, prawda?

    Z drugiej strony naśladownictwo od zawsze było tym zjawiskiem, które nadawało szwungu każdej słabszej, lecz rozwijającej się cywilizacji i umożliwiało osiągnięcie postępu.

    Poważnym problemem dla każdego wynalazcy, każdej firmy i każdego rozwiniętego państwa jest to, jak nie pozwolić kopiować własnych pomysłów i wynalazków. Już sama sprzedaż określonego produktu = ujawnienie wynalazku, gdyż wytrawny inżynier po rozłożeniu go na czynniki pierwsze w zdecydowanej ilości przypadków potrafi to samo wykonać... czasem jeszcze podnosząc osiągi i parametry.

    [Bo jak tu uniemożliwić np. kopiowanie kostki Rubika? Nie da się. Po prostu, jeśli chcemy wejść na rynki nierozwinięte, by tam sprzedawać produkty (i czerpać z tego zyski), musimy liczyć się, że ktoś zechce skorzystać z naszej reklamy i renomy (uszczknąć dla siebie nieco zysków z kosztów ponoszonych przez nas na reklamę itd.).
  • @autor
    Poza tym zwykle w życiu jest tak, że jedna osoba coś wymyśli, ale to ta druga osoba (firma, kraj) ma środki i potencjał do wdrożenia tego w życie. Niby im po drodze, ale...

    ...nie zawsze udaje im się dojść do porozumienia: niekiedy producenci "kradną" wynalazek i pomijają wynalazcę w podziale (przyszłych, a więc niepewnych) zysków, niekiedy - coraz częściej się to zdarza ponoć - wynalazcom wydaje się, że są alfą i omegą i odkryli koło i z tego powodu mają prawo do krociowych zysków, nie licząc się z tym, że do producent ponosi ryzyko ekomoniczne i koszty inwestycji i wdrożenia wynalazku...

    Weźmy choćby subwaya, który miał zrewolucjonizować transport w miastach. Nic z tego: o wiele popularniejsze dziś (bo tańsze) są np. hulajnogi z napędem.... Bo lżejsze, mniejsze i tańsze. Walają się dziś po Warszawie tuzinami i wszędzie można się o nie potknąć. No ale gdy nagle trzeba dojechać do urzędu oddalonego o pół godziny, a miasto stoi w korkach, są niezastąpione.

    To nie są sprawy łatwe do jednoznacznego rozstrzygnięcia.
    Wiele wynalazków skończyło ponoć w szufladzie z powodu braku woli dogadania się obu stron...
  • @
    Chińczycy wyznają mniej więcej taką oto zasadę: pokazałeś nam - znaczy, że ujawniłeś tajemnicę, Znaczy, że chciałeś, by to ujrzało światło dzienne. By zostało wdrożone. Gdybyś nie chciał nam tego pokazać, to byś nam tego nie pokazywał.

    Jednocześnie jest to pstryczek w stronę cywilizacji białego człowieka: Wasza gospodarka jest taka beznadziejna, że nawet tak genialnymi wynalazkami nie jest zainteresowana. A my jesteśmy tak genialni, że nam same rysunki wystarczają, by to samemu wykonać.

    Z jednej strony Biały człowiek opanował świat, ujawniając wszystkim dostęp do swego tzw. kodu kulturowego (wszechobecny angielski).

    W porównaniu z tym Chińczycy (także Japończycy) pozostali hermetyczni. Ich kultura jest kompatybilna w jednym kierunku: czerpią z dorobku Białej Cywilizacji, a swojej nie udostępniają.

    Paradoksalnie my, z naszym trudnym i rzadkim językiem, mamy szansę na utrzymanie pewnej względnej hermetyczności, przykładem Chińczyków. Tyle że nie mamy potencjału gospodarczego.... i tu leży pies pogrzebany.
  • @Autor
    W Chinach obowiązkiem kobiety jest służyć mężczyźnie. Tylko niepełnosprawny mężczyzna nie korzysta z uprzejmości kobiety (za co trzeba oczywiście zapłacić).

    Tak, że kiepsko Pan wypadł. A ci oglądacze w kiblu to sprawdzali rozmiarowość, żeby dostosować kobietę do wymogów.

    Wschód to stara i rozwinięta cywilizacja ...
  • @Krzysztof J. Wojtas 10:37:16
    Szanowny Panie Krzysztofie,

    Myślę, że Pan wszystko wie - co sie dzieje nie tylko w Polsce ale na całym świecie... no i w Chinach.

    Wiem też dobrze, że w Pana oczach - ja zawsze kiepsko wypadam.
    No cóż, będę musiał zgodnie z Pana wskazówkami bardziej sie starać.

    Ale wybaczy Pan - nie skorzystałem z uprzejmości tej kobiety, zwłaszcza jeżeli muszę za te uprzejmość zapłacić.
    Jakoś nigdy w życiu, za to jeszcze nie płaciłem, no ale cóż, muszę się pogodzić z faktem, że widocznie nie jestem pełnosprawny - fizycznie i umysłowo.

    Ja jestem bardzo staromodny - wierzę w coś takiegoś jak miłość.
    Nawet, jeżeli to na przekór wschodniej, straek, rozwiniętej cywilizacji...

    Pozdrawiam
  • Dziwne zachowanie
    Moim zdaniem jest bardzo proste wytłumaczenie dziwnego z pozoru zachowania tych Chińczyków i Chinki. W tej toalecie w Hiltonie to byli ochroniarze hotelu lub/i pracownicy służb specjalnych - pilnowali, by nie złożyć bomby. A ta Chinka w łóżku to pracownica firmy lub/i pracowniczka służb specjalnych - kusiła, by powstało nagranie, przy pomocy którego można by szantażować klienta, gdyby sprawiał jakieś trudności gdy się dowie, że został okradziony.
  • @maharaja 10:14:30
    Szanowny Panie,

    Dziękuję za miłe słowa w Pana komentarzach.

    Muszę przyznać, że pomimo rozmaitych negatywnych, niezrozumiałych wydarzeń oraz refleksji które przeżyłem podczas wielu moich podróży do Chin - jestem nadal zafascynowany tym krajem.
    Uważam, że Chiny mają obecnie największy potencjał ludzki i w związku z tym umysłowy i naukowy...czyli gospodarczy - na przyszłość.

    Polska - a być może Europa, nie ma wyjścia - musi iść na współpracę z Azją Południowo-Wschodnią - szczególnie właśnie z Chinami.

    Moim zdaniem Polska nie ma szansy rozwoju w ramach UE czy też wspólpracy z USA. W tych obu wypadkach najbardziej liczą się interesy niepolskie - a tylko i wyłącznie "naszych w/w partnerów".

    Jednocześnie - analizując obiektywnie historię ostatnich 30 lat, krajów takich jak Chiny, Turcja czy na przykład Polska...

    Z punktu widzenia Racji Stanu, każdego z wyżej wymienionych krajów, należy sobie zadać pytanie:
    Czy lepiej jest kraść - czy lepiej się sprzedawać; czy być okradanym...?

    Nawet, jeżeli to nie jest zgodne z prawem albo zasadami współżycia... międzynarodowego.
    Oczywiście nie mówię tutaj w kategoriach religijnych przykazań.

    Odpowiedź na to pytanie, z punktu widzenia Racji Stanu, każdego kraju- może być tylko jedna: "Cel uświęca środki".

    Gdzie jest bowiem dzisiaj np. Polska - a gdzie w porównaniu do tego właśnie Chiny.
    Jaka jest przyszłość Polski - a jaka Chin.

    Popełniliśmy już wiele błędów naszej polityki międzynarodowej - jakie jest rozwiązanie. Z kim będziemy budować naszą przyszłość.

    Chiny - to moim zdaniem, jedyna sensowna alternatywa.
    Nieważne, czy nam się to podoba czy nie.
    Liczy się pragmatyzm Polskiej Racji Stanu.

    Pozdrawiam
  • @GPS 12:42:54
    Szanowny Panie,

    Być może Pan ma rację... to co Pan mówi jest nawet logiczne.
    Nie myślałem o tym wtedy...w ten sposób...

    Ale jednak tak czy inaczej nie dałem się ani sprowokować ani nabrać.

    Jednak pomimo mojej absolutnej wstrzemięźliwości oraz zachowaniu absolutnie zgodnym z chińskimi zwyczajami - nigdy nie udało mi się tam zrobić żadnych interesów. A próbowałem wiele razy.

    Nadal też uważam, że Chiny posiadają największy potencjał ludzki, jako kraj - na naszym współczesnym świecie i należy zrobić wszystko aby rozpocząć z nimi wspólpracę - na arenie politycznej i gospodarczej.

    Pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 12:20:20
    Bez sensu; obraził Pan tę kobietę nie przyjmując jej usług.
    Kobieta tam była tym więcej warta im więcej mężczyzn się nią zajmowało. Ale po usłudze należało dać podarunek (stosowny do godności osoby obsługiwanej).
    Pisał o tym już Marco Polo. Ja tam nie mam co Pana pouczać - to kwestia znajomości tamtych zasad.
  • @Krzysztof J. Wojtas 16:07:18
    Panie Krzysztofie,

    Czy był Pan kiedykolwiek w Chinach?

    Jeżeli nie...to proponuje, żeby Pan wybrał się do Chin - w najbliższym czasie - a potem opisał swoje wrażenia z pobytu tam na łamach Neon24.pl
    - zgodnie z zasadami wschodu.

    Życzę sukcesów i powodzenia u kobiet.

    Pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 00:41:28
    Byłem w 1988 roku w Chinach. Wielką kulturę środka świata oglądałem na ulicach Pekinu zwykłych ludzi.
    Z wielką ciekawością pytali o wszystkie szczegóły powstania i upadku Solidarności z wprowadzeniem stanu wojennego. Może spodziewali się tego samego bałaganu u siebie.
    W sklepach sprzedawcy woleli sumować ceny towarów na liczydłach, choć mieli super kalkulatory elektroniczne.
    Na straganach owoce ważyli elektronicznymi wagami, a z rykszy sprzedający często używali drewnianej wagi zrobionej z patyka.
    Skok kultury w Chinach nastąpił po krwawym usunięciu z Placu Niebiańskiego Spokoju miasteczka namiotowego i protestujących.

    Wcale się nie dziwię, że Chińczycy dbają o swoją suwerenność tak jak opisał staszek kieliszek -
    Chiny wprowadzily "system kredytu spolecznego". Niskie punkty oznaczaja zakaz podrozowania, dostep do dobrze platnej pracy, dobrych szkol, otrzymania pozyczki z banku, zakaz dostepu do szybkiego internetu, skorzystania z hotelu.
    Niskie punkty mozna zarobic za: zla jazde samochodem,palenie w miejscach niedozwolonych, kupowanie zbyt wielu gier komputerowych, psa bez smyczy, zle komentarze na forach, jazde bez biletu, wloczegostwo, marnowanie pieniedzy, oszustwa, rozsiewanie plotek i falszywych wiadomosci.
    System juz pracuje a do roku 2020 kazdy obywatel bedzie w tym systemie.Niebo na ziemi.

    Serdecznie Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930