Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
413 postów 2186 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Lekarz z powołania. Polak - Patriota. Humanista. Misja i Cel Mojego Życia - Pomagać innym ludziom.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.68

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W moim życiu, nigdy nie brakowało mi determinacji, no chyba, że mój własny głos rozsądku i logiki nakazywał mi przestać bić... gołą głową w mur niemożliwości... Najważniejszą rzeczą w życiu... jest życie.

AMEN – Biografia Naukowa – Odc 68.

Wspomniałem wiele razy, w moim życiu, nigdy nie brakowało mi determinacji, no chyba, że mój własny głos rozsądku i logiki nakazywał mi przestać bić... gołą głową w mur niemożliwości...

Pomimo więc braku rezultatów kontynuowałem walkę o prawdę i sprawiedliwość, poprzez rozmowy z wieloma osobami „wielkimi ówczesnego świata”.
Niestety...bez większego powodzenia - a pośrednie rezultaty moich starań...były co najmniej zastanawiające... 

Na zakończenie tego wątku mego życia, jako ciekawostkę dodam kilka szczegółów rozmów i kontaktów z dwoma Generałami, byłymi oficerami  Służb Specjalnych III RP: Sławomirem Petelickim i Gromosławem Czempińskim.
Znałem ich obu osobiście dość dobrze, jeszcze z czasów częstej bytności w Pałacu Prezydenckim w połowie lat dzięwięćdziesiątych – i od tej pory utrzymywaliśmy rzadkie ale dobre kontakty.
Zwróciłem się też do nich obu o poradę i ewentualną pomoc na początku roku 2012.

Z Generałem Petelickim spotkałem się dość przypadkowo na Sylwestra 2011. Zaczęliśmy rozmawiać o Pekao SA. On sporo już wiedział na temat moich problemów; od razu też obiecał pomoc. Spotkaliśmy się na krótko, u niego w mieszkaniu - w połowie stycznia; przekazałem mu wtedy sporo materiałów, podsumowanie sprawy...
Wkrótce potem, po zapoznaniu się z Aktami Sprawy; kiedy dowiedział się o szczegółach rozmaitych oszustw i fałszerstw Banku, zaproponował spotkanie w Hotelu Hyatt; niedaleko miejsca, w którym mieszkał...
Zawsze był uśmiechnięty, nieco może cyniczny w swoich wypowiedziach. Tym razem widziałem powagę i smutek w jego oczach. Po zamówieniu kawy, usiedliśmy w recepcji, z dala od wszystkich. Sławek milczał przez kilka minut, potem patrząc w hotelowy sufit, powiedział w lekkim zamyśleniu kilka zdań:
Nie przerywałem...Cytuję fragmenty z pamięci...
„Ryszard...(byliśmy na Ty od dawna) – widzę, że sprawa jest niemal oczywista...ale to nie znaczy, że możesz ją wygrać...nie wiem. Możemy razem spróbować...ale pamiętaj, to będzie walka na całego, bez litości.
Kiedy chodzi o takie duże pieniądze...a jak wiem, no i domyślam się Bank ma wiele innych, podobnych spraw.
Ty...po prostu nie możesz wygrać tej sprawy; bo wtedy zerwałaby się wielka lawina podobnych roszczeń, która doprowadziłaby do bankructwa Banku Pekao SA... A co wtedy...?"

Po chwili zastanowienia, ciągle obserwując sufit dodał:

"Musisz pamiętać, że Bank Pekao SA jest własnością Włochów – UniCredito, a chyba wiesz, kto tak naprawdę rządzi we Włoszech... Oni nie mogą tej sprawy przegrać; oni muszą to jakoś załatwić...
Poza tym...Włosi, chcą od jakiegoś czasu Bank Pekao SA – sprzedać... a komu oni tak naprawdę mogą Bank sprzedać, i to za dobrą cenę - jak nie do poprzedniego właściciela... czyli do Państwa...
No i jaka wtedy byłaby cena za Bank, gdybyś Ty, tę sprawę wygrał...Minimum kilkaset milionów mniejsza..
A gdyby jeszcze było zagrożenie nowych pozwów przeciwko Pekao SA...?
"

Nie wiedziałem czy chce dalej prowadzić monolog ale zapytałem, po chwili milczenia:

„Sławek, a co Ty proponujesz..., czy masz jakiś pomysł...?”

Odpowiedział:
„Muszę się naprawdę nad tym dobrze zastanowić...wbrew pozorom i oczywistym dowodom – szanse masz niewielkie... Daj mi 2-3 tygodnie czasu, pogadam ze znajomymi...Odezwę się jak będę coś wiedział...
Ale pamiętaj też, to będzie walka na śmierć i życie...i być może warto się dobrze zastanowić: masz przecież piękną żonę, cudowne dzieci...chyba nie chciałbyś tego tracić”.


A na pożegnanie dodał:
„ Pamiętaj, proszę nie dzwoń do mnie... ja się z Tobą skontaktuje, jak będę miał coś do powiedzenia.”

Oczywiście dobrze się orientowałem, o czym mówi Sławek, ale jeszcze wtedy jakoś przypuszczałem, że może trochę tragizuje, przesadza. Niemniej, często wspominałem jego słowa i od tego czasu dość często zaglądałem do Hayatu... Kilka tygodni później; po Wielkanocy, spotkałem tam Sławka... Przypadkowo, nieprzypadkowo...?
Powiedział, że właśnie miał do mnie zadzwonić z telefonu hotelowego, ale go jakoś uprzedziłem.
Miał dobrą wiadomość... Przekazał, że rozmawiał z Audytorem Banku Pekao SA, który po zapoznaniu się ze szczegółami naszego Pozwu, przekonał Zarząd Banku aby wpisać kwotę równą mojemu roszczeniu w Bilansie Rocznym Banku za 2011 rok – jako „rezerwy”- zobowiązania. Zdaniem Sławka, to był krok w dobrym kierunku... i że skontaktuje się ze mną... tuż po 12 czerwca 2012; po zakończeniu Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy Banku Pekao SA – zaplanowanego na ten własnie dzień.

Niestety, nigdy więcej już go nie spotkałem.
16 czerwca 2012 roku Generał Petelicki – po prostu popełnił „samobójstwo”. Zastrzelił się.

Generała Gromosława Czempińskiego znałem dobrze również z czasów Prezydentury Lecha Wałęsy.
Ponieważ również mieliśmy wiele wspólnych zainteresowań czysto sportowych: np tenis czy narty; a ja byłem właścicielem dwóch kortów – często graliśmy razem; czasem wspólnie wyjeżdżaliśmy w Alpy – aby poszaleć na śniegu...Spotykaliśmy się często, rozmawialiśmy nawet na temat wspólnych interesów.

Tak było w sumie do czasów mojej inwestycji w Elektrim... Gen. Czempiński, był chyba jedyną osobą, która mi kategorycznie to odradzała...był przeciwny zresztą, moim wszelkim próbom inwestycji w Polską Energetykę. Twierdził, że powinienem się zająć...służbą zdrowia, albo wyjechać do Australii.
Nie posłuchałem jego rad... no i skończyło się to dla mnie fatalnie. Nasze stosunki także ochłodły...

Kiedy jednak zaczęły się moje problemy z Pekao SA, oczywiście, jeszcze w 2002 roku, skontaktowałem się z nim, znając jego rozmaite możliwości i znajomości – prosiłem o pomoc...
Mówiłem wprost:
„Gromek, znasz moje problemy, niestety, nie posłuchałem Twoich rad, ale Ty chyba jesteś jedyną osobą w tym naszym kraju, która może mi pomóc rozwiązać sprawę...”

Generał Czempiński odpowiedział również bez wahania i bólu:

„Ryszard, mówiłem Ci kilka razy...nie wchodź w to, w Elektrim, energetykę...to są sprawy powiązane z rozmaitymi układami...nie masz szans... Nie posłuchałeś mnie... no i masz...Nie mogę Ci nic pomóc..
Ja dobrze znam wszystkie szczegóły sprawy. Moim zdaniem – nie masz szans”


W reakcji na jego słowa powiedziałem:
„No cóż Gromek, przyjaciół poznaje się w biedzie, ale skoro tak, to żegnam”.
Wyszedłem bez słowa pożegnania i od tej pory nie widzieliśmy się przez kilka lat.

Po moim powrocie do kraju, próbowałem się z nim skontaktować, ponieważ miałem w rękach Wyrok SN Australii – i niezbite argumenty oszustwa Pekao SA. Dowiedziałem się też od innych znajomych, że Gen. Czempiński, cały czas próbował (bezinteresownie, „pozakulisami”) pomóc mi rozwiązać sprawę.
Spotkaliśmy się na krótko; on potwierdził chęć pomocy, twierdząc, że od lat to robi – ale dodał, że jego zdaniem, wbrew – nie mam szans wygrania z Pekao SA... Oczywiście miał rację... Wkrótce potem ciężko zachorował...

Oczywiście, absolutnie nie sugeruję, że śmierć Generała Petelickiego, czy też nierozpoznana do tej pory choroba - albo „zatrucie” Generała Czempińskiego, miały jakikolwiek związek z moją sprawą, czy naszym roszczeniem przeciwko Pekao SA, czy też ich próbom... pomocy mnie.

Ale...od tamtego czasu, często wspominałem ich słowa, wypowiedziane podczas naszych pierwszych spotkań...
To, że ich zdaniem...nie miałem żadnych szans, wygrania naszego roszczenia przeciwko działaniom Pekao SA
(z rozmaitych powodów) – a przy okazji, być może ryzykuję znacznie więcej... znacznie więcej niż pieniądze –
bo najbardziej cenną rzecz – własne życie oraz życie własnej rodziny...

Zacząłem dochodzić do wniosku, że Generałowie Petelicki i Czempiński chyba mieli rację.
A skoro tak...trzeba się z tym pogodzić – i rozsądnie poszukać drogi ewakuacji – w bezpieczność.

Oczywiście, w 2012 roku nadal w toku, była sprawa w Sądzie Okręgowym; nie bardzo mogłem się z tego wycofać. Kontynuowałem niedokończone rozmowy z „wpływowymi ludźmi” ale już bez większego przekonania. Tymbardziej, że wkrótce doszedłem do wniosku, że chyba większość moich rozmówców, jakoś natychmiast przekazywała szczegóły rozmów ze mną – do...właśnie osób powiązanych z Zarządem Pekao SA.
Wnioskuję to z faktu, że prawie za każdym razem, kilka dni po moim z nimi spotkaniu, dostawałem szybko sygnał, wiadomość z Banku.

Np. spacerując kiedyś tam w Parku Łazienkowskim, podszedł do mnie facet ubrany w długi ciemny płaszcz, kapelusz i ciemne okulary (pomimo tego, że było po zmroku) i powiedział szybko wprost...
„abym się przestał wygłupiać z bankiem, bo jak nie przestanę gadać, to oni będą zmuszeni zamknąć mi usta”.
Wiem, to brzmi mało wiarygodnie ale czy wiary godne jest tylko to, co można udowodnić.
I kto to są Oni?

Innym razem, na przejściu podziemnym Metra przy ulicy Świętokrzyskiej, podbiegło do mnie 2-óch młodych chłopaków, rzucając w moją stronę 2 kule zmiętych papierów.
Myślałem, że to jakieś żarty, wygłupy lekko wstawionych młodziaków, ale kiedy rozwinąłem papiery...były to skrawki gazet – Rzeczpospolitej i Gazety Wyborczej... informujące o śmierci Generała Sławomira Petelickiego...

Oczywiście to wszystko czysty przypadek... całe nasze życie to kwestia przypadku, okoliczności losu.
Coraz bardziej dochodziłem do wniosku, że muszę serio rozważyć stopniowe zakończenie sprawy...
Albo też świadome pogodzenie się z przegraną...

Po pierwsze więc...po tych wszystkich zajściach/przejściach, zdecydowaliśmy, że wszystkie nasze dzieci, które
zbliżały się do pełnoletności, przeniosą się do Australii. Były spore trudności, ale w końcu udało się.
Najstarsza nasza czwórka dzieci od 2012 roku, mieszkała z powrotem w Australii...

Ja w sumie przestałem wogóle pisać na temat Pekao SA na łamach Neon24; przestałem rozmawiać z ludźmi wpływowymi, na temat rozwiązania sporu.
W Sądzie Okręgowym; potem Sądzie Najwyższym udawałem bierność – no i...nie było żadnych niespodzianek - rzeczywiście przegrałem sprawę.

Przeczuwałem zresztą wcześniej, że takie będą wyroki, obu Sadów.

Na innym marginesie –(być może o tym wspominałem) - po decyzji Sądu Najwyższego, oddalającego nasz
Pozew – stałem na korytarzu Sądu, w otoczeniu wielu członków Stowarzyszenia Oburzeni i Pana Antoniego Guta. W pewnym momencie - kiedy zostałem sam z myślami, podszedł do mnie facet, który był również „przypadkowo” świadkiem rozprawy sądowej – i powiedział mi krótko, szeptem... rozglądając się wokół...
„Panie Opara, obserwuję Pana od dawna...chciałby powiedzieć tylko jedno...Gratuluję Panu, że Pan przegrał sprawę... bo gdyby Pan wygrał...to podpisałby Pan na siebie wyrok śmierci...Oni... musieliby Pana szybko zlikwidować, zabić...”

Spojrzałem za gościa z pytaniem na twarzy i ustach...
ale...dlaczego, niech Pan mi to jakoś wytłumaczy”?
Ale facet po prostu, odpowiedział milczącym uśmiechem i zniknął w przestrzeni...długiego korytarza Sądu.

Wtedy po ostatecznie przegranej sprawie, z „Polskim Wymiarem Sprawiedliwości” – no i z Bankiem Pekao SA – zdecydowałem jedno: 
Na teraz, póki jestem w Polsce; póki moja rodzina niepełnoletnia też tam jeszcze jest, muszę się po prostu zamknąć w ciszy, tymczasowo zakończyć wojnę, której nie mam szans wygrać.

Muszę napisać o tym książkę – w formie Autobiografii... To jedyne co mi pozostało...Tak mało...
I tak właśnie to wszystko się skończyło... a właściwie to wtedy - moja autobiografia, tak się zaczęła.

Teraz, kiedy już jestem w Australii, po przegranej sprawie, ale chyba w miarę bezpieczny – mogę już odważnie o tym wszystkim pisać...

Zobaczymy jaki będzie epilog mojego...życia.
Czy będę musiał wkrótce zginąć... czy też będę miał szansę na spełnienie Misji Mojego Życia.

Koniec Odcinka 68
Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • Na percepcję !!!
    Nic tu więcej nie przystoi !
    Chciałby, ale się bardzo boi !
  • Do autora.
    Witam. Pieniędzy na emigracji nie zarabia się łatwo i bardzo dziwi mnie, że pan nie posłuchał gen. Czempińskiego, który miał dużą wiedzę o układach w Polsce i to dowodzi, że był pan naiwny i nie słuchał dobrych rad, mając na utrzymaniu dużą rodzinę!!! Generał nazywał się Petelicki i nie popełnił samobójstwa, tylko został zamordowany, co potwierdziło niezależne śledztwo !!! Dawanie ustnej zgody na ryzykowne tranzakcje przed świętami, pokazuje , że był pan naiwny i wierzył oszustom!!! Życzę pani i rodzinie pomyślności i zdrowia oraz mam nadzieję, ze te doswiadczenia sporo pana nauczyły!!!
  • Baardzo ciekawe.
    "
    "Musisz pamiętać, że Bank Pekao SA jest własnością Włochów – UniCredito, a chyba wiesz, kto tak naprawdę rządzi we Włoszech... Oni nie mogą tej sprawy przegrać; oni muszą to jakoś załatwić...
    "
    Nasuwa się pytanie to kto naprawdę we Włoszech rządzi ? O kogo chodziło w rozmowie ?
    Moim zdaniem o globalną mafię żydowska z USA czyli np tajne służby USA albo innego Mossadu.
    Z historii wiemy że i Włochy i Grecja po II wojnie były bardzo lewicowe ..w obu USA dokonały prawicowych krwawych przewrotów i tak okupacja USA trwa tam do dzisiaj.

    Ale dzisiaj Włochy już się stawiają.. już grają z Chinami w jedwabny szlag...a USA jak zwykle grożą, zakazują, szantażują a jak trzeba to zrobią kolejny zamach stanu.

    PKO SA już zostało kupione przez Polskę (PISu) teraz roszczenia obciążają Polskę. Mateuszek kilka dni temu świętował celebrował 90 lecie PKO SA i podkreślał że PKO SA znowu jest Polski.

    Może klimat jest teraz korzystniejszy, bezpieczniejszy ??
  • @zibi 10:19:08
    Problem z radami jest podobny jak problem z prawdą w internecie.
    Nigdy nie wiadomo które rady są dobre a które złe.
    Dopiero po czasie można to ocenić...
    Niestety "po czasie" a "przed czasem" się nie da...

    Czasem stosuje się zasadę lepiej bezpiecznie niż agresywnie...
    ale bezpiecznie nie daje postępów... a agresywnie niesie ze sobą ryzyko..

    Człowiek uczciwy ma jedna kluczową słabość.. uczciwość.. ta słabość polega na tym że taki człowiek nie wyobraża sobie że może przegrać mając rację... a życie w kraju solidaruchów jest dużo bardziej złożone i z uczciwością państwa nie ma nic wspólnego.
  • @Oscar 11:04:38
    W którą stronę byśmy się nie obejrzeli dupa zawsze z tyłu.
  • @zadziwiony 11:55:41
    a jak z przodu .. to nie nasza... czasem całkiem ponętna, jak zgrabna i urodziwej blondyny z dużymi oczami...
    fuj.. co za seksizm...
  • @zibi 10:19:08
    Szanowny Panie,

    Ma Pan absolutną rację i bardzo przepraszam za pomyłkę z literówce nazwiska. Oczywiście chodziło o generała Sławomira Petelickiego.

    Z drugiej strony, oczywiście bardzo żałuję, że nie posłuchałem dobrych rad Generała Czempińskiego. Oczywiście, jednym z moich największych problemów było to że po wielu latach sukcesów biznesowych w Australii (a także Polsce) - niestety... jakoś uwierzyłem w swoją nieomylność.
    Niejednokrotnie, w przeszłości, działając instynktownie - udowadniałem wszystkim doradcom, że to własnie ja, i tylko ja - miałem rację...

    Tym razem, mój instynkt całkowicie mnie zawiódł, no i w najbardziej krytycznym momencie, niestety zostałem oszukany całkowicie...przez Bank Pekao SA - czyli "Instytucję zaufania publicznego".
    Niby największy i ponoć najbardziej wiarygodny wtedy...Bank w Polsce.
    Na swoje usprawiedliwienie tylko dodam, że nigdy nie przypuszczałem aby Bank (taki właśnie Bank jak Pekao SA) - mógł być takim oszustem.
    To był mój największy błąd. Brak właściwej oceny sytuacji; zrozumienia działań i motywacji Banku.

    Oczywiście doświadczenia tamtych lat nauczyły mnie sporo ale także jednocześnie jestem pewien, że to był w pewnym sensie właściwy etap mojego życia; celowo zaprogramowany - tak abym zrozumiał człowieka,
    życie, samego siebie - na swojej drodze do realizacji Misji Mojego Życia.

    Zobaczymy jaki będzie epilog historii mojego życia.
    Wierzę głęboko, że to co się wydarzyło w moim życiu - wszystko... jest kolejnym etapem rozwoju duchowego na drodze do wieczności...

    Oby moja wiara - stała się rzeczywistością...

    Pozdrawiam
  • @Oscar 11:04:38
    Szanowny Panie,

    Ma Pan absolutną rację.
    Dobrymi radami i nadziejami - piekło jest wybrukowane...

    Moją kluczową słabością była uczciwość oraz wiara w ludzi.

    Niestety, do tej pory jakoś z założenia, z góry ufam ludziom - i nie mogę wprost uwierzyć w to, że wielu ludzi - jest zwykłymi oszustami.

    A szczególnie, wtedy nie mogłem uwierzyć, że Bank Pekao SA - może działać w tak perfidny i oszukańczy sposób.
    Przecież Bank - to "Instytucja Zaufania Publicznego"...

    Do dziś nie mogę wielu rzeczy zrozumieć, pomimo tego, że stały się one faktami obecnej rzeczywistości.

    Pozdrawiam
  • realia inne, podmioty inne, ale model teoretyczny dokładnie ten sam:
    Dowcip z czasów Sojuza: Emerytowany profesor prawa Uniwersytetu Łomonosowa w Moskwie, jeszcze z carskiego nadania, gra w szachy z czołowym działaczem Komsomołu. Pojedynek stulecia. Profesorowi kibicuje całe grono niedobitków carskiej jeszcze inteligencji, Komsomolec ma za sobą młodzież. No ale chyba zaczyna przegrywać, a przecież nie po to go na ten pojedynek oddelegowała Centrala, by przegrał. Miał przecież pokazać narodowi sowieckiemu przewagę radzieckiej woli nad burżuazyjną inteligencją i siłę intelektu radzieckiej młodzieży. Więc widząc, że przegrywa, chwyta ręką zbitego przez profesora chwilę wcześniej własnego hetmana i ponownie ustawia go na szachownicy. Profesor na to kulturalnie rzecze: "Drogi towarzyszu, czy ja czegoś nie wiem? Czy zasady, które od kilkuset lat obowiązują w tej królewskiej grze, się zmieniły? Czy może coś przeoczyłem?" Komsomolec na to: "Obowiązują, a jakże. Nic się nie zmieniło". Na to profesor jednym pstryknięciem zrzuca "zmartwychwstałego" hetmana na podłogę i grają dalej. Po chwili Komsomolec, niczym nie zrażony, pyta Profesora ściszonym głosem: "A czy gułagi, o których w 1956 r. w swoim raporcie donosił Nikita Siergiejewicz Chruszczow, nadal istnieją?" Profesor nagle robi się cały blady i odpowiada: "Istnieją, a jakże", schylając się mimo swoich 80 lat jak młodzieniec po strąconego właśnie hetmana i stawiając go ponownie na szachownicy.
  • A czy Strasburg
    nie wchodzi w rachubę?
  • i tylko to mnie interesuje
    "czy też będę miał szansę na spełnienie Misji Mojego Życia."
  • @Oscar 10:49:27
    Witam Pana,

    Odpowiedź na pytanie: Kto naprawdę rządzi we Włoszech, wbrew pozorom nie jest taka prosta. Moim zdaniem nie można też uogólniać odpowiedzi podsumowaniem: "globalna mafia żydowska z USA czyli np tajne służby USA albo innego Mossadu".

    Pamiętam dobrze z czasów kiedy moim roszczeniem na krótko zajmował się prawnik BM, (Włoch z matki Polki), który kończył studia w rodzinnym kraju i miał kancelarię również w Polsce.

    Było to w czasach, kiedy Premierem był Berlusconi - wiadomo jeden z najbardziej zamożnych ludzi w Italii; człowiek, o bogatym życiorysie i wielu rozmaitych powiązaniach.
    W tym samym też czasie rozmawiałem z moimi znajomymi Generałami, - w zwiazku z czym zadałem Mecenasowi BM - właśnie to pytanie...
    Odpowiedź Pana BM - była dosyć enigmatyczna...
    Wymienił nazwiska trzech osób, które tak naprawdę rządzą Włochami...
    Chciałem zapisać, ale on mi nie pozwolił... nie dał kartki ani pióra...

    Ja zapytałem więc:
    "a Berlusconi, a wszechpotężna mafia różnych rodzajów"...

    Jego odpowiedź brzmiała: Berlsconi jest tylko "pionkiem" do wymiany, kiedy będzie potrzeba; mafia tak...ale mafia to też ludzie i tu powtórzył nazwiska tych trzech osób, które wymienił wcześniej...
    I dodał...Najlepiej, gdyby Pan zapomniał te nazwiska...

    Na wszelki wypadek zapomniałem, zresztą wszystko się zmienia.
    Ludzie i Rządy też... "Panta rhei"...

    Pozdrawiam
  • W tej sprawie chodzi tylko o pieniadze
    W katolickich krajach wszystko jest absolutnie względne. W zasadzie chodzi tylko o pieniądze, a te w Australii zawsze jeszcze można zarobić, bo Australia to nie jest katolicki kraj, jak Wenezuela, Meksyk, Kolumbia czy ex Polska.
    Widzę jednak że pozwoli zaczynacie łapać reguły - nie ma żadnych.
    Ale w teksty wdzierają się jeszcze nieścisłości i niedopowiedzenia.

    Na wstępie zaznaczam że też zostałem przekręcony na pieniądze, też m.in przez rodzinę (katolików).
    Nie robię jednak z tego tematu, tematu publicznego. Chcę tylko podzielić się spostrzeżeniami. Bowiem wiąże się to z instytucją która twierdzi, że ma moc zmywać z grzeszników grzechy. Ona to faktycznie w wymiarze ziemskim robi, czego dowodem jest wiedza, jak instytucja ta postępowała z przypadkami gwałtów na nieletnich ze strony jej funkcjonariuszy. Ostatnio bowiem potwierdzono oficjalnie to, co było wiadome. Przypadki takie były ukrywane, a dopuszczający się czynów przenoszeni na teren innych parafii. I teraz clue: co robi prokuratura która obowiązana jest działać?

    Ostatnio, oprócz tego że zostałem okradziony do kompletu padły pod moim adresem oskarżenia. No i prokurator zadziałał poza prawem, w związku z tym złożyłem zażalenie. Sprawa była oczywista, więc byłem ciekaw jak katolickie państwo prawa, realizujące zasady sprawiedliwości społecznej (niestety społecznikiem w rozumieniu państwowym nie jestem) wybrnie z sytuacji niekorzystnej dla katolickiego prokuratora. Postąpiono w ten sposób, że przyznano iż zażalenie nie jest bezzasadne, bo faktycznie procedury przewidują co innego, jednak do popełnienia przestępstwa przez prokuratora nie doszło, gdyż przedstawił on takie a takie wyjaśnienia. Bez znaczenia jest, że wprowadził on sąd w błąd tymi wyjaśnieniami, bo orzeczenie jest ostateczne i nie ma od niego ścieżki odwoławczej. Dla mnie satysfakcją jest, iż przyznano mi że zażalenie nie jest bezzasadne.

    Ciekawa rzecz miała miejsce gdy poirytowany rozmawiałem z adwokat z urzędu na ten temat. Po słowach moich: prokurator z pewnością popełnił przestępstwo, adwokat rzuciła słuchawką, już nie odbierała telefonu odemnie, toteż ja odwołałem ową adwokat, przez złożenie stosownego pisma, wystąpiłem o innego adwokata, też z urzędu.

    My tu w Polin mamy dwie szkoły działania: albo działamy zgodnie z niepisanym prawem, tj znamy swoje ograniczenia, że jesteśmy już obywatelami kategorii trzeciej, dopiero po Ukraińcach, albo idziemy w zaparte i trzymamy się litery prawa pisanego, które jednak respektowane nie jest, chyba że na naszą niekorzyść.

    Bank Pekao SA jest ,,repolonizowany" odkupiony za pieniądze PZU, które PZU sponsoruje też Chabad-Lubawicz. Więc tu całe mnóstwo niuansów musi wchodzić w grę. Jak wiadomo, bank ten stał się tak przyjazny dla ,,we, the people" że Panuprezesowi miał być gotów udzielić 1mld 300 mln zł kredytu. Jeśli coś pomyliłem, to proszę skorygować.

    Ciężko w tym momencie podpowiedzieć coś konstruktywnego Panu Opara, gdyż udaje on oficjalnie że nic nie wie o naszych niuansach. Idzie on ścieżką oficjalnej legislacji, jako już gołodupiec, za przeproszeniem.
    Ale widzę że interesują go też niuanse wolnej Polin. Przypominam że wolna jest chyba dlatego że od lat 30, tj odkąd istnieje, nie ogłosiła nigdy amnestii, choćby w ograniczonym do więźniów politycznych zakresie.
  • Z Italianami lepiej w interesy nie wchodzic.
    https://www.youtube.com/watch?v=M5wi9jOl9Uo&t=15s
  • @
    Pytanie nr jeden. Czy wiesz z kim rozmawiasz? Możesz być przekonany że prowadzisz dyskurs z pracownikiem jakiejś szacownej instytucji. Tymczasem pertraktujesz w kadrowym pracownikiem wojskowych lub cywilnym służb wywiadu lub kontrwywiadu wojskowego lub cywilnego. Od połowy lat siedemdziesiątych takie dikoje były umieszczane w różnych instytucjach od firm z połączanym kapitałem przez firmy polonijne a na szanowanym MKOL kończąc. Wielu kadrowych pracowników wywiadu miało szacowne stanowiska będące jedynie przykrywką ( żeby nie być gołosłownym poczytajcie się jak i kto namówił Solorza do przejścia z handlem złomem do branży medialnej.
    Pytani drugie. Jakie było zadanie służb - miały zadbać o własne finanse, utrzymać ludzi na stanowiskach i zapewniać mięknie lądowanie wybrańcom. Nikt się nie zastanawiał nad tym że komuś zrobił krzywdę. Był łatwy pieniądz do zarobienia to się go robiło s później oszukany obywatel lub instytucja wpadała w wir. Odsyłano ich od jednego agenta do drugiego a w razie komplikacji pozbawiano go kontaktów lub w ekstremalnych wypadkach pozbawiano ich tego co jest najważniejsze. Cel który nie wiedział z kim rozmawia sam wystawiał się na cel. Tak się rodziły nowe struktury oligarchia PRL -bis. Dowodów na to jest multum. Chociażby opisana wcześniej historia.
  • @Oscar 11:04:38 Niestety "po czasie" a "przed czasem" się nie da...
    DA SIĘ a nazywa to się rozeznawanie duchowe, w skrócie rozpoznanie w jakim kierunku to zmierza i do czego doprowadzi
    To sposób opracowany przez Loyole tak tak omawiany w czasie Ćwiczeń Duchowych w których pracuje się samodzielnie ze swoim duchem i sercem rozumianym jako ośrodek w którym są podejmowane tak naprawdę decyzje człowieka, a że nie ćwiczone serce najczęściej człowieka zdradza to
    Najlepiej dają Ćwiczenia Duchowe Salwatorianie w Krakowie

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031