Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
413 postów 2180 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Lekarz z powołania. Polak - Patriota. Humanista. Misja i Cel Mojego Życia - Pomagać innym ludziom.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.66

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Polska jest krajem bezprawia. Prawo w Polsce - nie jest dla obywateli. Prawo i Sprawiedliwość jest tylko dla tych, którzy mają duże pieniądze (Banków).

Rok 2009 – Powrót do POLSKI – znowu Bank PEKAO SA.

Dwa Wyroki Sądu Najwyższego w Australii, które potwierdziły całkowicie niezgodne z Prawem działania Banku Pekao SA – wobec mnie, zdecydowały o moim drugim powrocie do Polski.
Tym razem z całą rodziną – jak wspomniałem wcześniej mieliśmy wtedy sześcioro dzieci.

Był grudzień 2009, zbliżały się Święta Bożego Narodzenia i chociaż nasza ostatnia gwiazdka w kraju zapisała się dla nas wielką przykrością - wizytą komornika, miałem nadzieję, że najgorsze jest już za nami.
Właśnie te Święta, wtedy jakoś dziwnie niezrozumiale - były pełne wiary i nadziei na przyszłość...

Jedną z pierwszych rzeczy, które zdecydowałem zrobić po powrocie do kraju, była próba kontaktu z władzami Pekao SA i rozwiązania całej sprawy drogą ugodową. Skontaktowałem się wiele razy z Sekretariatem Zarządu 
Banku telefonicznie; wysłałem też kilka listów poleconych z propozycją ugody.
Szybko się jednak zorientowałem, że ze strony Banku nie ma w tym względzie większego zainteresowania.
Po prostu brak było odpowiedzi - na wszelkie propozycje rozmów.
Jedyną własciwie reakcją... było wznowienie przeciwko nam...procesu egzekucji, który był w zawieszeniu...
(o czym dowiedziałem się dopiero od komornika).

Dodatkowo, kiedy Bank się dowiedział o moim powrocie do Kraju, Peako SA - złożył doniesienie do Prokuratury... z jakiegoś tam artykułu... o "rzekomym moim szkodliwym działaniu" - na rzecz wierzyciela (czyli Banku), poprzez sprzedaż, kilka lat wcześniej - rozmaitych naszych rzeczy (ruchomości) - bez zgody komornika.
Dowiedziałem się o tym, zupełnie przypadkowo i w dosyć ciekawy sposób - sześć miesięcy potem. 

Bank Pekao w swoim doniesieniu do Prokuratury podał, z niezrozumiałych powodów (przez celową pomyłkę) -
jako mój adres - adres pod którym NIGDY nie mieszkałem. (Mieszkałem w swoim starym domu, o czym Bank doskonale wiedział z korespondencji poleconej, którą wysyłałem do Banku. Wiedział o tym też komornik Banku.
Ale Bank się pomylił.

W związku z tym, Prokuratura wysyłała pod mój (niewłaściwy) adres wezwania do stawienia się, celem złożenia wyjaśnień. Ponieważ ja się nie stawiałem... kilka miesięcy później, Prokuratura (na wniosek Banku) wystawiła za mną "list gończy", o którym mnie nie poinformowano i również wysłano gdzieś tam..."na Berdyczów".

W rezultacie tych wszystkich przyjaznych dzialań Banku Pekao SA, kilka miesięcy później, podczas rutynowej kontroli drogowej, kiedy sprawdzano moje dokumenty...zostałem aresztowany i osadzony w więzieniu w Krakowie.
Doskonale ten dzień pamiętam; był akurat piątek, 25 czerwca 2010 roku; 3 dni, przed moimi 60-tymi urodzinami.  
Przesiedziałem w areszcie cały weekend - (bez jakiejkolwiek możliwości kontaktu z kimkolwiek) zabrano mi telefon komórkowy. Nie pozwolono mi wykonać nawet jednego telefonu, chciałem poinformować żonę o tym co się stało. 

Na całe szczęście, jechałem wtedy do Krakowa z Generałem Wileckim, który bez słowa, naszym samochodem towarzyszył mi i Policji - aż do czasu osadzenia mnie w areszcie... po czym powiadomił o wszystkim moją żonę.
Żona przyjechała następnego dnia pociągiem do Krakowa, próbując odwiedzić mnie w więzieniu... ale jej nie wpuszczono - nie zezwolono na widzenie ze mną...Żadnych kontaktów - potraktowano mnie jak przestępcę.
Dodatkowo, ja cały czas, nie miałem absolutnie pojęcia - o co w tym wszystkim chodzi.

Swoje 60-te urodziny (w poniedziałek 28 czerwca 2010 roku), spędziłem samotnie w celi - potem w podróży do aresztu w Warszawie. Tutaj dopiero dowiedziałem się o "Liście Gończym", o zarzucie działania na niekorzyść Banku; wszystkich innych okolicznościch sprawy. Po założeniu wszystkich zeznań, kopii wyroków SN Australii; następnego dnia zostałem zwolniony z aresztu - no i cała sprawa została w następnych tygodniach umorzona.
Bez niczego, żadnych wyjaśnień ze strony Banku, który jak się okazało...popełnił zwykłą pomyłkę. 
No ale tak wałsnie działa Pekao SA - Bank, który jest ponad prawem.

Wracając jednak do początku 2010 roku, jak wspomniałem - z uwagi na brak reakcji ze strony władz Pekao SA- na moje propozycje ugodowego rozwiązania sprawy, zdecydowałem się na próby publikacji moich wyroków
Sądu Najwyższego Australii, dotyczącego Pekao SA w prasie codziennej.
Myślałem (całkowicie błędnie), że Polska to kraj prawa, cywilizowany i wiarygodny (nie np. Uganda) i będzie to miało właściwy efekt.
Znałem osobiście kilku dziennikarzy z wiodących polskich gazet, udzieliłem im wielu wywiadów, przedstawiłem stosowne dokumenty. Wszystko zrobiłem w kilka dni, po Nowym Roku 2010.
W tym samym czasie, oczywiście, złożyłem do Banku Pekao SA kilka pism, z propozycją ugody – w świetle obydwu wyroków Sądu Najwyższego.
Miałem wielkie nadzieje, że moje propozycje oraz publikacja wyroków Sądu Najwyższego, skłoni szybko Bank PEKAO do ugodowego rozwiązania sprawy.

Okazało się jednak wkrótce, że wprawdzie w Polsce jest wolność słowa, ale tylko teoretycznie no i pod warunkiem, że nie godzi to w określone interesy reklamodawców albo w tzw. instytucje zaufania publicznego. Taką istytucją był, niestety jest i zapewne pozostanie Pekao SA.
Czyli nie można praktycznie nic publikować w gazetach, bez zgody prawników...Banku. To jasne i zrozumiałe.

Przecież to Bank w ostateczności płaci pensje dziennikarzy i koszty publikacji gazet. To Bank płaci też za funkcjonowanie wszystkich instytucji, które teoretycznie, mają sprawować funkcje nadzoru... Np. KNF – Komisja Nadzoru Finansowego, czy nawet NBP...
A to przecież nic innego jak... „Błędne koło pieniądza”...

Nie dostałem również żadnej odpowiedzi na pisma z propozycją ugody. Po interwencji moich prawników, Bank Pekao SA stwierdził, że nigdy nie otrzymał żadnych pism ode mnie... A kiedy pokazałem dowód z pieczęcią i datą, że pisma złożyłem osobiście, wyszło na jaw...że pisma gdzieś zaginęły. Złożyłem więc pisma ponownie... wtedy okazało się, że Bank Pekao nie otrzymał jeszcze „prawomocnych wyroków” Sądu Najwyższego w Australii i że ustosunkuje się do moich propozycji - kiedy te dokumenty otrzyma. Nigdy w sumie, nie dostałem odpowiedzi.
I to był koniec naszych prób osiągnięcia porozumienia. Absolutna formalna niemożliwość.

W rezultacie nie miałem wyjścia, musiałem złożyć pozew w Sądzie Okręgowym przeciwko Pekao i Centralnemu Domowi Maklerskiemu Pekao SA o rekompensatę naszych strat i odszkodowanie.
Wszystko stało się kilka tygodni, po próbie Banku zastraszenia mnie, poprzez aresztownie, list gończy...

Moi prawnicy wyliczyli kwotę strat, które poniosłem bezpośrednio oraz wycenili również szkody, które powstały w rezultacie działań komorników i Bankowego Tytułu Egzekucyjnego – w Polsce i Australii.
W sumie była to kwota - 307 milionów złotych plus odsetki. Niektórzy twierdzili, że to czysta abstrakcja, że nasze szanse są żadne – ale tak nasi prawnicy przygotowali pozew.

W sumie to też było bez znaczenia.

Polska jest krajem bezprawia jak się ostatecznie, parę lat potem przekonałem. Tzn. - tzw. Prawo w Polsce - nie jest dla obywateli; a to, że oni tak myślą, takie mają nadzieje, przekonania. Bez znaczenia.
Prawo i Sprawiedliwość jest tylko dla tych, którzy mają albo za którymi stoją duże pieniądze (Banków).

Głównym zadaniem Sądów i Prawników jest wyłącznie znalezienie uzasadnienia – tak aby wydać odpowiedni wyrok – dla tych, którzy za to w ostateczności zapłacą. I tyle.

Kilka lat zabrało, aby przekonać Sąd o rozmaitych oszustwach Banku Pekao.
Wnioskowaliśmy o wiele rzeczy, dokumentów, które były najczęściej ignorowane przez Bank Peako SA 
(oraz niestety Polski Sąd).
Wzywanych było wielu świadków ze strony Pekao/CDM, którzy najczęściej nie stawiali się na sprawę - z jakichś usprawiedliwionych powodów. A jak w ostateczności przyszli do Sądu -nic nie pamiętali.
Bank nie przestawił właściwie żadnych szczegółowych dokumentów, dotyczących transakcji.
W końcu, kiedy (po wielokrotnych naszych wnioskach) - Biegły Sądowy orzekł, że podpis na umowie kredytowej był sfałszowany, czyli umowa była nieważna - a ktoś z Banku popełnił przestępstwo – Sąd, jak się o tym dowiedział...- natychmiast zdecydował umorzyć pozew.

Sąd chyba zorientował się wtedy, i to szybko, że nie może przecież działać na niekorzyść Banku czyli instytucji zaufania publicznego.
Zgodnie z procedurą złożyliśmy wniosek o uzasadnienie wyroku. Nasz obrońca czynił to opornie - stwierdził,
że to była trudna, długa sprawa i że na ten dokument, będziemy musieli poczekać parę miesięcy.
Tymczasem nie. Okazało się, że można to zrobić w 2-3 dni.
Trochę zastanawiającym był fakt, że uzasadnienie (liczące ok. 60 stron), zostało zrobione w tak krótkim terminie, ale widocznie Sąd tym razem chciał się wykazać, ciężko pracując – działając w interesie czyimś, ale... chyba nie publicznym.

Dla mnie jedna rzecz była absolutnie niewiarygodna: po kilku latach wyjaśniania sprawy - Sąd dowiaduje się,
że Umowa Kredytowa jest sfałszowana, cała transakcja jest po prostu niezgodna z prawem, czyli jest oszustwem, przestępstwem. No i Sąd, wtedy właśnie umarza pozew... Ale...gdybym to zrobił ja –zostałbym aresztowany... 
sprawa byłaby skierowana natychmiast do Prokuratury, z podejrzeniem... popełnienia przestępstwa. Ponieważ zrobił to Bank Pekao SA, w obronie własnych interesów, na niekorzyść klienta – prawo stanowi inaczej.
Bank, zgodnie z prawem - nie może popełnić przestępstwa.
A jeżeli takie jest, powstaje podejrzenie - Sprawa jest po prostu...natychmiast umorzana.
Oczywiście, złożyliśmy apelację w właściwym Sądzie, zgodnie z prawem - jej przebieg i losy oraz wyrok –
był nam z góry znany. Nasz pozew został oddalony, sprawa przegrana.

Nie dlatego, że nie mamy racji. Po prostu nie jesteśmy Bankiem...a więc - nie możemy mieć racji.
Prawo nie jest, nie może być po naszej stronie.
To niezgodne z obowiązującym systemem - czyli niezgodne z Prawem.

Tak czy inaczej, pomimo rozmaitych, oczywistych dowodów na niezgodne z prawem działania -
oszustwa Banku Pekao SA - sprawę przegraliśmy w dwóch instancjach.
Sąd Najwyższy nie przyjął też naszego wniosku o Kasację wyroków. Wszystko w oparciu o pracę wykonaną w uzasadnieniu oddalenia pozwu – Sądu Okręgowego (I-szej Instancji).
Wszystkie następne instancje, działania prawne i procedury były już taką zwyczajną, Polską...
„Powtórką z Rozrywki” (albo Powtórką z rozgrywki) – może czasem „przebraną w inne słowa”...

Taki jest świat, w którym żyjemy. Taka jest rzeczywistość.
Niestety Polska nie jest normalnym ani praworządnym krajem.

Koniec Odcinka 66

Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • Akurat niedawno aresztowano kuzyna mej zony. Chlopak 29 lat, prowadzil
    sklepik z polskimi kielbasami, pierogami, robil golabki, kanapki. Najazd policji, znalezli u niego 1 skreta (moze podlozyli) i oskarzyli o to, ze sprzadawal marichuane dla dzieci z miejscowych szkol. Dziwnym zbiegiem okolicznosci wraz z policja przyjechal inspektor budowlany i inspektor Sluzby Zdrowia i uznali, ze lokal nalezy zamknac. Po spedzonej nocy w wiezieniu sedzia uznal ,ze 1 blunt to nie przestepstwo i puscili kuzyna do domu. Sklep natomiast zostal zdemolowany, uznany za niebezpieczenstwo dla kraju a chlopczyna ma dlug u dostawcow towaru. Bankrut.
    https://www.wifr.com/content/news/Polish-Deli-owner-arrested-on-drug-charges-507034481.html
  • @autor
    "Taki jest świat, w którym żyjemy. Taka jest rzeczywistość. Niestety Polska nie jest normalnym ani praworządnym krajem."

    Jak ma czuć się tych 37 milionów Polaków, którzy taką opinię przeczytaliby? (Większość i tak podskórnie czuje, że tak właśnie jest, wybierając strategię mimikry, by przeżyć).

    Kiedyś, w jednej ze wcześniejszych notek, dziwił się Pan temu, że Polacy w latach 90-tych tacy jacyś smutni, nerwowi, przygnębieni...

    I tu ma Pan wytłumaczenie. Sprawy od samego początku, od pierwszych reform Balcerowicza, nie szły tak, jak powinny. Zamiast trzymać się fundamentalnych zasad, daliśmy się złapać na blichtr, niczym szczupak na spinning i kolorową przynętę.

    1) Po 1989 r. zostaliśmy zalani kilkoma milionami aut z niemieckich, belgijskich, brytyjskich i francuskich szrotów, które były o niebo lepsze niż wcześniejsze polskie polonezy, duże i małe fiaty. Polska produkcja padła (Daewoo jeszcze trochę żarło, ale zdechło).

    2) Do Polski przyjechali tzw. "specjaliści" z Zachodu, którzy kultury w sobie mieli tyle, co fiolka perfum pod ich pachą, za to potrafili bezbłędnie czytać wskaźniki ekonomiczne, transferować zyski tam (do siebie), a nam wciskać tzw. know-how za miliony.

    3) Rodzima (rodząca się po 45 latach komuny) przedsiębiorczość została poddana konfrontacji z zorganizowanym drapieżnym i wyposażonym w kapitał organizmem zachodnich korporacji potrafiących dostrzec zysk w kałuży błota. W najlepszym razie, jeśli nie splajtowała, wegetuje gdzieś na granicy przeżywalności. Nieliczni rozwinęli skrzydła. 35-milionowy naród nie wypracował przez 30 lat żadnej własnej marki, poza Małyszem, Lewandowskim i "tymi, co potrafią lądować nawet na drzwiach od stodoły".

    4) Spauperyzowanie elit (nauczyciele i służba zdrowia) to wbicie kołka osikowego w duszę narodu. Wprawdzie lekarzom nieco się poprawiło, ale... to nadal medycyna dla bogatych.

    5) Ostoja Rzymu - KRK - się wycofał, stracił mowę, zagubił drogowskaz moralny, pasąc brzuchy w zaciszu zakrystii. KRK przestał być tym autorytetem, który zachęcał rodaków w 1989 r. i 2004 r. do wyboru opcji "pro". Kościół po prostu przestraszył się tego, co się dzieje wokół nas, nie zrozumiał tej neo-rzeczywistości. Zachodni Rzym okazał się Sodomą i Gomorą, a hierarchowie zrozumieli, że oni duchem z Bizancjum, którego od 500 lat już nie ma... Stąd Rydzyk.

    6) Jedynym "suwerennym" oddolnym zjawiskiem w tych okolicznościach było narodzenie się swoistej nomenklaturowej quasi-mafii (kliki biznesowo-polityczno-prawniczej), która tym bałaganem zarządzała (czytaj: broniła swych interesów).

    Na tym tle należy postrzegać swoistą schizofrenię, która toczy się w głowach co drugiego z nas:

    (1) Czy lepsze będzie doprowadzenie do upadku tego gnijącego postkomunistycznego gniota o nazwie Polska, który udaje, że jakiekolwiek wartości jeszcze istnieją? Niech tu będzie kolejny land RFN-u czy też kolejna prowincja McDonalda, euro lub General Motors, nieważne, byle to wszystko choćby jakikolwiek minimalny kręgosłup moralny miało i funkcjonowało...

    (2) Czy jednak warto postawić na odrodzenie w oparciu o ludzi stąd? Czy warto zachować to minimum suwerenności, które jeszcze istnieje?

    Polacy - po pierwszym szoku z kwietnia 2010 r. - wybrali opcję naprawczą: PiS.

    Jednakże nadal silna jest "opcja tych, którzy opowiadają się za totalną rozpierdzieluchą (Koalicja Obywatelska), czyli wyprzedażą tego wszystkiego do końca", za marne udziały, jak to niechcący półgębkiem wygadała się kiedyś HGW, tłumacząc swą politykę reprywatyzacyjną tym, że "reprywatyzacja była wtedy postrzegane jako coś takie cool, jako zalecenie". Nadal silni są zwolennicy dalszego rozwodnienia nas w eurotyglu, który - bądźmy szczerzy - traktuje nas jako rynek zbytu swych towarów i rezerwuar taniej siły nabywczej.

    W tym kontekście człowiek z Australii, który przyjeżdża i skarży się, że mu grube miliony rodacy zajumali, jawi się normalnemu Polakowi jako kosmita.

    Tu od 30 lat odchodzi jedna wielka Juma (inflacja, drożyzna, utrata miejsc pracy, naciąganie kredytowe i w każdym innym skrawku rzeczywistości), czemu towarzyszy oficjalna "propaganda sukcesu", wsparta danymi ekonomicznymi z nie-wiadomo-skąd.

    Tu premier ledwo uchodzi z życiem pod Piasecznem, bo lata gruchotem.

    Tu wierchuszka armijna ginie pod Mirosławcem, bo wszyscy jednym samolotem lecieli, rozwożeni do domów po imprezie w stolicy.

    Tu - jakby tego było mało - w jeden kadłub wciska się wierchuszkę polityczną - 80 osób z jednej opcji, tej naprawczej + 3 z opcji przeciwnej, które przypadkiem się zapodziały + obsługa, tłumacze itd.

    Tu - chyba na przekór wszystkiemu - udaje się wylądować kpt. Wronie bez podwozia na Okęciu....

    I to jest współczesna Polska, kraj paradoksów, kraj upadku, a mimo wszystko, na przekór wszystkiemu, kraj nadziei...
  • A próbował Pan
    sądy europejskie? Oni czasami stają na wysokości zadania...
  • @zadziwiony 10:33:11
    Bardzo cenna sugestia.

    Pomijając fakt, że tzw. sądownictwo europejskie też ma swoje ograniczenia (niech no Państwo Polskie spróbuje dochodzić reparacji za II w. św., od razu sędziowie w perukach stwierdzą w 12 językach jednocześnie, że "sąd nie został wyposażony w stosowną kognicję do rozpatrywania tych roszczeń"), to jednak tutaj (pozew szeregowego obywatela przeciwko Państwu Polskiemu (które aktualnie jest rządzone przez znienawidzony tam PiS), a właściwie przeciwko czołowemu polskiemu bankowi, byłby wiatrem w żagle dla zachodniej propagandy, wprost ziarno dla ślepej kury, niczym wczoraj sformułowany przez Rabieja "postulat adopcji dzieci przez gejów" dla Kaczyńskiego.

    Dla wrażliwych: To jest dylemat iście hamletowski - czy zdradą jest iść do obcych sądów i razem z nimi walczyć przeciwko własnemu państwu o swoje?

    Nie, to nie jest żadna zdrada.
  • @maharaja 10:16:32
    Czy jednak warto postawić na odrodzenie w oparciu o ludzi stąd? Czy warto zachować to minimum suwerenności, które jeszcze istnieje?

    Minimum suwerenności istnieje, wystarczy dokładniej liczyć wybory z wszystkich obywateli w systemie dwunastkowym i najlepsi z najlepszych się znajdą.

    System dziesiętny jest za krótki, aby liczył całą harmonię energii pracy demokracji w ciągu 12 godzin dnia.
  • @zadziwiony
    W takim sporze kibicowałbym wówczas panu Ryszardowi z całych sił, bo podrobienie podpisu to jest ewidentne fałszerstwo, zarówno wtedy, gdy robią to Polacy w celu zajumania kapitału australijskiego, jak i wtedy, gdy robią to Australijczycy w celu położenia łapy na kapitale polskim.

    Tylko trzeba ideowych prawników znaleźć, a nie takich, którzy to dla kasy robiliby... Bo to byłby proces stulecia.
  • @maharaja 10:57:50
    Oczywiście, że to żadna zdrada. Sądy i państwo mają stać na straży interesów swoich obywateli. Jesli tego nie robią, to zaprząc do pomocy innych niezależnych rozjemców nie jest sprawą naganną.
  • @goodness 11:15:10
    Twoje komentarze są totalnie odjechane, ale coś w tym jest:

    System dziesiętny ma tylko dwa pełne ilorazy: 2 i 5.

    System dwunastkowy ma tych ilorazów dwa razy więcej: 2, 3, 4 i 6.

    System dwunastkowy to "czwarty wymiar" - idealnie dopasowywuje się do CZASU:
    2 - dwa miesiące (kopa)
    3 - kwartał (pora roku)
    4 - tzw. Wielka Setka, czyli dwie kopy
    6 - półrocze

    Rok kalendarzowy jest złożony z 12 miesięcy. Stąd popularność aramejskiego systemu liczbowego. Trzeci wymiar (my w nim żyjemy, w którym króluje system dziesiętny) jest pozbawiony właśnie elementu czasu, rządzi doraźność, arabska cyfra i materializm.
  • Czy Duduś wie jakie przewały robi PKO SA ?
    Moim zdaniem nie wie.. bo to Duduś marionetka.
    On umie kochać i nienawidzić na gwizdek, to podobna umiejętność jaką posiadają nasze domowe pupilki .. jak są wytresowane.

    Duduś w akcji
    https://www.polskieradio24.pl/5/1222/Artykul/2280135,90lecie-Pekao-SA-Prezydent-to-jedna-z-najwazniejszych-instytucji-finansowych

    Może by Dudusiowi i innemu Ziobrze podarować streszczenie wyczynów biznesowych PKO SA. oraz wymiaru niesprawiedliwości..
  • @Oscar 11:59:45
    cyt. "Bank powstał z myślą o Polakach za granicą. Niebawem po powstaniu funkcjonował między innymi w Argentynie, USA i Francji. Później bank dokonał ekspansji wszędzie tam, gdzie żyli Polacy."


    A może "wszędzie tam, gdzie była kasa Polaków"?
  • @maharaja 12:13:41
    a może mojżeszowi "polacy" ?
  • @Oscar 14:21:05
    w żydowskiej nowomowie "polak" oznacza żyda polskiego pochodzenia.
    "We the peaple" - my żydzi..
    "społeczność międzynarodowa" - żydowska społeczność międzynarodowa
    "wolne media" - żydowskie media
    "Demokracja" - żydowska dyktatura
    "Narodowy bank centralny" - bank żydowski
    "Bank Polski" - bank żydowski działający na terenie Polski
    "Dojcze Bank" - bank żydowski działający na terenie Niemiec..
    "wyzwolenie", "wolność" - żydowska okupacja, zniewolenie.

    Tak działa żydowska nowomowa.
    to Orwell w czystej postaci..
  • @zadziwiony 10:33:11
    Ja proponowalbym powiadomic takze o dokonanym przesteptwie CBA.
    Nie wiem, kto tam teraz zupe gotuje, a kto jadlospis ustala...
    I w sumie - to tez cymbaly.
    Ale istnieje moze mala szansa uprzyjemnic komus zycie.
    ................
    -"Gwałt niech się gwałtem odciska,"-

    (Hihihi)
  • @krysz 15:00:26
    Nie wierzę w to by CBA zainteresowana byłaby gryzieniem ręki ktora ją karmi.
  • No cóż, w Polsce Szlacheckiej się mówiło, że w Sądy są jak Pajęczyna
    MUCHA SIĘ W NIĄ ZŁAPIE, ALE BĄK SIĘ PRZEBIJE.

    W Stanach Zjednoczonych mieszka obecnie pan, nazwiskiem MAZUR, o którym ponoć zgromadzono wszystkie dowody, że zlecił zabójstwo szefa polskiej MILICJI (tak ta organizacja się wtedy chyba jeszcze nazywała) generała MARKA PAPAŁY.

    Ale władze RP przyznają, że nie mają ŻADNEJ SIŁY by wymusić ekstradycję tego MOŻNEGO CZŁOWIEKA do Polski.

    Zgadnij no koteczku, kto zarządza takimi zarządzeniami? (Przypominam, W więzieniu w Warszawie już od 3 lat przebywa bez sądu mój młodszy kolega, były poseł na Sejm, dr Mateusz Piskorski, oskarżony o to, że miał kontakty z zarejestrowanymi na Białorusi, w Rosji, a także i w Estonii ugrupowaniami o zainteresowaniach geopolitycznych.

    Zgadnij no koteczku, kto zarządza zarządzeniami o jego trzymaniu w więzieniach w Warszawie przez trzy lata, bez procesu i wyroku?

    Pozdrowienia,
  • @Berkeley72 19:22:26
    lepiej ta przypowieść brzmi w tym stylu.
    "Prawo jest jak pajęczyna
    przepuści bąka, złapie się muszyna."
  • @maharaja
    Rozbawiło mnie Twoje zdanie do goodness'a:
    "Twoje komentarze są totalnie odjechane, ale coś w tym jest".

    Faktycznie są mało zrozumiałe dla laików.
    Nie sądziłem jednak, że osoba pisząca takie teksty, tak mało wie o matematyce. Bez urazy.

    Miałem niesamowite szczęście do nauczycieli w szkołach. Na każdym poziomie nauczania, zawsze był przynajmniej jeden, który był dla mnie inspiracją.
    A jeden z nich- fizyk- opowiadał, jak było na Jego rozmowie wstępnej na studia (to było za PRL, nie było egzaminów, za to były punkty za pochodzenie):
    "-Dlaczego wybrał Pan akurat ten kierunek studiów?
    -Ponieważ nie rozumiem fizyki?
    -Jak to? Nie rozumie Pan fizyki i chce ją studiować?
    -Chciałbym ją właśnie zrozumieć."

    I ten nauczyciel tłumaczył mi kiedyś, że: "Liczbowy system dziesiętny jest dla ludzi, którzy do dziesięciu zliczyć nie potrafią i palców do tego potrzebują; dwunastkowy- dla tych, co w głowie liczą; a inne- dla geniuszy matematycznych."

    System dwunastkowy ma wciąż jeden feler- nie ma własnego zapisu liczbowego. Przez tysiące lat był stosowany w umysłach ludzi, ale jakoś nie postarali się oni o to, aby inni ich rozumieli. I się zemściło.
    Matematyka jest tak abstrakcyjną dziedziną, że nie każdy ją zrozumie ponad pewien poziom. Znaleźli się tacy, co potrafili liczyć nie tylko swoje palce, ale i wytłumaczyć innym, ile to tak naprawdę jest (tacy Mongołowie, to już tylko głowy zliczali). I tak się narodził system dziesiętny. Każdy w miarę rozgarnięty władca mógł sobie zobaczyć ile to jest 10x10x10x10..., a cyfry arabskie pozamiatały wszystko.
    Poza systemem dwójkowym.
    Ten to dopiero jest zrozumiały dla matematyków! Stąd taki wysyp informatyków i programistów.

    Uwielbiam historię. Matematyka mnie fascynuje, choć wiem, że nie mam możliwości aby w nią się zagłębiać. Historia matematyki to pogranicze, gdzie moje zainteresowania się spotykają. Fascynujący temat dla poszukiwacza tajemnic.
    Np. pod Grunwaldem liczymy wojska w systemie dziesiętnym, ale pod Poitiers, czy Azincourt, to już w anglosaskim? Dziś na polskiej Wikipedii nie znajdziesz nawet ilości wojsk, które brały udział w tamtych bitwach, ale to one są największymi starciami zbrojnymi w średniowiecznego świata.
    Matematyka historyczna, czy też ideologia polityczna?

    Mało kto wie, że już próbowano mieszać w kalendarzu nie raz.
    Nie wychodzi, bo Słońce i Księżyc, nie kręcą się jak potrzeba.
    Ale co za problem? Zwolennicy teorii "Płaskiej Ziemi" kwitną.

    Mam irracjonalne czucie, że tylko znający matematykę przetrwają ten nadchodzący... koniec starego świata.

    P.S. Może się to wydawać dla niektórych śmieszne, ale całą podstawową wiedzę przyswoiłem sobie ze serii książeczek: "500 zagadek...". To była podbudowa, którą wciąż muruję i wciąż pnę w górę.
    Tych książeczek już prawie nie ma w bibliotekach. Poszły na przemiał, a wznowień brak.
    I śmieszne może się wydawać również, ale mam wrażenie, że maharaja tych książeczek nie czytał (to takie moje prywatne śledztwo- czy na NE24 są młodsi niż emeryci?).

    P.S. Polecam nie używać pojęcia "totalne" etc. To zakłamuje rzeczywistość i potęguje niezdrowe emocje. Te słowo powinno być "passé", albo jak kto woli, powinno być zakazane w polskiej mowie, gdyż nie jest kompatybilne z dorobkiem kultury polskiej.

    pOZDRAWIAM niePOPRAWNIE niePOLITYCZNIE

    Tuz z Talii
  • @goodness 11:15:10
    "Matematyczny model sześciodniowego tygodnia.
    Matematyczny model pięćdziesięciominutowej godziny.
    Długość punktu.
    Kierunek koła.
    Krawędź obwodu.
    Środek przestrzeni.
    Powierzchnia odcinka.
    Pionowe ułożenie kuli."

    To jest fragment z filmu: "La migliore offert" ("Koneser" po polsku).
    A raczej słowa lektora.

    Modele są- tym czym są- modelami.
    Punkt- to anglosaska miara.
    Środek przestrzeni- to punkt osobliwości zdarzeń.
    Powierzchnia odcinka- zaistnieje poza dwuwymiarową skalą.
    Nie mam pojęcie jednak o kierunku koła, krawędzi obwodu i pionowym ułożeniu kuli. To ma sens, czy jest tylko bełkotem na potrzeby scenariusza?

    To jak najbardziej uczciwe pytania- bez kontekstów.
    Chyba nie ma nikogo innego na NE24, który mógłby mi odpowiedzieć.
    Wiem! Zawsze istnieje opcja: Poszukaj sobie sam!
    I zawsze można zaoszczędzić czasu, jeśli się współdziała.

    P.S. Też uważam, że Twoje komentarze są odjechane.

    pOZDRAWIAM niePOPRAWNIE niePOLITYCZNIE

    Tuz z Talii
  • @maharaja 10:16:32
    Szanowny Panie,

    To co Pan napisał - jest niestety absolutnie zgodne z prawdą.
    Dokładnie tak samo ja to odczuwam.

    Ale...przyjeżdżając do Polski po kilkunastu latach emigracji, absolutnie nie zdawałem sobie sprawy z rzeczywistości, która funkcjonowała w Naszym Kraju.
    Nie mogłem tego zrozumieć...myślałem, że to jakaś przejściowa mało istotna sprawa...

    No i zamiast po prostu szybko wrócić z powrotem do Australii a Polskę traktować raczej turystcznie... podjąłem decyzję walki o zmianę tejże rzeczywistości... Nie miałem jednak większych szans, poniewać również nie rozumiałem mentalności Polaków.
    Nie przypuszczałem, że Polska jest pod zarządem i całkowitą kontrolą "elit złodziejów i oszustów" oraz układu politycznego, który miał także pod kontrolą wymiar sprawiedliwości.
    A z takim układem, szanse walki są beznadziejne.

    I jak Pan mówi: "współczesna Polska, to kraj paradoksów, kraj upadku" -choć nie zgadzam się, że mimo wszystko, na przekór wszystkiemu, to kraj nadziei...
    Ja tę nadzieję straciłem albo została mi ta nadzieja... ukradziona.

    Pozdrawiam
  • @zadziwiony 10:33:11
    Szanowny Panie,

    Ma Pan może i rację, warto by spróbować sądy europejskie...
    Zastanawiałem się nad tym... i to poważnie...

    Ale, żeby to zrobić - trzeba mieć do dyspozycji bardzo dobrych prawników - no i tacy - bardzo drogo kosztuję. Po prostu nie stać mnie na to...

    Tymbardziej, że musiałbym wziąć jakiegoś prawnika z Niemiec, może Anglii - nie ma wiele opcji - tymbardziej, że wszyscy Polscy prawnicy, którzy potencjalnie mogliby mnie reprezentować w Sadach Europejskich - po kilku miesiącach, prawdopodobnie pracowaliby i tak dla Pekao SA.
    Takie są moje smutne doświadczenia.

    Pozdrawiam
  • @staszek kieliszek 08:03:00
    https://www.youtube.com/watch?v=jxTEPQGIEXg
  • @maharaja 11:38:00
    Dziękuję za konstruktywną odpowiedź.

    Fundament do wyboru przedstawicieli demokracji musi być dwa razy lepszy od fundamentu systemu dziesiętnego.

    Bez idealnej synchronizacji jednostek demokracji z czasem – pełna energia narodowej demokracji jest nie możliwa.

    Krokowy rozwój kultury nakazuje przejście do czwartego wymiaru. Szkoda że Ministerstwo Edukacji nie ma pieniędzy na uczenie młodzieży pisania programów komputerowych w szkołach podstawowych.

    Hamowany rozwój nauki, to hodowla niewolników.
  • @wiedzajestwksiążkach 23:43:12
    Twoje pytania są ciekawe.
    Nie znam na nie odpowiedzi. Takie niedokończone zdania w przyszłości nauka wyjaśni.

    Oczywiście powierzchnia odcinka- zaistnieje poza dwuwymiarową skalą.

    Powierzchnie równych odcinków wyznaczają krokowy rozwój kultury demokracji.
    Obecna Konstytucja zapewnia nam podział władzy na trzy odcinki i otrzymaliśmy w połączeniu skromną powierzchnię pole trójkąta z trzech odcinków.

    Wystarczy zrobić jeszcze jeden krok i uzyskamy dwa razy więcej – powierzchnię kwadratu w celu możliwości powiększania rozwoju kultury demokracji.

    Pozdrawiam
  • @wiedzajestwksiążkach 23:19:31
    Ja mam za to racjonalną przesłankę, że nadchodzący kataklizm przetrwają niewybici do końca Aborygeni.... i paru kumatych którym się poszczęści.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031