Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
347 postów 1881 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Polak. Patriota. Humanista.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.64

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Całe moje życie, w każdym momencie na jawie i w podświadomości byłem lekarzem. Moją pasją misją było, jest i będzie pomagać - leczyć ludzi. Być człowiekiem - to znaczy wiele. Być lekarzem to przeznaczenie, dar kreacji i rozdawania cudów życia.

Powrót do Medycyny – Avantogen Ltd

Będąc z powrotem w Australii, oczywiście nie zajmowałem się tylko domem, dziećmi oraz golfem i podróżami.
Całe moje życie, w każdym momencie zawsze, czy to na jawie, czy w podświadomości byłem lekarzem.
Moją pasją i misją było, jest i będzie pomagać - leczyć ludzi. Przecież być człowiekiem – to znaczy tak wiele.
Być lekarzem – to przeznaczenie, dar kreacji i rozdawania cudów życia - niemalże "boska" świętość.
Przynajmniej prywatnie - dla mnie.

Próbowałem robić interesy w Los Angeles USA, gdzie funkcjonowała moja inna firma publiczna: Avantogen Ltd zajmująca się próbami klinicznymi i badaniem różnych leków antynowotworowych. Zainwestowałem również w Hawaii Biotech Inc, która zajmowała się rozwojem szczepionek: m.in. Gorączki Dengi, AIDS, malaria.
Włożyłem w to - i niestety, w pewnym sensie straciłem również mnóstwo pieniędzy. Nie warto wspominać ile.

Byłem jakby zniewolony, zarażony ideą nowych, skutecznych leków. Zaczynałem wtedy wierzyć, byłem jakoś może niewytłumaczalnie przynajmnie czasowo przekonany, że moją misją życia, bedzie odkrycie leku: tzw. „Panaceum”, skutecznego na wszystkie choroby albo też szczepionki, która da ludzkości całkowitą odporność – na wszelkie znane choroby i dolegliwości.

Na początek, razem z grupą znanych, znajomych profesorów, biomedyków i inwestorów, miałem nadzieję,
że uda nam się znaleźć leki na raka trzustki, płuc, wątroby, prostaty. Podchodziłem do tego jak lekarz, który rozumie, zna, czuje doskonale: ból cierpienia, młodych i starych, umierających - będących jeszcze przy życiu,
ale ciągle pełnych nadziei: na jutro, na dalsze, lepsze, normalne życie bez cierpienia.
Mnie jakoś wtedy zabijała...tymczasem - własna bezsilność. Będę o tym jeszcze pisał... 
Doskonale też wiedziałem, że np. rak trzustki, jest jedną z najgroźniejszych, najgorszych from raka.

W związku z tym, zdecydowałem zrobić wszystko, na co mnie było stać - aby zrobić choć trochę.
Zgodnie z chińskim przysłowiem: - „Każda, najdłuższa nawet droga, zaczyna się od pierwszego kroku.”
A wszystko to...własciwie zaczęło się trochę przypadkowo, wiele lat wcześniej w Australii...

Nigdy w życiu, nie zapomnę wyrazu twarzy Pani Anny, która kiedyś przyszła do mnie, skarżąc się dosłownie na wszystko, tzn. ogólne bóle głowy, brzucha, klatki piersiowej, brak apetytu i jakieś trudne do określenia zmiany zachodzące wewnątrz jej ciała. Ona, wykształcona, zdrowa dotąd kobieta - nie mogła tych zmian zrozumieć.
Była matką kolegi, mojego bliskiego przyjaciela.
Miała 60 lat; była uroczą, świetnie zadbaną - wprost fantastyczną kobietą.

Zbadałem ją, skierowałem na rozmaite badania. Od początku byłem jednak jakoś niespokojny.
Po 2 tygodniach dostałem wyniki wszystkich badań. Diagnoza przeszła moje najgorsze obawy:
Nowotwór trzustki z widocznymi już przerzutami: do kości, wątroby, płuc, węzłów chłonnych. Nieoperacyjny.
Po prostu: wyrok śmierci. Czas umierania może kilka miesięcy może rok – i to czas straszliwych cierpień i bólów. Studiując kilka razy wyniki badań - byłem całkowicie zdruzgotany.

Zadzwoniłem do Anny, próbując opanować swoje łzy, tony smutku w drżącym głosie i poprosiłem przełykając własną rozpacz... aby możliwie jak najszybciej wpadła, bo prawdopodobnie będziemy musieli powtórzyć badania.

Ona, słycząc mój głos - zapytała wprost: „Richard – is it so bad.. –(Richard - Czy jest aż tak źle)”.
Odpowiedziałem kłamiąco... „Nie...nie... ale może, może...chyba pomylono próbówki z krwią.
Zapytała wtedy jeszcze raz: „Czy jest aż tak źle? - a co w badaniach Tomografii; Ultrasonografii”.
Poprosiłem drżącym głosem, żeby przyszła. Musimy porozmawiać... a także powtórzyć badania.

Za pół godziny, czekała na zewnątrz gabinetu. Widziałem ją przez szybę; ale brak mi było odwagi z nią się spotkać, aby ją przyjąć...Wiedziałem, że muszę to zrobić, powiedzieć prawdę; łzy cisnęły mi się do oczu, moje zaschnięte gardło, nie mogło słowa wypowiedzieć. Modliłem się o jakiś cud, o pomysł – jak pomóc i aby czas stanął choć na chwilę. W końcu ona sama weszła, bez pukania.
Od razu zauważyła wyraz mojej twarzy. Próbowałem jakoś ją pocieszyć... ale absolutnie nic, do głowy mi nie przychodziło – musiałbym po prostu kłamać. A jakoś nie bardzo potrafię, tego robić. Powiedziałem prawdę.

I wtedy, nagle zauważyłem niesamowity wyraz jej twarzy. Nierealny, trudno mi było wprost uwierzyć.
Jej cudowna twarz...zmieniła się w trupią czaszkę, po kościach policzków spływały dwie, duże krwawe łzy. Rozpacz, smutek i pełna rezygnacja. Spojrzała na wyniki badań jeszcze raz, krótko.
Ale... nie zgodziła się powtarzać już więcej, żadnych badań.
Powiedziała mi, że jej własna, kobieca intuicja, zdiagnozowała wyrok śmierci, czyli jakiegoś raka wcześniej,
zanim do mnie przyszła. Jej ciało tak powiedziało...ale chciała się tylko jeszcze upewnić... mając krótko
przez parę tygodni... tak zupełnie po ludzku - nadzieję na własną pomyłkę.

Zapowiedziała też od razu:
Richard „ Ja nie chcę żadnego leczenia: chemoterapii, radioterapii. NIC”.

Przyznała, że kiedyś w młodości, pracowała kilka razy w czasie swoich wakacji w hospicjum dla ludzi chorych
na raka ich cierpienia i dobrze wie na czym polega leczenie i jak... to się wszystko kończy.
Na koniec...przed wyjściem, poprosiła, abym na razie nie informował jej syna, (z którym często się spotykałem) -no i rodziny. Nikogo.
Anna nie chciała słyszeć lamentów płaczu, żalu, przedwczesnych kondolencji; bólów - rozpaczy odchodzenia.
Nie chciała dłużej walczyć z beznadzieją dalszego życia. Otoczona tylko współczuciem i litością.

Postanowiła odejść samotnie w zapomnienie, ze wspomnieniami; uczuciem miłości i piękna czasów minionych. Była naprawdę wspaniałą, wyjątkową kobietą...
Anna zdecydowała się - pojechać sama... na zielone wzgórza Irlandii, skąd pochodziła. Gdzie się urodziła. 
Tam w ciszy absolutu i spokoju, samotności poczekać na ten czas – na swoje przeznaczenie.
Przytuliłem ją mocno do siebie, jak bardzo bliską, bardzo kochaną osobę; staliśmy długo w milczeniu.
Trwaliśmy tak w objęciach... oboje pragnąc zatrzymać czas.
Ale zadzwonił telefon..., zatrzymując na zawsze - nasze marzenia. Anna, bez słowa pożegnania - wyszła.

Nie widziałem jej nigdy więcej. Dowiedziałem się od syna, że zmarła 3 miesiące później, w maju, i w spokoju Irlandii. Znaleziono ją przytuloną do starej brzozy, z uśmiechem zastygłym na twarzy.
Dla mnie została na zawsze... taką Anią z Zielonego Wzgórza - bajką smutku i żalu, która niestety nie skończyła się „happy endem”.
Ale... największa rana pozostała na trwałe w moim sercu, bo nic nie mogłem jej pomóc.
Nigdy też w życiu, nie zapomnę wyrazu jej twarzy, kiedy dowiedziała się o przeznaczeniu...

Takie to jest nasze życie.

Jednak jej postawa, niezapomniana twarz i krwawe łzy, pozostaną na zawsze w mojej pamięci.
Zainspirowały mnie potem do dalszych działań, które w dużej mierze, zmieniły wiele w moim życiu.
Kilka lat potem zdecydowałem znowu, wrócić do zawodu lekarza. Choć w innym nieco wymiarze.
Zgodnym z prawami natury.

Pamięć o mojej „Anii z Zielonego Wzgórza” była własnie powodem tego nawrócenia i reinkarnacji.

Koniec Odcinka 64

Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • Poruszające do przysłowiowego szpiku kosci a mnie dotykające bezpośrednio !
    Trudno tu się licytować na "jakość" choroby !

    Ale przypadłości hematologiczne (m.in. hemoliza) załatwiają temat kompleksowo co do umiejscowienia destrukcyjnych przypadłości, "przytulających się" od razu do wszystkich organów !!

    Przy dyletanctwie i tandecie osobowej wszelkiej maści osobników, określających się wstępnie mianem profesorskim a wykazujących wręcz niebywałe ułomności zawodowe, to generalnie, jakiekolwiek leczenie w Rzeczypospolitej jest tylko czystą fikcją !!!

    Idąc do lekarza, to tak jak skreślenie kuponu totolotka.
    Na kilka dni przed losowaniem ma się w przeważającej mierze nadzieję na wygraną.
    Niestety, wygrywają tylko nieliczni !!!!

    Nie odebrałem Pańskiego telefonu ze względu na "ostre" przygotowywanie się do innego tematu, tj. dzisiejszego procesu sądowego (postępowanie od lat ośmiu), w którym jako oskarżyciel subsydiarny, oskarżam siedmiu lekarzy z tytułu śmierci mego brata !!!

    Zainspirowany powyższymi sytuacjami i widząc potrzebę ewentualnego wykorzystania medium neon24.pl, sygnalnie zgłosiłem swój projekt komercyjny, który ewentualnie w przypadku pozytywnego jego przyjęcia posłuży mi jako dodatkowe narzędzie do walki z patologią w tym przypadku sądowo - lekarską.
    Ale sygnalizowana komercja będzie miała wielorakie zastosowanie nie tylko dla mnie !!!!

    Na mojej liście oczekują inne dziedziny życia społecznego Polski, również wymagające niezwłocznej i "mocnej" reakcji !!!!!

    Wszystkiego DOBREGO !!!!!!
  • Panska saga przypomina sage dr.Stanislawa Burzynskiego z Houston.
    Obie sagi o pomste do nieba wolaja. Dr. Burzynski jest zwalczany przez wladze USA od 1976 roku do dzis. Jeden z najwiekszych autorytetow od raka na swiecie. Gdyby nie protestujacy , wyleczeni pacjeci to odsiadywal by kilkusetne wyroki. Jego historia to material nie na film ale niekonczacy sie serial.
    http://www.burzynskiclinic.com/about-us/
  • Rak trzustki...
    "Doskonale też wiedziałem, że np. rak trzustki, jest jedną z najgroźniejszych, najgorszych from raka."
    Zwykle diagnozowany jest w ostatnim stadium.
    Ze znanych mi lekarzy największe sukcesy w wyleczalności tego raka miał Nicholas Gonzalez który wzorował się na protokole dr. Williama Kelly.
    Polecam się z tym zapoznać.
    Przykładowo:
    "The Trophoblast and Origins of Cancer" oraz
    "One Man Alone" An Investigation of Nutrition, Cancer, and William Kellly
    Jednym z najważniejszych suplementów w leczeniu raka są właśnie pancreatic enzymes.
  • @Robik 06:31:08
    Na tym strasznym raku trzustki lekarze pieniadze robia. 7 lat temu popilem zdrowo z synem , ktory przyjechal z wojska na urlop. Bolalo mnie brzuchu wiec poszedlem do lekarza.Ten wyslal mnie na przeswietlenie w takiej wielkiej , bialej oponie od traktora. Rak trzustki, powiedzial lekarz. Chemia ale i tak umrzesz w ciagu kilku miesiecy.To byl amerykanski lekarz. Poszedlem do polskiej lekarki a ta odczytala opis przeswietlenia (z Chin albo Indii gdzie te opisy sa robione) i wcale z tego nie wynikalo ,ze mam raka ale zwapniona cyste wielkosci jaja na trzustce. Moja polska lekarka wymagania finansowe tez miala i wyslala mnie na operacje bo ta zwapniona cysta moze sie w raka zmienic przecierz. Wycharatali ta cyste i polowe zdrowej trzustki bo USA rzad tak zaleca. Huje mogli tylko cyste usunac. Po usunieciu polowy trzustki dostalem cukrzycy nr2. Co mnie podkusilo ,zeby po piciu z synem isc do lekarza?
  • @katparanoi 03:56:50
    Witam Pana,

    Życzę powodzenia na dzisiejszej rozprawie...
    Niestety dzisiejsza Medycyna - tzw. Konwencjonalna jest - jak ja to mówię na "skrzyżowaniu drogi do nikąd".

    Medycyna współczesna - to jeden wielki interes. Liczą sie tylko pieniądze - a przecież również wiadomo, że wyleczenie człowieka to żaden interes.

    Największy interes polega na sprzedawaniu chorym leków i technologii, na sprzedawaniu im nadziei na zdrowie.
    Samo zdrowie (nadzieja na zdrowie) - jest tylko i wyłącznie pretekstem robienia interesów. Człowiek jest dozgonnym płatnikiem.

    Czekam na kontakt.

    Wszystkiego Dobrego
  • @staszek kieliszek 04:45:52
    Szanowny Panie,

    Oczywiście znam doskonale osiągnięcia, sukcesy i problemy/kłopoty Pana Dr Stanisława Burzyńskiego.
    Jeden z niewielu, który ma odwagę w USA - przeciwstawić się interesom wielkich firm farmaceutycznych (Big Pharma Companies).

    Nie ze wszystkim się zgadzam, ale w sumie osiągnięcia Dr Burzyńskiego są niepodważalne. Mam nadzieję historia medycyny nie zapomni o nim.

    A to też rzeczywiście historia- materiał - na niekończący się film/serial o współczesnej medycynie i terapii nowotworów.

    Pozdrawiam
  • @Robik 06:31:08
    Tak rzeczywiście jest. Pierwsze objawy tego nowotworu, występują późno.

    Rak Trzustki zwykle diagnozowany jest na końcowym etapie rozwoju, zwykle kiedy już jest za późno na leczenie operacyjne -z uwagi na enzymy, nacieki w wątrobie, przerzuty do wielu miejsc ciała.
    Również dlatego, że trzustka jest blisko połączona z wątrobą i innymi narządami Układy Pokarmowego.

    Jest obecnie coraz więcej praktycznych, doświadczalnych metod leczenia raka trzustki - będę jeszcze o tym pisał.

    Pozdrawiam
  • przeczytalem z przerwami
    bo czytajac lzy mialem w oczach i lterki sie zamazywaly.
    Moja zona - tez Anna i w tym samym wieku.
    I tez zmarla na raka trzustki.
    Po uslyszeniu diagnozy swiat nam sie zawalil.
    Nasz lekarz domowy tez mial lzy w oczach, kiedy czytal kliniczna diagnoze.
    Przed dziecmi trzymalismy ta diagnoze w tajemnicy.
    Przynajmniej tak dlugo, jak dlugo mozna bylo.
    Nie trwalo dlugo.
    Diagnoza w grudniu 2012r. W czerwcu 2013 - pogrzeb.
    Ten czas...
    Hustawka amplitudy.
    Wiara i nadzieja. I kolejne zwatpienia.
    Wizyty u najlepszych profesorow.
    Jeden z nich z kliniki uniwesyteckiej powiedzial, ze juz jutro podjalby sie operacji trzustki. Ale nie moze. Byly juz metastazy na watrobe.
    Cztery pelne cykle hemoterapi.
    Cel - zniszczyc przerzuty i potem operacja.
    Nic nie pomoglo.
    A mnie chyba tylko wlasna naiwnosc lub glupota trzymala przy zyciu.
    Do konca wierzylem, ze zwyciezymy te walke.
    Dniami i nocami sledzilem w internecie wszystkie metody leczenia raka.
    Rownierz te z medycyny niekonwencjonalnej.
    Wszystko to bzdura.
    Ale dopiero teraz jestem o tym przekonany.
    Internetowe fora ludzi cierpiacych na raka...
    Wymiana porad, doswiadczen...
    I tylko co jakis czas - jeden za drugim ktos ubywal.
    Zona umierala w domu. Do konca byla przy nas.
    Albo moze inaczej.
    My bylismy przy niej.
    Na dwa tygodnie przed smiercia powiedziala mi:
    -Kiedy umre... Jak najszybciej poszukaj sobie kogos innego. Bo sam nie dasz sobie rady...-

    Ja jeszcze nie wierzylem w nasza przegrana. Jeszcze liczylem na jakis cud.
    I tylko sie rozesmialem, ze martwi sie o mnie przedwczesnie.
    ..........................
    Nikogo sobie nie poszukalem.
    I nie chce nikogo sobie szukac, ani znalezc.
    Nauczylem sie zyc samotnie.

    https://www.youtube.com/watch?v=5NLbLi8o6LM

    Serdeczne pozdrowienia :)
  • @krysz 11:38:20
    Drogi Panie Krysz,

    Cóż za piękny poemat napisał Pan - w formie komentarza.
    Czytałem Pana komentarz wiele razy - i też łzy miałem w oczach.
    Teraz nie mogę sobie znaleźć miejsca...w rzeczywistości.
    Posłuchałem Rynkowskiego - i jakoś mi nie przeszło. I nie chce przejść.

    Być może dlatego też właśnie kiedyś doszedłem do wniosku, że nie nadaję się na lekarza - jestem zbyt emocjonalny...
    Przecież nie mogę płakać z pacjentem, który umiera na moich oczach.
    A ja nie mogę zrobić nic - aby mu pomóc.
    Aby zatrzymać bezględność czasu, przeznaczenia.

    Ale teraz postanowiłem wrócić do medycyny...
    Bo teraz wiem jak pomóc...Całą resztę życia będę próbował pomagać...

    Bardzo żałuję, że jakoś tak nasze drogi się ułożyły, że nie poznaliśmy się wcześniej, kiedyś tam... może mógłbym pomóc.
    Może bylibyście z Anną - dalej razem...

    ALE...Niech Pan nie daje za wygraną, jesteście nadal razem z Anną.
    Spotkacie się niedługo znowu - w Raju Istnienia.

    Pozdrawiam najserdeczniej.

    Ryszard Opara
  • @staszek kieliszek 07:04:54 Jak by Pan na zgodzie na operację zaznaczył...
    że tylko zwapnienie ?
    Ale sam i niedawno byłem i też zawierzyłem, że zrobią to co najlepsze.
    Czyli NAIWNOŚĆ
  • @Ryszard Opara 14:30:50 Wie Pan jak pomóc ?
    że moją misją życia, bedzie odkrycie leku: tzw. „Panaceum”,
    To zwyczajne kuszenie i postanowienie, ,,nie będę służył" takie samo jak syn ciemności wynikające z PYCHY
    Badający mnie lekarz po wykryciu mnóstwa badziewia w końcu powiedział:
    sprawdze czy do unicztożenia , i powiedział, że nie

    Natura to życie zgodne z prawami i zasadami według których jest skonstruowany i pracuje organizm człowieka na wszystkich poziomach duchowym też
    Ile można ,,płynąć pod prąd " 70 no 80 lat i to bez zdrowia a
    czytamy o setkach lat życia ludzi
    Dlatego napis w Delfach ,poznaj człowieku samego siebie
    Prowadzony, jak zresztą każdy przez Ducha Świętego doprowadzony zostałem do Małachowa a wszystko inne to prawie śmieci bez decydującego znaczenia
    Podaje on historię życia każdego człowieka,a jak usłyszałem i inni to podają, przebieg życia człowieka określonego typu a są tylko 3 typy Żółć, Wiatr i Flegma no i zmieszane
    Kiedy to dane mi zostało pojąc i zrozumieć trenowałem nawet nie widząc ludzi opowiadając im co w życiu robią , co lubią jeść i pic i dlaczego
    Niestety jest to możliwe tylko dlatego, że prawie nikt nie reguluje swojego życia odżywianiem, tak tak pożywienie twoim lekarstwem a lekarstwo pożywieniem i zabiegami właściwymi dla danego typu osoby mające na celu doprowadzenie do równowago i harmonii tych 3 zasad, ale czy tak nie blokujemy ,,wydziania się " losu i przeznaczenia ?
    Małachow tego już nie podaje ale po doprowadzeniu do równowagi 3 zasad życiowych życie zmienia się na lepsze !!!
  • @Ryszard Opara 14:30:50 MMS 1 i MMS 2 a to
    MMS2 piłem i pije a mms1 czyli mms postępujące zakażenie gronkowcem likwiduje popijaniem i oparami jak to sam też zrobiłem

    LINK:

    http://www.mmsjimhumble.ubf.pl/viewpage.php?page_id=30

    Aktualnie nie piję bo coś innego skutecznie i szybko zabija to co chce mnie zjeść :(
  • @Ryszard Opara 14:30:50
    " ... nie nadaję się na lekarza - jestem zbyt emocjonalny... "

    W studenckich czasach zapowiadałem się na niezłego pokerzystę.
    Do czasu.
    Kiedy jeden z przegrywających włożył do puli zegarek marki Delbana, taki sam jaki nosiła moja mama, przerwałem grę.

    W biznesie wrażliwość tak nie przeszkadza.
  • rak trzustki ?
    a wgłobienie jelita grubego u starej osoby ? To nie piorun ? Osoba niby zdrowa, i ....

    w przypadku raka ma się jeszcze trochę świadomości, aby się pożegnać,

    Jak tu robić operację, skoro jelito jeszcze drożne, szansa operacyjna nikła, bardzo nikła, ale lada moment ...

    Tymczasem dolegliwość spowodowała, że w pół godziny straciła kontakt,

    co tam rak
  • @Ryszard Opara 14:30:50
    Hallo Ryszard...
    Pozwolillem sobie zwrocic sie do Ciebie per Ty.
    Nie jest to z mojej strony wyrazem spoufalania sie.
    Wrecz odwrotnie.
    Per "Ty" zwracam sie do osob dla ktorych szacunek jest rowny szacunkowi dla samego siebie.
    Albo i wiecej.
    Per "Pan" zwracam sie do osob, wobec ktorych dystanas zachowac wole.

    Dziekuje za piekne slowa :)
    .....
    Napisales:
    -"...doszedłem do wniosku, że nie nadaję się na lekarza - jestem zbyt emocjonalny..."-

    Ja widze to inaczej.

    Ty jestes wojownikiem.
    Wojownikiem - jako lekarz i jako czlowiek ( i jako businessman).
    Coz jest wart wojownik bez emocji?
    Twoje emocje sa pozytywne.
    Wrazliwosc jest darem, ktorego nie trzeba potepiac.
    Ani wstydzic.
    .............

    -" nie poznalismy sie wczesniej"-
    Ale teraz poznalismy sie :)
    Ja sie ciesze:)
    -" może mógłbym pomóc. "-
    Pankreas...
    Tu nie ma zadnej pomocy.
    To jest wyrok smierci.
    Znam wielu lekarzy...
    Niemieckich, polskich i rosyjskich. Wszyscy - wspaniali ludzie.
    Onkolog ze szpitala w Limburgu, ktory tez leczyl moja zone - jest teraz cieniem czlowieka. Jest jeszcze zawodowo aktywny. Ale On jest chory na raka.
    Zastanawiam sie...
    Choroby onkologiczne...
    Czy mozemy mowic o nasileniu sie tego zjawiska?
    Na skutek jakichkolwiek kosekwencji obecnej cywilizacji zycia?
    Czy moze jest to wskaznik constans?
    Nic sie nie zmienilo, tylko postep w diagnostyce pozwala na wlasciwe diagnozowanie przyczyn smierci.
    Pankreas...
    Wczesne objawy sugeruja caly szereg innych przyczyn.
    Wlasciwa diagnoza przychodzi za pozno.
    I czesto przypadkowo przy okazji innych badan (jak w przypaku mojej zony).
    ......................

    -"Spotkacie się niedługo znowu - w Raju Istnienia."-
    Ale "hallo" :)
    Ja jeszcze mam dla kogo zyc i mi sie nie spieszy:)
    Mam syna, corke i wnuka.
    Byliby bardzo niezadowoleni, gdybym odszedl :)
    ...........
    Ryszard...
    My wszyscy mamy czasami chwile zwatpienia...
    Chwile,kiedy brakuje adrenaliny...
    Checi, zaparcia, motywacji...
    Na takie momenty, na wlasny uzytek - wydumalem sobie dla siebie taki przepis.

    -Hej!
    Chlopie!
    Orly umieraja w locie!
    A ty jestes przeciez orlem!
    :)
    .........................
    Ryszard...
    Hubert von Goisern.
    Muzyk i wokalista.
    Wspaniala osobowosc. Od lat sledze jego zyciorys.
    Zalozyl zespol muzyczny. Zrobil przerwe. Dwa lata medytowal na Tybecie. Wrocil. Jest dalej muzycznie aktywny.
    Jeden z jego utworow...
    Refren:
    -Klaus! Nie poddawaj sie!
    Caly swiat patrzy na ciebie! :)

    Ty!
    Ryszard !-
    Nie poddawaj sie!
    Caly neon24.pl patrzy na Ciebie! :)

    Tu jest inny przyklad z muzycznej tworczosci tego muzyka.

    https://www.youtube.com/watch?v=Rt8k6U_7u60
    .........
    A tu specjalnie dedykuje dla Ciebie :)
    No, bo kto da rade, jak nie Ty?
    :)
    https://www.youtube.com/watch?v=MN1Knnlpm_w


    Serdeczne pozdrowienia :)
  • @krysz 23:39:28 P.S.
    P.S.
    Ty Ryszard - Ty tez jetes orlem!
    :)
  • @staszek kieliszek 07:04:54
    Szanowny Panie Staszku,

    Niestety to wszystko prawda.
    Medycyna współczesna/konwencjonalna; to po prostu jeden wielki interes.
    Szczególnie jest to widoczne w krajach takich jak USA, gdzie absolutnie rządzi pieniądz.

    Zresztą cały czas o tym piszę, i między innymi dlatego przestałem wierzyć - a w zwiazku z tym praktykować jako lekarz medycyny konwencjonalnej.

    Ale po latach przerwy i rozmyślań - zdecydowałem wrócić do medycyny naturalnej. Uważam, że to jedyna szansa na przyszłość ludzkości.

    Właśnie to stało się "Misją Mojego Życia".
    Trochę już o tym wspominałem i w najbliższej przyszłości będę o tym pisał coraz więcej. Mam bardzo wielkie, ambitne plany.

    Zobaczymy co uda mi się zrobić.

    Pozdrawiam
  • @andrzejw 18:18:07
    Szanowny Panie Andrzeju,

    Hipokrates - "Ojciec Medycyny" powiedział kiedyś (w starożytności) dwa słynne zdania:

    1. "Primum Non Nocere" - Po pierwsze nie szkodzić -
    (To jest właśnie moje życiowe MOTTO) -

    2. "Medice Cura Te Ipsum" - Lekarzu lecz sam siebie.
    Tu się z Hipokratesem nie zgadzam. Moim zdaniem powinno być:
    "Homine: Audite, Cognite de Corpore et Cura te Ipsum" -
    Człowieku poznaj i słuchaj własnego ciała - lecz sam siebie.

    Tak własnie - jak jest napisane w Delfach.

    Od wielu już lat, staram się żyć i postępować według tej zasady.
    Podobnie też doradzam innym ludziom.

    Moim zdaniem - wyniki mam znakomite. Kiedyś miewałem rozmaite choroby, dolegliwości współczesnej cywilizacji (podwyższony chlesterol, podwyższone ciśnienie krwi; nadwagę; zaburzenia rytmu serca itd itd.)

    Obecnie nie choruję na nic. Nie mam żadnych dolegliwości, bolów...Nic.
    Czuję się znakomicie... i mam zamiar żyć...ponad 125 lat - a może 151.

    Będę o tym pisał i wszystko wyjaśniał w następnych odcinkach oraz publikacjach.

    Pozdrawiam
  • @Andrzej Madej 18:41:17
    Witam,

    Miło, że się odezwałeś i mam nadzieję, że czytasz moją autobiografię.

    Wrażliwość jest niewątpliwie jedną z najbardziej trudnych do kontroli - cech ludzkich - ale cóż takie to nasze życie.

    Kiedyś miałem podobną "przygodę pokerową".
    Mianowicie, po zakończeniu studiów WAM - każdy z nas w koszarach - akademiku w Łodzi - musiał się "rozliczyć" z zakwaterowaniem, pobrać mundury, broń oficera, rozliczyć się z książkami itd.
    Trwało to wszystko około tygodnia.
    Wcześniej jednak, każdy z nas, swieżo promowanych oficerów otrzymał pierwszą wypłatę, która była duża, chyba 3 miesiące pensji "z góry".
    W ciągu dnia - rozliczaliśmy się ze wszystkich rzeczy z Szefem Kompani i Roku - a nocami i wieczorami... graliśmy w pokera.
    Mnie akurat wyjątkowo szła karta (nie wiem dlaczego) i jakoś wygrałem dużo pieniędzy. Rano, patrząc na kolegów, którzy przegrali całą pensję i byli smutni - zrobiło mi się ich żal... Chciałem im oddać pieniądze...ale oni nie chcieli przyjąć, twierdząc, że to sprawa honorowa...

    Od tej pory nigdy więcej nie grałem w pokera...

    Pozdrawiam
  • @interesariusz z PL 21:49:52
    Szanowny Panie,

    Miałem w życiu wielu pacjentów umierających na raka.
    Wiem dobrze jaki to jest trudny okres, pełen bólu i cierpienia.

    Wiadomo, dla każdego z nas, przyjdzie kiedyś taki dzień, gdzie będziemy musieli pożegnać się i odejść w zaświaty, ale...

    Gdybym ja miał możliwość wyboru, wolałbym zrobić to szybko, bez bólu - może w czasie snu - natychmiast.

    Pozdrawiam
  • @krysz 23:39:28
    Hello Krysz,

    Oczywiście miło mi, że zwracasz się do mnie "per ty" - zresztą, tutaj gdzie obecnie mieszkam (w Australii) - wszyscy są na ty.

    Miło mi też, że udało się nawiązać ciekawą wymianę zdań - mam nadzieję będziemy to kontynuować. A w jakim kraju Ty mieszkasz?

    Masz rację, ja jestem "wojownikiem" - całe swoje życie, od wczesnego dzieciństwa zawsze o czymś marzę, o coś walczę; zawsze coś próbuję osiągnąć.
    Efekty są rozmaite ale to nie znaczy, że kiedykolwiek przestanę walczyć.
    To też pasja, sposób mojego życia.
    Chociaż, cóż - jestem człowiekiem również bardzo emocjonalnym oraz wrażliwym - czasem niestety nie potrafię tego ukryć.

    Tak jak wspomniałem już kilkukrotnie.

    Piszę swoją biografię w określonym celu. Uważam, że moje życie nie jest dziełem przypadku ale kreacją Pana Boga czy też Przeznaczenia.
    Moje życie układało się bowiem tak, że poznałem chyba wszystkie, a napewno większość, rozmaitych aspektów życia - tutaj na Ziemi.
    Aby zrozumieć pewne rzeczy - trzeba je po prostu przeżyć; byłem więc na samej górze, na samym dole; byłem prawie we wszystkich krajach tego świata; poznałem wszystkie możliwe warianty ludzkie.
    Będąc lekarzem - poznalem też wszystkie fizyczne aspekty życia.

    Teraz, będąc w samotności - z dala od problemów - miałem szansę to wszystko przemyśleć, odpowiednio rozważyć.

    Codziennie rozmawiam ze sobą (spacerując myślowo po przeszłości, po świecie i teraźniejszości - pisząc swoje książki - rano i wieczorem);

    Codziennie wieczorem, na podsumowanie każdego dnia rozmawiam też z Panem Bogiem, który jest wszędzie, który jest blisko; czuję Go obok...

    Kilka lat temu postanowiłem wrócić do medycyny, nie jako lekarz ale jako terapeuta praktyk. Poznałem wtedy zasady Fizyki Kwantowej - oraz razem ze swoim bliskim znajomym, zaczęliśmy pracować nad rozwojem i stworzeniem Medycyny Cybernetycznej.
    Pracujemy nadal, jesteśmy już prawie na ukończeniu...

    Tak też ostatecznie powstała "Misja Mojego Życia".
    (Będę o tym jeszce dużo pisał w "AMEN").

    W wielkim skrócie:
    Moim głównym przesłaniem było, jest i będzie:
    "Pomagać innym ludziom żyć długo, zdrowo i szczęśliwie".
    Moim największym marzeniem życia jest: "Nieśmiertelność dla ludzi".

    Wiem, że to trudne, bardzo ambitne i może nawet nieosiągalne zadanie, być może niektórzy pomyślą sobie, że jestem psychicznie zaburzony... ale właśnie o to będę walczył - przez resztę swojego życia.

    Pozdrawiam

    Ryszard Opara
  • @krysz 23:53:41
    A to się dopiero okaże...

    Jeżeli osiągnę szczyty, o których piszę w "Misji Swojego ŻYCIA" - wtedy z pokorą, przyjmę ten zaszczyt.

    Ale jak wiesz - Orły latają wysoko - i umierają w locie...
    Nie mają więc miękkiego lądowania.

    Tobie również życzę Lotów - na wysokościach Życia.

    Pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 01:56:45
    a więc wszyscy czekamy, na porady, jak żyć,

    tutaj, na neonie, był autor, który twierdził, że się wyleczył z raka trzustki, dietą, petkami moreli, i lewatywami,

    była to istna chemioterapia, ponieważ jadł ponad 100 pestek dziennie, czego podobno organizm nie jest w stanie przetrzymać.
  • @Ryszard Opara 02:10:48
    O pokerze mozna godzinami. Bylem swiadkiem w ZBOWIDzie jednej gry. Przyszedl jakis nieznajomy gosc , ktory musial byc zawodowcem. Piedziedzy na stole bylo sporo .Po kilku godzinach gry podmieniono talie po tasowaniu , juz z gory ulozona i gosc ten pierwszy dostawal karty. Dostal z miejsca 4 asy. Pula byla ogromna. Zakladano, ze gosc ten nie bedzie dobieral kart a nastepny po nim poprosi o 2 karty i dostanie Straight Flush . Gosc jednak wyrzucil 2 karty (w tym 1 asa i zostal z trzema asami) czym samym nastepny gracz nie dostal kart do Straighta. Gosc wzial pieniadze, wyszedl i wiecej go nie widziano.

    Grywajac w akademiku oczywiscie znaczylismy karty ale ludzie szybko sie orientowali i przynosili nowa talie z kiosku Ruchu co byl nieopodal. Wpadlismy na genialny pomysl. Poznaczyc karty z kiosku Ruchu! Kobiecina wziela 500 zlotych za pozyczenie nam pudla z taliami kart. Praca byla zmudna by te wszystkie talie poznaczyc ale oplacila sie sowicie bo caly akademik gral tymi taliami.
  • @Ryszard Opara 02:10:48
    Witam,

    Czytam regularnie z wielkim zainteresowaniem. Mało komentuję bo

    Co do mojej przygody z "karciarstwem" to po rezygnacji z pokera, przysiadłem się do bridża. W najlepszych czasach tej dyscypliny (druga połowa lat 70-tych), byłem nawet akademickim mistrzem Krakowa i członkiem szerokiej młodzieżowej kadry Polski.

    Tu wrażliwość pomagała. Jak to świetnie ujął tutejszy bloger Miarka: "najważniejsze w bridżu jest przewidywanie błędów swojego partnera".

    Pozdrawiam
    Andrzej
  • @staszek kieliszek 19:32:27 Oszukać w celu okradzenia pod pozorem przegrania
    czyli kradzież

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031