Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
347 postów 1881 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Polak. Patriota. Humanista.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.61

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

DOM na Wyspie – Sovereign Islands. Taki prawdziwy Raj na Ziemi. Chociaż...prawdziwy Raj trwa wiecznie...a ziemski jest czasowy

DOM na Wyspie – Sovereign Islands

Wycieczki po morzach, oceanach, skrajach, krajobrazach i wyspach, stanowią taką Odyseję Życia, na co dzień. Odmiennego od każdej rzeczywistości. Ale kiedyś, trzeba też wrócić to swojej Itaki; tego kawałka - gdzieś na ziemi, które w naszym życiu, oznaczają DOM.
On zawsze, gdzieś musi istnieć, być. Nawet jeżeli on fizycznie istnieje w naszej wyobraźni...
Dla naszej rodziny Domem wtedy była Australia – Gold Coast - Sovereign Island.

Mieszkając tam, żartowałem tak... wśród wszystkich znajomych rodowodu anglosaskiego, że:
„We are more British, then The Quenn”. (Jesteśmy bardziej Brytyjczykami niż Królowa Angielska).

Na ich pytający wzrok odpowiadałem:
"Listen...Our home, we are living-in is Queensland; on Sovereign Island; and street is: Brittanic Crescent" 
(Uważaj, Nasz dom, w którym my mieszkamy jest w Queensland (Ziemia Królowej); na Sovereign Island (Wyspa Królewska), przy ulicy Brittanic Crescent (Ulica Brytyjska).
A Królowa Brytyjska... a to gdzie ona mieszka: w jakimś...tam... Buckingham Palace.
A co ta nazwa wskazuje – Nic – absolutnie nic... brytyjskiego!!!

Mówiłem im też czasami (po paru szklankach whisky), że za chwilę zadzwonię do "Elki tej Drugiej", i powiem jej - co ona traci - nie będąc z nami. Tu w k...raju królowej.

Madison, zbudował ktoś inny; ale ja go przerobiłem całkowicie według własnej wyobraźni. Właściwie każdy dom, w którym mieszkałem dłużej sam czy też z rodziną, po pewnym czasie remontowałem, aby odzwierciedlić stan uczuć mojej duszy. W danym, innym czasie. A jak wiadomo; jedyna w życiu rzecz stała – to ciągła zmiana.

Do Madison zakupiłem wspaniałe, mauretańskie, starodrewniane, olbrzymie odrzwia wejściowe, które znalazłem na sprzedaży - podczas naszej wycieczki - wokół zamków Loary. Każde otwarcie tych wrot, cudownych drzwi, wciskało w nasze pielesze - nieznane zapachy historii a trzeszczenie zawiasów oraz łomoty przeszłości -
tradycje wielu wieków i cywilizacji minionych – z historii.
Wrota były ponoć z trzynastego wieku, tak oznajmił nam sprzedawca, chociaż nie wydał zaświadczenia.
Nieważne - wrota były wielkie - robiły na każdym wrażenie, przy każdym otwarciu.

Potem znalazłem cudowny, majestatyczny i kryształowy żyrandol barokowy zawierający...bagatela 365 żarówek, który idealnie z wrotami... harmonizował. Oświetlał nasze "foyer" każdego dnia w roku.

Do tych cudów historii dołożyłem, wielką białą, marmurową rzeźbę z Florencji – XVIII wiek - (Szkoła Canovy), która zdobiła - od 1807roku, fronton pierwszego banku w Australii (Colonial Mutual).
Przedstawiała Davida, broniącego matkę z dziecięciem na ramieniu, atakowaną przez dzikie bestie.
Kiedyś to były bestie, dzisiaj to są inne dziekie stworzenia w każdym Banku świata - banksterzy.

Tak ułożyłem wszystkie elementy, kompozycji spektakularnego wejścia do domu -naszego Madison.
Tuż za drzwiami było obszerne foyer; w nim marmurowe schody, które po obu stronach dużego hallu,
prowadziły na pierwsze piętro - na poziom sypialni (których tam było osiem) oraz domowego kina stereo –
na 30 osób. Ekran w kinie - był pełnowymiarowy – 2.5 x 5 metrów.

Sufit naszego Foyer o powierzchni 100m2, ozdobiłem sztukaterią i kopią obrazu „Narodziny Venus”- Boticelliego. Foyer Madison wyglądało rewelacyjnie. Choć być może nie w guście każdego. 
Szczególnie ludzi - wielbicieli nowoczesności. Nawet nasze dzieci, mówiły na Madison – "Muzeum...ojców".

Wszyscy wizytujący rezydencję zachwycali się foyer/wejściem a to było preludium pozostałej części parteru.
Na wprost była duża sala koncertowa z antycznym fortepianem, na którym grał podobno dawno kiedyś Chopin
i obrazami polskich romantyków; Brandta, Malczewskiego (oraz kopia obrazu "Rejtana" - Matejki, namalowana
przez jego ucznia Czesława Moniuszkę, syna słynnego kompozytora - Stanisława)

Dalej była oranżeria roślin tropikalnych z basenem krytym błękitem, spa oraz obowiązkowo - duża klatka pamiętajaca czasy Ostatniej Dynastii Persji (Reza Pahlavi) - wraz z papugami i innymi egzotycznymi ptakami.
W lewo alabastrowe łuki, kolumnada prowadziła do salonu z barem, który był zwieńczony owalną, formalną salą jadalną, (na „oficjalne” przyjęcia, z onyxowym stołem, dla 24 osób).
Wszystkie okna wychodziły na zatokę zachodów słońca, które były muzyką i poezją spędzanych tam wieczorów.
A było ich wiele, i czasem były one co dzień...choć po zachodzie.

Prawa strona foyer miała mój gabinet i bibliotekę, obłożoną książkami; za tym była kuchnia z jadalnią „codzienną”, pomieszczenia gospodarcze, dalej gymnasium, sauna i sala do masażu.
Wszystko było otoczone tropikalną roślinnością, która spływała łagodnie do zatoki oceanu. Czasem o różnych porach podpływały do nas delfiny, czasem nawet i rekiny z wizytą - "memento mori".
Nie były one groźne, bo wszelkich ryb była w oceanie taka obfitość...,że człowiek był bezpieczny.

Na marginesie trzeźwości...
Rozmawiałem kiedyś na marze nocnej z rekinem, który stwierdził, że "podnieca go jedynie krew ludzka"...
ale mięso ryb jest bardziej świeże i ekologiczne. No cóż, trudno kłócić się z gustami natury.
Kąpałem się w oceanie wielokrotnie i nigdy, nie widziałem żadnego zagrożenia. A wody były czyste i ciepłe. Czasem zmącone wiatrem i odpływami, przypływami ale nigdy takie same.

Aby zakończyć podróż po Madison - dodadam tylko, że na piętrze było osiem sypialni, każda z własną łazienką oraz tarasem/balkonym - przeglądających się w wodach zatoki.
Plac wokół domu - zaprojektowany przez specjalistę, rodem z Edenu; był pełen kolorowych egzotycznych drzew i kwiatów; rosły palmy, kokosy, mango i inne cuda - wianki tropików Australii.
Był oczywiście też kort tenisowy - no i przystań dla naszej łodzi - "EuroPak 8".

Tak właśnie, kolejny raz spełniło się marzenie mojego dzieciństwa... Aby zbudować duży dom...

Mieszkaliśmy w Madison od 1.04.2003roku i przez kilka lat mieliśmy wymarzony, absolutny spokój.
Ponieważ była to wyspa, mieliśmy zawszę ciszę, spokój i codzienny szum fal, bardzo rzadko zmącone cywilizacją.
Taki prawdziwy Raj na Ziemi.

Choć podobno ten prawdziwy Raj trwa wiecznie...a ziemski jest czasowy.
Ale czym jest wieczność? Czy ona następuje wtedy kiedy stają zegary – czy też wieczność jest wtedy, gdy się czasu nie liczy...
Tak było może tym razem.

No bo przecież Raj – na tej naszej ziemi...nie może trwać wiecznie. W końcu przyjdzie ktoś albo stanie się coś...co zniszczy Twój spokój, ciszę, błogość... no i własny Raj...

Koniec Odcinka 61
 

Ryszard Opara

 

KOMENTARZE

  • Dom jak z Architectual Digest. Moi przodkowie mieli takie i im zabrali,
    spalili, upanstwowili. Nie mozna sie do niczego materialnego przywiazywac. Najgorzej jest tym co cos maja bo wielu kombinuje jak im to zabrac. Znam takich co sa milionerami a mieszkaja i ubieraja sie jak zwykli ludzie z tego wlasnie wzgledu.
  • Obecnie w mediach funkcjonuje tyle kłamstw, półprawd i niedomówień,
    Obecnie w mediach funkcjonuje tyle kłamstw, półprawd i niedomówień, że ich prostowanie jak na możliwości pojedynczego człowieka jest prawie niemożliwe , pomimo tego , że sypiam 2-3 godziny na dobę....i przerasta /przechodzi to moje możliwości, co nie znaczy , że niekiedy zrażony zasłyszaną oficjalną informacją nie podejmuję własnych działań demaskujących , wbrew przeciwnie z dziką przyjemnością ujawniam te dezinformację , przy tym konsekwentnie działam z tym , co ogłosiłem w odezwie/manifeście dysydenta, komandosa Michała Jarzyńskiego do Narodu Polskiego pkt. 2 tej odezwy cytuję :
    2. Demaskujmy agenturę okupanta ! ten okres konfliktu sprzyja ujawnianiu się agentury – wykorzystajmy to do wyczyszczenia przedpola.
    http://www.michaljarzynski.pl/index.php…

    Dodam, iż demaskacji wymaga nie tylko wroga agentura , lecz metody i formy wrogich działań jak również fakty, które powinny być archiwizowane na przykład w białej księdze przestepstw popęłnionych przez obecny reżim w Polsce i podległe im slużby. .....sam taką białą księgę otwieram .....innych , których również dotykają przestepstwa reżimu proszę o podjęcie podobnych działań.....materiał wkrótce może się przydać.

    Oto jeden z przykładów mojej interwencji wobec artykułu pt. W cieniu Iskanderów , który ukazał się na portalu www.specjal-ops.pl …....mój komentarz znajduję się pod tym artykułem.
    http://www.special-ops.pl/blog/id595,w-cieniu-iskanderow
  • @staszek kieliszek 04:25:17
    Szanowny Panie Staszku,

    Całkowicie się z Panem zgadzam. Nigdy nie można się przywiązywać do rzeczy materialnych i najgorzej coś w życiu osiągnąć, bo wtedy wszyscy kombinują jak to zabrać...

    Ale jak wspominałem w pierwszych odcinkach swojej biografii, urodziłem się i dzieciństwo przeżyłem w bardzo ciężkich warunkach.
    (10 osób mieszkało razem w jednym pokoju z kuchnią i łazienką).
    Wtedy właśnie, jako mały chłopiec, przyrzekłem sam sobie, że jak będę duży zbuduję wielki, piękny dom... który będzie miał 10 pokoi i łazienek.

    No i jak dorosłem, spełniłem marzenia dzieciństwa - i takich domów jak ten na obrazku, miałem w swoim życiu kilka. Straciłem je, z różnych powodów; najczęściej (z własnej winy - dałem się oszukać) ale faktem jest, że miałem, że zbudowałem kilka.
    I to dla mnie liczy sie najbardziej...

    A że teraz mieszkam, w małym mieszkaniu (ale sam) to tylko moja wina

    C'est la vie - and let it be.

    Wiem jedno, niedługo będę znów mieszkał w pałacu.

    Pozdrawiam
  • @detektywmjarzynski 09:41:34
    Szanowny Panie Jarzyński,

    Wiem - jak się dowiedziałem od Pana, kończyliśmy te same studia (WAM), ale nie bardzo rozumiem treść Pana komentarza oraz co to ma wspólnego z moim 61 odcinkiem autobiografii...

    Pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 12:31:55
    Jedno jest pewne; przy 2-3 godzinach snu na dobę nie można na dłuższą metę zachować zdrowia.
  • @Robik 12:37:17
    Szanowny Panie,

    Ma Pan rację a jednocześnie nie ma Pan racji.

    Zgadzam się, że sen - wypoczynek jest bardzo ważnym elementem utrzymania zdrowia...Ale to wszystko zależy jeszcze od kilku innych rzeczy: odżywiania, oddychania, odporności i ogólnie rzecz biorąc stylu życia...

    Ja w młodości, zwłaszcza kiedy dyżurowałem w szpitalu, naprawdę bardzo rzadko kiedy - spałem więcej - niż 3 godziny na dobę.
    Kiedy zaś pracowałem jako lekarz dyżurny w Broken Hill - czasem przez cały tydzień, wogóle nie spałem... Czasem 168 godzin. Owszem, jak tylko była jakaś wolna chwila, podsypywałem gdzieś tam "na boku".
    I nigdy nie byłem zmęczony...

    Ja wiem, że trudno w to uwierzyć, nawet mnie samemu - ale tak było.

    Obecnie od ponad 10 lat - prowadzę bardzo zdrowy tryb życia - jeżeli chodzi o oddychanie, dietę, ruch, wypoczynek...
    Nidgy nie jestem zmęczony, nigdy na nic nie chorowałem - nie wiem co to ból głowy, serca itd itp.

    Sen jest bardzo ważną rzeczą, ale najważniejszą jest zdrowy tryb życia.

    Będę o tym wszystkim pisał w następnych odcinkach mojej biografii.

    Pozdrawiam tymczasem
  • @Ryszard Opara 13:04:48
    Witam,
    Muszę przyznać, że nie bardzo chce mi się uwierzyć w to, że można odpowiedzialnie wykonywać jakąkolwiek pracę nie śpiąc przez tydzień.
    Jeśli podsypywał Pan "na boku" to staje się to już bardziej prawdopodobne. W takich sytuacjach nasz organizm potrafi się niewiarygodnie adaptować. Istnieje jeszcze coś takiego jak "microsleep" kiedy to organizm bezwolnie zapada w sen na kilka sekund do kilku minut (nawet sobie tego nie uświadamiając).
    Tak czy inaczej to sen ma większy wpływ na nasze zdrowie niż dieta czy ruch...
    Tak na marginesie to dzisiejsza moda na ćwiczenia, bieganie itd przynosi więcej szkody niż pożytku.
    Również pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 13:04:48
    http://m.neon24.pl/75dde5467a92153666497306f86b9c54,13,0.jpg

    Hmmmm,

    dawno, dawno temu nie spałem przez 3 lata, z powodu bólu,
    w nocy wyłem i momentami pogrążałem się w "letargu", półśnie, jawie z odrętwiałym mózgiem,

    od 20 lat nie mogę spać, śpię około 4 godz na dobę.

    No, ale pod żadnym pozorem nie powiedziałbym, że zachowałem sprawność intelektualną i reakcyjną.
  • @Ryszard Opara 13:04:48
    Wniosek: Albo jest Pan mutantem albo jechał w tamtym czasie na amfie. :-)
  • 20 lat wstąpienia Polski do NATO , to dwadzieścia lat tragedii narodowej
    https://imgur.com/UaBDYDH

    20 lat wstąpienia Polski do NATO , to dwadzieścia lat tragedii narodowej.......obecna armia , to marne szczątki i pozostałości po LWP, której ta nowa armia nawet do pięt nie sięga zarówno w sensie bojowym , a szczególnie moralno-politycznym........a tzw. "misjonarze " to tanie mięso armatnie dla osób zawiadujących NATO, wszak jeden z głównych ideologów tajnej światowej władzy /SWAC/ Henry Kissinger , bez żadnych ogródek , powiedział :

    "Mam nadzieję, że jeśli wszystko pójdzie dobrze to połowa Bliskiego Wschodu będzie należała do Izraela. Nasza młodzież szkoliła się przez ostatnie dziesięciolecie, lub coś koło tego, w grach komputerowych i to jest interesujące widzieć w nowych grach takich jak „Call of Duty” i „Warfare 3”, to, że one odzwierciedlają dokładnie to co nadchodzi w najbliższej przyszłości z jej inteligentnym programowaniem.
    Nasza młodzież w USA i na Zachodzie jest gotowa, ponieważ została ona zaprogramowana żeby być dobrymi żołnierzami, mięsem armatnim, a kiedy dostaną oni rozkaz wyjścia na ulice i walki z tymi obłąkanymi Chińczykami i Rosjanami to oni będą wykonywać rozkazy."

    https://wolna-polska.pl/.../glos-z-piekla-henry-kissinger...

    Z polską zbrojeniówką jest jeszcze gorzej, niż z polską armią , ponieważ prawie całkowicie została ona po bandycku przejętą przez obcy, zachodni kapitał.
  • @Robik 15:39:07
    Zgadzam się z Panem w jednym:

    "dzisiejsza moda na ćwiczenia, bieganie itd przynosi więcej szkody niż pożytku". To prawda, szczególnie jeżeli dodatkowo ludzie stosują rozmaite pożywki/tabletki/cuda dla budowania i kształtowania mięśni.

    Natomiast ruch moim zdaniem jest absolutną podstawą życia.
    Bez ruchu, tak jak bez powietrza i wody - człowiek umiera.

    Najlepszą, naturalną formą ruchu dla człowieka jest codzienny spacer.
    Ja codzień spaceruję minimum 10 km: rano, południe, wieczór, przed snem. Czuję się po każdym spacerze naprawdę znakomicie.
    Inną naturalną formą ruchu jest pływanie - używa się wtedy wszystkich mięśni - oraz ćwiczy oddychanie.
    Jazda na rowerze, moim zdaniem, nie jest zbyt dobra dla ciała - używa się podczas jazdy na rowerze - tylko dolną połowę ciała.

    Będę o tym pisał w następnych odcinkach ale dla właściwego zdrowia najważniejsze i konieczne sa: oddychanie, woda, dieta, ruch i sen.
    Właśnie, moim zdaniem w takiej kolejności.

    Pozdrawiam
  • @interesariusz z PL 15:53:50
    Szanowny Panie,

    Zależy z jakiego powodu był ten ból, o którym Pan pisze.
    Podstawową sprawą jest znaleźć przyczynę bólu - a następnie usunąć tę przyczynę. Wbrew pozorom - to prosta sprawa.
    Będę o tym jeszcze pisał - tym też będę się zajmował w przyszłości.

    Na razie zalecam, tuż przed snem (zamiast patrzeć w beznadziejną TV) - przejść się na spacerek - 1-2 kilometry. Bez telefonu; najlepiej gdzieś w parku albo lesie... Tak aby unikać wszelkich stresów.

    W czasie tego spacerku rozmyślać o najprzyjemniejszych chwilach Pana życia - i tak po prostu...uśmiechać się do samego siebie, pozytywnymi myślami... Jeżeli Pan zacznie to robić - i wejdzie to w nawyk - w tzw "zegar biologiczny" Pana organizmu - będzie Pan spał dużo lepiej.

    Proszę spróbować.

    Pozdrawiam
  • @Nibiru 16:39:30
    Szanowny Panie.

    Kimkolwiek jestem - "jestem kim jestem" - "myślę więc jestem".

    Narkotyków ani żadnych używek w życiu nigdy nie brałem...

    Raz kiedyś tam, w młodości durnej, namówiono mnie na zapalenie "jointa" Nie wiem co to było (chyba LSD) - ale źle się po tym czułem, bolała mnie głowa - i od tamtej pory... nigdy więcej.

    Owszem, codziennie wypiję kieliszek (czasem dwa) dobrego wina.
    To wszystko.

    I NIGDY w życiu - nie byłem zmęczony.
    Wiem, że Pan mi nie uwierzy - ale nie zamierzam mówić nieprawdy tylko po to aby być...wiarygodnym.

    Pozdrawiam
  • @detektywmjarzynski 18:35:09
    Szanowny Panie Kolego,

    Może niech Pan uprzejmie pisze na temat a nie co Panu do głowy akurat przychodzi...

    Bo to nie w gruszkę nie w pietruszkę...

    Pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 02:10:06
    W kwestii "ruchu" pełna zgoda.
    Najważniejszy warunek to ten, że takie ćwiczenia muszą sprawiać nam przyjemność.
    Najlepszym przykładem są dzikie zwierzęta.
    Biegają tylko wtedy gdy polują albo sami mogą stać się obiadem i wtedy uciekają - tak jest ten świat urządzony.
    W innym przypadku poruszją się dla zabawy.
    Najbardziej zatrważają mnie ludzie którzy po "ciężkim" dniu pracy udają się do siłowni i biegają na kieraciku (bieżni) myśląc, że to dla zdrowia (zwykle robią to przy sztucznym oświetleniu jako że za oknami jest już ciemno - w ten sposób dezorientują swój układ hormonalny).
    Najlepszy sposób na zrujnowanie sobie zdrowia.
    Tylko kto im to powie?
    Polecam bardzo niewielką książeczkę wydaną 35 lat temu której autorem jest kardiolog Henry Solomon "The Exercise Myth".
  • @Ryszard Opara 02:26:24
    Prawdę Pan pisze – prawdziwy Raj trwa wiecznie...a ziemski jest czasowy.

    No bo przecież Raj – na tej naszej ziemi...nie może trwać wiecznie. W końcu przyjdzie ktoś albo stanie się coś...co zniszczy Twój spokój, ciszę, błogość... no i własny Raj...

    Wieczność, tam się czasu nie liczy i egzaminy maturalne omijające królową nauk uzasadnione.

    Raj ziemski może trwać wiecznie, ale musimy zacząć liczyć życie zgodnie z biegiem trwania naszego czasu.

    Teraz jesteśmy w piekle ponieważ, system dziesiętny obowiązujący liczenie, kradnie nam 2 godziny czasu w dzień, 2 godziny czasu w nocy.
    Brak synchronizacji życia z teorią czasu, daje doskonałą blokadę działania systemu raju.
    Pozdrawiam.
  • @Ryszard Opara 02:24:33
    W 1978 gdy przyjechalem do USA tez mnie namowiono na papieros z marychy. Dzialanie bylo przyjemne: potrawy smakowaly wyjatkowo, dowcipy byly dowcipne ale na drugi dzien bolaly mnie stawy i mialem jakies nerwowe tiki.Trwalo to tydzien. Po roku tez sie znalazlem w towarzystwie gdzie nie wypadalo nie odmowic. Chicagowska smietanka artystyczna Polonii. Te same objawy. Nigdy wiecej marychy nie probowalem natomiast pracujac w kilkudziesieciu firmach w USA spotykalem ludzi to ziolo palacych. To nie jest takie zwykle, nieszkodliwe ziolo. Ludzie to uprawiajacy byli glupkowaci, ciagle usmiechnieci i z reguly wywalani z pracy po kilku tygodniach. Byc moze to ziolo ma jakies skladniki przeciwbolowe dla chorych na raka ale dla ludzi zdrowych bym tego nie polecal.
  • @Ryszard Opara 12:28:53
    "A że teraz mieszkam, w małym mieszkaniu (ale sam) to tylko moja wina"

    Jak to należy rozumieć "(ale sam)" w aspekcie Pana licznej rodziny przy jednoczesnym samo obwinianiu się !

    Nie jest to z mojej strony wścibstwo ale tylko oczekiwanie doprecyzowania przez Pana całościowej sentencji wynikającej z 61 odcinków, które w tej sytuacji jawią się jako wiedza niekompletna, szczególnie do treści zawartej w cudzysłowie !

    Wszystkiego DOBREGO !
  • @goodness 08:39:56
    Przeraszam, ze sie wtracam...
    Tak czytam o tym piekle i raju... I takie cos mi sie przypomnialo :)
    Taki jeden, co go akurat mam na mysli i ktory wszystkich zna i byl juz wszedzie - tak mi opowiadal...

    Na audiencji u sw. Piotra, ktory pracuje na etacie woznego (klucznika, odzwiernego) u Bram Niebianskich udalo mu sie dzieki uprzejmosci tegoz
    rzucic okiem na Pieklo i Niebo (lub Raj, jak kto woli).
    Po przejciu tej Bramy Do Wiecznosci ukazal sie jego oczom wielki wiezowiec z mnostwem pokoi.
    Jak sie okazalo byl to hotel i nazywal sie Grand Pieklo i Niebo.
    Weszli do srodka i sw. Piotr uchylil drzwi do jedenego z tych pokoi.
    Powiedzial przy tym, ze pokaze mu teraz Niebo.
    Ten moj znajomy, jak mi opowiadal - ujrzal w tym pokoju starego bezzebnego starca. Cialo jego pokryte bylo otwartymi wrzodami. Pocil sie i slinil. I bardzo smierdzial przy tym.
    I tenze starzec kopulowal z przepiekna mloda dziewczynyna. Moze nawet z dziewica (jak, kto woli).
    Sw. Piotr zamknal drzwi i oboje (znaczy sie ten moj znajomy i ten sw. Piotr) poszli sobie na dalszy spacer.
    I na papierosa.
    Po jakims czasie odezwal sie sw. Piotr do tego mojego znajomego tymi slowy:
    -"Pokazalem ci niebo. A teraz pokaze ci pieklo."-
    I poszli.

    Poszli i zaszli do tego samego pokoju w ktorym ta sama przepiekna mloda dziewczyna (moze nawet dziewica) kopulowala z wstretnym bezzebnym starcem. Dokladnie z tym samym.

    -No to, jak to? - zapytal moj znajomy.
    -Wszystko dokladnie to samo, a jednak raz Pieklo, a raz Niebo? - nie mogl zrozumiec moj znajomy.
    -Zaraz ci wyjasnie... - odpowiedzial sw. Piotr.
    -Tylko pozornie niby wszystko to samo. Ale roznica jest taka, ze ten starzec jest w Niebie.-

    - A w Piekle jest ta mloda dziewczyna! - po chwili dodal.
    ..................
    Czemu sluzyc ma to spostrzezenie?
    Ano moze sluzyc jako wstep do teorii wzglednosci, gdyby ktos napisac chcial takie :)

    Serdeczne pozdrowienia
  • @katparanoi 10:10:22
    Szanowny Panie,

    No cóż... tak to w życiu bywa.

    Kiedy byłem małym dzieckiem, mieszkałem w małym mieszkaniu -(pokój z kuchnią), w którym zawsze było pełno ludzi - 10 osób w sumie.
    Wtedy marzyłem o tym i przyrzekłem sobie, że jak dorosnę zbuduję duży dom, w którym będzie 10 pokoi - sypialni i 10 łazienek.
    Marzyłem również czasem, żeby być w domu samemu.

    No i moje marzenia, przyrzeczenia się spełniły.
    1. Zbudowałem wiele pięknych i dużych domów, gdzie było dużo sypialni i łazienek.

    2. Moje drugie dziecinne marzenie, również spełniło się. Mieszkam teraz sam - i to w oczywistym sensie "moja wina".
    No bo kiedy byłem bogaty, drzwi mojego domu nigdy się nie zamykały.
    Było zawsze pełno ludzi, przyjaciół, rodziny, znajomych...wszyscy mnie kochali, podziwiali...
    A teraz nie jestem już bogaty; nikt mnie nie odwiedza.
    Dzieci dorosły... no i poszły sobie w świat, w samodzielność. Żona też.
    Wszystko się zmieniło...

    No i czyja to wina, że nie jestem już bogaty...? - Tylko moja.

    Niedługo wszystko się zmieni, odwróci... ale... nie będę zdradzał tajemnic przyszłości - zostało mi jeszcze sporo odcinków życia...
    Nie tylko mojej autobiografii.
    I pewnie wtedy...wszyscy wrócą... takie to życie.

    Wszystkiego najlepszego
  • @krysz 12:00:26
    Szanowny Panie,

    Znakomita i w sumie bardzo życiowa historia. Dziękuje.

    Najbardziej słuszna jest pointa. Nie ma wielkiej różnicy między Niebem a Piekłem - przynajmniej tu na Ziemi.

    To raczej różnica percepcji - i osób/aktorów przedstawienia.

    Pozdrawiam
  • @krysz 12:00:26
    Witam. Dziękuję za super opowieść o teorii względności – względem dwóch osób w jednym pokoju z piekłem i rajem.

    Zdrowych ludzi powinna interesować tylko teoria bezwzględności zachowania do końca harmonii organizmu. Ponieważ naturalny system, może chronić życie człowieka w wieku dziecięcym i starczym.
    Australia to najlepszy przykład udzielanej przez państwo pomocy obywatelom.

    Odwrotną teorię względności przedstawia drzewo co chciało rosnąć pochyło i teraz każde bydło na nie wchodzi.

    Nasza konstytucja trójce nakazuje dawać równowagę, system dziesiętny nie uwzględnia 4 godzin doby, to tak teoretycznie urzędowo jesteśmy uwzględnieni.

    Drzewo można wyprostować, zaczniemy liczyć dwunastkami a równowagę władzy dadzą liczby parzyste w zdrowym systemie w harmonii z naturą.

    Serdecznie Pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 13:04:48 Ma Pan rację a jednocześnie nie ma Pan racji
    To bez cienia wątpliwości talmudyczna , judaistyczna obca Polsce i Polakom, po żydowsku w CELU MATACZENIA i krętactw ZWODZENIA,
    że niby tak a jednak nie
    MÓWIĄC W PROST W CELU OSZUKANIA a dalej okradzenia myśl i sposób myślenia

    Chyba już Pan rozumie, że ...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031