Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
347 postów 1881 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Polak. Patriota. Humanista.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.60

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Niezbadane są wyroki Nieba -a jeżeli jest jeszcze, jakaś sprawiedliwość -na tym naszym padole, to tylko chyba Przeznaczenie. A może to Sprawiedliwość Boska. Oprócz tego - wszystko płynie, zgodnie z zasadą "Panta Rhei".

„Historia pewnych znajomości” - z Pacyfiku – jak i innych Oceanów Świata.

Jak wspomniałem uprzednio - moją pasją życia są podróże, poznawanie świata i ludzi...

Nigdy nie zapomnę pewnej historii... podróży statkiem - na drodze z Los Angeles na Hawaje.
Podróż trwała tydzień. Na pokładzie, obok naszych kabin mieszkała pewna, bardzo elegancka... ale też trochę dziwna dla nas para.
Oboje pochodzili z USA, ale kobieta była znacznie starsza...od swojego partnera. Może dwa razy starsza...

Poznaliśmy ich, wychodząc z kabiny na śniadanie, czekając na nasze dzieciaki. Początkowo byliśmy przekonani, że to matka z synem. Ale wieczorem, zobaczyliśmy ich na spacerze przytulonych, ostentacyjnie zakochanych,
nie bardzo wiedzieliśmy co o tym sądzić.
Podczas wspólnego z nami drinka - okazało się, że jednak są małżeństwem, niedawno zresztą poślubionym.
No cóż, oboje oceniliśmy to myślowo, jako pewnego rodzaju "mezalians wiekowy", ale skoro czasem starsi mężczyźni wiążą się z "nastolatkami" - w sumie, dlaczego nie może być odwrotnie...

Kilka dni potem, około 5 rano, obudziły nas syreny alarmowe. Okazało się, że zaginęła właśnie ta kobieta i zaistniały podejrzenia, że być może wypadła za burtę, ponieważ przeszukano cały statek...bez rezultatu.
Taki właśnie scenariusz i podejrzenia - głośno też knuł...jej „zrozpaczony” mąż. Przepisy bezpieczeństwa, nakazywały w takich przypadkach kapitanowi, zawrócić statek, który musiał płynąć z powrotem, dokładnie tym samym kursem, przez kilka (5-6) godzin, w nadziei na możliwość odnalezienia zaginionej...

Wszyscy dorośli pasażerowie wyszli na górny pokład, patrząc w ocean; chociaż z tego co mówili kapitan i jego doświadczeni oficerowie, znalezienie osoby zaginionej na środku...Pacyfiku jest absolutną niemożliwością.
Tym bardziej nocą. Bo oprócz tego oczywiście są: prądy, fale, rekiny i właściwie... kapitan zawrócił statek, bo musiał - tylko i głównie z powodu na obowiązujące procedury... ubezpieczeniowe.

Płynęliśmy tak około 3 godzin (wymagania proceduralne). Statek już miał zawracać, kiedy nagle jeden z oficerów zauważył przez lornetkę...płynącą w dali osobę, w wodach i bezmiarze oceanu. Na szczęście był on "spokojny".
Natychmiast wysłano szalupę i... wyłowiono, skrajnie wyczerpaną, ale przytomną... zaginioną kobietę.

Po czym, ku zdumieniu wszystkich ona zeznała...,że została wypchnięta przez swego męża, dużo młodszego partnera za burtę. Ale ponieważ w młodości była znakomitą pływaczką dystansową, no pokonywała maratony; zachowała więc spokój i jakoś przeżyła. Jak się wkrótce okazało, Ona była bardzo majętną kobietą.
On po prostu, w ten sposób, chciał się jej jakoś w prosty sposób pozbyć...i odziedziczyć fortunę.

Ciekawostką był fakt, że w trakcie wyławiania dzielnej kobiety, jej mąż nagle zniknął, nawet nie był świadkiem
jej zeznań – poszedł do baru, zakupił parę butelek whisky, które sam całkowicie wypił, schowany w czeluściach pralni statku.
Kompletnie pijanego, znaleziono go parę godzin potem, zamknięto w izolatce, Kapitan poinformował o całym zdarzeniu Policję, która następnego dnia zabrała przestępcę helikopterem do aresztu.
Jak nas poinformowano potem- skończył w więzieniu, dożywotnim wyrokiem. Oczywiście bardzo słusznie...

Okazuje się...jak niezbadane są wyroki Nieba i że jest jeszcze jakaś sprawiedliwość (może Boska) -
na tym naszym padole.
Takie to przypadki chodzą też po ludziach...chociaż czasem muszą oni popływać po oceanach.

Bardzo ciekawą była nasza wycieczka na Antarktydę: Wypłynęliśmy z Buenos Aires i poprzez kilka miast przybrzeżnych np.: Puenta Arenas i dopłynęliśmy do Ushuaia – na Ziemi Ognistej (Tierra del Fuego).
Niezapomniana była przeprawa przez (Cieśninę Magellana) i tzw. „Bay of Pain” czyli „zatokę bólu”, gdzie
łączą się żywioły dwóch oceanów: Atlantyku i Pacyfiku – a olbrzymie fale wznoszenia czyli tzw. („swell”), dochodzą do wysokości kilkudziesięciu metrów. 

Wszyscy czuli się nie najlepiej; duża część "porcelany rodowej" statku, wypełnionej płynami poszła na stłuczkę
i straty. Mnie osobiście uratowały 2 kieliszki dobrej, zamrożonej wódki. Tak jak kiedyś...w młodości  doradził mi mój starszy kolega lekarz z WAM –oficer marynarz, jako najlepsze lekarstwo na chorobę morską i duże fale.

Potem były nieustające zmany pogody; wyszliśmy na spokojne wody - „Cape Horn” ale parę godzin później - weszliśmy w bardzo burzliwą Cieśninę Drake’a. Płynęliśmy dwie doby na Południowe Szetlandy; Półwysep Antarktyczny. Był koniec lata, wokół olbrzymie góry lodowe, wieloryby, albatrosy.
Scenerie zupełnie jak z filmu „science-fiction”. I tutaj też czasem mnie przydawała się lodowa wódeczka.
Nasze dzieciaczki niestety mogły się tylko napić mleczka, no i z tego tylko chyba powody nie widziały...
uroków Antarktydy.

Parę razy, specjalną łodzią popłynęliśmy do jakiejś wioski rybackiej a potem już helikopterem... robiliśmy "wycieczki kołowate" nad kontynentem. Niesamowite, niespotykane, nieznane.

Następnego lata razem z dziećmi popłynęliśmy na drugą półkulę - Alaskę: Trasa z Vancouver w Kanadzie,
wiodła nas poprzez zatoki i miasta: Ketchikan, Juneau, Yatkutat, Anchorage. Było to równie wspaniałe przeżycie, zwłaszcza, kiedy widzieliśmy rozwalające i topniejące lodowce. Spadały one z góry wybuchowo.
Tak jakby tam, w całkowitej ciszy dnia i nocy - trwała wojna: nieustanna walka żywiołów zimna i ciepła.
Huk niesamowity, jakby ostrzał artyleryjski - działami natury.

Podpłynęliśmy specjalną łodzią do zielono-ziemistej zatoki, pogorzeliska. Stamtąd ścieżką na sam szczyt lodowca, która za kilka tygodni miała obrócić się w pył wodny. Wszystko jeszcze było stałe - ale już w tym czasie niemal płynne.
Zgodnie ze starą, łacińską definicją czasu... - „panta rhei”, według filozofii Haraklitusa, który przecież nigdy na Arktyce nie był... On wiedział:
Wszystkie rzeczy nawet stałe...są w istocie płynne. To tylko zależy od warunków i temperatury.

Zanim wyruszyliśmy w podróż na Alaskę, wydarzyła się u nas w rodzinie przezabawna historia.
Zawsze przed każdą podróżą, w dal...dawałem dzieciom do obejrzenia, przeczytania - rozmaite materiały
pisemne dotyczące miejsc, które mieliśmy zamiar odwiedzić. Tak aby się uczyły, oraz wiedziały, dokąd płyną -
co zwiedzać, czego oczekiwać. Wiadomo podróże kształcą.
Tak było, w przeddzień podróży na Alaskę. Dzieciaki, czytały materiały z dużym zainteresowaniem.
W przeddzień wyjazdu, pewnego wieczoru przy kolacji, nasz mały, ośmioletni Rysio - zapytał mnie:

„Tata, czy Ty wiesz... - Rosja sprzedała Alaskę - Ameryce, w XIX wieku, za kwotę 7 milionów dolarów.
Tata - słyszałem jak rozmawiałeś ostatnio z jednym Panem i zastanawiałeś się w co możesz zainwestować.
Alaska to duży kraj, dużo tam gór złota, lasów, zwierząt - może byś odkupił tę Alaskę od Ameryki...
Nigdy nie przypuszczałem, że nasz mały ośmioletni synek - ma taką złotą żyłkę - do interesów.

Niesamowitym przeżyciem była podróż po wyspach karaibskich: Kuba, Jamajka, Dominicana, Porto Rico,
potem przeprawa kanałem Panamskim po drodze na Galapagos i docelowo Hawaje.
To trzeba zobaczyć, przeżyć. Zupełnie inne światy: wewnątrz oceanu i między niebem a wodą.
Zawieszony między skrajnościami tropiku a palmami i kokosami powietrza.

Galapagos wymaga komentarza. Archipelag wielu różnych wysp wulkanicznych „in the middle of nowhere”
(w środku niczego), na którym żyje wiele niespotykanych nigdzie indziej gatunków zwierząt.
Wyspy te, nigdy nie miały kontaktu z lądem stałym... są ok. 1000 km na zachód od Ameryki Południowej. Wyjątkową ciekawostką jest, takie niesamowite wrażenie, które się odnosi nawet z otwartymi oczami i bez żadnego wpływu alkoholu...jakby te wyspy stale pływały po oceanie - i to spokojnym.
Cudowna przyroda, zieleń drzew i krzewów a błękit oceanu i niebios.
Taki Raj i chociaż bardzo daleko stąd...na pewno warto tam popłynąć. Przynajmniej...Raz w życiu.

Kanał Panamski o długości 80 km - to jeden z cudów myśli technicznej ubiegłego stulecia, chociaż budowany
w początkach XX-go wieku a przy jego konstrukcji, zginęło lub zmarło, z powodów tropikalnych chorób - wiele tysięcy osób.
Panamski łączy oba oceany, no i dzieli dwie Ameryki sztucznie, za pomocą 12 śluz wodnych.
Przeprawa przez kanał to taki jeden wielki pokaz potęgi myśli i geniuszu ludzkiego.

Kanał Sueski- dwa razy dłuższy - jest rozbudowanym ale naturalnym ciekiem wodnym.
Oba kanały skonstruowane były przez tego samego inżyniera – Francuza Ferdynanda Lessepsa – są całkowicie odmienne w strukturze. Całkowicie zmieniły żeglugę handlową - pomiędzy starym a nowym światem.
Tym co było i tym co będzie...

Mógłbym jeszcze wiele pisać o podróżach, morzach i oceanach – bo przecież nasze całe życie - to właśnie podróż po morzach i oceanach istnienia, rzeczywistości i możliwości – a z każdej podróży trzeba tym naszym
statkiem - kiedyś zawitać do portu rzeczywistości. Do miejsca, który wszyscy znamy jako przystań - dom.

A więc wracajmy na Ziemię, sterowani wiatrami czasu do przystani przemijania...tymbardziej, że nasze
przeznaczenie wtedy było wyspą „Sovereign Island” – (Suwerenna Wyspa).

Koniec Odcinka 60

Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • @autor
    http://m.neon24.pl/75dde5467a92153666497306f86b9c54,13,0.jpg

    A nie uświadomił Pan dziecka, że kupno Alaski było odwrotnością transakcji "kup pan cegłę",

    lepiej poznałoby handlową rzeczywistość.
  • @autor
    http://m.neon24.pl/75dde5467a92153666497306f86b9c54,13,0.jpg

    Mam nadzieję, że przeczytał Pan uwagi w poprzedniej notce
    https://Ryszard-Opara.neon24.pl/post/147960,amen-autobiografia-naukowa-odc-59#comment_1535490
    https://Ryszard-Opara.neon24.pl/post/147960,amen-autobiografia-naukowa-odc-59#comment_1535490
  • @interesariusz z PL 08:46:29
    przy okazji, wyżej, pokazał się błąd skryptu.
  • To, co Pan widzial
    i te wspomnienia...
    To sa prawdziwe skarby, ktorych zaden bank lub "dobry znajomy" nigdy Panu nie zabierze :)

    Serdeczne pozdrowienia :)
  • @krysz 09:51:05
    historia kobiety goniącej wpław statek na Pacyfiku przez noc mogłaby być hitem wszechczasów, lepszym od Jamesa Camerona. Podrasować to rekinami i opadaniem z sił... walka o życie przeplatana wstawkami drinków, tańców i śmichów-chichów na Titanicu...

    Tylko dobrego reżysera trzeba byłoby...
  • @maharaja 14:20:07
    Mysle, ze chyba jednak scenariusz bylby za ubogi.
    Byly juz podobne filmy. Pozostawiona (zapomniana) para pletwonurkow. I zjadly ich rekiny.
    .................
    W Boga nie wierze. Przynajmniej nie w tego chrzescijanskiego.
    Ale wierze w przeznaczenie.
    I wierze w opiekunow, ktorzy czuwaja nad nami.
    Wierze w anioly.
    I wierze, ze swiat moglby byc o wiele piekniejszy, gdyby nie w ludzkiej skorze
    parszywe kreatury.

    Pozdrowienia :)
  • Kanał
    Budowa kanału Panamskiego przez Lessepsa na wzór kanału Sueskiego była na ówczesne czasy absolutnie niemożliwa. Po bankructwie francuskiej firmy teren przyszłego kanału wykupili od niej amerykanie. Po sporach z Kolumbią o cenę na pozwolenie rozpoczęcia robót oderwali Przesmyk Panamski od Kolumbii i stworzyli nowe państwo, Panamę, z którym nie mieli już żadnych kłopotów.
    Organizatorem wszystkiego był prezydent Stanów, Theodore Roosevelt, który mianował Johna Findley Wallace szefem budowy , który z kolei zlecił opracowanie planów kanału inżynierowi Richard Nelsonburg.
  • @interesariusz z PL 08:46:29
    Szanowny Panie,

    Oczywiście wszystko czytałem; zawsze czytam Pana komentarze, uwagi.

    No i tak jak umiałem; tak jak myślę odpowiedziałem.
    Wydaje mi się, że różnimy się zasadniczo w niektórych poglądach na sprawy pieniądza, wartości - no ale cóż.

    Tak to w życiu bywa - możemy mieć różnice zdań. Nic w tym złego.

    A tak jak w czasach młodości - pamiętam też słynne przysłowie...

    "Tak to w życiu bywa; Jednemu pęka serce, drugiemu prezerwatywa".

    Pozdrawiam
  • @interesariusz z PL 08:47:46
    Przepraszam, odpowiadam z opóźnieniem - bo nie miałem Internetu.

    Nie wiem o jakim błedzie skryptu Pan mówi - prosze dać znać może trzeba
    powiadomić o tym naszego informatyka.

    Pozdrawiam
  • @interesariusz z PL 08:39:52
    Nie uświadomiłem dziecka - urodziło się w 1997 roku; z pewnością nie skojarzyłoby i nie zrozumiało filozofii życia lat powojennych w Polsce.

    Pozdrawiam
  • @krysz 09:51:05
    Ma Pan absolutną rację.

    Są pewne rzeczy, których NIKT mi nie zabierze - a miałem na tyle w życiu szczęścia - aby wiele doświadczyć.

    Pod tym względem byłem szczęściarzem, a że jestem również dobrym obserwatorem - jakoś pod tym wzgędem - miałem ciekawe życie.

    Pozdrawiam
  • @maharaja 14:20:07
    Też tak myślę - to była wspaniała historia - a ponieważ jestem również dobrym pływakiem i kocham wodę - bardzo podziwialem tę kobietę.

    Trzeba by tylko napisać dobry scenatiusz i mieć paru znajomych z kasą -
    w Hollywood... Reżyser by się znalazł - jest ich tam na kopy...

    Pozdrawiam
  • @Casey 16:47:54
    Dziękuję bardzo za informację.

    Muszę przyznać, że przepłynąłem oba kanały i wywarły one na mnie - fantastyczne wrażenie - o zdolnościach myśli ludzkiej.

    Dla mnie były to dni niezapomniane.

    Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031