Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
408 postów 2142 komentarze

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Lekarz z powołania. Polak - Patriota. Humanista. Misja i Cel Mojego Życia - Pomagać innym ludziom.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.46

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Podobno człowiek całe życie się uczy. To prawda, choć ponoć najczęściej jako głupi umiera. Podstawowa zasada handlu: sprzedać po cenie wyższej niż koszty własne. Tak mnie nauczono w Australii.

Pierwsze interesy w Polsce, nie najlepsze ale, początki zawsze trudne.
Pierwsze koty, za Polskie płoty


Mieliśmy więc już super hale fabryczną i budynki biurowe, pod dużą fabrykę odzieżową. Brakowało nam jednak odpowiedniej ilości dobrych materiałów do produkcji dżinsów, ale...
Jak się wkrótce okazało - to akurat nie był żaden problem.

Akurat w tym czasie, w Australii, firma- Bradmill - jeden z najlepszych, światowych, producentów tkanin
w tym również „denim”- właśnie ogłosiła bankructwo. Tak przeczytałem w Financial Review
(Dziennik Finansowy Australii). Kilka dni potem umówiłem się z likwidatorem firmy Bradmill na spotkanie.
W ciągu paru godzin rozmów - udało mi się wynegocjować, od syndyka - (który na szybko potrzebował, trochę gotówki na własne funkcjonowanie) bardzo dobrą cenę za 500.000 m2 tego materiału - denim. (1AUD/mb). 
Natychmiast, ekspresowo wysłałem towar do Polski.
Miesiąc później, na granicy pojawił się jednak pewien problem: celnicy myśleli, że to chyba jakiś przemyt lub „lewa” faktura, bo cena wynosiła tylko około jednego dolara za metr.
Podobno zbyt tanio...Podobno normalna cena była 3-4 dolary za metr.
Oczywiście i faktycznie wszystko było absolutnie legalne – „lege artis”.
Towar znajdował się do odbioru w porcie w Gdańsku, ale celnicy nie kwapili się do jego wydania.

Pojechaliśmy, więc tam razem z bratem, aby pokazać wszystkie dokumenty tranzakcji, wyjaśnić całą sprawę upadłości Bradmill (ja z konieczności), aby potwierdzić całą autentyczność nadawcy – oraz plany odbiorcy.
W Urzędzie Celnym poszliśmy razem z bratem do naczelnika.
Tam z ogromnym zdumieniem, dowiedzieliśmy się że naczelnik nazywa się ...Tadeusz Opara.
Dokładnie tak samo - jak mój brat.
Sytuacja nieprawdopodobna ale tak w życiu czasem też się zdarza...
W trakcie rozmowy niespodzianek, okazało się także, że naczelnik był...synem brata, naszego ojca.
Czyli bratem stryjecznym.
Sprawa szybko została dla nas pomyślnie sfinalizowana, choć z uwagi na płynność i rozlewność,
zaskakującej od rana sytuacji rodzinnej...- nie mogliśmy tego samego a nawet następnego dnia wracać samochodem do Warszawy... Bolała nas trochę głowa...no a drogi a nawet nogi...kołowały sie nieco wokół –
po rozmaitych doświadczeniach...no i wspomnieniach rodzinnych, ubiegłej nocy.

Tak czy inaczej, w rezulatcie wyżej wspomnianych działań mieliśmy fabrykę, materiał do produkcji również - należało więc zacząć. Mogliśmy w krótkim terminie wyprodukować parę tysięcy par... dżinsów dziennie. Pozostawało znaleźć jeszcze "tylko", chętnych kupców, odbiorców naszej produkcji. Tu sprawa okazała się trudniejsza. Nie miałem w ogóle pojęcia o tej branży ani o sprzedaży, ani marketingu. Brat był „chałupnikiem”. Sprzedawał sam osobiście niewielkie ilości, jeżdząc po bazarach, choć po całym naszym kraju.
To jednak nie było rozwiązanie na dłuższą metę - i parę tysięcy par spodni...

Zaczęliśmy rozważać stworzenie sieci sklepów, ale ostatecznie doszedłem do wniosku, że skoro to dziedzina handlu, na której się w ogóle nie znamy - może nie warto się dalej… w nią angażować.
Bardzo powoli zaczęliśmy sprzedaż, poprzez hurtowników z Polski oraz zagranicy.
Produkcję mieliśmy bardzo dobrej jakości, dobre materiały różne wzory, no a spodnie dżinsowe –
towar zawsze potrzebny, popularny. Tutaj moda niewiele się zmieniła... 
Zaczęliśmy tworzyć markę – Opara ITC – a pod tą markę rozmaite produkty odzieżowe a potem
nawet bieliznę; czy np. koszulki polo...

Pewnego dnia pojawił się u nas pewien znajomy- znajomych, który mnie i bratu zaproponował zakup innej
fabryki odzieży firmy FinTex w Stanisławowie, blisko Sulejówka.
Fabryka, była od początku inwestycją pary ludzi z Finlandii - miała w tym czasie problemy płynności, zwłaszcza finansowej, której powodem był rozwód właścicieli i oczywiście kłótnia o kasę. Niestety problemy rodzinne
zawsze przeszkadzają w nawet w dobrych interesach, mogą zniszczyć najlepszy bussines.

Pojechaliśmy tam...i za parę dni kupiliśmy zakład. Miał sporo zalet: nowoczesna hala produkcyjna, dobry personel; ok. 100 dobrze wyszkolonych szwaczek. Niezłych też, zawodowych projektantów i zarząd.
Tylko lokalizacja była dla nas nie bardzo wygodna - 50 km od naszego Piaseczna -
Fintex miał już jednak coś, czego nam właśnie brakowało. Kontakty zagraniczne, poprzez poprzednich właścicieli - czyli odbiorców – zresztą od kilku lat – na całą swoją produkcję.
To był w sumie główny argument, który przekonał mnie do kolejnej inwestycji w... krawiectwo.

Jednym z nich, najważniejszym kontrahentem Fintex-u, był Szwajcar o nazwisku Georg Troy.
Jak wspomniałemI to był główny powód zakupu Fintex’u. Szwajcar miał swój rynek na zachodzie Europy -
dobry i chłonny - szczególnie na towary tanie, dobrej jakości, które gwarantowały jemu (Panu Troy) duże, prawdziwe zyski. A nam – nowym właścicielom Fintex’u rynek zbytu – no a przy okazji, mogliśmy też „upchnąć” naszą produkcję z Piaseczna.
To podstawowa zasada handlu: sprzedać po cenie wyższej niż koszty własne. Jak mnie nauczono w Australii.

Natychmiast po przejęciu fabryki, zadzwoniłem do P. Troy, umówiłem się nim na spotkanie w Warszawie, w czasie którego zapytałem wprost: Jaki jest - jego zdaniem - rynek w Szwajcarii? Ile może miesięcznie sprzedać naszej produkcji? Odpowiedział, że z łatwością sprzeda 100.000 par dżinsów miesięcznie, a prócz tego może sprzedawać inny cały asortyment, głównie jeżeli chodzi o garderobę „na codzień” oraz ubrania sportowe.
Podczas następnego spotkania wspólnie ustaliliśmy wszystkie szczegóły pierwszego zamówienia – po czym ostro, zabraliśmy się do roboty.

Niewiele się na tym znałem, ale przecie nie święci garnki lepią. Pomagała mi bardzo żona, która ma zacięcie artystyczne i jako kobieta zawsze interesowała się ciuchami.
Zawsze lubiła dżinsy oraz szczególnie projektowanie odzieży.

G. Troy zamówił w sumie ok. 200.000 sztuk rozmaitych spodni, według wcześniej już przygotowanych wzorów zamówienia. Wykonaliśmy wszystko dobrze i na czas oraz wysłaliśmy do Szwajcarii. Troyer narzekał... trochę (ponoć jak zwykle)... na jakość, ale w umówionym terminie cały towar odebrał i z niewielkim opóźnieniem...
ale zapłacił.

Następnie ponownie zamówił 300.000 sztuk, także wg ustaleń z naszymi projektantami i szwalnią,
potem dorzucił jeszcze 500,000 sztuk, tak na szybko, bo jak stwierdził miał super duże zamówienia.
Wykonaliśmy wszystko w terminie, pracując 24 godz/dobę; wysłaliśmy towary do Zurichu.
Tym razem Pan Troy wymyślił więcej zastrzeżeń, zaczął marudzić, unikać nas i w końcu...nie zapłacił.
Nie chciał także odesłać towaru, używając rozmaitych argumentów - pomimo, że gwarantowaliśmy zapłatę za koszt transportu. Okazało się, że większość naszej produkcji...wszystko już dobrze sprzedał.

Wkrótce potem jego firma ogłosiła bankructwo. Resztki towaru, który pozostał niezapłacony - przejął syndyk.
My nie dość, że ponieśliśmy olbrzymie koszty, to - straty jeszcze większe. Musieliśmy zapłacić za materiał, robociznę, ZUS, podatki do Urzędu Skarbowego oraz wiele innych jak m.in. zapłacić za transport.
Przychody z tytułu eksportu, równały się bardzo okrągłej liczbie - ZERO. A więc straty, straty, straty... 

Próbowaliśmy wystąpić z rozmaitymi roszczeniami przeciwko firmie Pana Troy'a, a kiedy się okazało, że firma ogłosiła bankructwo, wystąpiliśmy na drogę prawną przeciwko Panu Troy - i tu się okazało, że on osobiście nie
ma żadnego majątku. itd. itd. Nawet mieszkanie w Zurichu (Zug) - wynajmuje.
W sumie, właściwie wszystko było moją winą. Dokumentacja całej tranzakcji była w sumie nie najlepsza, nie było żadnych zabezpieczeń, gwarancji bankowych - a ja, po prostu nie sprawdziłem dobrze Pana Troy'a.
Jakoś po prostu, uwierzyłem mu na słowo.

W sumie to był koniec mojej przygody z produkcją krawiecką.
Fintex udało się sprzedać wraz z załogą -akurat po cenie zakupu a więc bez większych strat.
Podobno kupił tę fabrykę Pan... Troy, oczywiście poprzez podstawionego pośrednika - jak się okazało jakiegoś swojego przyjaciela...Polaka z Finlandii! Taki dziwny zbieg okoliczności...

No i podobno dalej sami prowadzili ten zakład, oczywiście będąc oficjalnie zbankrutowanymi, ale poprzez 
firmę w Gournsey (taki raj podatkowy Europy) i poprzez swoich popleczników – przez następne kilka lat.

Pan Troy i jego kumpel, miał wszystko w sumie od nas: pieniądze, fabrykę, ludzi, materiały, wzory – a sobie zawdzięczał tylko rynek i... mądrość życiową, która powiązana była z jego kontaltami handlowymi...

A ja zawsze do tamtej pory myślałem, że Szwajcarzy to uczciwi ludzie. A może tylko małe wyjątki potwierdzają regułę...(A może nawet i uczciwi - dopóki nie przyjadą do Polski - tutaj szybko się nauczą sztuki interesów)

Nieruchomość w Piasecznie przy ul. Dworskiej nabyła firma mojego znajomego, Marka Stefańskiego - właściciela firmy Pol-Aqua S.A., która zajmowała się budownictwem i rozwojem infrastruktury – kanalizacja, wodociągi...

Zupełnie inna, ale bardzo opłacalna branża.

No cóż – podobno człowiek całe życie się uczy.
To prawda, choć ponoć najczęściej jako głupi umiera.

Koniec Odcinka 46
Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • Poruszył mnie ten odcinek
    Też wszedłem w krawiectwo. Maiłem zamówienia na ubrania ochronne, do pracy. To były niemieckie zamówienia od paru hamburskich firm. Niestety, okazało się, że nie potrafię znaleźć bezpośrednich, tanich wykonawców.

    Gdy wreszcie znalazłem w Skarżysku firmę z odpowiednimi przyrządami, to okazało się, że jej właściciel, to też pośrednik, czyli nie mógł mi zaproponować najniższych cen. To był moja ostatnia próba interesów z Polakami. Wtedy nic nie straciłem. Zaprosiłem polskiego biznesmena do Hamburga i okazało się, że nie potrafi szyć tak tanio jak Niemcy wymagają.

    Trochę później zrozumiałem, że w ogóle nie mieliśmy szans, gdyż w krawiectwie byli Turcy. Oni wykorzystują kobiety i dzieci. Jeszcze taniej robią firmy w Bangladeszu zatrudniające niewolników. Znaczy pobudzenie polskich krawców nie miało najmniejszych szans.

    Z drugiej strony, gdyby mówili prawdę, lepiej komunikowali, to by mieli mniej strat. Ja sobie życzyłem przesyłanie próbek ubrań. Miałem więc polskie kombinezony, spodnie robocze, rękawice itd.

    PS.:

    Niech Pan się trzyma, Panie Opara. Jak widzę nastąpił zamach stanu na Neonie. Ruszkiewicz przejął znowu władzę i wygryzł Agnieszkę -szkoda.
    Powrót Ruszkiewicza do władzy to powrót złej reputacji o Neonie24.

    Jak Panu wiadomo on z Astrą blokowali mnie ponad 1,5 roku. Być może jest to ostatni wpis, który mogłem tutaj zrobić.

    Pozdrawiam ciepło z Hamburga
    Krzysztof Puzyna
  • @adevo 04:09:19
    Szanowny Panie Krzysztofie - Adevo,

    Dziękuję uprzejmie za komentarz i cieszę się, że być może mieliśmy kiedyś tam w życiu wspólne przeżycia.
    A może też nawet kiedyś spotkaliśmy się...bywałem w Skarżysku (tym z Kamienia) - bo mój ojciec niedaleko stamtąd pochodził, z kieleczczyzny.
    Odnośnie krawiectwa to ma Pan rację - Polacy mają małe szanse.

    Interesujące dla mnie to, o czym Pan pan mnie napisał w PS

    Absolutnie nie miałem żadnego pojęcia, że był Pan blokowany przez administrację Neon24.pl - przez ponad 1,5 roku.

    Zawsze Pana wpisy bardzo ceniłem i czytałem.
    I to co zawsze powtarzam - możemy mieć różnicę w poglądach, każdy z nas jest nieco inny i każdy ma do tego prawo - ale zawsze możemy o tym porozmawiać jak normalni ludzie.

    Zawsze chciałem żeby Neon24.pl - był - FORUM POLAKÓW.
    I tak mam nadzieję będzie.

    Sprawę o której Pan pisze postaram się wyjaśnić - jak najszybciej -
    i dam Panu znać.

    Mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości, mimo wszystko - będzie Pan u nas nadal pisał i komentował.

    Pozdrawiam najserdeczniej - z cieplejszej niż Hamburg - Australii

    Ryszard Opara
  • @adevo 04:09:19
    "Jak Panu wiadomo on z Astrą blokowali mnie ponad 1,5 roku. Być może jest to ostatni wpis, który mogłem tutaj zrobić."

    Pan stąd zniknął na własne życzenie.
    Wyciąganie sprawy sprzed prawie 4 lat to trochę infantylne jest.
    Tym bardziej, że po tym czasie pisał Pan notki na NEonie więc...
    Ja szczerze mówiąc już zapomniałam o całym konflikcie ale skoro Pan go poruszył...
    Chodziło o to, że pański tekst zamiast na 1 trafił jedynie w Polecane.
    Z tego wynikła cała awantura. W jej wyniku sam Pan napisał, że rezygnuje z pisania u nas. Tak było? czy nie?
    Z tego powodu naubliżał Pan niemal wszystkim adminom :)

    https://idb.neon24.pl/post/124100,jedwabne-wazne-cytowanie

    Pozdrawiam
  • @adevo 04:09:19
    A tak się rozpoczął... w sumie niepotrzebny konflikt, tylko dlatego, że poczuł się Pan niedowartościowany?

    https://idb.neon24.pl/post/122887,przykrycie-pytanie-do-astry-ruszkiewicza-i-marxa
  • @Astra - Anna Słupianek 11:00:36
    Dziękuję Aniu za wyszukanie tych przypadków adevo. Mi się po prostu nie chciało. Nie lubię tracić czasu na trolli i megalomanow a adevo jest klasycznym przypadkiem internetowego megalomana i oszczercy.
    Mam nadzieję że p.Opara przeczyta uważnie kulisy rzekomego prześladowania adevo.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 11:30:58
    Szanowna Pani Astro, Panie Adevo, Panie Jarku,

    Mam nadzieję, że wszystkie sprawy zostały jakoś wyjaśnione.
    Rozumiem, że mogą nadal być pewne wątpliwości, kto...co...dlaczego.

    Tak czy inaczej - mam wielką nadzieję, że Pan Adevo wróci do naszego Neon24.pl -że będzie u nas pisał i komentował - i że współpraca jego z Administracją Neon24.pl - będzie się dobrze układała.

    Dla dobra NAS wszystkich i Neon24.pl - Forum Polaków.

    Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie.

    Ryszard Opara
  • @Ryszard Opara 12:58:54
    Ja nie mam i nigdy nie miałem nic przeciwko temu blogerowi. Jak już to w drugą stronę...
    Dobrze że sprawa się wyjaśniła.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL, Ryszard Opara, Astra - Anna Słupianek
    http://m.neon24.pl/75dde5467a92153666497306f86b9c54,13,0.jpg

    jak widzę, moja uwaga

    //astra.neon24.pl/post/147560,co-pisza-inni#comment_1530245

    została wykorzystana w praktyce

    https://astra.neon24.pl/tag/2248,powstanie-warszawskie
    https://astra.neon24.pl/post/139749,filosemici-czy-syjonisci-kto-kradnie-polska-historie

    nie mam nic przeciwko, ale, właściciel i administracja musi zdawać sobie sprawę, iż tak witryna neon24 możw w przyszłości wyglądać.
  • @interesariusz z PL 16:45:05
    "jak widzę, moja uwaga

    //astra.neon24.pl/post/147560,co-pisza-inni#comment_1530245

    została wykorzystana w praktyce"

    ???
    Ale o co chodzi? Kto - jak - i po co wykorzystał pańską "uwagę"?
    bo nie wiem? :)

    Pozdrawiam
  • @Astra - Anna Słupianek 18:16:52
    Przecież napisałem, że nie mam żadnych pretensji, to po pierwsze,
    mogła Pani wpaść na pomysł niezależnie, to po drugie,

    to co Pani zrobiła, to zareklamowała jedną swoją notką, drugą swoją notkę.

    I przewiduję, że tak powinno się dziać po ostatnich zmianach na stronie początkowej witryny.
  • @interesariusz z PL 19:18:47
    "to co Pani zrobiła, to zareklamowała jedną swoją notką, drugą swoją notkę.

    I przewiduję, że tak powinno się dziać po ostatnich zmianach na stronie początkowej witryny."

    Ok - mam nadzieję, że Pan wie co pisze z tymi "zmianami na stronie początkowej witryny" bo ja na ten temat nie mam pojęcia w ogóle :)
  • @Astra - Anna Słupianek
    Dynamika publikacji w witrynie zmienia się,

    jestem ciekaw, czy tym razem administracja i właściciel zdążą ze zmianami, tak, aby autorska działalność miała sens.
  • @interesariusz z PL 19:40:43
    i jeszcze należy dodać, iż brak możliwości publikacji zdjęć w rozsądnej rozdzielczości, tj szpalty notki, to obciach.
  • Między plażami ,dżnsami ,a szpitalami
    Panie Opara ,ja już Panu prawie wierzę .... a co tam słychać u pana Ryszarda Krauze ,też pisze biografie ,czy już napisał,a nie wydał?
  • @kowal 21:09:20
    :))))) https://www.youtube.com/watch?v=tTr0MBN2zgc
  • Z nyndzy do pinindzy
    W nieodległym komentarzu skarżył się Pan ,twierdząc ,że największa bolączka onego i waćpana świata to wszechobecne śmieci. rozumiem ,punkt widzenia zależy od punktu siedzenia,. gdzie tam mnie skomlącemu bidokowi o sprawiedliwość zwyczajnie ludzką w tym nieludzkim padole. Niektórzy geszefcią CO2 ,inni dupą, a wszyscy sumieniem. Pisanie półprawd służy tylko Panu i klice ,Pan doskonale wie ,której klice ...
  • czyny ,nie słowa ,określają człowieka
    Może Pan finansowo wesprzeć Mateusza Piskorskiego?
  • trochę mnie targło pierunem dla bidy
    https://www.youtube.com/watch?v=prtSRGeILEo
  • @kowal 22:29:11
    Myślę, że dziś jeszcze nie jesteśmy tego świadomi i nie zdajemy sobie sprawy, o jak ważnym ciężarze gatunkowym są wybitne słowa wypowiedziane przez doktora Oparę, a które z pewnością pójdą za nim w świat i jeszcze długo będą przynosić mu rozgłos i sławę.
    Chodzi mi o poniższą genialną sentencję :

    "znajdziemy właściwą receptę - co zrobić oraz
    jak oczyścić cały nasz świat ze śmieci. Potrzeba na to nowej kultury.."

    Te genialne słowa wypowiedziane przez doktora Oparę, wspaniale korespondują z przemyśleniami innego
    wielkiego myśliciela i wizjonera, który 80 lat wcześnie ujął to tak :

    "Tak, jak stonka niszczy pole ziemniaczane, tak "nieudacznicy" niszczą państwa i narody. Na to jest tylko jedna rada: całkowite usunięcie zagrożenia ".

    Tymi słowami rozpoczął swą przemowę pewien światowej sławy intelektualista (tak mu się przynajmniej wydawało) i które to przemówienie przeszło do historii" i miało spore konsekwencje.

    Kto wypowiedział te znamienne słowa ? Może ktoś z Państwa wie ?
    Dla ułatwienia dodam, że słowo "nieudacznicy" nie jest w tym wypadku słowem oryginalnym lecz wstawionym i można pod nie wstawić inne zamiennie
  • @kowal 21:09:20
    Miło mi słyszeć...że już prawie...może kiedyś, kiedy odejdę, przestanę pisać, przestanę dychać - spotka mnie szczęscie pełności...

    Jeżeli chodzi o Ryszarda Krauze - to kiedyś tam, kiedy byłem zamożnym człowiekiem - miałem wielu przyjaciół i znajomych.
    Należał do nich również mój współimiennik RK, którego Pan wspomniał.
    Tak go nazywałem - eRKa - jako "karetka ratunkowa".
    Często dzwonił, spotykaliśmy się na tenisa, lunch, robiliśmy plany...
    Często pytał mnie o radę...

    No a kiedy koło mojej fortuny, jakoś pechowo odwróciło się i spadło na dół - wszyscy (bez wyjątku) moi bogaci przyjaciele i dobrzy znajomi
    przestali się odzywać.

    Jakiś dziwny zbieg okoliczności - których coraz więcej w moim życiu się zdarza - to normalka.

    Czy RK pisze, napisał biografię - nie wiem. Nic mi nie mówił.
  • było mu 44 ciężkie grzechy
    Gomułku mu?:}
  • Niestety potracone ...pokolenie
    CHOŁOTA banksterów opanowała świat . Bydlaki z Człowieka robią bydlaka ,za marne. Grał Pan w pewne karty nie raz . ODWRÓCILI SIĘ ??? OSZUKALI ??? dobrze ,że Pan pisze ,bo faktycznie ... może alternatywnie i kwantowo,a nawet po Tybetańsku zrozumie Pan czym jest Jedność i Karma.
  • Skoro już mnie curwica ruszyła ...
    to podpowiem ,tylko Karma sprawiedliwości i zrozumienia Isto-ty Ludzkiej poszanowania SEN-su i warto-ości... https://www.youtube.com/watch?v=prtSRGeILEo
  • Dalmatyńczyki w samsterowalnym locie
    lizanie Pana,podzięki,oj nie szpiony,toDolores leci na śmieci.....
  • @Ryszard Opara 05:49:21
    Szanowny Panie Opara
    Ja miałem rodzinę w Skarżysko-Kamiennej. Z tego miasta pochodzi moja mama. Dlatego mi się krawiec spodobał, był taki dla mnie swojski. Był on nawet droższy, niż przedsiębiorcy z Podhala, ale wybrałem go, bo człowiek był uczciwy. Mówił prawdę i przez to uniknąłem strat, a on też.

    Odnośnie mobbingu byłej administratorki AgnieszkiS, wypowiedziałem się w osobnej notce:
    https://idb.neon24.pl/post/147602,mobbing-agnieszki

    Pozdrowienia z zimnego i wilgotnego Hamburga
    Krzysztof Puzyna
  • k
    https://www.youtube.comhttps://www.youtube.com/watch?v=JIrm0dHbCDU/watch?v=JIrm0dHbCDU
  • lll
    https://www.youtube.com/watch?v=W5a58-oMUoM
  • @Ryszard Opara 23:18:59
    Z tego co słyszałem , Ryszard Krauze chyba zwinął interes, czy też zbankrutował.
  • hgw i wzdy
    https://www.youtube.com/watch?v=cNEdxZURTaI
  • o
    https://www.youtube.com/watch?v=cNEdxZURTaI
  • merz czek
    https://www.youtube.com/watch?v=OQ4oaLUilBc
  • @zbig71 05:12:20
    Nie wiem, od chyba 10 lat nie miałem z nim kontaktu;
    kiedy wygrałem sprawę z Pekao SA - raz się odezwał - mam nawet jeszcze
    jego nr komórkowy.

    Ale kiedy wróciłem do Polski i zacząłem walczyć z Bankiem Pekao SA - już nigdy nie odpwiedział na mój telefon.

    Od znajomych, którzy kiedyś dla niego pracowali - (osoby znane ale nie będę podawał nazwisk) słyszałem, że powodzi mu się bardzo dobrze, ale... czy to prawda nie wiem.

    Życzę mu sukcesów i powodzenia.
  • @kowal 05:34:16
    Dziękuję za te linki - bardzo miło posłuchać - dla odprężenia.
    Widzę, że Pan jest melomanem...
  • @Ryszard Opara 12:58:54
    Dobrze Ryszard, mówisz i masz...
    Ale na Anię nie licz, nigdy nie odblokuje adevo. I ja ją popieram.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930