Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
332 posty 1796 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Polak. Patriota. Humanista.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.44

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W roku 2000, w cudownym miesiącu czerwcu obchodziłem swoje pięćdziesięciolecie oraz 25-tą rocznicę ślubu. Postanowiliśmy wraz z żoną, zrobić dużą imprezę dla przyjaciół i znajomych w naszym ukochanym mieście - Krakowie.

ŚLUB w Krakowie – i moje półwiecze.

W roku 2000, w cudownym miesiącu czerwcu obchodziłem swoje pięćdziesięciolecie oraz 25-tą rocznicę ślubu. Postanowiliśmy wraz z żoną, zrobić dużą imprezę dla przyjaciół i znajomych w naszym ukochanym mieście - Krakowie.

Główne „clue” uroczystości miał być nasz ślub kościelny - w Kościele Mariackim.

Do tej pory mieliśmy tylko cywilny, zawarty 21.06.1975 roku, ponieważ dla lekarza wojskowego w czasach PRL, zwłaszcza gdy chciał w armii zrobić jakąś karierę czy specjalizację - ślub cywilny był jedyną możliwą opcją.
Natomiast moja żona zawsze marzyła o ślubie kościelnym, długiej, pięknej, oczywiście białej sukni z welonem i tylko w Krakowie i tylko w Kościele Mariackim.
Tak, żeby słychać było hejnał, który będzie stanowił tło – dla słów naszej przysięgi.

Uroczystość od strony artystycznej była organizowana i koordynowana przez naszego dobrego przyjaciela - Krzyśka Jasińskiego- znanego reżysera, dyrektora Teatru Starego.
Inne sprawy organizacyjne np.: hotele, zaopatrzenie i logistykę kontrolował - Maciej Grelowski- ówczesny prezes Orbisu oraz jego zastępca Karol. W Krakowie logistykę prowadził Tomek Kowalski, (dyrektor Hotelu Cracovia)
Cała impreza była udokumentowana i filmowana przez Jurka Domaradzkiego- znanego reżysera, współtwórcy m.in. „Ziemi Obiecanej” i wielu innych znakomitych obrazów filmowych.

Uroczystość rozpoczęła się w czwartek zbiórką na Dworcu Centralnym stolicy, w salonie kiedyś zbudowanym na potrzeby Breżniewa, (który do naszej stolicy przyjeżdżał tylko pociągiem).
Zaproszeni goście (było ponad 100 osób), byli witani lampkami szampana, dla nastroju przygrywał tradycyjny jazz-band, ze „Stodoły” - tak na miły początek i dla rozweselenia.
Specjalnie wynajęty pociąg... podjechał na dworzec Centralny - punktualnie o 12.00, w samo południe.
Wszyscy goście, w dobrych już humorach i roztańczonym krokiem weszli do pociągu i to nie byle jakiego.
Podobno były to salonki używane również przez Breżniewa i całej ekipy osób towarzyszących.
Na naszych gości, czekały wspaniałe ciepłe i zimne przekąski, przyjęcie i różnorodne alkohole, napitki –
oraz dla chętnych tańce, hulanki i zabawa. Cały czas przygrywał jazz-band oraz w przerwach na zmiany urocza harfistka albo też „przechodni” cyganie...

Podróż trwała 4 godziny ale...nikomu, wtedy - nigdzie się nie śpieszyło.
Na dworcu, w Krakowie czekała wojskowa orkiestra, która na powitanie gości zagrała jeden z moich, zawsze ulubionych utworów - „Fale Amuru”, więc już na peronie, słysząc dźwięki tego słynnego walca tak, jak w filmie „Noce i dnie”, większość osób zaczęła tańczyć. Zabawa rozpoczynała się znakomicie.
Wszyscy byli już, w roześmianych, choć niektórzy w dość „podochoconych” nastrojach.
Przed dworcem stały dorożki (wszystkie jakie były z Krakowa i okolic), rozwożąc zaproszonych gości do specjalnie wynajętych przez nas, na trzy dni hoteli: Francuski, Copernicus i Pod Różą.
Wieczorem o 20.00 kolacja w restauracji „U Wenzla”. Menu nie pamiętam - ale było wyjątkowe.
Potem zabawa – dancing/disco w piwnicach na Rynku, pod Sukiennicami.

Pierwszy dzień zakończył się ok. 6 rano, spacerem po rynku i tradycyjnym śniadaniem; jajecznicą na boczku - „Pod Aniołami”. Wszyscy słuchali, nie spiesząc się, hejnałów z Kościoła Mariackiego.
Potem był czas wolny, zajęcia „fakultatywne” w podgrupach, do kolacji u Wierzynka i dancingu – dla chętnych a jeszcze żywych, żwawych i gotowych - w piwnicach Pod... ale nie tylko Baranami.

Następnego dnia, wszystkie Panie, aby upiększyć swoją urodę dostały do dyspozycji fryzjerów.
Panowie musieli uczesać się i zrobić ewentualny makijaż - sami.

Nasz ślub kościelny, w Kościele Mariackim został zaplanowany w sobotę na godz. 15.00.
Dorożki podjechały po wszystkich gości do ich hoteli.
Para Młoda (czyli ja z żoną) zamieszkaliśmy w Hotelu Copernicus -w apartamencie Papieskim, w którym ponoć (od XVII wieku) zatrzymało się kilku papieży, najważniejszych dostojników Kościoła; oraz wielu innych sławnych ludzi – przynajmniej tak twierdziła historia budynku.

Piękna biało-złota kareta przewiozła nas ulicami wokół Starówki. Przed nią kroczył cały szwadron ułanów przebranych w stroje z Bitwy Warszawskiej 1920 roku, zupełnie - jak z obrazów Kossaka.
Ceremonia zaczęła się punktualnie. Naszymi świadkami byli: Krystyna Friedmann (żona Stefana – aktora)
oraz Andrzej Witkowski – Prezes PZMotu.
Moja żona była ubrana w przepiękną, biało-złotą, długą suknię Versace (zakupioną specjalnie na te okazję w Mediolanie). Ja - byłem we fraku, który wtedy, założyłem pierwszy raz w życiu.

Przy odsłoniętym ołtarzu Wita Stwosza oraz muzyce płynącej z organów, na których grał naprawdę cudownie Konrad Mastyło; śpiewał wprost przepięknie tenor - Jacek Wójcicki oraz sopranistka, której nazwiska nie pamiętam- ale jej wykonanie...Ave Maria; było wspaniałe, jak w bajce– wzruszyło wszystkich do łez.

Mszę świętą celebrował (w zastępstwie niedysponowanego Kardynała Macharskiego) -młody ksiądz-infułat, któremu asystował kolega Doroty z Liceum- Ksiądz Lech Mencel. Gości było wielu, nawet zupełnie nieznajomych. 
Nasza najmłodsza córeczka Kinga i synek Rysio, z niewiadomych powodów płakali w kościele.

Pan młody, czyli ja – również bardzo, bardzo się wzruszyłem... powtarzając za księdzem słowa przysięgi małżeńskiej. Było to dla mnie przeżycie. Moja żona, tylko rozsyłała do wszystkich wokół... uśmiechy.
Przy wspaniałych dźwiękach Marsza Weselnego Mendelsona wyszliśmy z Katedry na Rynek,
gdzie przywitały nas tłumy obserwatorów przechodnich. No i Lajkonik, no i hejnał z Wieży Mariackiej.
Była 16.30, razem z gośćmi poszliśmy przez Rynek w obstawie ułanów do restauracji w Grand Hotelu – największej możliwie Sali Bankietowej w okolicach Rynku. Przywitał nas ludowy zespół z Ukrainy,
który w czasie uroczystego obiadu, przygrywał rozmaite, przepiękne dumki.

W czasie obiadu przemawiało kilku zaproszonych gości, m.in. Andrzej Witkowski, Stefan Friedman, Jerzy Gruza,
Janusz Rewiński oraz Alicja Resich Modlińska.
W prezencie składkowym dostaliśmy od gości: żona kolię z brylantami i ode mnie złoty zegarek Choppard,
zaś ja -zegarek Patek, o którym zawsze marzyłem, ale nigdy nie było mnie na to stać...
Dostaliśmy te dwa zegarki, chyba tylko po to...aby od tamtej pory dobrze liczyć czas...chociaż przecież, szczęśliwi...tego nie powinni robić...

Wieczorem, w sobotę 24.06. ad 2000 r. ok. 22.00, w ogrodach Muzeum Botanicznego, rozpoczęła się
„Noc Kupida” - czyli tańce, hulanki i swawole. Występowali artyści z grodu Kraka m.in. Beata Rybotycka,
Jacek Wójcicki, Zbigniew Wodecki, Grzegorz Turnau, oraz różne inne zespoły z kraju i ze świata -
w repertuarze grupy „Jaka to melodia” - radia i TVP.

O północy wystrzelono sztuczne ognie na cześć młodej pary i podano „płonące daniele” na półmiskach
okapanych w sosy srebra i złota, przy dźwiękach staropolskiej muzyki biesiadnej.
Żarcia, napitków nikomu nie brakowało - jak na prawdziwie polski stół przystało.
Toż to była biesiada - prawdziwie staropolska.

Ok. 3.00 rano, na zakończenie przyszła kolej na Cyganów, którzy zagrywali do świtu zmęczenia.
O poranku, kiedy pierwszy promień słońca błysnął w oczy nowożeńców no i bbiesiadników – podano
jajecznicę na szynce i różne inne stosowne napitki.

O 15.00 w niedzielę, na stacji czekała lokomotywa. Wielka, ogromna i pot z niej spływał – tłusta oliwa.
Zabrała gości ze starego grodu Kraka - wprost do Centrum Varsa – Warszawiaka.
Na pokładzie było bardzo hucznie, bardzo śpiewnie – czasem nieprzyzwoicie, a czasem rzewnie.

Cały nasz ślub i uroczystości trwały trzy dni - był sfilmowany, uznany jako impreza roku 2000.
Każdy uczestnik tydzień później dostał, razem z podziękowaniami za uczestnictwo od Pary Młodej,
w prezencie płytę i dysk z nagraniem imprezy.
Były także reportaże z naszych zaślubin w niektórych magazynach (Viva)

Zdarzyło się przy tej okazji, kilka bardzo zabawnych historii, ale tę, którą chyba wszyscy goście zapamiętali najbardziej i przy każdej okazji mi ją przypominali, przekazuję.
Otóż każda zaproszona para - miała zafundowany przez nas pokój w hotelu Francuskim, Copernicus
bądź Pod Różą.
Na powitanie: Panie dostały bukiet kwiatów, Pan butelkę zacnego trunku a razem małe pudełeczko
„na biżuterię”. Tam w środku była niebieska, romboidalna tabletka, która wtedy właśnie wchodziła w użycie. Uznaliśmy, że ponieważ większość z nas była w wieku „przedpoborowym” – dla zabawy, daliśmy każdemu tabletkę Viagry - co wywołało naprawdę wiele zabawy i uśmiechów, komentarzy - częściowo niecenzuralnych.

Największy jednak ubaw miałem ja, (parę tygodni wcześniej), patrząc na reakcje Pań w aptekach,
kiedy chodziłem przed imprezą z receptami na 200 tabletek Viagry.
Zajęło mi to cały dzień aby kupić te tabletki... bo żadna apteka nie miała tyle tabletek, a wszystkie
Aptekarki nie mogły wyjść z podziwu ani zrozumieć moich sił witalnych czy też planów na wieczór,
zamiarów na przyszłość.
Musiałem się wszystkim tłumaczyć, a nie chciało mi się... zmyślać.

Wielu bliskich i znajomych osób do dziś wspomina uroczystości, witając się z nami - jako ślub -
imprezę roku 2000 – ale nie tylko. Niektórzy - jako imprezę ich życia...

 

"No cóż - a imię jego było czterdzieści i cztery". 

Koniec Odcinka 44
Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • Iście bizantyjski przepych !!!
    Gratuluję miłych przeżyć i pięknych wspomnień !!!
  • jakież to wszystko interesujące i zastanawiające ...
    https://wzzw.wordpress.com/2011/12/06/parol-ryszarda-opary-czesc-2-kbw-goldberg/
  • Proba...
    Szanowny Pan Opara,
    staralem sie nawiazac z Panem kontak na skrzynce pocztowej...
    Ale mam watpliwosci, czy ta "poczta" tu funkcjonuje.
    Jesli coskolwiek doszlo do Pana, to prosze o krotkie potwierdzenie.
    Serdeczne pozdrowienia:)
  • @kowal 19:07:50
    Szanowny Panie Kowal,

    Dla mnie to też zastanawiające i interesujące dlaczego cytuje Pan, po raz kolejny absolutne bzdury, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością.

    Cytuje Pan tzw. "fakty prasowe", które zostały wymyślone, na zlecenie ludzi związanych z Salon24 - w czasie kiedy NowyEkran zaczynał być realnym zagrożeniem dla mediów internetowych w naszym kraju.

    To właśnie typowa logika Polaków. Oskarżać ludzi, którzy coś w życiu dokonali - o kontakty ze służbami i komunistami albo Żydami. W ten sposób najłatwiej przekonać innych o źródła sukcesu tych ludzi.

    Jeżeli jest Pan Kowalem, to weź Pan największy młot i walnij się Pan - tym młotem w łepetyne. Może to poprawi Pana myślenie.
  • @krysz 20:05:15
    Szanowny Panie,

    Poczta wewnętrzna Neon24.pl napewno fukncjonuje. Codzień dostaję kilka wiadomości. Może Pan ma mó zły adres.

    Prosze spróbować jeszcze raz - albo na mój adres mailowy

    r_opara@hotmail.com

    Pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 00:50:39
    "Cytuje Pan tzw. "fakty prasowe", które zostały wymyślone, na zlecenie ludzi związanych z Salon24"

    To bardzo ciekawe! Jakie konkretnie osoby związane z Salon24 zlecały, i jakie konkretnie "fakty prasowe"?
  • @GPS 02:25:11
    Parę lat temu był konflikt między p.Oparą a Tomaszem Porolem w sprawie Nowego Ekranu i przejęcia tego portalu, czy coś takiego. Też warto brać pod uwagę, że p.Opara jest(był) człowiekiem majętnym, a to w Polsce wywołuje chorobę czerwonych oczu. Także środowiska typu niezależna, GP Sakiewicza, czy tv Republika mają skłonność do piętnowania wszystkich , którzy krytykują politykę PIS i obecnego rządu
  • @zbig71 02:37:07
    A konkretnie o co chodzi?
  • @GPS 02:25:11
    Szanowny Panie GPS,

    Pisałem o tym już wiele razy, nie będę się w kółko powtarzał.
    Jak Pan nie wie - niech Pan się domyśli...

    Chodziłem też po Sądach - całkowita, absolutna strata czasu i pieniędzy.
    "Polski Wymiar Sprawiedliwości" - absolutnie w naszy kraju nie działa.
    To jedna, wielka organizacja przestępcza - manipulantów i oszustów.
    Takie same zresztą problemy funkcjonują na codzień - we wszystkich niemal kategoriach życia - w "naszym kraju".

    Jeżeli Pan o tym nie wie - trudno - może kiedyś Pan się obudzi.
    Oby nie za późno.
  • @zbig71 02:37:07
    Szanowny Panie,

    Większość swojego życia spędziłem za granicą. Tam osiągnąłem wiele - zbudowałem kilka interesów, wiele szpitali, domów. Zrobiłem majątek.
    Sam - bez niczyjej pomocy, żadne służby, związki, WSI. Ja nawet nie wiedziałem, że coś takiego istnieje. Oczywiście nikt w to nie wierzy.

    Wtedy przyjechałem do Polski - z nadzieją zrobienia czegoś dla kraju. No i tutaj w "ojczyźnie" straciłem dosłownie wszystko, głównie dlatego, że byłem na tyle naiwny aby wierzyć innym ludziom.

    Zostałem całkowicie oszukany przez Bank Pekao SA, przez "przyjaciół" przez rodzinę - wszystko "zgodnie z prawem" - poprzez manipulacje i rozmaite "interpretacje" prawne. Będę o tym pisał w autobiografii.

    Polska jest wspaniałym - państwem ludzi w większości bardzo zdolnych i uczciwych ale też krajem, w którym działa niewielka grupa oszustów np. prawników, ktorzy poprzez rozmaite manipulacje, mogą zrobić wszystko Dla własnych interesów czy też celów politycznych - aby zdobyć władzę. No i pieniądze.
    Większość polskich polityków - powinna dawno siedzieć w więzieniu.

    Ja niestety byłem jedną z ofiar; ale też jednocześnie wielką atrakcją dla rozmaitych oszustów - miałem, przywiozłem z emigracji duży majątek.

    Kiedy zrozumiałem rzeczywistość życia w naszym kraju, stworzyłem - sfinansowałem NowyEkran, aby poinformować, uświadomić - wszystkich Polaków o zagrożeniach, które dla państwa i obywateli przynosił tamten stan rzeczy: bankowość, polityka, "wymiar sprawiedliwości".
    NowyEkran w krótkim terminie zdobył wielką popularność...ale zaczął wtedystanowić prawdziwe zagrożenie - dla istniejącego układu mafijno - politycznego.
    Dlatego też postanowiono zamknąć Nowy Ekran i zniszczyć mnie - za pomocą "faktów prasowych" oraz rozmaitych pomówień- jako głównego kreatora NE - a przy okazji oczywiście też ukraść Nowy Ekran.
    Zrobiono to skutecznie rękami Tomasza Parola -własnie za pomocą rozmaitych manipulacji - osób które Pan wymienił - no i konkurencji.

    Oczywiscie za nimi stały - odpowiednie układy polityczno- mafijne.

    Jak najłatwiej w Polsce zniszczyć człowieka? - Ano oskarżyć do że jest współpracownikiem jakichś służb, WSI - i że jest np Żydem - albo jest powiązany z Żydami. Mnie oprócz tego dodano, że jestem pedałem.

    Jak wspominałem wielokrotnie - ja się nie poddam - będę walczył swoim piórem.

    PRAWDA - zawsze zwycięży.

    Pozdrawiam
  • @GPS 03:47:23
    Odpowiadam pytaniem na pytanie:

    A jaki ma związek komentarz Pana Kowala - i Panów wogóle - z rocznicą mojego ślubu i urodzin.

    Po co - i dlaczego on to napisał, zacytował...
  • @Ryszard Opara 04:59:54
    Jestem w sytuacji bardzo trudnej, dlatego absolutnie Pana rozumiem. Wszedłem na stronę jaką podał p. Kowal i po prostu przeczytałem. I przypomniała mi się afera z T Porolem, o nowy ekran właśnie i o spór odnośnie prawowitego właściciela tego portalu. I tyle. Pozdrawiam Pana serdecznie z Piaseczna.
    ps. Po 10latach znów jeździ parowóz na piaseczyńskiej kolejce do Tarczyna 8-))
  • @zbig71 05:39:01
    Szanowny Panie,

    Tę kolejkę wąskotorową pamiętam doskonale z dzieciństwa, gdyż była on zresztą blisko szkoły "Krauzówki" w której mieszkałem. Moi rodzice byli z zawodu nauczycielami, choć potem ojciec pracował w GS-ie.

    Kolejka jeździła z Dworca Wileńskiego - do Nowego Miasta za Grójcem a druga z Piaseczna - do Wilanowa.
    Często tymi kolejkami jeździłem - choć najczęściej "na gapę".

    A Pan od kiedy w Piasecznie - a może wogóle się znamy - nazwisko Opara w Piasecznie było dość popularne.
    Może się kiedyś zobaczymy - w Piasecznie. Oby nie na cmentarzu.

    A wracając do spraw współczesności - i rzeczywistości -
    Te wszystkie sprawy o których piszą w tych artykułach - w Wordpress - Pan Mrożewski czy Costerin - (było jeszcze kilku) to prawie wszystko bujda; zmyślone - jest w tym może 1% prawdy, kilka faktów - ale w sumie bez żadnego znaczenia - w kontekście przynajmniej tego co autorzy sugerują... Szkoda naprawdę gadać...

    Choć czasami, zwyczajnie przykro mi jest, znając prawdę, wiedząc ile tak naprawdę dobrego zrobiłem w wielu dziedzinach - i że tak o mnie piszą.

    Ale cóż - taka jest Polska właśnie - taki jest charakter Polaków.

    Pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 06:33:04
    Całe życie do 35 roku mieszkałem w Pyrach. W sąsiedztwie lasu Kabackiego. A w Piasecznie od 2006. Ale wcześniej z Piasecznem byłem związany choćby z bliskości ...samych Pyr.
    Gdyby zrobił pan dużo złego , to pisaliby o panu dobrze. Dziś, jeśli ma się euro sceptyczny stosunek do UE i krytyczny do polityki USA, to ma się opinię oszołoma i ,,faszysty.
  • Ale cóż - taka jest Polska właśnie - taki jest charakter Polaków
    Dzien Dobry :)

    Jak zwykle, z wielkim zainteresowaniem przeczytalem koljna czesc Panskiej biografi,
    I czakam na c.d. :)

    Niestety... W pelni podzielam Panska opinie.
    Tez wynioslem przykre doswiadczenia z Polski...
    Ale to juz przeszlosc.
    Do linka od Pana Kowala nie zagladalem.
    Nie interesuje mnie, jakie rewelacje Pan Kowal chce zaprezentowac.

    W odcinku nr. 43 wyjasnilem w ostatnim wpisie, dlaczego nie chce byc blogierem.
    Prowadze spokojne, umiarkowane zycie... Bez wzlotow i upadkow...
    I chyba dobrze mi z tym tak :)

    Pytal Pan, gdzie mieszkam?

    Polske opuscilem 30 lat temu.
    Mieszkam w Niemczech.
    Limburg - to takie sobie miasteczko.

    https://www.youtube.com/watch?v=GZuNNwNVOvI

    https://www.youtube.com/watch?v=BAlOa3Dj158

    https://www.youtube.com/watch?v=zFrr-Q6f1Uk

    Serdeczne pozdrowienia :)

    P.S.

    Aha! I jeszcze jedno :)
    Panskie zycie kojarzy mi sie z...
    Z lokomotywa :)

    https://www.youtube.com/watch?v=myg8Q0r8JnQ

    :)
  • @krysz 13:57:57
    Przeczytałem sobie komentarze pod notką, tekstu autora jak zwykle nie, bo szkoda mi na to czas i w zasadzie nie mam czego skomentować, nie mam do czego się odnieść, nuda, no chyba tylko do tego, że :
    Za wielkiej kariery kolego Krysz przez te 30 lat pobytu w Niemczech nie zrobiłeś, uliczny kloszard śpiewający Niemcom songi i zbierający w kapelusz datki, to trochę mało, jak na polskiego emigranta.
    Trzeba było tak jak kolega Opara, szerokich użyć znajomości, szeroko ruszyć w świat z fasonem i pełną paszczą konsumować życie.

    P.S. Co do jednego jednak muszę się z kolegą zgodzić, cyt :
    "Panskie (Opary) zycie kojarzy mi sie z... lokomotywą :)". kon.cyt.
    Przyznam szczerze, że mnie również. Niestety z wykolejoną.
    Szybko, szybko na złamanie karku pędziła, aż się wykoleiła.
    Co za szkoda, co za pech.
    Teraz stoi na bocznicy rdzewieje zapomniana i wspomina dawne dzieje.
    Ale może popędzi jeszcze kiedyś w świat znów na złamanie karku.
    Puf, puf koła w ruch. Puf, puf, koła w ruch.
  • @Ryszard Opara 04:22:06
    "Chodziłem też po Sądach"

    Ale jakie konkretnie osoby z Salonu24 Pan oskarżał i o co? Gdzie to jest opisane?
  • @GPS 17:41:04
    /Ale jakie konkretnie osoby z Salonu24 Pan oskarżał i o co?/

    Żadnej. Zbyt duże było niebezpieczeństwo braku możliwości obrony zarzutów.
  • Czytam Pana autobiografię
    to co Pan napisał ma finansową logikę ,co prawda nie do sprawdzenia dla takiego kogoś jak ja.Młody byłem,przemiany pamiętam ,lecz w tamtych czasach łatwo było zwodzić ludzi ,Balcerowicz,ART-B,GROBELNY,telewizje bolkowe,czerwne pawlaki,awuesy,...itp .Ten Elektrim mnie zastanawia . Zdradzi Pan , dlaczego odsunięto Pana od podziału tortu ? Z naiwności wyrosłem ... więc proszę pisać swoje dalej,wedle fantazji ,bo pisząc ,że o niczym nie miał pojęcia,to czysta kpina z czytelnika .Zapewne pan Wachowski wiedział,a nie powiedział... szkoda...
  • @kowal 17:57:47
    /,to czysta kpina z czytelnika/
    A czego ty oczekujesz kolego Kowal ? Żeby byłe tuzy biznesu wyrosłe w okresie "transformacji" (złodziejstwa) szanowały ten nisko wartościowy naród nieudaczników, złodziei, głupców, kłamców, zazdrośników, beztalenci i leni a do tego zer ?
  • @tańczący z widłami 17:45:34
    Tak między nami mówiąc, to Pan Opara nie ma ciekawej sytuacji. Kumple od wspólnych przekrętów zrobili Go w ciula i w sumie to nie ma się komu poskarżyć. Do Strasburga nie napisze, że brak sprawiedliwości w RP, bo w Strasburgu też ta sama mafia, ale nieco wyżej w hierachii od polskiej. Pisze "Autobiografię" licząc na współczucie narodu też przecież zrobionego w ciula przez jego kumpli. Gdyby obwieścił prawdę w jakimś epokowym/kopernikańskim dziele typu: "O przekrętach sfer czerwonych", to pewnie długo by nie pożył. Oni nie znają litości i nie biorą jeńców. Rodzina także pewnie by się nie uratowała. Jednakowoż, pisząc tę poprawną politycznie "Autobiografie" prowokuje innych, którzy znają temat nie gorzej niż sam Pan Opara do wyjawienia pominiętych brudów. I tak też się dzieje. Temat powraca, nowe fakty dochodzą, naród poznaje prawdę a Pan Opara "nie sypnął", a jednak odegrał się na fumflach.
  • @Nibiru 19:25:41 LUSTRA, LEGENDOWANIE, ZESPÓŁ DELBRUCKA
    Wersja którą zakładasz jest prawdopodobna i co tu dużo mówić dość optymistyczna.
    Pan Opara w swojej biznesografii rysuje swoją przeszłość opisując ją celowo w krzywym zwierciadle, bo nie może ujawnić prawdy o swojej przeszłości (omerta).
    Jednocześnie pozwala poprzez komentarze blogerów na dopowiadanie
    tej prawdy i korygowanie jego przeinaczeń. W ten sposób on jest kryty, a prawda wychodzi na jaw.
    Dowodem na prawdziwość tej tezy jest choćby jego opowieść o Żydzie. Sam nie wspomina ani razu nazwiska Kiszczak i Goldberga (jeden ze skarbników i banksterów suto zaopatrzony finansowo obsługujący słupy), lecz w którymś z odcinków jakby mimochodem pisze o jakimś Żydzie, który często zmieniał nazwiska.To jest wersja pierwsza.

    Wersja druga natomiast zakłada, że Pan Opara celowo tuszuje prawdziwe fakty, po to, żeby legendować się w oczach czytelników.

    Wersja trzecia schodzi na tematy psychologiczne, a dokładnie dotyczy meandrów pamięci i postrzegania świata.
    Miałem kiedyś kolegę, który potrafił ładnie opowiadać. Opowiadał nieprawdopodobne historie, ale opowiadał je z taką wiarą w to co mówi, z takim przekonaniem, że wszyscy mu wierzyli, nawet w najbardziej fantazyjne historie.
    Potem dowiedzieliśmy się, że cierpiał na zespołem Delbrücka.

    Chętnie powiedziałbym prawdę że wierzę w wersje pierwszą (krzywe zwierciadła) ale nie mogę, bo jeżeli udowodniłbym, że to prawda, to mógłbym narazić tym samym Pana Oparę i jego rodzinę ( która nadal posiada kilka spółek w Polsce), na nieprzyjemności.

    A TY CO WYBIERASZ ?
  • @tańczący z widłami 21:06:13
    Ja bym obstawał przy mojej hipotezie, która jak słusznie potwiedzasz może być dla Autora niebezpieczna, o ile oczywiście mafia pokapuje się co do fortelu. Doktor jest zbyt "szczwanym lisem" aby nie doceniać inteligencji czytelników, istnienia innych podobnych Mu "przekręconych" przez mafię a chcących podzielić się anonimowo jub jawnie informacjami oraz implikacjami na sytuację społeczno polityczną w Polsce jak również zakończeniem błyskotliwych karier wielu umoczonych osób. Dwie pozostałe hipotezy uważam za mniej prawdopodobne, aczkolwiek miałyby one pewien sens gdyby Pan Doktor okazywał symptomy jakichś dolegliwości związanych z podeszłym wiekim. Teraz zapewne Pan Doktor jeszcze smacznie śpi na antypodach ale jak się zbudzi chyba będzie zły, że tak Go bezceremonialnie ewaluujemy.
  • @Nibiru 23:28:25
    Panie Nibiru,

    Proszę sobie wyobrazić, że nie śpię a siedzę sobie wygodnie na tarasie, przy pięknym słońcu - patrzę na szumiący niedaleko falami bezmiar Oceanu Spokojnego.
    A w górze niebo błękitne i czyste. I gdzieś tam ukryta przyszłość.

    Z uśmiechem na twarzy czytam Wasze głupoty i zastanawiam się nad tym - cóż takiego, ciekawego Panowie - jeszcze razem wymyślicie.

    To wprost niesłychane jak bujna może być wyobraźnia "Polaków".
    Ile to naprawdę trzeba kombinować, żeby coś takiego wymyśleć.

    Jednym z moich życiowych, ważnych planów były próby zrozumienia człowieka, innego człowieka. Nie tak dawno, zanim zacząłem pisać swoją biografię, wydawało mi się, że jestem już blisko...
    Dopóki nie spotkałem ludzi - takich jak "Polacy"- Panowie komentatorzy.

    Obecnie podchodzę do życia coraz bardziej filozoficznie i jedną ważną rzecz zaczynam rozumieć: coraz mnie rozumiem ludzi.

    Spaceruję wieczorami, nocami nad oceanem, po plaży i rozmawiam ze sobą i z Panem Bogiem. Mam nadzieję Oni mi pomogą.

    Piszę nawet o tym książkę, ale dla Was może ona być niezrozumiała.

    Życzę Panu i Panu z Widłami - sukcesów w dalszym śledztwie i życiu.

    Pozdrawiam - ze słonecznej, spokojnej Australii
  • @Ryszard Opara 01:10:54
    Szanowny Panie Doktorze.
    Nawet nie wie Pan jak bardzo chciałbym aby moje bezczelne insynuacje okazały się tylko reakcją alergiczną patologicznego nieudacznika na cudze sukcesy i szczęście. Panu oczywiście nic by z reputacji nie ubyło, a ja dyskretnie poddałbym się leczeniu. Zawsze wydawało mi się bowiem, że nie jestem typem zazdrośnika, zawistnika czy nienawistnika. Ale chyba każdy ma nieco wygórowane mniemanie o sobie samym i może mnie też dopadło. Dawniej, gdy nie interesowałem się głębiej polityką, wielkim biznesem i ich zakulisowymi brudami, to raczej podziwiałem ludzi, którym udawało się osiągnąć znaczące sukcesy. Gdy do któregoś ze znajomych uśmiechnął się los, to też raczej odczuwałem zachwyt i szacunek i zwykle u siebie szukałem przyczyny własnego „nieudacznictwa”. Winiłem własne IQ, brak charyzmy, talentów, sprytu i tym podobne ułomności. Jakże jednak poszybowała w górę moja samoocena, gdy poczytałem nieco o polityce i wielkim biznesie w ich wersjach „od kuchni”. Na dokładkę tzw. transformacje ustrojowe w Polsce i w Rosji do końca otworzyły mi oczy. Okazuje się że ludzi, którzy naprawdę wyłącznie własnym wysiłkiem i talentem osiągnęli coś w tych dziedzinach, praktycznie obecnie nie ma. Może Pan jest wyjątkiem, który potwierdza regułę, ale z drugiej strony w Pańskiej biografii rzuca się w oczy między innymi ostentacja otaczania się dobrami obiczona na szokowanie znajomych, szastanie pieniędzmi tak jakby nie były zarobione ciężką praca, a bardzo lekko same przyszły, pośpiech z ich wydawaniem jakby w obawie, że jutro może już nie będzie można, itp. Niewątpliwie jest Pan osobą kontrowersyjną, gdyż z jednej strony deklaruje Pan w swych przemyśleniach głęboki humanizm, empatię, także dla zwierząt, chęć niesienia pomocy innym i zmiany świata na lepszy, które mi bardzo imponują i zasługują na szacunek. Ale z drugiej strony ciągną się za Panem różne związki z ludźmi powszechnie znanymi z afer na skalę krajową i międzynarodową, z których to nie widać sposobu wyjścia z „nienaruszoną błoną”. Oczywiście Pan twierdzi że nie mamy podstaw doszukiwania się drugiego dna w Pańskich błyskotliwych sukcesach. I jak tu czytelnik Pańskiej biografii ma zachować zdrowie psychiczne? :-)
  • @Ryszard Opara 01:10:54
    Zapomniałem odnieść się do innego Pańskiego fragmentu. :-)

    Cyt.: "Proszę sobie wyobrazić, że nie śpię a siedzę sobie wygodnie na tarasie, przy pięknym słońcu - patrzę na szumiący niedaleko falami bezmiar Oceanu Spokojnego. A w górze niebo błękitne i czyste. I gdzieś tam ukryta przyszłość."

    To tak u Pana. Natomiast u mnie:
    Nie proszę aby sobie wyobrażać że: jestem niedospany, stoję niewygodnie w kuchni obierając kartofle, przy pochmurnym niebie, patrzę na wiejący silny wiatr i zacinający deszcz ze śniegiem i ograniczony oknem obraz. A na górze niebo szare i całkowicie zachmurzone. I nigdzie tam nie widzę ukrytej przyszłości.

    Mimo jakże odmiennych scenografii też mam głębokie przemyślenia :-)

    Pozdrawiam z zimowej, niespokojnej Kanady.
  • O Krakowie to lezka sie wraca.Bylem tam w 1967-70.
    Bylem swiadkiem kariery Krzysztofa Jasinskiego.Wyrezyserowal sztuke "Spadanie" gdzie w finale byly panienki bez biustonoszy.Ksieza przyjezdzali ogladac. Przewidzial dzisiejsze zepsucie? Grano to w "Pod Jaszczurami" jako bardzo nowoczesny i odwazny czyn. UB i Zydzi to Krakow byl wtedy ale tez sie cos dobrego tam sie tworzylo. Bylem wtedy kierownikiem Studenckiej Agencji Fotograficznej i dostalem fuche od Krzysztofa Jasinskiego: scenografia dla imprezy w Teatrze Wielkim w Warszawie. Jakas rocznica, ZMS czy ZSP, nie pamietam. Trzeba bylo zrobic slajdy rzucane na ekran przedstawiajace wysilek komunizmu: zniwiarze, hutnicy, itp. Spedzilem kilka dni w najlepszym hotelu w Warszawie. Z dobrych rzeczy to zrobilem zdjecia dla okladki plyty Marka Grechuty, Korowod. Zdolalem nawet wsadzic swoja twarz na ta okladke. Na drugiej stronie na samym dole z prawej. Nikt nie zauwazyl. Teraz wygladam jak purchawa wiec nikt nie rozpozna.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728