Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
408 postów 2142 komentarze

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Lekarz z powołania. Polak - Patriota. Humanista. Misja i Cel Mojego Życia - Pomagać innym ludziom.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.40

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Realizm Transformacji – Metamorfoza Wartości. Polityka to interesy - na marginesach znajomości. Taka jest też Polska właśnie.

Dylematy Powrotu - Realizm Transformacji – Metamorfoza Wartości.

Zaczynałem więc w Polsce, wszystko niemal od początku, poprzez nawiązanie bliskiej współpracy z PZMot,
oraz dobrze rozwijające się relacje z Prezesem Andrzejem Witkowskim. Jak wspomniałem, był to człowiek
w wielu wymiarach niezwykły, nieprzeciętnej elokwencji a z drugiej strony bardzo pragmatyczny i praktyczny - ideowo i życiowo; zmuszony realiami, w których przyszło mu żyć.
Urodzony w Zawierciu, z wykształcenia „poukładany” prawnik... od wczesnej młodości, jakby wiedział instynktownie, że w Polsce aby zrobić jakąś karierę, trzeba być blisko polityki ale nigdy -
nie powinno się w nią wchodzić.

Jego życiową zasadą (jak wynikało przynajmniej z moich obserwacji) było:
Najlepiej zawsze stać z boku wydarzeń - na każdej scenie politycznej.
Tak nakazuje pragmatyzm czasów przejściowych.

Trzeba być dobrym obserwatorem - analitykiem sytuacji oraz „zaklepać” sobie rolę osoby zaufanej -
pośrednika dla obu stron. Wtedy nie ma ryzyka, żadnej odpowiedzialności za podejmowane decyzje –
no i można liczyć na zyski – zarobić przychylność, z każdej strony.
Pod warunkiem braku stronniczej deklaracji.

Andrzej studiował prawo, na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie; już na I- szym roku studiów
związał się z ZMS; ruchem młodzieżowym sterowanym przez PZPR. Kiedyś został nawet zastępcą,
przyjacielem Pierwszego Sekretarza Partii w województwie. Ale też, jakby w asekuracji od polityki i tak...
na wszelki wypadek, postanowił zająć się również sportem.
Takim, który go pasjonował, a jednocześnie był: popularny, populistyczny, ogólnokrajowy.
Wybrał PZMot, którym od czasu powstania w 1950 r., kierował Roman Pijanowski, człowiek niby
bezpartyjny, ale jednak zawsze dobrze powiązany, z każdym, kolejnym układem partyjnym w kraju.
Jego podejście do życia opłaciło mu się, bo w kraju, w którym układy ciągle się zmieniały...on był stały,
pozostawał prezesem przez 33 lata. Myślę, że Andrzej właśnie tego najlepiej się nauczył.
Miał i nadal ma ambicję, równie długo prezesować PZMot-owi.
Jest tam do dzisiaj i chyba chce pobić rekord Pijanowskiego- czego mu z całego serca życzę.
Andrzej miał wiele kontaktów z każdej strony, ciągle zmieniającej się sceny politycznej.
Jego współpracownikiem, był niegdyś - na stanowisku ministra sportu- Aleksander Kwaśniewski,
ale ponoć... od strony partyjnej podlegał Andrzejowi. Przynajmniej dostawałem takie sygnały…
Kiedy rozwiązano PZPR i z pozostałości dawnych działaczy partii utworzono SLD -
Sojusz Lewicy „Demokracji” - Andrzej nadal utrzymywał z dawnymi kolegami bliski kontakt.
Znał dobrze wielu: Rakowskiego, Kiszczaka, Millera, Kwaśniewskiego, Oleksego, Majkowskiego i wielu
innych - np. Generała Kuropieskę, których i ja- niemal wszystkich- głównie, dzięki Andrzejowi poznałem.
Dla mnie, człowieka z zagranicy, który znał tych ludzi wyłącznie z prasy, było to niewątpliwie bardzo ważne i potrzebne w dalszych działaniach.

W interesach najważniejsze są kontakty. No, oczywiście potrzebne są pieniądze.
Ale te jeszcze miałem!
Kiedy do władzy doszła Solidarność (przynajmniej jak twierdzą media), Andrzej Witkowski też dość
szybko potrafił się z nimi zaprzyjaźnić. Być może sprawę, bardzo ułatwił sport motorowy, taki „apolityczny”
z założenia - motoryzacja była, jest i pewnie pozostanie ponadczasową pasją Polaków.
Andrzej potrafił zresztą tak manewrować, że zawsze i wszędzie miał kolegów i przyjaciół.
Nawet jego przeszłość była zrozumiała i akceptowalna, dla większości...

Potrafił również zdobyć przychylność biznesmenów. Dobrze znał Jana Kulczyka, najbogatszego Polaka
w czasach transformacji... I nawet, dzięki niemu, w pewnym czasie został Prezesem Zarządu Warty SA,
drugiej największej, po PZU, w Polsce firmy ubezpieczeniowej - równocześnie utrzymując stanowisko
Prezesa PZMot !

W tym okresie sponsorowałem również niektóre z imprez motocyklowych - żużel, sześciodniówkę.
Ówczesny minister sportu, za zasługi… dla sportu, nagrodził mnie za to - nawet jakimś medalem...

Pewnego dnia zrodził się pomysł reaktywacji żużla na stadionie Gwardii Warszawa.
Stworzyliśmy w tym celu, razem spółkę o nazwie PZM-Sport. Głównym celem, było założenie
drużyny żużlowej w stolicy, która mogłaby startować w rozgrywkach ligowych.
Na początek organizowaliśmy comiesięczne imprezy żużlowe z cyklu Grand Prix.
Zimą odbywały się bardzo spektakularne wyścigi motocyklowe na lodzie - na stadionie lodowym Stegny.

Żużel i pokrewne dyscypliny, były wówczas bardzo popularne w Polsce, więc często, w imprezach na
terenie kraju również braliśmy udział: w Bydgoszczy, Toruniu, Gorzowie i Pile, (która wówczas była
zdominowana przez Senatora- Henryka Stokłosę). A przy okazji poznawałem nowych ludzi biznesu
np. właśnie we Wrocławiu, gdzie wyścigi urządzane były wspólnie z Polsatem- poznałem i zaprzyjaźniłem
się z jego właścicielem- Zygmuntem (Piotrem) Solorzem.

Andrzej Witkowski był doborowym kompanem, oprócz tego - czasem nieoczekiwanie- pojawiały się inne
ciekawe znajomości, więc bardzo mi się to wszystko spodobało.
O niektórych z tych znajomości chciałbym wspomnieć.

Polityka to interesy - na marginesach znajomości.

Wielkim kibicem i wielbicielem żużla był (niemal zawsze, od dziecka) - ówczesny minister stanu
w Kancelarii Prezydenta Wałęsy - Mieczysław Wachowski. Bywał na wszystkich meczach i turniejach,
niezależnie w jakim zakątku kraju się odbywały. Ponieważ, w tamtym okresie – był On uważany za
nieoficjalnego „Vice-prezydenta” kraju - dzięki niemu na nasze imprezy zaczęli również przychodzić
ludzie z rządu i otoczenia Prezydenta Lecha Wałęsy.

W taki też sposób poznałem miedzy innymi: Generała Broni - Tadeusza Wileckiego, ówczesnego
Szefa Sztabu Generalnego; Gen.- Gromosława Czempińskiego- Szefa UOP; Admirała Toczka,
Dowódcę Wojsk Nadwiślańskich i wielu, wielu innych, wysokich urzędników Państwa i Wojska Polskiego.

Poznałem także samego Prezydenta Wałęsę, który wówczas dla Polonii był prawdziwą legendą, -
wyzwolicielem kraju z rąk komunizmu. Tak powszechnie pisały światowe media.
Byłem zresztą parokrotnie na jego urodzinach, w rezydencji przy ulicy Polanki, w Gdańsku-Oliwie.

Wkrótce zacząłem bywać także gościem Pałacu Prezydenckiego i po pewnym czasie wpuszczano mnie
tam, bez żadnych problemów. Spotykałem się na rozmowy z Mieczysławem Wachowskim, po południu
zawsze pijaliśmy Whisky (najczęściej czarny Johny Walker) z Colą – bardzo ulubiony trunek Ministra.
Miałem oczywiście kilku kierowców – byłych pracowników BOR, których polecił mi ówczesny
Szef Biura Ochrony Rządu –poznany przez Wachowskiego Gen. Mirosław Gawor.

Czasem, zupełnie przypadkowo byłem świadkiem rozmów, na których podejmowano dość ważne decyzje państwowe jak np... wybór albo zmiana premiera kraju.
Odbywały się one w czasie dyskusji, w których brali udział liderzy partii mającej większość lub zdolność
decyzyjną w Parlamencie. Często obecny był Szef UOP-u, czasem Marszałek Sejmu.

„Przy mnie” zostali wybrani premierzy: Pawlak i Oleksy. Najpierw Minister Wachowski uzgadniał to
ze swoimi rozmówcami, osobami zaproszonymi; potem sam szedł do Prezydenta Wałęsy, który przebywał
w gabinecie naprzeciwko - i po godzinie wracał z decyzją.
Kiedy wszystko było uzgodnione i wszyscy politycy opuścili Pałac (mniej lub bardziej zadowoleni),
minister zacierał ręce i mówił do mnie:
"Rysiu, a teraz możemy się napić „łyseczki” z colą" - po czym dodawał słowa, które również zapisały
się w historii czasów „Polskiej Transformacji”:
"Kto nie z Mieciem - tego zmieciem."

Niekiedy, w piątek popołudniu z Mieciem jeździliśmy do Pałacyku w Otwocku - podwarszawskiej
rezydencji Prezydenta- miejsca zabytkowego i znanego dobrze, również z historii.
W XVIII wieku, był to np. ulubiony „zakątek” dla romantycznych spotkań Króla Augusta II Mocnego
ze swoimi kochankami.
Bywał tam bardzo często i podobno osobiście... przyznał się do ojcostwa aż 560 dzieci!
Był niewiarygodnie płodny, ale też chyba- prócz kobiet- niewiele tego króla wogóle interesowało.
Szczególnie mało interesowała go Rzeczypospolita, której bardzo wiele w sumie zaszkodził.
Pałac w Otwocku był również miejscem, gdzie król Polski spotykał się z Piotrem Wielkim.
Tam właśnie niestety - w czasach panowania ostatniego króla Polski, zdecydowano o
Rozbiorach Rzeczypospolitej.

Tam podpisano też... I-szy i chyba II-gi „Akt Rozbiorów Polski”... Z powodów historycznych, było więc
to przeklęte miejsce dla Polski...ale to już zapomniane niemal czasy...

Nigdy nie zapomnę swojej pierwszej wizyty w tym właśnie Pałacu. Był piątek po południu.
Podczas zwiedzania rozległych ogrodów Pałacu, ulokowanego nad jeziorem, w dorzeczu Wisły -
chodziłem sam, ponieważ Minister Wachowski miał kilka planowanych spotkań nieoficjalnych, poufnych.
W pewnym momencie zobaczyłem jakiegoś faceta, ubranego w dresy. Siedział sobie po prostu
nad jeziorem, z wędką w dłoni.
Byłem trochę zdziwiony; wszędzie pełno ochroniarzy, a tu nagle pojawia się - jak gdyby nigdy nic-
ktoś obcy, ktoś kto sobie tak po prostu... wędkuje...
Podszedłem do niego, by zapytać: czy ryby biorą i czy coś złapał?
Nie zdążyłem jeszcze dojść, ale kiedy zauważyłem, że właśnie „sika”, zatrzymałem się więc na chwilę.
Wkrótce przekonałem się, że tą osobą, która tam siedzi...jest Prezydent Wałęsa; całkowicie sam.
Skromnie ubrany, bardzo zaaferowany wyłącznie swoimi wędkami.
Akurat zaczepił haczykiem o krzak, wydając głośne okrzyki niezadowolenia. Byłem bardzo zaskoczony.
Trudno było mi wprost uwierzyć, że głowa naszego państwa, zajmuje się takimi głupotami..

Rozmowa była krótka. Pan Prezydent niezadowolony intruzem - uciszał mnie twierdząc, że ma
„ciągłe branie” – ale, że to „tylko płotki”.
Nie bardzo wiedziałem, czy Pan Prezydent mówi mi o rzeczywistości – czy też robi jakieś aluzje polityczne...
Zniknąłem po chwili, próbując „skontemplować” niesamowite kontrasty życia.
To był przecież wspaniały Pałac, obrazy królów, cara; bardzo wiele memorabiliów z historii Polski...
obok stała, siedziała...głowa Państwa, która narzekała „ma ciągłe branie, ale może łapać tylko płotki”.
Później okazało się, że Prezydentowi „brały i urwały się jakieś 2 giganty”- w końcu nic nie złapał.
Był wielce z tego powodu niezadowolony.

Znowu nie wiedziałem czy Prezydent nawiązywał do polityki czy „wymsknęła” mu się - kolejna gra słów.
Prezydent zignorował gości i poszedł sobie wcześniej czyli gdzieś ok 19.00 - na „zasłużony” wypoczynek.
To już z pewnością nie była polityka. Zwykłe człowieczeństwo.
 
A my z Mieciem, (po zakończeniu negocjacji urzędowania), urządziliśmy sobie balangę, mocno zakrapianego... grilla - nad brzegiem jeziora. Potem dołączyło parę osób z Kancelarii. Rozmawialiśmy jak zwykle przy takich okazjach, tylko o zmianach personalnych w Kancelarii i w Rządzie.
Ja oczywiście byłem biernym uczestnikiem, słuchaczem dyskusji – polewając trunkami.

Z tego co często powtarzał Wachowski, wokół Prezydenta Wałęsy, nie było żadnych fachowców,
a najważniejszym (jego zdaniem) – był...całkowity brak zaprzyjaźnionych Prezydentowi osób.
Wszyscy chcieli tak naprawdę tylko coś załatwić - albo ugrać dla siebie.
Wszystkich należało wyeliminować albo z konieczności pilnie się strzec.

Zastanawiałem się wtedy często czy istotą polityki są głównie, może nawet wyłącznie kwestie i rozgrywki personalne? Naiwnie sądziłem, że polityka jest służbą dla państwa i narodu. Tymczasem, jak wkrótce się przekonałem, że polityka, (zwłaszcza Polska polityka) - to wyłącznie sposób na życie, na zarabianie pieniędzy, (czasem bardzo dużych pieniędzy), załatwianie własnych interesów... i potem na „spokojną”, zasłużoną emeryturę.

Z drugiej strony jak twierdzą wielcy tego świata: Polityka to władza...i także najlepszy afrodyzjak.
A więc pytanie - jak jest naprawdę?

Bywałem w Otwocku dosyć często i muszę przyznać, że to naprawdę urocze miejsce.
Wtedy było w dyspozycji Kancelarii Prezydenta. Potem zostało chyba przekazane Ministerstwu Kultury.

Jak wspomniałem, Mieczysław Wachowski był wielkim wielbicielem żużla, zresztą sam pochodził
z Bydgoszczy, miasta w którym ten sport jest bardzo popularny - i często tam bywaliśmy.
Miecio był bardzo rozpoznawalny wtedy wśród kibiców tego sportu w Polsce ale i za granicą, bo razem też jeździliśmy na turnieje Grand Prix - np. do Szwecji - gdzie on miał wielu znajomych wśród Polonii a ci
często nas zapraszali do siebie, nad jeziora.

Muszę przyznać, że Wachowski był także znakomitym kompanem i interesującym rozmówcą.
Zdaję sobie sprawę, że wokół jego osoby było sporo rozmaitych kontrowersji ale moim zdaniem,
w tamtym czasie to tak naprawdę właśnie on... podejmował większość ważnych decyzji -
w życiu politycznym naszego kraju.
Miał wyjątkowy kontakt z Prezydentem Wałęsą oraz nieprzeciętny instynkt, dar przekonywania.

Oczywiście rozgrywki personalne, które były codziennością i pryncypialnie brylowały w obozie Wałęsy–
w ostateczności utopiły również samego głównego rozgrywającego.

Jak wspomniałem Wachowski często używał stwierdzenia: „Kto nie z mieciem – tego zmieciem...”
Ale kiedy, tak w żartach powiedziałem: „kto mieciem wojuje – od miecia zginie” - obraził się na mnie
na parę tygodni – aż do następnego Grand Prix – we Wrocławiu....

Kancelaria Prezydenta była miejscem spotkań polityków ale też najważniejszych biznesmenów owego
czasu w Polsce. Spotykałem tam często m.in.: Jana Kulczyka, Piotra Solorza, Jerzego Staraka,
Piotra Buchnera, Zbyszka Niemczyckiego, i wielu innych, którzy także spotykali się Prezydentem i
najważniejszymi członkami administracji Państwa; ówczesnym Premierem, Marszałkiem Sejmu,
Ministrami Skarbu, Finansów czy Prywatyzacji.

Tam właśnie i wtedy rozgrywały się też losy polskiej gospodarki oraz tzw. „Transformacji Ustrojowej”.
Rezultaty końcowe tych politycznych decyzji i procesów - są chyba wszystkim dobrze znane.

No i taka jest też Polska właśnie.
 

Koniec Odcinka 40
Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • Smutna wigilia pełna złudnych nadzieji "radosnej" transformacji !
    Tandeciarstwo i efekciarstwo osobowe,
    sprowadza dotkliwe klęski narodowe !!!
  • Zasada munsztuka !!!
    Należy w całej obecnej, jak i nowo tworzonej legislacji, łącznie z poprawieniem preambuły konstytucyjnej, wprowadzić zasadę munsztuka !
  • Wyjaśnienie !!!
    Do władania munsztukiem, byle kogo nie dopuszcza się, a przypadkowy dyletant sobie nie podoła,
    bo ostracyzm go odwoła !!!!!
  • @katparanoi 09:28:51
    Szanowny Panie,

    Nie bardzo wiem o co Panu chodzi - ale rozumiem, że Pan rozumie.
    No a to jest najważniejsze.

    No i ważne również to, że pisze Pan na temat.
    Resztę pomijam milczeniem.

    Pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 10:40:14
    W odpowiedzi na zastrzeżenia, to w kolejności moich komentarzy :

    1. Ocena sensu historycznego z Pańskiego opisu wynikającego (przyjmuję odc. 40, jako Pański opis reporterski), którego to istota sentencyjnych treści jest doskonale mi znana z autopsyjnie poznanych, ówczesnych bieżących przekazów medialnych opisujących właściwości tak Prezydenta Wałęsy, jak i jego "kapciowego" - Pana Wachowskiego, którego faktyczną moc sprawczą, wiernie Pan przedstawia i rzeczywiście tak była powszechnie odbierana !

    2. W przenośni, istota funkcjonowania narzędzia, którego przeznaczenie fizyczne, doskonale nadaje się do wszelkich treści życia społecznego !
    To Państwo Polskie wypracowało mordercę Prezydenta Adamowicza nie stosując powyższych zasad !!!
    Paranoją był temat wczorajszego spotkania Premiera z Opozycją, szczególnie w aspekcie zastosowania treści głębinowych wypływających z moich trzech kom. !!!

    3. Istota oczekiwanych "właściwości" kierującego, jak i obiektywna ocena kierowanych jest oczywistą oczywistością ze wszech miar społecznie pożądanych !!!
    Jako wzór do naśladowania (z wysokim ale niezupełnym stopniem doskonałości) istniejący na naszym świecie, przedstawiam funkcjonalność Chin i USA !!!
  • Dla mnie
    Ci wszyscy ludzie, to towarzycho wzajemnej adoracji, obrotowi bez zasad moralnych, cwaniacy gotowi dla kariery i paciorków sprzedać własną matkę. Udowodniła to historia. Właśnie dlatego jest tak jak jest w tym kraju. Panu imponują te znajomości - mnie zniesmaczają. Brzydzę się tą półmafijną ferajną.
  • @zadziwiony 14:01:32
    Szanowny Panie,

    Pan wybaczy, a gdzie ja napisałem czy powiedziałem, że mnie ci ludzie imponują - czy imponowali.

    Owszem napisałem, że np. w Polonijnych gazetach, czy wogóle w prasie zachodniej (USA, Australia) Prezydent Wałęsa był traktowany jak bohater narodowy... i może w tamtych latach w to wierzyłem.

    Po prostu opisałem jak było, jak do tego doszło i tyle...
    Sądy na temat tych ludzi - wyda historia...

    Pozdrawiam
  • @katparanoi 11:23:34
    Szanowny Panie,

    Dziękuję za odpowiedź - i wyjaśnienia.
    Teraz zaczynam pewne rzeczy rozumieć...

    Opisuję tylko pewne wydarzenia swojego życia, było ich naprawdę sporo w rozmaitych latach i różnych wymiarach...
    A co będzie dalej, co z tego wszystkiego wyniknie - zobaczymy dalej.
    Osądzi nas czas i historia.

    Natomiast obecna rzeczystość w Naszym Kraju - jest w wielu wypadkach rezultatem co się wtedy działo - w Polsce i na świecie.

    Pozdrawiam
  • @zadziwiony 14:01:32
    R. Opara obserwując metody działania władz z prezydentem Bolkiem włącznie, doszedł do wniosku, że bardziej nadaje się na to stanowisko.
    Poniekąd racja. Tyle, że dał się wyślizgać.

    Dziwię się Panu, Panie zadziwiony, że jest Pan zadziwiony.
    Toż to oczywista oczywistość naszej rzeczywistości.
  • @Krzysztof J. Wojtas 16:52:54
    Szanowny Panie Krzysztofie,

    Tak rzeczywiście, kiedyś myślałem o tym, o polityce wogóle. Dlatego też
    wróciłem w pewnym sensie do Kraju.
    Tylko, że ja chciałem zrobić coś dla Polski, dla Polaków...

    Natomiast wszyscy "politycy", których poznałem - a w pewnym sensie poznałem niemal wszystkich (nie będę wyliczał, bo nikogo to pewnie nie interesuje - a większość pomyśli, że się chcę pochwalić), wszyscy politycy - traktowali to jako zawód, jako sposób na życie...
    Nie jako Służbę dla Narodu.

    Dlatego ja się do polityki nie nadawałem...no bo w Polsce, to niestety funkcjonuje - zgodnie z powiedzeniem stanu wojennego:
    "Jeśli wejdziesz między wrony - trzeba krakać jak i ony"

    Taka jest Polska właśnie...

    Pozdrawiam
  • Broń drobnoustrojowa /biologiczna jako narzędzie Secret World Authority Center> CIA/ Mossad do walki z dysydentami na świecie.
    https://cont.ws/@detektywjarzynski/1208125
  • @Ryszard Opara 22:50:46
    Poraża mnie Pan Swą ocenną nietrafnością !

    Pańska potencjalna moc polityczna w stu procentach może się mieści tylko i wyłącznie w uzyskanych głosach wyborczych !!

    Mając 100% głosów to Panu wszystko jedno, czy polityk obok wyciąga rękę czy też warczy !!!

    To wtedy Pan decyduje, tak jak obecnie Prezes Kaczyński !!!!

    Biorąc pod uwagę wygłaszane przez Pana credo, to się okrutnie dziwię Pańskiej pasywności !!!!
  • @katparanoi 15:04:14
    Szanowny Panie,

    Tak jak napisałem - byłem kiedyś zainteresowany polityką - ale dla mnie polityka jest służbą dla Narodu - a nie sposobem na życie.

    Kiedy mówiłem o tym ludziom, wszyscy patrzyli na mnie bardzo dziwnie.
    Uważali, że tylko może tak mówię - czyli głupoty.
    Prawdę też mówiąc miałem sporo rozmaitych propozycji...ale po krótkim czasie okazywało się, że wszyscy, którzy to proponowali, oczekiwali ode mnie głównie pieniędzy (wtedy jeszcze miałem ich sporo) a oni głównie chcieli parę groszy zarobić. A kiedy nie dawałem odchodzili...
    Nie interesowały ich moje poglądy czy np mój program polityczny...

    Dlatego też w ostateczności, postanowiłem stanąć z boku i zająć się głównie próbami zrozumienia rzeczywistości... Zobaczymy...

    Piszę też 3 książki...Zobaczymy...

    Niedługo też chcę wrócić do Medycyny - ale moja inicjatywa łączy się głównie z TeleMedycyną oraz Medycyną Cybernetyczną...Zobaczymy...

    Całe moje życie, cokolwiek mi pozostało będę próbował...

    Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930