Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
413 postów 2186 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Lekarz z powołania. Polak - Patriota. Humanista. Misja i Cel Mojego Życia - Pomagać innym ludziom.

AMEN -Autobiografia Naukowa-Odc.28

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Życie to właściwie …ciągłe zmiany. Jedna rzecz jest na naszym świecie zawsze stała – ciągłe zmiany. Cały Świat istnieje jako ENERGIA - w nieskończenie różnej formie, postaci oraz wielkości.

AMEN – Biografia Naukowa Odc. 28

Życie to właściwie … ciągłe zmiany.Albo też:
Jedna rzecz jest na naszym świecie zawsze stała – ciągłe zmiany.

Cały Świat istnieje jako ENERGIA - w nieskończenie różnej formie, postaci oraz wielkości.

Życie, ewolucja jest rezultatem ciągłego nieskończonego ruchu i zmian energii ożywionej.
Najwyższą formą tej energii jest myśl ludzka oraz rozum, które nadają praktyczny kierunek zmianom -
we wszystkich aspektach życia tu na ziemi – a potem, dalej i wszędzie.
Teraz i w przyszłości - w całym wszechświecie.

Olbrzymia większość ludzi jest przekonana, że wszystko na świecie jest wyłącznie materią.
Tzw. Materia – istnieje od zawsze jako „martwa” forma energii.  

Wracając z rozmyślań na Antypody...

24 Hours Medical Centre (24HMC) - 24 Godziny - Centrum Medyczne. 

Praca w Locum Service, w godzinach 8.30-17.30, od poniedziałku do piątku (z przerwą na lunch)-
była całkiem dobrze płatna. Taki był i jest system podstawowej opieki zdrowotnej w Australii.
W pozostałych godzinach - w soboty, niedziele i święta; chorzy oraz pacjenci musieli chodzić
na Izbę Przyjęć do swojego lokalnego szpitala.
Doszedłem do wniosku, że ten system jest wadliwy:

Cząsto myślałem: Ale co z ludźmi pracującymi albo z dziećmi będącymi w szkole w tym czasie?
Co z dniami wolnymi od pracy? Co z nagłymi przypadkami, po godzinach?
Pacjenci nie mieli wyboru. Pomyślałem...To całkowicie nie ma sensu.

Po pewnym czasie zacząłem „kompinować” i postanowiłem to zmienić. I wkrótce zmieniłem.
Stało się to w dość prosty sposób. Pracowałem wówczas jako GP, w przychodni ogólnej, wraz ze swoim przyjacielem ze szpitala w Westmead (dr John Brett) – i współpraca doskonale nam się układała.
Wkrótce zostaliśmy partnerami biznesowymi. Założyliśmy spółkę Pty Ltd.

Pewnego dnia John zaprosił mnie na „szybki” lunch i przedstawił jego zdaniem, super propozycję:
Kupienia, wyjątkowo tanio, stacji benzynowej, własności prywatnej tzw. „deceased estate”.
Tzn. właściciel zmarł, jego dzieci były niecierpliwe, chciały podzielić spadek i zależało im na czasie.
Zamierzały to zrobić szybko; najpierw zdecydowały sprzedać stację, która jak dodał John -
miała dobry zyski personel i kierownika.
Potrzebny był oczywiście remont i trochę kapitału obrotowego -tzw. „Working Capital” na zakup paliwa.
I jak się okazało, John miał już wszystko zorganizowane, również kredyt, pieniądze z banku
na 120% ceny zakupu. Jednak chciał i zaproponował zrobić to razem ze mną.

Odpowiedziałem krótko:
„John, nie interesują mnie żadne inwestycje w stacje benzynowe. Kompletnie się na tym nie znam.
Nie wchodzę w to”. John próbował mnie jednak przekonać - mówił:
“Richard - To super deal i interes” W sumie nic; niewiele będziemy sami tam robić, a po spłaceniu kredytu,
co tydzień będziemy mieli - kilka tysięcy dolarów do podziału.

Bardzo niechętnie, ale w końcu, następnego dnia, zgodziłem się zobaczyć - ale tylko tę stację.
Pojechaliśmy tam więc zgodnie z umową i na miejscu zaczęło mnie to trochę interesować.
Stacja miała dobrą lokalizację, była na dużej działce u zbiegu głównych autostrad, w sąsiedztwie kilku szkół
i obiektów sportowych.
Były też tam dwa stadiony Rugby; gdzie historycznie, rywalizowały ze sobą dwa zespoły lokalne,
które brały udział w rozgrywkach ekstraklasy krajowej.
Ponieważ Australijczycy mają „hopla” na punkcie... tego sportu – wiedziałem, że to może być dobry start.
Przekazałem Johnowi:
Owszem obiekt jest bardzo interesujący, tylko nie jako stacja benzynowa - (było ich w sąsiedztwie kilka).
„Zbudujemy tutaj... „24 hours Medical Centre” - I to będzie dopiero złoty interes”.
I wcale nie myślałem o polskiej walucie…

Jak wspomniałem w tamtym czasie - system podstawowej opieki medycznej w Australii był źle,
naprawdę niewłaściwie zorganizowany. Lekarze ogólni (GP’s) posiadali prywatne przychodnie,
jakby niezależne Izby Przyjęć; współpracujące ze szpitalami ale funkcjonujące w ograniczonych godzinach.
Ktoś - kto będzie pionierem i wprowadzi całodobową opiekę medyczną, na pewno zarobi na tym dużą kasę.
Tak pomyślałem i tak właśnie zdecydowałem zrobić.

Początkowo John nie był szczególnie zainteresowany, moim pomysłem.
Uważał że, lepszym i bez żadnego ryzyka interesem- będzie stacja benzynowa.
Ludzie z natury obawiają się rzeczy nowych. Ja natomiast widziałem to inaczej.
Jako próbę wprowadzenia zasadniczej zmiany systemu...
No, a że furtuna sprzyja śmiałym, wiadomo od dawna...

W rezultacie, musiałem 24 Hours Medical Centre sam zrealizować.
Dopiero w ostatnim jakby momencie, niejako „rzutem na taśmę”, John zdecydował się zainwestować trochę gotówki - kupił 20% udziałów, spółki, która została właścicielem stacji.
Obecnie, po latach John posiada 100% udziałów - i uważa to Centrum…, jako jedną z najlepszych inwestycji swojego życia.
Wracając jednak do początków….

Pomysł był „strzałem w dziesiątkę”.

Oprócz podstawowej opieki medycznej, zbudowałem gabinet RTG, własne laboratorium diagnostyczne,
salę zabiegową, miałem także własną aptekę. W trakcie realizacji projektu, obaj przeszliśmy podstawowe szkolenia z zajkresu różnych usług medycznych m.in. podstaw robienia prześwietleń RTG.
W tym celu kupiliśmy też prosty, automatyczny aparat rentgenowski.

Bywały dni, że przyjmowaliśmy ponad 250 pacjentów/dobę, dla których mogliśmy wykonać sami prostą diagnostykę oraz różne zabiegi. Nasze dzienne przychody brutto wynosiły czasem...15-20 tys. AUD.
Oczywiście były też koszty administracji i różne inne, ale wtedy moje rozumowanie było inne;
przeliczane zyskami czyli pozytywną różnicą między wpływami a kosztami operacji.

Logika mojego postępu prosta: Parę lat wcześniej, w PRL, wykonywałem w sumie taką sama pracę lekarza
no i zarabiałem...1.5 $ dziennie czyli 50 $/miesiąc.
W pierwszym roku emigracji, zarabiałem ok. 250 $ dziennie - 7,500 $ na miesiąc.
Teraz moje przychody dzienne wynosiły czasem nawet 12,000 $.
Oczywiście, kiedy zatrudniałem innych lekarzy, zyski były mniejsze o 50%. (jako prowizje).

Ale jakby na to nie patrzeć- to był znakomity, niemal geometryczny progres w dochodach.

24 H Medical Centre, miało być może jedną zasadniczą wadę: – nie było żadnych przerw w pracy.
Musiałem pracować codziennie - 24 godziny na dobę.
Oczywiście na dłuższą metę - nie mogłem tak funkcjonować.

Po pewnym momencie moja żona powiedziała mi wprost:
„Jeżeli chcesz tak pracować - twoja decyzja. Jeżeli chcesz mieć dużo pieniędzy - rób tak dalej.
Za kilka miesięcy, wykończysz się, umrzesz na zawał i zostawisz młodą, piękną i bogatą wdowę”.
Wiedziałem, że ma absolutną rację. Nie mogłem długo pracować sam.
Musiałem zaangażować też innych lekarzy.

Był jeden zasadniczy problem: nie wszyscy byli „wszechstronnymi specjalistami” w różnych dziedzinach,
a nie bardzo też chcieli się uczyć robienia np. podstawowych badań RTG.

Ja, np. kiedy przyjmowałem pacjenta ze złamaną ręką; po jakimś urazie na meczu rugby, potrafiłem wykonać prześwietlenie – co w sumie jest bardzo prostą czynnością, wykonywaną przez aparat RTG.
Jako anestezjolog - robiłem blok znieczulający całe ramię, nastawiałem złamaną kończynę a potem
zakładałem gips. Robiłem kontrolne prześwietlenie i jeżeli wszystko było OK – wysyłałem pacjenta do domu – dając mu dokładne instrukcje i leki przeciwbólowe.

Inni lekarze- nie potrafili tego wszystkiego zrobić. Oczywiście, jeżeli po prześwietleniu widziałem,
że złamanie jest skomplikowane, wysyłałem pacjenta do szpitala do konsultacji ortopedy.
Ale... proste złamania można było leczyć samemu. Wszystkie takie zabiegi przynosiły dość duże,
płatne przez „Medicare”(Australijski ZUS) wynagrodzenie.
(Wtedy było to ok. 1000 dolarów, zgodnie z prawem obowiązującym w Australii).
Koszty tego samego leczenia, w szpitalu na IP, byłyby dużo wyższe.

Efekty i korzyści były dla wszystkich, w kategoriach – tzw. „Win-Win situation” (każdy wygrywał).
Nasza przychodnia była pierwszą tego typu w Australii. Dzisiaj jest już kilkaset tego typu jednostek –
kilka w każdej dzielnicy, każdego miasta; choć jednak większość nadal oferuje pomoc lekarską -
jak i profilaktykę - tylko na poziomie podstawowym. Nie tak jak my: razem z diagnostyką i apteką.

Patrząc z perspektywy czasu, niewątpliwie zmieniliśmy system podstawowej opieki medycznej,
działający w Australii. Zmieniliśmy tryb pracy lekarzy.

Nasz pomysł również zasadniczo zmienił podejście pacjentów i administracji publicznej do systemu funkcjonowania Służby Zdrowia w Australii.
W tamtym czasie, niewątpliwie, moja praca, pomimo trudów - przynosiła mi duże dochody, dużo satysfakcji,
ale... mimo wszystko instynktownie czułem, że to nie jest moja przyszłość.

Od dzieciństwa marzyłem o tym aby zostać milionerem lub prezydentem, ale siedząc dniami i nocami
na dyżurach lekarskich wiedziałem, że w ten sposób nie zrealizuję swoich marzeń.
Wiedziałem, że muszę znaleźć jakiś pomysł „lewarowania”swego umysłu, kreatywności, przede wszystkim swojego czasu.

Zawsze byłem - człowiekiem czynu, człowiekiem kreatywnym - nowych idei i pomysłów.
Lubiłem też budować...ale nie konsumować.
Stabilizacja życiowa czy biznesowa - była największym hamulcem mojego dalszego rozwoju.
Jeżeli umiałem, bądź miałem szczęście dobrać odpowiednich ludzi do realizacji moich pomysłów i planów - zawsze odnosiłem sukces.

Jeżeli moi wybrańcy byli teoretykami, nieudacznikami bądź oszustami – (co się niestety zdarzało),
szczególnie w Polsce – albo kiedy przestałem kontrolować własność oraz przepływy gotówki -
zawsze ponosiłem porażkę.

Obecnie, po latach dochodzę do wniosku – że oszustwo jest drugą, nabytą naturą człowieka.

Koniec odcinka 28

Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • Nie do końca.
    "Tzw. Materia – istnieje od zawsze jako „martwa” forma energii."
    ===============
    Materia to jeden ze stanów skupienia energii ale nigdy - martwa forma energii. Energia bez względu na swój stan skupienia nigdy nie jest martwa. Energia jest nieśmiertelna.
    Wniosek?
    Może określenie - stan skupienia energii - nie jest do końca trafiony - ale nikt wcześniej nie sformułował tego fenomenu ani nie określił - ile stanów skupienia posiada - energia.
  • Mech i paprocie
    Niebywałe. Fascynujące.Ta opowieść jest niesamowita, jak z pięknej bajki, aż pachnie mchem i paprocią.
  • ENERGIA - w nieskończenie różnej formie, postaci oraz wielkości.
    Potęga ludzkiego umysłu jest nieskończenie wielka.

    Możemy poznawać nieznane dziedziny mikroelektroniki, konstruować urządzenia mobilne itd...........
  • @tańczący z widłami 11:46:01
    Czytam komentarze kolegi pod wpisami p. Opary i zastanawiam się, czy nie chodzi koledze o to, że p.Opara był prowadzony przez wywiad wojskowy PRL po opuszczeniu Polski w 1979 R? Bo wpisy kolegi coś takiego sugerują.
  • @zbig71 12:52:58
    Najpierw by tak sądzić trzeba mieć dowody. A takich nigdzie nigdy nie widziałem
  • @ipao45 13:27:55
    "Dowody" są !!!!
    W maglu,
    ale dziś Niedziela ,
    magiel nieczynny.
  • @zbig71 12:52:58 czyli Opatrzność
    Ja sugeruję ? Nie zauważyłem. Ja na ten moment jedynie stwierdzam, że Pan Opara miał niesamowite, nieprawdopodobne i nieustające, graniczące wręcz z permanentnym cudem szczęście, jakby go jakaś tajemnicza, wpływowa, zamożna i do pewnego stopnia wszechwładna siła za rękę prowadziła.
    Ta tajemnicza siła musiała być chyba czymś w rodzaju "Ducha Świętego", ziemskiej "Opatrzności" albo takiego dobrego "Anioła Stróża", który o doktorze Oparze jakby na początku jego pobytu w Australii zapomniał, co spowodowało konieczność podjęcia pracy w odległych (zapomnianych) wioskach i w tanich szpitalach za grosze.
    Lecz następnie w odpowiednim momencie ze zdwojoną siłą na szczęście znów o Panu Ryszardzie sobie przypomniał (jakby zaistniało jakieś wybudzenie z letargu) i znów nieustający, szczęśliwy zbieg okoliczności zaczął doktorowi towarzyszyć, a pieniądz sam wskakiwać zaczął do jego kieszeni (jak twierdzi doktor : dzięki ciężkiej 24-ro godzinnej pracy)..............jakby z jakiś odległych, nieznanych zaświatów.


    Poza tym, pytanie : "Czy R .Opara był prowadzony przez wywiad wojskowy PRL", to nie jest pytanie do mnie.
    O to, czy , a jeżeli tak, to przez kogo był prowadzony, należałoby spytać samego autora "amena". To bardzo szczery, uczciwy i uczynny człowiek i z pewnością z typową dla siebie szczerością odpowie.
    Tym bardziej, że dziś jest już na innym etapie życia i nie musi niczego ukrywać.
    Ja stawiam jednak na "Anioła Stóża". Pan może stawiać na inne moce, dopomagające szczęściu. Choćby na moce, których do dziś wypiera się "Bolek' Wałęsa.
  • @ipao45 13:27:55
    Moje podejrzenia są owocem wpisów TZW. Ja niczego nie sugeruje
  • @tańczący z widłami 13:45:04
    Wszystko zależy od ,, Aniołów Stróżów,, i kogo za nich uważamy. Pańskie wpisy aż ,,kipią,, od takich sugestii. To nie jakiś zarzut, tylko moje skojarzenie
  • @tańczący z widłami 13:45:04
    Właśnie mija szósta rocznica znaczącego wydarzenia, kiedy to "jakaś tajemnicza, wpływowa, zamożna i do pewnego stopnia wszechwładna siła" poprowadziła za rękę naszego Naczelnika, który zamknął typowo prawicowy, patriotyczny portal Nowy Ekran i powołał do życia, niby podobny Neon24, który po wpadnięciu w poślizg, skręcił gwałtownie na wschód i taki kierunek trzyma do dzisiaj. Czy też ta sama tajemnicza i wpływowa siła namawiała naszego Naczelnika do startu w wyborach prezydenckich?
  • @Jeremi 14:27:04
    Wschód to przyszłość. Chiny, Indie, Rosja, azjatyckie tygrysy. Także kierunek jest przyszłościowy. Poza tym nie wszyscy muszą kochać zachód. Który zdradził nas tyle razy.
  • @tańczący z widłami 11:46:01
    Tak ładna, że wideł nie ma gdzie wetknąć?
  • @zbig71 14:37:37
    Na Wschodzie musi być jakaś cywilizacja!!!
  • @tańczący z widłami 13:45:04
    A ten "Anioł Stróż" to ma wideł i dzwoneczka na ogonie?

    PS. Gościu (podobny do naszego bosa, wygląda przez okno ze swojego apartamentu na ... piętrze, a tam taki ładnie ubrany gostek, z aureolą nad głową, tak 2 m od balkonu sobie fruwa machając tylko trochę dłońmi.

    Jak ty to robisz - pyta nasz Gość
    A tak sobie pomachuję i latam.
    To czy ja też bym mógł?
    Oczywiście, żaden problem, nawet na początek podam ci rękę.
    Nasz gość zrobił krok za balkon z wyciągniętą ręką i ... się sp.... z tego ... piętra.

    Na to do naszego gostka z aureolą podlatuje inny, taki czarny, kudłaty i z widłami i mówi:
    no, no, jak na Anioła Stróża , to wyjątkowy z ciebie s...n.
  • @zbig71 14:37:37
    Z tymi zdradami masz rację, one bolą najmocniej, bo od niby sojuszników z angielskim premierem Lloydem George na czele, pierwszym przeciwnikiem utworzenia silnej Polski i oddania nam Górnego Śląska, pomysłodawcy plebiscytów w okręgach olsztyńskim i kwidzyńskim w Prusach Wschodnich, zwykłego kłamcy. Później przyszli następni Anglicy, Francuzi i niestety Amerykanie, co wcale nie oznacza, że dzisiaj kierunek wschodni to jest to, o czym marzą Polacy
  • @Jeremi 15:23:29
    Polityka to nie marzenia. Dobre stosunki z FR są potrzebne, bo to rynek zbytu i zasoby. A nie jakieś słowiańskie widzimisię, bo to bzdury. Jeśli idzie o USA to wrogiem nie są zwykli Amerykanie, tylko FED, Wall Street, Żydostwo i fartuszkowi bracia. I to nie tylko wrogiem Polski , ale całego świata.
  • Goldenfinger
    Cyt : "W rezultacie, musiałem 24 Hours Medical Centre sam zrealizować" kon. cyt.

    Budowałem kiedyś dla siebie dom, nie duży taki dla rodziny i wiem ile czasu i formalności wymagało zrealizowanie tego projektu.
    Zakup działki, analiza planu przestrzennego, uzyskanie warunków zabudowy, wybór projektu, zgłoszenie wykonania budowy, wytyczenie geodezyjne, uzyskanie pozwoleń na podłączenie mediów i dziesiątki innych pozwoleń i zaświadczeń, a potem użeranie się kilkanaście miesięcy z wykonawcami.
    Zachodzę w głowę jak i jakim cudem zapracowany lekarz, biorący dodatkowe dyżury i zastępstwa, znajdował czas na realizację tak potężnego projektu jakim było HMC ? , mając jeszcze rodzinę na głowie. Tym bardziej, że przychodnia i apteka to nie dom mieszkalny i wybudowanie i otwarcie w/w obiektów wymagała uzgodnień, pozwoleń, licencji z ministerstwa zdrowia.
    Czas to jedno. Ale skąd Pan Opara znalazł na to pieniądze ? Wszystko wskazuje, że ze swojej ciężkiej pracy.
    Bo wystarczy policzyć.
    Prace podjął w maju 1980, projekt HMC rozpoczął w 1983r i o dziwo ukończył już w tym samym 1983r (CUD, NAD CUDY), czyli z grubsza licząc odliczając przerwy pracował około 30 miesięcy, zarabiając średnio(jak twierdzi) 7,500 $ brutto.
    Odliczając wszelkie opłaty, utrzymanie siedmioosobowej rodziny, zakup samochodów i wakacje, oszczędności miesięczne mogły wynieść jakieś 2.000 tyś $.
    A więc 30 mięsięcy x 2.000 $ = 60.000 $ minus 10.000 $ które Pan Opara stracił na handlu w dokach, a konkretnie na drucie, co w sumie
    po tej stracie daje kwotę 50. 000 $.
    Licząc, że do tych zaoszczędzonych 50.000$ doszło jeszcze 20% udziału tajemniczego "Johna"(20 % udziału =10.000$), to należy zapytać : jakim cudem 60.000$ starczyło na wybudowanie i wyposażenie centrum medycznego wraz z apteką ?
    To wie tylko nasz gospodarz.

    Ale ja w dobrej wierze przyjmuję, że w tym projekcie towarzyszyło Panu Oparze niesamowite szczęście ( jak zwykle zresztą), to moment kluczowy w w jego karierze. Od 1983 r. lewaruje się niemal jak z katapulty. To wówczas "Anioł stróż" musiał Pana Ryszarda dotknąć swoim złotym palcem, powiedziałbym, że dotknął go tajemniczy Gold...., Gold...., Goldenfinger.
  • @Krzysztof J. Wojtas 15:10:59
    Wideł ? Szpilka się gnie przy wbijaniu, tak mało miejsca na retorykę.
  • @Jeremi 14:27:04
    No wiesz, "Anioł Stróż" byle kogo nie wybiera na prezydenta, sam start w wyborach to wyróżnienie.
    Z pewnością jednak wybiera : uświęconych, oddanych, posłusznych i wiernych..............sprawie.
  • @tańczący z widłami 18:24:26
    Rok 1984 jest równie, a może nawet jeszcze bardziej owocny dla doktora Opary, pieniądze wręcz proszą się, żeby trafić na jego konto, niemal zlatują się do niego jakby z innych wymiarów i zaświatów.
    Jakby jacyś tajemni skarbnicy, otworzyli worek fortuny.
    Zarobione w ciągu tych kilku miesięcy !!!! roku 1983 pieniądze (świadczące o nieprzeciętnych zdolnościach biznesowo-handlowych), pozwoliły Panu Oparze już w 1984r założył firmę Alpha - specjalizującą się w budowie i zarządzaniu prywatnymi szpitalami i innymi placówkami służby zdrowia.
    Złoty palec "Anioła Stróża", zwany Goldenfinger, nadal sprzyjał, sprzyja i oby sprzyjał wietrznie naszemu drogiemu gospodarzowi.
    I bierzmy z Pana Opary przykład. Tak trafia się do wielkiego biznesu, tak zostaje się prezesem spółek i deweloperem.
    Tylko ciężką pracą można dojść do takich wyników, pod patronatem oczywiście wymodlonego "Anioła Stróża" i wymodlonej "Opatrzność Ziemskiej" , oraz przez namaszczenie Złotym Palcem, okapującym złotem
  • @tańczący z widłami 19:37:27
    W którym miejscu się tu śmiać z twojego"komentarza"?
    Oj ma nasz Pan Bóg lokatorów na tej ziemi, oj ma.
  • @Husky 20:14:12
    Ależ Drogi przyjacielu Hasky. Mój komentarz nie ma w sobie nawet cienia komedii, a więc nie ma powodu żeby się śmiać. To jest komentarz biznesowy, pochwalający drogę, którą wybrał nasz zacny gospodarz, drogę ciężkiej pracy, drogę poświęcenia dla ludzi, drogę wyrzeczeń i ambitnych planów.
    Nic tylko naśladować.
    Potrafiłbyś w ciągu kilku miesięcy zarobić setki tysięcy dolarów ?
    A wcześniej jeszcze, potrafiłbyś za 60.000 $ wybudować potężne całodobowe centrum medyczne z wyposażeniem i apteką, kiedy zwykły dom jednorodzinny w przeciętnej dzielnicy (a nie w super miejscu, między autostradami, stadionami i szkołami), kosztował 200.000 -- 500.000 $ ?
    To jest sztuka, to jest umiejętność i za to trzeba podziwiać Pana Ryszarda.
    To jest sztuka cięcia kosztów i drenażu pieniądza.
  • @tańczący z widłami 20:45:12
    Zagladanie komus do kieszeni to ..
    A tak potrafi tylko...
    pzdr.
  • @zbig71 12:52:58
    Takie sugestie TZW są oczywiste.
    Ja ze swej strony mogę powiedzieć, że jeśli rzeczywiście tak było, a działania R. Opary nie polegały na kablowaniu na kolegów, to nie widzę w tym nic złego.
    Każde poważne państwo ma swój wywiad i zagraniczne interesy i ktoś to musi robić w interesie tego państwa. Dzisiaj także powinniśmy mieć swój wywiad( choć jesteśmy wasalami innego -innych mocarstw niż w PRL-u), a wydaje się , że jest on w formie zupełnie szczątkowej i nie zabezpiecza interesów Polski.
    Patrząc kategoriami TZW powinniśmy zarówno PRL-owskich jak i dzisiejszych agentów wywiadu po prostu pozamykać. Nie tędy droga do suwerenności Polski. Tylko ograniczony umysłowo ignorant nie rozumie takich podstawowych spraw dla suwerenności i bezpieczeństwa Państwa.
  • @Husky 20:14:12
    Skoro Pan Opara zdecydował się na napisanie pracy naukowej "Autobiografii Naukowej" i opublikował ją, to pewnie też po to aby zebrać pro bono recenzje. A te z definicji powinny być różnorodne, nawet najbardziej krytyczne, także próbujące obalić tezy i oświadczenia tam zawarte. Tak więc podejdźmy do sprawy na chłodno i nie bulwersujmy się naturalnym rozwojem sytuacji. Zastrzeżenia Tańczącego ze sprzętem rolniczym :-) dotyczące tej pracy naukowej są całkiem zasadne, może czasem zbyt ironiczno cyniczne, niemniej chyba większość myślących i mających doświadcznie emigracyjne i biznesowe zadałoby podobne pytania Autorowi. Autor powinien bronić swych oświadczeń zawartych w pracy naukowej (a podważanych przez recenzentów) z wigorem dostarczając niepodważalnych dowodów lub wiarygodnych świadków, gdyż dzięki temu Jego praca naukowa nie pójdzie na marne. Mógłby ewentualnie potem wydać jej wersję ponownie przemyślaną i poprawioną, gdzie nie byłoby się już do czego przyczepić. Sądzę, że taka "urealniona" wersja, bez niedomówień, traktująca czytelnika poważnie potrzebna jest najbardziej bliskim i przyjaciołom Autora.
  • @Nibiru 21:05:41
    //nawet najbardziej krytyczne,//

    To oczywiste
    Oczywista oczywistość, jadąc klasykiem
    Ale aluzję wobec P.Opary o działalność "kryminalną" to już nie aluzją
    To żal...uzja godna jednoznacznego potępienia.
    Syndrom małego człowieczka, a właściwie złośliwego robaczka
    Pozdrawiam
  • @zadziwiony 21:02:57
    Jak możesz zadziwiony Pana Oparę, człowieka uczciwego i szanowanego podejrzewać o agenturalną działalność i pranie brudnych pieniędzy PRL.
    Co ty sobie wyobrażasz ? Myślisz, że każdy absolwent WAM to agent ?
    Nieprawda. Byli tam też uczciwi, w pełni oddani sprawie.
    I takim jest Pan Opara. Człowiekiem z wielką charyzmą.
  • @Husky 21:12:22
    cyt.: "Ale aluzję wobec P.Opary o działalność "kryminalną" to już nie aluzją"

    Jeśli coś w "zeznaniach" :-) Pana Opary może nasuwać czytelnikowi takie skojarzenie, to powinien je wywalić kawa na ławę, a Autor odnieść się do tego. Po to chyba jest ta cała zabawa w "sąd na Autorem". Swego czasu w kanadyjskiej telewizji przedstawiali sylwetkę któregoś z rosyjskich oligarchów (chyba Chodorkowskiego) i aż zdrowo się uśmiałem jak autorzy reportarzu dwoili się i troili aby widz uwierzył im na słowo że w ciągu kilku lat z nauczyciela akademickiego zarabiającego kilkadziesiąt dolarów na miesiąc stał się miliarderem przez zakup bonów prywatyzacyjnych i obracanie gotówką. Też jakby cudowna przemiana rtęci w złoto. Nie chcieli jakoś drążyć tego wątku i wyjawić "katalizatora" tej transmutacji. Takie skojarzenie.
  • Gratuluje autorowi pomyslu z ta klinika.
    Nie wazne czy byl pierwszym na swiecie co to wymyslil czy tez to podpatrzyl. W USA w latach 90 tych (o ile sie nie myle) zaczely pojawiac sie takie kliniki. Co ma robic matka jak dziecko o 2 giej nad ranem wyje z bolu i lapie sie za ucho? Kiedys dawalo sie olejek kamforowy a dzis nie wolno. Wizyta w szpitalu na pogotowiu to rachunki , ktorych ubezpieczenie nie chce kryc bo zagrozenia zycia nie bylo.
    Smieszy mnie natomiast ormowiec TZW, ktory w nocy swieci wielka, chinska latarka pod krzaki w parku, szukajac prostytutek na goscinnych wystepach.
  • @Husky 21:12:22
    Znów konfabulujesz Husky ? Jakie aluzje o działalność "kryminalną".
    Czy myślisz, że Pan Opara zniżyłby się do takiego poziomu, żeby coś przed nami ukrywać lub zatajać, a tym bardziej z jego znajomościami, wpływami i dochodami bawiłby się z nami w konta i myszkę lub w jakieś niegodne Polaka i lekarza kryminałki ?
    Godne potępienia są te Twoje podejrzenia odnośnie Pana Opary. Naprawdę. Wyluzuj.
  • @tańczący z widłami 21:50:06
    Nie wiem czy znam się na geografi czy nawet topografi.
    Ale jadąc z Gdańska do Gdyni nie muszę jechać przez Warszawę.
    Żałosne są te twoje aluzję.I takie prostackie
    I nie tylko w tym odcinku Autobiografii
    Na ale walcz dalej o swoją "prawdę"
    Masz takie prawo
    I ty masz swojego Anioła Prowadzącego, choćby do tańca
  • @staszek kieliszek 21:48:12
    "Bawiąc" w latach 80-siatych w austriackim obozie dla uchodźców w
    miejscowości Traiskirchen koło Wiednia, miałem okazję poznać dwóch braci.
    W Traiskirchen prócz łapania karaluchów w obozie (stareaustriackie koszary, karaluchy wychodziły setkami z podłóg, ścian i sufitów), pracy w winnicach, oraz grania w karty i picia, nie było nic innego do roboty.
    W trakcie jednej z takich biesiad, bracia zaczęli się kłócić, przepychać i wyzywać od kapusiów, agentów i ormowców. Wyszło na jaw, że zostali zwerbowani przez służby.
    Podobno ukradli coś na budowie i dostali alternatywę iść do pierdla albo podpisać lojalkę i wyjazd na zachód.
    Podpisali i wyjechali.
    Spotkałem jednego z nich po latach chyba 20 w Polsce. Był wrakiem człowieka. Zawiedziony życiem, sfrustrowany, przegrany.
    Spytałem o brata. Zrobił się purpurowy na twarzy, był wściekły.
    Opowiedział mi, po chwili, że jego brat mieszka na Florydzie, ma dużą firmę transportową, piękną willę, jacht, gra na giełdzie i wspaniale mu się powodzi.
    Jak to się stało - zapytałem.
    Odpowiedział krótko. O mnie ta złodziejska banda zapomniała, a jego wybudzili.
    A więc trzeba uważać kolego Staszku z tym świeceniem po oczach latarką i szukaniem ormowców i prostytutek, bo może nie trzeba ich szukać, bo są blisko i jedzą steki grube na trzy palce.
  • @Husky 22:00:32
    Mój przynajmniej ma na imię Archanioł Gabriel, a nie Goldenfinger
  • @Husky 21:12:22
    cyt.: "Syndrom małego człowieczka, a właściwie złośliwego robaczka"

    Przyzwoitość wymaga aby wszystkich oceniać jedną miarą. O ile dobrze pamiętam to kpiłeś z wygranych Wałęsy w totka. Czyli w mało prawdopodobne zdarzenia jest Ci trudno uwierzyć. A tu jakoś przechodzisz nad nimi do porządku dziennego. Nie wiem jak Ty, ale ja już jestem dużym chłopcem i bardzo trudno wcisnąć mi lipę, no chyba że taką jak w poniższym linku:

    https://www.youtube.com/watch?v=-rey3m8SWQI
  • @Nibiru 22:45:09
    Biznesmeni nie mówią o pieniądzach
  • @demonkracja 09:57:23
    Szanowna Demonkracjo,

    Jestem wielkim zwolennikiem oraz głęboko wierzę w Fizykę Kwantową

    Według podstawowych założeń Fizyki Kwantowej - wszystko - cały Wszechświat jest wyłącznie energią.
    Oczywiście energia ta występuje w nieskończonej ilości form i postaci.

    Nie ma materii jako takiej - to tylko rozmaite formy energii - nieożywionej.

    Natomiast wszelkie nieskończone formy życia - występują w formie energii ożywionej...

    Takie przynajmniej jest moje zrozumienie Fizyki Kwantowej.

    Oczywiście dodatkowo - każda forma energii - zwłaszcza ożywionej jest w ciągłym ruchu, wytwarza odpowiednie, specyficzne fale energetyczne oraz pole energetyczne - które można pomierzyć, zapisać ca pomocą odpowiednich przyrządów.

    Nie chcę pisać zbyt wiele w tym temacie - napiszę odpowiedni artykuł - dodam tylko, że moim zdaniem na zasadach Fizyki Kwantowej - w najbliższej przyszłości opierać się będzie Medycyna Kwantowa, którą obecnie studiuję.
    Za pomocą Medycyny Kwantowej - będzie można bardzo precyzyjnie diagnozować każdą chorobę - każdego istnienia - oraz odpwiednie leczenie i profilaktykę.

    Medycyna Kwantowa - całkowicie zmieni współczesną, konwencjonalną medycynę.

    Pozdrawiam - pomyślności w Nowym Roku
  • @goodness 12:45:40
    Szanowny Panie,

    Dokładnie tak.

    Jak wspomniałem w komentarzu wyżej - życie jest nieskończenie wielką - ciągle zmienną formą energii.
    Najwyższą formą energii życia - jest myśl - ludzki rozum, którego potęga jest nieskończenie wielka.

    Wszystko według zasad Fizyki Kwantowej - oraz powstającej na tych zasadach Medycyny Kwantowej.

    To właśnie tutaj widzę największy potencjał dla przyszłości ludzkości.
    Tylko przedtem ludzkość musi to właściwie zrozumieć i zastosować.

    Fizyka i Medycyna Kwantowa - teoretycznie może dać człowieczeństwu rzecz najważniejszą -marzenie całej ludzkości Nieśmiertelność - może też w skrajnie negatywnym przypadku doprowadzić do Końca ŚWIATA i obecnej cywilizacji...

    Niestety, bez właściwego zrozumienia roli człowieka oraz rozumu w przyszłości wszechświata - obecnie druga opcja wydaje się najbardziej prawdobodobna.

    Pozdrawiam - Życzę pomyślności w Nowym 2019 Roku
  • @zbig71 12:52:58
    Szanowny Panie,

    Wiele osób właśnie w ten sposób próbuje interpretować moje sukcesy w dawnych latach - początkach mojej migracji do Australii.
    Tylko NIKT - NIGDY nie przedstawił żadnych dowodów.

    Tygo typu insynuacje piszą najczęściej ludzie, którzy NIGDY - NIC w swoim życiu, sami nie osiągnęli - w związku z tym uważają, że wszelkie sukcesy innych - są osiągane w sposób rozmaitych przekrętów albo kombinacji.,

    Albo też oczywiście - za pomocą rozmaitych służb, czy też zorganizowanej międzynarodowej mafii, organizacji przestępczej.

    Ja NIGDY nie miałem, żadnego związku, z żadnymi służbami ani w kraju ani za granicą.
    Nawet kiedyś dostałem i opublikowałem odpowiednie zaświadczenie na ten temat - jakoś wszyscy przeciwnicy... to zignorowali

    Całe swoje życie ciężko, uczciwie pracowałem - osobiście wierzę bardzo w potęgę pracy i oszczędności.
    Wiem, że zabrzmi to nieskromnie i nie interesują mnie opinie głupców- jestem bardzo zdolny, inteligentny, mam również bardzo kreatywny umysł i wszystko w ten sposób osiągnąłem.

    Nie będę więcej się tłumaczył - jeżeli ktoś mi nie wierzy - jego sprawa - jego problem.

    Pozdrawiam - Wszelkiej pomyślności w Nowym 2019 Roku
  • @ipao45 13:27:55
    No właśnie - NIKT- NIGDY nie przedstawił żadnych dowodów.

    Ale gadać - każdy głupiec potrafi - same gadanie niewiele daje.
    Niewiele kosztuje.

    Pozdrawiam - Wszelkiej Pomyślności w Nowym 2019 Roku
  • @Jeremi 14:27:04
    Szanowny Panie,

    Nie bardzo wiem o czym Pan mówi.

    Ja nie zamknąłem Nowego Ekranu - zrobiła to ówczesna Redakcja, która próbowała przejąć kontrolę nad Nowym Ekranem, twierdząc, że to jest ich własność i ich całkowita zasługa. Dopóki płaciłem wszystkim Redaktorom dużą kasę - wszystko było OK. Ale jak skończyła się kasa - skończyła się szybko przyjaźń, wpspółpraca.

    Z Nowego Ekranu - powstało kilka może kilkanaście portali. Dzisiaj każdy cienko przędzie. Kiedy byliśmy razem - byliśmy potęgą.

    Nie będę wspominał nazwisk, bo to dzisiaj bez znaczenia.

    Neon24.pl - powstał jako spadkobierca Nowego Ekranu i moim zdaniem - działa tak jak jego poprzednik NE. Wszyscy mogą wszystko pisać - nie ma żadnej cenzury - należy tylko przestrzegać regulamin przyzwoitości.

    Myślę, że wbrew temu co Pan pisze Neon24.pl - jest jednym z niewielu a może jedynym - nadal prawdziwie niezależnym od żadnej politycznej opcji portalem społecznościowym.

    Na marginesie - Tak kiedyś parę osób próbowało mnie namówić abym startował w wyborach prezydenckich. Było to nieporozumienie - ale cóż każdy człowiek robi w życiu rozmaite błędy.
    Ja oczywiście też wiele błedów zrobiłem.
    Tylko ten co nic nie robi - nie robi żadnych błędów.

    Ja osobiście nie nadaję się chyba do polityki - bo nie potrafię kłamać oraz manipulować prawdą.

    Mamy tylu "bardzo zdolnych nieudaczników" - to właśnie perfekcyjni kandydaci - do "polskiej polityki"

    Pozdrawiam - Życzę pomyślności w Nowym 2019 Roku
  • @zbig71 14:37:37
    Szanowny Panie,

    Przyszłość Świata/Wszechświata - to ludzie ROZUMU, którzy swoim życiem potrafią zmienić życie innych istot na tej "Naszej Ziemi".

    Czy to jest, czy to będzie możliwe - zależy właśnie tylko od nas samych.

    To MY ludzkość i nasz rozum jesteśmy sterem i okrętem w przyszłość.

    Pozdrawiam
  • @Husky 20:14:12
    Szanowny Panie Husky,

    Jakiś czas temu, przekazałem Panu TzW, że nie będę odpowiadał na jego komentarze, ani się tłumaczył - z nieprawd, które on wypisuje - wyjaśniam więc Panu.

    W latach 1980-83 zarabiałem czasem więcej pieniędzy niż $7,500/miesiąc - szczególnie w Broken Hill, gdzie byłem praktycznie większość czasu na dyżurach - jako jedyny anestezjolog w szpitalu.
    Wtedy za godz dyżuru płacono podwójną stawkę czyli $100/godz - czyli w 1 weekend mogłem brutto zarobić $4,800.
    Kosztów wtedy nie miałem żadnych - jadłem posiłki w szpitalu, oraz płacilem za dom dosłownie grosze.
    Jako lekarz w Sydney, zarabiałem znacznie mniej - bo nie pracowałem jako anestezjolog ale lekarz ogólny - Resident Medical Officer.

    Oprócz tego zacząłem również inwestować w nieruchomości, sam je remontowałem i sprzedawałem z zyskiem -

    Pisałem o tym w poprzednich odcinkach - i będę jeszcze nadal o tym pisał - a więc tego typu komentarze - są nieprawdziwe.

    Moje HMC - było w sumie renowacją i adaptacją dużego budynku (wraz z dużym sklepem) stacji beznynowej. Nie kosztowało wcale tak wiele.
    Wszystko, zresztą finansowłem głównie kredytami bankowymi, które wtedy przyznawano mi w sumie bez ograniczeń. Porzebny był tylko dobry pomysł - i dobry plan biznesowy. Dostawałem czasem linie kredytową - na 120% moich potrzeb - więcej niż chciałem.

    Nie wiem skąd Pan TzW - bierze swoje informacje ale jest w tym wszystkim wiele nieprawdy.
    Np rodzinę (jak on pisze) siedmioosobową miałem dopiero od roku 1996 a wtedy w latach 1980-83 byłem praktycznie sam. Żona też zarabiała.

    Jak wspomniałem w tym co pisz Pan TzW jest wiele nieprawdy oraz rozmaitych przypuszczeń - domniemań - jego rzecz jego sprawa.

    Odpisuję tylko dlatego Panu, ponieważ Pan - jak i inni komentatorzy czasem podnoszą rozmaite wątpliwości w reakcji na sprawy podnoszone przez Pana TzW.

    Pozdrawiam - Życzę wszelkiej pomyślności w Nowym 2019 Roku
  • @Nibiru 21:05:41
    Szanowny Panie Nibiru,

    Piszę swoją - jak to nazwałem "Autobiografię Naukową" - ponieważ wiele naprawdę w życiu swoim przeżyłem - i wydaje mi się, że może być ona pomocna innym ludziom, którzy będę chcieli zastanowić się nad swoim własnym życiem - obecną rzeczywistością.

    W życiu każdego człowieka, moim zdanie bardzo ważną rzeczą jest sens własnego istnienia - oraz odpowiedzi na pytanie - "Co dalej"?

    Wspomniałem wielokrotnie, że głównym powodem założenia Nowego Ekranu a potem (obecnie) funkcjonowania Neon24.pl - jest moja własna próba zrozumienia obecnej rzeczywistości - i jeżeli mi się to uda - próba zmiany realiów obecnej rzeczywistości.
    (które moim zdaniem są bardzo złe, coraz gorsze - prowadzą ludzkość i cywilizację do kompletnej zagłady).

    To jest właśnie mój cel, zadanie i jak ja to może -patetycznie określam "Misja mojego życia".

    Aby zmienić rzeczywistość - trzeba koniecznie wpierw ją zrozumieć. Trzeba też zrozumieć siebie - oraz co chyba najważniejsze innych ludzi.
    Wydaje mi się, że jestem blisko. Coraz bliżej.

    Jeżeli w ostateczności - będę mógł zrozumieć wszystko co się wokół dzieje - jeżeli większość ludzi też to zrozumie - będą szanse na zmiany.

    Dlatego też właśnie piszę i publikuję swoją Autobiografię.

    Nazywam ją "Autobiografią Naukową", bo z założenia - nie chciałbym aby to był tylko dokładny reportaż, ze zdarzeń w moim życiu.
    Piszę więc co czuję, opisuję swoje wrażenia i przemyślenia, czasem wchodzę w obszary filozofii istnienia, sensu życia; Przyszłości Medycyny

    Dlatego własnie jest to Autobiografia Naukowa.

    Moim marzeniem jest aby jak najwięcej ludzi - zaczęło się zastanawiać nad własnym życiem - i zrozumieniem obecnej rzeczywistości.

    Wtedy być może RAZEM - będziemy mogli tę rzeczywistość zmienić.

    Być może Pan/Państwo uważacie, że to co piszę to są głupoty.
    Wasza Sprawa - Wasze Prawo.

    Ale ja - do końca życia bedę walczył - będę próbował.

    TAKA JEST WŁAŚNIE "MOJA MISJA ŻYCIOWA"

    Pozdrawiam - Życzę wszelkiej pomyślności w Nowym 2019 Roku
  • @staszek kieliszek 21:48:12
    Szanowny Panie Staszku,

    Kilka rzeczy naprawdę mi się w życiu udało zrealizować.
    To był jeden z moich najlepszych, zrealizowanych pomysłów.

    Oczywiście, nie miałem na to monopolu - i wielu lekarzy w Australii oraz innych krajach, podchwyciło mój pomysł.
    Być może nawet to nie był do końca mój pomysł a wielu o tym myślało.
    Ja byłem jednym z pierwszych, który to z powodzeniem zrealizował.

    Zbudowałem również wiele szpitali, domów opieki w Australii.
    Obecnie one wszystkie są własnością innych ludzi, przedsiębiorstw.

    Ale ja często, w chwilach smutku, patrząc na nieuchronność czasu oraz przemijania - wsiadam w samochód i jadę na parking jednego z tych szpitali. Siedzę tam czasem godzinami, patrząc co się dzieje...
    Przychodzą ludzie młodzi, starzy, zdrowi, chorzy - personel wielu innych.
    A ja patrzę czasem godzinami i tak sobie myślę...
    Tak - to ja właśnie ten szpital zbudowałem. To nieważne, ze on nie jest mój - ale to jeden z pomników mojego życia.
    I jestem z siebie dumnny. Jestem dumny ze swojego życia.

    A to co mówią inni - czasem wogóle mnie nie interesuje.

    Pozdrawiam serdecznie -
    Życzę wszelkiej pomyślności w Nowym 2019 roku.,
  • Szanowni Państwo,
    Szanowni Państwo,

    Dziękuję uprzejmie za wszystkie komentarze - zarówno nagatywne jak i pozytywne.
    Cieszę się, że Szanowni Państwo wogóle czytają moją "Autobiografię Naukową" - i że Państwo macie jakieś własne zdanie na ten temat.

    Rozumiem Wasze uwagi i komentarze.

    Staram się zresztą na większość odpowiedzieć - na tyle ile potrafię.

    Mam nadzieję, że przynajmniej częściowo potrafiłem wyjaśnić pewne powody oraz przesłanki, które mną kierowały, kiedy zdecydowałem się napisać moją Autobiografię.
    Nazywam ją :"Naukową" - ponieważ, tak jak napisałem w jednym z komentarzy... Nie chcialbym aby moja Autobiografia, była czystą relacją zdarzeń z mojego życia.

    Moja publikacja zawiera bowiem moje rozmaite przemyślenia i wnioski na przyszłość. Zastanawiam się często nad sensem i filozofią życia.
    Nie tylko swojego własnego - ale także nad sensem życia ludzkości.

    Wypowiedziałem sens swoich myśli - w innych komentarzach - uprzejmie proszę przeczytać.

    Uważam też swoją Autobiografię Naukową -
    jako początek Misji Swojego ŻYCIA.

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

    Życzę wszelkiej pomyślności i przede wszystkim ZDROWIA w 2019 Roku

    Ryszard Opara
  • @Ryszard Opara 05:38:01
    Szanowny Panie Opara
    Wielu z nas ma analogiczne do Pańskich dylematy egzystencjalne i zastanawia nad niewyobrażalnym stopniem skomplikowania, piękna, metafizyki i wielkości wszechświata, a jednocześnie marności ziemskiej wędrówki przeciętnej istoty żywej na tle tego wszystkiego. Nad sensem robienia czegokolwiek ponad niezbędne minimum do podtrzymania egzystencji swojej oraz rodziny, w obliczu niezliczonych zagrożeń czyhających na nas niemal na każdym kroku. Wiadomo, że coś wewnętrznie motywuje nas do działania ponad to minimum, pomimo wszystkich przeciwności, ryzyka i absurdalnie krótkiego czasu życia jaki nam przydzielono. Ale to jest wbrew tej logice „pyłku”, którą przytoczyłem powyżej. Dawniej nie zaprzątałem sobie głowy tego typu rozterkami, gdyż raczej błogo się bytuje bez głębszej świadomości celu istnienia swego oraz świata. Jednak przychodzi taki moment przełomowy, pewien „upgrade”, który wszystko zmienia i życie nigdy już nie jest takie jak było. Człowiekiem zaczynają miotać różne stany emocjonalne, od depresji, poprzez zaprzeczenie i złość, aż do beztroski wymuszonej stymulantami. Jednym słowem ciężko się żyje ze świadomością w wersji 2.0. :-)
    Co do podejrzliwości wielu komentatorów odnośnie Pańskiej błyskotliwej kariery, to w sumie dziwi mnie Pański deficyt tolerancji i irytacja. Przecież obiektywnie rzecz biorąc, to w zasadzie wszystkie okoliczności tej kariery świetnie się wpisują w schemat „słupa” służb, jaki w tamtym okresie masowo powielano w różnych zakątkach świata. Na przykład w okolicach Toronto Polacy z reguły wiedzą, które biznesy polonijne były „sponsorowame” przez służby PRL, gdyż wyrosły nagle i z rozmachem i nijak się miało ich powstanie do realiów ekonomicznych kraju.
    Pozdrawiam Pana i życzę pomyślnego Nowego Roku i spełnienia tych szczytnych celów, o których Pan pisze, bo a nóż naznaczono Pana na „słupa Pana Boga”, co byłoby czcigodne, chwalebne i sprawiedliwe.
    Marek
  • @Ryszard Opara 05:16:18
    Szanowny Panie Ryszardzie.

    Strategia nie odpisywania na zarzuty TzW jest więcej niż słuszna.Udowadnianie że nie jest się wielbłądem kończy się zawsze jednym.Winny się tłumaczy.
    Pozwolę sobie nieco "upolitycznić" odpowiedź, ale jak żywo przypomina mi ta sytuacja z oskarżeniami wobec J.Kaczynskiego rzucanymi już tylko tu, (a nie w wiodących mediach) że J.Kaczynski to agent SB,słup,etc, w zależności od danej sytuacji.
    To nic że tego już nikt nie chcę kupic ale czego się nie robi dla dla własnej autopromocji.
    Dlatego przytoczę zdanie blogera na stanowisku - //No cóż, nie każdemu dano rozum analityczny, niektórym tylko rozum łapiący wszystko na wiarę. Stąd tyłu wśród nas "wierzących" w dowolną bzdurę jaką im podrzucą, czyli naród głupi co wszystko kupi.//
    http://antykomunista.neon24.pl/post/146995,trzaskowski-katastrofa-indukowaną#comment_1515937

    Jak widać czego to się nie robi z nienawiści do kogoś, do konkretnej osoby. Nie ma tu zahamowań, nie ma się własnej godności.Byle tylko dowalić, bo takie jest zapotrzebowanie,bez wzgledu na to czy jest w tym źdźbło prawdy.Napluć w twarz,poniżyć itd.

    Skąd TzW czerpie "wiedzę"?
    Dokładnie stąd co wcześniej napisałem o pewnym blogerze na stanowisku.
    Puszcza się w sieci fake newsa i w zasadzie porobione. Wystarczy zadać "oskarżonemu/podejrzanemu" parę "niewygodnych" pytań ,doda się do tego wiedzą nabytą w maglu,własną interpretacje zdarzeń, a potem już leci.
    Łapanie za każde słowo,za każdy przecinek w zdaniu i serial gotowy. Coś jak "Matka Madzi"
    Na koniec powiem jedno - tego typu działania (TzW) jak żywo właśnie przypominają działania służb o których on sam piszę.
    Pytanie otwarte - czy to autopsja.
    Czy aby nie wystarczy wykreślić z nicka mała literkę "z"


    ps.

    Uśmiechu na twarzy każdego dnia nowego roku, Odwagi w podejmowaniu wyzwań, Miłości, szczęścia, radości.
    Niech 2019 rok będzie lepszy od mijającego
  • @Ryszard Opara 06:09:36
    Życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

    Natomiast - Amen - skomentuję na zakończenie. Nie chce mi się w trakcie robić częściówek. I raczej od strony "kształtu człowieczeństwa" a nie różnego rodzaju "przygód" - także tych finansowych. Bo to ulotne jest.

    A co do TzW; jest wielce inteligentny i złośliwy. Tak ma.
    Robi zarzuty "służbowe", ale sam też był w ośrodku dla "uchodźców w Austrii i wracając do kraju "odłożył sobie na budowę domku".
    Tak jakoś.

    Zatem - warto go traktować z rewerencją. Bo daje dużo kolorytu, ale brać poważnie wszystko, co pisze - to byłaby przesada.
  • @Husky 09:57:08
    Dobry Husky, dobry. Dobrze pilnuje portalu i jego założeń programowych.
  • @Ryszard Opara 03:58:19
    ŻYCIE jest nieskończenie wielką - ciągle zmienną formą energii.
    Najwyższa forma energii średniego wieku, się zmienia w małą formę energii urodzenia i starzenia.

    Każdy człowiek posiada jednakowy kształt.
    Ożywiona energia jest podobna, ale niepowtarzalna daje każdemu człowiekowi wyjątkowy odpowiedni potencjał życia.

    Rzadko spotykamy jednostki o dużej energii, które mają większą moc od większości ożywionych energii często spotykanych.

    Pozytywnym zmiennym torem energii jednostek demokracji jest nauka i poszerzanie wiedzy.

    Niebezpiecznym zmiennym torem energii jednostek jest kręcenie się w miejscu, lub blokada prostego toru do rozwoju równowagi energii ożywionej przy łączeniu pośrednim, lub bezpośrednim z innymi energiami w coraz większych szybkościach n. techniki.

    Pozdrawiam. Wzajemnie Życzę pomyślności w Nowym 2019 roku.
  • @Krzysztof J. Wojtas 12:20:53
    Kolega Wojtas zdaje się nie czyta TzW dość uważnie.
    Z lenistwa i nic nie robienia, które już parokrotnie zarzucił mi Pan Ryszard, dorobiłem się (pisałem o tym wcześniej w innych komentarzach) kamienicy w centrum miast z kilkoma sklepami i mieszkaniami. .
    A następnie zabrałem się za budowę domu jednorodzinnego za miastem.
    To efekt mojej ciężkiej pracy (a według Pana Opary - nic nie robienia). Nawet nie wyobrażam sobie , czego bym się dorobił, gdybym według kolegi Ryszarda wziął się do roboty.
    Jak wyżej zaznaczyłem, to efekt mojej pracy, a nie jak w przypadku P.Ryszarda, dziwnych kredytów 120% dla emigranta, bez zabezpieczenia finansowego i rękojmi.
    Co to za Bank Panie Opara był taki szczodry dla Pana ?
    Proszę podać nazwę.
    Jestem pewien że omijał Pan z daleka, a może nawet nie wiedział o istnieniu tzw. "banku" gościa zwanego w Australii "Skarbnikiem PRL" i mającego znakomite korzenie 68.
    Chodzi mi o tego, który w pewnym okresie położył łapę na sporą część placówek i spółek medycznych w Australii, a następnie postawił je w stan upadłości i zniknął.

    Zdrowia, humoru i owocnych przemyśle w nadchodzącym Nowym Roku.
  • @Krzysztof J. Wojtas 12:20:53
    No i niech już Szanowny Wojtas tak mi uniżenie nie schlebia tym określeniem "złośliwy" ,bo aż łezka zakręciła mi się w oku z rozrzewnienia, radości i dumy.
  • @zadziwiony 21:02:57
    Cyt :" ........powinniśmy zarówno PRL-owskich jak i dzisiejszych agentów wywiadu po prostu pozamykać. Nie tędy droga do suwerenności Polski.

    Dokładnie tak. Ja też jestem przeciwny zamykaniu w więzieniu.
    Nie wyobrażam sobie zamknięcie inteligentnej, pracowitej, aktywnej i przyzwyczajonej do luksusów osoby na przykład prawnika, inżyniera lub lekarza w celi 2,5 x 3 m. na kilka lat.
    Gdzie taka osoba miałaby realizować swoje codzienne przyzwyczajenia ? Na przykład przejść dla zdrowia codziennie 10 km.
    W celi ?
    Trzy kroki- obrót, trzy kroki-obrót, trzy kroki -obrót, zgłupieć by można już po 2 kilometrach.
    Jak miałby realizować się zawodowo w ciupie jakiś zapuszkowany lekarz, jeśli może po dwóch latach za dobre sprawowanie w nagrodę pozwolono by mu raz w tygodniu pomagać w więziennej izbie przyjęć, przy najprostszych czynnościach, czyli lewatywie, cewnikowaniu, wyduszaniu nagniotków, pryszczy i czyraków, oraz zszywaniu odbytów.?
    A już całkiem nie wyobrażam sobie, gdyby takiego wydelikaconego, wypielęgnowanego lekarza, adwokata lub bankiera wsadzono do celi wieloosobowej z trzema wyposzczonymi Aborygenami.
    Oj zatęsknił by taki jeden z drugim za uczciwym życiem i przeprosił za swoje grzechy Matkę Ojczyznę.
  • @Ryszard Opara 03:58:19
    W Nowym Roku życzę Panu, żeby zamiast zajmować się kwantami, zajął się szamanizmem.
    Podobno na Alasce i w Jakucji, jest jeszcze sporo szamanów, w Australii zresztą też. Tak więc jest od kogo się uczyć.
    Ucieczka w naukę to błąd. Fałsz cywilizacyjny.
    Jak już uciekać to w naturę.
  • @Ryszard Opara 05:16:18
    Nadal nie wyjaśnił Pan błyskawicznego tempa powstania centrum całodobowego. Tak od strony technicznej, finansowania, jak i pozwoleń.
    Najpierw mówił Pan o wybudowaniu obiektu, a teraz okazuje się, że to nie budowa obiektu od podstaw, tylko remont jakiejś stacji paliw.
    Jak taki malutki obiekcik jak przystosowana stacja paliw na przychodnię, mogła zarabiać tysiące dolarów dziennie ?
    Ja rozumiałbym takie przychody, gdyby w tym obiekcie wcześniej mieściła się PRALNIA. Ale stacja ?
    Na pewno Panie Opara, była to stacja paliw ? A nie pralnia ?
  • @tańczący z widłami 13:49:11
    Weź sobie węgla aktywnego- przynajmniej 1gram na kilogram masy ciała co 4 godziny przez dwa dni. Niechybnie przejdzie Ci ta dręcząca Cię od kilku tygodni sraczka.
    Kpienie ze służb wywiadu w Twoim wydaniu świadczy o zupełnym i całkowitym braku , wręcz dziecięcym poziomie świadomości otaczającego świata i mechanizmów nim kierujących.
    Nie przesądzam, czy R, Opara był agentem wywiadu czy też nie. Jak powiedziałem nie jest to dla mnie istotne. Ale Twoje nachalne wątpliwości w sprawie możliwości szybkiego zarabiania pieniędzy znowu świadczą o braku wiedzy o tym co wokół Ciebie się dzieje. Na każdym etapie rozwoju gospodarki powstają nisze , które pozwalają na szybkie wzbogacenie się. Ten który je szybko zauważy , włoży w to dużo inwencji , pracy i determinacji, będzie miał dużo szczęścia, może w błyskawicznym tempie zarabiać naprawdę spore pieniądze.
    Sam znam kilka takich przypadków- od zera do milionera, choć i olbrzymie majątki na bazie służb, też obok siebie widzę.
    A co do kredytów. Jesteś lekarzem, adwokatem, sędzią? Z kredytami nie masz żadnych problemów! To profesje absolutnego zaufania dla banków.
  • @zadziwiony 14:40:07
    Cyt : "Jesteś lekarzem, adwokatem, sędzią ?" kon. cyt.
    Widzę, że to kolega kieliszek w tym momencie robi za adwokata.

    Ale masz rację w temacie tzn. nisz.
    Kilka lat temu wrócił do mojego miasta z emigracji z USA znajomy mi z widzenia sąsiad. Było widać, że gość ma kasę. Pokazywał się w najdroższych miejscach, jeździł dobrymi samochodami, sponsorował różne przedsięwzięcia w mieście, pomagał charytatywnie.
    Wszyscy dziwili się, że nie otwarł żadnego intratnego, dochodowego biznesu, tylko małe dwu kabinowe solarium w jakimś zaułku.
    On twierdził, że na tym solarium zarabia tyle, że na wszystko mu starcza., że klientów ma zapisanych do końca roku.
    Dziwne, bo przejeżdżałem tamtędy kilka razy samochodem i nie widziałem u niego nigdy klienta.
    Po roku założył sieć takich "obleganych" salonów (widocznie taka była potrzeba chwili).
    A dwa lata temu nagle zniknął. Podobno wpadł i to po uczy na jakichś malwersacjach paliwowych i vatowskich.
    Równie dobrze mógł otworzyć zamiast solarium pralnię, a potem całą sieć Pralni.................. lub innych nie do rozliczenia placówek.
  • @Krzysztof J. Wojtas 12:20:53
    Oczywiście : Zdrowia, humoru i owocnych przemyśle w nadchodzącym Nowym Roku - to życzenia dla Wojtasa.

    Panu Oparze życzę również tego co dla niego na tym etapie życia według mnie jest najlepsze, czyli wyjazdu do Jakucji i pomieszkania w jurcie przez rok z jakimś szamanem i...............jego pyskatą żoną.
    Wróci Pan jak nowo narodzony.
    Tylko proszę nie wpaść na pomysł, żeby w Jakucji sadzić palmy i hodować kangury.
    Chociaż kto wie. Może przy pana szczęściu i dobrym sponsoringu, udało by się to zrealizować.
  • @Ryszard Opara 04:10:29
    Absolutnie niczego nie podejrzewam, mój wpis jest reakcją na insynuacje TZW. Osobiście gratuluję sukcesów i życzę kolejnych. Z Nowym Rokiem.
  • @Ryszard Opara 04:51:06
    Wszystko zależy od intencji

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031