Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
347 postów 1881 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Polak. Patriota. Humanista.

AMEN - Autobiografia Naukowa - Odc. 27

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nic w życiu nie jest dziełem przypadku. Moim celem i misją - jest - albo też powinna być - zmiana obecnej rzeczywistości. Działałem według zasady: Myślę - więc żyję, żyję więc myślę, patrzę, obserwuję, czuję. Myślę - więc jestem.

AMEN – Autobiografia naukowa Odc. 27

Praca lekarza w Sydney

Pracowałem w Sydney jako lekarz, w różnych szpitalach, na dyżurach Accident and Emergency- (A&E) -
Oddział Izby Przyjęć i to była dobra, ciekawa praca. Niestety, nie mogłem już pracować wtedy jako anestezjolog, było ich w Sydney zbyt wielu, no i w związku z tym duża konkurencja.  
A ja nie byłem zarejestrowanym członkiem RCA - (Royal College of Anesthetist). Pracowałem jako lekarz ogólny.  
Pensja lekarza specjalisty, była oczywiście dużo, dużo wieksza...ale dawałem sobie radę.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami w Australii, musiałbym rozpocząć specjalizację od nowa,
zdawać egzaminy, trwałoby to, kilka lat a w dodatku była spora lista chętnych. Ale mimo tego wszystkiego, postanowiłem spróbować i w końcu zdałem z dobrą oceną egzaminy wstępne. 
Pozostał jeden zasadniczy problem. Trzeba było jeszcze znaleźć tzw. „training position” -czyli miejsce w szpitalu akademickim, tam odbyć 3-letni staż – wymagany przepisami, zanim przystąpiłbym do egzaminu specjalizacyjnego.

Postanowiłem wieć pójść na rozmowę kwalifikacyjną.
Pewien, jakoś nie bardzo mi... chyba, małoprzyjazny członek Komisji – zapytał wprost:
„Skąd Pan jest”?
Odpowiedziałem: - Z Polski, tam skończyłem studia medyczne.
Po krótkiej naradzie z innymi członkami komisji powiedział wprost:
„Widzi Pan..., jest wielu chętnych urodzonych w Australii; Pan...jest emigrantem. Skończył Pan studia w Polsce; nawet nie zdał Pan egzaminów AMEC (Australian Medical Egzamining Council). Obecną Rejestrację Medyczną... zawdzięcza Pan wyłącznie pozytywnej, dla nas trochę dziwnej, wprost niezrozumiałej decyzji -
naszych kolegów z Australian Medical Registration Board”.

Byłem bardzo zaskoczony i rozczarowany... tym stwierdzeniem członka komisji.
Uważałem je wprost za głupie i dyskryminacyjne. Skwitowałem to bardzo po męsku…przeklinając ostro;
mówiąc całej Komisji, co o tym myślę, bez ogródek, przebierania w słowach.
Bardzo rzadko w życiu przeklinam...wtedy mnie poniosło.

Wtedy jednak zrozumiałem, że mam niewielkie szanse na specjalizację...i prawdopodobnie będę musiał -
do końca życia praktykować jako lekarz dyżurny albo RMO (Resident Medical Officer).
Nie zdawałem sobie wówczas sprawy, że te moje „męskie” , bez „owijania w bawełne” słowa, kończące
rozmowę z komisją wkrótce zaważą na mojej przyszłości i diametralnie zmienią moje dalsze losy w Australii.
Ale o tym nieco później….

Patrząc z perspektywy czasu, posiłkując się polskim powiedzeniem: „nie ma tego złego- co by na dobre nie wyszło” - wiem jedno: To zdarzenie gruntownie zmieniło moje dalsze losy życia.
Praca na dyżurach, miała zasadniczy problem, ponieważ rzadko nocowałem w domu, z czego nie była zadowolona moja żona. Często o tym mówiła. Postanowiłem, więc to zmienić i zatrudnić się jako tzw. GP - General Practitioner – lekarz rodzinny, ogólny. Znalazłem pracę w firmie „Locum”, na różnych zastępstwach w gabinetach lekarskich w Sydney i NSW. Wkrótce dostałem oferty pracy - z całego kraju.

W tym miejscu przypomina mi się pewna historia, która wiele lat potem miała swój ciąg dalszy i zakończyła się
dla mnie bardzo ciekawie i raczej nieoczekiwanie.
Dała mi też wiele do zrozumienia na tematy rozmaitych, skomplikowanych realiów życia.
W maju 1983 roku, przyjąłem propozycję pracy na okres 2 miesięcy w Townsville, niedużym mieście w Queensland - jako zastępstwo lokalnego GP, który wyjeżdżał na wakacje do Europy.
Był to mój dobry kolega z przeszłości, czasów Broken Hill - Dr Peter Manns.
Praktyka odbyła się bez większych problemów.
Poznałem ciekawe miasto i okolice oraz parę interesujących osób.

Dygresja z przyszłości - czyli… Nowy Ekran - Julian Assange

W 2011 roku zostałem w Polsce trochę przypadkowo, współtwórcą portalu społecznościowego NowyEkran (obecnie Neon24.pl). Początkowym założeniem portalu miało być przedstawienie „polskiej prasie” sprawy -
mojej walki oraz procesu sądowego z bankiem Pekao S.A.
Wróciłem do Polski, w roku 2010; po wygranym procesie w Sądzie Najwyższym w Australii przeciwko -
w/w bankowi, a w związku z tym chciałem przekazać opinii publicznej, w formie wywiadu swoją historię –
w tym głównie walki, z rozmaitymi oszustwami dokonywanymi przez Bank Pekao SA.

Spotkałem kilku tzw. dziennikarzy śledczych z czołowych polskich gazet m.in. Gazety Wyborczej, którzy też początkowo wydawali się być bardzo zainteresowanymi całym zdarzeniem, niemalże bardzo„zapalili” się do tematu. Przez 2 tygodnie udzielałem wywiadów, potem poprawiałem je.
Było tego tyle, że w końcu godziłem się na publikacje już bez żadnej autoryzacji.
O dziwo...po kilku dniach, dziennikarze, po kolei dzwonili do mnie mówiąc: każdy prawie to samo:
„Niestety, dział prawny naszej gazety... nie wyraża zgody, na publikację żadnych artykułów na temat
banku Pekao S.A.”.
Kiedy zaś pytałem: co się stało, dlaczego stracili zainteresowanie całym tematem, odpowiadali wzruszaniem ramion, potem „po cichu niby półoficjalnie dodawali:
„Wie Pan, Peako jest naszym największym reklamodawcą...nasz dział prawny zdecydował, że My, nie możemy ryzykować naszych pensji, czyli...utraty finansowania naszej działalności i gazety”.

Wtedy zrozumiałem, że „wolne media” w naszym kraju - to kompletna bzdura - czysta fikcja!
Takie są właśnie „Polskie realia”. Więc...postanowiłem założyć własne media, ale internetowe.
Założenie nowej gazety czy magazynu wiązało się z olbrzymimi inwestycjami, potem kosztami...
W dodatku portale społecznościowe w tym czasie znajdowały się w rozkwicie, zdecydowałem założyć własny. Przypadek losu sprawił...że kilka lat przedtem nabyłem tytuł Ekran, były magazyn filmowo-telewizyjny, czasów PRL, który kupiłem kiedyś... od syndyka masy upadłościowej.
Poza tym poprzez znajomych, zgłosiła się do mnie zorganizowana grupa Blogerów, którzy szukali własnego portalu, ale nie mieli pieniędzy. Zgodziłem się więc - na współpracę z nimi.

Tak właśnie powstał NowyEkran.pl, który w ciągu dość krótkiego czasu, stał się jednym z bardziej znanych i liczących się portali - na rynku mediów społecznościowych.
Taka publicystyczna alternatywa, choć niewiele znałem się na dziennikarstwie, spodobała mi się.
I to bardzo. Mimo braku doświadczenia zacząłem pisać artykuły, komentować, rozwijać działalność mediów internetowych. W ten sposób stałem się „blogerem”- zaczęło mnie to nawet pasjonować!
Rozmyślając po raz kolejny nad swoim miejscem i rolą w życiu, doszedłem do wniosku, że:
Nic w życiu nie jest dziełem przypadku.

Zacząłem dokładnie analizować realia mojego życia w III RP; mając doświadczenie z całego może niemal świata, będąc z wykształcenia i zamiłowania lekarzem - doszedłem to wniosku, że moim celem i misją - tak naprawdę... jest - albo też powinna być - próba zmiany obecnej rzeczywistości.
Postanowiłem więc... zmienić tę rzeczywistość.

I był to kolejny zwrot w moim wyjątkowo, ciekawym, choć też i pełnym niespodzianek... życiu.
Wiele już ich było; i zapewne wiele jeszcze będzie.
Taką mam zresztą nadzieję, i przy okazji mam też nadzieję...że ona nadzieja - to nie moja matka.
Wszystko zawsze jest przed nami, przede mną.

Niewątpliwie jednym z najciekawszych osobowości także największych sukcesów w dziedzinie mediów społecznościowych - był i nadal nim jest - Julian Assange. Osoba wielce kontrowersyjna.
O ile mówienie prawdy i wyjawianie rozmaitych ciemnych tajemnic- może być kontrowersyjne.

Tym razem mogę powiedzieć jasno, z czystym sumieniem. Australijczyk urodzony...w Townsville,
który stworzył „Wikileaks”- to wyjątkowy człowiek, bez względu na pochodzenie i przekonania.
Miałem więc ambicję... posłużyć się Jego przykładem i zrobić coś podobnego w Polsce.

W 2012 r., pojechałem do Londynu. Jakiś czas przedtem, wybuchła afera związana z J. Assange.
Oskarżano go o różne przestępstwa, niemoralność – pedofilię i...wiele innych rzeczy.
Nie mam pojęcia, na ile te oskarżenia były zgodne z prawdą. Przede wszystkim Assange był jednak bardzo niewygodnym publicystą tajnych materiałów, które jakoś zdobył; ktoś celowo mu podrzucił.
Na portalu Wikileaks, o zasięgu globalnym ujawniane są dziwne działania, rozmaite machinacje służb specjalnych m.in., USA...ale także, wszelkiej maści aferzystów wielu krajów, ostatnich lat XX-XXI wieku.

Assange musiał się ukrywać, ostatecznie uzyskując azyl w Ambasadzie Ekwadoru w Londynie-
na terytorium niezależnego państwa, gdzie prawo międzynarodowe chroniło jego integralność.
Zresztą Julian siedzi tam do dziś i gdyby z jakichkolwiek tam powodów (nawet w przypadku zagrożenia zdrowia czy życia) próbował opuścić budynek ambasady, grozi mu natychmiastowy areszt i deportacja do...USA.
No cóż: ludzie którzy mówią, ujawniają PRAWDĘ – są czasem bardzo niewygodni dla rozmaitych wspólczesnych ideologii – zwłaszcza w zakresie demokracji, wolności słowa; wolnego rynku...

Wiele osób próbowało odwiedzić Juliana, imając się rozmaitych argumentów ale udało się to tylko nielicznym. M.in. Ambasadorowi Australii w Londynie. Pomyślałem, że i ja spróbuję.

Postanowiłem spotkać się z Julianem; wspólnie z nim rozważyć możliwość współpracy Wikileaks i NowegoEkranu. Wcześniej przedstawiłem się jego mecenasowi/doradcy - jako Australijczyk, pokazując swój paszport.
Początkowo Julian nie chciał mnie przyjąć, zapewne i słusznie, obawiając się prowokacji.
Nie poddałem się jednak, tak od razu...

Poszedłem do niego kolejnego dnia, tym razem podając szczegóły mojego życiorysu, szczególnie zaś pracy
w Townsville w 1983 roku - jako lekarz GP, dane i nazwisko kolegi (Peter Manns), którego tam zastępowałem.
Dodałem, może trochę nawet na wyrost, że Julian będąc dzieckiem, (urodzony w 1972 roku) - był w tamtym czasie, zapewne moim pacjentem. (w Australii wszystkie dzieci, muszą często chodzić do lekarza – profilaktycznie, choćby na szczepienia.)

Jak się wkrótce okazało – trafiłem w dziesiątkę. Julian - był chorowitym dzieckiem, więc nawet zapamiętał
doktora, który tak jakoś dziwnie... mówił i w rezultacie... natychmiast mnie przyjął.
Rozmawialiśmy ponad dwie godziny: o Australii, Townsville; możliwościach współpracy.
Zaczęliśmy nawet planować wstępne porozumienie dotyczące wspólnych działań.
Byłem bardzo zafascynowany osobistością Juliana – wiele też sobie obiecywałem na przyszłość...

Niestety do współpracy jednak nie doszło. Przyznaję – stało się to z mojej absolutnie winy.
Po powrocie do kraju, zachowałem się jak kompletny dureń; bowiem pochwaliłem się nieopatrznie,
niestety kilku dobrym znajomym o swoim spotkaniu z Assange i o naszych planach
współpracy medialnej, internetowej.

W ciągu kilku następnych dni nagle, w różnych polskich mediach oraz w internecie -
pojawiło się sporo artykułów - na mój temat. Czysty przypadek...
Dowiedziałem się z nich rzeczy, o samym sobie, o których dotąd nie miałem „zielonego” pojęcia.
Wynikało z nich, że nasz portal - Nowyekran.pl, jest wymysłem i tworem służb specjalnych, a ja...
oraz moi administratorzy jesteśmy współpracownikami WSI no i innych...wrogów transformacji.

Właśnie te służby finansują Nowy Ekran, w celu zniszczenia układu politycznego „Polskiej Prawicy”,
czyli chyba... PO-PiS.

Okazało się też, przy okazji, że podobno jestem także: „pedałem... i w dodatku pochodzenia żydowskiego”.
Całkowita fantazja oskarżenia i bzdury - połączone z totalnym absurdem akceptowalnej głupoty!
Kwestionowano też źródła moich pieniędzy, wiarygodność, zamiary.
Nie bardzo mogłem bronić się przed takimi oskarżeniami, o które posądzały mnie przecież uznane w
mediach właściwego, głównego nurtu „autorytety”.
Było niewykonalnym, próbować udowodniać, że nie jestem np. „pomarańczowym wielbłądem”.

Znajomi radzili mi rozpocząć działania prawne i zaufać autorytetowi sądów.
Znając jednak skuteczność działania polskiego wymiaru sprawiedliwości wiedziałem,
że to kompletna strata czasu i pieniędzy. Zignorowałem tę opcję.

W „Polskiej Prasie i obecnych realiach”- istnieje możliwość tworzenia tzw. „Faktów prasowych”.
Tzn. oskarża się kogoś o rozmaite bzdury i potem...niech on się broni. Odbywa się to na zasadzie:
Ktoś pisze „na zamówienie”: że „jak donoszą rozmaite źródła prasowe i plotki, (których nie można ujawniać), podobno ten znany „Pan Kowalski” - bije swoją żonę i znęca się nad dziećmi.
Czyli ten P. Kowalski jest pedofilem. Sprawa jest w toku i ma się tym zająć prokuratura. Więcej informacji
podamy we właściwym czasie, na razie nie możemy ich ujawniać, ze względu na dobro śledztwa”.

Pan Kowalski, oczywiście zaprzecza tym doniesieniom, ale zobaczymy co zrobią organy ścigania.
W ten sposób P. Kowalski jest podejrzany o wiele rzeczy...i musi udowadniać, że czegoś tam nie zrobił.
A to jest trudne, albo więc niemożliwe. A nawet, jeżeli to zrobi i zanim to zrobi – to minie wiele czasu,
jego autorytet szybko upada i... w najlepszym przypadku...
po kilku latach działań i walki w sądach „dostanie przeprosiny”.
No i może 1000zł odszkodowania...jak bowiem udowodnić wielkość strat które poniósł Kowalski.

W rezultacie, takiej właśnie kampanii prasowej jakakolwiek współpraca z Wikileaks oraz Julianem Assange,
stała się już niemożliwa, ponieważ on i jego prawnicy, to wszystko też przeczytali...
Byłem jeszcze dwa razy w Londynie, ale... nie miałem już możliwości na rozmowę z Julian’em, który za pośrednictwem swojego adwokata, poinformował mnie, że obawia się prowokacji i nikomu nie może już zaufać.
Potem, z rozmaitych powodów straciłem Nowy Ekran...Oczywiście, wszystko wyłącznie moja wina.

Być może nie wszystko jeszcze jest stracone...
„Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy”...
Przecież... chciałem tylko podjąć próbę zmiany rzeczywistości w kraju, w którym żyjemy.
Chciałem stworzyć platformę porozumienia i dać innym możliwość wypowiedzi.
No cóż - nie wyszło. Tym razem.

Ale ja nadal wiem i czuję- co jest możliwe...jest możliwe!
Być może Państwo nie wie co ja czuję, gdy tańczę tango Anawa – Polska.
A w kompozycji kolejnych taktów i faktów - coraz bardziej jestem przekonany o swojej misji życiowej.

Działałem według zasady:
Myślę - więc żyję, żyję więc myślę, patrzę, obserwuję, czuję. Myślę - więc jestem.

Ale...wracamy z dzisiejszej Polski – do Australijskiej przeszłości... i Sydney roku 1984.

Koniec Odcinka 27

Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • Bardzo celny fragment - dokładnie tak jest:
    W „Polskiej Prasie i obecnych realiach” istnieje możliwość tworzenia tzw. „faktów prasowych”. Tzn. oskarża się kogoś o rozmaite bzdury, a potem - niech on się broni. (...) P. Kowalski jest pedofilem. Sprawa jest w toku i ma się tym zająć prokuratura. Więcej informacji podamy we właściwym czasie, na razie nie możemy ich ujawniać ze względu na dobro śledztwa”.
  • Trudno zmienić stare przyzwyczajenia.
    Strefa sacrum nie usłyszała wołania JP II : Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze tej Ziemi.

    Próba zmiany obecnej rzeczywistości się dzieje w strefie profanum.
    Strefie doświadczeń codziennych, pozbawionych cudowności a opartej na obliczeniach.
  • @Autor
    --"Potem, z rozmaitych powodów straciłem Nowy Ekran..."--, stracił Pan też zorganizowaną grupę ciekawych, dobrych blogerów, którzy jak Pan pisze, szukali wtedy własnego portalu i przyszli do Nowego Ekranu, który stał się w tamtych latach jednym z bardziej znanych i liczących się portali.

    Nie tyle stracił Pan ten portal i tych blogerów, ile sam, świadomie doprowadził do jego zamknięcia, pozbycia się wielu z tych ludzi i powstania nowego portalu Neon24. Ciekawe, co było tego głównym powodem, różne były opinie na ten temat.
  • Różowy kangur ?
    Ciekawy odcinek Panie Opara.
    Gdyby nie to, że z pewnością miał Pan w czasie mijających świąt, coś dużo ciekawszego do roboty niż korekta "amena", prześladowałoby mnie nieodparte przekonanie, że odcinek 27 ( lub jego część) został napisany w ich trakcie, niejako na zamówienie.
    Porusza Pan temat tworzenia "faktów prasowych", słusznie je krytykując.
    Uspokoję Panie, że tzw. hejt i tworzenie faktów prasowych nie dotyczy tylko Polski. Dotyczy mediów na całym świecie i ściśle powiązane jest to z działaniem służb.
    To służby decydują o tym, kto jest nadal w łasce, przy korycie lub na świeczniku, a kto wypada z karuzeli i finito z finansowaniem.
    Ale o tych oczywistościach z pewnością Pan wie.

    Zastanawia mnie natomiast zawarta w odcinku 27 "amena" sugerowana czytelnikowi analogia pewnych opisanych we wcześniejszych odcinkach przykrych zdarzeń, ze zdarzeniami przysłowiowego "Pana Kowalskiego" / Julka Assange
    Ja tej analogii nie znajduję Panie Opara.
    Bo o ile w przypadku "Pana kowalskiego" i Julka Assange fakty medialne pozostały na długo tylko dętymi faktami medialnymi, to już w przypadku oficjalnego, podanego do publicznej wiadomości wyroku sądu Nowej Walii, faktami medialnymi nie są.
    Wyrok sądu jest faktem i prawem.
    Tak więc w tym przypadku udawanie przez kogokolwiek różowego słonia czy wielbłąda nic nie pomoże.
    Pan jako lekarz wie to najlepiej, że gorzką pigułkę, żeby stała się lekarstwem, żeby zadziałała, trzeba wreszcie kiedyś przełknąć, a nie ciągle i od nowa ją wypluwać.

    Pozdrawiam
    TzW
  • @Jeremi 15:00:50
    No cóż: ludzie którzy mówią, ujawniają PRAWDĘ – są czasem bardzo niewygodni dla rozmaitych współczesnych ideologii – zwłaszcza w zakresie demokracji, wolności słowa; wolnego rynku...

    Własność i prawda kosztuje więcej jak strata kilku agresywnych współwłaścicieli Nowego Ekranu.

    Neon24.pl . może bez agresji podjąć próbę zmiany rzeczywistości w kraju, w którym żyjemy dokładniejszym liczeniem demokracji.
  • Krótka historia w dokach
    Drogi Panie Opara.
    Często pisze Pan o swojej życiowej misji (chwalebna rzecz, zakładając, że misja ma znamiona misji pozytywnej dla ludzi, Polski i Polaków), a także o tym, że nie rozumie Pan ludzi.
    Coś Panu zacytuję, żeby mógł Pan lepiej zrozumieć ludzi a przy okazji siebie, może przede wszystkim siebie.
    Krótka historia o lekarzu i marynarzu -- (tym który Pana oszukał)

    Cyt : "Kolejna nauczka w życiu? Uśmiechnąłem się sam do siebie – a może raczej do swojej głupoty.
    Zastanawiałem się, jak to jest możliwe, żeby jeden człowiek tak oszukiwał drugiego.
    Jak oszust może żyć ze świadomością tego co zrobił? Jak może spokojnie zasypiać, a rano tak po prostu uśmiechać się do rodziny i dzieci. Jakoś nigdy nie potrafiłem zrozumieć... istoty oszustwa
    oraz, jak oszust może prowadzić normalne życie". Kon cyt.

    Nie rozumie Pan ludzi, tak ? A siebie Pan rozumie ?
    Jak to możliwe, że widzi Pan i ubolewa nad tym, że oszukał Pana marynarz- przestępca sprzedając podrobione srebro, a nie rozumie Pan i nie ubolewa nad tym, że sam dokładnie w tym samym czasie dopuszczał się również przestępstwa, względem prawa australijskiego wchodząc w ten proceder.
    Stosując i używając w swoim życiu talmudyczne prawo Kalego :
    Kali ukraść krowa - to dobrze, Kalemu ukraść krowa - to źle, nigdy nie zrozumie Pan ani siebie ani też ludzi.
  • PKO i pstryk
    Cyt : " Początkowym założeniem portalu miało być przedstawienie „polskiej prasie” sprawy - mojej walki oraz procesu sądowego z bankiem Pekao S.A. kon.cyt.
    Bardzo ciekawa i fascynująca przyczyna powstania Nowego Ekranu.
    Zawsze myślałem, że powstanie NE było potrzebą serca, głęboko przemyślaną i przygotowaną inicjatywą patriotyczno-społeczną, że kierowały Panem jakieś ważne patriotyczne względy, chęć niesienia kaganka oświaty i prawdy, konsolidacji rozproszonych środowisk prawicowych, a tu proszę, taka wspaniała niespodzianka.
    Okazuje się, że założył Pan NE dla siebie, do swoich aktualnych potrzeb walki z PKO.
    I ja to rozumiem, taka była potrzeba, zrobił Pan "pstryk" i już jest portal.
    No tak. Tylko nie wiem dlaczego po dowiedzeniu się o powodach powstanie NE mam teraz dziwnie spory abszmak ?
  • @maharaja 10:58:55
    Niestety właśnie taka jest "Polska Rzeczywistość" - i to również jeden z ważnych elementów tworzenia, kształtowania tzw. "opinii publicznej".

    Wystarczy, za pomocą znajomych, zaprzyjaźnionych mediow oskarżyć kogoś, (kto jest niemile widziany albo jest zagrożeniem dla istniejącego stanu rzeczy albo też zwyczajnie nie pasuje, przeszkadza) - o jakieś tam wymyślone bzdury, przestępstwa...

    No i facet jest skończony...nie ma szans.
    Poznałem to na "własnej skórze" - znam również wiele przypadków - takich "przypadkowych" pomyłek.

    Polski wymiar sprawiedliwości w tym zakresie w ogóle nie funkcjonuje.
    Oskarżony nie ma szans się bronić. Szczególnie...jak nie ma dobrych "znajomości" w Sądach.
  • @Jeremi 15:00:50
    Pan wybaczy - ale mam inne zdanie.

    Portal NowyEkran nigdy by nie powstał, gdyby mnie nie było. Gdybym na samym początku - nie zainwestował sporej kasy w jego organizację.
    Nie ważne nawet ile pieniędzy poszło w stworzenie NowegoEkranu.pl

    Oczywiście, z drugiej strony same pieniądze nie stworzyłyby portalu i to wspaniała, ciężka praca i poświęcenie redakcji oraz wielu blogerów - ostatecznie doprowadziły do pozycji NowegoEkranu na rynku mediów.

    A więc to była - dobrze przemyślana współpraca. Przynajmniej dopóki były moje pieniądze. Oczywiście, kilku blogerów także parę groszy zainwestowało w akcje spółki ale to były kwoty w sumie bez znaczenia.

    Z drugiej strony, jak mawiał mój dobry znajomy, biznesmen z Australii:

    "Nie ma nic bardziej pospolitego na naszym świecie - niż geniusz bez pieniędzy" - czyli bez tego właśnie NowegoEkranu by nie było.

    NowyEkran - stał się jednak zagrożeniem dla istniejącego układu, który poważnie zaczął się obawiać o swoją własną pozycję - i wyłączność na prawdę medialną.
    Z drugiej strony, ja osobiście, zacząłem rozważać moje plany i zamiary wejścia do polityki...

    A więc NowyEkran a przy okazji również mnie - trzeba było zniszczyć.
    No i odbyło się to zgodnie z planem.
    Oczywiście wiele osób przy okazji odegrało rolę "pożytecznych idiotów" - czasem nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
    Teoretycznie podejmowali własne decyzje...
    Zaczęto mnie oskarżać o różne sprawy (niektóre nawet blisko prawdy),

    Szczegóły są nawet mało istotne, chociaż...
    "diabeł ponoć tkwi w szczegółach"...

    Ważny był efekt końcowy. NowegoEkranu NIE MA. Ja wyjechałem.

    No i życie toczy się dalej...Według ustalonego porządku i układu.

    No i to jest Polska właśnie...

    C'est la vie - Let it Be.
  • @goodness 20:39:26
    Szanowna Pani; Szanowny Panie,

    Ma Pan/Pani absolutną rację - ujawnianie PRAWDY jest w dzisiejszych czasach niezgodne z prawem; niedozwolone dla współczesnych ideologii.

    Utrata Nowego Ekranu była dla mnie bardzo bolesnym doświadczeniem.

    Być może Neon24.pl - podejmie próby zmiany rzeczywistości w naszym kraju i wogóle w układach, ideologi w której żyjemy.

    Najpierw bowiem trzeba zrozumieć PRAWDĘ - co jest prawdą.
    Aby to zrozumieć, trzeba o tym pisać i rozmawiać.

    Ukłony
  • @Ryszard Opara 03:32:21
    Byłem na sprawie w SN gdzie stracił Pan 150 milionów złoty.
    Każda strata własności przez brak prawdy jest bolesna.

    Co jest prawdą.
    Aby to zrozumieć, trzeba o tym pisać i rozmawiać mimo coraz doskonalszych technik zagłuszania prawdy materialnej i informacyjnej.

    Trwa wojna informacyjna i prawda informacyjna gęstnieje jak powietrze na Ziemi, zamglone, zatrute, napromieniowane promieniami szkodliwymi, falami magnetycznymi, elektrycznymi, radiowymi, akustycznymi infradźwiękami. Powstaje nowy smog mikrofalowy.
    Od zbliżającej apokalipsy może uratować nas prawdziwa demokracja.

    Prawdziwa demokracja, teraz nie może zaistnieć, bez działania systemów złożonych w/g równowag zawartych w każdym zdrowym człowieku. Wzór jednostek demokracji podstawowej, większej i największej, to równowaga człowieka.
    Pozdrawiam
  • @goodness 10:48:42
    Szanowny Panie,

    Nie wiedziałem, że Pan był na tej sprawie w SA, bardzo żałuję, że jakoś nie poznaliśmy się osobiście.
    Napewno Pana widziałem ale niestety nie skojarzyłem.

    Gwoli ścisłości straciłem dużo więcej niż 150 mln zł.
    Straciłem wiarę w PRAWDĘ i SPRAWIEDLIWOŚĆ.
    Straciłem wiarę w Polskę.

    Proszę mi wierzyć - nie chodzi mi tylko o pieniądze - choć niestety w dzisiejszej rzeczywistości - bez minimum pieniędzy nie można żyć.

    Ma Pan wiele racji w tym co Pan pisze - od zbliżającej się apokalipsy i od całkowitej zagłady cywilizacji - uratować nas może tylko prawdziwa demokracja... ale z drugiej strony czy prawdziwa demokracja może powstać bez pieniędzy.
    Ludzie są tylko ludźmi, mają rozmaite potrzeby, pragnienia, dążenia -
    a do tego wszystkiego potrzebne są środki - czyli pieniądze.
    To prawdziwie "błedne koło" dzisiejszej cywilizacji.

    Ludzie - ludzkość jest opętana i skazana na śmierć poprzez niewolnictwo na rzecz dóbr materialnych - "niewolnictwo cywilizacji pieniądza".

    Jak się z tego wyzwolić? To pytanie narazie pozostaje bez odpowiedzi.

    Pozdrawiam
  • Uzależnienie ?
    "Ludzie - ludzkość jest opętana i skazana na śmierć poprzez niewolnictwo na rzecz dóbr materialnych - "niewolnictwo cywilizacji pieniądza".

    I kto to tak pięknie mówi ? Z czego ten genialny cytat Panie Opara, z jakiego dzieła, kto jest jego autorem ?
    Bo od razu widać, że jest to ktoś, kto doskonale wie o czym mówi.
    Z pewnością jest/była to osoba która zrobi wszystko, dosłownie wszystko, nawet najbardziej zaskakujące rzeczy, żeby żyć w dostatku, pławić się w dostatku, kontestować dostatek.
    Być może jest to osoba uzależniona od dostatku ?
  • 76/150
    Bardzo współczuję Panie Opara, że trafił Pan na tak skrajnie nieżyczliwego członka komisji, który zamiast dać się jakoś przekonać, albo przekupić, wypominał Panu takie drobiazgi jak niezdany egzamin AME, lub jednoosobowe ( ustne ?) pozwolenie intubowanego zawałowca z AMRB.
    Cóż za zły, podły, nieżyczliwy i nieużyty człowiek z tego członka.
    Bez skrupułów chciał złamać Panu karierę zawodową, karierę tak dobrze zapowiadającego się lekarza.
    Z pewnością jednak tak ambitny człowiek jak Pan, ponad wszystko kochający anestezjologię i pomaganie ludziom nie zrezygnował, nie poddał się i jeszcze wielokrotnie szukał „training position” i stawał przed komisjami, aż do skutku.
    Nie wyobrażam sobie co musiałby Pan zrobić, gdyby jednak się nie udało. Musiałby Pan w takiej sytuacji całkowicie odmienić swoje życie.
    Ja na Pana miejscu w trymiga, odszukałbym tego zacnego, poznanego na początku pobytu w Sydney Żyda- milionera (nie pamiętam nazwiska, Kupergold, Goldkuper, a może Berggold lub odwrotnie, tak chyba odwrotnie ? Nieważne) i poprosił go o sporą pożyczkę.
    Następnie za tę pożyczkę, plus swoje drobne oszczędności kupił bym 10.000, a może nawet 100.000 tys akcji jakieś medycznej lub farmaceutycznej spółki.
    Nic lepszego nie wpadło by mi do głowy, nawet za cenę romansu z córką tego Bergolda.
    Człowiek przecież jakoś musi sobie radzić, jakoś żyć . Prawda Panie Opara ?

    P.S. Słyszałem, że niektórzy złośliwcy naśmiewają się z Pana, że niby taki mądry, taki zdolny a nie zdał egzaminu 150 pytań AMEC.
    Żeby ci podli ludzie przestali się wreszcie śmiać i zrozumieli jak trudny jest to egzamin, przytoczę wynik egzaminu pewnego lekarza zamieszkałego w okręgu Nowa Walia, który też nie zdał tego arcytrudnego egzaminu.
    Wynik tego egzaminu był jednym z dowodów prokuratury dołączonym do akta pewnej sprawy karnej, przeciwko pewnemu aresztowanemu lekarzowi, podanym do wiadomości publicznej.
    Oto wynik :
    Examination testing general medical knowledge;
    „Medicine 39, surgery 26,obstetrics and gynaecology 11 Total 76. Fail”
    FAIL !!!
    Czyli 76/150 !!!!
    Prawda, że teraz łatwiej zrozumieć, jaki to trudny egzamin ?
  • @Ryszard Opara 12:35:20
    Czy prawdziwa demokracja może powstać bez pieniędzy?
    Czy prawda nas wyzwoli ?

    Nie jest łatwo ożywić prawdę, gdy wszyscy przyzwyczaili się do kłamstwa. Pieniądze już zainwestowane pracują na prawdę w Pana portalu neon24.pl

    Teraz wystarczy Pana decyzja o wsparciu prawdziwej demokracji przez dyskryminację nieprawdziwego elementu obecnej niby demokracji.

    Pana decyzją może dojść do zmiany obecnej rzeczywistości domniemanej ideologii równowagi konstytucyjnej trójki.
    Wystarczy zakaz pisania na neonie24.pl blogerom zwolennikom równowagi trójki.
  • @goodness 20:17:28
    Popieram. Po znalezieniu klucza do zakazu pisania a Neonie blogerom- zwolennikom równowagi trójki, takie tytuły jak :
    - Proste obliczanie demokracji: Równowagą Granic.
    - Droga do Demokracji zamknięta.
    - Jednostką Polskiej Demokracji Kwantowej jest sześcian.
    - Klub, Polska Demokracja Kwantowa
    - itp
    Zyskają choć jeden komentarz i więcej niż 50 odsłon( przeważnie własnych)
    Wówczas demokracja stanie się idealnie równoważna, a nawet kwantowa.
  • @goodness 20:17:28
    Jasne, założymy bana kilku takim, z tańczącym na czele, tak zwanym nieprawdziwym elementom niby demokracji, (kiedyś to były elementy antysocjalistyczne), i w końcu prawdziwa demokracja zwycięży, skończymy raz na zawsze z wszechobecnym kłamstwem, a zainwestowane pieniądze spowodują, że na portalu Neon24 zagości raz na zawsze prawda.

    Nie wierzę własnym oczom, że potrafiłem takie bzdury napisać
  • Dyskryminujmy na Neonie nieprawdziwe elementy niby demokracji
    Proponuję oznaczyć wszystkie takie elementy jednym wyraźnym znakiem,
    może takim:
    https://a.allegroimg.com/original/0c6e02/b5745b49436db79ca4b3baf4e71a
  • @Jeremi 20:55:33
    Czytając komentarze goodnessa, namawiające do banowania "antysocjalistów", "karłów reakcji" i innego elementu, wyczuwam instynktownie zapach rasowca ze stajni Goldanusa. "Mordachaj Goldanus" choć już leciwy, nadal próbuje kręcić lody.
    Rasowiec ze stajni Mordachaja Goldanusa, nie przewidział jednak, że Pan Opara podejmuje decyzje samodzielnie, niezależnie i nie będzie podlegał naciskom byle stajni.
  • @tańczący z widłami 21:20:51
    Możesz spać spokojnie, nasz samorządny i niezależny Naczelnik jest ponad takie, niegodne jego działania, jak banowanie tych, którzy w przeciwieństwie do wielu innych widzą więcej oraz piszą szczerze i otwarcie, co mu zapewne daje wiele do myślenia. Pozdrawiam
  • @goodness 20:17:28
    Cyt " decyzja o wsparciu prawdziwej demokracji przez dyskryminację nieprawdziwego elementu".
    Cóż za piękne założenie - wspierać demokrację przez dyskryminację.
    Cały Mordachaj.
    Aż ręce same składają się do oklasków.
  • @Jeremi 21:40:34
    Mam taką nadzieję, tym bardziej, że staram się nikogo nie oceniać, nie pouczać, nie zmuszać do naprawy błędów, a jedynie skłaniać do refleksji, do realnej, obiektywnej oceny swoich czynów.
    Wszystko zgodnie z powiedzeniem gospodarza :
    Prawda i tak zwycięży.
    Gdyby jednak mnie zabrakło, to oznaczać będzie, że prawda (moja prawda) i tak zwyciężyła.
  • @goodness 20:17:28
    Cyt : "Czy prawdziwa demokracja może powstać bez pieniędzy?". kon cyt.
    Co kolega sugeruje ?
    Czyżby była to podprogowa sugestia pytajnikowa, dotycząca kwestii,
    - dalsze tolerowanie elementu obcej (polskiej) demokracji = brak dotacji, a to z kolei = brak demokracji ?
    Przy złej woli, której akurat mi brak, w/w sugestię pytajnikową, można by uznać za ocierającą się o szantaż.
  • @tańczący z widłami 21:41:49
    Tak, decyzja o wsparciu budowy prawdziwej demokracji przez dyskryminację nieprawdziwego elementu".

    Oczywiście, błoto czy uszkodzone elementy się nie nadają do budowy zdrowego fundamentu.

    Było takie powiedzenie na budowie, lej wodę, syp piasek nie żałuj towaru. A teraz wszystko się sypie.
  • @goodness 22:34:39
    Czyżby nasz przyjaciel Mordachaj nie przekazał jeszcze goodnesowi całej wiedzy i prawdy o "budowlance "?
    Wszystko kupię - sprzedam wszystko, błoto, piasek, a nawet śmietnisko.

    No to kiepsko goodness, kiepsko.
    A jak jest kiepsko, to brak płaszczyzny do rozmowy i porozumienia.
    Postaraj się bardziej.
    Acha. Podaj sole Goldanusowi, bo podobno ostatnio przysypia.
  • @Jeremi 20:55:33
    Piszesz o banowaniu.
    Nie proponuję bana nieprawdziwym elementom demokracji, tylko zakaz pisania na portalu do czasu zrozumienia, że trójka to zbyt mało dla równowagi demokracji.
  • @tańczący z widłami 22:47:21
    Jak się wyważa widły, aby w tańcu nie ściągały na jeden bok?
  • @goodness 23:03:32
    Jak wyważa się widły ?
    To proste.
    Trzeba je wbić.............najlepiej w czyjegoś anusa..........i dla pewności przekręcić.
    To tworzy permanentną równowagę i demokrację kwantową.
  • @tańczący z widłami 23:07:57
    .
    To nie takie proste.
    Demokracji Kwantowej byle jak i na siłę nie zrobisz.

    Demokracja Kwantowa jest dokładnie obliczona.
    Naród wybiera swoich najlepszych przedstawicieli.
  • @goodness 23:27:20
    O jakim narodzie prawisz ? Wybranym ?
    Bo u nas póki co, naród wybiera swoich najlepszych..........podstawionych.
  • @tańczący z widłami 23:33:29
    Tak działa domniemanie czyli brak dokładnej równowagi, kierowca jedzie do rowu, naród wybiera najlepszych .........podstawionych.
  • @goodness 20:17:28
    Szanowny Panie,

    Zakaz pisania na Neon24.pl -"blogerom, zwolennikom równowagi trójki" - moim zdaniem niewiele albo NIC nie da.

    Tak samo jak i "dyskryminacja nieprawdziwego elementu obecnej niby demokracji".

    Niestety największym wrogiem ludzkości/człowieka - jest inny człowiek.
    W tym wypadku nawet "prawdziwa demokracja" nic nie pomoże.
    Ludzkość i cywilizacja jest skazana na zagładę. To tylko kwestia czasu.
    Winna jest większość - "tego świństwa - ludzi".
    (Rejtan - Ziemia Obiecana)

    Są ludzie, którzy NIC - NIGDY w życiu nie zrobili, jedyne co potrafią - to znieważać i krytykować innych - mają z tego wielką satysfakcję.
    Tym żyją, to ich napędza.

    Ja jestem niemal pewien, kto to jest np. Pan TzW, który zrobi wszystko aby mnie krytykować, zniechęcić do pisania i wpędzić w depresję.
    Próbowałem z nim nawet merytorycznie rozmawiać na łamach Neon24 - ale widzę, że to nie ma sensu.
    Dyskusja z takim człowiekiem, nie prowadzi do niczego i w rezultacie spowoduje, że zniżę się do jego poziomu. Nie będę z nim dyskutował.

    TzW publikuje w komentarzach pod moją autobiografią rozmaite bzdury i kłamstwa. Ciągle, to samo powtarza - aby mi najbardziej zaszkodzić.
    Pisze, że pracowałem jako lekarz w Australii bez rejestracji.
    A ja pracowałem w wielu publicznych szpitalach Sydney, Broken Hill - i tam Dyrektor Szpitala musi dostać własciwe zaświadczenie o rejestracji, którą potem musi potwierdzić w odpowiednich urzędach.
    Dyrektor szpitala nie może przyjąć do pracy lekarza, np elektryka. Nie jest możliwe pracować w Państwowym szpitalu bez odpowiednich dokumentów.
    Próbowałem to TzW wytłumaczyć, a on...używa jakichś nonsensownych argumentów i aluzji. Szkoda gadać...

    Jeżeli go zbanuję - to będzie to raczej potwierdzeniem, że może ja się go boję, że może coś jest w jego oszczerstwach itd itd -
    A ja go całkowicie ignoruję - i to chyba jedyna metoda na takich ludzi.

    Jestem całkowitym przeciwnikiem "zamykania" komukolwiek możliwości wypowiedzi. Niestety to wiąże się z tego rodzaju problemami.

    Jak wspomniałem - jednym z największych problemów cywilizacji oraz przyszłości - oprócz wielu problemów, które wymieniłem wcześniej -
    "cywilizacja i kultura pieniądza" - są właśnie ludzie.

    I dopóki większość ludzkości tego nie zrozumie - szanse na zmiany czy demokracje - są niemal żadne.

    Takie są realia i rzeczywistość w której żyjemy.

    Ukłony
  • @Ryszard Opara 01:53:02
    Ma Pan rację, ludzie są przyczyną braku demokracji przez niesłyszalny głos społecznych jednostek ich przedstawicieli. Przyczyna przez przyzwyczajenie. Taka sytuacja trwa do b. długiego czasu odebrania ludowi głosu przez pierwszego ustawodawcę Solona.

    Mamy przyzwyczajony naród bez głosu, to niewolnicy przyzwyczajeni do trzech głosów.

    Dzisiaj przy szybkim postępie techniki dawna niewola może się zmienić w koszmar, liczenia każdego naparstka wody wypitego przez niewolnika.

    Bez początku szanowania prawdziwego systemu równowagi demokracji, nie będzie bezpieczeństwa, nie będzie możliwości przetrwania gatunku.

    Obrońcy niedostatecznej, czy domniemanej równowagi demokracji za nieuczciwe pieniądze piszą rozmaite bzdury i kłamstwa.
    Nielekko będzie uruchomić system równowagi prawdziwej demokracji.

    Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031