Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
293 posty 1613 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Polak. Patriota. Humanista.

AMEN - Autobiografia Naukowa - Odc. 6

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Muzyka wszechobecna w całym moim życiu. Młodość; Szkoła, Muzyka, Dojrzewanie.

AMEN – Odcinek 6. Młodość; Szkoła, Muzyka, Dojrzewanie.

Dziewczyny, hormony i kolejne hobby – taniec !

Pamiętam taki dzień…
Był taki maj, wokół był raj, w przyrodzie i nie tylko...w sercach jaźni czy wyobraźni. Do mojej szkoły muzycznej, która znajdowała się w Parku Ujazdowskim chodziła też „prześliczna wiolonczelistka”, (Skaldowie wzięli potem chyba tytuł tej swojej, znanej piosenki ode mnie). Spodobała mi się ona od pierwszego wejrzenia. Ale nie według recepty Sztaudyngera: „Miłość od pierwszego wejrzenia: Pierwsze rozbiera, drugie ocenia”.
Miała na imię Monika. Pewnego dnia, po wielu próbach chęci... wreszcie udało mi się zaprosić ją na lody.

Akurat w tym czasie w stolicy, otworzyli „Hortex”, na Placu Konstytucji, gdzie serwowano cuda lody, o nazwie „Ambrozja”. Wtedy nie było nic, bardziej smacznego, jak właśnie te lody. Zresztą wcześniej już antyczni Bogowie - popijali napój o takiej nazwie. Monika dała się więc przekonać, ja udawałem oczywiście milionera. W rzeczywistości miałem w kieszeni zaoszczędzone biletami w autobusach... równe 70 zł.

Oczywiście „moja dziewczyna” zamówiła Ambrozję za 25 zł, ja wziąłem coś tam tańszego za 20 zł. Monika postanowiła nagle zamówić…drugą porcję. Wiedząc, że stan mojej kasy w tym momencie już wynosi dokładne zero, udawałem, że na więcej już nie mam ochoty. Byłem całkiem spłukany. Modliłem się po cichu, żeby nie chciała zamówić kolejnej porcji. Nie zdołałbym chyba wykrztusić, że nie powinna mieć więcej ochoty, bo ja nie mam wiecej pieniędzy…Na szczęście modlitwę ktoś wysłuchał, udało się…

Odprowadziłem Monikę do mieszkania przy ul. Koszykowej (całe szczęście mieszkała blisko)- nie musiałem kupować jej biletu... Sam nie miałem już ani grosza na autobus, aby wrócić do domu. Poszedłem do Parku Ujazdowskiego, szkoła była jeszcze otwarta.
Pograłem trochę solówek na fortepianie a potem zdecydowałem, przespać się... na ławce w parku.
Był maj, był raj, było ciepło, kwitły bzy, jaśminy i inne zapachy, nie było więc żadnego problemu.

Zdarzało mi się tak potem - nie raz, nie dwa...
Sen na otwartym powietrzu, pod gwiazdami lub przy otwartym oknie - jest bardzo naturalny, relaksujący.

Z „prześliczną wiolonczelistką” - moją Moniką miałem podobną randkę, jeszcze tylko dwa razy. Bardzo polubiła Ambrozję i wydawanie moich pieniędzy. Pewnego razu, zaprosiła mnie w końcu do swego mieszkania. Nie było akurat jej rodziców. Oczywiście, jako młody spragniony chłopak, próbowałem wykorzystać sytuację, jakoś „zbałamucić” dziewczynę, ale nie bardzo wiedziałem, jak się do tego zabrać.
Miałem wtedy przecież zaledwie 15 lat. Po kilku próbach, spaliłem sie na pustej panewce. Jednak do dziś pamiętam jej słowa, które wówczas wypowiedziała, które po latach rozumiem - jako kwintesencję kobiecości w stosunkach damsko-męskich, a przynajmniej na początku znajomości i może… z punktu widzenia płci odmiennej.
Monika powiedziała:
- Żeby była fizyka, musi być najpierw chemia

Wtedy nie bardzo nawet wiedziałem, o czym Monika mówi? Być może ona też, nie wiedziała... Pomyślałem, że pewnie, po prostu cytowała słowa własnej matki- nauczycielki. Jednak, po takim wyraźnym „expose” i po kilku chwilach milczenia i ciszy…niedomówienia - wyszedłem bez słowa.
I bez namiętności, która „wyoparowała” - w sedno obojętności. Tymbardziej, że na zewnątrz... Przywitał mnie chłód listopadowego wieczoru, padał deszcz ze śniegiem. Snułem się Puławską. Do Piaseczna miałem ok. 25 km. Bagatela na pieszo; ale jak się ma 15 lat, nie było dla mnie problemu. Nie miałem wyjścia, trzeba było się przespacerować; nie miałem pieniędzy na autobus, a w parku o tej porze roku było mokro, zimno i już nie było kwiatów, zapachów ciepła, kwiatów bzu, ani maju ani raju. Najwyżej porzucone zwiędłe chryzantemy...Zaduszek...

Od tamtej pory, choć sama Monika często, bardzo czule, pytająco czasem często, spoglądała w moją stronę, nigdy już więcej się z nią nie spotkałem.
Wiedziałem, że…ona chce lody ale ja muszę - najpierw nauczyć się chemii.

Niedługo potem zapisałem się na kursy tańca towarzyskiego, co w przyszłości bardzo ułatwiało mi kontakt z kobietami. Często mawiały:
- Rysiek, jak ty świetnie tańczysz…. Może wpadłbyś do mnie wieczorem? Może nauczylibyśmy się czegoś...

Myślę, że proponowały fizykę, ale ja już wtedy coraz częściej myślałem o chemii….

Muzyka – czy... co dalej?

W Szkole Muzycznej moja nauczycielka fortepianu, Pani Jankowska uważała, że jestem wyjątkowo zdolny i utalentowany właśnie koncertowo i muzycznie. Niewątpliwie miałem znakomity słuch.
P. Jankowska przygotowała nawet, indywidualny specjalnie dla mnie program, tak abym za 4 lata mógł startować w najbliższym konkursie Chopinowskim.
Natomiast za każdym razem kiedy mieliśmy lekcje, bardzo ubolewała nad tym co się działo z moimi rękami, zwłaszcza palcami, które były poobijane po każdym meczu piłki ręcznej. Robiła wszystko, używając różnych argumentów, aby mnie zachęcić do muzyki, kompozycji, podobno miałem duszę wirtuoza – chciała mnie całkowicie zniechęcić do piłki ręcznej.
Pan Prof. Sypek -nauczyciel klarnetu, też uważał mnie za wyjątkowy talent muzyczny. Jego idolem nie był jednak Fryderyk Chopin, ale...Glen Miller i Acker Bilk. Bardzo ich również, wtedy polubiłem.

Wszyscy nauczyciele muzyki przekonywali mnie, że palce są podstawą gry na instrumentach i nie można ich niszczyć grając w” szczypiorniaka”. W zamian proponowali mi brydża, szachy.

Niezapomnianym dla mnie przeżyciem tamtych lat, była także odbudowa Teatru Wielkiego i Opery zniszczonej w czasie II Wojny Światowej. Chodziłem często na Plac Teatralny oglądać postęp prac – nie mogłem się doczekać otwarcia. W tym czasie obowiązkiem uczniów Szkoły Muzycznej - stało się chodzenie na rozmaite spektakle. Bilety były prawie darmowe - co tydzień miałem okazję bywać w teatrze lub filharmonii. Dzięki temu polubiłem i świetnie do dziś znam większość światowych oper, baletów. Moje główne faworyty to:„Aida”,„Nabuco”,„Traviatta”,„Carmen”, „Jezioro Łabędzie” - no i oczywiście polskie klasyki Moniuszki: „Straszny Dwór” i „Halka”.
Uwielbiałem też koncerty muzyki: Bacha, Chopina, Beethovena, Mozarta, Liszta, Czajkowskiego.

Pasjonowały mnie zawsze organy, które po raz pierwszy usłyszałem w Kościele Mariackim.
Od dzieciństwa uważałem organy za instrument stworzony przez Boga. Na organach gra się rękami, nogami, całym ciałem. Jednak z całą pewnością, najważniejsza w tej instrumentalnej wirtuozerii jest dusza artysty. Człowiek, który gra na organach bez duszy, klepie przeciętność.

Pamiętam wycieczki szkolne do Krakowa, Sandomierza. Czekałem zawsze na przepotężny dźwięk organów w Katedrach. Patrząc na obrazy świętych, posągi, wizerunki Boga, ołtarze - słuchając tak wspaniałej, wielobarwnej i niesłychanie przebogatej muzyki - przeżywałem niemal ekstatycznie tajemnice i odwieczność historii. Tego co było; słuchając organów wyobrażałem sobie tamte lata.

Tego nie można opisać – to trzeba posłuchać ale przede wszystkim to trzeba czuć i zrozumieć.

Muzyka wszechobecna w całym moim życiu

Zamykając oczy dziś, widzę Kościół Św. Tomasza w Lipsku; Bacha, grającego Toccatę i Fugę d-moll.
Jak pisał kompozytor w liście do przyjaciela „organy mogą naśladować każdy dźwięk i wydarzenie
w przyrodzie - wszystko: potęgę i uderzenia pioruna, trzęsienie ziemi, walące się mury Colloseum”.

Brzmienie organowe znamionuje, przebija w całej muzyce Bacha, nadając jej właściwy ton, inny zupełnie charakter. Nawet jego kompozycje wokalne, dzieła skrzypcowe, tak odległe od barw organowego dźwięku, mają cudownie niepowtarzalny - charakter organowy. Bach miał też dość interesujące oraz, charakterystyczne... dla tamtych czasów życie. Umarł dawno, ale jego dusza, poprzez muzykę zawsze będzie z nami.

Geniuszem muzyki był niewątpliwie Beethoven; jego kompozycje jak pisali potomni, łączą razem harmonię i intensywność uczuć z doskonałością formy. Wyraża się w niej apoteoza nut wolności i godności jednostki, woli życia, heroizmu, zmagań z przeznaczeniem losów oraz radości a także powszechnego braterstwa.

Nieprawdopodobną rzeczą jest fakt, że najwspanialsze kompozycje powstały...kiedy on był głuchy.
Tak perfekcyjnie Beethoven czuł muzykę; jego sonata fortepianowa Cis-moll (zwana „Księżycową”) napisana z miłości dla ukochanej jest arcydziełem - uwielbianym na zawsze przeze mnie i milliony.
Kiedyś słuchałem tego co dzień, zwłaszcza kiedy potrzebowałem ukojenia i wsparcia duchowego.

Ale przecież wszystkie Symfonie (zwłaszcza Nr 5 C-moll, albo Nr 9 ze swoją Odą do młodości) – to wszystko dzieła i „działa” niezniszczalne, ponadczasowe - muzyki genialnej, ponadczasowej.

Jak on, Beethoven musiał cierpieć psychicznie, kiedy komponował dzieła, nie mogąc właściwie i naprawdę usłyszeć swojej własnej muzyki? Czy można sobie wyobrazić np. malarza, który nie widzi swoich obrazów, kolorów.
A może geniusz jest możliwy tylko dla ślepych, głuchych czy ułomnych?

Ludwig Van Beethoven, był sławny już w młodości, ale kiedy się dowiedział o swojej nieuleczalnej głuchocie, mając 25 lat, wypowiedział słynne słowa: „Wcale nie jestem zadowolony z tego, co zrobiłem dotychczas i teraz mam zamiar, bo muszę - zacząć od początku”.

A, kiedy miewał chwile załamania, wątpliwości – skłaniające go do samobójstwa, podobno wołał:
„Jedyna rzecz, jaka zawsze mnie od tego powstrzymywała - to moja sztuka. Naprawdę bowiem, wydawało mi się niemożliwe opuścić ten świat, zanim stworzę wszystkie dzieła, które czuję, że muszę skomponować”.
Zostawił wiele, choć zapewne nie wszystko.
Poprzez muzykę istnieje nadal i będzie istniał wiecznie. Muzyka dała mu nieśmiertelność.

Beethoven umarł na ołowicę (zatrucie ołowiem), z nieznanych powodów. Często obwinia się za to jego lekarzy.
Z tego powodu zapewne ogłuchł. Na pogrzebie jego bliski przyjaciel powiedział:
„Ciernie życia raniły go głęboko. Jak rozbitek roztrzaskanego statku, który dociera do brzegu Boga i zbawcy - tak On, rzucił się w Twoje objęcia. Sztuko, Cudowna siostro dobra i prawdy, która jesteś pochodzisz z wysokości, pocieszycielko w strapieniu. Sztuko, On trwał przy Tobie wiernie a kiedy zawarły się wrota, przez które wstąpiłaś, przez ogłuchłe uszy przemawiałaś do tego, który nie mógł już więcej cię słyszeć. Artystą był, który przekraczał granice swej sztuki; któż stanie przy nim teraz. Ten, który podąża za nim, nie może kroczyć dalej; musi rozpocząć od nowa, gdyż jego poprzednik zakończył tam, gdzie kończy się Sztuka”.
Taka tylko prawda i geniusz może być w sztuce, w muzyce.

Życie Mozarta było o wiele krótsze, choć nie mniej tragiczne. Zaczął jako mały chłopiec, żył tylko 36 lat. Zdążył skomponować ok. tysiąca utworów, skrzących misterią i dowcipem; wyróżniających się słynną unikalną, mozartowską lekkością i melodyjnością utworów. Napisał 50 symfonii, 13 oper, które do dnia dzisiejszego znajdują się w repertuarach wszystkich teatrów operowych świata - (zwłaszcza tak znane arcydzieła, jak: „Don Giovanni” „Wesele Figara” „Uprowadzenie z seraju”; „Czarodziejski flet”; „Cosí fan tutte”).
Prócz tego dziesiątki koncertów fortepianowych, skrzypcowych; na inne instrumenty solowe (flet), oraz orkiestrę; blisko 20 mszy oraz utworów muzyki kościelnej - (jak i słynne, acz...niedokończone
a raczej dopisane potem, dopiero przez jego przyjaciół -„Requiem”).

Mozart napisał również wiele utworów kameralnych, solowych. Jest także pierwszym wielkim twórcą wśród zawodowych kompozytorów piszących muzykę rozrywkową (tańce, divertimenta, serenady na czele ze słynną „Eine Kleine Nacht Music” czy np. „Marsz Turecki” albo grany przez wszystkich początkujących pianistów utwór „Dla Elizy”. Uwielbiałem grać na fortepianie Mozarta robiłem to często; jako jedną małą, nocną muzyczkę, nie tylko dla Elizy; napewno nigdy dla Turków

Kompozytorem i pianistą wszech czasów dla mnie, jako Polaka był oczywiście Chopin. Najbardziej też rozumiem i czuję jego muzykę. Nie ma nic bardziej romantycznego, pięknego i Polskiego... Prócz tego, jednocześnie emanuje wielki patriotyzm i tragedia życia artysty. Chopin, który żył w czasach Polskich Rozbiorów; był zresztą wszechstronnie też uzdolnionym artystą: poetą, malarzem, literatem.

Oto co w 1836 roku napisał Robert Schuman, wielki kompozytor niemiecki - tuż po wysłuchaniu koncertu Chopina w Paryżu:
„Gdyby potężny samowładny monarcha północy wiedział, jak niebezpieczny wróg grozi jemu w dziełach Fryderyka Chopina, w prostych melodiach jego mazurków, zabroniłby grania tej muzyki. Dzieła Chopina to armaty ukryte w kwiatach”.
Wielka prawda, która odzyskuje obecnie swoje wartości.

Paderewski przed odzyskaniem niepodległości Rzeczpospolitej wypowiedział równie słynne słowa:
„Zabraniano nam czytać Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego. Nie zabroniono słuchać Chopina.
A przecież w Chopinie tkwi wszystko czego nam wzbraniano: barwne kontusze, pasy złotem lite, posępne czamarki, krakowskie rogatywki oraz szlacheckich brzęk szabel, naszych kos chłopskich połyski, jęki piersi zranionej, buntu spętanego ducha, krzyży cmentarnych, przydrożnych wierzb i wiejskich kościółków, modlitwy serc stroskanych, niewoli ból, wolności żal, tyranów przekleństwo i radosnych zwycięstwa pieśni”.

Cóż więcej o prawdziwym patriotyzmie i definicji Polskości można dodać? Tylko fortepian, nuty no i muzykę. Chopin był geniuszem od dziecka. Umarł bardzo młodo, mając 39 lat. Na gruźlicę. Suchoty. Są teorie, że była to inna choroba (genetyczna) mukowiscydoza. Tak czy inaczej, obecnie pewnie... żyłby znacznie dłużej.
Jakże inny byłby cały świat, zwłaszcza świat muzyki bez Chopina, który zawsze będzie z nami.

Chopin to prawdziwa romantyczna legenda, kompilacja tragizmu XIX-wiecznej Polski po dramacie rozbiorów, tworzącej się świadomości narodowej. Ten czas buntów i powstań, wkomponowany w cuda polskiego folkloru charakteryzuje utwory Chopina. Ale gdyby ten geniusz urodził się np. w czasach Odrodzenia czy Baroku... Prawdopodobnie, a może inny byłby finał historii naszego kraju.

Chociaż XIX wiek to też najlepszy w historii okres wspaniałości kultury, sztuki i literatury narodowej: dzieła geniuszy: Mickiewicza, Słowackiego, Norwida, Sienkiewicza, Prusa, Żeromskiego, Reymonta; muzyka Chopina, Moniuszki, Wieniawskiego; arcydzieła malarstwa Matejki, Brandta i wielu innych.

Romantyzm przechodzący w odmienną skrajność – pozytywizm. Całkowita karuzela ideologii.
Wszystko pomieszane na rozdrożach światowych trendów przemian społecznych, gospodarczych – rozwoju techniki, dominacji pieniądza, wolnego rynku...demokracji. Wstęp do współczesności.

Bardzo lubiłem również Czajkowskiego, którego muzyka jest wprost doskonałym rzemiosłem, a jednocześnie wspaniale rosyjska; patriotyczna, oddająca wielkość, bezmiar i charakter narodowy.
Jego koncert fortepianowy B-moll, jest patetyczny i genialny, ale Czajkowski komponował wszystkie formy muzyki symfonicznej i operowej. Potrafił stworzyć niesłychaną delikatność i wrażliwość baletu – „Jezioro Łabędzie”, czy „Dziadek do Orzechów”….

Jak można nie podziwiać Mendelsona (rówieśnika Chopina) za cuda utwory: „Sen Nocy Letniej” czy „Marsza Weselnego”.

Fenomenem fortepianu i kompozycji epoki romantyzmu był też Franciszek Liszt.
Wprowadził do kultury świata przepiękną muzykę węgierską. Był inicjatorem użycia nowych dźwięków, harmonii - badał nowe techniki muzyki, zajmował się wariacjami tematycznymi skomplikowanych akordów.
Był również aktywnym propagatorem kultury polskiej, zaprzyjaźnionym z Chopinem, Słowackim, Mickiewiczem, Niemcewiczem czy Henrykiem Wieniawskim,

Kocham muzykę klasyczną we wszystkich formach; to jedna z najważniejszych części mojego życia.
A tyle jest jeszcze do powiedzenia, zaśpiewania i zagrania... I Poloneza czas wreszcie zacząć...
Chopin, Mozart i Mendelson umarli młodo, na różne choroby tworzącej się cywilizacji.
Dzisiaj być może byłyby one uleczalne, przynajmniej czasowo.

Często zastanawiałem się, jak wyglądałby dziś świat muzyki, gdyby żyli współcześnie, gdyby udało się ich wyleczyć albo po prostu przedłużyć ich życia… o kilkanaście lat. Czasem śniło mi się też, jak bardzo byłym szczęśliwy gdybym, jakimś cudem - mógł być lekarzem tych wielkich kompozytorów i artystów.
Próbowałem wielokroć utożsamiać się z ich życiem, muzyką, poprzez wieczność, w nieskończoność.
Tymczasem... jak to w życiu bywa...

Chciałem być muzykiem ale zostałem – lekarzem i to wojskowym…
Nieodgadniony jest człowieczy los...

Dr Ryszard Opara (Koniec odcinka nr 6).

 

KOMENTARZE

  • @ Autor
    "A tyle jest jeszcze do powiedzenia, zaśpiewania i zagrania... "


    Duet dla Pana - nie klasyczny ;-) - Amy Winehouse i Paul Weller:

    https://www.youtube.com/watch?v=0pPbwF5M7tc

    5*

    Ukłony
  • 1/3 czasu w podstawowce i ogolniaku to czas zmarnowany.
    Po co uczyc spiewu kilka lat jak tylko kilka dzieci w szkole ma sluch? Te z drewnianym uchem gdyby uczone przez 100 lat nie zaspiewaja nic. To samo z pracami recznymi, sportem, rysunkiem i innymi przedmiotami. Jak ktos nie ma wrodzonego talentu to po co czas mitrezyc? Wiekszosc z nas jest taka. Beztalencie. Trzeba wylapac utalentowane osobniki i ich szkolic a reszte nie meczyc czyms czego nigdy sie nie naucza, tylko ogolnie ich do zycia przysposobic a jesli pozniej w zyciu odkryja talent to super. Mialem w szkole kilku takich uczniow utalentowanych, ktorych nie popchnieto na wyzyny a uczono niepotrzebnie czegos czego pojac nie mogli. Jacek Lech(Leszek Zerhau) spiewal naturalnie. Klaudiusz Maga, ktory gral na gitarze naturalnie (Czerwono Czarni- Msza Beatowa jego kompozycji), Wieslaw Cygan, kierowca rajdowy. Oni byli kiepscy w innych dziedzinach i na uczeniu sie np.biologi czy chemi zmarnowali swoj czas i talent. Nizej podpisany nie mial talentu do sportu, spiewu, matematyki i nudzil sie w szkole. Dopiero w USA sie rozwinal zaczynajac 2 mlodosc w wieku 30 lat. Prace reczne , w ktorych byl nr1 w szkole w Polsce.
  • witam,
    widać całą przepaść, jaka nas dzieli, od młodych lat

    "udało mi się zaprosić ją na lody. ... Monika dała się więc przekonać, ja udawałem oczywiście milionera. "

    bez uzasadnienia bądź komentarza

    Serdecznie pozdrawiam
  • @staszek kieliszek 08:12:05
    idąc dalej tym tropem, nie umiałbym nie tylko pisać, ale i czytać. W szkole wyglądało na to, że chociażbym uczył się i 100 lat, nic z nauki literek nie będzie. Dla mnie są po prostu nieodróżnialne.

    Co zresztą czasem widać tutaj, na neonie. Zjadam całe sylaby, a literki wyżeram nagminnie, lub podstawiam mniej smaczne.
  • @interesariusz z PL 09:48:02
    pacz na serce;
  • @staszek kieliszek 08:12:05
    Może raczej zostań przy tych pracach ręcznych, zamiast pisać bzdurne komentarze.
  • @Lotna 13:16:59
    "Może raczej zostań przy tych pracach ręcznych, zamiast pisać bzdurne komentarze."
    ------------------------------
    Mam pytanie:
    Czy Pani jest damą? Pozdrawiam.
  • @Lotna 13:16:59
    Pisanie komentarzy to też ręczna praca
    8-)))))
    pzdr.
    ps.
    ale są tacy co z braku rąk i nogami coś napiszą
    ale i to dalej ..praca
  • @Lotna 13:16:59
    Bedzie mozna juz niedlugo mnie obejrzec i posluchac tu:
    https://www.youtube.com/watch?v=p_uz5D9QlVs
  • @staszek kieliszek 20:21:22
    Nie czytam , czekam na całość . Potem odpowiem . Pzdr.
  • @tańczący z widłami 22:21:47
    Nie o Rosji ale o USA. Tworca tego filmu to magister historii, dosyc slawna postac na Youtube. Zyczyl bym kazdemu jego inteligecji i wiedzy. Michal Pater. Zapamietajmy to nazwisko bo w przyszlosci jeszcze o nim uslyszymy. Pan Opara stara sie rozuszac Neona i ja staram sie mu w tym pomoc sciagajac dyskusje troche w bok , w inne dziedziny. Zreszta wszystko ze wszystkim sie wiaze a Pana bardzo przepraszam ,ze napisalem nie na temat. Sorry.
  • @Jasiek 05:31:49
    Szanowny Panie

    Tak - jest jeszcze wiele do powiedzenia, zaśpiewania, zagrania - najwyższy czas zacząć.

    Dziękuję za duet. Nie klasyczny i nie mój styl - ale znam to słyszałem w innych wykonaniach. Bluesa lubię ale...

    Moim zdaniem - najwyższy czas zacząć od klasyki...może poloneza...

    Pozdrawiam,
  • @staszek kieliszek 08:12:05
    Szanowny Panie,

    Każdy ma talent do czegoś innego. Każdy człowiek jest zupełnie inny a jednak w sumie taki sam - takie to już są prawa natury.

    Ważne jest to żeby w miarę możliwości - wykorzystać wszystkie dary, którymi obdarzyła nas natural; Pan Bóg czy przeznaczenie.

    No i ostateczny wynik życia jest też ważny - każdy inny i taki sam.

    Pozdrawiam z Australii
  • @interesariusz z PL 09:41:32
    Szanowny Panie,

    Zapewne Pan ma wiele ciekawych doświadczeń z dzieciństwa, młodości.
    Napewno Pan je doskonale pamięta.

    Ale chyba zgodzi się Pan ze mną w jednej rzeczy:

    Z perspektywy czasu, przemijania - dzieli nas przepaść teraźniejszosći - od tego co było kiedyś. Jesteśmy zupełnie innymi ludzmi.

    A kwestia oceny tego co było - i tego co jest - ma znaczenie tylko z perspektywy tego co będzie.

    Ukłony
  • @tańczący z widłami 10:44:37
    Szanowny Panie,

    W historii cywilizacji - było wiele geniuszy, talentów i wspaniałości, ludzi z różnych dziedzin, którzy wszyscy razem stworzyli to co mamy dzisiaj.

    Czy Beethovena można porównać do Niemena, albo innych...?
    Myślę, że nie... Zresztą muzyka to tylko mała cząstka duszy człowieka.

    To co udało się osiągnąć - w wielu dziedzinach nauki, kultury i sztuki - bez wątpienia - stworzyło podstawy ku temu aby nasza planeta Ziemia - była rajem wszechświata.

    Było niestety też wiele dramatów, zbrodni i nikczemności, które nadal są kontynuowane - w odmiennych formach - w dzisiejszym świecie.
    Głównym motywem rozmaitych antyludzkich działań - są rozmaite wady, przywary i skłonności "przywódców - liderów" człowieczeństwa.

    Jaki będzie efekt końcowy - trudno powiedzieć.
    Czy zwycięży miłość, dobro i logika współpracy dla wspólnego dobra - czy też chciwość, żądza władzy i pieniądza.

    Mam nadzieję, że w ostatecznym rozrachunku - świat, ludzkość przetrwa każdą chorobę współczesności.

    Tego właśnie chciałbym życzyć ludzkości. To nie jest gdybanie...

    Ukłony
  • @tańczący z widłami 14:34:37
    Wszechświat - to nieskończoność.
    Rozmawiajmy o tym a nie o drobiazgach, chociaż z drugiej strony ta własnie nieskończoność - jest sumą drobiazgów.

    Neon - to tylko niewielka cząstka - sekunda w nieskończoności ludzkości - na naszym własnym podwórku.

    Ale każdy dzień i rok - czas składa się z sekund.

    Pozdrawiam - Amen
  • @Lotna 13:16:59
    Kierunki artystyczne, to zupełnie inna bajka niż pewne ogólne wykształcenie. Oczekiwanie ode mnie bym nauczył się śpiewać czy narysował choćby motyla jest niewyobrażalnie durne, albowiem nigdy tego nie zrobię choćby na ocenę dostateczną. W tym zakresie zgadzam się ze Staszkiem. To absolutnie strata czasu.
  • @zadziwiony 07:39:55
    Rozwój , to zasługa elit i jednostek wybitnie zdolnych beż względu czy to się komuś podoba czy też nie. W tym zakresie ich pielęgnowanie jest być albo nie być społeczęństwa , narodu i państwowości.
  • @zadziwiony 07:45:24
    Od kiedy zyje zawsze byla reforma szkolnictwa. Zylem w Polsce , we Francji i w USA ostatnio zyje od 40 lat. Zawsze byla jakas nowoczesna reforma szkolnictwa. Nowe ksiazki, ustawianie lawek pod skosem do tablicy albo zsuwanie 2 razem. Maz kuzynki zony jest nauczycielem w szkole w USA. Ma z Polski magistra a w USA zrobil doktorat. Pytam go jak idzie, a on rece rozklada i za glowe sie lapie : "Idiotyzm popycha debilzm ze strony wladz. Pomysly, zmiany z gwiazd wziete. Czekam do emerytury i mam to wszystko... "
    Tymczasem dzieci emigrantow bija na glowe dzieci amerykanskie bez wzgledu na reforme bo maja dyscypline w domu i rodzice ich douczaja w ojczystym jezyku z ojczystych ksiazek.
    W domach amerykanskich jest bezstresowo, demokracja.
  • @tańczący z widłami 14:34:37
    Technicy stworzyli podstawy bytu materialnego ludziom na Ziemi, filozofia poszukuje i nadaje sens istnienia człowieka. Z tego punktu widzenia ludzie pokroju Staszka i Wojtasa stoją za rozwojem cywilizacji. Reszta to miłe i pozyteczne , ale tylko ozdobniki, bez tych pierwszych nie mające szans na rozwój. Tak , bez techników zbierali by państwo korzonki i udawali co najwyżej Tarzana skaczać z ziemi na drzewa i z powrotem.
    Obrażanie Staszka Kieliszka świadczy o braku rozeznania jacy ludzie , z jakimi zdolnościami stworzyli dzisiejszą cywilizację, w ktorej nie ruszając dupska z za biórka gadacie sobie z bliźnimi na całym świecie.
  • @zadziwiony 08:34:10
    "Technicy stworzyli podstawy bytu materialnego ludziom na Ziemi, filozofia poszukuje i nadaje sens istnienia człowieka.
    Z tego punktu widzenia ludzie pokroju Staszka i Wojtasa stoją za rozwojem cywilizacji."

    /zadziwiony/

    Pan mi wybaczy moją bezpośredniość, ale zmuszona jestem zareagować. Jeszcze niczego tak absurdalnego, jak ów komentarz powyżej, do tej pory na Neon24 nie czytałam.
  • @AgnieszkaS 09:14:49
    Proszę pozbawić sensu ten mój komentarz poprzez jego racjonalną i merytoryczną krytykę. Pani wybaczy , ale "nie bo nie" nie podważa jego prawdziwości.
  • @AgnieszkaS 09:14:49
    Przyjeli mnie w 1967 na Politechnike Krakowska. 3 1/2 czlowieka na 1 miejsce. Bylo przemowienie. Zapamietalem :"Najwiekszymi humanistami sa inzynierowie".
  • @staszek kieliszek 09:32:19
    Promuje :https://www.youtube.com/watch?v=p_uz5D9QlVs
    Bo dobre jest.
  • @tańczący z widłami 11:48:22
    "Ludzkości nie uratuje muzyka czy literatura. Ludzkość uratować i wynieść na wyższy poziom egzystencji może jedynie doprowadzenie do procesu NATURALNEJ SELEKCJI POZYTYWNEJ."

    Całkiem słuszna konkluzja tyle, że człowiek zamienić musiał by się w Boga, by ludzkie ułmności towarzyszące nam od czasów stworzenia (pewnie celowe) zamienić w cos pozytywnego. Trudna sztuka....

    Poczyta Szanowny od wideł "Ponerologię Polityczną " A. Łobaczewskiego i przekona się jak to działa.
    PS.
    Jak dowodzą badania socjologów, psychologów i nie tylko, własnie wśród techników (ogólnie mówiąc) jest najmniejszy odsetek ludzi psychopatów praktycznie dzierżących ster rządów politycznych, ale także finansowych.
  • @tańczący z widłami 12:47:36
    Tak, tyle, że nie maszyna zabija, a ludzie nią sterujący lub wykorzystujący zdobycze techniki do niecnych celów. I nieco sprostuję- świat stał by w miejscu od tysiąci i do miejsca współczesnego nie odszedł nigdy gdyby człowiek - zapewne nie muzyk wystrugał koło czy napiął po raz pierwszy łuk. Cały rozwój ludzkości rozpoczął się od pogardzanych tutaj "robótek ręcznych", a nie od śpiewania do Księżyca.... To te własnie niedocenione robótki ręczne dają wikt i opierunek wszelkiej maści artystom i upiększaczom naszego życia.
  • @tańczący z widłami 15:41:59
    Dlatego nie oceniam dzisiejszej cywilizacji, a jedynie wskazuje jakie zdolności ludzkie doprowadziły do dzisiejszego rozwoju techniki i wygody życia ludzi. I tak się składa, że mimo iż na obecną chwilę można jeszcze żyć poza systemem, to jakoś nikt nie ma ochoty zrezygnować z jego dobrodziejstw. Bo system ,mimo że zniewalający jednostkę i tak pozwala lepiej-wygodniej żyć w nim , niż poza . Dlatego mimo narzekań tkwimy w nim wszyscy i korzystamy z jego wygody. To technika i technologia nam ją zapewnia i ludzie ją tworzący i obsługujący - technicy.
    Na końcu tej drogi tak i tak jest reset i sformatowanie dysku. Sądzę, że jesteśmy blisko, bo zarządza tą techniką banda nienażartych psychopatów
  • Ryszard Opara
    "Dziwne. Nikt nie podjął tematu muzyki klasycznej, tak pięknie opisanej przez Pan Oparę.
    Może już tak spadliśmy na psy, że wszyscy słuchają disco-polo ?"

    Tak napisał TzW i miał zupełną rację.



    Nie, nie wszyscy słuchają disco-polo.

    Ode mnie dla Ryszarda Opary Walc Nr 2 Szostakowicza:

    https://www.youtube.com/watch?v=IOK8Jb76ibc

    Pozdrawiam!
  • @zadziwiony 09:20:44
    Przeniosłam wątek cywilizacyjny na blog pana Wojtasa, bo nie chce psuć atmosfery pod "Amen", odc.6.
  • @AgnieszkaS 22:21:20
    Szanowna Pani,

    Dziękuję za Walca nr 2 - to jeden z moich naprawdę ulubionych utworów.
    A jeszcze cudowna sceneria tego filmu, piękne stroje, kobiety, elegancja - aż trudno sobie wyobrazić ten świat dzisiaj...

    Pierwszy raz w swoim życiu usłyszałem ten Walc Szostakowicza, na scenie Teatru Wielkiego w Łodzi - kiedy byłem jeszcze studentem i własnie wtedy postanowiłem, że muszę nauczyć się tańczyć walca...
    No bo czy może być coś bardziej cudownego niż tańczyć walca z piękną, kochaną kobietą...
    Tak więc zobiłem i do dziś nieźle tańczę...choć teraz nawet nie ma gdzie

    Raz jeszcze dziękuję Pani Agnieszko.

    Chciałbym się Pani zrewanżować, wysyłając jeden z moich ulubionych utworów - Sonatę Księżycową Beethovena - ale nie umiem tego zrobić. Pani wybaczy.
    Ale proszę posłuchać - proszę zrobić to dla mnie.

    Pozdrowienia i Ukłony

    Ryszard Opara
  • @tańczący z widłami 22:00:56
    Szanowny Panie TzW,

    Ma Pan absolutną rację...
    Jakoś nikt nie podejmuje tematów poruszanych w mojej autobiografii.

    Zaczynam odnosić wrażenie, że to co publikuję, w sumie nikogo - może niewiele osób interesuje.

    Być może to błąd, że w autobiografii poruszam wiele tematów ogólnych, niekoniecznie dotyczących mojego życia, ale raczej mojego postrzegania i wizji obecnego świata.

    Nie chciałem aby to co piszę, było zwyczajną relacją faktów; wydawało mi się, że to będzie nudne. Moim zdaniem właśnie należy pisać nie tylko o sobie ale o życiu, realiach naszej rzeczywistości i świata wogóle.

    Moja decyzja publikacji swojej biografii, była próbą "rozruszania" Neonu być może dodania trochę innych tematów, treści.
    Przecież nie wszystko w życiu - jest polityką... jakąś ideologią, religią
    Nie tylko gospodarka, finanse czy pieniądze są najważniejsze.

    Zaczynam czasem odnosić wrażenie, że wszystko co próbuję, jest pozbawione sensu obecnej rzeczywistości...Oczekiwań innych ludzi.

    Być może już się zestarzałem i zupełnie nie pasuję do dzisiejszości...

    Może to przykre - ale cóż - Prawda może być tylko jedna...

    Może to przykre - ale coż, może nadszedł czas z honorem odejść.

    Pozdrawiam Serdecznie

    Ryszard Opara
  • @tańczący z widłami 11:48:22
    Szanowni Panowie,

    A jaka jest definicja "Naturalnej Selekcji Pozytywnej".

    Napewno selekcja jest zjawiskiem wszechobecnym.
    Czy jest ona pozytywna czy negatywna - jest kwestią definicji.
    I czy wogóle zjawisko selekcji może być z natury pozytywne?
    Selekcja to wybiórczość a więc nie może być pozutywna - nie może być zgodna z naturą.

    Moim zdaniem, żyjemy w świecie selekcji ale nie jest ona pozytywna...
    ani też zgodna z naturą.

    A może to tylko moja własna, zdezaktualizowana wiekiem filozofia...

    Pozdrawiam
  • @tańczący z widłami 09:49:55
    Znasz jakiś okres w dziejach obecnej cywilizacji, w którym selekcja pozytywna-( w jakim rozumieniu?) napędzała rozwój cywilizacji?
    Sądzisz, że stwórca nas w obecnej postaci nie wiedział co robi? Chcesz go porawiać? MOże takie cechy jakie mamy są niezbędne naszemu rodzajowi do przetrwania? A może rzeczywiście ktoś popsuł dzieło boże i wymaga ono naprawienia? Nie wiemy tego.
  • @tańczący z widłami 14:16:26
    Zgadzam się. A kiedy było więcej natury i ducha - wszyscy tworzyli, wszyscy byli artystami, nie tylko zajmowali się robotami ręcznymi. Jedni robili to lepiej, inni gorzej, ale to nie wielcy artyści ozdabiali naczynia kuchenne, strugali figurki czy malowali pisanki, nie wielcy artyści tańczyli i śpiewali, a robili to wszyscy, cała społeczność i dopiero taki w niej udział dawał wszystkim członkom poczucie wartości, przynależności i wspólnoty.

    Natomiast teraz nauka rysunku, śpiewu, czy nie daj Boże, gry na instrumencie, nas rzekomo zubaża, nudzi i marnuje drogocenny czas naszego życia? Jak można nawet nie osiągnąć, ale choćby starać się osiągnąć pełnię istnienia nie stykając się nigdy ze sztuką w jej przebogatych formach? Jaki dom zaprojektowały architek nie mając żadnego poczucia piękna?

    Proponując ścisły selektywizm w stylu Staszka kieliszka, należałoby się zastanowić, czy chcemy wychować następne pokolenia czujących i myślących istot ludzkich, czy pokolenia robotów. Jeśli to drugie, to nie ma się co wysilać, bo taką rolę może wkrótce przejąć sztuczna inteligencja. Żeby było śmieszniej, to ta maszyna może i w przyszłości i zaśpiewa i zatańczy i narysuje motyla.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930