Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
413 postów 2180 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Lekarz z powołania. Polak - Patriota. Humanista. Misja i Cel Mojego Życia - Pomagać innym ludziom.

Szlachetne zdrowie. Nikt się nie dowie…

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

…jako smakujesz – aż się zepsujesz…

Żyjemy w ciekawych ale też trudnych czasach. Wiele dzieje się w Polsce, UE, na świecie. Mamy swoje różne zdania i opinie na różne tematy. To dobre, budujące. Należy to cenić.

Różnimy się też między sobą wieloma rzeczami:wykształceniem, wiekiem, doświadczeniami, sposobem patrzenia na świat, stylem życia i odżywiania... 

Niewątpliwie jest jedna rzecz, która nas w większości łączy. Wszyscy chcielibyśmy mieć w miarę dobre, długie, bezpieczne życie, a przede wszystkim, każdy z nas chciałby być zdrowy.

Myślę, że warto się dobrze zastanowić – jak to zrobić. Na pewno warto o tym podyskutować.  Mam nadzieję ten artykuł, będzie wstępem do dyskusji - jaką planuję rozwinąć na Neon24. Postaram się pisać cyklicznie artykuły na ten temat. A może to będzie przyszłość dla portalu?

Na wstępie – kilka słów o sobie i swoich doświadczeniach - swoim zdrowiu.

Z zawodu i powołania jestem lekarzem. Dlatego zawsze dbałem o swoje zdrowie, zawsze też potrafiłem dobrze ocenić jego stan. Byłem wysportowany, spacerowałem, grałem w tenisa, prowadziłem sensowny tryb życia (nigdy nie paliłem papierosów, alkohol spożywałem raczej z umiarem) – mimo to jednak wiedziałem, że nie byłem wyjątkowo zdrowy, chociaż nigdy nie chorowałem. Pomimo, że lubiłem dobrze zjeść, i miałem skłonności to tycia – nigdy nie byłem gruby, nie miałem „brzuszka”. W wieku 17 lat w momencie poboru do wojska (Wojskowa Akademia Medyczna) – ważyłem 85 kg. Dokładnie tyle samo co dzisiaj - wiele lat potem.

Całe swoje życie dużo pracowałem - a życie również nie szczędziło mi sytuacji stresowych: miałem więc wysoki cholesterol, często podwyższone ciśnienie krwi, okazyjne zaburzenia rytmu serca, zmarszczki na skórze twarzy i ciała.
Dodatkowo, z wiekiem, upływem młodości - szybciej się męczyłem, stawy sztywniały.
Myślałem – normalka, trochę powiązana z objawami tzw. SKS-u (Starość, k....a, starość)!

Kiedy minęła mi 50-tka, często zastanawiałem się nad życiem i tym wszystkim co ważne. Postanowiłem wtedy studiować na nowo medycynę, ale nie konwencjonalną, tylko naturalną. W rezultacie swojej nowej wiedzy i eksperymentów - całkowicie zmieniłem poglądy.
Postanowiłem, być „królikiem doświadczalnym” dla siebie.
Zrozumiałem, że muszę zmienić tryb życia, a przede wszystkim... to muszę zacząć słuchać własnego ciała i organizmu.
Zacząłem szukałem rozwiązań: opracowałem doświadczalnie swój własny zegar biologiczny.
Przestałem jeść mięso, choć nie jestem całkowitym wegetarianinem. Spożywam to, na co ma ochotę mój organizm – ale też słucham mojego rozumu. Przecież to główny doradca ciała.

Próbuję zrozumieć życie, jego sens. Zdecydowałem w ten sposób - naprawdę dbać o siebie.

Kończę pisać na ten temat „biografię naukową”, która zawiera moje własne doświadczenia z przeszłości oraz wnioski – z ostatnich 15 lat. Brakuje mi epilogu. Czekam na konkluzję. Chociaż, jedno jest pewne... Życia nie da się zapisać na luźnych kartkach papieru, choć każdy dzień wydaje się takim być. Życie to książka, którą każdy pisze albo ma szanse napisać, zapisać i odegrać - by je wygrać.

Obecnie jestem absolutnie zdrowy, wypoczęty, nigdy się nie męczę, na nic nie choruję, moje ciśnienie i cholesterol w normie.
Zacząłem się nawet zastanawiać. co będzie, jak kiedyś tam – decyzją Boga czy przeznaczenia – będę musiał umrzeć. Nikt nie znajdzie powodu. Będę więc musiał odejść sam albo zginąć w wypadku.
NIGDY w życiu - nie czułem się tak dobrze.
Wszystko to zawdzięczam sobie, nauce, odkryciom i przemyśleniom, które spowodowały, że zrozumiałem i całkowicie zmieniłem sposób życia - we własnym świecie: ciała i ducha.

Wzbogacony o te doświadczenia i eksperymenty - nadal studiuję medycynę holistyczną.

Chciałbym powrócić do korzeni - do zawodu lekarza. I to nie dla pieniędzy, ale zgodnie ze swoją nową, sformułowaną misją życiową: 

Moim marzeniem jest, aby zostać prawdziwym „lekarzem duszy i ciała”. Chciałbym w ten sposób pomagać ludziom.

Tzw. „Medycyna konwencjonalna” moim zdaniem umiera, a co najmniej przeżywa kryzys wiarygodności. Nie mogę oczywiście całkowicie negować - wielkich - osiągnięć współczesnej medycyny, ale jedno jest pewne: obecna medycyna niestety całkowicie odeszła od natury, od wartości podstawowych ludzkich, wartości ducha - stając się tylko i wyłącznie interesem, antyhumanitarnym działaniem, obliczonym wyłącznie na zysk. To jest niezgodne z Naturą.

Człowiek w obecnych czasach jest źródłem, celem i narzędziem manipulacji - dla wielkich koncernów farmaceutycznych. Dzisiaj lekarze tak naprawdę nie zajmują się leczeniem ludzi. To przecież żaden interes wyleczyć człowieka. Lepiej leczyć go objawowo - sprzedawać mu leki, technologie. Lekarze są pośrednikami w tym handlu. Taka jest współczesna medycyna.

Studiuję, analizuję rozmaite formy medycyny ludowej/naturalnej, opartej na wielowiekowych doświadczeniach naszej chrześcijańskiej i innych cywilizacji - głównie chińskiej.
Medycyna holistyczna, siłą rzeczy łączy człowieka z naturą i jego duchem.
Chemię z fizyką i Miłością. Uczucia z Emocjami – Boskością Człowieka i jego Stwórcy.

Obecnie do diagnostyki i terapii można wykorzystać technologie: informatykę i cybernetykę. To, w połączeniu z medycyną holistyczną, moim zdaniem jest przyszłością diagnostyki i terapii To jest przyszłość medycyny.
Priorytetem/wspólnym mianownikiem medycyny musi być człowiek i jego miejsce w świecie - części składowe  natury. Nie ma substytutu dla wiedzy i doświadczenia, które zdobywa się drogą obserwacji, analizy przyczyn i skutków. To są właśnie prawa natury i bio-metafizyka.

Człowiek, przynajmniej jego część fizyczna (i każdej istoty żywej) – jest częścią składową natury i jej prawom musi podlegać. Nie ma żadnej drogi odejścia ani oszukania natury. Organy kontroli życia to: Zdrowie, Rozum, Zmysły, Instynkt, Duch i Wiara w siebie i życie.
Zdrowie - To Duch – Natura – To wszystko jest też muzyką i poezją istnienia.

Zastanawiam się nad odpowiedzią na pytania:
CO DALEJ - JAK ŻYĆ - JAK OSIĄGNĄĆ „WIECZNOŚĆ” - I SZCZĘŚLIWOŚĆ
- dla Innych a przy okazji dla własnej satysfakcji. Można to osiągnąć tylko poprzez pomoc innym.

Oto założenia Mojej Misji:
1. Pomagać Ludziom poprzez diagnozę nieprawidłowości i zła.
2. Pomagać ludziom poprzez edukację.
2. Wydawać Drogowskazy: Stąd do zdrowia, szczęścia i do długowieczności.
Przecież każde Życie to CUD.
Każdy człowiek musi zrozumieć to Prawo Natury dla siebie.
Musi pojąć: Ja jestem CUD. Im prędzej to się stanie, tym łatwiej będzie wygrać życie dla siebie i innych.

Oto moja misja i wyzwanie. Szczegóły jutro w następnym artykule.

Ryszard Opara

KOMENTARZE

  • Piękna misja...
    Mam do Pana jedno pytanie; czy w Polsce lekarz może przypisać naturalny hormon tarczycy, czy jest on w sprzedaży?
  • ---- a to ci historia :))
    --dzisiaj rano powiedziałam do męża : będę zajmować się, medycyną ludową, mama była zielarką ,zasnęła sobie dosłownie w wieku 94 lat. Ja chcąc nie chcąc, też jestem zielarką. Towarzystwo , w którym się obracam w znakomitej części, to ludzie żyjący i chcący żyć zdrowo.
  • Autor
    Miło czytać.
    W górę serca.

    Zdrowia i zdrówka
    życzy Andrzej M.
  • @ninanonimowa 16:57:31
    A lubczyku u Pani dostanę? (:
  • @Ziut 17:23:52
    --a byłby, byłby ale ci szelmy barany zżarły ino co :)). Wyżarły też równiutko jak po sznurku idąc pietruszkę , chwastów nie ruszając. Odrośnie ! to będzie :).
  • @ninanonimowa 17:31:39
    - Ech, ... znaczy się lubczyku nima. / Znaczy się do Baby, aż do Wilkowyj trzeba jechać.

    *** @OPARA: Niewątpliwie jest jedna rzecz, która nas w większości łączy. Wszyscy chcielibyśmy mieć w miarę dobre, długie, bezpieczne życie, a przede wszystkim, każdy z nas chciałby być zdrowy.

    Myślę, że warto się dobrze zastanowić – jak to zrobić. Na pewno warto o tym podyskutować. Mam nadzieję ten artykuł, będzie wstępem do dyskusji - jaką planuję rozwinąć na Neon24. Postaram się pisać cyklicznie artykuły na ten temat. >>> A może to będzie przyszłość dla portalu?

    ... jemu też lubczyku trzeba. (:
  • Polecam na wiele chorób
    Świecowanie uszu - chiński zabieg praktykowany na naszych kresach. Prawdopodobnie od czasów starożytnej Polski. Co ciekawe technologia ta była znana amerykańskim Indianom. Jeżeli ktoś ma głowę w tak złym stanie że leci mu krew z ucha to wówczas nie jest to dobre rozwiązanie. Ale to znacznie bardziej skuteczna metoda lecznicza jak płukanie chorego ucha. Po tygodniowej terapii przestają też strzykać kolana. Warto zbadać czy wosk użyty do produkcji takiej świecy jest na naturalnym produktem pszczelim. Te importowane mają często szkodliwe parafiny. Alternatywą jest koncha, inna jak świeca. Jest 4 x mocniejsza. Wg niektórych plemion zauralskich świeca może wyciągnąć złego ducha z głowy (antydepresant), koncha ma z tym problem. A racjonalnie można stwierdzić że świeca jest znacznie bardziej delikatna.

    https://youtu.be/eXBamqhaf8E
  • @PontoSarmata 18:47:01
    A SKĄD TEN PROFESOR, ... BO PILNIE POTRZEBUJĘ!

    >> https://youtu.be/eXBamqhaf8E
  • Konchowanie uszu
    https://www.youtube.com/watch?v=wLYoA1xlteQ

    Świecowanie lub konchowanie uszu to naturalny sposób oczyszczania narządu słuchu. Zwolennicy tej metody twierdzą, że nie tylko usuwa ona nadmiar woskowiny, ale także pomaga leczyć zatoki, choroby gardła, katar, szumy w uszach, głuchotę, bóle głowy, migrenę, wzmacnia także odporność.
    Tadeusz Szewczyk - niekonwencjonalny terapeuta i Wielki Mistrz Reiki demonstruje, jak prawidłowo przeprowadzić zabieg konchowania. Pokazuje także, jak wykonać konchowanie samemu sobie.
  • @Ziut 19:06:42
    To jest ludowa medycyna. Jaki profesor?
  • Polska też wymaga terapii naturalnej - tańszej i bezpiecznej
    Nareszcie coś praktycznego.
    Pisze Pan ze miał Pan nadciśnienie, a teraz Pan nie ma.
    Jakieś niedouki konowały ( sprzedawcy leków) leki mi zapisały na nadciśnienie i kazały tylko wolne ruchy wykonywać max. jazda na rowerze po płaskim terenie. Póki co kilka dobrych lat przerzucam dziennie tony na siłowni i żyję. Niestety boje się zarzucić lek , bo mnie zastraszyły … bydlaki jedne.
    To zupełnie tak jak z naszym krajem, wmawiają nam kurację wrogą naszemu organizmowi( Polsce) , a my te leki bierzemy, płacimy i użalamy się nad sobą- chyba niepotrzebnie .

    Pozdrowił :)
  • @PontoSarmata 19:21:26
    To przez szacunek dla medycyny ludowej.
  • @Ziut 19:20:33
    Nie znam pana Tadeusza. To jakiś ludowy medyk - znachor, jak sądzę. Metodę polecam. Przy każdym szpitalu powinien być gabinet zabiegowy na sprawdzone terapie naturalne. O skuteczności świadczą świadectwa wielu chorych. Czekamy na opinię środowiska medycyny akademickiej. Co na to K. Radziwiłł? Czy na aparatach słuchowych kręcone są lody?
  • @Ziut 19:33:07
    Jeżeli chory ma dużo drobnoustrojów w zatokach to choroba spłynie do przewodu pokarmowego. Można się przeziębić. Chyba trzeba by zdezynfekować organizm wówczas. Może setka na wzmocnienie? Każde lekarstwo ma jakieś skutki uboczne, nawet to naturalne.
  • A tyle razy czekalem na taki odzew z pana strony........
    Ba mialem konkretny projekt i propozycje,niestety okazje maja to do siebie ze przemiaja. W pana przypadku moge zyczyc tylko powodzenia. Domyslam sie ze zdaje pan sobie sprawe z wielu trudnosci takiej drogi bo bastiony klamstw medycznych bronione sa przez kupione [ film ,,Kupieni,,] rzesze ,niszczycieli ludzkiego zdrowia ubrane w ramy instytucji i prawa ., mysle ze nalezy unikac konfliktow ale jednoczesnie mowic prawde i jej orezem krok po kroku zmieniac medycyne na taka ktora bedzi sluzyla zdrowiu a nie pensja lekarzy i koncernow medycznych. O sile klamstwa w medycynie moze swiadczyc fakt ze byli w stanie zablokowac na festiwalu filmowyym flim o powiazaniach szczepionek z autyzmem[patrz ,,Vaxxed zakazany film,,] mam nadzieje ze coraz wiecej bedzie ludzi z wyksztalceniem medycznym ktorzy odmawiaja poparcia korporacyjnej medycynie,poprzez przyjecie postawy milczenia i serwilizmu. Ten ponizszy fragment z artykulu ,,Prawdziwa przyczyna chorob serca,, Pokazuje wlasciwa postawe czlowieka ,lekarza ktory nie chcial juz dluzej uczestniczyc w zbrodniach przeciw ludzkosci pod plaszczykiem konwencjonalnej medycyny, przyklad chorob serca przeklada sie na wiele teori medycznych i,, terapi leczenia,, Zycze powodzenia i pozdrawiam serdecznie . Janusz Szumowski



    ..............................................................................................................
    ze strony wolne media net
    Prawdziwe przyczyny chorób serca



    My, lekarze, po tym, jak już mamy za sobą lata praktyki, wiedzę i uznanie, częstokroć obrastamy w tak wielkie Ego, że z trudem przychodzi nam przyznać, że się myliliśmy. A trzeba to zrobić. Niczym nie przymuszony, ja osobiście przyznaję, że nie miałem racji. Jako kardiolog z 25-letnią praktyką w zawodzie, który wykonał ponad 5000 operacji na otwartym sercu, dzisiaj muszę oddać sprawiedliwość temu, co uważałem za błędne, w oparciu o fakty medyczne i naukowe.

    Przez wiele lat uprawiałem swój zawód przy współpracy z innymi ważnymi lekarzami, jakich tytułowano “autorytetami w dziedzinie wydawania opinii”. Bombardowani byliśmy literaturą naukową, uczestniczyliśmy wciąż w różnych seminariach naukowych, w wyniku czego, my, twórcy powszechnych opinii, twierdziliśmy, że choroby serca biorą się po prostu z faktu nadmiernej ilości cholesterolu we krwi........ Raz jeszcze dla przypomnienia czytelnika ,,Prawdziwa Przysiega Hipokratesa,, ze strony ,,Adonai.pl

    Przysięgam na Apollina, lekarza, na Asklepiosa, Hygieę i Pahaceę, oraz na wszystkich bogów i boginie, biorąc ich za świadków, że wedle mej możności i zdolności będę dochowywał tej przysięgi i tego zobowiązania.

    Mistrza mego w tej sztuce będę szanował na równi z rodzicami, będę się dzielił z nim swem mieniem i na żądanie zaspokajał jego potrzeby; synów jego będę uważał za swych braci i będę uczył ich swej sztuki, gdyby zapragnęli się w niej kształcić, bez wynagrodzenia i żadnego zobowiązania z ich strony; prawideł, wykładów i całej pozostałej nauki będę udzielał swym synom, synom swego mistrza oraz uczniom, wpisanym i związanym prawem lekarskim, poza tym nikomu innemu.

    Będę stosował zabiegi lecznicze wedle mych możności i zdolności ku pożytkowi chorych, broniąc ich od uszczerbku i krzywdy.

    Nikomu, nawet na żądanie, nie podam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka na poronienie. W czystości i niewinności zachowam życie swoje i sztukę swoją.

    Do jakiegokolwiek wejdę domu, wejdę doń dla pożytku chorych, wolny od wszelkiej chęci krzywdzenia i szkodzenia, jako też wolny od pożądań zmysłowych, tak względem niewiast jak mężczyzn, względem wolnych i niewolników.

    Cokolwiek bym podczas leczenia czy poza nim w życiu ludzkim ujrzał czy usłyszał, czego nie należy rozgłaszać, będę mi Iczał, zachowując to w tajemnicy.

    Jeżeli dochowam tej przysięgi i nie złamię jej, obym osiągnął pomyślność w życiu i pełnieniu swej sztuki, ciesząc się uznaniem ludzi po wszystkie czasy; w razie jej przekroczenia i złamania niech mię los przeciwny dotknie.
    raz jeszcze dla przypomnienia bo nigdy za wiele
  • Jesli slownik ma 1 blad to slownikiem juz nie jest.
    A czy wspolczesna medycyna to medycyna?

    Wspolczesna medycyna to interes, nic poza tym.Chodzi tylko o kase.Lekarzy ucza na uniwersytetach bzdur o cholesterolu, lekarze udaja, ze w to wierza i ludzi truja.Lek , ktory ma skutki uboczne nie jest lekiem.Operacja co usuwa 1 chorobe a zastepuja ja inna to zbrodnia.Tak mi zrobili, usuneli zwapniona cyste (nie rakowa) razem z polowa zdrowej trzustki i zdrowa sledzione.Przez to dostalem cukrzycy.Zylem z ta zwapniona cysta przez lata i moglem dalej zyc.Jeden z lekarzy juz na chemioterapie mnie wysylal.A niech ich szlag trafi razem z ojcem wspolczesnej medycyny Rockeffellerem, ktory jezdzil po jarmarkach i sprzedawal ludziom eleksir na raka a to byl rycynus.Pozniej jego syn przekupywal uniwersytety by nie uczyly medycyny naturalnej a chemiczna i to dziadostwo rozprzestrzenilo sie po calym swiecie.Jedynie w Chinach jeszcze normalnie lecza.
    Pan Opara leczyl ta chemia od Rockeffellera innych a siebie leczy naturalnie.No coz, kasa dobra byla.
  • @staszek kieliszek 22:00:56
    Dawniej postęp medyczny rodził się w bólu i biedzie. Dziś napędzany jest chęcią zysku. To degeneruje nas jako ludzi. Trzeba lekarzy - kapłanów etyki. Bo to ratowanie cierpiącego przybliża nas do Opatrzności.
  • @PontoSarmata 22:51:04
    Dzis medycyna sluzy exterminacji ludzkosci, lekarzom placa za to zdrowo.W USA inzynier zarobi $40K rocznie, gora $80K a lekarz? Tajemnica, ale sadze, ze 10 razy tyle.Znajomy lekarz(Polak) w USA mieszka w domu z $1 mln, zonie kupil na prazent kondominium z widokiem na morze $1.7 mln , domek letniskowy nad Pacyfikiem za $2 mln, zalozyl w Polsce siec klinik.Za takie pieniadze kupuje sie sumienie.Pozniej ten lekarz bez zadnych skrupolow wstrzyknie Twemu dziecku szczepionke z rtecia, po ktorej dziecko dostanie autyzmu albo cukrzycy nr 1.To sie stalo u krewnych u dwojga dzieci.Znajomy ksiadz musi chodzic na dialize nerek.Powod: lekarstwo na nadcisnienie zrabalo mu nerki, zostalo ich 20%.Ta medycyna zostala opisana w Protokolach Mezow Syjonu i sie teraz praktykuje.To moze sie Panu Oparze nie podobac ale sam temat zaczal.Jak chce dyskusje prowadzic na ten temat to mu przykladami sypne bo wielu ludzi znam, ktorzy dzieki wspolczesnym lekarzom zdrowie stracili.Wspolczesni lekarze to prostytutki jak dziennikarze i politycy.Fuj.I jeszcze chca by ludzie ich powazali i sie pytali na ogniskach o porady.Lepiej slupa sie o porady pytac niz wspolczesnego lekarza, co dusze diablu pienieznemu zaprzedal.
  • @staszek kieliszek 07:06:56
    To co piszesz jest 100% prawdą. Większość lekarzy o tym nawet nie wie a gdyby przeczytali to co napisałeś powyżej to pomyśleliby, że powinieneś odwiedzić psychiatrę (tutaj to dopiero odchodzą piramidalne przekręty).
    Lekarze którzy by chcieli zrobić coś dobrego dla swoich pacjentów narażeni są na utratę licencji do wykonywania zawodu, wysokie kary finansowe a nawet i więzienie. Niedowiarkom radzę przyjrzeć się temu co robi w USA polski lekarz dr Burzyński. Takich przykładów są tysiące...
    Nawet to co dzisiaj nazywa się medycyną naturalną jest opanowane (nie w 100%) przez system.
  • @Robik 08:34:42
    O Burzynskim wiem od lat 30 ponad.Tesciowa przyjechala do USA ostatnim samolotem przed stamen wojennym.Przedobra osoba.Okazalo sie, ze ma raka nerki.Skontaktowalismy sie z Burzynskim.Chcial $10k ale nie mogl przesylac lekarstw poza stan gdzie mieszkal(prawo), trzeba bylo wynajac mieszkanie w Texasie na okres terapii.Na to nikt kasy nie mial wiec babina zmarla.Znam jego gechenne po sadach, protesty ludzi wyleczonych, kradzierze jego tajemnic przez firmy farmaceutyczne itp.Bohater.Nagroda Nobla sie mu nalezy.

    Medycyna naturalna jest niszczona w USA bardzo prosto.Kaza wytworcom ziol dosypywac wypelniaczy(trocin) do pastylek.Kupujesz ziola na watrobe a jesz trociny.Takie jest prawo.
  • @
    Pięknie obrana ścieżka życia. Życzę sukcesu zdrowia i samorealizacji.
  • @staszek kieliszek
    Tak to niestety wyglada,wywierany jest olbrzymi nacisk przez izby lekarskie na lekarzy którzy probuja zakwestionowac przyjete paradygmaty medyczne,znajomej lekarce z poznania za to ze udzielajac wywidu dla prasy w Glosie Wkp zakwestionowala zasadnosc szczepien chca pozbawic prawa wykonywania zawodu . Sprawa na razie stanela bo moze pomysleli ze w ten sposob sprawa nabrala by rozglosu i dala ludzia do myslenia patrz [film ,,Smiertelny zastrzyk Prawdziwa Historia szczepien,,]. BYly niedawno artykuly o zabujstwach lekarzy propagujacych nie szczepienie i ujawniajacych skutki poszczepienne[podajze w usa dostep do statystyk jest utajniony] Niemniej w dobie takiego dostepu do informacji nie mozna powiedziec ze lekarze sa bez winy, spora czesc realizuje procedury medyczne zabijajace ludzi [np chemioterapie,] swiadomie jako wynik osobistych karkulacji,niestety w kazdym narodzie sa osobnicy o mentalnosi dr Mengele. Mysle ze masowe odmowy wyykonywania procedur medycznych mogly by wywolac oddzwiek spoleczny i wymusic zmiane procedur i prawa[przymus czszepien] niestety wysokie apanaze i obawa o ich utrate powoduje ze wiekszosc osob ze srodowisk medycznych dalej uprawia proceder niszczenia zdrowia i zycia.[art Przerazajaca inkwizycja medyczna,,] Rownoleglym problemem jest fakt swiadomego niszczenia zdrowia poprzez celowe wywolywanie chorob poprzez miedzy innymi technologie zywienia.Korporacje zywieniowe i farmaceutyczne sa w rekach tych samych osob wiec interes kwitnie [www. kochane zdrowie czy alexjones.pl]. Oni sa wstanie malymi dawkami substancji biochemiznych blokowac cale ciagi reakcji biiochemicznych w organizmie i powodowac okreslone przypadki chorobowe ,sprawa wiec zasadnicza w dbalosci o zdrowie spoleczenstwa jest narodowy system kontroli jakosci zywnosci na karzdym etapie produkcji. Oddanie tej kwesti pod juryzdrykcje korporacji i uni to samobujstwo narodu[np dyrektywa unijna nakazujaca dodawanie do soli kuchennej zelazocyjanku potasu w ilosci 20 mg na kg soli spozywczej czy ograniczenia w kozystaniu z ziol] Same wiec dzialania wylacznie w obrebie samej medycyny choc wiele zmienia nie beda wystarczajace musi zmienic sie caloksztalt uwarunkowan systemowych w tym zwiazanych ze struktura rolna ktora coraz bardziej staje sie zalezna od korporacji i bankow a wiec coraz bardziej patologiczna[ np monsanto i produkty gmo] Idac jeszcze dalej wymuszona ekonomicznie migracja do duzych miast w polaczeniu z obecnie panujacym systemem finansowym i ekonomicznym powoduje ze upadaja male struktury lokalnej produkcji zywnosc,,niestety nie sa to niezamierzone procesy ,stwierdzenie kilka lat temu pana Boniego ze ludzi ze wsi nalezy ze wzgleddow organizacyjnych przesiedli do miast agenda 21]daje poglad na sposob myslenia i spostrzegania swiata przez tych którzy maja wplyw na te procesy Tylko wiec powszehna swiadomoscmoze cos zmienic o ile generalne zmiany sa wogule mozliwe bez radykalnej terapi...........
  • Jak wyzdrowieć?
    Przeczytałem książkę, mówiącą o potędze wiary i nieskończonej miłości Ojca Naszego, która potrafi uczynić nam wszystko, jeśli Jemu zawierzymy .Niesamowite świadectwo człowieka, który po zmasakrowaniu przez pijanego kierowcę miał nie żyć. Poprosił, zawierzył a Ojciec wyprowadził go ze stanu śmierci i dna największej alkoholowej nędzy. Dał mu miłość ,zdrowie i niesamowitą radość z łaski przywracania zdrowia innym, nawet tym skazanym przez lekarzy na najgorsze.
    Książka nosi tytuł: "Moje z martwych wstanie", a napisał ją Janusz Rostowski.
    Kupiłem ja poprzez ten kontakt :eljarg@wp.pl

    Od autora
    Przedstawiona tu historia to fakty i zdarzenia, które wydarzyły się
    w moim życiu. Odkładam wstyd na bok i opisuję to, do czego wie-
    lu z nas nigdy nie miałoby odwagi się przyznać. Tom pierwszy jest
    opisem mojego tragicznego upadku i zdarzeń, które przyczyniły się
    do tego, mojego wielokrotnego spotkania ze śmiercią i cudowne-
    go ocalenia po wypadku, w którym został ciężko uszkodzony mózg
    i okaleczone wielonarządowo ciało. To opis tragicznego zderzenia
    z rzeczywistością w chwili, gdy już nie potrafię sam o sobie decydować.
    Życie alkoholika wędrującego od kieliszka do kieliszka, jego widzenie
    świata i problemy, gdy był rugowany systematycznie i skutecznie z
    mieszkania, gdy całym jego majątkiem są nałóg i długi. Opowiadam,
    jakie towarzyszą temu wydarzenia i jak przyjaciół poznaje się w bie-
    dzie. O życiu w niemocy i strachu, o alkoholowym dryfie. Opisuję cu-
    downe objawienie i miłość, która unosi mnie mimo nałogu. O drodze,
    którą jestem obdarowany, a którą opuszczam utopiony w alkoholu.
    Tom drugi opowiada o moim najcudowniejszym przebudzeniu
    i darze decydowania o trzeźwości. O tym, jak odnajduję zagubioną
    drogę swojego życia. Zarówno w tomie pierwszym, jak i drugim re-
    lacjonuję swoje wielokrotne spotkania z Bogiem. Opowiadam o da-
    rze miłości, którą mnie podnosi, o odzyskaniu wiary i dzieci. Piszę
    o ludziach, których spotykam, o ich często tragicznych losach. O są-
    dach i osądzaniu, o tym, jak pokonać samego siebie i skąd otrzymać
    pomoc. Wspominam też o moich sukcesach, odzyskanym szacunku
    i uznaniu ludzi, ale również o tym, jacy jesteśmy i jak wiele zależy od
    nas samych. Piszę o niekończących się możliwościach ludzkiego ciała
    i psychiki, o tym, jak zobaczyć w sobie boskie możliwości i jak z nich
    korzystać i o nowym życiu, jakim zostałem obdarowany.
    Chciałbym, aby Czytelnicy zobaczyli, jak wiele zależy od nas sa-
    mych, jak BEZGRANICZNE mamy możliwości. W jaki sposób bu-
    rzyć więzienia, które sami budujemy swoją niewiedzą, uprzedze-
    niami i brakiem wiary w siebie. Często też słabościami, nałogami
    i przyzwyczajeniami.
    Pragnąłbym, aby każda ludzka istota, bez względu na wiek, wy-
    kształcenie czy status społeczny, uwierzyła w to, że nie ma rzeczy, któ-
    rych nie może osiągnąć. W to, że ma prawo do życia w zdrowiu, ob-
    fitości, miłości i szacunku. Może to wszystko mieć, bo jest tego warta
    i godna. Bowiem takie są jej marzenia, pragnienia i oczekiwania.
    Chcę pokazać klatkę, w którą zostaliśmy wtłoczeni, w której musi-
    my być ulegli i posłuszni. Przebywając w niej, nie decydujemy o swo- im życiu i zdrowiu. Za naturalne uznajemy to, że musimy mieć tylko
    to, co mamy, że jak jesteś biedny, to musisz się z tym godzić. Jak cho-
    rujesz, to nie masz innego wyboru, jak ten z reklam. Też myślałem, że
    skoro już jestem alkoholikiem, kaleką i biedakiem, to widocznie tak
    ma być. Bez szansy na inne życie, odarty ze wszystkiego. Przerażony
    tym, co się dzieje, że nieznajomość prawa, którego nigdy mnie nie
    uczono, szkodzi mi, bo ktoś tak to ustalił.
    Piszę też o tym, jak zapragnąłem być innym człowiekiem i mieć
    więcej, i lepiej. I jak udało mi się zrealizować marzenia, które wresz-
    cie odnalazłem. Kiedy i jak odnalazłem własne JA i kto mi w tym
    pomógł. Jak przestałem być alkoholikiem i odzyskałem władzę nad
    sobą, a każdy kolejny dzień mojego życia stawał się owocny, piękny
    i był darem.
    Z różnych powodów niektóre miejsca i imiona osób, występują-
    cych na kartach niniejszej książki, zostały zmienione.

    Wybrany urywek z książki:
    „…Proszę pana, proszę pana. Delikatne potrząsanie za ramię pra-
    wie na mnie nie działa. Moja świadomość wraca powoli. Z trudem
    otwieram oczy, słyszę żart starszej, ale bardzo sympatycznej pani.
    Niech pan się obudzi. Dosyć mnie pan już się napilnował. Widzę,
    jak pani uśmiecha się sympatycznie i dobrotliwie. Od razu zaczynam
    przepraszać za swoje zachowanie. Przerywa mi i zdradza, że jest le-
    karzem psychologiem. Obecnie już jest na emeryturze, ale potrafiła
    rozpoznać moje głębokie rany. Mówi mi, to nie złamanie nogi i gips
    są pańskimi chorobami. Groźniejszą chorobą jest moja okaleczo-
    na dusza i rany serca. Skąd pani to wie, pytam mocno zdziwiony.
    To widać po panu. Pytałam o różne rzeczy i trochę pan o sobie po-
    wiedział. To, czego pan nie chciał o sobie powiedzieć, to też waż-
    na informacja. Proszę mnie posłuchać. Musi pan zrozumieć to, że
    panu nikt nie pomoże. Ani państwo, ani ludzie. Każdy człowiek ma
    prawo do miłości, zdrowia i wszelkiego szczęścia. Do godnego życia,
    do pracy. I niech pan tak myśli o sobie, mam prawo do wszystkiego.
    Będę miał wszystko to, czego zapragnę i o czym będę marzył. Słu-
    cham i nie mogę uwierzyć w to, co słyszę. Dlaczego ta kobieta mówi,
    że ja sam, że mam prawo? Czy ona nie wie, że miałem być rośliną?
    Jak ja sam, gdy ciągle ten mur, który nie przepuszcza mnie dalej i mo-
    ich myśli, ciągle to wycie w głowie i ból? Pani Basia zaskakuje mnie
    kolejny raz. Pyta, czy muszę wysiadać w Poznaniu. Odpowiadam
    nie, nie muszę, ale dlaczego pani pyta? Mam dla pana propozycję. Niech pan towarzyszy mi dalej, do Wrocławia. Nie mogę, pani Basiu.
    W Poznaniu zmieniają lokomotywy i pociąg jedzie dalej jako po-
    śpieszny. Przerywa mi i mówi — proszę nie gniewać się, że o tym mó-
    wię. Ja wiem, pan jest biedny. Zapłacę za pana bilet. Później, we Wro-
    cławiu, kupimy dla pana bilet powrotny, dokąd pan sobie zażyczy.
    Stać mnie na to, a pan jest tak interesującym człowiekiem, że jeszcze
    te niecałe trzy godziny chciałabym spędzić z panem, panie Janku.
    Mimo swojego wieku, ciągle duszą jestem lekarzem. Czasami czuję,
    że przysięga, którą składałam kiedyś, szczególnie teraz mnie zobo-
    wiązuje. Gdy chłodnym okiem patrzę na swoją wiedzę akademicką,
    na korektę, której uczy życie i praktyka lekarska, czuję, że dorosłam
    do tego, by nie tylko leczyć, ale przede wszystkim pomagać ludziom
    przez aktywowanie ich świadomości. Ten czas, który będziemy mieli,
    postaram się ofiarować panu. Przekażę część swojego doświadcze-
    nia i wniosków z mojej ponadpółwiekowej praktyki lekarskiej. Jeśli
    chociaż odrobina z tego, co powiem, zakiełkuje w panu, to będzie
    moja pomoc i dar dla pana. Odpowiadam natychmiast. Pani Basiu,
    zgadzam się bardzo chętnie. Czuję to, los chce ofiarować mi coś pięk-
    nego i chętnie to przyjmuję.
    Za oknami pociągu pojawiają się światła miasta. To już Poznań.
    Cieszę się, bo ta podróż z tą zadziwiającą kobietą trwa dalej. Na
    peronowych zegarach widzę, że jest trzecia piętnaście nad ranem.
    Na dworze jest spory mróz. W pociągu jest ciepło i tak bezpiecznie.
    Widzę, jak pani Basia przypatruje mi się spod oka. Czeka na odpo-
    wiedni moment, by rozpocząć rozmowę. Jeszcze gapię się przez okno
    i widzę maszerujące po sąsiednich torach szczury. I już teraz słyszę
    głos pani Basi. Panie Janku, jest ziemia i niebo, noc i dzień, woda
    i ogień. Pan Bóg stworzył żywe i martwe. I w tym wszystkim jest
    człowiek. Niech pan pomyśli, czy możliwe jest istnienie dnia bez
    nocy? Czy życia bez wody? To wszystko jest piękną harmonią
    ofiarowaną nam przez Stwórcę. Nawet jak my myślimy, że coś
    jest niepotrzebne. To w Jego zamyśle jest to potrzebne, nawet te
    chodzące tu szczury. My też jesteśmy harmonią. Głowa nie może
    istnieć bez ciała. Myśli nie mogą powstawać bez mózgu. Ciało
    rozwijać się bez pożywienia. Nie ma człowieka bez duszy, myśli i
    uczuć, bez świadomości. Jest złe, że lecząc choroby, jednocześnie
    nie zaglądamy do duszy. Jej zwierciadłem jest ludzka psychika.
    Dziewięćdziesiąt dziewięć procent chorób zaczyna się i kończy
    w ludzkiej psychice. Można powiedzieć, że noworodek choruje,
    na to czy na tamto. Jak to się ma do jego psychiki? Przecież on
    jej jeszcze nie ma. To nieprawda. Jest i to już napakowana za- wartością. Jego mama już zapisała część jego psychiki. Zapisa-
    ła swoimi radościami czy zmartwieniami a najczęściej obawami.
    Śmiało rozmawiamy o uwarunkowaniach genetycznych. Tak oczy-
    wiście, są bardzo ważne i często decydują o życiu i zdrowiu. Jednak
    według mnie, ważniejszy jest zapis w psychice rodzącego się dziec-
    ka. Przez późniejsze lata życia nieświadomie idziemy drogą tego
    zapisu. Dopisując dobre lub złe ogólnie dla nas, no powiedzmy, do-
    świadczenia. Jesteśmy zbiorem nawyków i przyzwyczajeń, swoich
    i przekazanych nam przez przodków. To wszystko jest zapisane, pa-
    nie Janku, najprościej mówiąc w nas. Tu jest wiedza, która chcemy
    czy nie chcemy, może powoli nas niszczyć lub prowadzić na wyżyny.
    Świat szybko się rozwija i obecnie trwa wielki bum technologiczny.
    Człowiek ma taką naturę, że nie poprzestanie na lądowaniu na księ-
    życu. Chce i będzie miał coraz więcej i więcej do swojej dyspozycji.
    Jego marzenia i wizje się spełniają zawsze. To przynosi rów-
    nież mocno negatywne skutki. Będzie rosła przepaść pomię-
    dzy tymi, co mają dostęp do technologicznego postępu a resz-
    tą tkwiącą w swojej geograficzno-kulturowej świadomości.
    Medycyna wykona olbrzymi skok naprzód. To już dzisiaj przy-
    nosi wiele dobrego, ale i złego. Człowiek przestaje być traktowa-
    ny holistycznie. Zaczyna dominować nowy lekarz, specjalista, na
    przykład kardiolog, okulista, laryngolog i tak dalej. Tak jak życie
    nie istniałoby bez słońca, tak oko nie istnieje bez reszty organizmu.
    To odnosi się do wszystkich specjalizacji. Choroby są efektem
    wielu uwarunkowań takich jak genetycznych, psychicznych,
    żywieniowych, środowiskowych i innych. Teraz wszczepiono
    w ludzką świadomość informację, żyj jak chcesz i rób, co chcesz.
    Gdy twój organizm powie au! ja już więcej nie mogę, boli, to co zro-
    bisz? Pójdziesz do lekarza specjalisty. Dostaniesz leki, które zredu-
    kują na przykład ból czy opuchliznę. Pytanie, czy usunięto źródło
    choroby? Najczęściej nie, bo nie leczymy i nie wspomagamy całego
    organizmu, lecz działamy punktowo, na objaw. Choroba istnieje da-
    lej, bo jej źródło nie jest zlikwidowane. Pytanie, dlaczego tak się dzie-
    je? Odpowiadam, dlatego że wpojono nam przekonanie, jak będziesz
    chory, to lekarz znajdzie sposób i wyleczy. Jak będzie trzeba, nawet
    wytnie lub coś usunie. My będziemy dalej żyć w zdrowiu i szczęściu.
    Nie, nie zawsze, bo zżera nas stres. Mamy zakwaszone organizmy.
    To są dwie najczęstsze przyczyny wszystkich chorób. Łącznie z
    nowotworami, chorobami serca, stawów, zawałami i udarami. Co
    uszkadza nasz system immunologiczny? Przekonanie, że nie mu-
    simy dbać o siebie, możemy żyć sztucznie obok natury i bez niej, a jedząc odpadową żywność wielokrotnie przetwarzaną, tanią, oszu-
    kamy organizm. Lista jest długa i niekończąca się. Medycyna w na-
    szym kraju żyje z chorych ludzi, a nie z wyleczonych. Ludzie nie
    mają pojęcia, jaka jest prawda. Dla firm farmakologicznych życie
    ludzkie i zdrowie stało się biznesem. „
    Od autora

    Przedstawiona tu historia to fakty i zdarzenia, które wydarzyły się
    w moim życiu. Odkładam wstyd na bok i opisuję to, do czego wie-
    lu z nas nigdy nie miałoby odwagi się przyznać. Tom pierwszy jest
    opisem mojego tragicznego upadku i zdarzeń, które przyczyniły się
    do tego, mojego wielokrotnego spotkania ze śmiercią i cudowne-
    go ocalenia po wypadku, w którym został ciężko uszkodzony mózg
    i okaleczone wielonarządowo ciało. To opis tragicznego zderzenia
    z rzeczywistością w chwili, gdy już nie potrafię sam o sobie decydować.
    Życie alkoholika wędrującego od kieliszka do kieliszka, jego widzenie
    świata i problemy, gdy był rugowany systematycznie i skutecznie z
    mieszkania, gdy całym jego majątkiem są nałóg i długi. Opowiadam,
    jakie towarzyszą temu wydarzenia i jak przyjaciół poznaje się w bie-
    dzie. O życiu w niemocy i strachu, o alkoholowym dryfie. Opisuję cu-
    downe objawienie i miłość, która unosi mnie mimo nałogu. O drodze,
    którą jestem obdarowany, a którą opuszczam utopiony w alkoholu.
    Tom drugi opowiada o moim najcudowniejszym przebudzeniu
    i darze decydowania o trzeźwości. O tym, jak odnajduję zagubioną
    drogę swojego życia. Zarówno w tomie pierwszym, jak i drugim re-
    lacjonuję swoje wielokrotne spotkania z Bogiem. Opowiadam o da-
    rze miłości, którą mnie podnosi, o odzyskaniu wiary i dzieci. Piszę
    o ludziach, których spotykam, o ich często tragicznych losach. O są-
    dach i osądzaniu, o tym, jak pokonać samego siebie i skąd otrzymać
    pomoc. Wspominam też o moich sukcesach, odzyskanym szacunku
    i uznaniu ludzi, ale również o tym, jacy jesteśmy i jak wiele zależy od
    nas samych. Piszę o niekończących się możliwościach ludzkiego ciała
    i psychiki, o tym, jak zobaczyć w sobie boskie możliwości i jak z nich
    korzystać i o nowym życiu, jakim zostałem obdarowany.
    Chciałbym, aby Czytelnicy zobaczyli, jak wiele zależy od nas sa-
    mych, jak BEZGRANICZNE mamy możliwości. W jaki sposób bu-
    rzyć więzienia, które sami budujemy swoją niewiedzą, uprzedze-
    niami i brakiem wiary w siebie. Często też słabościami, nałogami
    i przyzwyczajeniami.
    Pragnąłbym, aby każda ludzka istota, bez względu na wiek, wy-
    kształcenie czy status społeczny, uwierzyła w to, że nie ma rzeczy, któ-
    rych nie może osiągnąć. W to, że ma prawo do życia w zdrowiu, ob-
    fitości, miłości i szacunku. Może to wszystko mieć, bo jest tego warta
    i godna. Bowiem takie są jej marzenia, pragnienia i oczekiwania.
    Chcę pokazać klatkę, w którą zostaliśmy wtłoczeni, w której musi-
    my być ulegli i posłuszni. Przebywając w niej, nie decydujemy o swo- im życiu i zdrowiu. Za naturalne uznajemy to, że musimy mieć tylko
    to, co mamy, że jak jesteś biedny, to musisz się z tym godzić. Jak cho-
    rujesz, to nie masz innego wyboru, jak ten z reklam. Też myślałem, że
    skoro już jestem alkoholikiem, kaleką i biedakiem, to widocznie tak
    ma być. Bez szansy na inne życie, odarty ze wszystkiego. Przerażony
    tym, co się dzieje, że nieznajomość prawa, którego nigdy mnie nie
    uczono, szkodzi mi, bo ktoś tak to ustalił.
    Piszę też o tym, jak zapragnąłem być innym człowiekiem i mieć
    więcej, i lepiej. I jak udało mi się zrealizować marzenia, które wresz-
    cie odnalazłem. Kiedy i jak odnalazłem własne JA i kto mi w tym
    pomógł. Jak przestałem być alkoholikiem i odzyskałem władzę nad
    sobą, a każdy kolejny dzień mojego życia stawał się owocny, piękny
    i był darem.
    Z różnych powodów niektóre miejsca i imiona osób, występują-
    cych na kartach niniejszej książki, zostały zmienione.

    Wybrany urywek z książki:
    „…Proszę pana, proszę pana. Delikatne potrząsanie za ramię pra-
    wie na mnie nie działa. Moja świadomość wraca powoli. Z trudem
    otwieram oczy, słyszę żart starszej, ale bardzo sympatycznej pani.
    Niech pan się obudzi. Dosyć mnie pan już się napilnował. Widzę,
    jak pani uśmiecha się sympatycznie i dobrotliwie. Od razu zaczynam
    przepraszać za swoje zachowanie. Przerywa mi i zdradza, że jest le-
    karzem psychologiem. Obecnie już jest na emeryturze, ale potrafiła
    rozpoznać moje głębokie rany. Mówi mi, to nie złamanie nogi i gips
    są pańskimi chorobami. Groźniejszą chorobą jest moja okaleczo-
    na dusza i rany serca. Skąd pani to wie, pytam mocno zdziwiony.
    To widać po panu. Pytałam o różne rzeczy i trochę pan o sobie po-
    wiedział. To, czego pan nie chciał o sobie powiedzieć, to też waż-
    na informacja. Proszę mnie posłuchać. Musi pan zrozumieć to, że
    panu nikt nie pomoże. Ani państwo, ani ludzie. Każdy człowiek ma
    prawo do miłości, zdrowia i wszelkiego szczęścia. Do godnego życia,
    do pracy. I niech pan tak myśli o sobie, mam prawo do wszystkiego.
    Będę miał wszystko to, czego zapragnę i o czym będę marzył. Słu-
    cham i nie mogę uwierzyć w to, co słyszę. Dlaczego ta kobieta mówi,
    że ja sam, że mam prawo? Czy ona nie wie, że miałem być rośliną?
    Jak ja sam, gdy ciągle ten mur, który nie przepuszcza mnie dalej i mo-
    ich myśli, ciągle to wycie w głowie i ból? Pani Basia zaskakuje mnie
    kolejny raz. Pyta, czy muszę wysiadać w Poznaniu. Odpowiadam
    nie, nie muszę, ale dlaczego pani pyta? Mam dla pana propozycję. Niech pan towarzyszy mi dalej, do Wrocławia. Nie mogę, pani Basiu.
    W Poznaniu zmieniają lokomotywy i pociąg jedzie dalej jako po-
    śpieszny. Przerywa mi i mówi — proszę nie gniewać się, że o tym mó-
    wię. Ja wiem, pan jest biedny. Zapłacę za pana bilet. Później, we Wro-
    cławiu, kupimy dla pana bilet powrotny, dokąd pan sobie zażyczy.
    Stać mnie na to, a pan jest tak interesującym człowiekiem, że jeszcze
    te niecałe trzy godziny chciałabym spędzić z panem, panie Janku.
    Mimo swojego wieku, ciągle duszą jestem lekarzem. Czasami czuję,
    że przysięga, którą składałam kiedyś, szczególnie teraz mnie zobo-
    wiązuje. Gdy chłodnym okiem patrzę na swoją wiedzę akademicką,
    na korektę, której uczy życie i praktyka lekarska, czuję, że dorosłam
    do tego, by nie tylko leczyć, ale przede wszystkim pomagać ludziom
    przez aktywowanie ich świadomości. Ten czas, który będziemy mieli,
    postaram się ofiarować panu. Przekażę część swojego doświadcze-
    nia i wniosków z mojej ponadpółwiekowej praktyki lekarskiej. Jeśli
    chociaż odrobina z tego, co powiem, zakiełkuje w panu, to będzie
    moja pomoc i dar dla pana. Odpowiadam natychmiast. Pani Basiu,
    zgadzam się bardzo chętnie. Czuję to, los chce ofiarować mi coś pięk-
    nego i chętnie to przyjmuję.
    Za oknami pociągu pojawiają się światła miasta. To już Poznań.
    Cieszę się, bo ta podróż z tą zadziwiającą kobietą trwa dalej. Na
    peronowych zegarach widzę, że jest trzecia piętnaście nad ranem.
    Na dworze jest spory mróz. W pociągu jest ciepło i tak bezpiecznie.
    Widzę, jak pani Basia przypatruje mi się spod oka. Czeka na odpo-
    wiedni moment, by rozpocząć rozmowę. Jeszcze gapię się przez okno
    i widzę maszerujące po sąsiednich torach szczury. I już teraz słyszę
    głos pani Basi. Panie Janku, jest ziemia i niebo, noc i dzień, woda
    i ogień. Pan Bóg stworzył żywe i martwe. I w tym wszystkim jest
    człowiek. Niech pan pomyśli, czy możliwe jest istnienie dnia bez
    nocy? Czy życia bez wody? To wszystko jest piękną harmonią
    ofiarowaną nam przez Stwórcę. Nawet jak my myślimy, że coś
    jest niepotrzebne. To w Jego zamyśle jest to potrzebne, nawet te
    chodzące tu szczury. My też jesteśmy harmonią. Głowa nie może
    istnieć bez ciała. Myśli nie mogą powstawać bez mózgu. Ciało
    rozwijać się bez pożywienia. Nie ma człowieka bez duszy, myśli i
    uczuć, bez świadomości. Jest złe, że lecząc choroby, jednocześnie
    nie zaglądamy do duszy. Jej zwierciadłem jest ludzka psychika.
    Dziewięćdziesiąt dziewięć procent chorób zaczyna się i kończy
    w ludzkiej psychice. Można powiedzieć, że noworodek choruje,
    na to czy na tamto. Jak to się ma do jego psychiki? Przecież on
    jej jeszcze nie ma. To nieprawda. Jest i to już napakowana za- wartością. Jego mama już zapisała część jego psychiki. Zapisa-
    ła swoimi radościami czy zmartwieniami a najczęściej obawami.
    Śmiało rozmawiamy o uwarunkowaniach genetycznych. Tak oczy-
    wiście, są bardzo ważne i często decydują o życiu i zdrowiu. Jednak
    według mnie, ważniejszy jest zapis w psychice rodzącego się dziec-
    ka. Przez późniejsze lata życia nieświadomie idziemy drogą tego
    zapisu. Dopisując dobre lub złe ogólnie dla nas, no powiedzmy, do-
    świadczenia. Jesteśmy zbiorem nawyków i przyzwyczajeń, swoich
    i przekazanych nam przez przodków. To wszystko jest zapisane, pa-
    nie Janku, najprościej mówiąc w nas. Tu jest wiedza, która chcemy
    czy nie chcemy, może powoli nas niszczyć lub prowadzić na wyżyny.
    Świat szybko się rozwija i obecnie trwa wielki bum technologiczny.
    Człowiek ma taką naturę, że nie poprzestanie na lądowaniu na księ-
    życu. Chce i będzie miał coraz więcej i więcej do swojej dyspozycji.
    Jego marzenia i wizje się spełniają zawsze. To przynosi rów-
    nież mocno negatywne skutki. Będzie rosła przepaść pomię-
    dzy tymi, co mają dostęp do technologicznego postępu a resz-
    tą tkwiącą w swojej geograficzno-kulturowej świadomości.
    Medycyna wykona olbrzymi skok naprzód. To już dzisiaj przy-
    nosi wiele dobrego, ale i złego. Człowiek przestaje być traktowa-
    ny holistycznie. Zaczyna dominować nowy lekarz, specjalista, na
    przykład kardiolog, okulista, laryngolog i tak dalej. Tak jak życie
    nie istniałoby bez słońca, tak oko nie istnieje bez reszty organizmu.
    To odnosi się do wszystkich specjalizacji. Choroby są efektem
    wielu uwarunkowań takich jak genetycznych, psychicznych,
    żywieniowych, środowiskowych i innych. Teraz wszczepiono
    w ludzką świadomość informację, żyj jak chcesz i rób, co chcesz.
    Gdy twój organizm powie au! ja już więcej nie mogę, boli, to co zro-
    bisz? Pójdziesz do lekarza specjalisty. Dostaniesz leki, które zredu-
    kują na przykład ból czy opuchliznę. Pytanie, czy usunięto źródło
    choroby? Najczęściej nie, bo nie leczymy i nie wspomagamy całego
    organizmu, lecz działamy punktowo, na objaw. Choroba istnieje da-
    lej, bo jej źródło nie jest zlikwidowane. Pytanie, dlaczego tak się dzie-
    je? Odpowiadam, dlatego że wpojono nam przekonanie, jak będziesz
    chory, to lekarz znajdzie sposób i wyleczy. Jak będzie trzeba, nawet
    wytnie lub coś usunie. My będziemy dalej żyć w zdrowiu i szczęściu.
    Nie, nie zawsze, bo zżera nas stres. Mamy zakwaszone organizmy.
    To są dwie najczęstsze przyczyny wszystkich chorób. Łącznie z
    nowotworami, chorobami serca, stawów, zawałami i udarami. Co
    uszkadza nasz system immunologiczny? Przekonanie, że nie mu-
    simy dbać o siebie, możemy żyć sztucznie obok natury i bez niej, a jedząc odpadową żywność wielokrotnie przetwarzaną, tanią, oszu-
    kamy organizm. Lista jest długa i niekończąca się. Medycyna w na-
    szym kraju żyje z chorych ludzi, a nie z wyleczonych. Ludzie nie
    mają pojęcia, jaka jest prawda. Dla firm farmakologicznych życie
    ludzkie i zdrowie stało się biznesem. „
  • Lottery...
    Od paru lat grywamy z chłopakami w loterię wizową, Green Card Lottery. Jakoś nikt z nas jeszcze nie wygrał, ale statystyka jest po naszej stronie. Za rok wygramy już na pewniaka.

    Tylko, że jak tak poczytać, co to się tam na tej Ameryce wyrabia, to chyba lepiej będzie się o jakąś inną wizę wystarać. Toć tam jeszcze większy auszwic robią, niźli u nas na Europie.

    A u nas to łapiduchy bardzo w USA zapatrzeni są. Jak śmiertelnie chory człowiek do lekarza się uda, tak jak ostatnio Teść naszego Pana Kapitana, to zawsze okazuje się, że lekarstwo cudowne właśnie w USA wynaleźli i że można je wielkim nakładem środków, przede wszystkim finansowych, na Europę sprowadzić. I że profesor jest znajomy, jedyny na całym Świecie, który taką właśnie chorobę wyleczyć umi. Tak czy siak, trzeba przelew pieniężny uczynić a potem do USA jechać. Takie to widać zdrowotne Eldorado tam mają.

    U nas na Europie medycyna właściwie już nie istnieje. Z krajów Beneluksu chorzy do Niemiec przed eutanazją uciekają. W Beneluksie od razu się chorych usypia, jeszcze w karetce, a ich organy próżniowo zafoliowane szybciej trafiają na stół operacyjny, niż ich dawca do kostnicy. A na Niemczech, owszem, chorych z zagranicy przyjmują, choć sami Niemcy jeżdźą się leczyć do Azji. Helmut Kohl na ten przykład do Hindusów po zdrowie cały czas jeździ, swojakom wcale nie dowierza, widać swoje wie.

    U nas po wioskach, na szczęście, stare baby jeszcze są, co rozmaite zioła znają, reumatyzm skórką kocią uleczyć potrafią, złamania na kuchennym stole gipsują, slepą kiszkę paznokciem ostrym umieją wyciąć. Psychiczne dolegliwości też uleczą, lubczyka umią zadać lub ująć, chorych na depresję u nas na powiecie wcale nie ma. Na takiej Ameryce też wszak muszą być indianery, które wszak swoje wiedzą. Czamu by do nich nie iść po radę? Próbowałeś pan, panie kieliszek, do szamana się udać, a nuż by co poradził, może panu odrośnie to, co ten amerykański Mengele panu wyciął?
  • @heval noir
    Nie sposob sie niezgodzic z wieloma tezami jakie podjeles w swym przydlugim wpisie ,sam mialem sytuacje w zyciu w ktorych doslownie dzialy sie cuda. Byl to jednak sytuacje ekstremalne emocjonalnie i trudne do przelozenia na dluzsze okresy czasowe. Nie zgadzam sie z podejsciem wielu osob z tzw srodowisk rozwoju duchowego które uwarzaja ze wlasciwa postawa psychiczna mozna zniwelowac kazdy negatywny wplyw srodowiskowy taka postawa prowadzi do blednych postaw w stosunku do rzeczywistosci w jakiej takie osoby zyja i w konsekwencji przyjecia postaw przystosowwawczych w stosunku do ,,wynaturzonych i zdegenerowanych struktur instytucjonalnych,,jak pisala prof Grodecka,,[Kres ery swiadomosci lowcy,,] . Bylo robionych sporo eksperymentow np z joginami pod katem wplywu swiadomosci i jej wplywu na niwelowanie skotkow dzialania substancji chemicznych ,efekt badan byl taki byl taki ze niewatpliwie w jakims stopniu swiadomosc minimalizowala skutki odczialywan biochemicznych jednak byly granice po przekroczeniu ktorych toksyna dzialala jednak powodujac skutki somatyczne i psychiczne,slowem niewielu ludzi jest w stanie kontrolowac do tego stopnia swoja swiadomosc ,rozwazana sytuacja stanu zdrowia w tym wypadku dotyczy wiekszosci ludzi nie bedocych w stanie osigac na dluszszy czas takiego stanu kontroli swiadomosci i dyscypliny umyslu. Musimy wiec rozpatrywac stan faktyczny bedacy usrednieniem mozliwosci spoleczenstwa jako takiego Za swiadomoscia powinno isc dzialanie przebudowujace struktury zycia jednostki a nie przystosowanie. Opre sie o przyklad z obszaru zdrowia,we wpisie powyrzej napisalem ze istotna zecza jest dobra jakosciowa rzywnosc,malo kto zadaje sobie trud analizy przyczyn dlaczego zywnosc staje sie niezdrowa [w polsce przedwojennej liczace ponad 30 milionow ludzi zasadniczo 100procent zywnosci to byla zdrowa zywnosc] Jest prosta przyczyna dlaczego zywnosc jest niezdrowa po prostu coraz mniej ludzi chce pracowac bezposrednio w rolnictwie,przyslowiowa marchewka uprawiana przez rolnika majacego 15 hektarow marchwi nie moze byc wyprodukowana inaczej niz przez chemiczne niszczenie chwastow i szkodnikow , ten rolnikmusial by zatrudnic ze 10-15 osob by obchakac i wyplewic taki zagon marchwi ,czy ktos tzw ,,miejskich wyksztalciuchow,, chcialby poswiecic czas na takie hakanie i plewienie w sloncu w pozycji schylonej lub przykucu caly dzien,wygodne zycie jakie prowadzi i system wartosci tzw ludzi wyksztalconych wyklucza taka aktywnosc taki przecietny kowalski z durzego miasta woli pojechac na wczasy i jesc te,,marchewke z masowej produkcji niz podjac trud uczestnictwa w produkcji zdrowej zywnosci,wiec mamy to co mamy jemy zywnosc opryskana randapem[patrz,, szkodliwe ,rakotwurcze,i austyczne dzialanie glifostu patrz art ,Co drugie dziecko jest austyczne z winy monsanto,,] Tak wiec sami swym codziennym zyciem dzien po dniu budujemy struktury ktore nas niszcza Wiele osob idacych droga tzw rozwoju duchowego nie chce zauwazac tych oczywistych zaleznosci,wolac sie zadowalac,splyconymi przystosowawczym redukcjonizmem nie wnikajacym w przyczyny tego stanu rzeczy, nikt nie wymaga rewolucji,jednak bez konsekwentnego budowania alternatywy spolecznej i szukania rozwiazan wnikajacym w przyczyny ,wszystkie slowa o prawdzie i milosci to tylko slowa za ktorymi nie bedzie zadnego glebszego sensu. powodujacego autentyczne zmiany ,Apostol pawel pisal ,pracowalem wlasnymi rekami by nie byc ciezarem dla trzody a byc wzorem,, Dzis niejedna kobieta ma dwucentymetrowe ,,ladne,,paznokcie i nikt jej nie zmusi do przyjecia innego systemu wartosci , degeneracja i upadek jest wiec powszechny.kto chce dzis tak jak Stanislaw Tyminski robic wlasne przetwory,czy trzymac koze wymagajaca wiele trudu i troski wiekszosc wybieze przystrzony trawnik, iglaki na posesji i trucizne z supermarketu,sami wiec rowniez jestesmy winni temu co niszczy nasze zdrowie,bo przeciez biznesmenowi niewypada tracic czas na takie banaly ,niestety takie postawy wykazuja rowniez ludzie z tzw srodowisk rozwoju duchwego czy tez czlonkowie wspolnot religijnych ktore z racji wiary nie powinny np uczestniczycz w produkcji trujacej innch zywnosci. Powrot do zrodel jest wiec wyjsciem z zastanej sytuacji oraz i powolne i metodyczne budowanie nowych relacji . .Czy pozwola na to i którzy kontroluja system i ktorych stac bedzie w kazdej sytuacji na kupno zdrowej zywnosci to kolejne zagadnienie . problem jest wiec rozlegly i tyczy naszych priorytetow i celow jakie sobie stawiamy w zyciu................
  • @Robik 15:00:05
    Witam,

    Dziękuję za słowa wsparcia.

    Istnieje wiele preparatów hormonalnych wspierających działanie tarczycy, które może zapisać lekarz.
    Oczywiście to nie są "naturalne" hormony. Niektóre są robione ze zwierząt (bliskich człowiekowi - nie tylko charakterem) np. świni.
    Są one w sprzedaży jako "naturalne" - homeopatyczne.
    Ale czy takimi są - mam wątpliwości.

    pozdrawiam

    Ryszard Opara
  • @ninanonimowa 16:57:31
    Szanowna Pani,

    Bardzo bym się cieszył aby zajmowała się Pani medycyną ludową, naturalną, zielarstwem - i w ten sposób pomagałaby Pani ludziom.

    Jestem pewien, że w tym jest przyszłość.

    Ukłony

    R Opara
  • @Andrzej Madej 17:01:01
    Drogi Panie Andrzeju,

    Dziękuję za miłe słowo.
    Pan przecież też zajmuje się medycyną - pomaga ludziom -
    poprzez Pana klinikę w Krakowie.
    Nie wiem czy mogę powiedzieć nazwę kliniki -

    Również życzę zdrowia i zdrówka

    Ryszard Opara
  • @Zorion 19:31:53
    Szanowny Panie,

    Miałem dawniej nadciśnienie, podwyższony cholesterol, kilka innych problemów. Brałem rozmaite leki m.in. beta-blokery; statyny - nic nie pomagało.

    Dopiero jak zrozumiałem swoje ciało, zmieniłem styl życia, oczyściłem organizm i zacząłem słuchać własnego ciała, własnego głosu rozsądku - wszystko się zmieniło.

    Nie mam nadciśnienia, czuję się znakomicie - nie choruje na nic.

    Oczywiście bardzo ważna jest właściwa diagnostyka - i to pod wieloma względami - szczególnie pod kątem analizy równowagi hormonalnej, znalezienia niedoborów, eliminacji toksyn itd itp.
    Trzeba zrobić badanie krwi - zrobić analizę surowicy oraz to samo na poziomie komórkowym. To powinien wykonać lekarz.

    A potem jak pisałem wyżej - to już kwestia oczyszczenia, (jelit i krwi) - uzupełnienia niedoborów (poprzez odpowiednie suplementy) i właściwego stylu życia i żywienia jak również np. oddychania.

    Będę o tym pisał w dalszych artykułach.

    Zapraszam do lektury oraz dyskusji.

    Pozdrawiam

    Ryszard Opara
  • @jan 21:44:40
    Szanowny Panie,

    Miło mi, że Pan czekał i no wreszcie się Pan doczekał.

    Będę pisał więcej (cyklicznych) artykułów w tym temacie.
    Zapraszam do lektury i dyskusji.

    Pozdrawiam

    Ryszard Opara
  • @staszek kieliszek 09:14:34
    Szanowny Panie,

    Wiem dobrze, że medycyna naturalne jest niszczona w USA - jak również w wielu innych krajach - w tym oczywiście w Polsce. Uważana jest za bzdurę, idiotyzmy, szamaństwo - nawet przez dobrych, doświadczonych lekarzy.

    Oczywiście, taka negatywna propaganda i działanie jest finansowane przez wielkie koncerny farmaceutyczne. Wiadomo, że w grę wchodzą olbrzymie pieniądze.

    Ale to się powoli zmienia - a mam nadzieję w przyszłości medycyna będzie naprawdę służyła głównie człowiekowi - a nie interesom korporacyjnym.

    czy ma Pan jakiś kontakt do Pana Burzyńskiego?

    Pozdrawiam
  • @Fischer 09:30:05
    Szanowny Panie,

    Bardzo dziękuję i liczę na Pana wsparcie.

    Przynajmniej medialne - a może i duchowe.

    Przesyłam życzenia zdrowia i mnóstwo Serdeczności

    Ryszard Opara
  • @Ryszard Opara 14:42:32
    Choć to pytanie nie było do mnie skierowane ale mogę podać dane do Dr Burzyńskiego (z internetu):
    Mailing address:
    Burzynski Clinic
    9432 Katy Freeway
    Houston, Texas 77055

    Phone: (713) 335-5697
    Toll-Free: 1 (800) 714-7181
    Fax: (713) 935-0649
    -----------
    Wracając do tego hormonu tarczycy.
    Nie chodzi mi o jakieś specifiki homeopatyczne tylko naturalny produkt (ze świni) który po angielsku brzmi:
    "desiccated thyroid hormone" (jeden z bardziej popularnych to Armour).
    Generalnie ten specyfik sprzedawany jest na receptę.
  • Panie Ryszardzie
    Jako osobnik słabego zdrowi często odwiedzam lekarzy.

    I powiem tak:
    - spotkałem "dr.Mengele" w szpitalu powiatowym, wywiówzł mnie karetką na 2 dzień po operacji, po nocy z gorączką... "p.o. orydynatora",
    - spotkałem "dr.Mengele 2" - w Wwie, leczył mnie latami państwowo, WYleczył na na 2 wizytach prywatnie (w budynku państwowym)...

    ale..
    - kilka razy składali mi bark, fachowcy (państwowo),
    - mój lekarz rodzinny ma wiedzę (i jej używa, Litwin z pochodzenia) lepszą niż wymagane...

    Więc sk.. nie lekarzy to chyba plaga miast...

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031